Moc Przebaczenia – warsztaty z Davem Schockiem, 17-19.05.2019 r.

MOC PRZEBACZENIA
Ponowne przyjęcie swojej Prawdy

Warsztaty z Davem Schockiem,
nauczycielem Ścieżki Drogi Mistrzostwa z USA

Warszawa, 17-19 maja 2019 r.

 

Witajcie drodzy Przyjaciele Serca!

Zarówno Kurs Cudów, jak i Droga Mistrzostwa mają dla studentów jedną wskazówkę: by wyszukali niemiłujące myśli, które nadal zamieszkują w ich umyśle i przynieśli je Duchowi Świętemu, aby dokonał ich korekty.

Ale co to oznacza w praktyce? Czy istnieją różne poziomy „myśli” i jak każda z nich jest oddawana uzdrowieniu?

Co by było, gdybyśmy nauczyli się widzieć ciało jako coś, co nie jest oddzielone od umysłu, ale co jest jego częścią, przestrzenią przechowującą nieuzdrowioną „myśl”? Co jeśli ból pleców jest „myślą” potrzebującą uzdrowienia w takim samym stopnia jak pełna lęku idea w umyśle? Jak zatem TĘ MYŚL przynieść Duchowi Świętemu do korekty?

Jezus/Jeszua prosi nas w Nowym Testamencie, byśmy „miłowali naszych nieprzyjaciół” – oto akt wykraczający poza PRZEBACZENIE jakiejś osobie czy wydarzeniu, a kierujący nas do ich MIŁOWANIA. Na głębszym poziomie na naszych „nieprzyjaciół” można spojrzeć jako na nasze niemiłujące myśli, które powodują nasz ból. Jesteśmy bowiem wolni i nasze doświadczenie tworzymy, wybierając w wolności to, czemu pozwalamy, by zamieszkiwało w naszym umyśle oraz to, na jakiej jakości świadomości skupiamy naszą uwagę. Właśnie to tworzy nasze życie, świat i doświadczenie, a nie zewnętrzni ludzie lub wydarzenia.

Zatem obnażenie niemiłujących myśli i ich OBJĘCIE jest drogą „miłowania swoich nieprzyjaciół” i ujrzenia, że przebaczenie oznacza nie tylko to, że nikt nam niczego nie czyni, ale że zawsze coś jest czynione DLA NAS, będąc wysłaną do nas wiadomością.

Takie jest znaczenie wszystkich wydarzeń, jakkolwiek mogłyby one być postrzegane przez świat. Gdy je obejmujemy – choć nam, jako ludziom, może w niektórych przypadkach zająć to mnóstwo czasu! – otrzymujemy mądrość, którą przynosi dany nam posłaniec. Oto owoc przebaczenia.

~~~~

Sen oddzielenia jest całkowicie iluzoryczny, ale to nie oznacza, że nie jest on ważny, a to z powodu tego, kto wytwarza sen – dziecka Bożego. Będąc bowiem snem dziecka Bożego, jest on również przestrzenią, w której dziecko się budzi ze swego własnego wolnego wyboru, w obranym przez siebie czasie – nie przez jego unikanie i nazywanie snu nierzeczywistym, ale przez pełne ZAANGAŻOWANIE w niego w MIŁUJĄCEJ ŚWIADOMOŚCI.

Wszystkie formy i wydarzenia we śnie mają znaczenie, gdyż wszystkie wydarzenia w tym świecie służą naszemu przebudzeniu do prawdy i powrotowi do miłości. Doświadczenie ciała jest główną ideą snu, ale ciało NIE JEST oddzielone od umysłu, lecz jest JEGO CZĘŚCIĄ. Tak więc odczucie smutku jest tak samo częścią umysłu jak boląca stopa, napad głodu lub też – idea duchowej wspaniałości. Wszystkie one służą Twemu przebudzeniu, o ile obejmie się je w pełni.

Budzimy się poprzez doświadczenie w ciele, jeśli oddamy ciało Duchowi Świętemu. Jest ono ogniwem łączności z Bogiem! Podczas tego wydarzenia będziemy odkrywać jak zyskać dostęp do głębszej, nieświadomej części umysłu/myśli (może nas kusić, by określać ją jako oddzielone „ciało”) i jak przynieść ją Duchowi Świętemu w celu uzdrowienia.

Żywe Praktyki Drogi Mistrzostwa: Radykalny Wgląd i Oddech Miłości są dwoma głównymi fundamentami tego procesu. Zaprojektowano je dla tego świętego celu i dowiemy się o nich więcej: jak się ukształtowały i dlaczego stanowią istotny czynnik w pogłębiania nauk Jezusa/Jezusa, począwszy od Kursu Cudów i dalej po Drogę Mistrzostwa.

Co zaś jeszcze ważniejsze – poświęcimy czas, by zastosować je i doświadczyć ich bezpośrednio, jak również nauczyć się, jak ich używać po zakończeniu naszego spotkania.

(Dodatkowa uwaga od Dave’a: Radykalny Wgląd jest najpotężniejszą umiejętnością uzdrawiania, z jaką się spotkałem, i według mnie jest on prawdziwym „klejnotem koronnym” nauk Jeszuy, być może najważniejszym ze wszystkich, które odkryłem w moim ponad trzydziestoletnim doświadczeniu z Kursem Cudów i Drogą Mistrzostwa)

Dodatkowo, zagłębimy się w ostateczne nauki Jeszuy, dane Jego uczniom przed Jego wzniesieniem – by każdego dnia śmiać się, tańczyć, śpiewać, bawić oraz uczynić jedną oburzającą rzecz dziennie! Zabierz więc ze sobą swoją ulubioną muzykę taneczną, buty do tańca i jeden lub dwa ze swych ulubionych kawałów! 😉

Bardzo się cieszę na nasze spotkanie. Z miłością,
Dave

~~~~~

Dave służy również jako kanał dla Jeszuy. Podczas warsztatów – najprawdopodobniej w sobotę po południu – będzie miał miejsce PRZEKAZ CHANNELINGOWY dla grupy.

~~~~~

Dzięki swemu wieloletniemu doświadczeniu z praktyką Kursu Cudów, a później Drogi Mistrzostwa  Dave potrafi bardzo pięknie pokazać różnice i podobieństwa między tymi dwoma narzędziami  nauczania od Jeszuy oraz odnieść się do ewentualnych pytań zarówno studentów Kursu, jak i Drogi Mistrzostwa.

~~~~~

Dave jest także certfikowanym nauczycielem jogi i rano poprowadzi łagodną, ale pełną mocy JOGĘ DLA WSZYSTKICH (którą – jeśli chcesz – będziesz mógł praktykować, siedząc na krześle). Dave zaprojektował te zajęcia tak, by przyniosły korzyść każdemu, bez względu na jego wiek czy sprawność fizyczną, będąc świadomym tego, że z podstawowych praktyk jogi można wiele zyskać, ale i tego, że ludzie, którzy najbardziej tego potrzebują, najczęściej nie uczęszczają na zajęcia jogi. Są to bardzo pomocne praktyki, które możesz zabrać ze sobą do domu, a już 2 do 5 minut codziennych ćwiczeń może przynieść ogromne korzyści.

~~~~~

SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE

CZAS SPOTKANIA:
Piątek 17 maja: 18.00 – 20.30
Sobota 18 maja: 10.00 – 18.00 (z przerwą obiadową)
Niedziela 19 maja: 10.00 – 17.00 (z przerwą obiadową)

Prosimy o przybycie przynajmniej o 17.30 w piątek w celu dokonania rejestracji oraz zajęcia miejsc. Spotkanie rozpocznie się punktualnie o godzinie 18.00. Prosimy o punktualność.

MIEJSCE SPOTKANIA:
Sala konferencyjna im. Ireny Strzeleckiej w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym na ul. Grażyny 13 (II piętro) w Warszawie.

KOSZT: 500 zł
W cenę wliczone są: warsztaty oraz drobny poczętunek (ciastka, owoce, zimne napoje)

ZAPISY i INFORMACJE:
Aby zgłosić chęć uczestnictwa w spotkaniu, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska oraz daty: 17-19.05.2019.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w wydarzeniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

W celu rezerwacji miejsca na spotkaniu poprosimy o wpłatę 200 zł bezzwrotnego zadatku
na numer konta, który prześlemy w odpowiedzi na maila zgłoszeniowego.

O wpłatę pozostałej sumy prosimy najpóźniej do 9 maja 2019 r.

NOCLEGI:
Istnieje możliwość skorzystania z noclegów w miejscu wydarzenia (liczba miejsc ograniczona) po obniżonych cenach na hasło: Moc przebaczenia

1 osobowy – 145 zł
2 osobowy (z dwoma łożkami) – 175 zł
2 osobowy z łożem małżeńskim – 175 zł
3 osobowy – 205 zł
4 osobowy – 245 zł

Rezerwacja pokoi: pokoje@csk-spolem.pl
Dodatkowy kontakt telefoniczny w sprawie pokoi: 22 440 82 10 (od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00)

UWAGA: Wszystkie nowe informacje dotyczące spotkania będziemy zamieszczać na tej stronie.

The Power of Forgiveness – workshop with Dave Schock in Warsaw

THE POWER OF FORGIVENESS
Reclaiming your Truth

Workshop with Dave Schock

May 17th-19th 2019
Warsaw, Poland

 

Dear Friends of the Heart,

Greetings!!

Both A Course in Miracles and The Way of Mastery have one direction for students – to seek out the unloving thoughts that still live in the mind, and bring them to the Holy Spirit for correction.

Yet what does this mean, in practice? And are there different levels of „thought,” and how are they each brought up for healing?

What if we learned to see the body is not separate from the mind, but a part of it, a holding place of unhealed „thought”? What if a backache is as much a „thought” needing healing as is a fearful idea in the mind? How, then, is THIS brought to Holy Spirit for correction?

Jesus/Jeshua asks us in The New Testament to „love our enemies” – an act beyond forgiveness OF a person or event, to LOVING it.  At a deeper level, our „enemies” can be seen as the unloving thoughts we are holding that are causing our pain. For we are free, and create our experience by freely choosing what we allow to live in our minds, the quality of consciousness that we are placing our attention on. This, not external people or events, creates our life, world and experience.

To unveil the unloving thoughts, and EMBRACE them, then, is a way to „love our enemies”, and to see that forgiveness means not only that no one, and no thing, did anything to us, but always that something is being done FOR us, a message being sent.

This is the meaning of all events, however they might be seen by the world. When we embrace them (though as a human being, this can take a lot of time in some cases!), we receive the wisdom the messenger would bring us. This is the fruit of forgiveness.

~~~~

The dream of separation is wholly illusory, but that does not mean it is not important, because of who is doing the dreaming; the child of God. For as it is a dream of the child of God, it is also where the child awakens, in their own free choice, and their own time, not by avoiding it, and calling it unreal, but by ENGAGING it fully, with LOVING AWARENESS.

The forms and events in the dream all have meaning, for all events in this world act to aid our awakening to truth, and return to love.  Central to the dream is the experience of the body, but the body  is NOT separate from the mind, but PART OF IT. A feeling of sadness is as much part of the mind as a sore toe, or a pang of hunger, or an idea of spiritual brilliance. All are here for your awakening, when embraced fully.

The experience of the body is the way we awaken, when given to Holy Spirit. It is the communion link with God! To access this deeper, unconscious part of mind/thought (that we might be tempted to think of as a separate „body”) , and bring it to Holy Spirit for healing, is what we will explore in depth.

The Way of Mastery Living Practices of Radical Inquiry and Loves Breath are the two main foundations of this process. They are designed for this sacred purpose, and we will learn more about them, how they were developed, and why they are an essential part of Jesus/Jeshua’s progression of teachings, starting with A Course in Miracles, and going through The Way of Mastery.

More importantly, we will devote time to applying and experiencing them directly, and also learn how to use them after the workshop is over!

* (note from Dave– Radical Inquiry is the most powerful healing skill I have seen, and a true „Crown Jewel” of Jeshua’s teachings, perhaps the most important I have found in over 30 years with ACIM and WOM).

In addition, we will be delving into Jeshua’s final teaching given to His disciples prior to His ascension – Laugh, Dance, Sing, Play, and do one outrageous thing a day! So bring your party music, dancing shoes, and a favorite joke or two!

I am looking forward to meeting you.
Blessings,

Dave

~~~~~

Dave is a channel for Jeshua as well, and there will be a sharing for the group, directly from Jeshua, during the workshop, likely on the Saturday afternoon.

~~~~~

After many years of practicing A Course In Miracles and later The Way of Mastery and through his own personal experiences derived from this practice Dave is able to demonstrate beautifully the differences and similarities between these two teachings from Jeshua, and answer any questions that may arise from students of the Course or The Way of Mastery.

~~~~~

A trained yoga teacher, Dave will also lead a short and gentle, but powerful „Yoga for All” session (this can be done in a chair if you like!) each morning. Dave designed this class to benefit everyone regardless as to age, or fitness level, seeing that there is much to be gained from the most basic practices of yoga, but people who need it most often do not go to yoga classes. These are very helpful practices that you can take home with you, and just 2-5 minutes a day of practicing these can bring big benefits.

~~~~~

~~~~~

DETAILS

WHEN:
Friday, May 17th: 6 pm – 8.30 pm
Saturday, May 18th: 10 am – 6 pm (with lunch break)
Sunday, May 19th: 10 am – 5 pm (with lunch break)

WHERE:
Irena Strzelecka Conference Room in Centrum Szkoleniowo-Konferencyjne SPOŁEM (II floor)
Warsaw, Grażyny 13

Please arrive at least 30 minutes before the opening to register and take a seat.
Please be punctual.

COST: 500 zloty
The cost includes workshops and snacks (cookies, fruits, cold beverages)

INFORMATION AND REGISTRATION:
Email: spotkania@drogamistrzostwa.pl
In your registration email please give us your name and the date: 17-19.05.2019.
and we will send you all additional info.

Spotkanie z „Drogą Sługi” i „Listami Jeszuy” w Katowicach 15.03.2019 r.

Witajcie Kochani,

w imieniu Marka Konieczniaka, tłumacza i wydawcy Listów Jeszuy i Drogi Sługi, informujemy o kolejnym spotkaniu promującym wydanie tych książek, które odbędzie się 15 marca w Katowicach. Na spotkaniu będzie można spotkać się z Markiem oraz nabyć obie książki.

Więcej informacji na temat tego wydarzenia znajdziecie tutaj.

A tu link do informacji o Drodze Sługi wraz z fragmentem do ściągnięcia w pdf-ie.

Droga Sługi już 4 marca!

Witajcie Kochani, z radością informujemy, że już od 4 marca na stronie Wydawnictwa Shanti Christo można będzie zamówić drugą z serii książek Drogi Mistrzostwa – Drogę Sługi. Informacje na temat tej pozycji oraz fragment książki w formacie pdf do ściągnięcia znajdziecie pod tym linkiem.

A oto krótki cytat z książki:

Mistrzostwo jest takim stanem,
w którym ani jedna rzecz tego świata
nie wymusza na tobie obrania jakiegokolwiek kierunku,
jednak ani jedna rzecz tego świata nie jest osądzana.
Taki jest naturalny bieg rzeczy

dla umysłu, do którego powrócił pokój.

Brak mistrzostwa
w dowolnym aspekcie życia
to brak mistrzostwa we wszystkich aspektach.

Mistrzostwo
jest fundamentem,
w oparciu o który sługa wciela w życie
ruch Miłości,
który przebiega od Ojca
poprzez Syna,
służąc jedynemu celowi, jakim jest Pojednanie,
i świadcząc o jego spełnieniu
w tobie.

Kameralne spotkania z Marią i Rafałem

NA DRODZE MISTRZOSTWA

~ kameralne spotkania z Marią i Rafałem ~

Maria i Rafał

 

Przyjaciele, od stycznia 2019 roku chcieliśmy serdecznie zaprosić Was na kameralne spotkania w Duchu w naszym mieszkaniu w Warszawie. Otwieramy je dla Przyjaciół Serca, którzy czują, że rezonują z nami, z naszą energią i z tym, co robimy, oraz odczuwają wewnętrzne prowadzenie, by nawiązać z nami kontakt i połączyć się w rozpoznaniu dusz, duchowej komunii, spotkaniu w Duchu.

 

 

CELE SPOTKAŃ

  • wejście w głębszy kontakt z samym sobą, z prawdą własnego serca, ze Źródłem;
  • eksplorowanie wielowymiarowych aspektów swej Istoty;
  • rozpoznanie lub przypomnienie o celu własnej duszy;
  • otwarcie na potencjał i moc inspirowanej przez Ducha wyobraźni;
  • wzmacnianie świadomości bycia Mistrzem, nieograniczonym Twórcą własnego doświadczenia;
  • wsparcie w praktyce Drogi Serca i Drogi Przemiany;
  • kontakt z Przyjaciółmi spoza czasu (przez niektórych nazywanymi Wniebowstąpionymi Mistrzami);
  • odprężenie w świadomości Opieki Siły Wyższej i poddanie się Jej Przewodnictwu na każdym polu swego istnienia;
  • połączenie z braćmi/przyjaciółmi na Drodze Serca, świadomość przynależności do większej Rodziny Duchowej – uświadomienie sobie wsparcia i inspiracji, jakie otrzymujemy od tych, którzy kroczą wraz z nami do Domu i tego, jak my możemy wspierać i pomagać innym;
  • rozluźnienie w Świetle i przyzwolenie na oczyszczenie swych schematów myślenia i wzorców przekonań;
  • rozpoznanie swojego unikalnego przejawienia Mocy i Światła, i pozwolenie, by rozpoznany już płomień własnego szerzenia nie gasł więcej i nie był ukrywany przed światem – przyjęcie swej roli w czasie przemian;

FORMA SPOTKAŃ

Forma spotkań jest szeroko otwarta, my przede wszystkim czujemy, że mamy pozwolić Duchowi wszystko zaaranżować – to, kto się pojawi na danym spotkaniu, co się zadzieje, czemu będziemy się przyglądać, jaka energia zechce przejawić się w danym czasie. Ze swej strony z radością podzielimy się naszym sercem, doświadczeniem, wiedzą, duchowym wglądem i wizją, naszą drogą i przemianami, przez które przechodziliśmy i przechodzimy.

Kameralność tych spotkań pozwoli nam poświęcić więcej uwagi temu, co każdy z Was przyniesie, a jednocześnie da nam wszystkim możliwość skorzystania z energii i wsparcia grupy.

Kameralne spotkania grupowe będziemy organizować, jeśli zgłosi się grupa minimum trzech, a maksimum pięciu osób. Jeśli więc masz grupę co najmniej trzech, a najwyżej pięciu osób (np. chciałbyś przyjechać z parą najbliższych przyjaciół), to możemy wspólnie ustalić jakiś dogodny termin. Proponujemy soboty, ale może być też inny dzień.

CZAS:
Około 4 godzin w ustalonym przez nas wspólnie terminie
(z przerwą na wspólny poczęstunek, kawę, herbatę, przekąski)

MIEJSCE:
Warszawa, Stare Włochy.

ILOŚĆ OSÓB:
od 3 do 5 uczestników

KOSZT: 200 zł

ZAPISY:
Aby zapisać się na spotkanie, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska, numeru telefonu oraz daty spotkania.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w spotkaniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

Więcej informacji, w tym adres miejsca spotkania i konto do wpłat, będziemy przesyłać emailem do osób, która zapiszą się na spotkanie.

Pozdrawiamy ciepło!

Maria i Rafał

Zapowiedź spotkania z Davem Schockiem – maj 2019 r.

Z radością informujemy, że nasze zaproszenie do Polski przyjął nauczyciel Kursu Cudów i Drogi Mistrzostwa Dave Schock. W dniach 17-19 maja 2019 r. Dave poprowadzi w Warszawie warsztat, którego motywem przewodnim będzie idea przebaczenia w świetle przesłań Jeszuy. W trakcie tego wydarzenia Dave używać będzie Żywych Praktyk Ścieżki Drogi Mistrzostwa, odbędzie się także channeling Jeszuy, jako że Dave służy również jako Jego kanał.

Równocześnie informujemy, że na ten moment zarzuciliśmy ideę organizacji międzynarodowego festiwalu przebaczenia w czerwcu. Skupimy się na majowym wydarzeniu z Davem, podczas którego będziemy mieli okazję przyjrzeć się wielu aspektom idei przebaczenia (z włączeniem idei „przebaczenia Hitlerowi”, która tak wielu z Was poruszyła).

Szczegółowe informacje o Davie oraz o warszawskim spotkaniu podamy już wkrótce na tej stronie.

A oto przetłumaczone i nagrane przez Rafała audio i tekst jednego z przekazów Jeszuy danego za pośrednictwem Dave’a. Channeling ten jest zatytułowany: „Mesjasz w naszym wnętrzu”. Miłego słuchania!

MESJASZ W NASZYM WNĘTRZU – MP3

Już niedługo Droga Sługi

Pozostały nam ostatnie szlify redaktorskie i korektorskie w kolejnej książce z cyklu Drogi Mistrzostwa zatytułowanej Droga Sługi. Książka ta zostanie prawdopoodobnie wydana pod koniec lutego albo na początku marca.

A oto krótki cytat z książki:

Mistrzostwo w każdym aspekcie 
danego ci życia
jest jedynym sposobem, w jaki możesz nauczać
swego brata i siostrę, 
że Bóg jest.

Oznacza to, że teraz
razem spoglądamy
poza skłonność umysłu,
by oddzielać się od świata,
i przyglądamy się aspektom życia,
które nie zostały jeszcze opanowane, 
orzekając, że są one po prostu złudzeniem.
Choć jest to prawdą, 
nieodpowiednim jest wniosek,
że można je pozostawić nieprzemienionymi.

Kto ma uszy niechaj słucha:
Nie jest po prostu możliwe przekroczenie

tego, czego nie chcesz uznać 
i objąć.
Wypieranie się jest fortelem ego,
by zapewnić, że twoje Ja
pozostanie uwięzione,
a ego pozostanie na tronie.

Droga Przemiany – Lekcja 2

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

Teraz zaczynamy.

I zaprawdę, ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Ufamy, że w tej chwili miewacie się dobrze. Ufamy, że w tej chwili jesteś gotowy, aby być w pełni tam, gdzie jesteś. Ufamy więc, że w tym właśnie momencie jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność za poczynione przez ciebie wybory, które dosłownie stworzyły środowisko, którego teraz doświadczasz: krzesło, na którym siedzisz, ściany wokół ciebie, rzeczy, które wiszą na ścianach, osoby, które znajdują się w pobliżu ciebie, osoby, z którymi jesteś w związkach, osoby, z którymi pracujesz, z którymi się bawisz, z którymi rozmawiasz. Ufamy, że w tej chwili, o święte Dziecię Boga, ujrzysz jak bawisz się w Królestwie Chrystusa.

A jeśli nie… jeśli słuchając tego powitania, w swym wnętrzu jesteś świadomy tego, że:

No cóż, właściwie to nie z takiej perspektywy zacząłem słuchać tego nagrania. Myślałem, że siądę i będę słuchał Chrystusa.

Jeśli jest w tobie jakaś część, jakiś przebłysk, jakiś ślad takiego punktu widzenia, wówczas zatrzymaj to nagranie w tej chwili. Następnie pobądź ze sobą i, jeśli chcesz, weź kilka głębokich oddechów. Wróć do pięciominutowego ćwiczenia bycia po prostu obecnością Chrystusa. Albowiem widzimy wyraźnie, że wielu z was zapomniało już, że to ćwiczenie istnieje.

Pod koniec tych pięciu minut po prostu przypomnij sobie, że to, co jest zawsze prawdziwe, zawsze jest prawdziwe: jedynie Miłość jest rzeczywista. I to, co jest rzeczywiste, nie może być zagrożone przez to, co nie istnieje prawdziwie. I w każdym momencie, w którym twe postrzeganie nie wypływa z pamięci tego, kim jesteś, trwasz nierzeczywistości. Kiedy zauważysz to, nie śpiesz się i użyj czasu konstruktywnie, by powrócić do Prawdy. Zatrzymaj nagranie, jeśli musisz – nigdzie nie odchodzimy – i wróć tu za pięć minut.

Droga Przemiany jest prosta, bowiem wchodzenie do Królestwa drogą wysiłku nie może płynąć z przewodnictwa Ducha Świętego. Tam bowiem, gdzie jest wysiłek, tam jest oddzielna wola, zwana ego, która wierzy – i bardzo chciałaby cię do tego przekonać – że jest mała, bezsilna i wie, że jest przeniknięta lękiem. Miłość nie wymaga żadnego wysiłku, tylko odrobinę chęci koniecznej, by pozwolić jej płynąć z głębi twego jestestwa poprzez ciebie, tak by mogła być szerzona w całym Stworzeniu.

Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany wymaga tylko, byście pozwolili sobie na gotowość niezbędną, by wdrożyć w praktykę używanie czasu inaczej. Nie, nie oznacza to, że musisz zrezygnować z pracy i przenieść się gdzieś do jakiejś małej chaty na szczycie góry. To niekoniecznie byłoby innym użyciem czasu. Natomiast Droga Przemiany zdecydowanie wymaga, żebyś zaczął od prostego rozpoznania, że nie może istnieć żaden zbiór postrzeganych okoliczności, które naprawdę miałyby moc, by oddzielić cię od twego Boga. Żadne okoliczności, żaden zbiór powiązań – ani pogoda, ani określona suma pieniędzy, jaką pozwalasz sobie otrzymywać za wydatkowany czas – nic w tym świecie nie ma mocy, by oddzielić cię od twego Boga.

To ty masz władzę nad wszystkim. Co ta idea władzy oznacza? Oznacza ona, że ty jesteś źródłem mocy, która może dokonać wyboru, jak będziesz widział to, co jest wokół ciebie, jak będziesz to postrzegał, jakie będziesz miał główne przekonania na ten temat. To ty masz moc przeniknięcia iluzorycznej zasłony świata i zobaczenia Serca, Istoty czy też Prawdy, czy też Chrystusowego Dziecięcia we wszystkim – w źdźble trawy, w płaczu dziecka, w szczekaniu psa, w przysłanych pocztą rachunkach do zapłacenia.

Dlatego też Droga Przemiany nie wymaga od ciebie, byś zmieniał okoliczności, w jakich się znajdziesz. Wymaga jedynie, byś zmienił swą postawę wobec nich poprzez rozpoznanie, że okoliczności są nieszkodliwe; poprzez rozpoznanie, że to ty przywołałeś do siebie wszystkie rzeczy.

Wielu jest takich, którzy nauczają, że musisz usiąść i głęboko się zastanowić, dlaczego zrobiłeś to, dlaczego zrobiłeś tamto i… o mój Boże! Powiadam wam: wszystko, czego potrzeba, by zacząć, to gotowość zaakceptowania, że w owej wielkiej tajemnicy świadomości ty jesteś mocą i źródłem wszystkiego, co myślisz, wszystkiego, co widzisz, wszystkiego, co czujesz, wszystkiego, czym chcesz być i co chcesz czynić. Trwasz w tej wolności nieustannie.

Droga Przemiany opiera się więc po prostu na tym:

Jak zdecyduję się wykorzystać swój czas? Znajdując się tutaj, w tej chwili, czy pamiętam, że jestem wolny, by widzieć rzeczy inaczej? Jestem wolny, by patrzeć na świat z miłością. Nie muszę czekać aż coś na zewnątrz mnie stanie się dla mnie bodźcem, który wywoła miłosną reakcję.

Nie musisz czekać, aż twój małżonek przyjdzie i cię przytuli, gdy tego tak bardzo pragniesz. Nie musisz czekać na telefon od mamy, żeby usłyszeć od niej, jak błaga cię o wybaczenie za to, jak okrutnie cię traktowała, gdy dorastałeś. Nie musisz czekać, aż obecny prezydent odejdzie z Białego Domu. Nie musisz czekać na list z zaproszeniem do konkursu, w którym zostaniesz zwycięzcą i wygrasz miliony dolarów. Nie musisz czekać, aż stanie się to wszystko. Jesteś wolny właśnie teraz.

Ale być może uwięziłeś siebie, czekając, aż Miłość zjawi się z zewnątrz, by uruchomić w tobie reakcję – kiedy ją poczujesz lub rozpoznasz – tak, byś w końcu poczuł, że kochasz. Ci, którzy wiedzą, czym jest życie samotne, nie są ograniczani w dawaniu Miłości. I ci, którzy wiedzą, czym jest samotność, nadal mają moc, aby postanowić kochać. Nigdy nie może ci ona zostać odebrana.

Oto zatem proste ćwiczenie, które chcemy wam dać. Następnym razem, gdy znajdziesz się sam i gdy może poczujesz się trochę samotny, i gdy zauważysz, że kotłują ci się w głowie różne myśli, i może czujesz się słaby i nie w sosie, weź do ręki to, co nazywacie książką telefoniczną. Weź trzy głębokie oddechy i z każdym oddechem powiedz sobie:

W Rzeczywistości pozostaję taki, jakim zostałem stworzony. Jestem Świętym Dzieckiem Boga.

Następnie zwyczajnie otwórz książkę telefoniczną. Połóż rękę na jednej ze stron z wieloma nazwiskami i numerami telefonów i daj się poprowadzić wewnętrznemu odczuciu do któregoś numeru i nazwiska. Rozpoznasz to odczucie. A następnie, zwyczajnie dla zabawy, zadzwoń do tej osoby.

A kiedy ktoś odbierze, zwyczajnie powiedz mu:

Nie chcę niczego Pani sprzedać. Potrzebuję tylko piętnastu sekund Pani czasu. Wiem, żeśmy się nigdy nie spotkali, ale siedziałem sobie w fotelu i przypominałem sobie, że Prawda jest zawsze prawdziwa. I dzwonię, żeby przypomnieć Pani, że jest Pani kochana przez Boga! Nigdy Pani nie zawiodła. Nigdy nie zrobiła Pani niczego złego. Pozostaje Pani czysta i niewinna, również w tej chwili. I chciałem Pani dać swe błogosławieństwo. Dobrego dnia. Do widzenia.

Albowiem świat, w którym żyjesz, ma tylko jeden cel. To jest ten sam cel, jaki mają wszystkie wymiary stworzenia: być szerzeniem Miłości Ojca. Właśnie tym bowiem jest Stworzenie. A więc celem jest szerzyć tę Miłość z tego świata, z tego wymiaru. Każdy z was ma tylko jeden skarb, tylko jeden skarb. Nie jest to twoje dziecko. Nie jest to twój współmałżonek. Nie jest to twój nowy, stojący w garażu samochód. Twoim skarbem jest twoja Rzeczywistość jako nieograniczonego, świętego i jednorodzonego Dziecka Boga. Jesteś polem świadomości, poprzez które Ojciec chce szerzyć Siebie Samego.

Oznacza to, że jeśli to jest twój jedyny skarb, to swą największą radość odkryjesz, gdy będziesz pielęgnował w sobie nawyki umysłu, nawyki ciała, nawyki wyboru, które zaczną zestrajać to, co myślisz, co widzisz i co czynisz, z Prawdą, która jest zawsze prawdziwa. Albowiem odnajdziesz swoją radość, gdy rozpoznasz, że istniejesz po to, by szerzyć swój skarb. Czyniąc tak, natychmiast dodajesz do skarbu twego Ojca, którego jedyną wolą jest szerzyć To, Czym On Jest, na zawsze – bez ograniczeń i bez końca. A Bóg jest jedynie Miłością.

Oto zaś wielka rzecz dotycząca MiłościMiłość nie wymaga, by zaistniał jakiś zbiór warunków zanim Ona będzie mogła zaistnieć. W jaki sposób różni się to od niektórych rzeczy, których doświadczasz w życiu? Możesz być pewien, że jeśli chodzi o ciało, to muszą zaistnieć pewne warunki zanim ciało zaspokoi swój głód lub pragnienie. Muszą zostać  spełnione pewne warunki zanim ciało przestanie drżeć na zimnie. Wasz świat opiera się na odwróconym do góry nogami postrzeganiu, iż muszą być spełnione pewne warunki, zanim wybierzesz pokój zamiast wojny, wybaczenie zamiast osądu, Miłość zamiast lęku.

A kiedy warunki na zewnątrz mnie się zmienią, wówczas wybiorę Miłość.

Często mówię, że świat jest po prostu odzwierciedleniem niepoczytalnego wyboru wyparcia się Miłości i oddania się lękowi. Świat jest całkowitym przeciwieństwem Prawdy Królestwa. Świat jest przeciwieństwem Rzeczywistości. Droga Przemiany polega więc na pełnym odwróceniu systemu myślenia, którego nauczyłeś się w świecie. Jednak odwrócenie tego systemu myślenia nie jest zwykłą praktyką powtarzania do znudzenia w umyśle nowych idei. Owo odwrócenie myśli musi przeniknąć całe pole ciało-umysłu – które jest niczym więcej niż polem twej świadomości – abyś wiedział, że nastąpiła zmiana.

Tak więc kiedy znajdujesz się w danych okolicznościach, które kiedyś wydawały się wywoływać osądy, lęk, gniew, zranienie czy smutek, rozpoznajesz:

Mój Boże, całe ciało odczuwam inaczej. Po prostu mam chęć, by kochać. Czuję się całkowicie bezpieczny. O co więc tutaj chodzi? Och, pamiętam czas, kiedy tego rodzaju okoliczności wywołałyby smutek, zranienie, gniew i lęk. A teraz po prostu myślę, że jest to piękne miejsce, w którym mogę być, bowiem mogę tutaj szerzyć Miłość Chrystusa. Ach, co za radość! Co za skarb! Dzięki Bogu, że mam tę chwilę, w której mogę być ogosławieństwem, które błogosławi świat!

A czymże jest świat, jeśli nie związkiem, w którym znajdujesz się w każdej chwili?

Zatem, umiłowani przyjaciele, użycie czasu jest kluczowe. Użycie czasu determinuje na wszystkich poziomach to, czego będziesz doświadczał w swoich jutrach. I długo po tym, jak ciało przestanie być narzędziem nauczania i uczenia się, do którego tak bardzo jesteś przywiązany, długo po tym, jak ciało umrze, ty zaprawdę nadal będziesz nieustannie wkraczał w swoje jutro. Albowiem jesteś słonecznym promieniem posłanym ze słońca, posłanym z Umysłu Boga. A to Światło nigdy nie przestaje podróżować – by użyć przestrzennego określenia. Nigdy nie przestaniesz tworzyć. Nigdy nie przestaniesz doświadczać.

Oto jedyny wybór, jaki kiedykolwiek stoi przed tobą:

Czy zechcę wziąć odpowiedzialność za zrobienie tego, co muszę zrobić, aby wykorzenić każde błędne postrzeganie, każdą przeszkodę dla obecności Miłości, każde ograniczone przekonanie, jakie kiedykolwiek przyswoiłem na temat kogokolwiek lub czegokolwiek – a zwłaszcza na swój temat? Kiedy postanowię przyjąć odpowiedzialność za pielęgnowanie tej doskonałej pamięci, że ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy, tak abym mógł postrzegać rzeczywisty świat?

…ową rzeczywistość, która jaśnieje we wszystkim… która jest obecna w samym materiale, z którego zrobione jest krzesło, na którym siedzisz… która dosłownie przenika ciało, o którym myślisz, że jest tak gęste i twarde. Lub może trochę zwiotczałe, jeśli nie ćwiczyłeś ostatnio.

Rzecz w tym, że Doskonały Blask Świętej Obecności Boga przenika wszystko, co widzisz – wszystko. Kamień, liść, papierek porwany przez podmuch wiatru – nawet czyjś okrzyk lęku i gniewu zawiera w sobie – jeśli zechcesz to przyjąć – doskonałą Miłość Boga. Albowiem twój Ojciec nigdy się nie wycofuje, nie odsuwa od nieograniczonego i doskonałego Przedłużenia Siebie Samego. A Bóg jest jedynie Miłością. I jeślibyś w pełni nie przebywał w tej Miłości w tym momencie, natychmiast przestałbyś istnieć. Nie mam na myśli jedynie śmierci. Chodzi mi o to, że dosłownie przestałbyś istnieć. W żadnym umyśle nie byłoby ani śladu myśli czy też wspomnienia o tobie. Ty Jesteś tylko z powodu tego, że Miłość Jest.

Oto dlaczego kiedyś powiedziałem:

Sam z siebie nic nie potrafię uczynić, lecz mój Ojciec czyni te rzeczy przeze mnie.

Nie powiedziałem:

Nauczyłem się tych rzeczy od mego Ojca i teraz będę sprawcą oraz wykonawcą.

Uznałem swą pełną bezradność, moją pełną zależność od Ojca. Wypleniłem wszelkie postrzeganie, że jestem tożsamością oddzielną od Boga. Przestałem oddawać władzę temu maleńkiemu komarowi, wykrzykującemu w bezmiarze przestrzeni:

Niech się dzieje wola moja!

Gdy w tej chwili siedzisz w fotelu – mam nadzieję, że trzymasz na kolanach swój Dziennik Przemiany i specjalnie kupiony w tym celu długopis – pamiętaj jedną rzecz: cały czas jesteś w pełni zależny od wszechogarniającej Rzeczywistości Miłości, która dała ci istnienie ze Swego pragnienia, by szerzyć Jej skarb – radość. Oto jest rzeczywistość tego, kim jesteś w tej chwili. Jesteś niczym fala, która wyłoniła się z Oceanu Bożej doskonałej i świętej Miłości. Ani przez chwilę nie mógłbyś być od niej odcięty. O tak, rzeczy się zmienią jutro. Tak, będzie taki punkt, w którym ciałprzestanie funkcjonować i umrze. Tak, nadejdzie taka chwila, że wszystko, co widzisz przed sobą, zniknie i już tego nie będzie, albowiem wszystko, co pojawia się w czasie, kończy się w czasie. Tak właśnie jest. A jednak jesteś wolny, by pielęgnować zdolność postrzegania rzeczywistego świata, zdolność widzenia, poznania, odczuwania, smakowania, bycia i szerzenia Tego, co jest Rzeczywiste. I jedynie Miłość spełnia warunki tej definicji.

Dlatego też ponownie, jako rodzaj ćwiczenia, zatrzymaj się na chwilę. I jeśli oczy masz zamknięte, otwórz je i rozejrzyj się dokoła. Jaka jest pierwsza rzecz, którą widzą twe oczy? Bądź z nią. Nie śpiesz się z osądzeniem, czy to jest świeczka, kwiat czy obraz. Po prostu bądź z tym. Pozwól ciału się rozluźnić. Przestań tak wiele myśleć. Czym jest ta rzecz? Czy naprawdę wiesz, czym ona jest i czemu służy? Opisujesz ją. Dajesz jej nazwę, tak jak kiedyś Adam nazwał zwierzęta w opowieści o rajskim Ogrodzie Eden. Ludzki umysł wierzy, że kiedy już nazwał bądź określił daną rzecz, to w wyniku tego ją poznał. To się nazywa samozadowolenie egotycznej wiedzy.

Ale czy naprawdę wiesz, czym jest ta rzecz? Czy rozpoznajesz, co się wydarzyło, by doprowadzić do jej zaistnienia? Jak wiele umysłów było zaangażowanych w uformowanie tego stworzenia? Z jakich materiałów jest ono zrobione? Skąd pochodzą te materiały? Jaka roślina, jaka skała, jaki metal został odkryty i wydobyty z ciała Ziemi, aby stać się tym kształtem? Jakim cudem to się wydarzyło? Jakie jest pochodzenie samych molekuł i atomów? Czym jest ta rzecz, na którą patrzę?

Czy potrafisz znaleźć w sobie takie miejsce, w którym będziesz spoczywał w podziwie i zadziwieniu, rozpoznając swą całkowitą niewiedzę? Nie zrobiłeś tej rzeczy. Nie potrafisz nawet znaleźć momentu, w którym ta rzecz zaczęła pojawiać się jako myśl w czyimś umyśle. Jesteś zupełnie nieświadomy momentu zrodzenia substancji, z której wykonany został ten obiekt. Spójrz więc na niego z nabożnym zadziwieniem i rozpoznaj, że wyłonił się on z tego samego miejsca, co ty – z tajemnicy, kompletnej, czystej tajemnicy. Czy nie odczuwasz zatem z tą rzeczą bliskości? Czy nie jesteś z nią w związku? Czy możesz więc zacząć odczuwać świętość, w której spoczywa ów związek? Albowiem tajemnica jest święta i wykracza poza nawet największe umysły. Najwięksi filozofowie nie potrafią pojąć pola tajemnicy, z której biorą swój początek wszystkie związki.

A teraz patrząc na ten obiekt, bez względu na to, czym on jest, rozpoznaj, że przywołałeś go, by wszedł z tobą w związek. Zastanów się przez chwilę i zadaj sobie pytanie:

Z jakiej wibracji świadomości po raz pierwszy przywołałem ten obiekt do siebie?

Być może będziesz pamiętał jego zakup w sklepie. Zobacz, czy jesteś w stanie odkryć ów pierwszy moment w pamięci, w świadomości, kiedy to obiekt ten wszedł w pole twej świadomości. Co się wówczas działo? O czym myślałeś, jeśli w ogóle coś myślałeś? Co było twą motywacją, by wnieść ten obiekt w przestrzeń swego domu? Jeśli jesteś w domu przyjaciela, pytanie pozostaje takie samo. Co było twą motywacją, aby być tu, gdzie jesteś teraz? Jakich wyborów dokonywałeś w świadomości?

Teraz znów proponujemy, żebyś zatrzymał to nagranie i spędził około pięciu minut, powtarzając to ćwiczenie z kilkoma obiektami bądź rzeczami, które widzisz w pokoju wokół ciebie. Nie zapominaj, że możesz włączyć w to nawet twe kolano, rękę, obrączkę na palcu czy skarpetki na nogach. Baw się tym ćwiczeniem. Ale pamiętaj, nie wywieraj presji na mózgu, to znaczy nie myśl tak intensywnie. Zrelaksuj ciało. Siedź w fotelu tak, jakbyś był Chrystusem i po prostu spoglądaj i przejdź przez pytania w rodzaju tych, jakie wam daliśmy. A jak skończysz, będziemy kontynuowali…

No i jak wam poszło? Umiłowani przyjaciele, to ćwiczenie jest bardzo, bardzo podobne do ćwiczenia, jakie dali mi esseńscy nauczyciele, kiedy byłem bardzo młody. Spędzałem godziny – godziny – nie tylko pięć minut, ale dosłownie godziny wykonując to ćwiczenie. Wykonywałem je w domu mego ojca. Wykonywałem je w synagogach. Robiłem je na ulicach wiosek. Moim ulubionym miejscem i czasem był zmierzch, gdy zaczynało zachodzić słońce. I wykonując je, obserwowałem kolory i odczuwałem na skórze zmianę temperatury powietrza. Gdy patrzyłem na podmuchy tańczącej wśród traw wieczornej bryzy, gdy słyszałem śpiew ptaka, byłem z tymi rzeczami, tak jak prosiłem was, byście byli obecni z rzeczami w waszym pokoju. I godziny mijały, gdy siedziałem i starałem się patrzeć na każdą gwiazdę na niebie, zadając sobie te same pytania:

Czy potrafię odkryć źródło tego, co widzę? Skąd to przyszło? Jak to mogło zaistnieć? Co było tego przyczyną?

I gdy zaczynałem odczuwać, że to ja przywołuję te rzeczy do swego doświadczenia, zacząłem rozróżniać, co przynosi mi prawdziwą radość – nie tylko chwilę przyjemności czy satysfakcji, bądź poczucie bezpieczeństwa, ale to, co wywołuje prawdziwą radość. I odkryłem, że zawsze przynosiły mi radość te chwile, gdy byłem gotów poddać się nabożnemu zadziwieniu tajemnicą, gdy byłem gotów przenikać myśli, spostrzeżenia, postawy i definicje, jakich nauczył mnie świat. Patrzeć na talerz i nie widzieć tylko talerza, ale widzieć odsłaniającą się przede mną tajemnicę. Siedzieć i patrzeć na gwiazdę. Siedzieć i patrzeć na święty tekst. Siedzieć i patrzeć na chorego, który siedzi przy pokrytej kurzem drodze – i nie widzieć żadnej różnicy, widzieć wszystko przeniknięte tą samą Tajemnicą, obecnością Miłości mego Ojca. Zacząłem przeczuwać, że właśnie ta Miłość przenikała mnie, że ów ciało-umysł, o którym myślałem, że jest mną, Jeszuą, synem Józefa, wyłaniał się z Tajemnicy… z wnętrza Tajemnicy… z wnętrza Tajemnicy… że to nie ja sam siebie stworzyłem! I ostatecznie uświadomiłem sobie, że nawet ja, Jeszua, syn Józefa, byłem Tajemnicą, z którą byłem w związku.

I zdecydowałem się trwać w związku z moim własnym ja, tym, co nazywamy ciało-umysłem, tym szczególnym poczuciem świadomości, w którym mówisz: „ja jestem”. Zdecydowałem się być w związku z całością mego Ja – z umysłem, duchem, duszą, emocjami, ciałem – z tym samym poczuciem nabożnego zadziwienia i tajemnicy, z jakimi siedząc nocą na zboczu wzgórza patrzyłem na najdalsze gwiazdy. I to zmieniło wszystko. Zrezygnowałem z definicji siebie samego. Nie widziałem siebie jako syna cieśli. Nie widziałem siebie jako Żyda. Nie widziałem siebie już dłużej jako ucznia Esseńczyków.

Zacząłem widzieć moje Ja jako tajemnicze przedłużenie czegoś poza moim zrozumieniem. Ujrzałem, że moje Ja jest niczym promień słoneczny względem słońca. Zobaczyłem moje Ja jako samą tajemnicę Bożej obecności, odsłaniającej się w królestwie rzeczy przejawionych. Zobaczyłem, że wszystko, o czym myślałem, włączając w to ciało, było tymczasowe, że było toczącą się wiecznością, że czymkolwiek było to, co mnie rodziło, było Ono wieczne, i gdybym tak mógł tylko w Tym spocząć, gdybym tak mógł w Tym trwać, gdybym tak módo Tego wracać – z każdym oddechem – wówczas mógłbym podłączyć się do Mocy Samego Stworzenia. I usuwać się z drogi, usuwać się drogi, usuwać się z drogi. I zanurzać się jeszcze głębiej w Tajemnicę za Tajemnicą i w kolejną Tajemnicę.

Od tego dnia nigdy nie pozwoliłem swemu umysłowi spocząć. Nigdy nie podjąłem decyzji, że to już koniec. Nigdy nie broniłem ani jednego swojego sposobu postrzegania kogokolwiek bądź czegokolwiek. I używając czasu mądrze, z biegiem czasu pielęgnowałem gotowość i zdolność szukania wpierw Królestwa, aż do takiego stopnia, że czyniłem to zanim wypowiedziałem jakiekolwiek słowo, zanim wykonałem jakikolwiek gest ciała:

Ojcze, spoczywam w Tobie. Jak chcesz przeze mnie żyć w tym momencie? Niech będę tego świadkiem! Niech to poczuję! Niech tego zakosztuję! Weź i zanurz mnie coraz głębiej w Swą tajemnicę! Chcę Ciebie całego!

I jeśli mogę tu coś wyznać, to to nigdy się nie skończyło. Nadal powtarzam:

Ojcze, chcę Ciebie całego!

Droga Przemiany jest gotowością, by używać czasu inaczej. W podróży każdego człowieka musi przyjść taki moment, w którym pochylasz głowę i pojawia ci się myśl:

Chcę tylko Boga i już dłużej nie dbam o to, czego to będzie wymagało, czego będzie potrzeba. Poddaję się tej Tajemniczej Sile, którą jest Życie, prosząc tylko, abym został przemieniony w doskonałe Pole Świadomości, poprzez które Miłość płynie bez przeszkód.

I na końcu odkryjesz, że jedyną przeszkodą jest lęk i jakaś forma jego wyrazu. I za każdym razem, gdy zaczynasz odkładać lęk na bok i dokonujesz wyboru błogosławienia tego świata z poziomu doskonałej świętości twego związku z Bogiem, za każdym razem, gdy śmiesz być tak arogancki w oczach świata, że odważasz się być obecnością Chrystusa, za każdym razem, gdy odprężasz umysł i ciało, i rozpoznajesz:

Sam z siebie niczego nie czynię. Coś mną żyje i właśnie Temu się poddaję.

– będziesz wówczas pielęgnował taki sposób bycia w świecie, którego tutaj w świecie nie ma. To znaczy taki, który nie zawiera się w tym trybie postrzegania, z którego powstaje świat.

Będziesz inny. Będziesz wyglądał tak samo, ale nie będziesz tym kimś, kogo znał świat. Będziesz mówił tak, jak zawsze mówiłeś. Będziesz rozpoznawał swój numer PESEL. Jednak będziesz miał konkretne poczucie, że żyjesz, jednak nie żyjesz ty, lecz On Jeden żyje tobą. Jakoś nierozerwalnie i niewytłumaczalnie będzie ci dane być Polem Świadomości, które staje się świadkiem tego, jak Życie żyje tobą. I będziesz wiedział, że jest to święte. Będziesz wiedział, że jest to piękne, że właśnie teraz, gdziekolwiek byś nie był w tym momencie, jesteś ucieleśnieniem i ekspresją Tajemnicy – Miłością na zawsze szerzącą Siebie Samą. Jesteś samą Radością Boga!

I będziesz taki cały czas przez całe swe istnienie. Nigdy nie będzie takiego czasu, w którym przestałbyś być. Ale gdy zdecydujesz się porzucić bronienie postrzegania siebie, z którym się utożsamiłeś, gdy wybierzesz rezygnację z kurczowego trzymania się lęków, które według ciebie są uzasadnione, i osądów, które według ciebie są prawdziwe, gdy zrezygnujesz z kurczowego trzymania się świata, który wytworzyłeś, popłynie przez ciebie Stworzenie:

Sam z siebie niczego nie czynię. Jestem zwyczajnie świadkiem przepływu Miłości przeze mnie. Używam czasu mądrze, aby pielęgnować doskonałą pamięć rzeczywistego świata. Nie jestem więźniem czasu i przestrzeni. Nie jestem tym ciałem. Używam go jako narzędzia, by formować i kształtować to, co może w tym świecie szerzyć Miłość w każdej chwili.

A zatem doszliśmy do dobrego punktu końcowego naszej drugiej przygody na Drodze Przemiany. Zauważ ponownie, jakie myśli, jakie obrazy, jakie rzeczy wybrałeś do zapisania w swoim dzienniku. Zauważ uczucia, jakie pojawiają się w ciele, nawet teraz. Zauważ myśli, obrazy, wyobrażenia, których echo być może słyszysz w polu umysłu. Nie przebywasz nigdzie indziej, jak tylko w nieskończoności Bożej obecności. I mistrzostwo przychodzi, gdy ostatecznie wybierasz uwolnienie się od wszelkiego przywiązania do lęku. I w doskonałym poddaniu się uwalniasz się od snu samego śniącego i pozwalasz Tajemnicy Życia, by żyła tobą, bez przeszkód, bez lęku, w doskonałym poznaniu, że:

Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Nic nie muszę czynić, by dotrzeć do Boga. Muszę jedynie uwolnić się od paru rzeczy tak, aby to Bóg mógł dotrzeć do mnie.

Umiłowani przyjaciele, zwróćcie baczną uwagę na to, czym – czasami w bardzo subtelny sposób – podzieliliśmy się z wami w tej godzinie. Bardzo gorąco radzimy, abyś przesłuchał to nagranie kilkakrotnie w różnych miejscach o różnym czasie – może o trzeciej nad ranem, a może o północy. A kiedy nadejdzie wiosna, by znów ogrzać Ziemię, weź to nagranie i znajdź małe wzgórze, gdzie możesz wpatrywać się w gwiazdy i może pobądź z nimi inaczej.

Wracaj do tego nagrania, gdy czujesz się udręczony bądź zestresowany. Spoglądaj na te wszystkie różne okoliczności, które według ciebie mają moc, aby ograniczać twój wybór, bądź rozpraszać twą energię. I słuchaj tego nagrania w różnych okolicznościach: gdy jesteś smutny, gdy jesteś samotny, gdy się zamartwiasz, gdy w pokoju jest pięćdziesiąt tysięcy przyjaciół (no dobra, może pozostańmy przy dziesięciu albo piętnastu). Słuchaj go na ławce w parku, albo na ławkach wielkich galerii handlowych, dokąd wielu przychodzi, by czcić swego boga „rzeczy” i wymieniać na nie swe złote monety – wy nazywacie to robieniem zakupów. Ty natomiast kupuj nową jakość świadomości, nowy sposób bycia, taki, który przenika to, co – jak wierzysz – widzisz, i który ujawnia ci doskonałą harmonię Królestwa, obecność Miłości Boga.

Nikt nie podejmie tej podróży za ciebie. Nikt, kogo widzisz, ani nikt, z kim mieszkasz, nigdy nie podejmie tej podróży do Boga za ciebie. Zatem rozpoznaj, jakie są twe priorytety, i szukaj wpierw Królestwa. A nade wszystko wiedz, że nie jesteś sam. Wszak my zawsze jesteśmy z tobą. I zakończę, wyznając:

Kocham cię.

Pokój więc niech zawsze będzie z wami.

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.

Webcasty z Saritą i Israelem w języku angielskim

Drodzy nasi Przyjaciele, ten wpis kierujemy do tych z Was, którzy znają język angielski i byliby zainteresowani uczestniczeniem w cyklicznych webcastach Sarity i Israela, które odbywają się na żywo dwa razy w miesiącu. Tematyka wiąże się z pogłębieniem praktyki Drogi Serca, ale tak naprawdę spotkania te pomocne będą dla każdego na Ścieżce Drogi, poruszając wiele praktycznych aspektów, m.in. pracę z oddechem, radykalnym wglądem, szczerym spojrzeniem w swój umysł, itp. Niejednokrotnie podczas tych spotkań Israel channeluje na żywo Radę Chrystusową, czy też „Ród”, jak go określa w Drodze Jeszua. Dwa tygodnie temu odbył się pierwszy webcast tegorocznej serii, piękne nagranie z prowadzonego przez Saritę spotkania jest publicznie dostępne pod poniższym linkiem, zapraszamy do wysłuchania:

Nagranie wideo z sesji 27.01.2019 r.

Dwa pierwsze spotkania mają formułę otwartą dla wszystkich zainteresowanych, kolejne będą już zamknięte i udział w nich brać będą ci, którzy dokonają rejestracji na stronie Programu.

Informacje o tym jak dołączyć do dzisiejszej grupy na żywo oraz szczegóły na temat formuły spotkań, rejestracji, opłat, itp. znajdziecie na grupie facebookowej:
Way of Mastery Online Deepening with Sarita and Israel

oraz na stronie Programu (chwilowo nie działa, zostanie uruchomiona w najbliższych dniach): Way of Mastery Online

Pozdrawiamy!

MiR

Kameralne spotkanie z Marią i Rafałem – 9 lutego

NA DRODZE MISTRZOSTWA

~ kameralne spotkania z Marią i Rafałem ~

Maria i Rafał

 

Przyjaciele, od stycznia 2019 roku chcieliśmy serdecznie zaprosić Was na kameralne spotkania w Duchu w naszym mieszkaniu w Warszawie. Otwieramy je dla Przyjaciół Serca, którzy czują, że rezonują z nami, z naszą energią i z tym, co robimy, oraz odczuwają wewnętrzne prowadzenie, by nawiązać z nami kontakt i połączyć się w rozpoznaniu dusz, duchowej komunii, spotkaniu w Duchu.

 

 

CELE SPOTKAŃ

  • wejście w głębszy kontakt z samym sobą, z prawdą własnego serca, ze Źródłem;
  • eksplorowanie wielowymiarowych aspektów swej Istoty;
  • rozpoznanie lub przypomnienie o celu własnej duszy;
  • otwarcie na potencjał i moc inspirowanej przez Ducha wyobraźni;
  • wzmacnianie świadomości bycia Mistrzem, nieograniczonym Twórcą własnego doświadczenia;
  • wsparcie w praktyce Drogi Serca i Drogi Przemiany;
  • kontakt z Przyjaciółmi spoza czasu (przez niektórych nazywanymi Wniebowstąpionymi Mistrzami);
  • odprężenie w świadomości Opieki Siły Wyższej i poddanie się Jej Przewodnictwu na każdym polu swego istnienia;
  • połączenie z braćmi/przyjaciółmi na Drodze Serca, świadomość przynależności do większej Rodziny Duchowej – uświadomienie sobie wsparcia i inspiracji, jakie otrzymujemy od tych, którzy kroczą wraz z nami do Domu i tego, jak my możemy wspierać i pomagać innym;
  • rozluźnienie w Świetle i przyzwolenie na oczyszczenie swych schematów myślenia i wzorców przekonań;
  • rozpoznanie swojego unikalnego przejawienia Mocy i Światła, i pozwolenie, by rozpoznany już płomień własnego szerzenia nie gasł więcej i nie był ukrywany przed światem – przyjęcie swej roli w czasie przemian;

FORMA SPOTKAŃ

Forma spotkań jest szeroko otwarta, my przede wszystkim czujemy, że mamy pozwolić Duchowi wszystko zaaranżować – to, kto się pojawi na danym spotkaniu, co się zadzieje, czemu będziemy się przyglądać, jaka energia zechce przejawić się w danym czasie. Ze swej strony z radością podzielimy się naszym sercem, doświadczeniem, wiedzą, duchowym wglądem i wizją, naszą drogą i przemianami, przez które przechodziliśmy i przechodzimy.

Kameralność tych spotkań pozwoli nam poświęcić więcej uwagi temu, co każdy z Was przyniesie, a jednocześnie da nam wszystkim możliwość skorzystania z energii i wsparcia grupy. Jesteśmy pewni, że nie będzie przypadków w tym, kto i kiedy poczuje, by wziąć udział w spotkaniu.

ZASADY SPOTKAŃ

  • pozwalamy sobie dobrze się bawić w gronie Przyjaciół Serca, w atmosferze otwartości i szczerości;
  • dbamy o to, by atmosfera spotkania była przepełniona szacunkiem do Siebie samego i do innych, oraz poczuciem bezpieczeństwa i komfortu;
  • wszystko, co zadzieje się podczas spotkania, zostaje w grupie, szanujemy swoich towarzyszy na Drodze i zachowujemy to, co się pokazało, dla siebie;
  • spotkania te nie są terapią, nie mają na celu zastąpienia profesjonalnej pomocy psychologicznej czy lekarskiej; to spotkanie przyjaciół inspirujących się nawzajem do wejścia w głąb serca i pracy z Duchem oraz uświadamiających sobie i umacniających pamięć swojego mistrzostwa i mocy;

Spotkania będziemy organizować w różnym czasie, jeśli tylko zbierze się grupa minimum trzech, a maksimum pięciu osób. Najczęściej odbywać się one będą w soboty, z ewentualnością otwarcia na inne dni, jeśli weekend będziemy mieli zajęty lub jeśli zgłoszą się osoby, które chcą spotkać się innego dnia. Spotkania trwać będą od godz. 11.00 do 15.00 z przerwą na wspólny poczęstunek, kawę, herbatę, przekąski. O kolejnych datach spotkań będziemy informować na tej stronie.

CZAS:
Obecnie przyjmujemy zapisy na spotkanie w sobotę 9 lutego.

MIEJSCE:
Warszawa, Stare Włochy.

ILOŚĆ OSÓB:
od 3 do 5 uczestników

KOSZT: 200 zł

ZAPISY:
Aby zapisać się na spotkanie, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska, numeru telefonu oraz daty spotkania.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w spotkaniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

Więcej informacji, w tym adres miejsca spotkania i konto do wpłat, będziemy przesyłać emailem do osób, która zapiszą się na spotkanie.

Pozdrawiamy ciepło!

Maria i Rafał

Spotkania z „Listami Jeszuy” w Warszawie i Wrocławiu

Drodzy Przyjaciele, chcemy Was poinformować, że nasz przyjaciel i współtłumacz materiałów zamieszczanych na tej stronie, Marek Konieczniak, założył Wydawnictwo Shanti Christo, za pośrednictwem którego już w styczniu br. na polskim rynku będzie można nabyć pierwszą z serii książkek Ścieżki Drogi MistrzostwaListy Jeszuy! Bardzo się cieszymy i równocześnie informujemy, że Wydawnictwo Shanti Christo organizuje dwa spotkania promujące to wydarzenie wydawnicze:

Podczas obu wydarzeń będzie można zakupić egzemplarz książki, spotkać się z Markiem, z nami oraz innymi przyjaciółmi na Drodze :). Wszystkie szczegóły znajdziecie w powyższych linkach.

I jeszcze niespodzianka od Wydawnictwa Shanti Christo – dla wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z Listami Jeszuy jeszcze przed premierą – pod tym linkiem znajdziecie plik pdf z pierwszym rozdziałem książki. Miłej lektury!

Do zobaczenia na spotkaniach!

 

Pielgrzymka do Izraela z Jayemem – kwiecień 2019 r.

Wszystkich anglojęzycznych miłośników Drogi Mistrzostwa informujemy, że w dniach 27 kwietnia – 8 maja 2019 r. odbędzie się pielgrzymka z Jayemem do Izraela. Z tego, co wiemy, przewidywana ilość uczestników na to wydarzenie to około 40 osób i na chwilę obecną zostało jeszcze 10 wolnych miejsc. Może ktoś z Was poczuje drgnienie serca i będzie zainteresowany wzięciem udziału w tej Pielgrzymce.

Szczegółowe informacje o tym Wydarzeniu oraz formularz rejestracyjny znajdziecie pod poniższym linkiem – 2019 Israel Pilgrimage with Jayem.

Jest to wydarzenie dla osób anglojęzycznych,
organizatorzy nie zapewniają tłumaczenia na język polski.

Na Nowy Rok 2019

Witajcie w Nowym Roku!

Możemy być wdzięczni za to, co przeżyliśmy w Starym Roku, ale nie musimy się tego trzymać. Badźmy więc wdzięczni za każdą chwilę, która przywiodła nas do tej obecnej, ale pozwólmy jej odejść. Badźmy wolni od przeszłości i otwórzmy się na Nowe, na Niespodziankę, na to, co nieskończone Źródło naszego Istnienia ma nam do zaoferowania w każdej przemijającej chwili. Odłóżmy to, co już nam nie służy, a to, co służyło nam do tej pory, niech się oczyści i przemieni w Deszczu Łaski.

Niech ten Rok będzie czasem cichego słuchania głosu Serca i podążania za tym, czego w głębi Duszy naprawdę pragniemy.

Niech ten Rok będzie czasem pamiętania, po co tu naprawdę jesteśmy. A jesteśmy tu, aby być obecnością Miłości w formie. Niech więc ten Rok będzie czasem, w którym ucieleśniamy Miłość, sprowadzamy Niebo na Ziemię, urzeczywistniamy naszą pełnię, nasze Mistrzostwo i twórczą niczym nieskrępowaną ekspresję naszego Chrystusostwa.

Kroczmy w tym Roku po tej Ziemi jako Twórcy, jako pełnoprawni obywatele Wszechświata, jako radosne i wolne Dzieci Boga, którym niczego nie brakuje. Przyjmijmy wszystkie Skarby, którymi chce nas obdarować nasz Stwórca w pełnej obfitości i pozwólmy im się szerzyć poprzez nas na cały świat.

Otwórzmy się też na Dar, jakim jest komunia serc, prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem.

Pamiętajmy, że nie ma w naszym życiu zwykłych chwil i że każda chwila jest naszą drogą do Boga. Doceńmy więc dar, jakim jest obecna chwila i przeżywajmy ją w pełni, wnosząc w nią całą naszą świadomość i miłość.

A przy tym wszystkim dobrze się bawmy!
Szczęśliwego Nowego Roku!
Tak orzekamy i tak się dzieje!

Z całą miłością,
Maria i Rafał

Power of Desire – workshop with Israel

THE POWER OF DESIRE
Intensive workshop with Israel Elijah Joy

March 20th – 24th, 2019
 Antoniów near Jelenia Góra, Poland

 

Beloved Friends,

Where do you place the passion of your desire, truly?

Take some deep breaths and give this question some attention. For what we desire we do indeed experience. It is very important.

How often have you felt inert, stuck or confused as your thirst for peace, love and joy seem contested by the lifethat appears to happen before you?

Could it be that you are creating this experience with an out-picturing of opposing desires?

The purification of Desire. The reclaiming of our Power to choose consciouslyand to see that choice manifest as experience, this is what we will be focussing upon in our time together.

We will explore…

  • Where does opposition to Love persist in my mind?
  • Where do I play out old unconscious patterns of thinking?
  • What ancient desires to know fear yet remain empowered in my life?
  • What am I experiencing now? How am I creating this? 

And…

WHAT DO I TRULY WANT?

These questions and more will be our foundation. Using the tools of The Way of Mastery Pathway, its teachings and living practices, as given by Jeshua and cultivated by Jayem.

We will immerse ourselves in the essence of what is Truly desired, minute by minute and day by day.

With LovesBreath, Radical Inquiry and Holy Spirit we will encourage each other into embracing that which we have previously desired into creation.  And to gently focus our will into wanting what we actually want, truly and wholly now.

What is being offered?

LOVESBREATH
There will be an introduction to and a facilitation of LovesBreath. Learning how to relax our controlling mind and body, letting the Love of Spirit gently descend into form and allowing that Love, through the breath, to transform and awaken.

RADICAL INQUIRY
Engaging the breath, in the body, to open the mind to its own deeper patterns of thought and belief. Inquiring into the choices and the hidden desires that have been secretly driving the vehicle of our consciousness for some time, and offering the possibility to choose for something new.

SHALU
Using sound, breath, movement, presence and stillness to attune the body/mind, with Soul, Spirit and God. This will be a morning practice to awaken the body and prepare for the coming day.

AHBWOON CHANTING
The holy word Ahbwoon, signifying the Father Mother energy, miraculously birthing Itself through the breath of Life into the forms of ALL creation, residing in the very essence of our own physical, spiritual being. Chanting this Divine sound conditions the body and mind to receive the LovesBreath and to attune to the Light of the Holy Spirit.

AS WELL AS
In addition to these living practiceswe will LAUGH, DANCE and PLAY every day. There will be a channeling of the Christ Lineage through Israel and a ceremony in celebration of our Wholeness.

Will you join with us in this purification of our Desire and a wonderful co-creation of Love?

 


WHERE
Biały Dom Retreat Center
Antoniów 44 (near Jelenia Góra)

WHEN
March 20- 24, 2019

We start with dinner at 6 pm and opening gathering at 8 pm. Please arrive between 3 and 5 pm to register and unpack before dinner. Our gathering will end with lunch on Sunday at 2 pm.

PARTICPANTS: 40

COST 
1200 zloty (approximately 300 Euro, 260 Pounds) via TransferWise
The price includes: workshop, vegan meals (breakfast, lunch, dinner) and accommodation
(4 nights in double and triple bed rooms with bathroom and one 4 beds room)

INFORMATION AND REGISTRATION
Email address (Maria and Rafal):
spotkania@drogamistrzostwa.pl

BEAUTIFUL SURROUNDINGS IN THE NATURE
Biały Dom where our retreat is taking place is located in the beautiful village near Izery Mountains. It is surrounded by mountains, woods and meadows and welcomes you to relax and meditate.
See the photo gallery of the reatreat center.

TRAVEL
1. The closest airport are in Wroclaw (2 hours drive to the venue) and Warsaw (5 hours drive) and getting to the retreat center by car is the easiest and the fastest way.

2. You could also get on the direct train to Jelenia Góra (from Wroclaw it’s a 2 hours travel – with a very frequent connections and from Warsaw it’s 5,5 hours up to 9 hours travel depending on the connection) and then with a taxi to Antoniów.

Moc Pragnienia – warsztaty z Israelem

MOC PRAGNIENIA
Intensywne warsztaty z Drogą Mistrzostwa

20 – 24 marca 2019 r.
w Antoniowie k. Jeleniej Góry

Spotkanie poprowadzi Israel Elijah Joy,
nauczyciel Ścieżki Drogi Mistrzostwa z Anglii

Umiłowany Przyjacielu,

w czym tak naprawdę pokładasz pasję swego pragnienia?

Zaczerpnij parę głębokich oddechów i skup się na tym pytaniu. Czego pragniesz, tego doprawdy doświadczasz. To bardzo ważne.

Jak często czujesz się bierny, zablokowany lub zdezorientowany, gdy „życie”, które rozgrywa się przed Twoimi oczyma, wydaje się stawiać pod znakiem zapytania Twe pragnienie pokoju, miłości i radości?

Czy może być tak, że to Ty stwarzasz to doświadczenie poprzez tworzenie obrazów przeciwstawnych pragnień?

W tym czasie, który spędzimy razem, skupimy naszą uwagę na oczyszczeniu Pragnienia i na odzyskaniu naszej Mocy, dzięki czemu będziemy wybierać świadomie oraz zobaczymy, że nasz wybór manifestuje się jako doświadczenie.

Będziemy odkrywać…

  • Gdzie w moim umyśle nadal utrzymuje się sprzeciw wobec Miłości?
  • Gdzie odgrywam stare, nieświadome wzorce myślenia?
  • Jakie odwieczne pragnienia, by doświadczać lęku, pozostają jeszcze w mocy w moim życiu?
  • Czego doświadczam teraz? I w jaki sposób to stwarzam?

Oraz…

CZEGO NAPRAWDĘ CHCĘ?

Te i inne pytania będą naszym fundamentem. Używając narzędzi Ścieżki Drogi Mistrzostwa, jej nauk i żywych praktyk, danych przez Jeszuę i rozwijanych przez Jayema, zanurzymy się w samej istocie tego, czego PRAWDZIWIE pragniemy, minuta po minucie i dzień po dniu.

Używając Oddechu Miłości, Radykalnego Wglądu i Ducha Świętego, będziemy się wzajemnie wspierać w objęciu świadomością tego, czego kiedyś pragnęliśmy i co w związku z tym stworzyliśmy. Następnie zaś łagodnie skupimy naszą wolę na pragnieniu tego, czego prawdziwie i w pełni chcemy TERAZ.

Co oferujemy?

ODDECH MIŁOŚCI
Zapoznamy się z Oddechem Miłości i będziemy z nim pracować. Nauczymy się jak odprężać nasz kontrolujący umysł i ciało, pozwalając Miłości Ducha, by łagodnie zstąpiła w formę i przyzwalając na to, by poprzez oddech przemieniała nas i budziła.

RADYKALNY WGLĄD
Podążając za oddechem w ciele, otworzymy umysł na jego własne głębokie wzorce myśli i przekonań. Będziemy przyglądać się wyborom oraz ukrytym pragnieniom, które od jakiegoś czasu skrycie kierowały wehikułem naszej świadomości, i zaoferujemy możliwość wyboru czegoś nowego.

SZALU
Użyjemy dźwięku, oddechu, ruchu, obecności i ciszy, by ciało-umysł zestroić z Duszą, Duchem i Bogiem. „Szalu” to poranna praktyka, którą będziemy się posługiwać, by rozbudzić ciało i przygotować się na nadchodzący dzień.

INTONOWANIE „ABWOON”
Święte słowo „Abwoon” oznacza energię Ojca-Matki, która poprzez oddech Życia w cudowny sposób rodzi się we wszelkich formach stworzenia i która zamieszkuje w samej esencji naszej własnej fizycznej i duchowej Istoty. Intonowanie tego Boskiego dźwięku nastraja ciało i umysł na przyjmowanie Oddechu Miłości i zestrojenie się ze Światłem Ducha Świętego.

A PONADTO…
Oprócz korzystania z tych „żywych praktyk“, każdego dnia będziemy ŚMIAĆ SIĘ, TAŃCZYĆ i BAWIĆ. W trakcie wydarzenia odbędzie się też channeling Chrystusowego Rodu za pośrednictwem Israela oraz ceremonia świętowania naszego uzdrowienia i pełni.

Czy przyłączysz się do nas w tym oczyszczeniu Pragnienia
i wspaniałym współtworzeniu Miłości?

Serdecznie zapraszamy!

 

MIEJSCE
Ośrodek Biały Dom
Antoniów 44 (k. Jeleniej Góry)

CZAS
20- 24 marca 2019 r.
Zaczynamy w środę od kolacji o godz. 18.00 i wieczornego spotkania otwierającego o godz. 20.00. Prosimy, abyście przyjechali w godz. 15.00-17.00, aby się zarejestrować i zakwaterować jeszcze przed kolacją. Spotkanie zakończymy obiadem w niedzielę o godz. 14.00.

MAKSYMALNA LICZBA UCZESTNIKÓW: 40 osób

KOSZT: 1200 zł
W cenę wliczone są: warsztaty, wyżywienie wegańskie (śniadanie, obiad i kolacja) oraz 4 noclegi – w pokojach 2 i 3 osobowych z łazienkami (+ jeden czterosobowy).

ZAPISY i INFORMACJE
Aby zgłosić chęć uczestnictwa w spotkaniu, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska oraz daty: 20-24.03.2019.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w wydarzeniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

W celu rezerwacji miejsca na spotkaniu poprosimy Cię o wpłatę 500 zł bezzwrotnego zadatku
na numer konta, który prześlemy w odpowiedzi na maila zgłoszeniowego. Ponieważ liczba miejsc na warsztaty jest ograniczona, o rezerwacji miejsca decyduje kolejność wpłat zadatku.

O wpłatę pozostałej sumy prosimy najpóźniej do 12 marca 2019 r.

ZAKWATEROWANIE
Prosimy nie dzwonić do Białego Domu w sprawie rezerwacji miejsc. Wszystkie rezerwacje będą robione przez nas w momencie wpłynięcia na podane wyżej konto zadatku na to wydarzenie. Jeżeli masz jakieś preferencje, z kim chciałbyś być w pokoju, możesz nam o tym napisać. Postaramy się to uwzględnić przy przydzielaniu pokoi, choć niczego nie obiecujemy, gdyż musimy brać pod uwagę warunki panujące w ośrodku oraz ilość i rodzaj zgłoszeń.

PIĘKNY OŚRODEK I OKOLICA
Biały Dom, w którym odbędzie się spotkanie, położony jest na uboczu, w malowniczej wsi Antoniów u podnóża Grzbietu Kamienickiego Gór Izerskich. Otoczenie gór, lasów i łąk czynią z tego miejsca idealną oazę do odpoczynku, medytacji i refleksji. Link do galerii zdjęć.

Wszelkie dodatkowe informacje i uaktualnienia dotyczące tego wydarzenia będziemy dodawać na tej stronie.

DOJAZD
1. Samochodem
2. Pociągiem do Jeleniej Góry i taksówką do Antoniowa (koszt ok. 65 zł)
3. P
ociągiem z Jeleniej Góry do stacji Stara Kamienica (stamtąd możecie zostać odebrani po wcześniejszym umówieniu się z właścicielką Białego Domu, Grażyną, tel.: 503 012 716)

Israel Elijah Joy

Israel to cudowny, bardzo intuicyjny, wrażliwy nauczyciel i uzdrowiciel oraz piękna dusza. Cieszymy się, że mamy zaszczyt i przyjemność gościć go w Polsce i że poprowadzi on warsztat z Drogą Mistrzostwa w dniach 20-24 marca 2019 r.

Israel od 2004 roku oddany jest ścieżce przebudzenia, kiedy to podjął decyzję o wyjściu z alkoholizmu i całkowitej zmianie swego życia. W owej chwili prostej decyzji doświadczył on natychmiastowej cudownej przemiany. W 2012 roku przewodnictwo Ducha Świętego przywiodło go do Drogi Mistrzostwa, dzięki której wyłoniło się dla niego piękne i przepełnione objawieniami połączenie z Jeszuą i Ścieżką Drogi.

Israel oferuje głębię zrozumienia i współczucia, które zrodziły się w wyniku jego własnej wewnętrznej podróży. Posiada on umiejętności, które pozwalają mu być prawdziwie pomocnym w przemianie postrzegania i osobowości. Pracując z ogromnym wyczuciem na poziomie energetycznym, emocjonalnym i mentalnym, Israel stymuluje proces uzdrowienia i przypomnienia prawdy o tym, czym jesteśmy. Jego oddanie i głębokie połączenie z Chrystusowym Rodem pozwala mu udostępniać swój umysł i ciało dla przekazów channelingowych. Channeling taki będzie miał również miejsce podczas marcowego spotkania.

Drodzy moi, chciałam przedstawić Wam tu w paru słowach tę wspaniałą Istotę, która nas odwiedzi w marcu i poprowadzi dla nas warsztaty – Israela. Od pierwszej chwili, w której po moim przyjeździe na Festiwal Serca w Anglii spotkały się nasze oczy, rozpoznaliśmy się z tym bratem – to zupełnie tak, jakbyś nagle spotkał starego, dobrego przyjaciela. Rozpoznanie było natychmiastowe i obopólne, popłynęła taka miłość i czułość, jakbyśmy znali się od zawsze. Z każdym dniem to porozumienie dusz odsłaniało się na głębszym poziomie, a w chwili, gdy stanęliśmy wspólnie przy dwójce przyjaciół, którzy przechodzili przez trudny proces czyszczenia i integracji przeszłych wspomnień, łącząc nasze dłonie i serca w intencji wsparcia ich uzdrowienia, wiedziałam, że zaprawdę z Israelem znamy się nie od dzisiaj i że razem pracowaliśmy gdzieś, kiedyś na polu uzdrowienia i energii, a teraz nastał właściwy czas, by spotkać się ponownie.

Israel jest potężną duszą o dużym doświadczeniu, przepełnioną zarazem łagodną miłością i zrozumieniem. Wiem z własnego doświadczenia, jak intuicyjnie i łagodnie jest on w stanie połączyć się z Tobą na poziomie serca w chwili, w której bardzo potrzebujesz wsparcia, i jak umiejętnie jest w stanie wyprowadzić Cię z labiryntu Twego własnego zaplątania w umyśle. Uważam, że w dzisiejszych czasach takie jakości wyrażane przez męską duszę są niezwykle cenne dla uzdrowienia nas wszystkich, co Israel zademonstrował podczas Festiwalu Serca w Anglii w bardzo piękny sposób. Wszyscy obecnie potrzebujemy tej równowagi sił – mocy pewności, a równocześnie współczującej miłości. Israel dodatkowo przejawia silną intuicję i wgląd, pozwala się prowadzić i demonstruje piękne poddanie temu przewodnictwu. Ma ogromne, gorące, spontaniczne serce, wspaniałe poczucie humoru i otwarty umysł. Oferuje nam również cenny dar – wspaniale prowadzi medytacje, będzie też dostępny dla naszej grupy jako kanał dla przesłań Chrystusowego Rodu. Bardzo cieszę się, że przyjął nasze zaproszenie i serdecznie Was zapraszam do uczestnictwa w tym naszym marcowym Spotkaniu Serc w Antoniowie. Dodam tylko, że od razu gdy go spotkałam, miałam przeczucie, że Israel MIAŁ kiedyś gdzieś coś wspólnego z Polską ;). Ale jeszcze się tym z nim nie dzieliłam ;).

Maria

Israel pracujący z grupą podczas festiwalu w Anglii

Droga Przemiany – Lekcja 1

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

Zaprawdę, jak zwykle witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Jak zwykle przychodzimy, by się z wami połączyć w ten sposób, poprzez ten głos. A jednak – tak jak było zawsze – nic nie oddziela nas od miejsca, gdzie jesteście wy. I jesteśmy dostępni dla wszystkich Dzieci Bożych. W Prawdzie – i powtórzę to wam po raz tysięczny – w całym Stworzeniu nie istnieje oddzielenie. To może tylko oznaczać, że nic nie oddziela mnie od miejsca, gdzie jesteście. A to, gdzie jesteścienie jest w żaden sposób związane z miejscem przebywania ciała, które nauczyliście się nazywać własnym.

Naprawdę jesteście Czystym Duchem. Naprawdę jesteście tacy jak ja. Naprawdę to, czym jesteście, trwa we wszystkich wymiarach świadomości. Naprawdę to, czym jesteście, nigdy nie zakosztowało oddzielenia od Boga. Jest w tobie, zaprawdę, pewien aspekt, który postanowił postrzegać siebie jako tożsamego z fizycznym ciałem w waszym trójwymiarowym świecie, zwanym przestrzenią i czasem. Jest to część doświadczenia, jakie stworzyłeś i w ten sposób przywołałeś do SiebieJednak kiedy używam słowa „siebie”, mówię nie o tym ja, które jest snem ciała, nie o tym ja, z którym się utożsamiłeś. Mówię natomiast o Ja, które przekracza wszelkie ograniczenia oraz istnieje we wszystkich wymiarach.

Umiłowani przyjaciele, przyjmijcie jako powitanie, jako wstęp do tego, o czym będziemy mówić w tym nowym roku, a co postanowiliśmy nazwać Drogą Przemiany, tę oto prostą Prawdę: w żadnym momencie nie jesteś uwięziony w ciele. W żadnym momencie – w żadnym momencie– nie jesteś ograniczony do przejawionej powierzchowności, o której wierzysz, że jest tobą – niezależnie od tego, jak głęboki jest ból, niezależnie od tego, jak pewny jesteś tego, co mówi ci tak zwany zdrowy rozsądek:

Jestem tutaj. Jestem tym ciałem. Ten moment się wydarza. To jest wszystkim, co jest.

Bez względu na to wszystko, Prawda jest niezachwiana. Nie jesteś zwykłą powierzchownością ciało-umysłu, którą nazwałeś „sobą”.

A zatem przyjmując ten prosty punkt jako fundament, możemy zacząć. Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany polega dokładnie na tym samym, na czym polegają wszystkie wasze sny – na decyzji związanej z tym, czemu będziesz chciał się oddać. Bo nie możesz śnić snu, czyli nie możesz tworzyć doświadczenia w polu świadomości, nie będąc w stu procentach temu oddany. Może się wydawać, że tak nie jest, jednak zapewniam was, że jest.

To oznacza, że w każdej chwili twojego przeżywanego doświadczenia to, czego jesteś świadomy, nie jest w ogóle powodowane niczym na zewnątrz ciebie. Na przykład gdy nagrywamy te słowa, wibrujące jako myśli poprzez fizyczne ciało, które przypisujesz temu, kogo nazywasz Jon Marc, to w trakcie tego procesu obecnych jest parę osób, które słyszą wytworzone wibracje, podczas gdy myśli te rozbrzmiewają w umyśle, następnie w mózgu, aż zostają z kolei artykułowane przez struny głosowe fizycznego ciała i to tworzy wzorzec dźwięku, który rozbrzmiewa w uszach innych fizycznych form… Bądź pewien, że jeśli te istoty – te pola świadomości, które słyszą owe słowa w trakcie ich nagrywania – ograniczą się do bycia tylko tym ciałem, które otrzymuje pewne częstotliwości wibracji, jakie docierają do ich uszu, tworzą pewne neurologiczne bodźce w mózgu i dokonują przełożenia tej wibracji na pewne słowa w ich rodzimym języku, to doznanie owo również nie jest powodowane niczym na zewnątrz nich.

Dokładnie w tym momencie są oni tak samo wolni, jak wolny jesteś ty, gdy słuchasz tego, co nazywasz nagraniem tych słów; są oni nieskończenie wolni, by doświadczać tej transmisji wibracji w całkowicie inny sposób, wykraczający poza to, co zwiesz językiem angielskim. Są wolni, by postrzegać siebie z obszarów Czystego Ducha. Mogą oni zobaczyć mnie i tych, którzy łączą się ze mną, gdy przekazujemy tę częstotliwość, która tworzy ową przebiegającą przez fizyczną formę wibrację – tak samo jak i ty możesz to zrobić.

A zatem oto proste ćwiczenie dla was wszystkich słyszących te słowa. Dajcie sobie tylko chwilkę i wrzućcie w swą świadomość następujący kamyk:

To, co postrzegam jako siebie, nie jest mną. Jestem nieograniczonym, Czystym Duchem i mam dostęp do wszystkiego.

Dlatego też w tym momencie postanawiam otworzyć sobie dostęp do innych wymiarów doświadczenia, tak abym mógł przywołać ten moment do siebie w całkowicie inny sposób.

I gdy wypowiadasz te słowa, zauważ jakie obrazy zaczynają ci się pojawiać w polu świadomości, gdy być może wyobrażasz sobie, że jesteś czymś dużo większym niż tylko ciałem, że przebywasz w wymiarach o wiele większych niż tylko wymiar fizyczny. Czy widzisz przelotne obrazy innych istot, kolory światła, subtelne uczucia, których może nie byłeś świadomy, gdy skupiałeś się na tłumaczeniu tych wibracji na swój rodzimy język? Czy zauważasz, co unosi się w polu twej świadomości? Zwracaj na to uwagę, bo nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego, czego nie doświadczyłeś lub czego nie doświadczasz.

Jesteś polem świadomości, które doświadcza tego teraz. Ty tworzysz tę zdolność doświadczania. Ty decydujesz, co wejdzie w pole twej świadomości i jak będziesz tego doświadczał. Umiłowani przyjaciele, uczcie się spoglądać poza obrazy widzianych scen. Uczcie się odczuwać poza ciałem. Uczcie się pozwalać sobie być świadomymi tego, co chyłkiem przemyka przed waszym wzrokiem i co widzicie tylko metaforycznym kątem oka, to znaczy na zewnętrznych obrzeżach waszego pola świadomości.

Uświadom sobie, że doświadczenie, które jest ci bardzo dobrze znane – to znaczy bycie ciało-umysłem, które słucha wibracji dźwięku, przekłada ją na słowa w języku macierzystym i przez to postrzega, że rozmawia z jakąś istotą, która jest innym ciałem i siedzi naprzeciw ciebie, albo której słuchasz z odtwarzanego nagrania… Rozpoznaj, że na obrzeżach tego znajduje się coś o wiele bardziej ogromnego, coś, co można pielęgnować i co pozwala ci być świadomym na dużo bardziej subtelnych poziomach.

Ostatecznie będziesz w stanie postrzegać te wymiary energii z otwartymi oczami, gdy będziesz spoglądał na inny ciało-umysł, który w tym momencie doświadcza w sobie wibrowania myśli skierowanych w twoją stronę – zwiecie to rozmową. I zobaczysz tę drugą istotę nie jako ciało, lecz jako pole światła. Zobaczysz kolory. Poczujesz wibracje. I te kolory i te wibracje powiedzą ci dużo więcej niż kiedykolwiek mogłyby ci powiedzieć słowa. Oczywiście w rezultacie słowa nie będą cię oszukiwały tak często, jak to się działo w przeszłości.

Praktykuj to krótkie ćwiczenie tak często, jak będziesz tego chciał w dowolnych i w każdych okolicznościach. To nie jest trudne. Po prostu używasz pola świadomości, aby zdecydować się na bycie świadomym tego, co dzieje się na obrzeżach trójwymiarowego zdarzenia, którego doświadczasz. Na przykład jesteś w samochodzie i zatrzymujesz się na czerwonych światłach obok innego samochodu i patrzysz, używając swego fizycznego wzroku. Jeśli się ograniczysz, będziesz widział samochód, a w środku ciało siedzące za kierownicą, czyli robiące podobną rzecz, jaką wykonuje twoje ciało, czy też to, co nazywasz swoim ciałem.

A jeśli spoglądając na tę osobę, pozwoliłbyś sobie na zabawę i powiedział w umyśle:

To jest tylko jedna nieznaczna forma, w jakiej wyraża się ta osoba. Zastanawiam się, co pojawia się na obrzeżach?

Może cię zaskoczyć, gdy nagle w twej świadomości pojawi się myśl. Wiesz, że nie jest to twoja myśl. Być może to jest myśl tej osoby w samochodzie obok:

Boże, dlaczego rano nie wyprasowałam mężowi koszuli? Ale będzie zły!

Ile razy myśli podobne do tej pojawiały ci się w umyśle, a ty je odrzucałeś jako zwykły wytwór wyobraźni?

To, co tutaj proponujemy, to użycie najzwyklejszych chwil twego dnia, byś uświadomił sobie własne istnienie, własne naturalnie poszerzone, nieograniczone Ja. Nigdy nie ma nic ukrytego. W dowolnym momencie masz pełen dostęp do całości drugiej duszy. Czy brzmi to jak naruszenie prywatności? Umiłowani przyjaciele, nie ma czegoś takiego jak prywatność. Prywatność jest ważna tylko dla tych, którzy wierzą, że są odcięci i oddzieleni, i że może mają coś do ukrycia. W rzeczywistości nic nie jest ukryte. Gdy zaufasz temu, że głęboką naturą twego własnego jestestwa jest doskonała mądrość, doskonałe współczucie i doskonała Miłość, zaczniesz uwalniać się od lęku, którym obudowałeś niezwykłe zdolności, jakie już posiadasz.

Odkryjesz, że możesz ufać swemu nieograniczonemu Duchowi. Gdy siedzisz w swym samochodzie, spoglądasz na osobę za kierownicą samochodu obok i pozwalasz sobie rozluźnić się oraz zauważać, co dzieje się na obrzeżach i gdy dotyka to twej świadomości, uświadamiasz sobie, że oznacza to, iż umysły nie są od siebie oddzielone. I jeśli umysł kogoś innego dotyka twego umysłu, a twój dotyka jego, to możesz posyłać mu Miłość. Możesz zauważać, co odbierasz od innych i bez otwierania fizycznych ust możesz posłać im odpowiedź mądrości, jakiej szukają.

Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu spożywczego, pchasz przed sobą wózek między półkami, napełniając go opakowaniami rzekomo świeżych produktów żywnościowych i zauważasz fale myśli innych osób wokół ciebie. Wyobraź sobie, że zaczynasz odbierać, co się dzieje w dramacie ich codzienności, w ich historii, w ich życiu i jesteś faktycznie w stanie – jakiego używacie na to słowa? – przekazywać im telepatycznie odpowiedzi na ich dylematy. Czyż nie odczuwałbyś tego jako większy stopień wolności niż to, do czego jesteś przyzwyczajony?

Droga Przemiany zdecydowanie wymaga, abyś zobowiązał się do życia w inny sposób. Bo czyż przemiana nie jest zmianą status quo? Jak możesz doświadczyć przemiany, jeśli nie używasz czasu, by myśleć i zachowywać się inaczej? Wołanie do mnie nie wystarczy. Czytanie tysiąca świętych ksiąg nie wystarczy. Jedna i tylko jedna rzecz doprowadzi cię do przemiany, której szukasz – gotowość, by trwać tam, gdzie jesteś, ale inaczej.

Zacznij jeszcze raz od prostego ćwiczenia przypominania sobie, że rzeczywiście jesteś nieograniczonym Duchem przebywającym we wszystkich wymiarach, a wszystkie niezwykłe zdolności już znajdują się w twej świadomości. Bo jeśli by tak nie było, oznaczałoby to, że Bóg tworzy nierówność.

No cóż, ty urodziłeś się z tym darem, ale ja go nie mam.

Nie. Bóg stwarza Swego umiłowanego Syna. A Synostwo składa się z równych sobie w Duchu. Jedyną różnicą w polu czasu jest to, iż wydaje się, że niektórzy w większym stopniu dotarli do swych wrodzonych zdolności i pielęgnują je bardziej od innych.

Ty zaś posługujesz się ta ideą, by postrzegać drugiego jako bardziej wyjątkowego od ciebie i w ten sposób udowadniasz sobie swój brak wartości, swoją małość, swą słabość. Myślisz, że być może pewnego dnia, jeśli tylko będziesz żył w kolejnych setkach wcieleń jako „dobra” osoba, to wówczas może te zdolności zaczną się spontanicznie same w tobie objawiać. Jednak nie ma żadnych przypadków i nic z tego, co widzisz, że przejawia się w życiu kogokolwiek, nie jest przypadkowe. Wszystko, co widzisz jest zamierzone – wszystko.

Dlatego też, jeśli spoglądasz na mojego umiłowanego brata, czy też na ciało, które mu przypisujesz, i mówisz:

O mój Boże, on potrafi rozmawiać z Jeszuą, ale ja nigdy bym tego nie potrafił.

…przestań się okłamywać! Zrozum raczej, że jeśli dana zdolność przejawia się w twym polu świadomości, to jest tak, ponieważ ty do siebie przywołałeś jako przypomnienie tego, co już jest nieodłączną częścią ciebie.

Jeśli jeden kładzie rękę ciała na czole tego, który jest chory, i ten, który jest chory, wstaje i choroby już w nim nie ma, pamiętaj, że to ty przywołałeś – poprzez twego umiłowanego brata lub siostrę – to doświadczenie w pole swej świadomości, aby przypomnieć sobie o Prawdzie swego istnienia. A jeśli pociąga cię bycie uzdrowicielem, to porzuć wszystko inne, do czego jesteś zobowiązany, i zacznij uzdrawiać.

Gdy wejdziemy w ten rok przemiany, odkryjesz, że zaczynamy mówić do ciebie bardziej bezpośrednio. Nie będziemy „owijali w bawełnę”, nie będziemy ułagadzali twego oporu czy lęków, nie będziemy cię głaskali z powodu dramatów, jakie wytworzyłeś, a które wydawały się oddzielać cię od Prawdy twej Boskiej natury. Albowiem gdy wchodzimy na Drogę Przemiany, wysyłamy od nas do ciebie wezwanie, abyś powstał i przyjął pełną odpowiedzialność za wszystko, co widzisz, wszystko, co myślisz i za wszystkie swoje wybory. I bądź pewien, że jeśli słyszysz to wezwanie, jest tak dlatego, że głębsza część ciebie przywołała je do ciebie jako sposób przypomnienia ci, że te rzeczy już są w tobie zawarte.

Droga Przemiany jest drogą przyjęcia odpowiedzialności za czas, za każdą jedną jego chwilę. Albowiem czas nie jest ci więzieniem. Jest tym, co wypływa z twej świadomości i nie ma żadnego miejsca lub czasu – żadnego miejsca lub czasu – który byłby bardziej sprzyjający Drodze Przemiany niż to miejsce, w którym jesteś i czas, który jest teraz. Nikt nie jest pozbawiony przywilejów. Żadna pozycja społeczna, tak jak widzi ją świat, nie ogranicza nikogo w nawadnianiu, pielęgnowaniu i rodzeniu owoców, jakie spoczywają w jego nieograniczonej świadomości. Nikt nie jest ofiarą świata, który widzi. Albowiem świat, który widzi, tak naprawdę nie pojawia się nigdzie indziej, jak tylko w polu świadomości lub inaczej mówiąc – umysłu. Budynki, samochody, którymi jeździsz, pieniądze w banku – nic z tego nie jest rzeczywiste. Są to tylko symbole takiej jakości doświadczenia, jakie postanowiłeś przywołać do siebie jako tymczasowe doświadczenie uczenia się.

Umiłowani przyjaciele, dobrze używajcie czasu. Spytaj się siebie:

Czy jestem w pełni zaangażowany w przemianę swej świadomości – świadomości tego, który śpi i w tym śnie postrzega siebie jako ograniczonego przez czas i przestrzeń? Czy też jestem prawdziwie zaangażowany w słuchanie wezwania mego brata, abym wziął swój krzyż i podążał za nim?

Chodzi nam tu o krzyż ukrzyżowania, ten ciężki drewniany krzyż, który nosisz wszędzie ze sobą, a który mówi:

No cóż, rzeczywiście zmagam się i staram się dotrzeć do Świadomości Chrystusa, ale… och! A może gdybym tak pozbyła się męża, wówczas by się to udało. A może gdybym przeprowadził się w inne miejsce, wówczas by się to powiodło. A może jest gdzieś pewna technika duchowa, której jeszcze nie odkryłem w całej szerokiej palecie możliwości. Kiedy już ją znajdę i zacznę praktykować, wówczas będę mógł się za to zabrać.

Znajdujesz się najświętszej ze świątyń – w swoim JaJesteś w doskonałym momencie dla twej przemiany. Nic nigdy w ogóle cię nie ogranicza. Moc wolności wyboru jest istotą Chrystusa. I ta sama moc, której używałeś, by starać się przekonać siebie o swych ograniczeniach, jest dokładnie tą samą mocą, jakiej użyłem ja, by przezwyciężyć śmierć. Nie ma żadnej różnicy, za wyjątkiem mrugnięcia okiem, intencji, zaangażowania, rozpoznania – to wszystko. W rzeczywistości nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwej i masz dostęp do wszystkiego.

Co takiego dzieje się w świadomości, co wydaje się tworzyć blokadę, przeszkodę dla obecności Miłości? Gdy tworzysz tymczasowo postrzegane ograniczenie jako sposób przywołania do siebie pewnej jakości doświadczenia, masz skłonność do wpadania w pułapkę utożsamiania się z ograniczeniami, jakie ustanowiłeś mocą swej nieograniczonej wolności w celu pozyskania tymczasowego doświadczenia uczenia się. Kiedy w swej świadomości zaczynasz się utożsamiać z granicami czy ograniczeniami – czyli liniami na płótnie, które sam w wolności postanowiłeś narysować – wówczas tworzysz stan uwięzienia. To uwięzienie jest tak naprawdę kompletnym złudzeniem i w rzeczywistości twe nieograniczone Ja nadal doświadcza czegokolwiek chce we wszystkich wymiarach Stworzenia.

Twe przekonanie, że określają cię linie, jakie narysowałeś w polu swej świadomości – kamyki, jakie wrzuciłeś w toń, czy fale, jakie wywołałeś – i że tylko tym jesteś, tworzy pewne ograniczenie, pewną gęstość i konflikt, który nie pojawia się nigdzie indziej w twym istnieniu, jak tylko w tej części ciebie, która – niczym promień wyłaniający się ze słońca – rozszerzyła się na to, co zwiecie wymiarem czasoprzestrzeni.

A teraz pomyśl o tym. Jeśli czujesz się ograniczony w tym wymiarze, nie oznacza to, że jesteś ograniczony. Po prostu oznacza to, że jeden maleńki promyk twego światła przechodzi tymczasowo przez pewnego rodzaju doświadczenie. Jeśli prześledzisz bieg tego promyka światła z powrotem do jego Źródła, znajdziesz coś, co jest jaśniejsze od dziesięciu tysięcy waszych słońc, coś o wiele bardziej ogromnego niż to słońce, które rozświetla wasz fizyczny wszechświat, coś tak ogromnego, że z niego rodzi się mnogość wszechświatów! Owo światło twej duszy, Czysty Duch, pozostaje nieskalany i nieograniczony. Ten mały promień może stać się świadomy całości i to jest proces budzenia się. Tak naprawdę to w ogóle niczego nie zmienia, ponieważ zaczynasz się utożsamiać nie z tym malutkim promyczkiem, który przechodzi przez swoje tymczasowe doświadczenie, lecz z owym polem, z którego pochodzi sama moc doświadczania wymiaru czasoprzestrzeni.

Wyobraź sobie zmianę swej tożsamości w taki sposób, że stajesz się oceanem, z którego wyłania się mnogość fal, nieustannie nowych fal, a każda z nich jest trochę inna, każda albo trochę większa, albo mniejsza, albo trochę szybsza, każda mająca trochę więcej piany na swym grzbiecie niż inna. Te bardzo tymczasowe tańczące fale są emitowane z pola czy też wód oceanu, który nie ma ani początku, ani końca, i którego dalekich brzegów nie da się odkryć. Oto jest twoje Ja; nie malutka fala, która ma swoje imię i historię bycia narodzoną w jakimś czasie i życia w jakimś domu lub mieście. Z pewnością nigdy nie jesteś tym, kogo zwiesz bankierem, nauczycielem, osobą channelującą, matką lub ojcem. Żadna z tych rzeczy nie jest tym, czym jesteś.

Droga Przemiany jest dużo prostsza niż myślisz. Jednak powtórzmy – spoczywa ona na twej decyzji, by posługiwać się czasem do tego, by w pełni oddać się przebudzeniu z wąskich ograniczeń, jakie nałożyłeś na bezkresne pole swej świadomości. A robisz to choćby dlatego, że całkiem pasjonujące może być pozwolenie temu malutkiemu promykowi, aby nadal trwał przez chwilę w czasie i przestrzeni, jednocześnie będąc świadomym pełni swego Ja i w rzeczywistości działając z wnętrza tej pełni.

Czy potrafisz sobie wyobrazić takie życie? Czy potrafisz sobie wyobrazić swój ciało-umysł, gdy prowadzi drogą swój mały samochód, lecz za każdym razem, gdy zatrzymujesz się na czerwonym świetle i zauważasz kogoś w samochodzie obok, nie postrzegasz… To znaczy wciąż będziesz widział samochód, wciąż będziesz widział ciało – jednak będziesz wówczas czuł, będziesz wiedział i widział, że jest to nieskończone pole świadomościtakie samo jak ty. I że pole umysłu tej osoby dotyka twego pola we wszystkich wymiarach. I że jesteście Chrystusem i że możesz przesyłać innym mądrość i Miłość.

Możesz nauczyć się kierować energiami. Być może będziesz widział je jako pewien kolor. Możesz dotknąć ich pola, pola ich aury. Możesz posyłać uzdrowienie organom ciała, które – jak widzisz– są być może w trochę złym stanie. Ty możesz być w czasie i przestrzeni ucieleśnieniem tej Jaźni, która jest tak bezkresna, tak ogromna, tak wypełniona nadzwyczajną mocą, że możesz się jedynie uśmiechać, być może nie będąc widzianym ani rozpoznanym przez tych, którzy sami bezwiednie utożsamili się z malutką kropelką piany, która jest częścią fali, która z  kolei jest częścią oceanu ich własnej Jaźni.

Jednak ich wybory nie wpływają na twój wybór. Posłuchaj jeszcze raz bardzo uważnie: wybór, jakiego dokonuje ktoś inny, w ogóle nie wpływa na twoje wybory, nawet gdyby wydawałsię, że tak jest. Nie jest nawet trafne następujące stwierdzenie:

No cóż, uległem wpływowi takiej a takiej oraz takiej a takiej osoby. Byłem trochę nieświadomy i dlatego tak się stało. Zrezygnowałem z siebie samego.

Nie, nie, nie! W każdej chwili swego doświadczenia to, czego doświadczasz, przychodzi z wewnątrz ciebie. Nie jest to złożone w tobie ze źródła umiejscowionego poza tobą. W każdej chwili pozostajesz wolny, by obserwować i zauważać, czy dobrze ci jest tam, gdzie jesteś, czyli w postrzeganiu swego życia i rozpoznawaniu, że masz moc, by myśleć inaczej.

Och, zgadza się, nie utknąłem w żadnym korku drogowym. Nie ma czegoś takiego jak korek drogowy. Wszystko jest doskonałe. Po prostu jestem w olbrzymim splocie doświadczeń nieskończonych dusz. Tak więc, gdy sobie tutaj siedzę w tym małym samochodzie, z tym śmiesznym małym ciałem, zamierzam być Chrystusem. Zamierzam połączyć się z tym, co dzieje się na obrzeżach mojej świadomości. Poczuję myśli tych, ku którym skieruję swą uwagę. I z głębi mej istoty skieruję do nich Miłość. Mogę wybrać Prawdę tego, kim jestem. Czerwone światła, stłoczone razem samochody – to nie one tworzą me doświadczenie. Moje doświadczenie płynie z wnętrza i szerzy się na zewnątrz.

Słuchaj uważnie. Nikt nie ma mocy, by tworzyć twe doświadczenie. Nikt nie ma mocy ograniczania twego doświadczenia. I nigdzie w Bożych prawach nie zostało zapisane, że musisz dostosować swe doświadczenie do wyborów poczynionych przez innych. Pozostajesz wolny, by w wolności wybrać bycie wcieleniem Chrystusa. Jesteś tym, który może błogosławić Stworzenie. A wszystko zaczyna się wtedy, gdy jesteś gotowy przyjąć odpowiedzialność za to, do czego chcesz używać czasu.

Tak naprawdę i tak już to czynisz. Zawsze używasz czasu dokładnie do tego, co sam wybierasz. Nie próbujesz przetrwać. Nie starasz się robić tego, co wymaga od ciebie świat. Nigdy nie dzieje się nic poza tym, że jesteś świadomy skutków tego, jak postanawiasz używać świadomości, i to wszystko.

Tutaj właśnie zaczyna się Droga Przemiany.Ostatecznie również tutaj ona się kończy. Jednak różnica będzie taka, że już dłużej nie będziesz nawet chciał wybierać czegokolwiek, co świadczy o ograniczeniach. Pomimo tego, że ciało-umysł, z którym kiedyś się utożsamiłeś, ciągle wydaje się poruszać w czasie i przestrzeni, nawet nie spojrzysz na ciało-umysł i nie powiesz „moje”. Powiesz po prostu:

Ten ciało-umysł jest tymczasowym narzędziem komunikacji wydobytym z oceanu mego nieograniczonego Ja, tak jak czyniłem to wielokrotnie w wielu wszechświatach. O co tyle hałasu?

Twa świadomość dosłownie się zmieni. Przyjmie nową perspektywę. I będziesz wiedział, że jesteś Czystym Duchem, że w ogóle nie mieszkasz w czasie, że możesz po prostu zachwycać się używaniem ciało-umysłu jako narzędzia komunikacji.

Kiedy wsiadasz do samolotu i podróżujesz do odległych miejsc, w których lubisz przebywać, nadal używasz ciało-umysłu jako narzędzia komunikacji pomiędzy tobą a Ziemią, pomiędzy tobą a innymi stworzeniami zrodzonymi z innych umysłów. Niezależnie od tego, czy jest to piękny budynek, czy piękny obraz, wszystko, czego doświadczasz, przyciągnąłeś do siebie poprzez medium ciała jako pewne doświadczenie, i to wszystko. Jesteś nieograniczoną istotą, która siedzi u steru tego wszystkiego.

Drugi etap na Drodze Przemiany, ściśle związany z pierwszym, wymaga, abyś zaczął być świadomy tych małych zawijasów, jakie narysowałeś na białym, nieograniczonym i absolutnie nieskazitelnym płótnie twej świadomości. Wasi psychologowie nazwaliby je osobowościami czy maskami. Uświadom sobie te małe ja, które stworzyłeś. Zacznij od zapytania siebie:

Czego bronię? Co takiego nadal robię codziennie, a co już dłużej nie daje mi spełnienia? Przecież już tam byłem. Już to robiłem. Jak mógłbym spoglądać na te różne małe ja, te małe kropelki piany na grzbiecie tej tymczasowej fali, którą wywołałem? Jak mógłbym używać ich inaczej? Zastanawiam się, czy mógłbym stworzyć całkowicie nowe ja?

Dlaczego jest to ważne? Z powodu tych nabazgranych zawijasów. Być może mówisz sobie:

Nazywam się Mary Jane. Jestem wiceprezesem banku. Urodziłam się w takim a takim mieście. Moi rodzice to takie a takie osoby. Byłabym z pewnością inna, gdyby moja siostra mnie nie biła, gdy byłam mała.

W momencie, gdy się zdefiniujesz, ograniczasz się do parametrów, które postanowiłeś cenić. I natychmiast tworzysz dokładnie to doświadczenie wibracji, które jest skutkiem nabazgranych zawijasów. Pomyśl o tych zawijasach, parametrach małego ja, jak o skutkach pewnych wrzuconych w toń twej świadomości kamyków. Kiedy już narysujesz te linie, płyną z tego pewne skutki.

A co jeśli zdecydowałbyś się stworzyć ja, które widzi siebie jako doskonale nieograniczone? I zamiast mówić:

No cóż, muszę odwiedzić moją siostrę. Wiem, że mnie biła, ale tak to już jest. Właśnie taka jestem.

ty po prostu siadasz wygodnie i mówisz:

Wiesz co, jestem doskonale nieograniczoną istotą i myślę, że stworzę ja, które jest wyrazem nieograniczonej Miłości Chrystusa. Zamierzam odwiedzić tę istotę – możesz użyć jej imienia, ale nie nazywaj ją swoją siostrą – zamierzam odwiedzić tę istotę i zamierzam użyć czasu, by wysyłać jej tak dużo Miłości, jak potrafię. I zrobię to tylko z jednego powodu – będę czuła się wspaniale tak czyniąc. Jestem ucieleśnieniem Chrystusa, o czym ona może nie wiedzieć, ale to nie ma żadnego znaczenia. I tak mogę się tym cieszyć.

Czy widzisz, jak mogłoby to zacząć przemieszczać cię poza utożsamienie się z pewną definicją siebie samego, która tak naprawdę zamknęła cię w wąskim zbiorze parametrów, które mogą mieć tylko pewien rodzaj skutków? A co jeśli usiadłbyś z tymi, których zwiesz swymi rodzicami, i z rozmysłem postanowiłbyś widzieć ich jako istoty, które ty przywołałeś do swego pola świadomości, i że są oni nieskończonymi i wolnymi istotami w doskonałej równości z tobą? I że oni po prostu postanowili odebrać twój kosmiczny telegram i przyjęli pewną rolę w czasie i przestrzeni, aby pomóc ci odegrać to, czego ty chciałeś się nauczyć. Czy to zaczęłoby zmieniać twe utożsamienie z nimi jako jedynie rodzicami? Albowiem jeśli spoglądasz na nich i mówisz:

To są moi rodzice.

– określasz siebie tylko jako ich dziecko. Czy zaczynasz rozumieć doniosłość tego?

Bardzo, bardzo ważne jest, by uświadamiać sobie definicje, jakie sformułowałeś na swój temat i przy których upierasz się każdego dnia. To jest niczym wrzucanie tego samego kamyka do tego samego strumienia i tworzenie tych samych skutków; i nic się nie zmienia.

I pojawia się tu również lęk:

Co by się stało, gdybym uwolnił się od wszystkich definicji, które znam?

Oto odpowiedź: nic się nie stanie, ponieważ tak naprawdę te definicje nigdy nie powstrzymywały twego nieograniczonego Ja od ciągłego tworzenia i doświadczania we wszystkich wymiarach. Jedyna zmiana, o której można by powiedzieć, że się wydarza, to że ten malutki promyk twego jestestwa, który obecnie tańczy, przeżywając swe bycie ciało-umysłem w czasie i przestrzeni, zacznie otwierać swe drzwi i faktycznie uzyska dostęp do Kosmicznej Świadomości.

Jeśli chcesz doświadczać kroczenia po tej planecie jako oświecony mistrz, najpierw zrozum fundament, na którym opiera się Droga Przemiany. Po drugie, uświadom sobie definicje siebie samego, których stałeś się nieświadomy. A następnie z rozmysłem przedefiniuj siebie, gdy wkraczasz w pole swych doświadczeń. Czy to ma dla ciebie sens?

Oto sedno: nikt nie może podjąć decyzji za ciebie.

Ja nigdy nikogo nie oświeciłem. Nigdy nikogo nie podniosłem nawet o centymetr. Zwyczajnie postanowiłem pokazać sobie samemu nieograniczoność, a częścią tego doświadczenia było przyjęcie ukrzyżowania – tylko po to, bym mógł się nauczyć, jak przezwyciężyć śmierć. To był mówybór, moja ścieżka, ja przywołałem te doświadczenia. Mogę wam powiedzieć, że bycie w ciele jest o wiele wspanialsze, jeśli jesteście w pełni świadomi swego Kosmicznego Ja. A jednak powiedziawszy to, muszę również zaznaczyć, że jest absolutnie w porządku, jeśli postrzegasz siebie jako ograniczony promień świadomości. Tak, pociąga to za sobą pewne skutki. Niemniej jednak jesteś całkowicie wolny, by trwać w tym polu doświadczania tak długo, jak tego chcesz.

Wyobraź sobie, że ktoś idzie popływać na basen, który ma pewne wymiary, powiedzmy czterdzieści stóp szerokości i dwieście stóp długości, to bez znaczenia. Basen wypełnia pewna objętość wody i jest to przestrzeń, w jakiej możesz pływać. Pole wody jest niczym pole świadomości. Jego kształt wyznaczają granice, które ty sam postanawiasz określić.

Ten sam człowiek mógłby powiedzieć:

Jestem zbyt wielki, by pływać w basenie. Myślę, że wsadzę to niewielkie ciało do samolotu i polecę nad olbrzymi ocean, gdzie będę pływał, nie będąc ograniczany brzegami basenu.

Doświadczenie pływania w oceanie jest zupełnie inne.

Z twoją świadomością jest dokładnie tak samo. Wszystko, czego doświadczasz od momentu, gdy budzisz się rano, do momentu, gdy znów budzisz się rano (ponieważ nie istnieje żadna przerwa w aktywności), wszystko, co widzisz, wszystko, czego doświadczasz, jest bezpośrednim rezultatem tego, gdzie i jak nakreśliłeś linie na czystym płótnie świadomości. I jesteś wolny, by w dowolnym momencie je wymazać i nakreślić jeszcze raz inaczej.

Nigdy więc nie mów, że coś odkryłeś. Raczej naucz się mówić:

Doświadczam skutków pewnych linii, jakie nakreśliłem w nieskończonym polu mojego istnienia. I wiesz co? Jest to absolutnie w porządku.

To znaczy, że gdy idziesz na spacer w deszczu, naucz się nim cieszyć z tego miejsca nieograniczoności w tobie, jak Chrystus, który kroczyłby w tej sytuacji po Ziemi, mówiąc:

Postanawiam poczuć krople deszczu na skórze tego ciała. Czuję dreszcze wywołane zimnem. Jakież to zachwycające! Jestem na zawsze nieograniczony! Ten moment mnie nie określa. Nie więzi mnie. Jestem wolny! Jestem wolny!

Jutro równie dobrze mogę przenieść się do cieplejszego klimatu, gdzie świeci słońce i gdzie nie gromadzą się deszczowe chmury. A jeśli tak się stanie, będę cieszył się ogrzewającymi moją skórę promieniami słońca i kroplami potu na mym czole. Będę zauważał, jakie to uczucie, gdy pot spływa po skórze – nie mojej skórze, lecz tej skórze.

A kiedy spotkam przyjaciela, będę pamiętał, że nasze pola umysłów spotykają się w wielu wymiarach. Co postanowię wnieść w tę chwilę? Czy będę widział siebie ograniczonym przez granice skóry ciała? Czy będę jedynie narzekał, opowiadając mu o wszystkich swoich problemach? „Złapałem gumę, a później dzwoniła moja mama i skarżyła się, że zapomniałem o jej urodzinach. Mój Boże, nie wiem jak ja to wszystko przetrzymam”. Czy też będę spotykał się z mymi przyjaciółmi jako nieograniczona Kosmiczna Istota, którą jestem?

Czy stworzę przestrzeń, w której będę się radował wysyłaniem im Miłości? Czy będę radował się widzeniem tego, co dzieje się na obrzeżach trójwymiarowego doświadczenia, które oczywiście się toczy? „Cześć Fred, miło cię widzieć”. A w tle, na obrzeżach, mówisz bez otwierania fizycznych ust: „Och, Fred, miałeś sprzeczkę z żoną. Porozmawiajmy o tym. Proszę, oto Miłość dla ciebie. Masz w sobie mądrość. Masz w sobie odpowiedź”. Och, widzę, że zaczynają się tworzyć początki raka w okrężnicy. Wyślę w to miejsce światło. „Tak, tak, a jak się ma żona? Co tam u dzieci? O, to pięknie”. Światło rozświetla raka, światło rozświetla raka.

Które doświadczenie wolisz: zaciśniętą świadomość w obrębie dwóch małych zawijasów na nieskończonym płótnie Promiennego Światła, czy też Samo Promienne Światło operujące poprzez bardzo tymczasowe i swobodnie wybrane „zawijasy” zwane ciało-umysłem?

Droga Przemiany zaczyna się od podjęcia przez ciebie decyzji, czemu najbardziej jesteś oddany. Wymaga uświadomienia sobie wszystkich zbiorów definicji, jakie przyjąłeś i jakimi przykryłeś swoje ja. Swą kulminację osiąga w przejrzystości tożsamości ciało-umysłu, w tym małym promyku światła, jakim w swym mniemaniu jesteś, tak że nawet gdy taki stan trwa przez chwilę, przenika go świadomość twego Kosmicznego Istnienia. I to staje się twoją tożsamością.

A ty jesteś Chrystusem, który bawi się w tym świecie – jesteś nieograniczony, niczym niespętany i niebędący ofiarą niczego. A to, co się pojawia, pojawia się. To, co przemija, przemija. I pojawianie się i przemijanie są dla ciebie dokładnie tym samym. Miłość przychodzi, przyjmujesz ją. Miłość wydaje się być odebrana, i cóż z tego? Błogosławisz istotę, która odwraca od ciebie swą świadomość, i zwyczajnie otwierasz się na tego, kto zjawia się w twej świadomości. Albowiem ty decydujesz, jaka będzie twa relacja z innymi w każdym momencie. I nigdy nie odkrywasz na zewnątrz czegoś, co jest właściwe. Po prostu tworzysz strukturę swego doświadczenia.

Jeśli kiedykolwiek ktoś ci mówi:

Tak, lubię mięso. Uwielbiam je przyrządzone na pół surowo, krwiste,

a ty nie jadasz nic poza owocami i warzywami, nie ma żadnego powodu, byś mówił cokolwiek. Po prostu uśmiechnij się i zdecyduj, że będziesz dawał tej osobie Miłość – nie dlatego, że robi ona coś złego, a ty kochając ją dajesz jej szansę zmiany – ale dlatego, że jej decyzja nie ma znaczenia. Opisuje ona tylko sposób, w jaki osoba ta buduje strukturę swoich doświadczeń. Jeśli będziesz się utożsamiał ze „ścisłym wegetarianizmem”, nie będziesz w stanie uchronić się przed osądzaniem twego brata lub siostry. A tam, gdzie trwa osąd, tam stwarzasz oddzielenie i na moment tracisz świadomość obecności Miłości.

Czy potrafisz stać się wystarczająco samolubny, by nauczyć się prawdziwie rozpoznawać, że nie mają na ciebie wpływu wybory kogokolwiek innego oraz że wybory kogokolwiek innego nic nie mówią na temat twoich wyborów? Jesteś wolny, by objąć swe doświadczenie jako w pełni stworzone przez Siebie z doskonałej niewinności, z radości bawienia się, ze swobodnego używania czasu po to, by tworzyć swe doświadczenia.

Dużo zostało wam dane w tym czasie, w tym nagraniu, jak je nazywacie. Tym, którzy są oddani przemianie, bardzo mocno radzimy, aby wrócili do przekazanych treści i aby dobrze zrozumieli, czym się z wami dzielimy. Zacznijcie w tym roku tworzyć swój własny osobisty dziennik przemiany. Niech będzie używany wyłącznie w tym celu.

Znajdź zdjęcie, które reprezentuje dla ciebie najwyższy, najgłębszy, najżarliwszy, najpiękniejszy wyraz miłości, jaki potrafisz sobie wyobrazić. Nie porównuj go ze zdjęciami, jakie wybrali inni. Po prostu wklej je na pierwszej stronie swego dziennika. Kup pióro czy długopis, którego będziesz używał tylko w celu prowadzenia dziennika. Znajdź miejsce, gdzie będziesz trzymał tylko ten dziennik i nic innego, czy to będzie na domowym ołtarzu, czy w szufladzie przy łóżku. Wyszukaj to miejsce z rozmysłem w polu twej Chrystusowej natury i powiedz:

Tak, to jest właśnie to miejsce.

Następnie za każdym razem, gdy otrzymasz jedno z tych nagrań, przesłuchaj je uważnie i zapisz główne punkty, którymi się z wami dzielimy. I podejmij decyzję, co będą dla ciebie znaczyły. I zdecyduj się, jakie kroki podejmiesz, aby wdrożyć je w swe codzienne, żywe doświadczenie – nawet jeśli będzie to oznaczało, że nie zamierzasz ich w ogóle wdrażać. Weź sto procent odpowiedzialności za tę decyzję i zapisz ją w swym dzienniku.

Nie sądzę, abym chciał to zrobić. Przyznaję się do tego. Podejmuję taką decyzję w wolności. Tak po prostu jest.

W miarę jak będziesz to robił, będziesz zaskoczony tym, co zapisałeś w swym dzienniku, gdy ten rok dobiegnie końca. Gdy będziesz go wypełniał miesiąc po miesiącu, śledź również niektóre z rzeczy, jakich doświadczasz, bawiąc się ćwiczeniami, które dajemy. Jakie następują zmiany? Jakich przeżyć zaczynasz doświadczać, gdy badasz przestrzeń poza obrzeżami twej zwyczajnej świadomości? Kiedy wykonywałeś to ćwiczenie, które zaproponowaliśmy na początku, jakie obrazy się pojawiły, jakie zauważyłeś myśli? Jakie widziałeś kolory? Zapisz to, zanotuj. Baw się tym.

Albowiem zaprawdę, w każdym miesiącu będziemy dawali wam bardzo konkretne i na pierwszy rzut oka bardzo proste ćwiczenia. Są one jednak zaprojektowane tak, by dawać wam dostęp do tego, co już dzieje się cały czas w sposób, który może wspierać i pogłębiać twą rozmyślnie przeżywaną świadomość tego, co dzieje się cały czas: świadomość twego kosmicznego i nieograniczonego Ja.

Jedyna przemiana, jakiej możesz doświadczać w czasie i przestrzeni, to sięganie z głębi oceanu do jednej małej, tymczasowej fali i dostosowywanie małych kropelek piany na czubku fali, który to czubek zwiesz ciało-umysłem swego ja. W ten sposób zaczyna on być przeźroczystym przekaźnikiem świadomości samego oceanu. To jest właśnie gra przebudzenia. Tak naprawdę jest to najbardziej zachwycający sposób posługiwania się czasem, jaki kiedykolwiek mógłbyś odkryć.

I gdy postanowisz tak czynić – zaufaj mi – przeniesie cię to poza ten świat, nie przez wypieranie się go, ale po prostu dlatego, że z niego wyrosłeś. Czekają na ciebie wymiary doświadczenia, które tak bardzo przewyższają wymiar ciało-umysłu! Jednak dostaniesz się do nich poprzez bycie w pełni świadomym tego, czego postanawiasz doświadczać w każdym momencie. Mydło na skórze przy porannym prysznicu – ależ to niesamowite! Kropla deszczu na policzku. Dreszcz zimna. Miauczenie kota. Myśli psa po drugiej stronie ulicy. Te wszystkie rzeczy przywołujesz do siebie w tym wymiarze.

Czy nie chcesz zakosztować tego wszystkiego? Czy nie chcesz tego wszystkiego objąć sobą? Czy nie chcesz pamiętać, że wokół ciebie roztacza się magia? I w tej magii chwila, której doświadczasz, jest tworzona z wnętrza twego Świętego Ja. Nigdy dotąd jej nie było i nigdy nie będzie jej ponownie – Tajemnica wszelkich tajemnic, Taniec Stworzenia, Rzeczywistość Miłości! Nie ma wyższego stanu w ciało-umyśle niż życie życiem tego, kto został porażony zachwytem i nieprzerwanie żyje w tym stanie. Wówczas bowiem jesteś wolny i świat nie ma nad tobą żadnej władzy.

Zatem dochodzimy do końca przesłania tej godziny. Jest to początek dla każdego, kto postanawia objąć to przesłanie swymi nieograniczonymi ramionami. Jednak, niestety, my nie możemy ukształtować za ciebie sposobu, w jaki będziesz używał tego przesłania. I jeśli nie podoba ci się miejsce, w którym jesteś, nie szukaj nigdzie indziej poza sobą.

Czekamy na ciebie. Będziemy próbowali do ciebie dotrzeć poprzez przestrzeń i czas na milion różnych sposobów, wnikając w przestrzeń pomiędzy twymi myślami. Nie tylko poprzez mechanizm tego nagrania, ale za każdym razem, kiedy otwiera się niewielka przestrzeń w twej świadomości. Zaprawdę przyjdziemy i będziemy do ciebie szeptali:

Umiłowany przyjacielu, przyjdź do nas i baw się na innym, bezkresnym poziomie. To wszystko jest w tobie. Przyjdź i baw się. Przyjdź i baw się z Dziećmi Boga!

Jesteś wolny. W tym momencie jesteś tak wolny, jak tylko mógłbyś być. Właśnie teraz.

Jak więc będziesz używał czasu?

Co będziesz konstruował z twego nieskończonego pola świadomości? Na jaki świat będziesz spoglądał? Jakie myśli będziesz myślał? Jakie uczucia wywołasz w swych komórkach? Gdzie posadzisz swe ciało każdego dnia? Jak będziesz patrzył na swe relacje albo jak będziesz w nie wchodził z każdą chwilą – niezależnie czy będzie to dotknięcie klawiatury telefonu, czy dotknięcie jakiegoś ciała? To naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Co wniesiesz do tego doświadczenia? Czy to Chrystus będzie dotykał ramienia twego brata, czy też będzie to jakieś będące w potrzebie, ograniczone ja?

Kim powiesz, że jesteś dla tego świata? Albowiem to, co orzekasz, staje się natychmiast. Nie ma ucieczki od tej odpowiedzialności. Przestań z tym walczyć i oddaj się rodzeniu Chrystusa tam, gdzie kiedyś myślałeś, że mieszka coś mniejszego.

Umiłowani przyjaciele, niech pokój zawsze będzie z wami i ja jestem zawsze z wami. Nie przychodzę do was sam, lecz z wieloma, którzy zachwycili się tworzeniem harmonii ze mną, a ja z nimi, z jednego tylko powodu – moc szerzy się bardzo szybko, kiedy umysły łączą się w Miłości tam, gdzie u podstawy jest pełnia, a nie potrzeba. Ja nie potrzebuję tej, którą zwiecie moją Matką, ani ona mnie nie potrzebuje. Jednak, och, z jakim zachwytem razem tworzymy to, co szerzy świętość, dobro i piękno – bez końca! Zechcesz przyjść i bawić się razem z nami?

Pokój niech więc zawsze będzie z wami.

I jak zawsze,

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy i Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jaką udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 1 Drogi Przemiany :

Inni mistrzowie – DP, L1, pyt.1

Pytanie: Kim są ci sporadycznie wspominani inni mistrzowie?

Odpowiedź: Odpowiadając ci, umiłowany przyjacielu, który zadałeś to pytanie – zaprawdę bądź pewien, że w trakcie tego najbliższego roku będziemy stale odpowiadać na twoje pytanie. Zaczniemy od tego, co określacie nagraniem na ten miesiąc, i podzielimy się z wami tym, że od kiedy po raz pierwszy – jak by to powiedzieć – „pocałowaliśmy” kraniec pola umysłu świadomości, którą będę nazywał mym umiłowanym bratem, tym, którego postrzegacie jako Jona Marca, byli ze mną obecni i inni. Czy bowiem podróż nie jest wspanialsza, gdy towarzyszą ci w niej twoi przyjaciele?

Główną istotą pośród tych przyjaciół jest ten, kto stał się znany światu jako Germain lub też Saint Germain. Jest on bratem i przyjacielem, z którym rezonuję. I dlatego zachwycamy się wspólnym tworzeniem form komunikacji i przekazów na wiele różnych sposobów z wieloma różnymi istotami w wielu różnych wymiarach. Kroczyliśmy wspólnie w fizycznej formie w czasie wcielenia, które nazwałbyś „moim” jako Jeszuy, syna Józefa. Powiedziałem wam już, kim była owa istota w innych czasach.

Również ta, którą znacie jako Maria, jest oczywiście często ze mną – jako mój przyjaciel i ktoś mi równy. Istnieje wielu innych mistrzów. Pamiętaj, że „mistrz” to ten, kto przekroczył ograniczone postrzeganie swego Ja. Zatem ci, z którymi jestem połączony, gdy stwarzam konkretną formę komunikacji, konkretną wibrację komunikacji – czy to poprzez Kurs Cudów, czy poprzez tego mego umiłowanego brata, jak również przez wielu innych… Wiele jest istot, owych mistrzów, którzy są ze mną połączeni.

Ale oni są dokładnie tym, czym jesteś ty. Jedyna różnica polega na tym, że gdzieś po drodze podjęli oni decyzję, by użyć czasu konstruktywnie w celu pamiętania swego prawdziwego Ja. I gdy ponownie rozwinęli prawdziwą świadomość siebie jako ucieleśnienia Chrystusa, Myśli Miłości w formie, po prostu zaczęli bawić się w większych wymiarach. Tam stawka była większa – ale nie w rozumieniu czegoś negatywnego, lecz bardziej zabawnego.

Wszyscy ci, o których będziemy z wami mówić, poznali fizyczne wcielenie i sami byli niczym krople w polu konkretnego rodzaju, które stworzyły wibracje lub też rezonans, nić, którą – gdy rozmawiamy prywatnie z tym moim umiłowanym bratem – zwiemy „Rodem”. Ród ów sięga wstecz – jak wy byście postrzegali czas – daleko w przeszłość, do moich czasów, do czasów Germaina, Marii, do czasów Enocha, Mojżesza i Eliasza. Istnieje nić mistrzów, którzy stali się przyjaciółmi i stworzyli pewien rezonans. 

Wyobraź sobie wielu flecistów, którzy zbierają się i mówią:

Stwórzmy jakąś muzykę.

Tak więc odkrywamy sposób, w jaki możemy harmonijnie połączyć nasze ulubione nuty, tak by stworzyć wibrację, która przepełni salę tym, co daje przyjemność i przyciąga ludzi spoza audytorium, by weszli do sali, zajęli miejsca i wzięli udział w tworzeniu muzyki. Oczywiście jest to obraz tego, co czyni nasza świadomość, gdy łączymy się i zlewamy w jedno. Zaprawdę oni zawsze byli obecni w tej formie mojej komunikacji z wami poprzez tego mego umiłowanego brata. Będziemy ich rozpoznawać, i również w tym roku pozwalać, by dostali kilka minut – jak by to ująć – „na scenie”, by coś do was powiedzieć.

Ale ty również jesteś mistrzem, gdy podejmujesz decyzję, by widzieć siebie jako takiego i przyjąć odpowiedzialność za doświadczenia, które stwarzasz. Wtedy zajmujesz swe prawowite miejsce. Przyłączasz się do tańca. Stajesz się częścią Rodu. I możesz połączyć się z wieloma mistrzami, istotami Światła, stwarzającymi wszechświaty, które zaprojektowano tylko po to, by wychwalać Boga lub by robić cokolwiek zechcesz. W wielkim Polu Stworzenia, którym jest Umysł Chrystusa, zawsze znajdziesz chętnych towarzyszy.

To powinno być na teraz wystarczające.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 1 Drogi Przemiany.

Osąd a umiejętność rozróżniania – DP, L1, pyt.2

Pytanie: Jaka jest różnica pomiędzy osądzaniem a rozróżnianiem? I jakich wskazówek mamy się trzymać, by w lepszy sposób ćwiczyć umiejętność rozróżniania?

Odpowiedź: Różnica między osądzaniem a umiejętnością rozróżniania to linia bardzo cienka, ale ważna i wpływająca na pole twego doświadczenia. 

Chcę przedstawić ci pewien obrazek. Wyobraź sobie kogoś, kto sięga po flet, odpręża się w doskonałej niewinności i ufa, że żyje w nim doskonały flecista. I oddaje flet Temu Jednemu. I za pośrednictwem powietrza, płynący z ciała oddech wchodzi przez ustnik fletu i rozbrzmiewa najcudniejsza nuta – taka, która nie wstrząsa układem nerwowym, która nie drażni nerwów w niczyich uszach, ale jest słodsza od miodu.

Taka właśnie jest umiejętność rozróżniania. To ciche rozpoznanie wzorców energii, które chwilowo rozgrywają się w twym własnym polu świadomości lub w polu świadomości brata lub siostry. Nie ma potępienia. Nie ma postrzegania czegoś jako właściwego lub niewłaściwego. Istnieje jedynie cicha świadomość tego, co jest – zauważanie płynącego z fletu dźwięku, obserwowanie jak ów dźwięk wpływa na ciebie lub na nich i zwyczajne bycie tego świadomym.

Osąd to całkowicie odmienna nuta.

Użyję tu tego fletu. Dmucham więc i wydobywa się z niego dźwięk, który mi się nie podoba. Ten dźwięk jest _______________. Wypełnij lukę. Oto jakość osądu. W swym umyśle musisz podjąć decyzję w odniesieniu do interpretacji tego, czym ów dźwięk jest. A ta interpretacja zawsze jest jakąś formą czegoś, co jest właściwe lub niewłaściwe, dobre lub złe.

Za każdym razem, gdy działasz z pozycji osądu, musisz jedynie spojrzeć na skutki tej jednej nuty w twym istnieniu. Odkryjesz bowiem, że wytwarza ona zaciśnięcie, nawet w samym ciele. Być może czujesz poruszenie w żołądku. Może skraca ci się oddech. Umysł staje się pobudzony. Brwi oraz czoło zaciskają się i marszczą. Szczęka się zaciska. Coś w tobie nie odczuwa pokoju. Bądź pewien, że taki jest zawsze skutek osądu. Osąd bierze się z perspektywy, którą przyjmujesz, w której podejmujesz decyzję, że to ty możesz zdecydować, czy to, co postrzegasz, jest właściwe czy niewłaściwe, dobre czy złe. 

Umiejętność rozróżniania to po prostu zauważanie:

Ach, no cóż, słyszę tę nutę! Jakie to interesujące!

W tej chwili rozeznawania różnicy możesz zapytać Ducha Świętego:

Wydaje się, że teraz dzieje się to. Czy jest coś, co mogę powiedzieć lub uczynić, co byłoby przydatne lub pomocne?

Jeśli chodzi tu o ciebie samego, jeśli rozeznajesz coś w swej własnej świadomości, możesz zapytać Ducha Świętego:

Czy to, czego doświadczam, jest dla mnie prawdziwie przydatne? Czy też bardziej właściwe by było, gdybym pozwolił temu odejść?

A potem po prostu słuchasz i przyjmujesz odpowiedź. I może po prostu powiesz swemu przyjacielowi:

Wiesz, zauważyłem, że to twoja trzecia butelka wódki w ciągu dwudziestu pięciu minut, może właściwe by było, żebyś pozwolił mi odwieźć się do domu.

To coś całkiem innego niż powiedzenie:

Mój Boże! Czemu on pije tyle wódki?

Widzisz? Tworzy się odmienny wydźwięk.

Osąd zawsze oddziela cię od kogoś lub czegoś, co jest osądzane. A każda forma oddzielenia jest utratą Miłości. A tam, gdzie utracona jest dla ciebie Miłość, zaburzony jest twój spokój i jesteś sam.

Umiejętność rozróżniania nie tworzy żadnych tarć na poziomie wrażeń nerwowych. Nie traci się przy niej Miłości. Przeciwnie – Miłość pogłębia się, ponieważ umiejętność rozróżniania tworzy połączenie. A w połączeniu twój pokój się pogłębia. Pogłębia się również twoje współczucie. A twoja mądrość staje się coraz bardziej skuteczna. Mądrze jest być zawsze roztropnym jak wąż. A gdy taki jesteś, masz po prostu zdolność widzenia cienkiej linii pomiędzy tym, co naprawdę dzieje się w tobie i dookoła ciebie – nie dajesz się zwieść słowami lub intencjami, ale zauważasz subtelne wibracje nut odgrywanych w świadomości drugiej istoty i ufasz temu, jak to na ciebie wpływa. A potem po prostu pytasz:

Czemu jestem najbardziej oddany? Życiu w pokoju, czy życiu w kłamstwie?

Rozeznawanie różnic jest niczym stawanie się mistrzem gry na flecie, rozpoznającym, które dokładnie nuty się pojawiają i jakie są ich niuanse. Osąd jest jak bycie porywczym dzieckiem, które nie ma cierpliwości, by stać się mistrzem, a zatem osądza nuty jako właściwe lub niewłaściwe, przerażające lub pomocne. W umiejętności rozróżniania nie ma strachu, nie ma braku lub utraty pokoju. W umiejętności rozróżniania jest po prostu mądrość. W osądzie jest strata, cierpienie, oddzielenie i samotność.

Naucz się zatem, umiłowany przyjacielu, zauważać subtelne jakości odróżniające te dwa pojęcia. A ćwiczenie, które ci podamy, polega na celowym pozwoleniu sobie na osądzanie. Gdy obudzisz się rano i przed wstaniem spojrzysz na swoją rękę, powiedz:

Mój Boże, co za obrzydliwa ręka! Podjąłem decyzję, że ta ręka jest do niczego.

I po prostu zauważ jak się czujesz.

Potem spójrz znowu na rękę i powiedz:

Hmm, jak naprawdę czuje się ta ręka? Niech się w nią wczuję… Cóż, jest trochę napięta. Jest trochę odprężona. Jest nieco zwiotczała lub zmęczona. Chce ona wstać i zabrać się do roboty. 

Aha. No dobrze…

I znowu zauważ jak czujesz się w swym wnętrzu. 

Gdy w ciągu dnia pojawia się twój znajomy, pozwól sobie na osądzenie jego ubrania, przynajmniej w swoim umyśle.

Co za okropny kolor! Nie podoba mi się na nim ten kolor!

Ponownie, zauważ jak się czujesz. Czy to przybliża cię do tej osoby, czy cię od niej oddziela? Czy odczuwasz pokój i szerzenie, czy też czujesz się zaciśnięty i niespokojny?

Następnie po prostu zmień zdanie, spójrz na tę osobę i po prostu zauważaj. Poczuj jakość wibracji, które wysyłają kolory, jakie ona na siebie włożyła. Jak je odczuwasz? Jak łączą się one z innymi kolorami, które ona ma na sobie? Obrzeżami swej świadomości zauważ, czy jesteś w stanie rozeznać, jak te kolory wpływają na stan jej umysłu? Ponieważ są one skutkami tego, jak ona się czuła, gdy tego ranka postanowiła się ubrać.

Baw się tym. Naucz się operować przeciwstawnymi biegunami, tak jak mistrz flecista uczy się, co jest piękne, poprzez bycie świadomym tego, co nie jest piękne, i uczy się on, że różne pozycje fletu przy ustach wytwarzają różne skutki i obserwuje jak te skutki brzmią w jego lub w jej uszach.

Osąd i umiejętność rozróżniania nie są czymś, czego jesteś ofiarą. Możesz je rozwijać i wzrastać z nimi. Możesz stać się ich mistrzem. Można by o tym mówić dużo więcej, ale na teraz to wystarczy.

Zaprawdę zatem pokój niech będzie z wami zawsze.

I jak zawsze jesteśmy z tobą. Nie szukaj daleko, by nas znaleźć. Po prostu ucisz się i uznaj:

Jestem taki, jakim jest mój brat. A zatem mój umysł jest połączony z jego umysłem i ze wszystkimi istotami, które mnie kochają.

I z tego stanu świadomości dokonaj wyboru jak będziesz doświadczał każdej chwili.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 1 Drogi Przemiany.

 

Kameralne spotkanie z Marią i Rafałem – 19 stycznia

NA DRODZE MISTRZOSTWA

~ kameralne spotkania z Marią i Rafałem ~

Maria i Rafał

 

Przyjaciele, od stycznia 2019 roku chcieliśmy serdecznie zaprosić Was na kameralne spotkania w Duchu w naszym mieszkaniu w Warszawie. Otwieramy je dla Przyjaciół Serca, którzy czują, że rezonują z nami, z naszą energią i z tym, co robimy, oraz odczuwają wewnętrzne prowadzenie, by nawiązać z nami kontakt i połączyć się w rozpoznaniu dusz, duchowej komunii, spotkaniu w Duchu.

 

 

CELE SPOTKAŃ

  • wejście w głębszy kontakt z samym sobą, z prawdą własnego serca, ze Źródłem;
  • eksplorowanie wielowymiarowych aspektów swej Istoty;
  • rozpoznanie lub przypomnienie o celu własnej duszy;
  • otwarcie na potencjał i moc inspirowanej przez Ducha wyobraźni;
  • wzmacnianie świadomości bycia Mistrzem, nieograniczonym Twórcą własnego doświadczenia;
  • wsparcie w praktyce Drogi Serca i Drogi Przemiany;
  • kontakt z Przyjaciółmi spoza czasu (przez niektórych nazywanymi Wniebowstąpionymi Mistrzami);
  • odprężenie w świadomości Opieki Siły Wyższej i poddanie się Jej Przewodnictwu na każdym polu swego istnienia;
  • połączenie z braćmi/przyjaciółmi na Drodze Serca, świadomość przynależności do większej Rodziny Duchowej – uświadomienie sobie wsparcia i inspiracji, jakie otrzymujemy od tych, którzy kroczą wraz z nami do Domu i tego, jak my możemy wspierać i pomagać innym;
  • rozluźnienie w Świetle i przyzwolenie na oczyszczenie swych schematów myślenia i wzorców przekonań;
  • rozpoznanie swojego unikalnego przejawienia Mocy i Światła, i pozwolenie, by rozpoznany już płomień własnego szerzenia nie gasł więcej i nie był ukrywany przed światem – przyjęcie swej roli w czasie przemian;

FORMA SPOTKAŃ

Forma spotkań jest szeroko otwarta, my przede wszystkim czujemy, że mamy pozwolić Duchowi wszystko zaaranżować – to, kto się pojawi na danym spotkaniu, co się zadzieje, czemu będziemy się przyglądać, jaka energia zechce przejawić się w danym czasie. Ze swej strony z radością podzielimy się naszym sercem, doświadczeniem, wiedzą, duchowym wglądem i wizją, naszą drogą i przemianami, przez które przechodziliśmy i przechodzimy.

Kameralność tych spotkań pozwoli nam poświęcić więcej uwagi temu, co każdy z Was przyniesie, a jednocześnie da nam wszystkim możliwość skorzystania z energii i wsparcia grupy. Jesteśmy pewni, że nie będzie przypadków w tym, kto i kiedy poczuje, by wziąć udział w spotkaniu.

ZASADY SPOTKAŃ

  • pozwalamy sobie dobrze się bawić w gronie Przyjaciół Serca, w atmosferze otwartości i szczerości;
  • dbamy o to, by atmosfera spotkania była przepełniona szacunkiem do Siebie samego i do innych, oraz poczuciem bezpieczeństwa i komfortu;
  • wszystko, co zadzieje się podczas spotkania, zostaje w grupie, szanujemy swoich towarzyszy na Drodze i zachowujemy to, co się pokazało, dla siebie;
  • spotkania te nie są terapią, nie mają na celu zastąpienia profesjonalnej pomocy psychologicznej czy lekarskiej; to spotkanie przyjaciół inspirujących się nawzajem do wejścia w głąb serca i pracy z Duchem oraz uświadamiających sobie i umacniających pamięć swojego mistrzostwa i mocy;

Spotkania będziemy organizować w różnym czasie, jeśli tylko zbierze się grupa minimum trzech, a maksimum pięciu osób. Najczęściej odbywać się one będą w soboty, z ewentualnością otwarcia na inne dni, jeśli weekend będziemy mieli zajęty lub jeśli zgłoszą się osoby, które chcą spotkać się innego dnia. Spotkania trwać będą od godz. 11.00 do 17.00 z przerwą na wspólny poczęstunek, kawę, herbatę, przekąski. O kolejnych datach spotkań będziemy informować na tej stronie.

CZAS:
Obecnie przyjmujemy zapisy na spotkanie w sobotę 19 stycznia.

MIEJSCE:
Warszawa, Stare Włochy.

ILOŚĆ OSÓB:
od 3 do 5 uczestników

KOSZT: 250 zł

ZAPISY:
Aby zapisać się na spotkanie, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska, numeru telefonu oraz daty spotkania.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w spotkaniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

Więcej informacji, w tym adres miejsca spotkania i konto do wpłat, będziemy przesyłać emailem do osób, która zapiszą się na spotkanie.

Pozdrawiamy ciepło!

Maria i Rafał

Sugestie do praktyki Drogi Przemiany

Z radością informujemy, że od stycznia 2019 roku będziemy kontynuować publikowanie tłumaczenia Drogi Mistrzostwa – w tym roku przechodzimy do praktyki Drogi Przemiany, w tłumaczeniu Marka Konieczniaka i naszym (Maria i Rafał).

Dla tych z Was, którzy po przejściu praktyki Drogi Serca, zdecydują się wejść na Drogę Przemiany, przedstawiamy poniżej krótki fragment lekcji pierwszej Drogi Przemiany, który mówi o tym, co możecie zrobić już teraz przygotowując się do praktyki:

„Zacznijcie w tym roku tworzyć swój własny osobisty dziennik przemiany. Niech będzie używany wyłącznie w tym celu.

Znajdź zdjęcie, które reprezentuje dla ciebie najwyższy, najgłębszy, najżarliwszy, najpiękniejszy wyraz miłości, jaki potrafisz sobie wyobrazić. Nie porównuj go ze zdjęciami, jakie wybrali inni. Po prostu wklej je na pierwszej stronie swego dziennika. Kup pióro czy długopis, którego będziesz używał tylko w celu prowadzenia dziennika. Znajdź miejsce, gdzie będziesz trzymał tylko ten dziennik i nic innego, czy to będzie na domowym ołtarzu, czy w szufladzie przy łóżku. Wyszukaj to miejsce z rozmysłem w polu twej Chrystusowej natury i powiedz: Tak, to jest właśnie to miejsce.

Następnie za każdym razem, gdy otrzymasz jedno z tych nagrań, przesłuchaj je uważnie i zapisz główne punkty, którymi się z wami dzielimy. I podejmij decyzję, co będą dla ciebie znaczyły. I zdecyduj się, jakie kroki podejmiesz, aby wdrożyć je w swe codzienne, żywe doświadczenie – nawet jeśli będzie to oznaczało, że nie zamierzasz ich w ogóle wdrażać. Weź sto procent odpowiedzialności za tę decyzję i zapisz ją w swym dzienniku.

Nie sądzę, abym chciał to zrobić. Przyznaję się do tego. Podejmuję taką decyzję w wolności. Tak po prostu jest.

W miarę jak będziesz to robił, będziesz zaskoczony tym, co zapisałeś w swym dzienniku, gdy ten rok dobiegnie do końca. Gdy będziesz go wypełniał miesiąc po miesiącu, śledź również niektóre z rzeczy, jakich doświadczasz, bawiąc się ćwiczeniami, które dajemy. Jakie następują zmiany? Jakich przeżyć zaczynasz doświadczać, gdy badasz przestrzeń poza obrzeżami twej zwyczajnej świadomości? Zapisuj to i notuj. Baw się tym.

Albowiem zaprawdę, w każdym miesiącu będziemy dawali wam bardzo konkretne i na pierwszy rzut oka bardzo proste ćwiczenia. Są one jednak zaprojektowane tak, by dawać wam dostęp do tego, co już dzieje się cały czas w sposób, który może wspierać i pogłębiać twą rozmyślnie przeżywaną świadomość tego, co dzieje się cały czas: świadomość twego kosmicznego i nieograniczonego Ja”.

~ Jeszua, Droga Przemiany, fragment Lekcji 1

Aby przypomnieć sobie ogólne sugestie dotyczące praktyki, które są takie same, jak w Drodze Serca, KLIKNIJ TUTAJ.

Gorąco zachęcamy, by wziąć pod rozwagę sugestię Jeszuy i za praktykę Drogi Przemiany nie zabierać się zanim nie przerobi się Drogi Serca, dlatego nowych gości na naszej stronie zapraszamy do zapoznania się z materiałami Drogi Serca.

Channeling z Anglii – Jeszua w Park Place

Obejrzyj nagranie wideo channelingu z Anglii w języku angielskim.

Channeling Jeszuy za pośrednictwem Jayema
podczas Festiwalu Drogi Serca,
Park Place, Anglia, listopad 2018 r.

Teraz zaczynamy! 

I zaprawdę ponownie witam was umiłowani i święci i, zaprawdę, pradawni przyjaciele. Zaprawdę witam was, którzy zrodzeni jesteście z Ojca przed wszystkimi światami. Zaprawdę, witam ciebie, Tego, który jest Chrystusem. Zaprawdę, witam was, każdego z was z osobna, którzy podróżujecie od tak dawna i w tak odległe miejsca poprzez labirynty snów oddzielenia po to, by spotykać wszystko, co ujawnia wam Prawdę o tym, kim i czym jesteście. Zaprawdę, witam cię, O święte Dziecię Boga.

Jestem z wami od tego pradawnego początku, zanim zaczął się czas, albowiem jesteś mi bratem, jesteś mi siostrą. A nawet więcej – jesteśmy jednego Światła, jednej Duszy, jednego Serca. Ale oczywiście nie mówię tutaj o sercu, które bije w ciele, lecz o Sercu, dzięki któremu bije serce ciała. Jesteśmy jednego Oddechu, ale mówię oczywiście nie o oddechu indywidualnych ciał, lecz o Oddechu, dzięki któremu oddychają wszystkie ciała. Jesteśmy jednego Światła, nie światła, które widzą oczy ciała, lecz Światła, dzięki któremu wszystkie ciała mogą dostąpić błogosławieństwa widzenia oczami Miłości. Jesteśmy zaprawdę tym Światłem, tym Oddechem. Jesteśmy zaprawdę tym Sercem. Jesteśmy Jedną Duszą. 

Razem, jako ten Jeden, jak gdyby wielki Promień Światła, który wybuchł nieskończoną liczą iskier, zrodziliśmy wyodrębnianie się, ażebyśmy mogli razem jako Jedno stwarzać wszystkie światy, wszystkie możliwości. Podróżowaliśmy w najciemniejsze z tych możliwości, razem, zawsze. Podróżowaliśmy na największe wyżyny tego Światła, razem, zawsze. I obyś to dobrze przyjął, istnieją światy poza światami i kolejne światy poza kolejnymi światami, wymiary poza wymiarami i poza kolejnymi wymiarami jednego fundamentalnego, wiecznego Światła. To Światło jest w tobie teraz. To Światło jest Istnieniem twego istnienia. To Światło jest Duszą twej duszy.

A zatem kiedy ktoś zaczyna odczuwać pierwsze słabe pragnienie, aby się przebudzić, by wrócić do Domu, by przypomnieć sobie Boga, by przypomnieć sobie Prawdę o tym, kim jest, wówczas to, co się dzieje, a dzieją się rzeczy zaprawdę nadzwyczajne, związane jest z faktem, że wszystkie iskierki tej Jednej Duszy, tęsknota utrzymywana w każdej iskierce Światła, którą możesz zwać wyodrębnioną duszą, woła, modli się, tęskni za tym samym przebudzeniem, które czujesz, że zaczyna cię pobudzać. A jednak, w niezwykłej nieskończoności wymiarów i światów, postrzeżeń, wzorców wibracji, będą tacy, którzy wydają się być gotowi, by to przebudzenie przyjąć i pójdą dalej i wyjdą trochę przed innych. W nich zrodziła się dojrzałość. Oni ją przyjęli. I teraz słyszą Głos, a nie ich własne wołanie: „Chodź do Domu. Przyjdź i zobacz Prawdę o tym, kim jesteś”. Gdy zaczynają być pobudzani tym Jednym Głosem, który jest Głosem wszystkich Dusz, albo wszystkich iskierek Światła, we wszystkich wymiarach i wszystkich światach, ich podróż nie odbywa się w samotności, albowiem podróżuje z nimi cały Kosmos. 

Za każdym razem więc, gdy myślisz miłującą myśl, za każdym razem, gdy otwierasz bramę swego Istnienia na Moc przebaczenia, za każdym razem, gdy oddychasz świętym Oddechem Boga i odważasz otworzyć się właśnie poprzez tę tęsknotę, aby otrzymać dary Ducha, owoce możliwości Samego Boga, to wówczas zaprawdę już podźwignąłeś najdalszą z gwiazd. Albowiem wibracja, jaka się pojawia w tobie poprzez twe pragnienie, jest odczuwana, jest poznana w pewnym wymiarze i na pewnym poziomie, w każdej iskierce Duszy, w każdym wymiarze i w każdym świecie. 

Albowiem już słyszeliście, jak wam mówię: oddzielenie nie istnieje nigdzie w całości Stworzenia, za wyjątkiem bycia jakimś spostrzeżeniem i stworzeniem świata, w którym wydaje się, że oczywistością jest to, że istnieje tylko oddzielenie, że Dusza jest daleko od swego Boga, że zaprawdę Dusza została zapomniana i zastąpiona konstruktami umysłu i utożsamienia się z ciałem, które wydaje się udowadaniać, że jest dystans pomiędzy tobą, a twoim bratem lub siostrą. Albowiem znów powiadam wam, choć złudzenia mogą mieć Moc związania, wiążą one jedynie dlatego, że ty, święte i jednorodzone Dziecię Boga, przekazałeś tę Moc swemu stworzeniu, zrodziłeś złudzenie i wiele jego form po to, aby zostać związany, po to, aby doświadczać, nie samego oddzielenia, ale tego konkretnego owocu Mocy, jaka jest w tobie. 

Czy możesz więc zacząć rozumieć i czy możesz odważyć się być gotowym na zaakceptowanie, że za każdym razem, gdy oddychasz świętym Oddechem Boga, za każdym razem, gdy otwierasz Serce w głębi prawdziwej Komunii modlitwy, która nie jest błaganiem Boga, by przyniósł ci wielkie dary, lecz pamiętaniem, że „Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy”, że „Miłość jest istotą mojego Istnienia”, że Światło, to samo Światło, które świeci w tobie i daje ci istnienie, już rozświetla cały Kosmos. Albowiem to właśnie Światło jest Światłem, które pozwala ci widzieć kwitnący kwiat. Albowiem to Światło jest również w tym kwiecie. Jest w drzewie, w wietrze. Jest w każdej miłującej myśli. Gdziekolwiek byś się nie odważył wyruszyć w polu świadomości, wszędzie widziałbyś Światło, które jest w tobie teraz. To Jedno Światło rodzi całe Stworzenie i ty jesteś tym Światłem. 

Kiedy oddychasz świętym Oddechem Boga, kiedy spoczywasz w Komunii prawdziwej modlitwy, kiedy w głębi swego Serca odważasz się odczuwać tęsknotę za Bogiem, kiedy jesteś gotowy, by odszukać w sobie odwagę — to będzie wyglądało jak odwaga po tej stronie płotu, gdzie są złudzenia, a jest to oczywista Moc, gdy patrzy się od strony płotu Chrystusa — by zdecydować się na wybór przebaczenia, by zdecydować się na pozwolenie tej tęsknocie prowadzić cię wiarą — nie poznaniem, lecz wiarą — do tego, czego już dłużej nie wydajesz się wiedzieć, a co nazwałbyś to nie-wiedzą, tym co nieznane… Za każdym razem, gdy jesteś gotowy, by podążać za skutkiem wiary, która rodzi się z uczucia tej tęsknoty zamienionej w modlitwę Serca — czy to przez wybaczanie, czy to przez oddychanie Oddechem Boga, czy przez pragnienie jeszcze większej obecności Ojca — ta tęsknota i wybór, jaki podejmujesz za jej sprawą, odczuwane są w każdej iskierce Światła, w każdym wymiarze każdego świata. 

I choć może się wydawać, że ktoś inny, w jakimś innym wymiarze, albo twój najbliższy sąsiad, będzie się całkowicie opierał i będzie kompletnie — jakbyście to powiedzieli w waszym świecie — nieświadomy obecności Jedności, nieświadomy Rzeczywistości Boga, i gdy on będzie bardzo mocno opierał się przed czymkolwiek, co mogłoby go zmienić, bądź pewien, że i on już został dotknięty tęsknotą i modlitwą twego pragnienia. Dzielę się tym z wami, ponieważ chcę wam mocno uświadomić, jak ważne jest teraz, w waszym kontekście czasu, w tym wymiarze, dla wielu, wielu, wielu Istot, by rozpoznały Moc, która w nich mieszka. Aby zrozumiały, że choć może się wydawać, że trwają w samotności swego mieszkania, w którym jest ich ciało, to jednak nie są sami i ich modlitwa, ich tęsknota odbija się echem poprzez wszystkie wymiary i już w tej chwili roztapia, zmiękcza, rozprasza jedną i jedyną energię, o której można powiedzieć, że stworzyła oddzielenie poczynając od momentu, gdy go zapragnąłeś, do momentu, gdy go doświadczyłeś — a cóż innego może być tą energią, jak nie lęk. Albowiem, jedynie lęk blokuje Miłość Boga do ciebie. To właśnie jedynie lęk przesłonił twe własne rozpoznanie kim jesteś i czym jest Stworzenie. 

W tej godzinie chciałbym wam mocno uświadomić, wiedząc, że to przesłanie dotrze do bardzo, bardzo dużej liczby iskier Światła — możecie być spokojni, że się o to zatroszczę — że ważnym jest, aby wszystkie Istoty, które usłyszą te słowa, przyszły i usiadły w samotności swej izdebki, i żeby wiedziały, że wszelka Moc w Niebie i na Ziemi mieszka w nich teraz. I że gdy otworzą się na ich tęsknotę wyjścia z okowów lęku i wejścia w pamięć o Miłości, wówczas to Światło już eksploduje, już dotyka Serca i Duszy każdego w każdym wymiarze. Gdy to Światło twej tęsknoty, jako Moc twej modlitwy, dotyka — ponieważ jesteście wyłącznie Jednym — iskierek Światła, nie tylko w każdej odczuwającej Istocie w każdym wymiarze, ale dosłownie we wszystkich formach Stworzenia: czy to w źdźble trawy, w kwiecie, zwierzęciu, minerale, takimi, jakie je wszystkie znacie w waszym wymiarze (czyż one nie są wibracjami energii Światła, które przybiera formę, abyś mógł ich doświadczać w tym wymiarze?)… Wówczas każda iskierka Światła jest podźwignięta, każda iskierka Światła jest dotknięta błogosławieństwem Chrystusa.

Albowiem kiedy poczułeś ową tęsknotę i się jej poddałeś, kiedy byłeś gotowy, by odłożyć impet umysłu i świat, jaki ten umysł stworzył pozornie wokół ciebie, i gdy odprężyłeś się i rozpoznałeś swą tęsknotę za Bogiem, kiedy poczułeś ów impuls w głębi swego Serca — Serca, dzięki któremu bije twe fizyczne serce — to wówczas już wcieliłeś Chrystusa. Odczułeś najgłębszy impuls czystej Duszy dokładnie tam, gdzie jesteś, dokładnie tam, gdzie uprzednio wierzyłeś, że siedzi w fotelu oddzielona istota, sama w pomieszczeniu. Owa tęsknota za Bogiem jest Bogiem. Jaśnieje jako Chrystus. Jest dokładnie tą energią, która przypomina ci, że „Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy”.

A tęsknotą jest: „Abym mógł poznać to pełniej, aby mogło to działać przeze mnie jeszcze głębiej”. I tak się dzieje, najpierw poprzez tę iskierkę Światła, którą zwiesz indywidualną Duszą. Światło jaśnieje lub emanuje poprzez Wyższy Umysł, który jest połączony z emanującą z niego Duszą, która również emanuje Światło w głębsze wymiary spowalniającej gęstości i wibracji, rodzącej pewną jakość umysłu, w której może zacząć pojawiać się to coś zwane ego, i w której moją zacząć rodzić się pierwsze elementy lęku. I przelewa się on poprzez emocjonalne pola i poprzez te warstwy Światła, które stają się gęstością, stają się światami, stają się waszym światem, twoim ciałem, ciałem bliźniego. Chrystus jest Duszą twojej duszy. Chrystus jest Sercem twego serca. Nic dziwnego, że nazwaliście tę ścieżkę Drogą Serca.

Ta ścieżka ma swój początek w bardzo odległej przeszłości. Dzieliłem się tym z wami już wiele razy, że została wdrożona według waszej miary czasu tysiące lat temu w starożytnym Egipcie. Zaczęła pobudzać Serca Ludzkości. Zaczęła rozkwitać wszędzie na całym globie, gdy to Jedno Serce zostało poruszone, by wybudzić się ze snu oddzielenia. Rozwinęła się, tak jak teraz ją znacie, w starożytnym Egipcie. Stała się tradycją tych, których zwiecie Esseńczykami. Rozkwitła przechodząc w to, co zwiecie Szkołami Tajemnymi. Rozkwitła i stała się tym, co możecie znać jako kontemplacyjne tradycje w pewnych teistycznych religiach. To pasmo Światła, ta pamięć, która jest Pojednaniem, była chroniona przez wiele — jak je zwiecie — religii i kościołów, nawet przez te, które były i są przez was osądzane. Czyż nie jest już czas, by wybaczyć wszystkie osądy i rozpoznać, że nic nie może pojawić się w formie, która nie służy planowi Boga?

Wyraźmy więc razem wielkie dziękczynienie każdemu bratu i każdej siostrze w całej historii Człowieka, która jest historią snu oddzielenia i jego Przeistoczenia, każdemu bratu i każdej siostrze, którzy usłyszeli wołanie i poczuli tęsknotę Serca serc, i wyruszyli na pustynię, aby siedzieć w ciszy dniami, tygodniami, miesiącami i latami bez przerwy, podążając za tą tęsknotą. Podziękujmy za wszystkich, którzy starali się odnaleźć jakiś sposób na stworzenie pewnego rodzaju organizacji, w której mogło emanować i być rozdawane Światło, w której nauczania w początkowych fazach rozpowszechniania, czy też osadzania się w Ludzkości mogły być powtarzane, mogły być dawane, mogły być spisywane tak wiernie, jak były pamiętane. Czy możesz zacząć ufać czystości tęsknoty Serca serc w każdej Istocie, która jak się wydaje poprzedziła cię w przestrzeni i czasie? 

Zapraszam cię zatem teraz, właśnie w tym momencie, byś otworzył na oścież bramy Serca i tam pozwolił spocząć twej uwadze i byś zwyczajnie poprosił Ducha Świetego: „Pokaż mi Ludzkość. Pokaż mi jak Istoty były dotykane tą samą tęsknotą, którą poznałem, którą odczułem, która spowodowała, że wyruszyłem na łono Natury, czy też rozpocząłem proces szukania Prawdy”. Czy możesz podziękować za to, jak te Istoty zrodziły z niczego coś, w czym mogły zaistnieć przejawienie, objawienie i pamięć o Bogu? Czy możesz wybaczyć sobie za swoje na nich projekcje, tak jakby były czymś złym, czymś poniżej ciebie? To, co jest częścią ciebie, nie może być czymś niżej ciebie.

Wyraź wielką wdzięczność tym, którzy wskazywali drogę, a którzy przyszli przed tobą. I to dzięki ich tęsknocie, dzięki ich poddaniu się oraz ich oddaniu, czy to przez spisywanie słów, czy przez ustanowienie rytuału, albo w postaci budowli wielkich katedr, których jest trochę w tym kraju… Czy możesz zobaczyć, że zawsze błędem było postrzeganie ich jako tych, którzy starają się mieć nad tobą kontrolę? Albowiem to, co oni zrodzili, pochodzi z tej samej tęsknoty. I właśnie dzięki temu, co zrodzili, ty byłeś w stanie rozpoznać, że Ludzkość zawsze wiedziała, że „Bóg jest” jako echo pradawnego wspomnienia — przesłoniętego przez lęk, och tak wypaczonego, powykręcanego przez zniewalające drogi ego, które znane było w swoim czasie jako Szatan. Albowiem lęk rodzi formę tego, co przesłania Boga.

Czy możecie więc zobaczyć, że wszystkie Istoty przed wami pobudzane były tym samym pragnieniem, czuły się tak samo zagubione, jak wy się czujecie, i odkryły sposób modlitwy, odkryły sposób dotarcia do Wyższego Umysłu, i zaczęły otrzymywać wystarczającą liczbę jego ziaren, aby oddać swe życie w pewien sposób, aby przejść przez ciemność, aby szukać Prawdy, i starały się zostawić ślady, które mogą służyć tobie i wszystkim Istotom, gdy dokonuje się to wielkie Pojednanie? Czy nie nadszedł już czas, by poprosić ich wszystkich o wybaczenie tobie? Albowiem nigdy nie było i nie ma organizacji utworzonych przez umysł Ludzkości, czy to świeckich, duchowych czy religijnych, które mają choć jeden gram mocy, by sprawować nad tobą kontrolę, o ile nie dasz im na to pozwolenia.

I za każdym razem, gdy ci, którzy weszli na duchową ścieżkę, przynaglani swą tęsknotą za Bogiem zostawali pokonani przez własny lęk i wypaczali go w stronę kontroli czy kary, czy winy, czy czegokolwiek innego, czyż nie jest to to samo wypaczanie, jakie odczuwałeś w swoim własnym Istnieniu? Czyż nie wypaczałeś również Światła w lęk? Czyż również nie szukałeś kontroli, dominacji nad innymi? Czyż nie patrzyłeś na innych, którzy wydają się różni od ciebie i czyż nie obarczałeś ich winą? Czyż nie jest to ta sama energia? Albowiem jak mógłbyś nawet zacząć widzieć w nich winę, gdyby nie była ona również w tobie?

Dlatego też chcemy wam coś zaproponować, coś, czego być może nikt z was nigdy nie próbował. Zadaj sobie pytanie: „W jaką religijną lub duchową tradycję wcieliłem się czy też się urodziłem?”. Dla wielu z was będzie to tradycja, którą zwiecie chrześcijaństwem. Wierzysz i wielu w tej formie tradycji wierzy, że chrześcijaństwo zostało nazwane moim imieniem, imieniem Jeszuy syna Józefa, lecz wasz brat i przyjaciel i człowiek kroczył po tej Ziemi, tak jak wy kroczycie, pobudzała go ta sama tęsknota, być może wiedział trochę więcej o oddaniu i gotowości, aby być radykalnie przemienionym przez Miłość Boga, jednak bądźcie pewni, że ta religia nie została nazwana moim imieniem, albowiem moje imię to nie Chrystus, lecz Jeszua. Religia ta została nazwana waszym imieniem. Została ona nazwana waszym imieniem. I jest to przypomnienie, że Chrystus jest tym, kim wy jesteście. 

Wielu z was poddaje osądom to, co — jak wierzycie — jest od was odrębne i narzucone wam, aby was zniewalać. Jednakże powiadam wam, ty jesteś twórcą wszelkich form istnienia. Jeśli mamy do czynienia z nadużyciem w celu zniewolenia, jest tak, ponieważ pragnąłeś tego i ponieważ sam siebie oddałeś temu w niewolę. Dlatego też wybacz twoim braciom i siostrom, którzy byli tu przed tobą i pomimo swych spowodowanych lękiem wypaczeń i ulegania pokusom lęku, byli oni jednak pobudzani tą samą tęsknotą, która pobudza ciebie. 

A może twoją religią jest to, co zwie się judaizmem, coś co jest mi dużo bliższe, albowiem, jak dobrze wiecie, kiedy kroczyłem w tym wymiarze jako człowiek, to, co zwie się chrześcijaństwem, w ogóle nie istniało. Zatem judaizm jest bliższy memu doświadczeniu jako człowiekowi tego świata. A może twoją religią będzie to, co zwie się hinduizmem — nie ma znaczenia, w jakim „izmie” się urodziłeś. 

Przyjrzyj się temu gruntownie i poświęć temu trochę czasu w każdym z siedmiu dni. A wieczorem, gdy będzie zachodzić słońce, zapal świeczkę na ołtarzu. I gdy zapalisz świeczkę, zaproś Ducha Świętego, aby wniósł ową duchowość, ową religię, ową ścieżkę w twą świadomość. Robiąc to, poproś Ducha Świętego, aby spoczął na czubku twej głowy, zaproś święty Oddech, aby niósł Światło w dół poprzez umysł, do serca i przez całe ciało. Gdy pozwalasz Duchowi Świętemu przynosić ci obrazy, formy, struktury, a nawet nauki, nawet głosy tych, którzy odbywali tę podróż przed tobą w tej konkretnej formie, i gdy każdy przychodzi do ciebie (to może być obraz katedry, to może być ten pierwszy raz, gdy słyszałeś jak ze świętej księgi naucza ten, którego zwiecie pastorem) — bez względu na to, jaki to jest obraz, jaki to jest głos czy obraz osoby, zatrzymaj się przy każdym, oddychaj powoli, udzielaj mu swego wybaczenia. A następnie poproś go o wybaczenie tobie za jakikolwiek osąd, który o nim wydałeś, albo o tym głosie, albo o tych naukach, albo o tych dzwonach, albo o tym kadzidle — to nie ma znaczenia, czym to jest. Niech Duch Święty ujawni ci obrazy, widoki, dźwięki, wspomnienia, nawet tych pradawnych dni, które zostawiły w tobie pewien osąd, nie z powodu tego, co ci zrobiono, ale z powodu tego, co ty zrobiłeś z tym, co ci zrobili, tak aby przebaczenie mogło zostać w tobie dopełnione, gdy wyraża ono i dotyka wiele form poszukiwania Boga przez ludzkość.

Wszystko to zostało zrodzone z tej samej udręki, którą sam odczuwałeś, tęsknoty za czymś, co intuicyjnie wiesz, że istnieje, lecz co zostało zagubione, tęsknoty, by znaleźć sposób zbudowania mostu prowadzącego z powrotem do Boga, tęsknoty, która zaczęła się po prostu podobnie — od twych prób zbudowania twoich prowadzących z powrotem do Boga mostów, których następnie użyłeś na rzecz swego ego, a następnie osądziłeś je za to, że cię zawiodły. Zatem również wielu braci i sióstr przed tobą upadło czy uległo pokusie, by pozwolić lękowi uzurpować wizje Miłości. I zwyczajnie tak jak ty tęskniłeś i tęsknisz, aby ci wybaczono, aby wina, którą nosisz jako efekt wielu ran, została od ciebie zabrana, tak samo twoi bracia i siostry, którzy przyszli przed tobą tysiące lat wcześniej, tęsknią za wybaczeniem, tęsknią, aby ich stworzenia i wypaczenia zostały im wybaczone.

I w tej godzinie, chcę szczególnie zwrócić uwagę na jedno takie — jakiego słowa byście tu użyli? — zjawisko wypaczenia tego, co wydawało się być dobrą intencją. Znacie to, co zwie się inkwizycją? Czy kiedykolwiek ją osądzaliście? Czy zastanawialiście się kiedyś, jak ktokolwiek mógł wspierać i sankcjonować próbę wyplenienia Bożej Kobiecości, aby uwolnić świat od heretyków? Zapraszam was, abyście zobaczyli, że głęboko wewnątrz przejawionego skutku, wypaczonej Miłości, była zaprawdę bardzo czysta intencja. Intencja jest ta sama, jaką zawsze znacie — aby pozbyć się tego, co może przesłonić Prawdę Boga w twym Istnieniu. Lecz ponieważ nie poznałeś Prawdy Boga, ponieważ bałeś się poddać jej ogniu i pozwolić, by zaszło prawdziwe Przeistoczenie, nie mogłeś widzieć wyraźnie. Podobnie ci, którzy to zainicjowali, znali to samo ziarno czystej intencji jako przesłonięte i wypaczone, ponieważ nie wiedzieli, że Prawdą Boga jest Miłość. Zaczęli brać różne formy za będące bardziej ważne od innych form. W lęku — jak dobrze wiecie — ci, którzy cię nie aprobują, wydają się stawać twoim wrogiem. Ci, którzy nie przyłączają się do ciebie, choćby mówili tym samym językiem, mieli ten sam kolor skóry, spożywali taką samą żywność, wierzyli w te same idee, zaczynają wyglądać jak ci, których zwiesz autsajderami. Czyż nie jest to prawdą? Czy kiedykolwiek bałeś się autsajdera? Czy kiedykolwiek przejawiałeś energię chęci pomocy heretykom i potępionym, by poznali to, co ty znasz, myląc swą wiedzę z koncepcjami, ideami i przekonaniami dogmatu?

Albowiem zaprawdę wszystkie idee są symbolami symboli i są pod dwakroć odsunięte od Rzeczywistości. Wszystkie słowa są symbolami idei, a idee są symbolami Tajemnicy Boga. Lecz czyż zbyt łatwo nie gubimy pokory i nie zaczynamy utożsamiać się z zewnętrzną formą idei, w nadziei, że może zastąpić ona brak ognia Miłości, który płonie w Sercu Chrystusa? To zatem było wypaczenie, które obróciło dobrą intencję w to, co znacie jako inkwizycję. Kiedykolwiek lęk wypaczył Miłość w pewną formę szaleństwa, rezultatem może być coś, co jest — jak to zwiecie — przerażające. Kiedy wam o tym mówię, mówię z pewnej formy własnego doświadczenia. A jednak powiadam wam, ta sama Moc, która była we mnie wówczas, może być obudzona w tobie teraz, a tą Mocą jest przebaczenie, tą Mocą jest przywrócenie Rzeczywistości Chrystusa, który może spojrzeć na wszystkie Istoty i który wie, że to, co nie jest Miłością, jest jedynie wołaniem o pomoc i uzdrowienie. A Chrystus, choć ukrzyżowany, znienawidzony, odrzucony przez głosy lęku, torturowany, wrzucony do więzienia, jednakże zwraca się do swego prześladowcy z tęsknotą modlitwy Serca w Jedności Boga — „Jak mogę uwolnić mego brata i siostrę z bólu ich własnego lęku?”.

To było tym Przeistoczeniem Pełni, której już wcześniej dostąpiłem w swej podróży, obdarowany i wspierany przez tak wielu nauczycieli, tak wielu nauczycieli — mężczyzn i kobiet, od wczesnego wieku. Od wieku lat 4 lub 5 byłem już nauczany, już byłem prowadzony. Dano mi tak wiele wsparcia, abym szukał Boga, abym pamiętał Boga, abym praktykował drogi wybaczania, drogi Miłości Siebie Samego, aż w końcu zapłonęła we mnie tęsknota, aby być wcieleniem Boga, jakim jest Chrystus. I w owym dniu i owej godzinie, kiedy ci, którzy zagubili się w lęku, starali się mnie pozbyć poprzez ukrzyżowanie, w żadnym momencie nie kurczyłem się, chowając przed Miłością, którą oni prawdziwie byli. Nieustannie trwałem w wewnętrznej modlitwie przebaczenia, tęsknoty — chcę, żebyście zwrócili na to baczną uwagę — tęsknoty i modlitwy w mym własnym Sercu i Duszy: „Ojcze, jak mogę uwolnić tych, którzy mnie pojmali?”. I od tej pory dość mocno się w to angażuję. 

Zaprawdę, moi umiłowani bracia i siostry, czy nie zechcecie dać daru wielu waszym braciom i siostrom, którzy tęsknili za Bogiem, lecz których wypaczył ich lęk i nie wyrażali Miłości, lecz wołali o pomoc i uzdrowienie? Czy nie zechcecie dać im daru waszej łaski, waszej tęsknoty, modlitwy, aby stać się Tym, kogo Ojciec może przemienić w Moc Chrystusa, aby wszystkie Istoty, wszystkie iskierki Światła, mogły zostać uwolnione, aby ich własna modlitwa o pomoc i uzdrowienie mogła być dopełniona, tak, aby oni również przyłączyli się do was w Zmartwychwstaniu? Czy nie jest już czas, by zrezygnować z przekonania, że masz wroga? Czy nie jest już czas, by zrezygnować z fałszywego postrzegania, zrodzonego z samego lęku, że coś na zewnątrz ciebie jest przyczyną twego nieszczęścia? Czy nie jest już czas, by prawdziwie zrozumieć, że to, co nie jest Miłością, nie jest złem, lecz lękiem? A tam, gdzie rządzi lęk, tam jest ból i cierpienie, i tęsknota za uwolnieniem. Czy nie zechcesz być Tym, który używa czasu konstruktywnie, tęskniąc, by Ojciec przemienił go w oblubieńca Miłości?

Czy zechciałbyś wejść w tę samą tęsknotę, tę samą modlitwę, która towarzyszyła mi, gdy z radością zmierzałem do tego, co zwiecie ukrzyżowaniem? Ponieważ już wówczas wiedziałem, że Ojciec odpowiada na moje pytania. Już wówczas żyła we mnie tęsknota. Albowiem wejrzałem na moich braci i siostry — i kiedy mówię to, nie mówię tylko o tych, którzy akurat istnieli równocześnie wokół mnie w przestrzeni i czasie — wejrzałem na moich braci i siostry, i zobaczyłem całą Ludzkość, rozciągającą się w czasie wstecz i wprzód, zagubioną pod ciężarem i zasłoną lęku, powtarzającą raz po raz te same wzorce. I spytałem mego Ojca: „Jak mogę uwolnić tych, którzy mnie pojmali? Jak mogę uwolnić moich braci i siostry od cierpienia ich lęku, od złudzenia, że Ty jesteś daleko, że będziesz ich sądził i potępisz ich? Albowiem oni potępiają jedynie samych siebie. Uczyń ze mną, co chcesz, tak abym był Tym, który uwalnia mych braci i siostry.”

Albowiem kiedy wejrzałem na nich, gdy siedziałem zanurzony w modlitwie i medytacji, zobaczyłem całą Ludzkość jako wir energii, w której wzorzec oddzielenia odgrywa się, jak to mówicie, aż do znudzenia. Patrzyłem tak długo, aż zobaczyłem, że nie patrzyłem na drugiego, lecz na siebie samego. Zobaczyłem dosłownie, że jestem Ja każdego ja, że jestem Sercem każdego serca i Duszą każdej duszy. I moją jedyną modlitwą stały się słowa: „Ojcze, uczyń ze mną, co chcesz, aby wszystkie Istoty mogły zostać uwolnione z piekła ich własnego cierpienia i przywrócone ich świętemu Wzrokowi, by zobaczyły, kim są, i aby widziały, że Ty istniejesz, i że jedynie Miłość jest Rzeczywista”.

Czy nie jest już czas, abyś stał się tak oddany Miłości, że stanie się to twą jedyną modlitwą, tak iż w każdym momencie, w jaki wchodzisz, już zamieszkujesz w tęsknocie głębokiego Serca, którym jest Chrystus; że za każdym razem, gdy patrzysz na innych, twą jedyną tęsknotą jest, by zostali oni uwolnieni z pozostałych śladów zrodzonych z lęku, tworzących poczucie winy, nienawiść do siebie samego, które są tak bolesne, że muszą być wyprojektowane na innych w szalonej próbie doznania ulgi i uwolnienia się z piekła oddzielenia od Boga?

A zatem, w każdym z następnych siedmiu dni, gdy będziesz patrzył na te obrazy, głosy i wspomnienia, formy, konstrukcje, idee, które będą ci przynoszone przez Ducha Świętego, za każdym razem zatrzymaj się i oddychaj Oddechem Boga, za każdym razem, gdy spoczniesz w Sercu Chrystusa, spójrz na te rzeczy i poproś je, poproś tę rzecz, tę ideę, to kadzidło, tę katedrę, czymkolwiek by to nie było, o przebaczenie. I kiedy prosisz je o przebaczenie, przebaczenie rozchodzi się przez całe Stworzenie, przez wiele wymiarów i wiele światów, gdzie Istoty tkwią w oddzieleniu z powodu własnego poczucia winy.

Czy nie jest już czas, abyś przyłączył się do mnie i zobaczył grzesznych jako bezgrzesznych? Nie jako koncepcję czy też ideę, o której myślisz w niedzielę rano, albo w sobotę przy okazji szabatu, albo kiedy siedzisz na poduszce do medytacji i obracasz w dłoni koralikami, lecz z każdym oddechem, z każdą odczuwaną tęsknotą, z każdym krokiem — abyś stał się Tym Jednym wcielonym, oddanym uwalnianiu grzesznych, przywracając ich do bezgrzeszności w twym własnym widzeniu, przyłączając się do nich i rozumiejąc, i rozwijając i rozpoznając, że jako Chrystus już jesteś Jednym ze wszystkimi Istotami. Że zaprawdę możesz pozwolić Duchowi Świętemu, aby przyprowadził do ciebie tych, którzy cierpią, abyś mógł spojrzeć na ich Istnienie i ich pobłogosławić. Możesz oddychać Oddechem Serca, który szerzy Światło. Możesz pozwolić, by otulił on ich — jak to mówicie — niczym kokonem. Możesz ich spowijać Światłem i przyspieszać to Światło coraz bardziej, coraz bardziej i jeszcze bardziej, aż stanie się ono tak jasne, że będzie wydawało się, że oni w nim znikają. I wówczas możesz do nich mówić: „Mój bracie, moja siostro, mój przyjacielu, jesteś bezgrzeszny. Jesteś miłowany. Miłujesz i jesteś godzien Miłości. Chodź, przyłącz się do nas w Zmartwychwstaniu. Uwolnij swe Serce. Albowiem nie zawiodłeś. Kocham cię. Wiem, że ty jesteś mną”. Możesz ich objąć ramionami twego Serca i tulić ich blisko, bez żadnego wysiłku, i w ten sposób przekazać częstotliwość Chrystusa, tak samo jak robiłem to ja, co pomagało innym doświadczać uzdrowienia z choroby ciała, przynajmniej na tak długo, jak byli oni gotowi pozostać wolni od postrzegania grzeszności.

Albowiem wielka jest pokusa lęku, wielki jest jego skutek — poczucie winy. Albowiem nikt nie może uzdrowić drugiego. Uzdrowienie przychodzi z wnętrza na zewnątrz. Lecz to, co możesz zrobić, to zademonstrować, że jesteś uzdrowiony, że znasz i rozumiesz Moc prawdziwego Przebaczenia, nie jako koncepcję czy ideę, lecz jako żywą Energię żywej Praktyki, żywej Miłości.

Któż zatem między wami przyłączy się do mnie i będzie ze mną kroczył? Nawet tak, jak ja kroczyłem w stronę tego, co zwiecie ukrzyżowaniem, z radosnym Sercem, wiedząc, że jestem pobudzany tęsknotą mego Ojca, by odpowiedzieć na moją modlitwę — by przemienić mnie i przenieść w pewną formę Istnienia, która mogła naprawdę przynieść światu takie Światło, które mogło dotknąć każdego Serca, każdego Umysłu, każdej Istoty, która cierpi sen oddzielenia. Czyż nie nadszedł już czas, by spocząć w takiej samej tęsknocie w sobie? Czy to już nie czas, by czas zakończyć?

Brzemię czasu istnieje tylko tam, gdzie Serce nie poddało się jeszcze w pełni, aby być błogosławieństwem obecności Chrystusa. Gdy wracasz do Pełni swego Istnienia, sam czas zostaje przetłumaczony na Wieczność. Zaczynasz tracić wszelkie poczucie czasu, ponieważ tracisz poczucie brzemienia. I zostaje ono zastąpione wzniosłą Przyjemnością, głębokim Pokojem, wyciszeniem doskonałej Radości, zrodzonymi z pewnej wiedzy, że „Bóg jest”. I w tym wyciszeniu potencjał Miłości może, i zaprawdę będzie rozkwitał za pośrednictwem twego oblicza i napełniał twą świadomość, przez to, co będziesz wyrażał, tworzył i we wszystkim, co będziesz robił. I bądź pewien, że to, co zostało puszczone w ruch tysiące lat temu jako Ścieżka Pojednania Ludzkości, będzie wypełnione i Niebo zstąpi na Ziemię. Albowiem poznasz, że nie musisz szukać Nieba, ani nie musisz opuścić Ziemi, aby do niego dotrzeć. Przynosicie Niebo na Ziemię za każdym razem, gdy kochacie i kochacie prawdziwie i czysto. 

Przyłącz się zatem do mnie i ufaj, że twoja forma ukrzyżowania nie musi być tak samo dramatyczna, jaką była moja. Oczywiście chyba że wolałbyś taką. To się da zorganizować, albowiem jeśli ją wolisz, przywołasz ją do siebie. Poprośmy zatem razem Ojca, aby nasze ukrzyżowania były łagodne i niewielkie, gdy przechodzimy z wielką Radością poprzez każdy krąg lęku do Pełni Królestwa Niebieskiego, do Mocy żyjącego Chrystusa, który wie, że tylko Miłość jest Rzeczywista, który nie patrzy na innych, lecz widzi tylko siebie samego i jest pobudzany jedną tęsknotą: „Aby nadszedł koniec cierpienia, aby ten stojący przede mną został uwolniony. Albowiem mój brat lub siostra jest uwolniona w mym świętym Widzeniu, ponieważ rozwinąłem umiejętność i zdolność błogosławienia, rozświetlania, uzdrawiania, nauczania, podnoszenia na duchu, inspirowania, podtrzymywania. Ponieważ mój brat lub moja siostra została podźwignięta, ja jestem podźwignięty z nimi, albowiem nie ma dwóch, lecz Jeden”.

A nawiasem mówiąc, gdy obserwujmy was, gdy obserwujemy wielu w różnych formach i praktykach, ale zwłaszcza tych, którzy zostali przyciągnięci do tego, co my zrodziliśmy jako właśnie tę konkretną Ścieżkę, chcemy wam powiedzieć, że jest pewna tendencja ulegania wielkiej pokusie tego, co zwiecie powagą, w której umysł ma tendencję do zapominania, że wszystko jest pod kontrolą Ducha Świętego. Zacznij więc każdy z twych dni z własnym planem działania, a następnie ciesz się obserwowaniem, jak Duch Święty totalnie go zmienia. I zaprawdę następnym razem, gdy zauważysz, że Duch Święty zmienił twój osławiony, niesamowity plan dnia, zatrzymaj się i oddychaj Oddechem Boga, i składaj dzięki za ujawnienie, co naprawdę ma znaczenie i gdzie jesteś prawdziwie wzywany. Jak by to było, gdyby przejść przez jeden dzień, w którym nieustannie dziękowałbyś Duchowi Świętemu za ujawnianie tego, czego w swym planie nawet nie byłbyś w stanie sobie wyobrazić? Czy przypadkiem nie pozwoliłoby ci to na lepszy sen w nocy, zamiast leżenia i biadolenia nad tym, jak to znów udało ci się ponieść porażkę? A kiedy to jest zbyt bolesne, przechodzi to w: „To oni mnie zawiedli”.

Radujmy się, że Duch Święty faktycznie koryguje wszystko i robi to teraz, w każdym momencie, jeśli jesteśmy gotowi zaufać, jeśli jesteśmy gotowi pozwolić rzeczom toczyć się swoim biegiem i się objawiać. „Miałem zamiar odwiedzić przyjaciela na drugim końcu miasta i oto stoję w sklepie spożywczym przed tym sprzedawcą, który wygląda na trochę przygnębionego”. Czyż to nie jego mam kochać? Zamiast szukać jakiejś, jak to nazywacie, mrożonej pizzy, by gnać do domu, aby następnie jechać przez całe miasto, by zjeść obiad z przyjacielem, z którym się umówiłem. I czekałem na to spotkanie cały dzień. I choć zepsuł ci się samochód, przyjaciel musiał zostać w pracy po godzinach, a później jego pociąg zatrzymał się na złej stacji, no i obiad z przyjacielem się opóźnia, opóźnia, opóźnia i opóźnia, a ty jesteś coraz bardziej i bardziej sfrustrowany, coraz bardziej i bardziej sfrustrowany faktem, że ten świat wydaje się tego nie rozumieć. A niektórzy z was strofują siebie samych za nieumiejętność radzenia sobie, nie widząc, że sprzedawca ze sklepu spożywczego jest trochę przygnębiony i potrzebuje obecności Chrystusa.

Dziękuję ci, Duchu Święty, za całkowite zrujnowanie moich planów. Daję ci pozwolenie na rujnowanie mojego planu każdego dnia i ujawnianie mi Twoich planów dla mnie. Albowiem moja tęsknota jest taka sama jak tęsknota Jeszuy tak dawno temu, a jednak pozostaje taka sama w każdej chwili. Ojcze, pomóż mi stać się tym Jednym. Ukształtuj mnie w to, co wie i potrafi błogosławić i potrafi być tak bardzo obecne, że Miłość dotyka głębię pod depresją, pod raną, pod czymkolwiek ta zasłona wydaje się być”, aby kochać Miłością Boga tego, który stoi przed tobą. Albowiem Bóg jest jedynie Miłością i kiedy tak czynisz, zaprawdę żyjesz Drogą Serca. Wszystko, co staraliśmy się wam dać przez te wszystkie lata, miało z zamierzenia usunąć zasłony, aby pomóc ci pogłębić widzenie, ale jeszcze więcej niż to — aby pogłębić twą zdolność bycia Tym, który jest obecny jako Miłość, nie jako ego. Albowiem te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczają.

Starajcie się zatem odpoczywać w swym Sercu, umiłowani przyjaciele. Pamiętajcie, że Serce w waszym Sercu, dzięki któremu bije twe serce, jest tym samym Sercem, które daje Moc bijącego Serca sprzedawcy sklepu spożywczego, który jest trochę przygnębiony. To jest to samo Serce, które bije w każdym, kto odszedł przed tobą. I w tej tęsknocie, bez względu na to, jak bardzo jest ona ukryta lub jak bardzo została wypaczona, ta sama tęsknota za powrotem do Pełni Boga pobudzała ich, by tworzyć formy, które nigdy wcześniej nie istniały na tej planecie, w ich własnej próbie znalezienia drogi wyjścia z cierpienia i przekazywali ją i przekazywali ją, aż w końcu doszło do ciebie. Wybacz więc sobie za spoglądanie na wielkie katedry i za narzekanie, bo twoja matka i twój ojciec zmuszali cię do chodzenia to tego, co zwiesz kościołem. I wierz mi — jako dziecko ja również narzekałem na to od czasu do czasu.

Wiedz, że w tej godzinie zostało dane zaprawdę wielkie przesłanie. Największe z przesłań nie ma słów, lecz jest opakowane słowami i czeka na ciebie, aż je rozpakujesz. Uczynisz to, gdy będziesz trwał w ciszy swego Oddechu, swego Serca i swej Modlitwy i zaprosisz Ducha Świętego, by ujawnił ukrytą głębię w przesłaniu tej godziny. Gdy to uczynisz, niech to stanie się twą praktyką, jeśli tego zechcesz. Będziesz doświadczał uzdrowienia i objawień, które ogromnie przyspieszą twą podróż ze złudzeń do Rzeczywistości. A gdy zaangażujesz się w to, czym się z wami podzieliłem, nawet w tym wcieleniu przebudzisz się w pełni jako Chrystus, a twe Światło zaprawdę podźwignie najdalszą z gwiazd, albowiem mówi ono do Serca każdej Istoty w każdym wymiarze, w każdym świecie. Dlatego też niech ten dzień i godzina będą czasem, w którym ostatecznie zrezygnujesz z przekonania, że masz coś takiego, co nazywa się zwykłym życiem.

Czas może wyniszczać i może być marnotrawiony, i kiedy czas jest marnotrawiony, wówczas będzie wyniszczał. Poczujesz, że Światło, które być może rozwijałeś, zacznie usychać na winorośli, jeśli nie będziesz o nią dbać, jeśli nie będziesz jej podlewać, jeśli nie będziesz przychodził codziennie do ogrodu i nie będziesz uprawiał ziemi, nie z obowiązku, lecz z wielkiej Radości, ponieważ chcesz, aby Ojciec przemienił cię w to, co może uzdrowić całe Stworzenie. Czas dany tęsknocie Serca, które bije twym Sercem, przemieni i uzdrowi cię, a z tobą Stworzenie. Niech zatem ten dzień i godzina będą dniem i godziną, w której ostatecznie zadecydujesz, że marnotrawienie czasu od niczego cię nie zbawia. Tworzy jedynie brzemię, które powoduje, że zgromadzony przez ciebie skarb usycha, ponieważ nie troszczysz się o niego. I jeśli masz niewiele, to i tak to, co masz, będzie ci zabrane, nie przez siłę czy źródło na zewnątrz ciebie, ale przez twój własny brak Miłości do Siebie Samego. A myślałeś, że oglądanie powtórek w telewizji było dobrym sposobem na spędzanie wieczoru. Nigdy więcej. Czy nie jest już czas, żeby zmęczyć się tym, co nazywasz powtórkami?

Dlatego też zaprawdę, umiłowani przyjaciele, pozwolimy przesłaniu tej godziny zbliżyć się do końca, albowiem wierzę, że czujecie, słyszycie i odczuwacie, że przesłanie faktycznie osiągnęło swą pełnię. Weźcie to przesłanie niczym ziarno: cenne, bezcenne, rzadkie, które dzięki łasce wylądowało na twej dłoni. Obejmij je dłonią. Dotknij nim swego Serca. Wdychaj je w swe Istnienie. Przetrawiaj je w głębię swego Istnienia. Przynoś święte Wody żywej Prawdy poprzez modlitwę, przez wybaczanie, przez wszystko to, co karmi twą Miłość do Siebie Samego i pogłębia spokój twego Serca w prawdziwej modlitwie. Albowiem prawdziwa modlitwa jest ciszą.

Niech to ziarno zacznie się w tobie wybudzać. Niech zacznie kiełkować, kwitnąć i rodzić pełnię Chrystusa w tobie. A wówczas zaprawdę przyłączysz się do mnie w jedynej rzeczy, która ma znaczenie. Albowiem to, co ma znaczenie, to twój brat i twoja siostra, którzy cierpią piekło oddzielenia, ciężar winy i niegodności. Stań się tak bardzo oddany miłowaniu sprzedawcy ze sklepu spożywczego, że jego depresja zniknie i że nawet nie jesteś w stanie zrozumieć jak można marnotrawić czas. I niech czas stanie się dla ciebie objawieniem tego, co zawsze było wieczne. I kiedy go skończysz w jego Pełni w twym własnym Istnieniu, twoja potrzeba czasu również się skończy. I wówczas przyjdziesz tutaj, gdzie ja jestem, albowiem ja wyprzedziłem was trochę, aby przygotować dla was miejsce i by zasiać ziarno w przestrzeni i czasie, abyście mogli za nim podążać. Pozwól, by ten koniec przyszedł do ciebie, tak jak ja pozwoliłem na jego przyjście we mnie. A cel czasu się skończy. I są zaprawdę wymiary i światy w Królestwie Ojca, które czekają na ciebie. Ale nie ma sensu próbować do nich dotrzeć zanim będziesz gotowy. A będziesz gotowy i przygotowany poprzez przyjęcie Chrystusowej natury twego Istnienia tutaj. Oto zatem wielkie błogosławieństwo czasu i przestrzeni. 

Bądź zatem tym Jednym, który staje się żywym Chrystusem, który mieszka w Miłości, a nie w lęku i w ten sposób doświadcza Mocy Światła samej Miłości. Albowiem Moc Miłości jest znaczeniem Miłości.

I na tym kończąc, umiłowani przyjaciele, idźcie w głębokim Pokoju. Świętujcie ze sobą. Spoglądajcie uważnie na siebie nawzajem oczami Miłości, Wdzięczności i Prawdy.

Trwaj zatem w Pokoju.

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Podziękowania, projekty i życzenia

Wszystkim czytelnikom tej strony, zarówno tym, których znamy osobiście, jak i tych, których fizycznie w tym życiu jeszcze nie spotkaliśmy, dziękujemy za ten piękny rok  i za wspólną podróż pełną cudów. Dziękujemy za Wasze piękne dusze, które rozświetlają nasz świat. Dziękujemy za wszelkie wsparcie, czy to w formie ofiarowanych przez Was darowizn, czy też innych darów, jakie każdy z Was wniósł do naszego życia. Waszą obecność, Wasze światło, Wasz uśmiech czy dobrą myśl, Waszą przemianę, a także duchowe braterstwo, które współtworzymy – to dla nas bezcenne dary. Słowa nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności.

Chcemy też powiedzieć, że jesteśmy wdzięczni za wielkie oczyszczenie i przemianę, które zadziały się w naszym życiu w tym roku. Nie sposób opisać wszystkiego, co się nam odsłoniło i cały czas odsłania, zwłaszcza w ostatnich dwóch miesiącach. Można by to wszystko zawrzeć w grubej książce o tematyce mistycznej z wątkiem przygodowym. Kto wie, może kiedyś taką napiszemy. 🙂 Na razie po prostu czujemy wdzięczność i delektujemy się uzdrowieniem naszych umysłów, otwarciem serc oraz odświeżonym i całkowicie nowym postrzeganiem i sposobem przeżywania codziennego życia. Czujemy, że to dopiero początek wielkiej przygody, w której Niebo naprawdę łączy się z Ziemią. To już nie są tylko marzenia, lecz przeżywana przez nas rzeczywistość, która odsłania się przed nami krok po kroku każdego dnia, niczym nowy rozdział lub nowy akapit w księdze naszego życia. Jednocześnie mamy świadomość tego, że ta sama nowa, wibrująca światłem, mocą i miłością rzeczywistość jest dostępna dla każdego.

W nadchodzącym roku nadal będziemy tłumaczyć i udostępniać materiały Drogi Mistrzostwa, w tym comiesięczne nagrania i teksty kolejnego cyklu lekcji pt.: Droga Przemiany. W styczniu 2019 r. wydawnictwo Shanti Christo założone przez naszego przyjaciela Marka Konieczniaka wyda długo oczekiwaną książkę pt.: Listy Jeszuy. Szykuje się również sporo wydarzeń i spotkań, o których będziemy Was na bieżąco informować. Na razie powiemy tylko tyle, że w dniach 20-24 marca odbędzie się intensywny warsztat z Drogą serca z zaproszonym przez nas nauczycielem i uzdrowicielem z Anglii, Israelem. Już niedługo podamy więcej informacji na ten temat. Będziemy również prowadzić cotygodniowe kameralne spotkania (grupy 5-osobowe) w naszym domu dla tych, którzy poczują potrzebę, żeby wejść głębiej w kontakt z samym Sobą, ze swoją duszą, z przestrzenią serca, z wielowymiarowymi aspektami swej Istoty, z celem, dla którego przybyli na ten świat. Więcej informacji już wkrótce.

Tymczasem życzymy Wam wesołych, spokojnych, pełnych Miłości Świąt Bożego Narodzenia. Niech Chrystus rodzi się w każdym z nas i niech żyje nami, niech oddycha, czuje, działa i mówi poprzez nas. Niech stary rok minie w poczuciu wdzięczności za wszystko, co otrzymaliśmy. Niech Nowy Rok i każda chwila w nim będzie świadomym przeżywaniem Życia, którym jesteśmy, miłosnym spotkaniem z samym Sobą, przygodą szczęśliwych dzieci, które bawią się w tworzenie Dobra, Świętości i Piękna.

Z całą miłością i wdzięcznością,
Maria i Rafał Wereżyńscy

P.S. Najpóźniej w pierwszy dzień Świąt udostępnimy tekst channelingu Jeszuy z tegoroczego festiwalu Drogi Serca w Anglii.

PS. I jeszcze wiersz Rafała i kartka Marii:

WIGILIA

Dziś niech nadzieja wejdzie
przez zdziwione drzwi
i zajmie wolne miejsce
przy naszym stole

kiedy zaś podzielimy się opłatkiem
niech miłość jak promień słońca
rozpuści szron niczym sen o żalu
i do serca wniknie ukradkiem

nie musimy o niej mówić nikomu
niech jej światło jak zapach
wigiljnych potraw poczują
wszyscy, którzy są w domu

a potem zaniesiemy ją na ulicę
jak prezent w uśmiech zapakowany
i przechodzień zamiast być obcym
stanie się bratem umiłowanym

Webinaria z Isabellą

Kochani, informujemy o rozpoczynającym się w styczniu cyklu cotygodniowych webinariów oferujących dodatkowe pogłębienie praktyki Drogi Przemiany. Spotkania te poprowadzi Isabella Gosek. Wszystkich zainteresowanych szczegółowymi informacjami i uczestnictwem w spotkaniach, zapraszamy na stronę Isy:

😊Witajcie drodzy przyjaciele Serca! 🌟Po przebyciu kilku ostatnich miesięcy intensywnego oczyszczania, w trakcie którego…

Opublikowany przez Isabella Love Czwartek, 13 grudnia 2018

 

 

Śmierć i zmiany na Ziemi

Oto tłumaczenie channelingu Jeszuy z Wczesnych lat Drogi Mistrzostwa zatytułowanego: Śmierć i zmiany na Ziemi:

Teraz zaczynamy.

Zaprawdę pozdrawiam was, umiłowani i święci przyjaciele. Przybywam, by przebywać z wami, z miejsca, które nie jest oddzielone od tego, w którym jesteście wy. Przybywam, by przebywać z wami, ponieważ was kocham. Przybywam, by przebywać z wami, ponieważ już jesteście wszystkim tym, czym jestem ja i wszystkim, co kiedykolwiek mógłbym reprezentować dla umysłu ludzkości. Przybywam jako dotrzymanie obietnicy, że zaprawdę jestem z wami zawsze. Przybywam, ponieważ czas nadchodzi prędko. I przybywam, by przywołać do siebie mych przyjaciół, którzy już zdecydowali się do mnie przyłączyć w tym czasie, aby z głębi swych własnych istnień sprowadzić Chrystusową Świadomość; by kroczyć po tej Ziemi jako zmartwychwstały Chrystus; by być tym, przez którego Miłość Boga szerzona jest ku roślinom i zwierzętom, i do każdego brata i siostry, którzy kroczą wraz z tobą, nadal jednak niosąc zasłonę lęku; którzy kroczą w świetle świątyni ich serca. Przybywam, ponieważ mój Ojciec prosi, bym przybył.

Stoję na czele Pojednania. Oznacza to, że zawiaduję procesem, poprzez który ta planeta, ta ludzka świadomość, trójwymiarowa rzeczywistość zacznie przybliżać się ku przejściu na nową wibracyjną częstotliwość. Przybywam zatem do każdego umysłu, który przygotuje dla mnie miejsce poprzez podjęcie decyzji, aby uwolnić się od brzemienia próby pogodzenia się z systemem myślowym, ze sposobem życia, który nie działa – sposobem życia i sposobem myślenia, który musi zostać całkowicie odwrócony, tak by to serce prowadziło, a umysł za nim podążał. Tak więc wizja jest przewodnikiem, a ciało używane jest jedynie w celu przejawienia w formie nasiona świętej wizji, które Ojciec chce umieścić w tobie.

Przybywam, ponieważ jesteśmy jednym. Przybywam, ponieważ jesteśmy przyjaciółmi. Przybywam dla prostej radości przebywania z wami, Świętymi Dziećmi Boga. Albowiem od początku, który sięga chwili przed powstaniem przestrzeni i czasu, my już byliśmy razem jako Jeden Umysł. I w tej odwiecznej chwili wyśniono bezużyteczny sen, sen zapomnienia, sen oddzielenia. Lecz nawet w tamtej chwili twój Stwórca – ten, którego nazywałem Abba, Ojciec – w miejscu, które pewnego dnia zostanie aktywowane w głębi twej duszy, już ustanowił most, po którym przejdziesz ze świata swego wytworu do prawdy Królestwa… Tak, że te same słowa, które niegdyś ja objaśniałem światu, staną się twoimi słowami, twoją prawdą, twoją rzeczywistością, twoim przypomnieniem. I że po tych wszystkich snach, które śniłeś, dusza postanawia przekroczyć ów most i spoczywa, odpoczywa w prostej prawdzie, że Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy. I razem stwarzamy jedynie to, co dobre, święte i piękne.

Zatem zaprawdę, umiłowani przyjaciele, to zaszczyt i radość przebywać z wami, współ-tworzyć z wami, kroczyć z wami drogą, którą obraliście. Albowiem jedynie poprzez niewinność doskonale wolnej woli dusza może powrócić do Królestwa. Miłość nie potrzebuje zmagania, Miłość nie musi po nic sięgać i niczego się trzymać, Miłość nie musi do niczego przekonywać. Ona po prostu trwa w swej własnej naturze, czekając aż poszukiwacz rzeczywistości odwróci się od wrzasku i hałasu świata, w którym nie można znaleźć pokoju, w którym zawsze brakuje spełnienia, i zacznie słyszeć doskonale czystą, lecz cichą pieśń Stwórcy, która szepce nieustannie:

Umiłowane dziecię, kocham cię. Przyjdź, przypomnij Mnie sobie i pozwól, byśmy byli Jednym.

Niech to wszystko będzie moim powitaniem; składam wam dzięki, każdemu z was, za waszą chęć, by usłyszeć wezwanie i na nie odpowiedzieć, by wejść na ów most i pozwolić, by jego światło, jego inteligencja – gdyż ten most to jedynie Duch Święty, nić wiodąca z powrotem do Umysłu Boga – by ona prowadziła nas we wszystkim. A gdy ty uczysz się nie słuchać myśli zrodzonych w tym świecie, lecz słyszeć szepty Ducha, które wznoszą się z cichego umysłu, ze spokojnego serca i z decyzji, by ufać głosowi Ducha, nie może ci się nie powieść ukończenie tej podróży. Koniec jest zatem pewny, a każdy z was na swój własny sposób – i zaprawdę wy wszyscy kolektywnie – jesteście świadkami i doświadczacie w sobie i w waszych związkach sposobu, w jaki Bóg Ojciec wzywa na powrót stworzenie do Siebie samej.

Zatem radujcie się jeden z drugim. Cieszcie się sobą nawzajem. Wysławiajcie siebie wzajemnie. Miłujcie się wzajemnie. Albowiem koniec został zapisany w gwiazdach dawno zanim narodzono gwiazdy. A ten czas przychodzi szybko. Od dawna czekałem, aż na tym planie nastanie epoka, w której świadomość ludzkości nabierze wystarczającego rozpędu, by już więcej nie wyłączono fali przebudzenia, by już dłużej jej się nie opierano, by rozpuściła ona cały lęk… i by Królestwo Niebieskie zostało ponownie rozprzestrzenione na obliczu tej Ziemi. Ale w przeciwieństwie do czasu, gdy Człowiek nie rozpoznawał prawdy, ludzkość będzie wiedziała, że prawda jest zawsze prawdziwa, że temu, co rzeczywiste, nie można zagrozić i że istnieje jedynie to, co jest rzeczywiste.

Zaprawdę nastanie czas, w którym zostaną zapomniane wszystkie sny o lęku, gdy całe zmaganie i wrogość między braćmi i siostrami rozpuści się niczym echo myśli – myśli tak dawnej, że nawet trudno ją sobie wyobrazić. Ziemia ponownie promienieć będzie światłem Prawdy, gdyż ona również przygotowuje się na swoje przejście, swoje wniebowstąpienie, swoją wibracyjną zmianę – i wody tej planety staną się czyste, a niebo promienieć będzie kolorami, których ludzkie oko jeszcze nie widziało. Zapanuje harmonia między wszystkimi gatunkami a ludzkością. Ścieżki świata zostaną zapomniane, a przywrócona zostanie ścieżka pokoju. Ziemia zaś zapewni wszystko, czego ludzkość kiedykolwiek mogłaby potrzebować – i uczyni to na zwykła prośbę.

I tego dnia i w tej godzinie, gdy wszystko zostanie przygotowane i dokona się Pojednanie, korekta, na krótki moment będzie się doświadczało owego stanu. A potem [pstryka palcami] cały ten poziom gęstości po prostu zniknie sprzed oczu. Nie zginie, ale zostanie przetłumaczony na zupełnie nową rzeczywistość.

Jest wielu; zaprawdę powiedzielibyśmy wam, że każdy, kto żyje na waszej planecie w tym czasie jest pod presją, by dokonać wyboru: Czy zostanie tu i przyłączy do tej przygody? Czy też będzie musiał przenieść się do innego sąsiedztwa? Wszyscy stają przed tą decyzją, od najstarszego do najmłodszego, nawet całkiem maleńkiego, nowonarodzonego dziecka. Przy okazji – wielu z tych nowonarodzonych już podjęło decyzję – i właśnie dlatego się narodzili – by asystować przy ustanawianiu tej częstotliwości. Wiele z tych dzieci, które teraz rodzą się na świecie, jest już lata świetlne poza punktem, w którym na jakiś czas utknęła ludzkość. I przynoszą one nową częstotliwość świadomości, przynoszą one nowe poczucie nieograniczoności. I nie zadowolą się ograniczonymi, opartymi na lęku ideami, które wytworzyły świat, w którym ty się narodziłeś.

Każdy z was ma do odegrania rolę, zadanie mu przypisane. Było ono z tobą od chwili, gdy narodziła się twa dusza. I przyjdzie godzina i dzień, gdy każdy będzie musiał zwrócić się do wnętrza i w końcu przyzwolić, by ta rola rozkwitła i została przez niego odegrana. I w jakikolwiek sposób do tego dojdziesz – zrozumiesz słowa, które wypowiedziałem pozornie tak dawno temu, gdy stawałem twarzą w twarz z nieuniknionym rezultatem mej własnej historii, mojego własnego nauczania, które niektórzy nazwaliby Ukrzyżowaniem (ja sam nigdy nie pragnąłem podkreślać tej części historii; była ona jedynie krokiem na drodze do Zmartwychwstania). A słowa te to po prostu: Nie moja wola, nie wola oddzielonego, pełnego lęku ego, ale Twoja niech się stanie – wola Jednego Umysłu, który jest jedynie Miłością. A kiedy przewodnikiem na drodze jest Miłość, wyrastają przed tobą cuda. I nie pozostanie przed tobą ani jedna przeszkoda – rozpuści się ona zanim ku niej sięgniesz.

A więc oto tu jesteś. W niewielkim budynku w miejscu, które nazywasz Santa Fe, zebrawszy się z braćmi i siostrami, których poznałeś gdzieś w przestrzeni i czasie, ponieważ wszyscy odpowiedzieliście na to samo wezwanie i zaczynacie być wzywani do rezonansu, który przyspiesza wzrost was wszystkich. Tak jak wielu wzywanych jest poprzez różne rody, poprzez różnych nauczycieli – inspirowanych, aby gromadzili się na właściwe im sposoby, by nauczyli się lekcji, których jeszcze potrzebują się nauczyć, by odkryli swój sposób służby planecie, ludzkości, Kosmosowi, Sercu Chrystusa i Stwórcy. Odwieczny sen zaczyna się teraz kończyć. Zatoczyliśmy niemal pełne koło, a wahadło przywraca wszystkie rzeczy do nieskazitelnej i niewinnej prawdy tego, że wszystko jest jedynie szerzeniem promieniowania Bożej obecności. Zaś lęk nie może mieć miejsca w umyśle, który przebudził się do rzeczywistości Boga.

I to, co ty robisz tutaj, nawet tego wieczoru, jest częścią tego właśnie procesu. Powiedziałem wiele razy, że przybywam, by wezwać do siebie moich przyjaciół. Wyobraź sobie, że każdy z was bardzo, bardzo dawno temu otrzymał scenariusz. I część tego scenariusza głosi, że nastanie dzień, gdy ponownie połączysz się ze starym przyjacielem – tym, którego świat zwie Jezusem. I że poprzez to połączenie stworzona zostanie wibracja, która przyspieszy wypełnienie twej własnej roli, twej wyjątkowej roli, którą masz do odegrania, wkroczenia w pełnię twojej chrystusowej natury – tak jak niegdyś ja, będąc człowiekiem, podjąłem decyzję, by wziąć słowo mego Ojca dosłownie i wejść w moją chrystusową naturę.

I podczas gdy tego wieczoru w tym oto twoim mieście wiele istot siedzi przed telewizorem, a o wiele więcej siedzi w miejscach, które nazwałbyś lokalami nieświadomości, wlewając w swe ciała płyny – w barach – podczas gdy wielu poszukuje kochanków, którzy ogrzaliby ich tej nocy, noc ta nigdy nie trwa wiecznie. Ty zaś podjąłeś decyzję, by przybyć tutaj, ponieważ usłyszałeś zaproszenie na ten wieczór i je przyjąłeś. Zatem świętuj i raduj się, bowiem ów dzień jest na wyciągnięcie ręki i nie ma większej radości niż ponowne połączenie się z pradawnymi przyjaciółmi, którzy głęboko w swym wnętrzu wiedzą, że teraz nastał na to czas. Rozpoczął się taniec, puszczono muzykę… I całe stworzenie przybędzie na tę imprezę.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pytania i odpowiedzi do powyższego przesłania:

Polaryzacja

Tego wieczoru chcemy więc odnieść się konkretnie do pewnych pytań, które powstały, gdyż ich celem jest pomóc w szerzeniu i rozjaśnieniu prostego przesłania na temat tych ram czasowych, na temat pewnych zmian, na temat pewnych rzeczy, które teraz dzieją się na tej planecie, w tym zmian zachodzących na poziomie waszych rządów, w miarę jak ów Armageddon gotuje się do osiągnięcia punktu kulminacyjnego, kiedy to wszystkim duszom zada się pytanie:

Czy masz zamiar przyłączyć się do tańca, czy też będziesz musiał opuścić to sąsiedztwo?

To nie jest osąd, a propozycja skierowana do każdej duszy. Używaj czasu konstruktywnie, możesz uzdrowić swoje serce, możesz praktykować przebaczenie, możesz przebudzić się jako Chrystus. Będziesz musiał to uczynić, ponieważ planeta czyni dokładnie to samo – i jeśli za nią nie podążysz, nie będziesz w stanie poradzić sobie z jej światłem i częstotliwością, i będziesz musiał przenieść się do innego sąsiedztwa. To wszystko. Bez osądu, bez lęku, bez żadnego śmiertelnego ciosu od Boga – to zwyczajna prosta prośba. Możesz przebudzić się teraz, albo gdzieś indziej, później. Już dużo za wiele było tych „poźniej”.

Tak więc wydaje nam się, że masz jakieś pytania.

– No cóż, Jeszuo, to nie jest całkiem w porządku, że odpowiadasz na pytania zanim je zadam.

To tylko taki prosty błąd, który popełniamy od czasu do czasu.

Pytanie: Wydaje się, że występuje teraz polaryzacja pomiędzy ludźmi, którzy odpowiadają na wezwanie i tymi, którzy pozostają w lęku. I to wygląda jak wojny, walka i tarcia na tle rasowym. Czy to jest częścią tego procesu?

Odpowiedź: Nie, te wszystkie rzeczy wywołane są czymś, co umieszczono w wodzie. [śmiech słuchaczy]

Zadający pytanie: – Cieszę się, że nie straciłeś poczucia humoru.

Zaprawdę tak. To wszystko jest spowodowane zbyt dużą ilością fast foodu.

Umiłowany przyjacielu, słyszałeś jak powiedziano, że gdy słyszysz o wojnach i o plotkach o wojnach – nie, ten czas jeszcze nie nastał, ale – ojej – on się zbliża. Zaprawdę. Jak mówiliśmy chwilę wcześniej – i proszę zrozum to – nie ma czegoś takiego jak kara. Nie ma potępienia ani osądu w umyśle Boga, który jest jedynie miłością i który pragnie dawać swemu Świętemu Dziecku wszystkie dobre rzeczy i wyprowadzić owo dziecię ze snów o zmaganiu, cierpieniu i lęku ku snom o wolności, pokoju i mocy oraz chrystusowości. W głębi tego wymiaru, w gęstości, którą nazywasz swą trzy-wymiarową, trójwymiarową rzeczywistością, zaczyna wzbierać wibracja. Choć my powiedzielibyśmy, że jeszcze tu nie ma tej rzeczywistości, ale nadchodzi.

Ta wibracja jest niczym wrzucony do stawu kamyk, który zaczyna wzbudzać fale. To dzieje się już od jakiegoś czasu i zaczyna przyspieszać, zaczyna wibrować ciut mocniej, jak woda, która zaczyna wrzeć. Czujesz, że to się dzieje, choć jeszcze nie widzisz unoszących się bąbelków. Wiesz, że w energii wody coś się zmienia. I gdy to się dzieje, to dosłownie faluje we wnętrzu każdej duszy. Dlaczego? Ponieważ oddzielenie nie istnieje. I jeśli Bóg sobie myśli:

No dobra, czas dać dziecku małego szturchańca. Pozwoliłem, by spało zbyt długo. Zobaczmy, czy usłyszy mój głos przez sen…

to ta fala musi przejść przez każdą stworzoną duszę. A gdy to się dzieje, porusza to wszystkie stare lęki, wszystkie stare wzorce, wszystkie stare nawyki i duszy zadaje się pytanie:

Czy jesteś gotowa na oczyszczenie?

– co oznacza po prostu dokonanie innego wyboru. Nie chodzi tu o… nie jest tu wymagane leżenie na łożu z gwoździ. To proste rozpoznanie, że pojawia się coś, co już dłużej nie jest odczuwane jako tak komfortowe, jakim było niegdyś. Czy jesteś chętny, by to puścić i przyzwolić na krótki okres dezorientacji póki rzeczywistość się w tobie nie ugruntuje? Póki to, co myślałeś, że nigdy nie mogłoby się wydarzyć, nie stanie się twoją normą, a ty będziesz kroczył po świecie jako przebudzony.

Lęki wielu ludzi ulegają nasileniu. Dlaczego? Ponieważ są oni oddani lękowi. Wierzą w lęk, to lęk zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale to bardzo prawdziwe. Tak długo, jak mogę spoglądać na bliźniego i widzieć go jako kogoś złego, wiem, kogo trzeba atakować. I wszystko, co mi pozostaje, to wykombinować, jak zaatakować ciebie zanim ty zaatakujesz mnie. To bardzo proste. I jeśli wygram, zabieram wszystkie kulki. Ale w ataku nikt nie może być wygranym. Gdy bowiem atakujący atakuje, jest on atakowany przez ciężar negatywności swego własnego lęku.

Tak więc tak – to, co widzisz na planecie, jest polaryzacją, która wydarza się, ponieważ każda dusza staje przed decyzją, by uzdrawiać i przebaczać lub by trzymać się bożków swych zranień i osądzać.

Kiedyś powiedziałem: „Bądź pewien, że takim samym osądem, jaki wydajesz, sam będziesz osądzony”. Dlaczego? Ponieważ to ty tworzysz swoje doświadczenie. Tak więc powtórzmy: wielu nie będzie w stanie żyć na tej planecie. Dlatego też na tej płaszczyźnie tworzonych jest wiele dziwnych i nowych chorób. Dlatego też pewne rządy na twej planecie robią wiele dziwnych rzeczy, podczas gdy lęk rośnie, próbując pozostać w pozycji kontroli nad czymś, czego oni nawet nie rozumieją. A jednak nic z tego nie może wpłynąć na tego, kto jest czysty w sercu, na cichego, który posiądzie ziemię, na tych, którzy podejmują decyzję, by w swym istnieniu uzdrowić lukę pomiędzy sobą a umysłem Boga. Będą oni bowiem w każdej chwili prowadzeni. I nie stanie im się krzywda. Tak, może spotka ich po drodze kilka lekcji, ale jedynie jako droga oczyszczenia, głębszej mądrości, głębszego zrozumienia. Gdzie ku swemu Ojcu skierujesz odrobinkę chęci, koniec jest pewny, a ty możesz bezpiecznie ufać temu, co czujesz w głębi swego serca, które jest świątynią twej duszy i w której Ojciec i Dziecię – Bóg i Chrystus – spoczywają razem.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Zmiany fizyczne na Ziemi

Pytanie: Tak, dziękuję. Ale wszystko, co powiedziałeś tego wieczoru, można zrozumieć na poziomie fizycznym lub metaforycznym. Czy na planecie wydarzy się zmiana fizyczna, czy też zmiana będzie metaforyczna, a sama planeta pozostanie nietknięta?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, bardzo się cieszę, że pytanie to postawiłeś w ten właśnie sposób. Obaj wiemy, że wyrażając cokolwiek w danym języku w formie pytania, jesteś zmuszony radzić sobie z dostępną dla ciebie strukturą tego języka. Wasza struktura językowa żyje w dualności. Rzeczy są właściwe lub niewłaściwe, białe lub czarne, metaforyczne lub fizyczne. Ale ja ci powiadam, że cały ten fizyczny wymiar jest metaforą. To symbol wibracji myśli. Czy to sprawia, że jest to mniej rzeczywiste? Ani trochę. Jak bowiem Święte Dziecię Boga może wytwarzać coś, co jest nierzeczywiste? Zatem ten sen zostanie odegrany i to włączać będzie całość stworzonego świata. A jednak nadal pozostaje on metaforą, częścią snu. Ten dom bowiem, w którym siedzisz, miasto, w którym dom ten się znajduje i planeta, na której leży owa miejscowość – to wszystko istnieje w przestrzeni, która nie jest większa niż główka od szpilki. A jednak tam, gdzie przebywasz ty, całość stworzenia jest zawarta w tobie, a ty jesteś dalece poza zasięgiem wszystkich systemów słonecznych. I gdy to poczujesz, zaprawdę będziesz się tym zachwycał.

Tak, to się wydarzy i niewłaściwe oraz nieprecyzyjne byłoby zakładanie, że owa zmiana to tylko obrazy czy symbole, ale tak naprawdę wydarzy się to tylko w tym, co zwane jest upchniętym gdzieś tam w ciele umysłem, który nie ma nic wspólnego z planetą, gwiazdami, kometami i fotonowymi pasami. To wszystko jest jednym: Umysłem stwarzającym. Dlatego też aby Umysł się przebudził, budzi się i zmienia całość Umysłu. Tak, będzie to dotyczyło również samej planety. Wydaje mi się, że to powinno pomóc to wyjaśnić.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Rola Shanti Christo

Pytanie: Zatem rola Shanti Christo musi być również jasna, gdy zachodzi ten proces. Czy Shanti Christo jest nadajnikiem przekazującym informacje?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, tak naprawdę to wyprowadziliśmy cię w pole, gdyż Shanti Christo to mechanizm rozpraszający, stworzony przez diabła. [śmiech uczestników]

Umiłowany przyjacielu, tak, Shanti Christo jest wyrazem wibracji myśli, niczym kamyk wrzucony do stawu, stworzony, by przejawić konkretne wibracyjne wzorce czy też fale. Zostanie on przez nas użyty, by przyciągnąć wiele umysłów i wiele istot, by wkroczyły poprzez portal w przebudzoną świadomość. Tworzonych jest wiele portali. A dlaczego potrzeba wielu portali? Ponieważ istnieje wiele poziomów świadomości i wiele form doświadczenia, które stworzyliście wy wszyscy, każdy na tej planecie. Ja nie jestem nauczycielem dla wszystkich, mimo iż stoję na czele Pojednania. Tak więc wyobraź sobie, że po prostu siedzę sobie za małym, niedużym biurkiem gdzieś na łące i odbieram to, co nazywacie bezprzewodowym telefonem. W tym wypadku nie jest to nawet niefizyczny telefon. Dzwonię więc do innego nauczyciela, innej istoty i mówię:

Wiesz, ten gość miał z tobą bardzo dobre połączenie cztery tysiące lat temu w Egipcie. Może byś do niego wpadł i uciął z nim sobie krótką pogawędkę?

Tak więc realizuje się tu pewien plan. Może się wydawać, że istnieje wiele form uniwersalnego programu nauczania, wielu nauczycieli, wiele metodologii. Jednak one wszystkie są jedynie portalami, poprzez które dusza decyduje się kroczyć, by przejść z lęku do miłości, z niepoczytalności do poczytalności, ze snów do rzeczywistości. Zatem Shanti Christo jest jednym z takich portali, poprzez które mogę konkretnie aktywować wezwanie i stworzyć miejsce zgromadzenia lub też – jeśli wolisz – częstotliwość zgromadzenia, poprzez które mogę wezwać do siebie tych, którzy – biorąc pod uwagę to, z czym w przeszłości rezonowali, swe przeszłe doświadczenia – doświadczyli miłości i zaufania do mnie jako kogoś, kto może przeprowadzić ich przez ów most.

Tak, Shanti Christo ma do odegrania rolę, i bądź pewien, że w jego wibrację wbudowano mechanizm bezpieczeństwa. Wibracja ta nie może być zmanipulowana ani użyta dla osobistego zysku. Nie może ona zostać niewłaściwie ukierunkowana, gdyż umysł, który może zostać do niej przyciągnięty, a następnie odskoczyć na lewo lub prawo, uświadomi sobie po prostu, że owa wibracja wymaga, byś – jak byś to ujął? – stał się autentyczny. To wibracja i portal, który pomaga duszy wkroczyć w następną wibrację. Nic nie przeciśnie się poza „wykrywacz ego”.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Trzy dni ciemności

Pytanie: Czy podczas owej zachodzącej na Ziemi zmiany doświadczymy okresu trzech dni ciemności?

Odpowiedź: Zasugerowalibyśmy tutaj, że jest bardzo prawdopodobne, że to się wydarzy. Jednak potrwa to trochę dłużej niż trzy dni. Dojdzie do tego, jeśli zajdzie potrzeba zmiany wibracji i zajścia czegoś, co będzie zwane zmianą osi planety. Spowoduje to – jak to sobie możesz wyobrazić – nieco wyburzenia i zostanie stworzone zaciemnienie, podczas którego promienie słoneczne nie dotkną powierzchni Ziemi. Samo słońce donikąd się nie wybiera.

Tak, lecz posłuchaj uważnie, co mam do powiedzenia, gdyż pojawia się obecnie wiele przepowiedni, a w miarę, gdy będziemy się coraz bardziej zbliżać do tej chwili, będzie ich o wiele więcej. Wiele osób otrzymuje obrazy, które są skutkiem wytworów ich własnych umysłów i tego, w jaki sposób potrzebują oni pojąć docierające do nich fale. Mówimy tu o prawdopodobieństwach, ponieważ nigdy nie ma pewności co do tego, co musi się stać, by zaszła zmiana wibracji. I możesz to porównać do swego życia: czasem by coś zwróciło twą uwagę, musisz się uderzyć kijem do szczotki. W innej chwili wystarczy do tego cichy szept.

Sugerowalibyśmy – ponieważ nie ma oddzielenia – że im bardziej dusza decyduje się budzić i uzdrawiać, tym mniej potrzebuje szokujących okoliczności, by zwróciły jej uwagę. Im bardziej ludzkość się budzi, tym ten etap przejścia jest dla Ziemi łatwiejszy. Czy to ma dla was sens?

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Różnica między Jeszuą a Saint Germainem

Pytanie: Czy istnieje jakaś różnica między istotami, które przedstawiają się jako Germain, Jeszua, Michał i które przynoszą swoje przesłania przez daną osobę? Czy tak naprawdę istnieje jakakolwiek różnica między posłańcami?

Odpowiedź: Odpowiedzią jest donośne: „tak!”. Gdy mówisz o różnicy, nawiązujesz do tego, że owa istota jest unikalną sferą świadomości, rodzącą się z Jednego Umysłu. Bóg jest świadomy Boga z powodu Bożego stworzenia. Ty jesteś Bożym stworzeniem. Zatem Ojciec zna Siebie, ponieważ ty istniejesz, by być Jego świadomym. Indywidualizacja – niczym fale powstające z oceanu – nie zmienia substancji; to wszystko nadal zrobione jest z jednej rzeczy – a jednak istnieje indywidualizacja, unikalność, tak jak istnieje kilka dusz powiązanych z ciałami, które zebrały się w tym pomieszczeniu i wy wszyscy macie swój własny, unikalny, kosmiczny numer ubezpieczenia społecznego.

Jeden z uczestników: – Czy gdy już tam dotrzemy, nie ogłoszą upadłości?

Nie, tam jest zawsze obfitość. A ty nie musisz nawet płacić składek!

Czy to jest pomocne w tej kwestii?

– Bardzo.

Przy okazji, nalegam, byście nigdy nie słuchali tego gościa Germaine’a. A Michał jest czasami trochę… Oczywiście tylko żartuję.

Jeden z uczestników: – A Maria robi zakupy w Biedronce!

Nigdy nie byłem w stanie utrzymać jej w ryzach. Zapewniam was, my zachwycamy się sobą nawzajem, bawimy się ze sobą, widzimy Stwórcę, widzimy obecność Boga jako każdego z nas i szanujemy naszą indywidualność, tak jak wy szanujecie swoją. Widzieć jedność w różnorodności, doświadczać połączenia dwóch pełni – oto wielka obietnica Królestwa. Być w świętym związku, w którym jest dwóch Chrystusów jako zindywidualizowane istoty, wyłaniające się jednak i operujące z tego samego umysłu, tych samych wartości, tej samej miłości, współczucia, mądrości, tej samej nieograniczonej mocy, by stwarzać to, co dobre, święte i piękne… Oto taniec, do którego warto się przyłączyć.

Zatem nie szukaj śmierci swego „ja”, ale szukaj zmartwychwstałego Ja. To powinno pomóc.

– Czy podsumowałbyś ten wieczór?

Był on… wartościowy. Umiłowany przyjacielu, jak dobrze wiesz, ponieważ do umysłu wrzucono ową myśl, że to zgromadzenie podczas tego wieczoru zostało zaprojektowane, by wywołać konkretne korekty, które popłyną do wielu umysłów – do o wiele większej liczby umysłów niż jesteś tego świadomy. Dla tych z was, którzy to przyjmą, będzie to niczym uderzenie, uderzenie w strunę.

Ach tak, pewnie! Dzięki za szturchnięcie. Muszę się do tego zabrać. Muszę się za to zabrać. Zaczynałem już wierzyć, że mógłbym po prostu się rozpuścić i nie musieć rodzić Chrystusa.

A potem dadzą to oni wielu innym.

W twym świecie uczy się wielu rzeczy, które są błędne. Wszystko, co opiera się na lęku, jest nieprawdziwe. Wszystko, co opiera się na końcu stworzenia, nawet w pozytywnym tego znaczeniu, jest błędne. Ojciec bowiem szerzy Siebie wiecznie. Jakże więc może istnieć kres stwarzania? Istnieje jedynie wszechszerząca się pełnia – pełnia szerząca się w pełnię i w dalszą pełnie, i w jeszcze dalszą pełnię, i jeszcze dalszą. Dalej i dalej, szerzej i szerzej, jaśniej i jaśniej, i jeszcze bardziej błogo, i mądrze i miłująco.

A wy wszyscy dokładnie wiecie, co to znaczy, gdyż każda świadomość odwzajemnia się lub odgrywa właśnie samą podróż stwarzania. Wszyscy wiecie, że wykreowaliście stworzenia, które były odrobinę trudne, ciut prymitywne, a więc poszukiwaliście nowych sposobów, prawda? I dawaliście życie coraz lepszym stworzeniom. I zgadnijcie co? To jest właśnie to! To jest moc Boga, którą jest dusza pragnąca stwarzać to, co dobre, święte i piękne. Aż oczywiście dochodzimy do punktu, w którym uświadamiasz sobie, że musisz porzucić identyfikację z egoistyczną świadomością po to, by Duch mógł prawdziwie użyć nas wszystkich do stwarzania w Chrystusowym Królestwie. Jest to tak, jakbyś pozostawił za sobą dziecięce zabawki i zajął swe prawowite miejsce jako pełen mocy dojrzały dorosły. Bycie dorosłym w Królestwie to bycie Chrystusem.

Zatem zaprawdę, umiłowani przyjaciele, przyzwólcie, by to, co dobre, święte i piękne przelewało się przez waszą duszę. Albowiem to wy zostaliście w tym czasie posłani z całą mocą w Niebie i na Ziemi, by odsłonić dla waszych braci i sióstr prawdę szczęśliwego snu, prawdę doskonałej wolności, końca lęku i pamiętania Miłości.

Zatem często przebywajcie ze sobą i pamiętajcie zawsze, że jesteście Światłem tego świata. Czemu by się tym wreszcie nie zająć? I to powiedziawszy, pokój niech będzie z wami zawsze, płynąc z serca tego, kto was kocha i kto sięgnął poprzez przestrzeń i czas, by cię dotknąć i szepnąć do ciebie:

Umiłowany przyjacielu, przyjdź i weź moją dłoń. My już jesteśmy na moście. Po prostu krocz lekko. Chodź ze mną. Znam drogę.

Od tego jednego – kto jest mną i mówi w imieniu wielu, którzy gromadzą się ze mną za każdym razem, gdy jest do wykonania konkretne zadanie – kocham cię i my cię kochamy. Niemożliwe jest, byś podróżował sam. A jeśli chodzi o to, o co jesteś proszony w głębi swej wizji i serca, bądź pewien, że nie byłbyś o to poproszony, gdyby nie dano ci mocy i wsparcia, by tego dokonać. Nigdy nie myśl, że musisz być sprawcą i wykonawcą. Musisz jedynie – jak każdy z nas – być sługą Umysłu Stwórcy, który jest jedynie Miłością i któremu służymy w doskonałej wolności, radości i spełnieniu.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Bycie nieświadomym śmierci

Pytanie: Chciałbym pomówić z tobą na temat zgodny z książką, nad którą pracujemy, pt.: Droga przez śmierć, na którą zwróciłeś naszą uwagę w grudniu. W eksplozji w Oklahomie zmarło wiele istot, które w tamtej chwili nie były świadome, że znalazły się w sytuacji śmierci. W pewien sposób nie będąc w stanie wyzwolić się z walącego się budynku, jakby „zawisły” one w chwili eksplozji. Wszyscy słyszeliśmy opowieści o duchach nadal zamieszkujących miejsce swojej śmierci. Czemu tak jest, jeśli prawdą jest to, o czym mówi Emanuel, że „śmierć jest jak zdjęcie przyciasnego buta”?

Odpowiedź: Śmierć jest jak zdjęcie przyciasnego buta, ale niekoniecznie przynosi ona oświecenie i wolność. Ten ciasny but to gęstość fizycznej formy. Tam jednak, gdzie umysł nie jest jeszcze przygotowany i gdzie niesie przywiązanie do tego, co nauczył się cenić – innych ciał w przestrzeni i czasie – tam energia tej duszy nie może – używając tu starego biblijnego terminu – wznieść się do Ojca. Nie może ona być wzniesienia do Ojca póki dusza nie pokona bardzo ważnego pagórka – póki przynajmniej nie uwierzy, że istnieje coś poza tym światem. Czy ma to dla ciebie sens?

Tak więc w bardzo prawdziwym znaczeniu tych słów: ciężar spadł z serca. Nie ma zimna, nie ma gorąca, nie ma potrzeby zasilania ciała. Ale doświadczenie trwa dalej. Ciekawe jest to, że bez fizycznej gęstości ciała nie ma doświadczenia czasu – takiego, jakim wy go znacie. Zatem dusza może pozostać w utknięciu w walącym się budynku przez to, co wy postrzegalibyście jako tysiące lat – jeśli umysł ów pozostaje przywiązany do przekonania, że jest jedynie trójwymiarową fizycznością i że cenne są jedynie te rzeczy, które przynależą do trójwymiarowej fizyczności.

Tak jak ty wiele razy szedłeś ulicą i nawet nie zauważałeś mijającego cię przyjaciela, ponieważ byłeś tak skupiony na miejscu, do którego zdążałeś, tak samo dusza w chwili śmierci może być tak zafiksowana na swych percepcyjnych wartościach, że nawet nie zauważa śpiewających jej do ucha anielskich chórów: „Przyjdź tu i wznieś się, umiłowany przyjacielu!”. Ona ich nawet nie zauważa, póki nie zaistnieje komunikacja, póki w jakiś sposób nie odkryje się sposobu zwrócenia jej uwagi na to, by zaczęła cenić coś innego – by uświadomiła sobie, że coś istotnego się zmieniło oraz że jej system przekonań był ograniczony.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Chodź do domu – fragment Listów Jeszuy

Już w styczniu pojawi się długo oczekiwana książka pt.: Listy Jeszuy, która jest pięknym zapisem historii pierwszych kontaktów Jayema z Jeszuą. Znajdziemy w niej zarówno poruszające opisy tego, co działo się wówczas dla Jayema, jak i bezpośrednie przekazy Jeszuy. Poniżej cytujemy fragment jednego z takich przekazów z rozdziału 7 książki:

Teraz zaczynamy.

Umiłowani bracia,
chciałbym was prosić, żebyście przystanęli na chwilę
w waszym śnie,
tak bym mógł tę chwilę dzielić z wami.

Nie zgubiliście Mnie
i zapewniam,
że i Ja was nie zgubiłem.
„Podnieście kamień,
a znajdziecie Mnie tam”.
Jak długo będziecie chcieli czekać
na to, co jest nieuchronne?
Zaprawdę, Śniący przebudzi się.

Zobaczyć nowymi oczami
to przemienić świat,
który jest całkowicie twym wytworem,
ze świata ciemności
w świat Światła.

By zobaczyć nowymi oczami,
trzeba tylko, byś porzucił
te postrzeżenia,
o których już wiesz, że nie mogą działać.
Królestwa, którego szukasz,
nie można znaleźć tam, gdzie jesteś.
Jest Ono jednakże
tam, gdzie JAM JEST.
Odległość pomiędzy nami nigdy nie jest
większa od tego prostego wyboru:
uwolnić się od niepoczytalnego upierania się
przy oddzieleniu od swego Świętego Ojca.

Ja jestem Jeszua.
Jestem dla ciebie dostępny,
kiedykolwiek tylko dokonasz wyboru,
by Mnie poznać.
Nie ma w tym najmniejszej trudności,
albowiem jest to prosty wybór,
by prawdziwie być tym, kim już jesteś,
a o czym zapomniałeś.
Gdy dojdziesz do poznania Mnie,
zaświta rozpoznanie, że to, czym JAM JEST,
istnieje wszędzie
jako substancja wszystkich rzeczy.

Gdy dojdziesz do poznania Mnie,
zaświta rozpoznanie,
że już jesteś wszystkim,
co Ja przedstawiam
dla świadomości ludzkości.
Gdy dojdziesz do poznania Mnie, 
zaświta rozpoznanie,
że nie ma żadnej odległości do pokonania, 
żadnego postępu do zrobienia, żadnego błędu do skorygowania, 
za wyjątkiem jednego:
twego niepoczytalnego postrzegania siebie samego 
jako oddzielonego ode Mnie.

Jesteś podobny do bogacza,
który podróżuje z sakiewką
pełną klejnotów i złotych monet,
ciągle szukając skarbu,
będąc przekonanym, że ów gdzieś na niego czeka,
a zapominając o sakiewce,
którą ściska mocno w dłoni.

Zastanów się nad tym obrazem
i pozwól, by przemienił twe postrzeganie,
albowiem jest to bardzo wierny obraz
tego, kim postanowiłeś być.
Jesteś w pełni wolny, by dokonać tego wyboru ponownie.

Pamiętaj zawsze,
że prawda o Królestwie jest całkowicie poza
możliwościami twego świata.

Dlatego też
nie szukaj przewodnictwa w świecie,
albowiem on nie może cię poprowadzić
do tego, co znajduje się poza światem:
do Królestwa
i do skarbu, którego szukasz
we wszystkich swych tęsknotach.
Jestem zawsze z wami,
choć rzadko Mnie rozpoznajecie.
Jestem samym sercem tego, czym wy
zawsze jesteście,
choć walczycie, by temu zaprzeczyć.

Kiedy uwolnisz się od Snu
– który jest całkowicie niepoczytalny –
pozostanie jedynie
Rzeczywistość tego, kim jesteś.

Tutaj jest koniec
twej podróży.
Tutaj jest pokój.
Tutaj JAM JEST.
Chodź do domu, do Mnie.
Chodź do domu, do prawdziwego Siebie,
i świętuj ze Mną ten jeden fakt:
„Ja i Mój Ojciec Jedno jesteśmy”.

Pokój niech będzie z wami,
Moi umiłowani bracia.
Nie tak jak daje świat,
Ja wam daję.
Jednak Moje dawanie jest tylko
twym dawaniem samemu sobie.
Kiedy dokonasz wyboru, by to zaakceptować?

Amen. 

Świąteczne praktyki od Jeszuy

Drodzy Przyjaciele. Przypominamy o kilku ćwiczeniach i praktykach podanych przez Jeszuę, które możemy zastosować podczas przygotowywania się do Świąt Bożego Narodzenia i w trakcie ich obchodzenia. Są one omówione w nagraniu Święta chwila. Gorąco polecamy wszystkim przypomnienie sobie tego nagrania, które udostępnialiśmy już w zeszłym roku.

Dla nas osobiście wykonanie wszystkich sugerowanych w tym channelingu praktyk było czymś bardzo radosnym. Zaczynaliśmy od porannego pytania samych siebie:  „Czy zanim otworzyłem oczy tego ranka, pamiętałem, by trwać w Miłości?”. Z kolei wieczorem przed pójściem spać przypominaliśmy sobie, na ile świętych chwil pozwoliliśmy sobie danego dnia. W dniu Wigilii jako prezenty dla najbliższych zapakowaliśmy osobiste, z serca pisane teksty o tym, co dana osoba wniosła do naszego życia, czym nas obdarzyła i za co jesteśmy jej wdzięczni (w tym roku zamierzamy to powtórzyć z drugą częścią rodziny, którą będziemy odwiedzać). I na tym też staraliśmy się w miarę możliwości skupić rozmowę przy wigilijnym stole, przypominając sobie sugestię naszego Brata i Przyjaciela, Jeszuy:

Wyobraź sobie, że w trakcie Świąt Bożego Narodzenia opowiadacie jeden drugiemu historie o chwilach, w których wiedzieliście, że Miłość działała poprzez was. (…) Cóż by to były za cudowne historie! Gdybyście spotkali się w tym okresie Bożego Narodzenia, by się wzajemnie posłuchać, by podzielić się doświadczeniami, o których wiecie w swoich sercach i duszach – że Bóg, który jest jedynie Miłością, poruszał się poprzez was oraz mówił i działał na tym świecie. Czyż to nie byłyby wspaniałe święta? Czyż to nie byłby czas wielkiego świętowania, kiedy to oddawalibyście cześć wielkiej odwadze każdego z was w danej grupie za to, że ośmieliliście się wybrać działanie z miłości zamiast z lęku; kiedy to odłożylibyście wszelkie wspomnienia czy tez ślady myśli o chwilach, w których wydawało wam się, że zawiedliście i zrobilibyście tylko jedno: świętowali owe chwile Miłości – albowiem w tamtych chwilach działaliście jako ucieleśnienie Chrystusa. Dosłownie urzeczywistnialiście to, co było istotą mojego życia – przyjście Chrystusa na ziemię, do ciała i do umysłu oraz Jego narodziny w świecie. Albowiem każda Święta Chwila to Boże Narodzenie.

Czy chcielibyście urządzić takie spotkanie? Czy nie wywołuje to w was dreszczu radości i ekscytacji? A co by było, gdybyście zapakowali wasze prezenty i umieścili w nich tylko kartkę papieru lub kilka kartek, na których napisalibyście drugiej osobie o wszystkich chwilach, jakie przychodzą wam do głowy, w których otrzymaliście od tamtej osoby dar miłości? Czyż to nie byłby drogocenny podarunek? Przypomnienie bratu i siostrze, że faktycznie odnieśli sukces – i to prawdopodobnie dużo częściej niż to sobie uświadamiają.

Czy zechciałbyś to zrobić? Czy brzmi to jak dobry prezent do zaofiarowania drugiej osobie? Cóż takiego mógłbyś dać ze sfery materialnej, co mogłoby stanowić tak trwały dar? Co mogłoby dorównać darowi polegającemu na zakomunikowaniu świadomości drugiej osoby, że poprzez nią doświadczyłeś daru Miłości? Co mogłoby zainspirować tę duszę do poznania prawdy o tym, kim jest, do bycia zainspirowaną, do ożywiania jeszcze większej ilości tych chwil, w których rodziła Chrystusa?

Jest jeszcze jedna praktyka świąteczna, do której wykonania zachęca nas Jeszua w Lekcji 10 Drogi serca:

Dwudziestego czwartego grudnia pójdziesz spać wcześniej, w ciszy i w modlitwie, tak byś obudził się zanim pierwsze promienie nowego dnia zjawią się, by z czułością pogłaskać Ziemię. I wyjdziesz z domu, nawet jeśli będziesz musiał się bardzo ciepło ubrać. I pospieszysz do miejsca wizji, miejsca, gdzie będziesz mógł spojrzeć z góry na twe miejsce zamieszkania. Niech to reprezentuje twą zdolność spoglądania na całe Stworzenie. Następnie, gdy już tam będziesz, odwróć się twarzą w kierunku wschodzącego słońca i odmów prostą modlitwę. Zamknij oczy. Uświadom sobie, że i tak niczego nie widzisz oczami ciała. Stań z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała i otwartymi do góry dłońmi. Oddychaj głęboko, wycisz umysł i zacznij po prostu mówić sobie wewnątrz:

Nastąpiła śmierć i bliskie jest zmartwychwstanie Chrystusa.
Ojcze, akceptuję w pełni Twą wolę dla siebie.
A Twą Wolą jest jedynie, abym był szczęśliwy i używał czasu w celu szerzenia mego skarbu.
I teraz przyjmuję ciepło Twego Światła i Twej Miłości.

Następnie zwyczajnie stój i czekaj, i przyjmij ciepło Światła. Albowiem możesz być pewien, że nawet gdy niebo jest zachmurzone, wraz ze wschodem słońca zmienia się energia powietrza. I jeśli pozostaniesz w ciszy, to poczujesz, jak zaczyna ona wpływać na energetyczną przestrzeń twej świadomości i twego ciała. Spijaj tę słoneczną energię każdą komórką swego ciała. Pij ją, aż poczujesz ciepło rozgrzewające kręgosłup. I kiedy całe ciało – od stóp do głów i w każdym koniuszku palców obu rąk – zostanie wypełnione światłem, wówczas łagodnie otwórz Oczy Chrystusa i pozwól sobie zobaczyć nowy świat, nowe stworzenie, nowy początek. Teraz droga do Królestwa się skończyła, a może się zacząć podróż w jego wnętrzu. Szkoła się kończy, za rogiem czeka uczelnia wyższa. (…)

A kiedy tego dwudziestego piątego będziesz schodził z owego wzniesienia, zmierzając do domu, zrób coś, co będzie świętowaniem twego narodzenia. Nie mojego, twojego. Ja potrafię się zająć swoim świętowaniem. A więc bądź radosny i świętuj w jakikolwiek chcesz sposób. I wiedz, że nastał świt Nowej Ery, Nowego Dnia. I już nigdy więcej nie będziesz w stanie przekonać siebie samego, że istnieje jakaś wymówka, by wierzyć w cokolwiek mniejszego niż Oświecona Świadomość Chrystusa.

Maria o Festiwalu Drogi Serca w Anglii

Witajcie moi drodzy Przyjaciele! W zeszłym tygodniu podczas spotkania z przyjaciółmi serca w Stajenczynkach miałam okazję opowiedzieć o swym wyjeździe na Festiwal Drogi Serca w Anglii (listopad 2018 r.). Wypowiedź ta została nagrana i pomyślałam, że zamiast opisywać wszystko ponownie w artykule, po prostu opublikuję ją tutaj. Na nagraniu mówię dość szybko (wybaczcie :), a jego jakość nie jest bardzo dobra, ale myślę, że da się go użyć i poczuć to, co tak bardzo chciałam wyrazić :). Miłego odsłuchu!

Relacja Marii o Festiwalu w Anglii-mp3

Poniżej załączam kilka zdjęć z Festiwalu.

Channeling Jeszuy z Park Place jest w trakcie tłumaczenia :). W międzyczasie dla tych, którzy chcieliby posłuchać nagrania w oryginale, podaję link:

https://otter.ai/s/8d008ca5a23e4d26b3d116785af995c5?fbclid=IwAR0-E4GaKJEpBvhiBu_aJlzDqgXxEawl1i4EaGdUWTpuggGEh0XasRpWpA0

O spotkaniu w Warszawie i książkach

Drodzy Przyjaciele,

Informujemy, że planowane przez nas na 22 grudnia spotkanie w Warszawie jednak się nie odbędzie. Przepraszamy za tę przedwczesną informację. Początkowo chcieliśmy połączyć to spotkanie z wydaniem i przedstawieniem Wam książki Listy Jeszuy. Okazało się jednak, że proces wydawniczy tej książki nie skończy się przed świętami. Być może więc zorganizujemy tego typu spotkanie pod koniec stycznia, kiedy to będą już dostępne w formie książkowej Listy Jeszuy, a być może nawet i Droga Serca.

 

Droga Serca – Lekcja 12

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

 

Teraz zaczynamy.

I ponownie witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Ponownie przychodzimy, aby z wami przebywać. Ponownie przychodzimy, aby z wami świętować. Ponownie przychodzimy, aby przebywać ze Świętym Umysłem, który jest Synostwem. Przychodzimy, aby przebywać z naszymi braćmi i siostrami, i przychodzimy jako bracia i siostry. I zaprawdę przychodzimy, by trwać w tym procesie, poprzez który Synostwo przypomina sobie Siebie Samo jako Syna – oto coś, nad czym możesz porozmyślać. Zaprawdę, umiłowani przyjaciele, jestem tym, który przychodzi jako główny rzecznik w tym szczególnym dziele, poprzez tego oto mego umiłowanego brata, by dzielić się tym, co już w was mieszka.

Przychodzę – my przychodzimy – by przyłączyć się do was, ponieważ dokonaliście wyboru, by odpowiedzieć na wezwanie do zrodzenia twórczej ekspresji, która może być dla świata znakiem jedynej Prawdy, jaka może ten świat uwolnić. Uwolnić od czego? Uwolnić od lęku i od wszystkich dzieci, jakie rodzi lęk – od winy, nieuczciwości, poczucia niegodności, ograniczeń, potrzeby cierpienia, od osądów i od niekończącej się listy rzeczy.

Lecz ostatecznie kiedy ogrodnik stara się poprawić jakość gleby, w której chce posadzić kwiaty, nie zajmuje się skutkami rosnącego chwastu, czyli tym, co dzieje się na powierzchni, lecz raczej w pierwszym rzędzie zajmuje się korzeniem. I kiedy wyrwie chwast z korzeniem, jego skutki nie będą już widoczne.

Dlatego też, zaprawdę, przychodzimy nie po to, by poprawiać to, co wy rozumiecie jako powierzchnię ogrodu, powierzchnię gleby, lecz chcemy dobrać się do korzenia, który zadomowił się głęboko w umyśle, w głębi, którą nazwałem Sercem lub Duszą. Naszym jedynym zamiarem jest zatem wykorzenienie chwastu lęku, który zadomowił się w głębi twego istnienia.

I w tym minionym roku – wedle waszego pojmowania czasu – próbowaliśmy podzielić się z wami tym, co zdecydowaliśmy się nazwać Drogą Serca, która wymagała… Dotyczy to tych z was, którzy się prawdziwie zaangażowali, z oddaniem koniecznym do wydobycia mądrości, jaka została wam ofiarowana… Droga Serca została tak pomyślana, by ominąć kognitywny czy też myślący umysł i dobrać się do korzeni lęku, które tkwią w głębi umysłu, a zatem mieszkają w miejscu, które, ogólnie rzecz biorąc, jest, jakbyście je nazwali: nieświadome. Wszystko, co czynimy, dąży do rozpuszczenia tego korzenia w głębi twego istnienia.

Nie możemy tego zrobić dla was, możemy tylko zrobić to z wami. Albowiem nic nigdy nie może być siłą narzucone umysłowi Bożego Syna. Duch Święty nie czyni żadnych wysiłków, by uzurpować sobie lub odbierać ci twą wolność. Albowiem w twej wolności zawiera się cała moc w Niebie i na Ziemi. A Łaska zstępuje dopiero wtedy, gdy twój Ojciec wie, iż jesteś chętny przygotować miejsce na jej przyjęcie. Oto dlaczego w procesie uzdrawiania i budzenia się nie jest konieczne, byś szukał Miłości. Konieczne jest jedynie, byś przygotował miejsce, glebę, poprzez swój wybór, by odkryć przeszkody dla Miłości – a wszystkie one sprowadzają się do lęku – i by być gotowym poluzować korzeń lęku, tak by mógł on zostać usunięty z ogrodu twej świadomości.

I wówczas może łagodnie zstąpić Deszcz Łaski, który oczyszcza, przemienia, budzi i przynosi umysłowi Świadomość Chrystusa. Albowiem kiedy deszcz pada na twardy grunt, uderza w glebę i spływa po jej powierzchni, a ogród pozostaje jałowy. Jednak mądremu ogrodnikowi, który zmiękczył glebę, dotarł do korzeni chwastów, zaczął je wyrywać, przesiał ziemię i spulchnił ją z zamiarem stworzenia pięknego ogrodu, z pewnością zostanie udzielona pomoc Deszczu Łaski, który pada łagodnie i nie trzeba nań zasłużyć, gdyż jest darmo dany.

W tym roku Krople Łaski zostały ci ofiarowane w każdym miesiącu. Niektóre przyjąłeś, niektórych nie zauważyłeś. Niektóre czekają, by przeniknąć głębsze poziomy twej świadomości, w miarę jak będziesz nadal pogłębiał swą gotowość do uwolnienia się od lęku. I nagle Perła Łaski, która jeszcze nie została przyjęta, przeniknie głęboko. I wówczas przyjdzie rozpoznanie, przyjdzie przebudzenie. I nagle złapiesz się na tym, że mówisz:

„Chwileczkę. Ten wgląd, ta wizja, to zrozumienie, jakie właśnie miałem, brzmi podobnie do tego, co było w pierwszym nagraniu. Chyba się wrócę i jeszcze raz go posłucham. Tak, rzeczywiście, to jest tutaj! Ciekawe, dlaczego nie zauważyłem tego za pierwszym razem?”

Jest to po prostu naturalny proces, w którym nie było jeszcze miejsca na przyjęcie Kropel Deszczu Łaski.

Zrozum więc, a jest to bardzo ważne, gdy wejdziemy w kolejny rok, że wszystko, co wydarzy się od tego momentu, zależy od tego, jak dobrze ogrodnik pielęgnował glebę narzędziami, jakie zostały mu dane. Jeśli ich nie używał, gleba pozostała twarda i krople deszczu spływają i gromadzą się w kałuże na jednym krańcu ogrodu, czekając aż gleba zostanie odpowiednio przygotowana. Z wszystkiego tego, co zostało ci dane, nadal najlepiej będzie ci służyć prosta pięciominutowa praktyka trwania jako Chrystus oraz obserwowanie wszystkiego, co widzisz, wszystkiego, co czujesz, wszystkiego, o czym myślisz, jak gdyby na owym fotelu siedział tylko ten Jeden doskonale Przebudzony Chrystus.

Wiem, że może ci się to wydawać zbytnim uproszczeniem, jednak droga jest łatwa i nie wymaga wysiłku. Złożoność jest zrodzona przez świat, a nie przez Umysł Boga. Dlatego też kontynuujcie pilnie tę praktykę i pozwólcie jej być fundamentem, z którego dokona się przygotowanie gleby – korzenie lęku zostaną obluzowane – na takie sposoby, jakich nie jesteś w stanie pojąć za pomocą myślącego umysłu. Albowiem korzenie lęku nie są zwyczajnymi ideami. Są one skutkami idei. Pozwolono im przeniknąć głęboko w to, co zwiesz nieświadomością. Dlatego Droga Przemiany – która, nawiasem mówiąc, jest nazwą, tytułem, jaki damy temu, czym będziemy się dzielić w następnym roku kalendarzowym – oto dlaczego Droga Przemiany wymaga przyzwolenia, a nie zmagania; puszczenia, czucia, a nie myślenia; ufania, a nie czynienia.

Te korzenie lęku muszą zostać rozpuszczone na poziomie, który jest głębiej, niż potrafi sięgnąć świadomy myślący umysł. Umysł nigdy nie miał być twoim panem, lecz miał stać się sługą Przebudzonego Serca, niczym kwiat, który kwitnie i rozsiewa zapach dla wszystkich z głębi niewidocznej, lecz dobrze przygotowanej gleby, tak iż jedyne korzenie, które gromadzą z gleby pokarm, to korzenie tego, co mówi o Życiu i pięknie, a nie tego, co mówi o lęku i poczuciu niegodności.

Staraj się zatem już więcej nie szukać. Albowiem miejsce dla ciebie jest przygotowane i wystarczy tylko, byś do niego przyszedł. Dlatego też będziemy pielęgnowali głębiej sztukę poddawania się, osiadania jeszcze głębiej w tym miejscu ciszy, które jest przedsionkiem doskonałej Boskiej Mądrości. Droga Serca jest przygotowaniem gleby, która pozwala Drodze Przemiany prawdziwie zaistnieć. A przemiana jest niekompletna, o ile nie spowija, nie obejmuje, nie wyraża się właśnie poprzez to życie, jakie znasz, właśnie tutajna tym skrawku ziemi wirującym wokół słońca w małej części jednego wszechświata – waszej Ziemi, w twoim kontekście czasu, w twych relacjach, w twoim doświadczeniu i w twym życiu takim, jakim je znasz, jakim żyjesz, jakim oddychasz, jakie odczuwasz!

Jeśli chodzi o wielu z was, którzy tego słuchają – a wasz oddech zaczyna się skracać – pozwól, aby oddech płynął i uświadom sobie, że mając do dyspozycji wasze wielkie technologie, jesteś wolny, by wrócić do poprzednich lekcji i zobaczyć, czy czegoś nie pominąłeś. Czyniąc to, rób to z miejsca Chrystusowej Świadomości:

Jestem tym, który dokonuje wyboru, by wejść na Drogę Przemiany, na której ludzka świadomość, ludzkie żywe doświadczenie, staje się żywym wyrazem, owocem, który zrodził się z gleby, w której zostały dobrze zasadzone korzenie Łaski, Miłości i uzdrowienia.

Nie kieruj się postrzeganiem, że robiłeś coś źle, lecz pragnieniem, aby być mistrzem ogrodnikiem, którego ogród przynosi owoce szerzące piękno, rozsiewające zapach radości tak, by wszyscy mogli je przyjąć, zobaczyć i się nimi zdumiewać.

A jednak to piękno, które rodzi się w prześlicznym ogrodzie ogrodnika, nie buduje ego mistrza ogrodnika, albowiem mistrz ogrodnik wie, że jest tylko stróżem gleby. Natomiast magia rodząca kwiat nie należy do niego, lecz jest po prostu świadomością, czyli tym co zostało mu dane, by sprawował nad tym pieczę zarządcy. A świadomość jest darem Życia płynącym z Umysłu Boga. Twój umysł więc jest glebą tego ogrodu. A wszelkie przebudzenie i wszelka przemiana nie pojawiają się nigdzie indziej, jak tylko w tym ogrodzie.

I oczywiście niektórzy z was starają się wciąż pojmować umysł jako coś, co trwa zamknięte w obrębie czaszki i jakoś współistnieje z tym, co nazywacie szarymi komórkami mózgu. Bądź pewien, że twój umysł jest na zawsze nieograniczony. A ciało, które siedzi w fotelu w czasie pięciominutowego ćwiczenia, jest kropelką piany, która tworzy się na najmniejszym czubku jednej fali nieskończonego oceanu. A sam ocean znajduje się we wnętrzu nieograniczonego bezmiaru twego Umysłu. Jesteś Świadomością jako taką – Czystym Duchem!

Pozostaje zatem jedyne pytanie: Czy jesteś gotów pozwolić, by ta kropla piany została przemieniona w to, co w pełni i zawsze wyraża jedynie Miłość Boga, mimo że to wyrażanie jest nadal tymczasowe, ponieważ ciało pojawiło się w polu czasu i znika w polu czasu? Czy jesteś gotów powiedzieć: „A niech tam!” i pozwolić, by Miłość została tak w pełni ucieleśniona, jak to tylko możliwe przez ułamek sekundy, jaki ciało spędza w tym świecie?

Albowiem bądź pewien jednego – w takim stopniu, w jakim skierujesz swą uwagę na wyrażanie mistrzostwa, które jest skutkiem Drogi Przemiany w tym świecie, w tym czasie, w tej króciutkiej chwili – w takim stopniu, w jakim będziesz to czynił, w takim stopniu, w jakim będziesz używał czasu mądrze, aby być wcielonym Chrystusem, bądź pewien, że wówczas, gdy ciało odpadnie i już dłużej nie będzie skrywało przed tobą wspaniałości Światła, którym jesteś, Światło to nie będzie cię oślepiało. I nie będziesz się kurczył w lęku. Zwyczajnie pozwolisz temu światu odejść łagodnie i z taką łatwością, z jaką dziecko odkłada na bok zabawkę, z której wyrosło, ponieważ nie jest już dłużej przydatna. Wszystko, co widzisz – to ciało, twe relacje, narzędzia, gwiazdy, wiatry, wody – ostatecznie zostanie przez ciebie odłożone na bok, nie jako efekt wyparcia się, lecz na skutek rozpoznania, że ich przydatność się skończyła.

Zaprawdę, umiłowani przyjaciele, w miarę zbliżania się do końca tego jednego krótkiego roku razem, dobrze się przyjrzyjcie, czy nie zignorowaliście choć jednej Kropli Łaski. Otwórzcie serce jeszcze głębiej. Pozwólcie tym Perłom, tym Kroplom Deszczu, Łaski przenikać jeszcze głębiej, nie tylko jako ideom w myślącym umyśle, ale jako uczuciom w komórkach ciałaNiech to tworzy słodycz swobodnego oddechu, wrażliwość, z jaką z każdym twym krokiem twe stopy dotykają ziemiNiech zapoczątkuje to przemianę sposobu, w jaki kładziesz dłoń na ramieniu swego brata i siostry. Pozwól, aby ta słodycz przepełniała twe spojrzenie, gdy patrzysz na innych – widząc w nich Chrystusa, który rośnie i rozwija się w piękny kwiat, którego piękno i zapach będą dla wielu błogosławieństwem. Albowiem nie ma między wami nikogo, kto nie byłby rozwijającym się Chrystusem. I zawsze pamiętaj, że otrzymujesz to, co widzisz, tak samo jak uczysz się tego, czego nauczasz.

Dobrze się zastanów i zapytaj siebie:

Które osoby w swym życiu osądziłem i zaszufladkowałem, podejmując decyzję, że nie są one niczym więcej?

Oto masz owocną medytację na pozostały okres czasu, dopóki nie zaczniemy tego, co będziemy nazywali Drogą Przemiany. Innymi słowy masz około trzydziestu dni, aby użyć tego czasu i wykorzystać go mądrze na pozwolenie, by wróciły do ciebie imiona, wyobrażenia i twarze tych, których osądziłeś, i na powiedzenie im:

Wiesz mamo, tato, eks-małżonku – ktokolwiek by to nie był – już rozumiem. Zamknąłem cię w szufladzie osądu i wyrzuciłem klucz. Utknąłeś w niej, bo ja tak orzekłem. Ale teraz uwalniam cię, abym sam mógł być uwolniony.

I kontempluj ich obraz. Pozwól, by wspomnienia przeżytych z nimi doświadczeń wróciły do ciebie. Jeśli są to uczucia, jak najbardziej pozwól je sobie poczuć. Przyglądaj się im w swym umyśle, aż poczujesz tę słodycz, która rozpuszcza mury więzienia, w którym ich umieściłeś. Albowiem gdy mury więzienia zaczynają się roztapiać, poczujesz i będziesz wiedział, że rozkwita twoja wolność.

Nie możesz wnieść lęku w Miłość. Nie możesz wnieść osądu w przebaczenie. Nie możesz wnieść ograniczenia w nieograniczoność. Te rzeczy muszą być uwolnione na poziomie, na którym wpierw zostały wytworzone. Dlatego też postanów sobie, że tej praktyki nie możesz przeoczyć. Daj sobie trzydzieści dni pracy z wyznaczonym celem, by wrócić i – tak to określmy dokończyć czyszczenie, wybaczając lub uwalniając to, co jeszcze tego wymaga. Nie pozwalaj, by umysł ci mówił:

„Nie wiem, czy zrobiłem to wystarczająco dobrze”.

Zrozum bowiem, że to Pocieszyciel uwalnia ciebie i drugą osobę poprzez twoją chęć i gotowość, by na to przyzwolić.

Niesie to pewne skutki. Będzie to oznaczało, że jeśli zrobiłeś to prawdziwie, to nigdy więcej nie będziesz miał wymówek czy usprawiedliwień, by doświadczenia, przez jakie przeszedłeś i emocje, jakie poczułeświeszać na – tak to nazwijmy – haku obok celi więziennej, w której umieściłeś innych ludzi. Ludzki, egotyczny umysł często chce powiesić płaszcz swego osądu na haku tuż przy kratach celi więziennej, w której zamknął kogoś innego.

„To, czego doświadczam, jest skutkiem alkoholizmu mego ojca.

To, czego doświadczam w życiu, jest skutkiem tego, że moja matka miała czterdzieści tysięcy romansów tygodniowo.

To, czego doświadczam, jest skutkiem tego, że mój partner w interesach ukradł mi złote monety”.

I tak dalej.

„To, co powoduje moje cierpienie, jest skutkiem układu gwiazd na niebie w chwili, gdy zdecydowałem się inkarnować. Gdyby tylko w gwiazdach wszystko było ustawione we właściwy sposób, ze mną byłoby wszystko w porządku”.

Ponieważ kończymy ten rok Drogi Serca (i dotyczy to również tych, którzy będą go kończyć wiele lat później), już w pełni nadszedł czasabym wam powiedział: nie wchodźcie na Drogę Przemiany, dopóki prawdziwie i w pełni nie zapewnicie swej świadomości, że nie trzymacie się kurczowo żadnego nawet najmniejszego skrawka postrzegania, że jesteście w jakikolwiek sposób ofiarą świata, który widzicie. Wasze relacje niczego nie spowodowały. Wszystkie one zwyczajnie pokazują ci to, co już zdecydowałeś, że będzie rzeczywiste. Świat nie jest więc przyczyną czegokolwiek. Widzisz po prostu to, co w wolności swej świadomości wymyśliłeś na swój temat.

Brak pieniędzy nie jest powodowany podatkami. Przyczyną podatków jest decyzja o konieczności wiary, że jest na zewnątrz ciebie moc, która domaga się całej twej energii. Rząd nie jest powodem twej służalczej uległości. To twoje poczucie uległości, poczucie winy, słabości i ograniczeń rodzi ideę rządu. Następnie niektórzy z was, jako miłujący bracia i siostry, mówią:

„No dobrze, zagram tę rolę”.

I stają się waszymi politykami, którzy, przepraszam za język, tworzą w was uczucia „wkurzenia”.

Świat nie ma żadnej przyczyny poza wyborami, jakie podejmujesz jako wolna świadomość. Wymyśliłeś daną myśl, a następnie zanurzyłeś się w tym, co odzwierciedla to, w co zdecydowałeś się wierzyć. Oznacza to, że Droga Przemiany jest drogą, na której w każdej chwili jesteś umacniany w byciu całkowicie odpowiedzialnym za jasne decydowanie, co będziesz widział, i że nie zadowolisz się niczym mniejszym. Im lepiej ci to wychodzi, tym szybciej się to wydarza. Aż w końcu dochodzisz do takiego punktu, w którym dzieją się cuda.

Jednak wydają się one cudami jedynie dla tych, którzy nie rozumieją, jak działa świadomość. Możesz dojść do takiego poziomu, że wyciągniesz dłoń przed siebie i zapragniesz najsłodszego jabłka, jakie kiedykolwiek zostało stworzone, a ono dosłownie pojawi ci się na dłoni. Oczywiście w owej chwili nie będziesz miał już żadnej potrzeby, by nawet myśleć o wymogu posiadania fizycznej formy.

Zaczniesz więc doświadczać swego mistrzostwa poprzez umiejętność patrzenia na świat, który widzisz, oraz wyraźnego zauważania, co się w nim zmienia, i jak szybko to, czego serce prawdziwie pragnie, przejawia się bez najmniejszego wysiłku, ponieważ jest to harmonii z Umysłem Boga. Kiedy luka pomiędzy czystym pragnieniem a przejawionym odzwierciedleniem pragnienia staje się coraz mniejsza i mniejsza, dosłownie poczujesz w ciele, że rośnie mistrzostwo, a ty jesteś po prostu Dzieckiem Boga, bawiącym się bezustannie w piaskownicy wszelkich możliwości, zwanej Umysłem… oraz żtam w świecie nie ma żadnych ciał stałych, nie ma nic, z czym nie byłbyś powiązany.

Oto więc dokąd zmierzamy, jeśli chcesz się wybrać z nami w podróż, jeśli jesteś gotowy prawdziwie oddać się usuwaniu każdego korzenia lęku, który zagnieździł się w głębi twego umysłu, gdzie obróciłeś go w nieświadomość z powodu nienawiści do siebie samego. Zwie się to oddzieleniem od Boga. I dlatego też lęk, będąc nieuświadomionym, panował nad tobą. Czas więc uwolnić się od tego, nad czym nie da się panować, pozwalając, aby Umysł Chrystusa, który jako jedyny potrafi wykorzenić lęk, przybył i zajął swe prawowite miejsce w tobie.

Masz więc przed sobą zadanie domowe. Zajrzyj do swego wnętrza i spytaj:

„Kiedy dostałem trzecie nagranie, słuchałem go, lecz jednocześnie próbowałem oglądać mecz w telewizji. Zastanawiam się, czy coś mi umknęło? Kiedy słuchałem siódmego nagrania, już wychodziłem na randkę na kolację do restauracji z tym nowym ciałem, które tak bardzo mnie pociągało. Czy rzeczywiście skupiłem się na tym nagraniu i wydobyłem wszystkie perły, które były w nim oferowane? A może wrócę się i naprawdę wyznaczę sobie godzinę, w której z rozmysłem odsunę świat na bok i będę robił to, co nazywacie chłonięciem każdego słowa”.

Jednak czyń to z rozluźnionym ciałem, lekkim oddechem i nietrzymającym się niczego umysłem. Bądź jak gąbka, która pozwala, by zostały przez nią wchłonięte krople deszczu; i to wszystko. Wiedza to nie poznawcze zmaganie się. To nie układanie idei w pewien porządek, który zadowala myślący umysł. Wiedza jest przyjmowaniem wibracji, która zaczyna zmiękczać glebę serca i rozpuszczać korzeń lęku z twego jestestwa. Wiedza jest rezultatem przemiany ogrodu, który został ci dany i powierzony – tego pola umysłu, które jest tobą. I ten umysł przenika ciało. Przenika przestrzeń wokół ciebie, łączy i tańczy z nieskończoną siecią relacji zwanych innymi umysłami – energia łącząca się w tańcu z energią, na zawsze nieograniczona, z której wszystkie rzeczy czasu rodzą się i w której przemijają.

Jak więc widzicie, ja jestem wszędzie naraz w tej samej chwili. I wy również, choć jeszcze tego nie wiecie. Przebywam z nieskończoną rzeszą przyjaciół, którzy urzeczywistnili Prawdę i zostali uwolnieni. Nieustannie tworzą w nieskończoności to, co szerzy ich skarb, czyli dobro, świętość i piękno. Wielu przekazywało wam obrazy chórów anielskich wychwalających Boga. To jest dokładnie to samo.

Albowiem kiedy szerzenie radości może w wolności wyrażać jedynie dobro, świętość i piękno, jest to wówczas niczym wibrowanie wielu nut, niczym chór twórczej świadomości, niczym iskry boskości, które trwają w doskonałej nieograniczoności i wiedzą o tym. I nieustannie szerzą swą najgłębszą błogość przez pozwalanie, aby dobro, świętość i piękno przez nie płynęły z nieskończonego, tajemniczego, niepojętego, niedającego się w niczym zawrzeć Umysłu, którym jest Bóg, tak jak światło słońca tworzy i przenika promienie słoneczne, które szerzą się jako światło do najdalszych zakątków wszechświata. I to z tego światła powstają planety, zwierzęta, woda, drzewa, ptaki i ludzie.

Wyobraźcie więc sobie, że takie jest wasze przeznaczenie – przyjąć swe prawowite miejsce obok mnie, przyłączyć się do waszych braci i sióstr w nieskończonym i doskonałym tworzeniu, niczym harfistka, która nieustannie przebiega palcami struny harfy, tworząc najpiękniejsze dźwięki, których różnorodności nie ma końca. I w każdym momencie doświadczasz owoców kwiatów rosnących w ogrodzie, który dobrze przygotowałeś na przyjęcie Deszczu Łaski. I tak nieustannie, nieustannie, po wieczność dobro, świętość i piękno przepływają swobodnie przez twój niczym niezakłócony umysł, który spoczywa w doskonałym małżeństwie – w związku z Tym, który jest twym Stwórcą, twym Źródłem.

Całkiem niezły sposób na spędzanie wieczności! Jednak jeśli spoglądasz wprzód i czujesz, że jest odległość pomiędzy miejscem, gdzie jesteś, a miejscem, gdzie jest ta rzeczywistość, będziesz tracił wymagane okazje do ćwiczenia dokładnie tam, gdzie jesteś – ćwiczenia tego, dokąd zmierzasz, poprzez bycie tym już teraz. Słyszeliście powiedzenie, że podróż tysięcy mil zaczyna się od pierwszego kroku. A początek jest w każdym calu tak samo ważny jak koniec. Albowiem w początku już jest obecny koniec. Droga Przemiany prosi cię zatem, byś był prawdziwie obecny tam, gdzie jesteś, abyś rozmyślnie i świadomie pielęgnował, z każdą myślą i każdym oddechem, niezbędną gotowość i chęć, by pozwolić na unicestwienie korzenia lęku, tak by dobro, świętość i piękno były wszystkim, co z ciebie emanuje, niczym światło latarni morskiej wysyłane stworzeniu wokół ciebie.

Nie zwlekaj. Nie marnuj czasu. Zaprawdę czas może być marnowany. Ale dobrze posłuchajcie – czas również potrafi marnować. Macie takie powiedzenie, które można usłyszeć w wielu waszych niemądrych filmach, że kogoś „wykończyli”.

„Pójdę i wykończę Charliego”.

Ile razy byłeś przywódcą mafii, który sobie powiedział:

„Myślę, że po prostu sam się wykończę”.

Na jak wiele różnych sposobów traciłeś świadomość? Na jak wiele sposobów uśmierzałeś swe uczucia? Na jak wiele sposobów osądzałeś swego brata lub siostrę? Na jak wiele sposobów podejmowałeś decyzję, by trzymać się takich myślijak:

„Nigdy bym nie mógł tego zrobić. Jaki to ma sens? To jest strata czasu”.

W ten oto sposób przykładałeś sobie pistolet do głowy i pociągałeś za spust. Marnując czas, wykańczałeś siebie.

Każda chwila jest bramą, w której mogą być wyrażane dobro, świętość i piękno; jest ona pielęgnacją świadomości, poprzez którą rośnie moc czynienia tego. Och, umiłowani przyjaciele, owe chwile waszego czasu są bardzo cenne! Nie spoglądaj na świat i nie mów:

 „Co tam do licha, to jest tylko ten sam stary świat”.

Pamiętaj zatem, gdy zbliżasz się do końca tegorocznej praktyki Drogi Serca, że to, co widzisz na zewnątrz siebie, jest tylko odzwierciedleniem tego, czemu pozwoliłeś, by żyło w twym wnętrzu. I po prostu zapytaj:

„Czy nadal chcę to robić? Czego naprawdę chcę? Czemu służy moja świadomość? Do czego się zobowiązuję? W co wierzę? Co takiego dobrowolnie obdarzam wartością?”

Albowiem natychmiast doświadczysz tego, co jest dla ciebie cenne. Świat będzie się przed tobą kłaniał i mówił:

„Bardzo dobrze. Powiedziałeś nam, co jest dla ciebie cenne. Będziemy odzwierciedlali to dla ciebie, ponieważ cię kochamy i jesteśmy częścią ciebie. I niech Bóg broni, byśmy chcieli pozbawiać cię wolnej woli”.

A zatem jeśli cenisz beznadzieję, świat będzie beznadziejnym miejscem. Jeśli cenisz brak złotych monet, nadal będziesz widział brak złotych monet, co po prostu oznacza brak przepływu energii. Jeśli cenisz samotność, nadal będziesz samotny. Jeśli cenisz prawo do osądzania drugiego człowieka, będziesz doświadczał owocu oddzielenia.

Jeśli cenisz słodycz, to słodycz przyjdzie. Jeśli cenisz otrzymywanie Miłości – posłuchaj tego uważnie – jeśli cenisz otrzymywanie Miłości, świat zacznie pojawiać się na twym progu pod całkiem innymi postaciami. Będą ci odzwierciedlane inne wibracje, inne wzorce myślenia, aby pozwalały ci przyjmować Miłość. Albowiem nic nie może zostać przyjęte, dopóki nie zostanie przygotowane dla niego miejsce, tak by mogło wejść. A możesz jedynie dawać to, co zechciałeś przyjąć. Jeśli przyjmiesz do swej szklanki kroplę wody, to jedynie tyle będziesz mógł dać drugiemu. Lecz ten, kto wszystko przyjmuje, wszystko daje. A ten, kto daje wszystko, po dziesięćkroć więcej otrzymuje.

Tak więc to był dobry rok. Przyglądaliśmy się wam czasami z wielkim rozbawieniem, ale zawsze z ogromnym współczuciem i zawsze z doskonałą cierpliwością, i zawsze z doskonałą Miłością. Zawołaliśmy do ciebie w czasie i przestrzeni, a jeśli usłyszałeś nasze wołanie, to połączenie czy też związek z nami już zostały ustanowione. Nie ma więc już żadnego mostu do przejścia – pozostaje jedynie gotowość i chęć, by przyjąć to, co jest prawdą:

„Jeszua jest zawsze dla mnie dostępny. Maria jest zawsze dla mnie dostępna”.

Ten, którego zwiecie mym przyjacielem, Saint Germain, jest zawsze dla was dostępny. Cała rodzina, ród mistrzówstarał się na przestrzeni czasu stworzyć taką częstotliwość i wibrację, która może rozpuścić skutki negatywnego myślenia, które rozciągnąłeś na zewnątrz swego umysłu, a które tworzą wokół ciebie zasłonę dymną. Aby ją unicestwić, wszyscy jesteśmy dla was dostępni, a są nas całe zastępy.

Bądź pewien, że nie jesteś sam. Wystarczy, że w dowolnym momencie mnie wezwiesz, a już jestem przy tobie. I nie przychodzę sam! Gorąco polecamy niektórym z was, aby w chwilach, gdy czujecie, że potrzebujecie trochę wsparcia, gdy lęk wydaje się w was wzbierać, ale wy wiecie, że musicie iść do przodu – niezależnie czy chodzi o wydanie złotych monet, aby pojechać i odwiedzić jakiegoś nauczyciela, czy też o wpłacenie dziesięciny na jakiś kościół – czymkolwiek by to nie było – czegokolwiek twoim zdaniem byś się nie lękał, po prostu powiedz:

O zastępy aniołów i mistrzów, i przyjaciół, których liczba jest nieskończona, poza możliwością zrozumienia, wy, którzy jesteście przysłani wprost od Boga, by pomóc mi pokonać tę przeszkodę, przyjdźcie teraz, ponieważ tak orzekam i tak otrzymuję. I dlatego tak się DZIEJE!

A następnie wykonaj ten krok, który jest konieczny do zrobienia. Nie będzie to czczą wyobraźnią. My będziemy z tobą. I doskonały koniec jest pewny. Lęk nie jest niczym więcej niż złudzeniem, które postanowiłeś cenić po to, by doświadczać, jak to jest czuć się oddzielonym od Miłości. To wszystko. Zwyczajnie machnąłeś swą kosmiczną różdżką i powiedziałeś:

„Niech stanie się lęk, abym mógo doświadczyć”.

To wszystko.

Kochamy cię. Kochamy cię poza twą obecną możliwością zrozumienia. Obecność Bożej Miłości jest poza wszelkim zrozumieniem – nawet na naszym poziomie funkcjonowania, tak jak go postrzegacie. Miłość tę zwyczajnie staramy się wam przelewać, tak abyśmy dając, bezustannie otrzymywali. Widzisz, Prawa Świadomości działają dla nas tak samojak dla was! My po prostu jesteśmy ich bardziej świadomi, to wszystko.

Tej Miłości, którą jest Bóg, nigdy się nie da zrozumieć. Promień słoneczny nigdy nie będzie w stanie zrozumieć Słońca. Ja jestem Promieniem tegoż Słońca. Ty jesteś Promieniem tego Słońca. Jesteśmy zatem stworzeni z jednej Substancji i jedynie Ona utrzymuje nas w wieczności. I największą z radości jest poddanie się w pełni pozwalaniu, aby To Światło rozświetlało ci bezustannie drogę.

A ta, która uwalnia się od świata, obejmuje Stwórcę. I ten, który uwalnia się od lęku, pamięta Miłość. Ta, która ucieleśnia przebaczenie, żyje w pokoju. Ten, który rezygnuje z kontroli, poznaje doskonałą ufność. I ten Przebudzony Chrystus, który porzucił węzeł lęku zwany „ja”, spoczywa na zawsze w nieograniczoności, w doskonałej komunii z całym Stworzeniem. I to połączenie nigdy się nie kończy. Zwyczajnie się rozwija i szerzy, wraz z pojawianiem się Życia, wraz z pojawianiem się Stworzenia, które szerzy dobro, świętość i piękno.

Kwiat, który rozkwita wiosną tylko na jeden dzień, jest dobry, święty i piękny. Ptak, który siada na twym płocie i śpiewa swą poranną piosenkę, przybył z tego nieskończonego, doskonałego Słońca i jego dźwięki szerzą radość Syna Bożego. Uśmiech na twarzy jednego z twych braci lub sióstr, który otrzymał poprzez ciebie Perłę Łaski, jest samym Stworzeniem oraz uobecnianiem się tego, co dobre, święte i piękne. Promienie słoneczne, które tańczą na powierzchni oceanów tego świata, twórczo wyśpiewują dobro, świętość i piękno. Każda miłująca myśl, której pozwalasz być pielęgnowaną w ogrodzie swego własnego umysłu, szerzy dobroświętość i piękno.

Dlatego też śpiewaj tę pieśń bezustannie. I bądź gotów, podczas gdy kończymy tegoroczną praktykęna świętowanie twej chęci, by objąć z doskonałym rozmysłem twą kreatywność i moc – moc panowania nad tym, co jest zasadzone w glebie twego umysłu. Przygotuj tę glebę dobrze, podczas gdy kończysz ten rok, tak aby Perły Łaski mogły cię wprowadzić na Drogę Przemiany.

I tak, umiłowani przyjaciele, zanim to usłyszycie, będziecie już świętować swe narodziny jako owe promienie słoneczne, które wyrażane są poprzez opowieści o narodzinach Chrystusa na ten świat. Wydaje się, że to wydarzyło się dwa tysiące lat temu? Tak, dla mnie. Czy nie nadszedł już czas, abyś teraz ty pozwolił, by te same narodziny w pełni dokonały się w tobie?

A zatem na tę chwilę kończymy to przesłanie. Wiedzcie, że zaszczytem i radością jest przebywanie z wami. I są całe zastępy istot, które otaczają was w każdym momencie, gdy pamiętacie, że postanowiliście odpowiedzieć na wezwanie, którego źródłem jest Umysł Boga, który wyszedł wam naprzeciw, by przywołać Swe Stworzenie – ciebie – z powrotem do Siebie, abyś mógł z rozmysłem bezustannie szerzyć Miłość.

Tak, za chwilę będziemy mieli to, co zwie się czasem na pytania i odpowiedzi. Ale teraz dajemy wam pokój. Dajemy wam Miłość. Jesteśmy dla was doskonale cierpliwi, gdyż znamy o was jedyną Prawdę, która jest prawdziwa. I nigdy was nie opuścimy.

Pokój zatem niech zawsze będzie z wami.

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy i Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jaką udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 12 Drogi serca w 1995 r. :

Czemuś mnie opuścił (DS, L12, pyt.1)

Pytanie: Mówi się, że w dniu ukrzyżowania wypowiedziałeś słowa: „Ojcze, czemuś mnie opuścił?”. Czy możesz powiedzieć coś na ten temat?

Odpowiedź: To zawsze było dobre pytanie. Po pierwsze, zaprawdę odpowiedziałem na to pytanie pewnej osobie, którą znacie. Zdecydowanie sugerujemy, abyście po prostu dotarli do tej odpowiedzi, gdyż dałem ją nie po to, by ją zatrzymano i chowano w sekrecie. Teraz zaś ją poprawię, przyznając, że od czasu wypowiedzenia tego zdania, bardzo się za nie wstydzę. [śmiech]

Umiłowany przyjacielu, gdybym nie dotknął każdego ziarna ludzkiej natury i doświadczenia, które jest i wam znane, słuchanie mnie byłoby bezcelowe. Nie miałbym ci nic do zaoferowania. Zatem gdybym przybył do waszego świata i byłbym – jakbyście to ujęli –odporny na zwątpienie, ból,  winę, łzy, śmiech, złość, i co tam jeszcze – o tak, nawet na pożądanie – to uczyniwszy tak, sprawiłbym, że mój związek z wami nie miałby żadnego sensu.

Oto, co podamy wam jako poprawkę, wyjaśnienie, samo sedno bardzo ważnej myśli. Można to następnie dodać do tamtej wcześniej już danej odpowiedzi, którą sobie znajdziesz. Czy ma to dla ciebie sens?

To bardzo dobre pytanie, ale ostatecznie pójdź jeszcze głębiej i zapytaj siebiedlaczego ty powiedziałeś: „Ojcze, czemuś mnie opuścił?”.

To coś, co warto rozważyć.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 12 Drogi serca.

 

Maria Magdalena (DS, L12, pyt.2)

Pytanie: Wydaje się, że wiele, wiele kobiet rozpoznaje się we wspomnieniach i doświadczeniach związanych z byciem Marią Magdaleną. Czy możesz powiedzieć coś na ten temat lub o rozczłonkowaniu tej jednej duszy? 

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, sugerowalibyśmy tutaj, że istnieje wielu takich, którzy są w posiadaniu tego, co zwiecie męskimi ciałami, a którzy również w tajemnicy chowają to samo odczucie, skryte odrobinę głębiej, gdyż sądzą oni, że byłoby to ocenione lub postrzegane za coś szalonego.

„No cóż, skoro mam jedynie ten rodzaj organu…”

– czyli tego, co nazywasz męską hydrauliką, która pomaga w procesie prokreacji ciała –

„…więc ponieważ ten organ zbudowany jest w określony sposób, to z pewnością nie mógłbym kiedykolwiek doświadczyć inkarnacji w żadnej innej formie. Więc jeśli powiedziałbym komuś: <Myślę, że kiedyś byłem Marią, , o której mówicie>, to oczywiście by mnie wyśmiano. Ponieważ, co jak co, ale moja klatka piersiowa pokryta jest zbyt bujnym owłosieniem… Ale nie, ja nie wierzę, że jestem tylko ciałem!”

Co tu się wydarzyło? Na początku Umysł jest Jednią. Ty – mówimy do was wszystkich – byłeś Tym Umysłem. I zaczął się sen, w którym wydawało się, że doszło do rozczłonkowania. W tym rozczłonkowaniu występuje wiele indywidualnych Punktów Światła, Dusz, Iskierek Boskości – nazwij siebie jakkolwiek chcesz, nazwij siebie Beknięciem w Bożym Umyśle… To nie ma znaczenia. Oto rezultat snu oddzielenia, który w Rzeczywistości nigdy się nie wydarzył.

I tu umysł wpada w osłupienie – Bogu dzięki za to! W tym procesie w Umyśle, który postrzega Siebie jako rozczłonkowany, narodziło się – i nadal rodzi – wiele światów. W jednej malusieńkiej, maleńkiej, najdrobniejszej odrobinie kurzu lub też odrobinie Światła, narodził się świat, który nazywacie Ziemią, a wraz z nią wszystkie formy życia. I w tej maleńkiej drobinie wykształciły się – lub zostały stworzone – ramy czasowe, w których ludzkim ciałom nadano imiona. A umysły wierzą – tak jak ty nadal wierzysz – że w jakiś sposób jesteś czymś innym niż ten, kto siedzi obok lub naprzeciw ciebie, tylko dlatego, że istnieje ciało, które wytwarza postrzeganie, że istnieje między wami jakaś odległość.

Jednym z takich bardzo tymczasowych iluzorycznych rozczłonkowań, jest Ta, która znana jest jako Maria Magdalena, Maria z Magdali. W ramach tego snu wyłonił się ten, kto znany jest jako Jeszua, syn Józefa. I w procesie ekspresji owego snu, tych dwoje – tak to ujmijmy – spojrzało na siebie i powiedziało:

O mój Boże! Jakie to cudowne!

A to oznacza, że jako dusze nadal będące częścią tego snu, nie pochodzimy z jakiegoś miejsca ponad wami. Jesteśmy w tym wszyscy razem, ponieważ istnieje Jeden Umysł.

W tamtym śnie 2000 lat temu zaistniał w ucieleśnionej formie związek pomiędzy dwiema Iskrami tego samego Umysłu, przejawiającymi się jako zindywidualizowane świadomości. Jedna z nich nazywana jest Jeszuą, druga – Marią. Rozwinęła się z tego całkiem miła przyjaźń, w której jedno zdawało się służyć jako nauczyciel, zbawiciel oraz uzdrowiciel dla drugiego, a potem to drugie służyło jako wsparcie, uzdrowiciel i przebudzający pierwszego.

Oto w czym rzecz: owo zindywidualizowane skupisko Światła żyje w każdym. Jakże mogłoby być inaczej? Tak jak ja jako zindywidualizowany aspekt snu przebywam w pełni w każdym. Ty zaś, a ponownie mówię tu do każdego z was, nie mógłbyś zacząć rozpoznawać mnie jako Jeszuę, syna Józefa, jako tę zindywidualizowaną Iskrę Boskości, która w jakiś sposób oczyściła swoje „sprawy” w wystarczającym stopniu, by pamiętać Prawdę i pozwolić jej świecić na wskroś – nie mógłbyś mnie poznać lub pamiętać, gdybym nie był tobą. Swój swego zawsze pozna.

Jeśli więc zabierzesz się za pytanie o Marię Magdalenę z perspektywy głoszącej, że istnieje coś oddzielonego od ciebie, to od razu pojawią ci się najprzeróżniejsze fantastyczne postrzeżenia i filozofie. W ramach snu Ta Istota, która naprawdę jest tobą, doświadczyła procesu uzdrowienia i przebudzenia, transformacji, uzdrowienia serca, doświadczyła związku ze mną i wieloma innymi, doświadczyła namiętności i zmysłowości – tego, co określasz małymi iskierkami, które pobudzają komórki. Gdy Ta Istota umarła – a śmierć jest złudzeniem – to skrystalizowane zaciśnięcie energii samo w sobie nigdy ponownie nie inkarnowało.

Jednakże – w pewnym sensie możesz spojrzeć na to z tej strony – rozszerzyło się ono lub emanowało aspektami czy też promieniami Światła swej własnej istoty, które zagościły w innych zindywidualizowanych ciało-umysłach. A zatem w procesie uzdrowienia i przebudzenia należy patrzeć na Tę Istotę jak na symbol aspektu części świadomości, która budzi się w twoim wnętrzu – tej części, która może rozpoznać i kochać Chrystusa, i wziąć Chrystusa w swe ramiona, twoje ramiona i objąć go jako Umiłowanego.

Nastał czas, by uwolnić szalone postrzeganie, że istnieje oddzielony ty, odmienny od wszystkich innych form „ciebie”, które inkarnowały ciągle na nowo i na nowo. Mówimy w ten sposób, gdyż nauczyciel musi używać formy języka, którą uczeń może pojąć. Ale chodzi tu o to, by poprowadzić poza ten język i zrozumienie, by uwolnić przywiązanie i wartość nałożoną na zindywidualizowaną przeszłość. A oto, co mam do powiedzenia każdemu, kto czuje, że musiał być Marią: nie jesteś wyjątkowy. Nie popełniaj egotycznego błędu roszczenia sobie prawa do Tej Istoty jako siebie samego po to, by czuć się wyjątkowym lub bliższym Bogu.

Twoja wartość nie znajduje się w przeszłości. Nie znajduje się ona w tym, kim byłeś, ale w tym, kim postanawiasz być teraz. I nie ma znaczenia, czy twoje imię to Fred, Ralph czy Hazel. Gdyż Hazel może być tak samo napełniona Chrystusem, jak była nim przepełniona Maria. I zaprawdę, Hazel musi się napełnić Chrystusem, by stać się wolną.

To egotyczny umysł spogląda w przeszłość. To egotyczny umysł wymaga wyjątkowości. To egotyczny umysł po prostu odmawia ci, byś – jak by to ująć – osadził się i był Hazel, Fredem, Jerzym czy Anastazją. To tylko dźwięki unoszące się w eterze, które wskazują na tymczasowy aspekt inkarnacji Chrystusa. Zaczynasz zatem widzieć, czemu może być tak wiele „Marii”. Niektórzy prawdziwie łączą się z tym aspektem Jednego Umysłu. Niektórzy potrzebują wytworzyć złudzenie, iż byli kiedyś Tą Istotą, gdyż odmawiają uzdrowienia niedoskonałości tu, gdzie są, i próbują sięgać wstecz i odnaleźć tę energię w kimś innym, by uczynić ją swoją. Nazywa się to wyjątkowym związkiem.

Spójrz więc uważnie i sprawdź:

„Czy jest we mnie nadal coś, co potrzebuje sięgać na zewnątrz, by złapać inną część samego siebie w jakiejś pradawnej przeszłości, tak bym nareszcie zyskał jakieś poczucie własnej wartości?”

Jedyne, co określa twą wartość, to jak mocno postanawiasz ucieleśniać Chrystusową Świadomość teraz.

Dlatego właśnie niegdyś nauczałem i dalej nauczam, że wiara w reinkarnację nie jest konieczna do przebudzenia. A jeśli myślisz, że jest, to bądź pewien, że jeśli jest w tobie coś nieuzdrowionego z przeszłości, to jest to z tobą teraz. Naucz się zważać jedynie na to, jak się czujesz teraz. Tu bowiem odkryjesz skutki tego, co nie zostało uzdrowione w tym, co uważasz za przeszłość.

Nie musisz udawać się do wielkich Archiwów Kroniki Akaszy i wyszukiwać informacji na swój temat na kosmicznych mikrofilmach świata, by odkryć, kim byłeś, w celu zrozumienia, czemu teraz jesteś takim głupkiem. [śmiech]

„Oo, w końcu załapałem! No cóż, to wyjaśnia wszystko!”

mówisz, sącząc kolejne piwo. Nie tworzysz swej głupoty nigdzie indziej, jak tylko teraz. Czy zamierzasz więc być księżniczką głupolandii? Czy też przywdziejesz szatę tego, kto przyjmuje całkowitą odpowiedzialność za tworzenie własnego doświadczenia?

Dla tych z was, którzy zdają się odczuwać sentyment do „Janów”, „Marii”, „Piotrów”, czy też „Judaszów”, zauważcie, że pojawia się to w waszej świadomości po to, byście mogli podjąć decyzję, by kochać ten wyraz snu i widzieć Chrystusowość, która jest jego istotą. Przygarnij go do siebie. Kochaj go, puść go, pozwól, by się zasymilował z tym, czym jesteś.

Oto więc coś do rozważenia dla was wszystkich – szczególnie jeśli czujecie jakiś sentyment lub przyciąganie, bądź też identyfikację z tą Marią – czemu by nie zaprzestać trzymania Jej na dystans i nie zapytać siebie w medytacji:

„Jakie przymioty Tej Istoty sprawiają, że odczuwam względem Niej taki sentyment? Cóż takiego jest w Niej, co pragnę mieć w sobie?”

I przyciągnij te przymioty do siebie. Ponownie – tak, jakbyś był gąbką. Uczyń je częścią swej istoty. Pokonaj rozczłonkowanie, które wydarzyło się we śnie oddzielenia. Czy ma to dla was sens?

Wiem, że to, czym się tu podzieliłem, może niektórych nieco zaskoczyć, gdy to usłyszą. Jeśli tak się stanie, oznacza to jedynie, że nadal potrzebują oni postrzegania siebie jako mających jakąś wyjątkową formę związku, który jakoś zagubił się w pradawnej przeszłości. Nie, nie zagubił się. A oni muszą zrobić kolejny krok i uświadomić sobie, że trzeba zabrać się za robotę – jeśli tak ma to być postrzegane – i tu i teraz wziąć się za to, co nie zostało jeszcze zrobione.

„Czy ucieleśniam Chrystusową Świadomość?”

Tak lub nie.

„Jakie kroki muszę podjąć, by to uczynić?”

To wszystko, co kiedykolwiek trzeba było zrobić.

To powinno wystarczyć na teraz. Oczywiście jedyną alternatywą dla tego jest pozostanie w królestwie głupolandii.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 3 Lekcji 12 Drogi serca.

Saint Germain (DS, L12, pyt.3)

Pytanie: Wspomniałeś wcześniej, że swoje przesłania przekazujesz przez jeszcze innych, przez mniej więcej 2003 osoby. Kilka osób twierdzi, że są kanałami Saint Germaina, a nam Jonasz powiedział, że nikt nie channeluje Saint Germaina. Otrzymują oni jedynie myślokształty. Pytanie więc brzmi: czy są ludzie, którzy autentycznie channelują naszego wspólnego przyjaciela, Saint Germaina?

Odpowiedź: Zadajesz tak zwane techniczne i filozoficzne pytanie. Jak to się mówi, owijasz sprawę w bawełnę. Tymczasem tutaj ważny jest skutek.

Chcemy ci poradzić, abyś zobaczyła, że Ta Istota, mój przyjaciel, który kiedyś był – prawie był – moim katem i oprawcą… że zaprawdę jest dla ciebie symbolem. Albowiem kogo ty postrzegasz jako swego kata i oprawcę? Saint Germain komunikuje się z wieloma. Albowiem bardzo dawno temu nauczył się przyjmowania odpowiedzialności za tych, którzy są Mu przypisani. Komunikuje się poprzez myślokształty z wielką rzeszą istot. Nawiasem mówiąc, Saint Germain nadal wpada tutaj i przejawia ciało kiedykolwiek zechce – aby zwyczajnie spędzić kilka chwil w parku na ławce ze starym przyjacielem. On żyje w całkowitym braku ograniczeń.

Dlatego też w takim stopniu, w jakim te umysły, które przyjmują Jego myślokształty, cały czas pracują, aby ich ogród był zadbany i wolny od egoizmu, w takim stopniu zaprawdę odzwierciedlają bardzo precyzyjnie to, co On starał się przekazać. Jeśli zaś chodzi o to, co zwiecie „channelingiem”, w trakcie którego Jego świadomość łączy się z tymczasowo skrystalizowaną formą, którą wy nazywacie określoną osobą, po to by mówić do innych poprzez umysł, pole mentalne i językowe struktury tej osoby, to mój przyjaciel, Saint Germain, w istocie robi to od czasu do czasu. Jednakże tak jak to postrzegacie, liczba tych, poprzez których następuje to skuteczne łączenie się, jest bardzo, bardzo niewielka. Można by powiedzieć, że jest ich mniej niż palców u obu dłoni.

Ale jest rzesza tych, którzy przyjmują Jego myślokształty i rzesza tych, którzy bardzo, bardzo dobrze przekazują te mentalne obrazy, wyobrażenia, te myśli, językiem, który wyraża Jego przesłanie dla tych, którzy są w świecie. Czy to wystarczająco odpowiada na twe pytanie?

Odpowiedź: Tak, bardzo.

Jeszua: A oto, co ma zawsze znaczenie: każdy, kto służy jako kanał, jak to teraz zwie wasz świat, ma przed sobą przez cały czas dokładnie taką samą pracę do wykonania, jak każda inna osoba – pracę, która polega na ciągłym rozwijaniu się, poddawaniu, przyzwalaniu, ufaniu, puszczaniu, uwalnianiu się od egotycznej świadomości, porzucaniu potrzeby wyjątkowości, przyglądaniu się jak sobie prawdziwie radzi – poddając się, poddając, poddając.

Nie jestem sprawcą ani wykonawcą.

Nie jestem kimś, kto coś wie.

Niczego nie potrzebuję od nikogo.

Komu jeszcze muszę odpuścić?

Jak głęboko potrafię opanować przebaczenie?

I tak dalej. To jest podstawowa rzecz. I faktycznie relacja, taka jak ta pomiędzy tym moim umiłowanym bratem a mną, jest relacją, która podkreśla jego potrzebę praktykowania tych rzeczy.

Chcemy również powiedzieć tutaj, że jest to możliwe i Saint Germain jest jednym z tych, którzy potrafią przezwyciężyć przeszkody w świadomości drugiej istoty, aby ich myślokształy zostały dobrze osadzone i przyjęte. Zatem jest to pewnego rodzaju wzajemne działanie. Osoba, która służy jako kanał, musi zawsze zajmować się tą samą pracą, której podejmują się wszyscy, ponieważ wszyscy są kanałami. I jedyne, co jest przez nich przejawiane, to częstotliwości, którym oni sami pozwalają zagościć w swych umysłach. Ci, którzy są kanałem przesłań mego umiłowanego przyjaciela, Świętego Germaina jak Go nazywacie… choć tutaj, gdzie jesteśmy, czasami sobie żartujemy, że słowo „święty” znalazło się w jego imieniu. A zatem ci, którzy go channelują, niczym się od was nie różnią. Oni cały czas muszą wykonywać swą wewnętrzną pracę. Ich celem nie ma być spoczywanie, ale bezustanne pragnienie bycia wcieleniem samego Chrystusa. Nie mają oni spoczywać na laurach, że tak się wyrażę.

Jednocześnie bądźcie pewni, że jesteśmy w stanie zapewnić, aby czystość tej wibracji była utrzymywana. Ponieważ jeśli nie jest, po prostu odchodzimy. Jeśli egotyczna świadomość zaczyna zapuszczać korzenie w dowolnym kanale, po prostu – tak to nazwijmy – „odkładamy ten kanał na półkę” i czekamy. I jedynie ty możesz rozróżnić, czy to, co jest mówione, płynie z nas, czy też jest zwyczajnym powtarzaniem pewnego zapisu, który już wcześniej zakorzenił się w tym, który mówi. Wówczas oznacza to, że ta osoba zatrzymała się na pewnej granicy własnego rozwoju, a nas już tam nie ma. I jesteście tego bardzo świadomi. Wyczuwacie pewną wibrację, nawet w komórkowych strukturach ciała.

Czy to, co powiedzieliśmy, jest pomocne w związku z twoim pytaniem?

Odpowiedź: Tak, dziękuję.

Jeszua: Zaprawdę tak. Czy masz zatem jeszcze jakieś pytania?

Odpowiedź: Nie.

Jeszua: Mówimy wam, bądźcie pewni, że w nadchodzących tygodniach wypłynie na powierzchnię świadomości bardzo wiele pytań, o których nie wiedzieliście, że istnieją.

Odpowiedź: Jestem tego pewna.

Jeszua: A będzie tak z jednego tylko powodu: abyście mogli zastosować do tych pytań odpowiedzi, które już znacie. I w ten sposób zostaniecie uwolnieni od przeszłości.

Odpowiedź: Amen.

Jeszua: Bardzo dobrze więc, tak jak powiedziałaś: Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 12 Drogi serca.

Po Festiwalu Drogi Serca (wstęp)

Drodzy Przyjaciele, dziś mija tydzień od mego powrotu z Anglii i dopiero zaczynam być w stanie składać w swym umyśle wszystko to, czego doświadczyłam podczas Festiwalu Drogi Serca. Tych parę dni było przepełnionych ciszą, w której integrowałam w swym wnętrzu zdarzenia ostatnich dni. I jeszcze czuję, że mam chwilkę pozostawić na ostateczne ułożenie się wszystkiego, zanim spiszę relację z tego, co zadziało się tam dla mnie osobiście oraz co zaczęło odsłaniać się od razu po powrocie w kontekście Polski. Dzieje się wiele i kolejne kroki są pokazywane :).

Chciałam dać Wam znać, że pamiętam o Was, że byliście tam ze mną namacalnie i że odezwę się, gdy tylko jasne będzie, że nastał najwłaściwszy czas na opisanie szczegółów. Obecnie zabieram się za tłumaczenie channelingu Jeszuy, który został dany podczas Festiwalu oraz pracujemy nad ostatnią lekcją Drogi Serca oraz kilkoma innymi tłumaczeniami i projektami :). O wszystkim będziemy powiadamiać! Tymczasem ściskam Was mocno i dziękuję za Waszą obecność!

~ Maria

 

Na zdjęciu niebo nad Park Place Centre, gdzie odbywał się Festiwal Drogi Serca…

 

Przed Festiwalem Serca w Anglii

Drodzy Przyjaciele,

z serca dziękuję wszystkim Wam za pomoc i wsparcie na każdym poziomie mego wyjazdu na Festiwal Serca w Anglii! Z radością i wdzięcznością informuję, że udało mi się zebrać całą sumę potrzebną na pokryciu kosztów tego wyjazdu. W tej właśnie chwili kończę pakowanie i jutro lecę do Southampton. Dziękuję za każdy dar serca od każdego z Was w każdej formie, czy to w postaci pieniężnej, czy ciepłej myśli, czy słowa radości z tego, co się odsłania dla nas wszystkich! Każdy z tych darów doceniam i każdy jest dla mnie ważny. Dziękuję, że jesteście ze mną i że mi towarzyszycie w tej przygodzie. Dosłownie czuję, że zabieram Was wszystkich na to wydarzenie ze sobą :). 

W mym sercu niezmiernie ogromny pokój i pewność, że mam tam być i że niosę ze sobą energię każdego z nas i tego, co się rodzi i wzrasta w Chrystusowym Umyśle w Polsce. W Anglii spotka się grupa 60 osób z całego świata oddanych przesłaniu Drogi Jeszuy. Na pewno wiele się zadzieje!

Nie będę miała ze sobą komputera, także relację zdam po powrocie, zobaczymy jeszcze w jakiej formie to się objawi :). Wszystko się teraz tak łagodnie odsłania krok po kroku.

Miejcie mnie w ciepłej myśli przez tych parę dni, a ja Was też swym sercem ogarniam!

Do spisania/sczytania/usłyszenia za parę dni!

Maria

 

 

W Imię

„W Imię” to modlitwa, jaką Jeszua dał Jayemowi i którą używał on między innymi przed rozpoczęciem każdego channelingu. Modlitwa ta jest dostępna po angielsku w formie nagranej na CD medytacji. Nie robimy na razie polskiego odpowiednika tego nagrania, ale chcemy się podzielić poniżej kilkoma myślami wyłuskanymi przez nas z tego CD.

Modlitwa brzmi tak:

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świętego / Sofii / Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

Przy wypowiadaniu jej nie chodzi o to, żeby o niej myśleć lub wysilać się w jakikolwiek sposób. Chodzi w niej raczej o to, by ją przyjąć do świadomości niczym ziarno w żyzną glebę spulchnioną przez oddech i przyzwolenie.

Przed wypowiedzeniem słów, warto zrozumieć, jakie znaczenie nadaje im Jeszua. A więc po kolei:

Ojciec (Abłun), aramejskie słowo, jakiego używał Jeszua obok Abba i Allah, by opisywać źródło istnienia nas wszystkich, źródło wszelkiego stworzenia, Boga. Ojciec (Abłun), nieskończone, wieczne źródło, blask światła ponad wszelkie światła, miłość niezgłębiona. Ojciec, źródło wszelkiego stworzenia, podstawa oraz istnienie wszystkiego, co się pojawia i wszystkiego, co przemija. Bezustanny dawca, jedyna rzeczywistość. Bóg nie może być poznany myślącym umysłem. Zamiast tego w prawdziwej duchowości, zwyczajnie odkrywamy, jak – odprężając się – możemy pokonywać przeszkody dla obecności prawdziwego zaufania i coraz bardziej kochać Tego Jednego ponad stworzenia naszego umysłu, egotycznego umysłu i coraz bardziej uczymy się, jak pozwalać temu nieskończonemu i tajemniczemu Źródłu, aby stawało się fundamentem naszego istnienia, abyśmy w nim płynęli, abyśmy byli poruszani przez samą Miłość.

Ojciec (Abłun), nieskończone, wieczne Źródło, blask Światła ponad wszelkie światła, miłość niezgłębiona.

Syn, potomstwo, ani mężczyzna, ani kobieta, wiecznie nienarodzona Jaźń, stworzona, a nie uczyniona. Nie zrodzona w czasie, lecz czas poprzedzająca. Nie istniejąca w formie, lecz w Bezforemności. Umysł nie potrafi jej zrozumieć, ale serce może się w niej obudzić. I w oświeceniu możemy tę Jaźń, tego Syna sobie przypomnieć, rozpoznać, spocząć w Nim, gdy przemieszczamy ziarno naszej tożsamości z ego, z ciała i ze świata, jaki uczyniliśmy w błędzie – na Prawdę, jaką stworzył Bóg.

Syn, potomek, jak słońce dla Słońca, jak fala dla oceanu, dźwięk dla ciszy. Jednak, namacalny, faktyczny, dający się poznać i poczuć przez bramę otwartego serca, poza zasięgiem wszelkich koncepcji, poza zasięgiem samej myśli. Wiecznie obecny, prawdziwy fundament twego istnienia. Jesteś Synem, potomkiem Ojca.

Duch Święty, wieczny, poprzez Łaskę, odwiecznie lśniący Most, jednoczący nieustannie i stabilnie Ojca i Syna. Pole jaśniejącej, aktywnej inteligencji. Czyste Światło, czysty Duch. Jako Sofia, Duch Święty jest znany i widziany zmysłem żeńskim. Albowiem to właśnie żeński aspekt Boga obejmuje wszystko, ufa wszystkiemu, wszystko karmi, troszczy się o wszystko. Żeński aspekt Boga jest łagodnością i czystością samej Miłości. Jest istotą prawdziwego serca. Sofia, wiecznie przenikana fundamentem bycia Ojca. Rodzi światło, przewodnictwo, stworzoną inteligencję. Odpowiedź na każde pytanie płynie przez bramę otwartego serca i spokojnego umysłu z Sofii – z Ducha Świetego. I jaśnieje tą Prawdą w serce i umysł Syna. Szem, Duch Święty, Sofia. Szem to pradawne aramejskie i hebrajskie słowo oznaczające wibrujące, jaśniejące pole prawdziwej Mocy, prawdziwego Światła, prawdziwej Mądrości. Odpowiedź na wszystkie pytania przychodzi do nas i już przebywa w tej wielkiej, tajemniczej Mocy, zwanej Szem. Duch Święty jest zatem mostem do Serca, Umysłu i Miłości samego Boga.

Ojciec, Syn, Duch Święty – Sofia, Szem

Pan – nie przynależy do żadnej osoby. Nie odnosi się do Jeszuy czy do jakiegokolwiek mistrza. „Pan” oznacza jednolite pole Ojca, Syna i Ducha Świętego, Nad-Duszę, Jedność wszystkich istot, wszystkich dusz, które osiągnęły jaśniejące, niezakłócone urzeczywistnienie i połączyły się w tej Jedności, jako To, co jedynie Bóg chce stwarzać, połączone w niedualnym świetle poza wszelką formą, a jednak w zindywidualizowanym istnieniu. Pole wszystkich istot, rezonujące i służące szerzeniu światła jako Miłości, nieustannie służące jedynie Woli Ojca, szerzące Światło do naszego świata, do naszego umysłu w służbie Pojednania. Pan jaśnieje przez wszystkie wymiary mnogości wszechświatów, aktywnie, celowo, szerząc Światło, które uzdrawia, szerząc inspirację, która budzi, szerząc wezwanie do wyższej i szerszej Prawdy i głębszego objęcia uczuć poprzez przebaczenie, poprzez rozpoznanie, że jedynie Miłość jest rzeczywista.

Chrystus – aktywne i widzialne spełnienie promiennej Jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego, zindywidualizowane, wyrażone przez dowolną osobę, kobietę lub mężczyznę, którzy wstąpili na mistyczną ścieżkę i przeszli proces radykalnej przemiany i przebudzenia się. Chrystus, namaszczony, aby został dotknięty i ożywiony przez samo Światło, płynące od Ojca, przez Ducha Świętego, emanujące z pola Pana, by wstrząsnąć, by dotknąć i przemienić samą duszę tego, który śpi, a który budzi się jako Syn i służy aktywnie na płaszczyźnie formy, stając się Chrystusem. Za każdym razem, gdy wybieramy przebaczenie zamiast osądu, za każdym razem, gdy spoczywamy jako sama Miłość, ucieleśniamy Chrystusa.

Imię – nie jest zwyczajnym słowem, oznaczającym coś, jakąś formę, lecz w języku aramejskim „imię” jest wibracją, jakością sedna jakiejś idei. Nienawiść ma pewną wibrację. Lęk ma pewną wibrację. Przebaczenie ma pewną wibrację. Wdzięczność ma pewną jakość energetyczną i wibrację. Miłość, najwyższa z wibracji, emanacja samego czystego Światła. Miłość zostaje oczyszczona z egotycznego posiadania i zawłaszczania. Miłość jest Światłem, które staje się konkretem, by błogosławić, dotykać, szerzyć, tworzyć, uzdrawiać.

Imię jest więc wibracją, którą wybieramy, by kochać, jest polem wibracyjnym, jakim się stajemy. Istotą tej żywej ścieżki, do której wzywa nas Chrystus, do której zaprasza nas Jeszua, jest radykalne stawanie się wcieleniem imienia, które pieczętuje, oznacza, pokazuje i ujawnia Prawdę Miłości, stając się tym polem, tym imieniem. To jest podróż, mistyczna podróż oświecenia.

Teraz, gdy już poznałeś znaczenie samych słów, możesz zacząć powoli wypowiadać w swym wnętrzu słowa modlitwy:

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świętego / Sofii / Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

Rozluźnij się. Upewnij się, że napięcie nie wkradło się do ciała, że oddech nie jest pospieszny, a umysł niczego się nie chwyta. Wracaj do oddechu, jeśli tylko zauważysz pojawiające się napięcie, lub gdy uaktywni się umysł. I gdy ponownie mieszkanie swe w oddechu uczynisz, powróć do tego łagodnego przepływu:

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świetego / Sofii / Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

Zauważ uczucie najłagodniejszego przepływu oddechu i blask płynący z tego oddechu, jak gdyby niósł wibrację tej modlitwy każdemu z twych sług – komórkom samego ciała – bez wysiłku, w przyzwoleniu i zaufaniu. Gdy odczuwasz ten przepływ oddechu, wejdź w odczuwanie komunii z miękkością i łagodnością zawartą w samym oddechu i pozwól sobie spocząć jeszcze głębiej, i zobacz i poczuj oddech jako światło, które wpływa i rozchodzi się i wypływa, docierając z wydechem do każdej komórki ciała i ponad ciało, do pola aurycznego. Spoczywaj w sercu. Pozwól aby światło, które wnika wraz z oddechem, popłynęło z tyłu serca, poczuj jak przepływa przez serce i płynie dalej aż do podstawy ciała, po drodze łagodnie wypełniając brzuch. Następnie pozwól, aby wraz z wydechem światło jaśniało swym blaskiem, zarówno do wnętrza, zmiękczając i rozpuszczając to, czego umysł nie może nawet zobaczyć czy poznać, jak i na zewnątrz, rozchodząc się po komórkach ciała, po sferze aurycznej i poza nią.

Być może zobaczysz, że dotyka ono i obejmuje tych, których kochasz. Być może zobaczysz, że dotyka ono i obejmuje cały świat – tę piękną i drogocenną Ziemię. Być możesz nawet poczujesz, jak szerzy się i obejmuje całe stworzenie. Ty jesteś tym światłem. To jest istota twojego istnienia. To jest obraz utworzony przez Boga. Ty jesteś Synem. Ty jesteś myślą Miłości w sposób czynny wyrażającą się w formie i poprzez nią, pocieszając, uzdrawiając, pielęgnując i błogosławiąc.

Światło jest spełnione, nie potrzebując niczego, wykraczając poza wszelką tożsamość osobowej jednostki, światło emanuje jako Miłość. Miłość wstępuje do konkretnego pola związku z kwiatem, drzewem, dzieckiem, rodzicem, sprzedawcą w sklepie, z wszelkimi formami życia. Miłość szerzy światło w pole czynnej kreatywności poprzez związek z samym stworzeniem. Jedynym celem Miłości jest obudzenie całego stworzenia na chwałę Boskiego Imienia czy też Wibracji, by ożywić i obudzić rzeczywistość świadomości, że Niebo jest tutaj. Nie ma żadnego innego miejsca. Niebo jest teraz. Nie ma żadnego innego czasu. Jestem Synem. Jestem tym światłem. Błogosławię świat i stworzenie poprzez samą moją obecość. Ciało, umysł i wszystkie rzeczy są jedynie narzędziami, które zostały mi dane – przebudzonemu Synowi, który w jedności z Panem, pozwala przepływać Sofii emanującej z Woli Ojca, aby szerzyła się jako miłość ze światła – by błogosławić samo stworzenie.

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świetego / Sofii / Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

Pozwól, żeby stało się to niczym mantra, gdy integrujesz to w sobie i pozwalasz, aby stało się twoim. Powtórz spokojnie wers po wersie, tak abyś poczuł jak rozbrzmiewaja w ciszy Twego własnego istnienia.

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świetego / Sofii / Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

A teraz pozwalaj w ciszy, aby ta modlitwa przez ciebie płynęła. Nie przejmuj się, jeśli nagle zapomnisz jednego wersu czy słowa. Tylko zauważ to i kontynuuj. Za każdym razem po odmówieniu modlitwy, a nawet między każdym wersem rozluźnij to, co być może stało się sztywne od wewnątrz.Sprawdź, czy najsubtelniejszy najłagodniejszy oddech przepływa bez wysiłku przez rozluźniony ciało-umysł. Być może zaczniesz zauważać, że coś cichego emanuje lub też promieniuje wraz z każdym wydechem, gdy światło zaczyna przepływać przez pole tego, co postrzegaliśmy jako ciało-umysł, pole energetyczne, w którym chwilowo wyłania się ciało. W miarę jak będziesz pielęgnował tę świetlistą przestrzeń, zaczniesz czuć, jakbyś w niej odpoczywał. Nie chodzi nawet o to, że oddychasz światłem, ale to zjednoczone pole samego światła oddycha tobą powołując cię do istnienia. Ojciec, Syn i Duch Święty spoczywają w nieskończonej niczym nieograniczonej jedności jako Pan i z Panem, inkarnując Chrystusa jako twoją prawdziwą i jedyną Tożsamość. Ponad osobistą historią, poza gorączkową łapczywością egotycznego umysłu, poza wszelką winą i wstydem istnieje pole jaśniejące światła, które jest samą Miłością, emanującą do ciebie, dla ciebie, poprzez ciebie i dla wszystkich istot. Jesteś jedynie tym. Jesteś tym światłem.

W imię Ojca,
W imię Syna,
W imię Ducha Świetego, Sofii, Szem,
W imię Pana,
Chrystusem Jam Jest.

Nauczanie dzieci (DS, L11, pyt.3)

Pytanie: Jeszuo, jak uczyć małe dziecko pokoju i Miłości, gdy okazuje ono swój lęk i złość?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, z tego jednego pytania mogłaby powstać seria nagrań na cały rok. Jednakże na potrzeby tej godziny, powiemy ci, co następuje: pamiętaj dobrze, że gdy widzisz dziecko okazujące swoją złość, swój lęk, czymkolwiek może to być, wpierw zapytaj siebie: Czy jesteś pewien, że to jest jego, tylko dlatego, że wyrażane jest tam, gdzie zdaje się przebywać ciało dziecka? Bądź bowiem pewien, że dzieci przychodzą na ten świat lśniąco czyste. Są one bardzo czyste, bardzo czyste i bardzo, bardzo wrażliwe. Zatem jeśli są takie emocje, z którymi rodzice sami sobie nie radzą, jeśli między rodzicami występuje brak komunikacji, jeśli w matce lub ojcu jest stłumiona złość, wtedy zaprawdę dziecko będzie o tym wiedziało i często zacznie nieświadomie to okazywać, ponieważ nikt inny nie chce – tak to ujmijmy – oczyścić pole i być szczerym. Zatem wpierw zapytaj siebie: skąd wiesz, że to ich złość? Zapytaj Ducha Świętego:

„Jakie jest tego źródło?”

Odpowiedź nie będzie ukryta.

A teraz – jak mu pomóc? Gdy postrzegasz w drugim złość, najpierw upewnij się, że ty sam jesteś oczyszczony ze złości. A potem, gdy patrzysz na dziecko, pamiętaj, że to dziecko jest teraz doskonale wolne. Zapytaj siebie: czy ta złość i jej okazywanie pobudza cię do reakcji? Czy możesz dać dziecku przestrzeń i wolność, by okazało tę złość, by poruszyło energią w jakiś sposób, który jest zdrowy i pomocny? Czy możesz pozwolić mu to uczynić? I przekazać mu, że:

„To wygląda na dobrą zabawę! Chyba się do ciebie przyłączę!”

I zacznij poruszać swym ciałem w taki sposób, w jaki ono nim porusza. Wydawaj dźwięki, jakie ono wydaje. I mów do niego wprost jak dorosły. Przestań bełkotać do dzieci, gdyż w chwili, gdy się rodzą, ich wiek jest równy twojemu. Powiedz im w doskonale jasnym, dorosłym języku:

„Złość jest całkowicie w porządku. Skupmy się na niej i sprawdźmy, jak ją czujemy w ciele”.

Baw się tym. Odgrywaj to tak intensywnie, jak to możliwe. I odkryjesz, że po krótkiej chwili złość się przemieni, a dziecko zacznie odczuwać, że to zabawa. Będzie bowiem wiedziało, że zostało zaakceptowane i że nie ma nic złego w tym, że jest ono takie, jakie jest. Sam fakt, że dzieci nie dostosowują się do postrzeżeń dorosłych, nie oznacza, że się mylą.

Jak więc uczyć dzieci pokoju? Samemu będąc pokojem. Jak więc uczyć dzieci pielęgnowania pokoju? Nie ukrywając przed nimi swych własnych emocji, żyjąc szczerze – nie krzywdząc nikogo, ale żyjąc w szczerości.

„Tak, teraz czuję złość! Zaciska mi się żołądek, a ramiona przyciągam do uszu. Kłykcie mi bieleją i chcę tupać nogami!”

No cóż, zrób to właśnie tam, przed dzieckiem! I gdy zaczniesz czuć się lepiej, możesz uśmiechnąć się i powiedzieć:

„Widzisz, jakie to łatwe? Myślę, że już teraz będę spokojny”.

Pamiętaj zatem zawsze, że najwspanialszy dar, jaki możesz dać dziecku, to być żywym ucieleśnieniem i wzorem nie wypierania się ani nie tłumienia swego człowieczeństwa.

Umiłowany przyjacielu, każdy związek jest związkiem nauczania i uczenia się. Zatem gdy dziecko wydaje się okazywać złość, najpierw daj mu na to przestrzeń i obserwuj je. Jak porusza swym ciałem? Czy przeżywa tę złość jedynie w swej głowie? Czy też całe jego jestestwo jest w nią zaangażowane? Czego możesz się nauczyć od dziecka?

I gdy złość ustąpi, zawsze, zawsze, zawsze obejmij je – przynajmniej metaforycznie. Daj mu odczuć, że je kochasz. Daj mu odczuć, że wszystko jest z nim w porządku. Daj mu odczuć, że owszem, ty również wiesz, że czasem jest troszkę ciężko być w świecie i że dziękujesz mu za to, że jest obecne w twoim życiu, ponieważ ty jesteś oddany temu, by uczyć się od niego w takim samym stopniu, jak oddany jesteś, by je nauczać.

Przestańcie – wszyscy na tej planecie, którzy słyszą te słowa – przestańcie traktować dzieci jak nieudolnych ludzi drugiej kategorii. Ich świadomość jest czysta i jasna! Mówcie do nich jak dorośli. W swym związku z nimi żyjcie jak dojrzali dorośli. Spróbuj tego, umiłowany przyjacielu. Wyniesiesz z tego wiele, jeśli tylko będziesz pielęgnował skarb przekazany w tych słowach.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 11 Drogi serca.

Pomaganie ubogim (DS, L11, pyt.2)

Pytanie: Rozumiem, że bycie ubogim i uciemiężonym to droga obrana przez pewne osoby. Jednak kiedy i jak ci ludzie zrozumieją, że nie są ofiarami? I w jaki sposób oni również mogą uczestniczyć w przyjęciu wniebowstąpienia? Czy naszą odpowiedzialnością jest nieść to przesłanie, duchową i fizyczną pomoc w zrzucaniu kajdan? Ja czuję potrzebę, by dzielić się Miłością. Jak to się powinno dokonać?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, gdy patrzysz na kogoś, kogo postrzegasz jako ubogiego, głodnego lub uciemiężonego, najpierw zatrzymaj się i wejrzyj do swego wnętrza. Jaka część ciebie czuje się uboga? Jaka część ciebie postrzega ciebie jako głodnego? Gdzie we wnętrzu swej istoty czujesz się uciemiężony? Następnie zaś podejmij kroki, by skorygować te postrzeżenia poprzez uzdrowienie swego życia z tych energii. Gdy następnie ponownie spojrzysz na taką osobę, zawsze wpierw rozwijaj zdolność widzenia samej istoty jej duszy. Gdyż jest ona czystą świadomością, czystą boskością. Jest ona niczym promień względem słońca, tyle że z daną jej całkowicie wolną wolą. Podróż tej osoby trwa tak długo, jak twoja własna, i jest równie urozmaicona. Zatem gdy na nią spoglądasz, postrzegaj ją w Świetle Boga i przez to Światło podtrzymywaną.

Czemu to jest istotne? To nie jest tylko mentalna gimnastyka. Gdyż tak jak widzisz drugiego, tak będziesz widział siebie. I tak jak ty widzisz siebie, tak również będzie widział cię twój brat. Jeśli chcesz pomóc drugiemu w uwolnieniu z jego błędnych postrzeżeń, że cierpienie jest konieczne, ty sam bądź oddany temu, by być ucieleśnieniem tego, kto przebudził się do Prawdy i kto nią żyje, oddycha, działa nią, myśli nią i bezustannie ją wypowiada!

Kiedy więc pojawią się ci, których postrzegasz jako uciemiężonych… Bądź pewien, że w każdej chwili, gdy spojrzysz na kogoś, kto siedzi na chodniku pod murem z niewielkim blaszanym kubkiem i mówi:

„Potrzebuję pieniędzy…”

…ty musisz jedynie udać się do swego wnętrza i zapytać Ducha Świętego:

„Czy właściwe jest, bym teraz temu bratu lub tej siostrze wyświadczył przysługę w jakiejkolwiek formie?”

Odpowiedź nie będzie przed tobą ukryta.

I znowu powracamy tu do punktu, w którym nie myślimy sami, lecz wszelkie decyzje oddajemy Duchowi Świętemu – jedynemu Nauczycielowi i Przewodnikowi, który został ci dany i który jest pomostem między Miłością Ojca, a miejscem, gdzie przebywa twa dusza. Kiedy oni powstaną ze swego snu? Umiłowany przyjacielu, a kiedy ty powstałeś ze swojego? Być może nie pamiętasz owej godziny i dnia, ale była taka chwila w twej świadomości – być może nawet nie było to w tej inkarnacji – gdy coś się zmieniło i podjęta została decyzja, by nie akceptować ograniczenia oraz bólu i winy wynikających z postrzegania siebie jako oddzielonego od Źródła twego stworzenia.

Zatem wiedz dobrze, że ani ty, ani nikt, ani nawet ja nie możemy zmusić drugiego do powstania. I nikt nie może tego uczynić za kogoś. Oczywiście możesz posłuchać przewodnictwa Pocieszyciela, by Miłość szerzona była poprzez ciebie we właściwy sposób w każdej pojedynczej chwili. A potem możesz uwolnić siebie od przywiązania do tego szerzenia, czymkolwiek by ono nie było – czy to złotymi monetami, posiłkiem lub też nowym mercedesem. To nie ma znaczenia. To może być po prostu łagodny uśmiech. Gdy bowiem podejmujesz decyzję, by szerzyć Miłość – wpierw przebywając w Rzeczywistości tego, że jesteś obecnością Miłości, uczynioną na obraz Boga – wtedy dajesz swemu bratu lub siostrze okazję, by rozpoznali oni obecność Miłości i na nowo podjęli decyzję dla siebie samych.

I jeśli jesteś prowadzony, by ich nakarmić, przygotuj posiłek. Pozwól im go zjeść, ale nie bądź przywiązany do rezultatu tego posiłku. Ujrzyj ich istotę, kochaj ich i żyj swoim życiem w spełnieniu. Zbyt wielu chce pomagać innym, podczas gdy w ten sposób jedynie ich ciemiężą, ponieważ nie pozwalają im wziąć odpowiedzialności za wybory, których dokonali i skutki, które z tych wyborów wypłynęły.

Nie dawaj po prostu na oślep pieniędzy wszystkim, którzy mówią:

„Ach, jestem spłukany. Masz może 5 dolarów na zbyciu?”

Udaj się do swego wnętrza i zapytaj:

„Czy to po prostu moja zachcianka, by być pomagaczem i naprawiaczem? Czy mogę poddać to pragnienie i po prostu zapytać Ducha Świętego: Co chciałbyś, bym uczynił i powiedział? Jestem całkowicie wolny od mojej potrzeby, by komuś służyć”.

Kiedy oni powstaną i poznają wniebowstąpienie? Kiedy podejmą taką decyzję, tak jak ty to uczyniłeś. A jak ty możesz szerzyć Miłość? Umiłowany przyjacielu, poprzez danie tej Miłości wpierw samemu sobie. Jeśli bowiem sam nie jesteś porządnie nakarmiony, nie możesz nakarmić innych. Złóż zatem dla siebie skarby, które są w Niebie. Innymi słowy, rozwijaj wyższą świadomość; oczyść i obmyj swe narzędzie komunikacji – ciało. Uczyń je tak promiennym, tak pięknym i zdrowym, jakim chciałbyś, by ono było. Twórz w swym życiu obfitość. Czuj się zamożnym i bogatym w Miłość Boga, by twój kielich mógł przelewać się spontanicznie i naturalnie.

Jeśli jest dwóch głodnych, mądrze jest, by jeden powstał i nauczył się jak siebie nakarmić. Dopiero wtedy Duch Święty może użyć twych darów, twej mocy, by służyć prawdziwie i być wsparciem dla innych. 

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 3 Lekcji 11 Drogi serca.

Odpowiedzialność wobec ubogich (DS, L11, pyt.1)

Pytanie: Chciałbym usłyszeć, co Jeszua ma do powiedzenia na temat, na który zwrócił mi uwagę ktoś, kto nie akceptuje naszej ścieżki i przekonań. Osoba ta mówi: „Przesłanie od Jeszuy czyni duchowość i właściwe działanie prywatną sprawą człowieka. Dzięki takiemu podejściu można łatwo zapomnieć o odpowiedzialności za ubogich i prześladowanych lub zracjonalizować sobie brak takiej odpowiedzialności.”

Odpowiedź: Umiłowany bracie, zaprawdę z wielką radością przychodzimy w tej godzinie, by odnieść się do tego konkretnego pytania. Zaprawdę bowiem kwestia ta była podnoszona przez wiele, wiele umysłów w wielu epokach. Umysł ludzki ma bowiem skłonność do dzielenia duchowości na dwa obozy.

Zawsze istnieli ludzie, którzy chcieli oddzielić się od kultury, społeczeństwa, codziennego życia po to, by uciekać do swych jaskiń lub klasztorów w celu poszukiwania czysto wewnętrznego związku z Bogiem. I nie ma nic złego w stwarzaniu czysto wewnętrznej relacji z Bogiem, gdyż taka jest Prawda twej fundamentalnej Rzeczywistości.

Jednakże, gdy umysł uważa, że w celu odkrycia Boga musi oddzielić się od tego, czym – jak sądzi – świat jest, to zaczyna on swe poszukiwania w oparciu o błędne przesłanki. Oznaczałoby to bowiem, że ta osoba jest nadal ofiarą świata oraz że świat ma moc, by oddzielić cię od świadomości obecności Miłości.

W drugim obozie zaś są ci, którzy chcieliby wierzyć, że prawdziwa duchowość oznacza, iż trzeba nieustanne szukać kogoś, komu możesz pomóc lub kogo możesz naprawić. Ale takie podejście jest również wyrazem egotycznej świadomości. 

„Jeśli tylko zrobię coś dla innych, wtedy potwierdzę swoją wartość – nie tylko dla siebie, nie tylko dla Boga; również moi bliźni zobaczą wszystkie wspaniałe rzeczy, które robię. Tak więc będę usilnie starał się nakarmić głodnych, przyodziać nagich i zapewnić dach nad głową zmarzniętym. I oczywiście na każdym przyjęciu z przyjaciółmi będę im opowiadał, co robiłem przez cały tydzień”.

Oba podejścia są oparte na egoizmie. W drugim przypadku mamy do czynienia z tymi, którzy starają się świadczyć usługi innym i postrzegają duchowość jako coś, co wymaga poświęcenia czasu, energii, pieniędzy – nieważne czego, dopóki potrzeba poświęcenia jest – jak by to ująć – zaspokojona. Chcę wam powiedzieć, że żadne z tych podejść nie jest tak naprawdę tym, co można by nazwać duchowością.

Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek zetknął się z tym, czego nauczam, nie tylko poprzez tego mego umiłowanego brata, ale przez któregokolwiek z licznych kanałów lub przyjaciół, za pośrednictwem których komunikuję się ze światem… Jeśli więc ktokolwiek przeczytałby po prostu Kurs Cudów… Jeśli ktokolwiek po prostu przeczytałby zdania wydrukowane czerwoną czcionką w Biblii [w niektórych wydaniach Pisma Świętego czerwoną czcionką drukuje się fragmenty wypowiedziane bezpośrednio przez Jezusa – przyp. tłum.] – a niektóre z nich naprawdę wypowiedziałem – to byłoby trudno przeoczyć najbardziej fundamentalne z nauk, które przekazywałem.

Po pierwsze, najwspanialszym darem, największą formą służby, którą możesz komukolwiek zaoferować, jest przyjęcie odpowiedzialności za twoje fundamentalne poczucie oddzielenia od Boga i skorygowanie tego błędnego postrzegania. Właśnie tu musi się zacząć duchowość. Dopóki bowiem to się nie dokona, wszystkie twe uczynki w tym świecie będą przesłonięte egoizmem. Ci, którzy walczą o pokój, dobrze by zrobili, gdyby wpierw ugruntowali się w prawdziwym pokoju w swym wnętrzu.

Ci, którzy chcą służyć głodnym, dobrze by uczynili, gdyby posilili siebie, póki się nie nasycą – nie tym, co zadowala ciało, ale tym, co zadowala duszę. Albowiem jedynie wtedy, gdy dusza jest sprowadzona do doskonałej harmonii z ustanowioną w niej jednością z Bogiem, Mądrość Boga może pokazać owej duszy, owej osobie, które działania naprawdę służą najwyższemu dobru. Bez tego osoba ta po prostu użyje idei, których nauczyła się od świata, i będzie próbowała być sprawcą i wykonawcą usług, które świadczy.

Opiera się to na założeniu, że osoba ta wie, czego potrzebuje jej brat i siostra. Zatem jeśli widzisz kogoś, kto jest głodny i siedzi na poboczu drogi, mówiąc:

Hej, daj mi parę szekli, żebym mógł coś zjeść…

…to jeśli postrzegałbyś duchowość jako bycie w obowiązku zrobienia czegoś dla uciemiężonych, biednych i głodnych, to natychmiast zacząłbyś się rozglądać, co możesz zrobić dla danej osoby, w oparciu o to, o co ona prosi. I – co ważniejsze – w oparciu o to, co ty postrzegasz jako coś niewłaściwego.

Ale skąd możesz wiedzieć, że coś jest nie tak w wypadku, gdy dusza dokonała wyboru, by wytworzyć sytuację, w której nie ma pracy, domu ani przyjaciół? Zawsze pamiętaj, że każdy umysł dosłownie stwarza swe żywe doświadczenie w tym świecie. Nie ma czegoś takiego, jak bycie ofiarą. A prześladowanie nie przychodzi z zewnątrz. Prześladowanie to postrzeganie wytworzone wewnątrz tego umysłu. Każdy, kto spojrzy na historię ludzkości, może rozpoznać w tzw. „sytuacjach prześladowania” wiele chwil, w których jednostki po prostu podjęły decyzję, by nie być uciemiężonymi, i kroczyły w wolności i godności, nawet ku temu, co zdaje się być śmiercią.

Umiłowany przyjacielu, zrozum zatem dobrze: związek jest środkiem prowadzącym do twego zbawienia.  Ale podstawowy związek, który musi zostać skorygowany, odżywiony, uzdrowiony i pielęgnowany, to twoje bezpośrednie i natychmiastowe zjednoczenie i komunikacja z twoim Stwórcą. Kiedy to zostaje przywrócone, dusza spoczywa w doskonałym pokoju. Dalece przekracza ona impuls bycia sprawcą i wykonawcą. Spogląda na świat, któremu całkowicie przebaczono, czyli jak mawiacie: „zwolniono z zobowiązań”.

Nie widzi się wówczas świata, który potrzebuje zbawienia. Nie widzi się cierpiącego świata. Człowiek staje się po prostu sługą szerzącym Miłość  i nie udaje, że zawczasu wie, jak to powinno wyglądać. Lecz w każdej chwili i z każdym oddechem umysł po prostu pyta w swym wnętrzu:

Ojcze, co chciałbyś, bym dziś uczynił? Jak mogę służyć w realizacji Twojego planu Pojednania w ludzkiej świadomości?

Umysł ten uczy się słuchać owego Wewnętrznego Głosu, który równie dobrze mógłby powiedzieć:

Chcę, byś w każdym mieście świata założył hospicjum. Zacznij już teraz.

Ten sam Głos mógłby ci powiedzieć:

Dziś idź i siądź w parku, zapominając o całym świecie. Oddychaj głęboko Aniołem Powietrza. Pozwól, by Anioły Dźwięku Płynących Wód wypełniły twą duszę i uzdrowiły twe ciała. Dziś ty się posil. Idź obejrzyj film, zabaw się z przyjaciółmi, poczytaj dobrą książkę, napij się herbaty.

Ci, którzy są przekonani, iż duchowość zależy od tego, jak bardzo służysz uciemiężonym, mogą nigdy nie usłyszeć Głosu mówiącego:

Włącz samego siebie w krąg swej Miłości. 

A zatem oświecenie, przebudzenie wymaga, aby wszelkie pozostałości umysłu świata zostały odrzucone i by człowiek spoczął w tej Doskonałej Prawdzie, która poprzez ciebie może stać się inspiracją do doskonałego działania, właściwego działania. I ponownie – oto, na czym opiera się podstawa tego, czym się tu dzielę: bez procesu uwewnętrznienia, bez procesu pielęgnowania uzdrowienia twych błędnych postrzeżeń, iż kiedykolwiek byłeś oddzielony od Boga, bez rozwijania głębokiej miłości do Siebie – nie miłości ego, lecz miłości swej Jaźni – bez tego wszystkiego głęboka cisza potrzebna, by usłyszeć Głos Pocieszyciela, nigdy nie zostaje osiągnięta. A tylko ten głos, prawidłowa umysłowość w tobie, może w doskonały sposób natchnąć twe działania w świecie.

Zatem ten, który za mną podąża, zaprawdę idzie na czterdzieści dni i nocy na pustynię, zostawia swoich przyjaciół, uczniów, interesy i współpracowników, by oddalić się i pozostawać w samotności na modlitwie, by codziennie rozwijać proces starania się wpierw o Królestwo… Tak by wszystkie rzeczy, łącznie z tym, jak możesz być przydatnym, mogły ci zostać dodane. Nie myśl o sobie, ale kochaj Siebie, swą Jaźń wystarczająco mocno, by oddać świat w Boże ręce. I nie patrz na niego jak na miejsce, które potrzebuje, byś je naprawiał. Gdyż sam z siebie nie możesz nic uczynić. „Ja jestem krzewem winorośli, a wy – jego gałęziami”. Zawsze pamiętaj, że bez Chrystusowego Umysłu w sobie, sam z siebie nie możesz uczynić niczego. A twoja służba – choć godna pochwały w oczach świata – nic nie znaczy.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 11 Drogi serca.

Droga Serca – Lekcja 11

 

Teraz zaczynamy.

Zaprawdę witam was, umiłowani przyjaciele. Przyłączcie się do mnie w tym momencie. Przyłączcie się do mnie podczas tej godziny. Przyłączcie się do mnie w tym miejscu, gdzie dwa umysły mogą jedynie się połączyć. Albowiem ciało nie może przyprowadzić cię tam, gdzie jestem, tak jak nie jest ono w stanie przyprowadzić cię tam, gdzie jest twój Umiłowany. Przyłącz się zatem do mnie w cichym miejscu Serca, w którym już mieszka wszelka mądrość. Przyłącz się do mnie w tym momencie, w miejscu przygotowanym dla nas przez naszego Stwórcę jeszcze zanim nastał czas.

Przyłącz się do mnie, postanawiając teraz przyzwolić, aby twa uwaga rozluźniła się, odsuwając od rzeczy tego świata. Pozwól sobie łagodnie zamknąć oczy, co jest symbolem twej gotowości, by odłożyć na bok twoje zaangażowanie i przywiązanie do rzeczy tego stworzonego świata. Przyłącz się do mnie, pozwalając, by ciało zostało uwolnione. To wymaga jedynie, byś ty nie wymagał niczego od niego. Wręcz pozwól mu całkowicie osiąść w ciszę, jak gdyby miało obrócić się w proch, z którego powstało.

Przyłącz się do mnie, gdy pozwalasz uwadze wycofać się z otaczającego cię świata. Zacznij zauważać myśli, które wydają się przepływać przez twój umysł. Przyłącz się do mnie, wchodząc jeszcze głębiej, tak jakbyś pozwalał swej uwadze schodzić coraz dalej i dalej w głąb Serca. I gdy myśli wydają się przepływać przez umysł, czy jesteś w stanie powiedzieć, skąd przychodzą? Czy jesteś w stanie powiedzieć dokąd odchodzą? Pojawiają się w jednej chwili, a w drugiej znikają, podczas gdy ty dalej uwalniasz się od przywiązania do wszystkich rzeczy tego świata.

Zaprawdę powiadam wam: nawet myśli, które pojawiają się i przepływają bezustannie przez umysł, należą do tego świata. Tak więc uspokój się i trwaj w łagodnej ciszy Serca. To nie ty sprawiasz, że twe fizyczne serce bije i pompuje krew w ciało. Ono zwyczajnie wie co ma robić i robi to. To nie ty decydujesz o przepływie oddechu w ciele. Oddech pojawia się i przemija. Nie wymaga twej uwagi.

A czy w tej chwili to ty utrzymujesz gwiazdy wysoko na niebie? Czy to ty sprawiasz, że wasza piękna Ziemia wiruje wokół własnej osi i mknie w przestrzeni, krążąc bezustannie wokół słońca, nigdy nie zbaczając za bardzo z tej samej orbity, na której trwa od czasu swego stworzenia? Czy musisz troszczyć się o spokojny, niewidzialny sposób, w jaki rosną kwiaty za oknem? Czy potrafisz usłyszeć odgłos rosnącej trawy?

Gdzieś właśnie w tym momencie urodziło się dziecko. Czy jesteś tego świadomy? Zaprawdę całe Stworzenie istnieje nieprzerwanie, w wiecznym tańcu, niczym tajemnica rodząca tajemnicę i bezustannie powracająca do tajemnicy. A ty zwyczajnie trwasz w cichym miejscu, w sanktuarium Serca. Przyłącz się do mnie teraz w doskonałym pokoju. Przyłącz się do mnie tam, gdzie jedynie możemy pamiętać, że jesteśmy razem. Zaniechaj wszelkiej nadziei, że możesz samego siebie pokierować do mnie myśleniem. Połącz się ze mną w prostym zrozumieniu, że sam z siebie nic nie możesz zrobić. Połącz się ze mną, poddając się Prawdzie zjednoczenia poza wszelkim zrozumieniem. Osiądź głęboko w cichym sanktuarium Serca, które współdzielimy.

To Serce jest głębią oraz istotą jedynego stworzenia Stwórcy. I to stworzenie jest czystym Umysłem, czystym Istnieniem, czystą Inteligencją, pełnią wszelkiej mądrości, głębią wszelkiego współczucia, pewnością każdego celu w Niebie. Spocznij ze mną, połącz się ze mną i uznaj, że nasze umysły są połączone. I gdy będziesz odpoczywał, ponownie możesz zauważyć, że myśli wydają się pojawiać i znikać. Ale czy nie czujesz ich teraz, jak gdyby przychodziły z miejsca, w którym ciebie nie ma, jakbyś zanurzył się głębiej w miejsce ciszy, pod powierzchnię, na której myśli bezustannie płyną tam i z powrotem?

Czy jesteś więc tymi myślami? Nie, nie jesteś nimi. A czy jesteś choćby tym, który myśli te myśli? Nie, nie jesteś nim. Jesteś po prostu tą ciszą, tą obecnością, która obserwuje całe Stworzenie płynące przez pole świadomości, które jest Umysłem Chrystusa.

Jesteś na zawsze nieograniczony. Jesteś na zawsze niezmienny. Jesteś doskonale niezmienny. I pochodzimy z jednej substancji, jednego Światła, jednej Prawdy. Jedynie tutaj mieszka rzeczywistość. Jedynie tutaj rzeczywistość jest pamiętana. Jedynie tutaj niepodzielnie rządzi Miłość. Tylko tutaj naprawdę jesteś.

Co odkrywamy w tym miejscu, które jest wszędzie naraz i w wieczności, która obejmuje każdą chwilę czasu? Czym jest to, co współdzielimy? To nie jest ciało. Albowiem ciała są ograniczone, będąc tymczasowym wyrazem połączenia się myśli. To nie ciało możemy współdzielić. Spójrz jeszcze głębiej. Czy chodzi tu o myśli, które ciągle tańczą na powierzchni wysoko nad tobą? Nie. Czym jest więc to, co nas łączy ze sobą, czyniąc nas jednym? Czyż nie jest to cisza i świadomość Tego, kto obserwuje pojawianie się i przemijanie wszelkich stworzonych rzeczy?

Współdzielę z tobą głębię doskonałej ciszy. Współdzielę z tobą najwyższą mądrość. Trwam w taki sam sposób, jak ty: jako myśl Miłości wyrażona w formie. Mieć formę nie oznacza być ciałem. Oznacza jedynie to, że ów Umysł, który jest rzeczywistością istnienia Miłości, naprawdę mieszka na równi w każdym z nas. Jeśli by tak nie było, nie mógłbyś mnie rozpoznać. I gdy wypowiadam jakieś słowo czy zdanie, czy akapit, które rezonuje z tobą jako coś prawdziwego, nie rozpoznałbyś tego, gdyby ta sama Prawda nie mieszkała już w tobie jako rzeczywistość twego istnienia.

Pozostań teraz ze mną. Nie zważaj na wołanie tej części umysłu, która chce cię rozproszyć i poprowadzić z powrotem do złudzeń, z jakich składa się twój świat. Tutaj nie ma żadnych partnerów, nie ma karier, nie ma żadnej straty ani żadnego zysku, nie ma ani bólu, ani cierpienia. Tutaj lśni w tobie jedynie Prawda. Właśnie tutaj ja jestem. I to Serce, które współdzielimy, nie zawiera się w twym ciele. Jest raczej odwrotnie: to ciało wyłoniło się z wnętrza mocy, która mieszka w tym Świętym Miejscu. Ciało dostarcza ci tymczasowych doświadczeń uczenia się. Będzie na ciebie czekało, kiedy powrócisz, jeśli tylko tego zapragniesz.

Ale tymczasem pozwól sobie spocząć w Sercu całego Stworzenia – w cichym miejscu Doskonałego Pokoju. Czymże jest to, co współdzielimy, jeśli nie samą świadomością? Albowiem tutaj, jeśli ktokolwiek chciałby na to spojrzeć, zobaczyłby, że nie ma różnicy między mną a tobą. Jesteś Lśniącym Polem Świadomości. I to samo Lśniące Pole zawiera istotę Wszystkiego, czym ja jestem.

I w tej Świadomości leży odpowiedź na każde pytanie, jakie mógłbyś chcieć zadać. W tej Lśniącej Świadomości jest zapewnienie, że koniec podróży jest pewny. W tej Lśniącej Świadomości przebywasz w Jedności z wszystkimi umysłami i z każdym aspektem Stworzenia. Przyłączaj się do mnie tutaj często na moją pamiątkę. Albowiem to jest właśnie sekret komunii – rezygnacja z postrzegania świata na rzecz uznania Rzeczywistości.

Umysł odwiecznie sięga na zewnątrz, ale dosięga tylko Siebie Samego. Dlatego też każde słowo, którym dzielę się z wami, już jest w was obecne. Jedynie tutaj przebywa Miłość. Nie ma przestrzeni na coś, co nie jest Miłością. Dlatego też każda miłująca myśl jest prawdziwa, albowiem nie powstaje z powierzchownego poziomu umysłu, gdzie myśli generowane są w zwykłej reakcji na inne myśli. Lecz Miłość wyłania się z głębi serca, które przekracza to, co znasz jako swoje ciało, swój umysł czy mechanizmy informacji zwrotnej.

Kiedy myślisz miłującą myśl, to Bóg pieści cię Swym dotykiem. Kiedy nie słyszysz w sobie miłujących myśli, może to jedynie oznaczać, że wróciłeś na powierzchnię i wyparłeś się głębi w sobie. Jeśli chciałbyś słyszeć tylko miłujące myśli, po prostu obserwuj, gdzie ulokowana jest twa uwaga. I pozwól jej zejść głębiej do tego miejsca poza czasem, poza ciałem, poza snem tego świata. Albowiem to miejsce – Królestwo Niebieskie w was – jest bezkresne poza możliwością zrozumienia. To w nim zawiera się świat, który znasz, gdy twa uwaga skierowana jest na powierzchnię umysłu. Owo Serce obejmuje go, tak jak ocean przyjmuje i wchłania kroplę rosy.

Tutaj zatem, umiłowani przyjaciele, jest miejsce wszelkiej pewności. Tutaj jest miejsce doskonałej mocy spełniania miłujących myśli, którymi pieści cię Bóg. Tutaj jest droga spełniania każdej miłującej wizji. Tutaj jest źródło wszelkiej mądrości, z którego możesz czerpać, by odtworzyć siebie, abyś był obecnością wcielonego Chrystusa. Tutaj znajduje się prosta i wąska ścieżka, która prowadzi do Życia. Albowiem Życie jest poza wszelkimi koncepcjami, o jakich kiedykolwiek słyszałeś, nawet poza tymi, których ja używałem, by komunikować się z tobą. One są niczym wiele palców wskazujących na księżyc, który oświetla cię łagodnie swym światłem. To Światło żyje w głębi Cichego Serca. Dlatego też Cisza jest bramą do Boskiej Mądrości.

Pozostań tutaj ze mną. Nie myśl o tym, co słyszysz, lecz pozwól, by się to przez ciebie przelewało, wiedząc, że wibracje Mądrości, które te słowa ze sobą niosą, zostawią na tobie swój ślad bez najmniejszego wysiłku z twojej strony. Wystarczy, byś był jak ten, który miłuje Umysł Boga – otwarty, przyzwalający, przyjmujący – przyswajający to, czym twój Stwórca chce cię obdarować. Pozostań ze mną w głębi tej Doskonałej Ciszy. Zauważ jak zaczynasz odczuwać łagodną przestronność, pokój zstępujący na ciebie niczym łagodna gołębica, choć nic nie uczyniłeś. Gdy zaś twa uwaga będzie przyciągana z powrotem na powierzchnię świadomości, po prostu wybierz jeszcze raz i wróć do milczenia Serca.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości.

Niech to zdanie będzie niczym schody, które prowadzą w dół ze świata twego wytworu do głębi Doskonałego Pokoju. Wystarczy, żebyś powtarzał je jedynie wówczas, gdy zauważysz, że zaczynają cię rozpraszać widoki, dźwięki i obrazy świata wokół twego ciała, jak również myśli, które wydają się płynąć i tańczyć na powierzchni tego, co zwiesz ośrodkiem mózgu.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości.

Gdy już poczujesz, że jesteś mocno osadzony, zakorzeniony w tym głębokim i cichym miejscu, poproś o cokolwiek chcesz, a odpowiedź nie będzie przed tobą ukryta. Poproś o bycie naocznym świadkiem mego życia, gdy kroczyłem po tej Ziemi, a zostanie ci ono pokazane. Poproś, aby pokazano ci pole wibracji, w jakim zostałeś poczęty w tym życiu, a nie będzie to przed tobą ukryte. Spytaj o cokolwiek, co chciałbyś wiedzieć o przyjacielu, który ostatnio wydawał się mieć jakieś problemy, a źródło tego, co się w nim dzieje, zostanie ci łagodnie ujawnione. Albowiem pamiętaj, że w tym miejscu jesteś samą Świadomością, która zwyczajnie staje się świadoma samej Siebie. I ta Świadomość, ta Jaźń żyje na równi jako istota każdego, kogo znasz i kochasz. A twoja miłość do nich jest tym, co wiąże cię z nimi w głębi cichej Świadomości.

Lecz gdy zstępujesz po schodach do cichego miejsca Serca, musisz zostawić parę rzeczy za sobą: potrzebę posiadania racji, potrzebę bycia wspieranym w swych złudzeniach, lęk przed odrzuceniem, opuszczeniem, odmową i śmiercią. Pozostaw za sobą każdą myśl o tym, czym jest świat i czemu on służy. Pozostaw za sobą każdą myśl, jaką kiedykolwiek żywiłeś na temat każdej osoby i każdego miejsca.

Zrezygnuj i porzuć świat swego postrzegania i przyjdź w ciszy, by uklęknąć przed swoim Stwórcą. I tam, w cichym miejscu Serca – ponieważ nie przywiązujesz się do niczego, co jest ci dawane i pokazywane – nic nie będzie trzymane przed tobą w tajemnicy. Chcesz poznać podstawy tego świata? Odpowiedź jest tutaj. Chcesz wiedzieć, jak najlepiej kierować Miłość do kogoś ci bliskiego? Odpowiedź jest tutaj. A Głos przemówi do ciebie, jak głos wołającego na pustyni. Pokazane ci będą obrazy, ożywione zostaną w tobie uczucia i poznasz sposób, w jaki możesz szerzyć swój skarb.

Pozostań ze mną tutaj, albowiem właśnie tutaj mieszkam. Jedyna różnica między nami jest taka, że ty czasami wierzysz, że mieszkasz gdzieś indziej. I podczas gdy wspinasz się po owych schodach na powierzchnię, zaczynając ulegać rozproszeniom powierzchownych myśli umysłu i zmysłowym bodźcom płynącym z pola energii, które obejmuje twe fizyczne stworzenie, ja pozostaję w naszym współdzielonym Sercu, cierpliwie czekając na twój powrót.

Pozostań ze mną tutaj:

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Oto Prawda, która mnie wyzwala. Jestem, który Jestem. Moja świadomość nie zna ograniczeń i wszystkie światy powstają we mnie. Jestem owym Umysłem, obecnym we wszystkich istotach, schodzących w głąb i obejmujących jedyną Prawdę, która jest zawsze prawdziwa. Tutaj jest doskonały pokój. Tutaj jest rozpoznanie, że nie ma żadnego braku. Tutaj obejmują mnie ramiona spełnienia Miłości, której szukałem we wszystkich niewłaściwych miejscach. Jedynie tutaj mieszkam. Jedynie tu pozostaję. Jestem tym Jednym, który istniał zanim pojawiły się wszystkie światy. Jedynie to jest Prawdą o mnie.

Te słowa nie są moje, one są nasze. I dotyczą nas w równym stopniu.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Jestem, który Jestem.

I z głębi tej Doskonałej Ciszy i pamięci tej Doskonałej Wiedzy przychodzi impuls miłującej myśli:

Zabierz Mnie w świat formy. Zabierz Mnie w przestrzeń i czas. Ujawnij Mnie światu.

Twe życie może stać się po prostu – w dowolnym momencie, gdy podejmiesz taką decyzję – procesem wcielania Chrystusa. Zrezygnuj ze świata właśnie wtedy, gdy przezeń kroczysz. Poddawaj go z każdym oddechem. Naucz się pielęgnować głębię tego poznania pośród wszelkich działań, w których ciało używane jest jako tymczasowe narzędzie uczenia się i nauczania.

Umiłowani przyjaciele, trwajcie ze mną w tym Zjednoczeniu. I niezależnie od tego, co pokazują ci oczy ciała, niezależnie od tego, co słyszą uszy ciała, niezależnie od „nieszkodliwych” myśli, które wydają się tańczyć na powierzchni umysłu mózgu, przebywasz tam, gdzie ja jestem, inspirowany ową Miłością, która zrodziła słońce, księżyc i wszelkie gwiazdy Nieba, planety wraz z ich orbitami i wszystkie wymiary w Stworzeniu naszego Ojca. Możesz urzeczywistnić wcielenie Chrystusa, mieszkając w Sercu Chrystusa, aż w końcu każdy krok, każde słowo, każdy gest będą wypływały z tego głębokiego, cichego i doskonałego miejsca, aż w końcu ten Głos Serca stanie się jedynym, który pobudza cię do działania.

I nawet gdy myśli świata przepływają przez umysł twego mózgu, a bodźce zmysłów odbierane są przez struktury komórkowe systemu nerwowego ciała, ty nadal możesz zrezygnować z tych rzeczy i działać tylko z głębi Doskonałej Mądrości, Doskonałego Bezpieczeństwa i Doskonałego Pokoju.

Oto miesiąc waszego „Dnia Dziękczynienia”, jak go nazywacie. Czy będzie to miesiąc, w którym rzeczywiście będziesz dziękował za Łaskę, która cię wyzwala? Czy oddasz tej Łasce cześć, schodząc w każdym z twych dni w głąb do cichych miejsc Serca?

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Jestem, który Jestem. Nieskończoną Świadomością – niezrodzoną, nieśmiertelną – która obejmuje sen czasu i przestrzeni i spogląda miłująco na wszystkie nieszkodliwe i neutralne wydarzenia. I nawet ciało nie jest już dłużej moje. Zwyczajnie pojawia się i przemija, podczas gdy Ja, Twórca wszelkiego Stworzenia, wypełniam je treścią świadomości Doskonałego Przebaczenia, Doskonałego Pokoju i spełnienia Miłości. I choć kroczę dolinami czasu i przestrzeni, nie zaznaję lęku. Albowiem wszystkie dobre rzeczy są dla mnie bezpiecznie przechowane, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Jedynie tutaj jest skarb, którego już dłużej nie szukam, ponieważ znalazłem!

Trwaj tutaj ze mną, aż nadejdzie godzina, kiedy będziesz wiedział, że nie opuścisz już więcej Świętego Domu Ojca. Ten Dom jest Głębią Pokoju, który trwa przy tobie, gdziekolwiek byś nie był, jako samo Serce oraz Istota twej rzeczywistości.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości.

Tę oto boską medytację, tę oto modlitwę wam daję. Udoskonalaj ją! Żyj nią! Spijaj ją! Przygarniaj ją! Pochłaniaj ją! Stawaj się nią! Albowiem w tym stawaniu się zwyczajnie przypomnisz sobie to, co od zawsze było prawdą przed nastaniem wszelkich światów. Tak jak ptak powraca na spoczynek do swego gniazda, jak topniejący śnieg staje się rzeką wpływającą w głębię cichego oceanu, jak dźwięk pieśni fletu łagodnie wnika w twe uszy – jako twórcy tych nut – tak i ty bądź roztropny jak wąż i przenikaj często do głębi Prawdy twego istnienia, aż w końcu będziesz tutaj trwał wszędzie i zawsze.

I kiedy ciało kroczy po Ziemi, i kiedy struny głosowe są używane, by formułować słowa, dotykanie Ziemi stopą będzie ci przypominało błogosławieństwo Chrystusa, a słowa, jakie same się ukształtują, będą nauczały jedynie Miłości. Tutaj więc, umiłowany przyjacielu, jest istota tego wszystkiego, co chcę ci dać tego dnia i w tej godzinie.

Spożytkuj pozostały czas tej godziny spotkania, aby ćwiczyć łagodnie schodzenie i wchodzenie po Drabinie Świadomości. Pozwól sobie wychodzić na powierzchnię i zauważać myśli, jakie przepływają przez umysł. Słuchaj dźwięków dookoła ciebie. Poczuj ciężar ciała na krześle, na którym siedzisz, a następnie ponownie zstąp i trwaj w głębi przez chwilę, by znów zdecydować się wyjść na powierzchnię. Słuchaj dźwięków wokół siebie, słuchaj bicia fizycznego serca. Przenoś ciężar ciała. Zauważaj strumień myśli na powierzchni umysłu. Porzucaj je i znów schodź w głąb, łagodnie przechodząc od głębi do powierzchni i z powrotem. Albowiem czyniąc tak, połączysz oba bieguny w jedno. I będziesz pielęgnował w sobie świadomość i duchową moc konieczną, aby być w świecie, ale nie z tego świata.

Czy może być większe osiągnięcie od tego? Czy może być coś, co może ci oferować większe spełnienie, niż bycie przekaźnikiem, przez który Nieskończona Świadomość i Moc płyną z każdym oddechem, z każdym gestem, z każdym wypowiedzianym słowem – po to, by poprzez ciebie ujawniać światu Chrystusa? Cóż mógłbyś cenić bardziej od tego?

Ciesz się więc tą godziną. I wiedz, że kiedy schodzisz do tego miejsca Cichego Serca w tobie, powitam cię i będę z tobą siedział w głębi tej Ciszy. A nasze umysły, nasze serca i nasze dusze połączą się w Jedno. A kiedy będziesz wychodził do świata, zabierzesz mnie ze sobą. A kiedy znów będziesz schodził w głąb, będziesz spijał mnie w siebie, aż w końcu nie będzie między nami różnicy. I kiedy świat będzie na ciebie spoglądał, powie:

Zobaczcie, znajduję się w obecności czegoś tajemniczego, czegoś pociągającego, czegoś bezkresnego, wypełnionego pokojem i mocą. Oto z pewnością stoi przede mną Dziecię Boga!

A teraz, z tego Umysłu, który współdzielimy jako Jedno, ponownie powiadam wam:

Niech pokój kroczy z wami i moje błogosławieństwo daję wam. Nie tak jak świat daje, daję wam Głos Chrystusa, który pragnie być waszym głosem.

Albowiem świat daje i odbiera, lecz moja Miłość jest z wami na zawsze.

Niech ta Miłość stanie się waszą własnością. Domagajcie się jej. Przyjmijcie ją. Smakujcie ją. Spijajcie ją. Oddychajcie nią. Kroczcie z nią. Mówcie nią. Wcielajcie ją!

Choć teraz wycofam się w Ciszę, jednak kroczę z tobą drogą, jaką wybierzesz, aby mogła się stać drogą, która szerzy skarb twego Doskonałego Poznania, że jesteś miłowany, że miłujesz i że jesteś godny miłości na zawsze. Że zaprawdę jesteś Tym, którym Jesteś. I że nie możesz być niczym innym! Łagodnie dotykaj każdej chwili tym, co odkryjesz w głębi twej podróży do Serca Chrystusa.

Pokój niech zawsze będzie z wami i niech rozświetla wam on drogę, gdy jeszcze trwacie w tym świecie. Zaprawdę jesteście posłani jako Ten Jeden, który dzierży wszelką moc, by dawać skarb Prawdy. Bądźcie więc Tym, czym jesteście – a jesteście gwiazdami, które rozświetlają niebiosa i przynoszą blask rzeczom pochodzącym z czasu.

Idźcie zatem na cały świat i błogosławcie go blaskiem Chrystusa w was.

Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebował wiedzieć, gdzie powinieneś być, zstąp w tę Głębię. A kiedy się z Niej wyłonisz, otwórz oczy i błogosław miejsce, w którym jesteś. Czyniąc to, spełniasz cel swego istnienia.

Pokój niech zawsze będzie z wami.

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy i Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jaką udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 11 Drogi serca w 1995 r. :

Maria Magdalena

Zapraszamy do obejrzenia nowo przetłumaczonego filmu z channelingiem Jeszuy z 2011 r:

A oto tekst tłumaczenia filmu:

Maria Magdalena
Intymne zwierzenia Jeszuy

Channeling Jeszuy za pośrednictwem Jayema
w lesie Saint Baume Aix-en-Provence

Wrzesień 2011 r.

Teraz zaczynamy.

I zaprawdę witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Zaprawdę witam was, którzy podróżujecie z tak daleka, że nie pamiętacie pradawnego początku. A powiadam wam: nigdy nie podróżowaliście oddzieleni ode mnie, albowiem zawsze i wiecznie ten, kogo zrodził Ojciec, by jaśniał chwałą Boga, jest Jedną Istotą, Jedną Duszą, Jednym czystym Istnieniem. Oto, kim naprawdę jesteś i kim pozostajesz. Oto wszystko, czym zawsze będziesz.

A jednak śniłeś, wierzyłeś i pragnąłeś – w nieskończonej wolności, jaką dał nam Ojciec – wytworzyć to, co zwane jest oddzieleniem. I spojrzawszy z tego pradawnego oddzielenia, ujrzałeś nierzeczywisty świat. Zaprawdę wytwarzałeś świat za światem, świat za światem, zstępując, opadając kaskadą, zatracając wibrację Jedności czystego Światła, po to, by stworzyć doświadczenia, po to, by zakosztować jak to jest żyć wiedzą, że masz nieskończoną wolność tworzenia wedle własnej woli.

I w tej woli przyszedł taki moment, taka chwila, kiedy zacząłeś tracić święte widzenie, że twój świat jest światem Ojca. Zacząłeś sobie przywłaszczać, brać na własność ten świat i wówczas pojawiła się mała, szalona idea: jak by to było, gdyby tak stworzyć energię, której Ojciec nie zna? A taka energia może być tylko zaciśnięciem się w lęku.

To jest zatem w istocie jedyna energia, o której można powiedzieć, że ją stworzyłeś. . Uczyniłeś to przez wzięcie Miłości i wywrócenie jej na drugą stronę, aby odgrodzić się od Siebie; aby stworzyć miraż, iluzję, wypaczenie, optyczne złudzenie, że patrzysz na rzeczy, które nie są aspektem ciebie samego… że zaprawdę możesz spojrzeć na coś, co nie jest tobą… że możesz w ten sposób tworzyć – poprzez rozbrzmiewające coraz dalej echo lęku – coś, co jest całkowicie oddzielone od Miłości Boga i spoglądać na to, i wierzyć, że oddzielenie jest prawdziwe.

Zatem każde uzdrowienie jest powrotem do pierwotnej pełni, ponownym oświeceniem w głębi tego, kto widzi, tak by to widzenie było ponownie jednym z tym, co widzi Bóg. Bóg więc spogląda na ciebie i widzi jedynie to Ja, które zrodził. Owo Ja nigdy nie zbacza z drogi, nigdy się nie zmienia, i dlatego w Ojcu nie może być żadnego osądu, skoro Ojciec widzi jedynie to, co jest na Jego lub Jej podobieństwo.

Jednakże, gdy Ojciec spogląda na ciebie i widzi to promienne nieskończone Światło, które samo w sobie jest dowodem na istnienie Boga, to spogląda On na ciebie z wielkim zachwytem zrodzonym z nieskończonej wolności i w pełni pozwala ci tworzyć dowolne doświadczenie, jakiego sobie zażyczysz. Wie bowiem bardzo dobrze, że to, co tworzysz, może być tylko tymczasową wibracją, która generuje pewne złudzenie optyczne, pewną jakość doświadczenia, którym wkrótce się zmęczysz, gdy w końcu zaczniesz zauważać, że jest takie coś, czego pragniesz, a co – jak się zdaje – utraciłeś.

A zatem w podróży tego, co wydaje się być duszą każdej indywidualnej istoty – będącą niczym gwiazda, która wybuchając rozpadła się na miliony maleńkich gwiazd, nadal jednak pozostając samym Światłem – nadchodzi taki moment, poruszenie, zwrot, który zaczyna się w tej duszy, będącej nadal jednym i tym samym, co Jedna Istota, którą stworzył Ojciec, Jedno Światło… Dusza doświadcza poruszenia: pragnie poznać, pragnie powrócić do pierwotnej pełni. I od tej chwili – a mówiłem już o tym wiele razy i na wiele sposobów – od tej chwili, gdy zaczyna się pragnienie, by nie tworzyć już dłużej odmiennie od Boga, ponieważ dopełniło się już doświadczenie takiego tworzenia, dokładnie w momencie, kiedy pojawia się pragnienie, by powróciła pierwotna pełnia – właśnie w tym momencie Ojciec sam zaczyna przenikać Swoje stworzenie, zaczyna jaśnieć magnetycznym Światłem Swej własnej Istoty do samej głębi tego, co starałeś się stworzyć i co wierzyłeś, że zostało dla Ojca utracone, i zaczyna On przyciągać cię z powrotem do Siebie, co oznacza powrót do twego własnego Ja.

Kiedy w tej nieskończonej kaskadzie zstępującego snu, który obniża jakość wibracji, Stworzenie zaczyna emitować pewne anielskie częstotliwości, które nie są już dłużej możliwe, gdy na skutek energii lęku się zagęszczasz, wówczas pojawia się fizyczny wszechświat i to, co jest początkiem czegoś, co zwiesz ciałem.

Nie można zejść głębiej w oddzielenie niż przekonując samego siebie, że jesteś ciałem i niczym innym, albowiem oczy ciała mogą pokazywać ci jedynie nierzeczywisty świat, to znaczy mogą one jedynie udowadniać ci – gdy patrzysz oczami ciała – że oddzielenie naprawdę istnieje. Jeśli będziesz oglądał to nagranie na tym, co zwiecie odtwarzaczem wideo, będziesz patrzył oczami ciała i wierzył, że patrzysz na inne ciało, produkujące jakieś słowa i jakieś nauki w jakimś odległym od ciebie miejscu, ponieważ myślisz, że jesteś ciałem i w ten sposób odrzucasz wszystko, co jest wokół ciała.

Lecz zaprawdę, jeśli tylko mógłbyś to przyjąć – ponieważ oddzielenie w ogóle nie istnieje i nigdy nie mogłoby istnieć, to jesteś wszędzie – teraz. Nie ciało – ty. Potencjał tego, co zwiesz świadomością, która oświeca jaźń – owo pole potencjału Światła; to, co wie, że coś istnieje – otacza ciało w tej chwili. Znajduje się on nieskończenie pod poziomiem ciała i nieskończenie ponad ciałem. Ciało zatem wyłoniło się z wnętrza doskonałej Jedności Światła. Tym jesteś i tym pozostaniesz.

I kiedy zaczyna się zwrot i rodzi się zachwycające pragnienie, by odważyć się wyruszyć poprzez to, co wydaje się nieznane, abyś mógł odzyskać swą pierwotną pełnię, nie rozpoznajesz tego, że już musisz wiedzieć, czym ona jest, skoro masz świadomość, że została utracona. Nie ufasz zatem, że w rdzeniu twej własnej duszy dzieje się wielkie przebudzenie, że zaprawdę owo przebudzenie już się dokonało i że nieuchronnie sprowadzi ono to, co zwiesz oświeceniem, do pełni twej promiennej świadomości, gdy odzyskasz „zagubioną owcę”, utracony wymiar twego Jednego Istnienia.

A zatem w samym środku tego niezwykłego procesu, tej próby wytworzenia energii zwanej lękiem, która mogłaby stworzyć oddzielenie i utratę Jedności, zostały wzbudzone światy za światami i kolejne światy, aż w końcu znalazłeś się tutaj. I jak wielu z was jest tego świadomych, dość często tutaj trafiacie, albowiem, gdy zaczynasz się budzić i przywracasz sfery swego własnego istnienia, gdy przyglądasz się jeszcze raz i przyjmujesz przemianę podróży zapomnienia w podróż przypomnienia, zaprawdę odzyskujesz to, co niektórzy nazwaliby innymi wcieleniami, innymi światami, innymi wymiarami. I to wszystko będzie ci się wydawało tak niezwykłe, jednak to po prostu jest tym, czym jesteś. Najbardziej niezwykłym wydarzeniem, jakie kiedykolwiek miało miejsce, jest to, że uwierzyłeś, iż udało ci się dokonać oddzielenia. Oto najbardziej niezwykła rzecz, jaka może pojawić się w świadomości.

Podróż do domu będzie pełna wielu momentów objawień, wielu niezwykłych chwil oświecenia, albo, jak powiedzieliby niektórzy – co to za słowo? – wielu ekstaz – tego, co uwalnia cię z twych schematów, i ponownie będziesz czuł, że jest to tak niezwykłe, lecz to jest tylko jeden krok na drodze powrotu do twej własnej pierwotnej pełni. Albowiem, zaprawdę, ty jesteś Tym Jedynym, zrodzonym z Ojca, na wieczność uczyniony z jednej substancji z Bogiem. Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. I wszystkie wymiary i bariery rozpuszczają się, a ty obserwujesz, jak wszystkie światy są zawarte w tobie. I w mgnieniu oka – że tak powiem, choć nie będziesz miał oczu – będziesz w stanie być gdziekolwiek zapragniesz być i z kimkolwiek zapragniesz.

I jako Ten, który znany jest jako Chrystus, będziesz zaprawdę kierowany tylko jedną rzeczą. Ostatecznie i na zawsze wszystko wróci do tego, czym było na samym odwiecznym początku, i jedyną rzeczą, która będzie tobą kierowała, będzie Miłość. Nie lęk, nie myśl o „ja”, które wytworzyłeś, nie lęk, że coś się może przytrafić ciału, ponieważ będziesz widział bardzo wyraźnie, że w ogóle nie jest możliwe, abyś był ciałem. Jest możliwe, abyś przejawił lub, powiedzmy, poprzemieszczał molekuły w taki sposób, by stworzyć to, co jest zwane masywnością ciała. Możesz ograniczyć swą świadomość tak, by była zorientowana jedynie na to, co wydaje się być w ciele w jakimś szczególnym punkcie czasu i przestrzeni, a następnie powiedzieć: „Tym właśnie jestem”. Oczywiście, że jest to możliwe, bowiem wszystkie nieskończone możliwości są w tobie.

Dlatego też nie myśl, że to niezwykłe, kiedy mówię ci, że gdy nastąpi uzdrowienie i się przebudzisz, to odkryjesz, że twe prawdziwe Ja zawsze było daleko poza ciałem, jednak ciało to przenikając, i że ciało pojawia się jako wolny wybór, by wytworzyć pewną perspektywę, by można było doświadczać pewnych właściwości. Zawsze zatem wytwarzasz dokładnie to, co postanowiłeś obdarzyć wartością.

I teraz dochodzimy trochę bliżej do celu tej godziny. Jedną rzeczą, którą jako jedno istnienie razem cenimy, to pragnienie natchnienia najdalszych zakątków snu oddzielenia – ciał na planecie napędzanych lękiem, osadzonych głęboko w poczuciu winy i straty, zmagających się z przetrwaniem… W Biblii jest to przedstawione w historii Adama wyrzuconego z rajskiego ogrodu: i tak oto musi pojawić się wysiłek, tak oto musi pojawić się zmaganie, by przetrwać, gdyż jedyne, co jesteś w stanie zobaczyć, to że jesteś ciałem.

W odpowiedzi na owo postrzeganie oddzielenia jako czegoś rzeczywistego, co wydaje się pętać Święte Dziecię Boga, zrodziło się pragnienie – z dobroci promiennego współczucia, które jest istotą Chrystusa z ciebie emanującego – pragnienie, by tchnąć, by przeniknąć sen cierpienia ludzkości tym, co na tej Ścieżce nazwaliśmy rodem… Ziarna zostały zasiane w pradawnych czasach w miejscu, które zwiecie starożytnym Egiptem. Zaczęły one tworzyć echo, które rozbrzmiewało z pokolenia na pokolenie, z pokolenia na pokolenie, w ramach matriksu ludzkości zrodzonego ze snu oddzielenia. W ten sposób zaczęła się tworzyć gleba, w której mogły być zasiane głębsze ziarna Prawdy, by rozkwitać i wnikać swym promiennym światłem w twarde skały – tak to nazwijmy –uformowane przez sen oddzielenia.

Zatem ród, który mnie zrodził, zaczął się w starożytnym Egipcie: bardzo starożytnym Egipcie, bardzo, bardzo starożytnym Egipcie. Rozwijał się on przez bardzo długi okres czasu – powoli, starannie, rozważnie – aż do czasu, w którym zostało zrodzone to, co wielu z was nazywa tradycją esseńską. Esseńczycy byli szeroko rozpowszechnioną grupą, lecz oni sami byli owocem długiego okresu dojrzewania zachodzącego gdy Światło przenikało to, co możecie nazwać materią – z braku lepszego słowa – gdy świadomość przenikała nieświadomość, gdy Miłość przenikała lęk. Z bardzo ważnych powodów Istota i Prawda były bezpiecznie chronione i utrzymywane w sekrecie. Matriks ludzkości jako całość nie był jeszcze gotowy i Prawda zostałaby wtedy zdeptana.

Po długim czasie Esseńczycy w końcu zaczęli pojawiać się na obszarze zwanym przez was teraz Bliskim Wchodem, wyłaniając się z gleby starożytnego Egiptu, i dotarli aż do miejsca, które znacie jako Persję, aż do miejsc znanych jako Indie czy Grecję i aż do tego miejsca, w którym jesteśmy teraz, zwanego Prowansją, południową częścią Francji. Już wówczas to ziarno rodu, dojrzewając w coraz szerszych kręgach i docierając również do miejsca zwanego przez was Anglią, przynosiło wiedzę prawdziwego Światła, prawdziwej świadomości, prawdziwych możliwości. Zawierało wiele nadzwyczajnych możliwości, jak nazwałby to wasz świat, ale powtórzmy raz jeszcze – to, co nadzwyczajne, postrzegane jest jako takie tylko z perspektywy większego zaciśnięcia w lęku, perspektywy, która zatraciła ową właściwość, ową zdolność uzdrawiania, zdolność wzniesienia, czyli tego, co nazywacie wzniesieniem ciała w Ciało Świetliste.

Te rzeczy były praktykowane i znane w starożytnym Egipcie. Esseńczycy strzegli tej wiedzy, chronili ją i powoli przekazywali jej nauki tym, którzy byli zarówno na nią gotowi i tym – słuchajcie, proszę, uważnie – i tym, którzy trwając w tych tradycjach pragnęli odkryć, w jaki sposób czynić te nadzwyczajne rzeczy.

Jedynym pragnieniem, jakie ma znaczenie, jest pragnienie uzdrowienia z lęku w Miłość. Choć wszystkie nadzwyczajne zdolności są już zawarte w Miłości, to wielu z tradycji esseńskiej uczyło się przez wiele, wiele lat odkrywania, jak tworzyć wibrację, by doprowadzać do zastygnięcia ruchu komórek ciała. Opiekowały się nimi pewne kapłanki, które rozumiały cały proces: dbano o ciało, chroniono je, a następnie oni po prostu dematerializowali je i materializowali ponownie. Niektórzy praktykowali to wielokrotnie w danym wcieleniu. Dlaczego? Ponieważ gdy wchodzili w matriks ludzkości, mogło im się początkowo wydawać, że jest to jakaś nadzwyczajna rzecz.

Wzniesienie ciała w Ciało Świetliste nie jest zatem nadzwyczajną rzeczą. Już jesteście poza ciałem. Powtórzmy: najbardziej niezwykłe jest to, że w ogóle mogło zaistnieć prawdziwe utożsamienie się z tym zaciśnięciem w lęku i przekonaniem, że nie jesteś taki, jakim Ojciec cię stworzył. Wszystko inne jest po prostu zwyczajnym przywróceniem tego wspaniałego momentu oświecenia, kiedy to naprawdę widzisz i wiesz każdą cząstką swego promiennego świetlistego istnienia: ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Bóg jest i jedynie Miłość jest rzeczywista.

Kiedy osiągasz pełnię tej świadomości i w niej trwasz, gdziekolwiek byś nie był i będąc takim, jakim jesteś, zaprawdę doszedłeś do końca twej podróży. Od tego momentu będziesz faktycznie poruszany jako Duch przez samą Miłość. Nie będziesz przywiązany do miejsca, do osób, do wyobrażenia siebie samego, albowiem nie będzie lęku przed utratą tego, czym – jak błędnie sądziłeś – jesteś, i co musisz posiadać, by utrzymywać poczucie swej odrębnej tożsamości.

I proponuję wszystkim, którzy słyszą te słowa, żebyście wzięli to, co zostało właśnie powiedziane, i obrócili to w modlitwę i medytację, i abyście pozwolili temu osiąść głęboko w waszej świadomości. I nie znajdziesz już żadnego poczucia zaciśnięcia, które musi być utożsamiane z poczuciem oddzielnej tożsamości związanej z ciałem. Ostatecznie przekroczysz wszelkie poczucie tożsamości w zindywidualizowanej duszy i powrócisz do rozpoznania, że jesteś jedynie tym, którego zrodził Ojciec. Wówczas, i jedynie wówczas, spojrzysz na innych i zobaczysz tam tylko siebie.

I w tym spojrzeniu, ponieważ będziesz poza lękiem, obejmiesz ich podróż jako swą własną. Spojrzysz na nią i wnikniesz w nią głęboko, i na poziomie Duszy i Światła skąpiesz ją samym Światłem, które zacznie przyspieszać ich podróż. Ich zdolność do objawienia, do bycia poruszanymi przez to głębsze pragnienie powrotu do Domu, wzmaga się bowiem jeszcze bardziej w obecności tych, którzy już sobie przypomnieli.

Oto zatem jest Prawda o tym, kim jesteś, i oto jest Prawda twego jedynego przeznaczenia. Pozwólcie, że powiem to jeszcze raz. To jest twe jedyne przeznaczenie. Nie może być żadnego innego, skoro powrót do pierwotnej pełni sprowadza cię z powrotem do Prawdy o tym, kim jesteś, a wówczas to potencjał samej Miłości wskazuje drogę.

Lecz to może się wydarzyć jedynie w takim stopniu, w jakim jesteś gotów objąć swe stworzenia. A czymże są te stworzenia, jak nie samym lękiem i skutkami lęku? Nie lękaj się zatem samego lęku, lecz patrz uważnie, by odkryć wszystko, co z niego powstało – zadziwiaj się tym, błogosław to, nie osądzaj tego, albowiem nawet w stworzeniach lęku podstawową mocą jest samo Światło, a ta podstawowa moc nigdy nie została zmieniona. Nic na nią nie wpłynęło, nie zmieniły jej formy lęku, jakie z niej powstały.Nieskończona moc, by wytwarzać lęk i jego skutki, jest jedną i tą samą mocą, która dokładnie w tym samym miejscu, gdzie kiedyś istniało złudzenie oddzielnej tożsamości, rodzi obecność Chrystusa.

To jest jedna i ta sama moc. Liczy się tylko to, do stworzenia czego użyjesz mocy świadomości? Co tak naprawdę będziesz cenił?

I tu na tej płaszczyźnie oznacza to: do czego będziesz używał czasu?

Do czego użyjesz daru każdego oddechu?

Czemu oddasz każdą chwilę doświadczania?

Co będziesz pielęgnował, czemu będziesz oddany?

Albowiem to właśnie ta energia pragnienia już rodzi to, co jutro będzie twymi doświadczeniami, i jako to Jedno Światło zwane Chrystusem jesteś wolny, by doświadczyć absolutnego uwolnienia. Gdziekolwiek byś nie był, nic nie może tego ograniczyć. Jeśli świat ciała w czasie i przestrzeni mógłby ograniczać twą zdolność do spoczęcia i przebudzenia się jako sam Chrystus, oznaczałoby to, że rzeczywiście istnieje jakaś moc, która jest przynajmniej równa temu, co stworzył Bóg… A Bóg tworzy tylko to, co jest Jemu podobne – promienne pole doskonałego Światła, które nie zna niczego prócz nieograniczonej Miłości, w której lęk jest nieznany i nie może się pojawić, chyba że się go zacznie pragnąć, a wówczas Światło Miłości zostaje użyte, by tworzyć złudzenia lęku.

Zatem lęk sam w sobie nie może być niczym innym, jak tylko złudzeniem. Dlatego też mówię często, że kiedykolwiek zauważysz obecność lęku, powiedz po prostu w umyśle – skoro stworzyłeś myślący, czy jak to nazywacie: „trajkoczący” umysł – daj mu coś pożytecznego do roboty, mówiąc: „Tak być nie musi”, i powróć to samego Światła. Niech to Światło objawi ci twe kolejne kroki, niech to Światło cię niesie, albowiem nie może zrobić niczego innego, jak tylko ponieść cię poza granice twego złudzenia, gdy coraz bardziej odzyskujesz Prawdę o tym, kim już jesteś. I w tym odzyskiwaniu nigdy nie ma niczego, co mogłoby zostać stracone.

Gdy Prawda ta pojawiła się w miejscu gotowym pod zasiew i gdy nadszedł jej czas, wcieliłem się w pewną rodzinną strukturę w miejscu, które znacie jako Palestynę. Owa struktura rodzinna była już – jakby to powiedzieć – osadzona w tradycji esseńskiej, a zatem już posiadała przestrzeń wibracyjnych jakości, w których miałem się zanurzyć, niczym w gęstej zupie. Byłem warzywem wrzuconym do gęstej zupy pewnej esseńskiej rodziny z baaaardzo starego rodu, który był już dobrze ukorzeniony od tysięcy lat. I miałem pokazać – ale nie tyle pokazać coś, co da się zobaczyć – lecz raczej doprowadzić do eksplozji Światła w matriksie samego snu oddzielenia. W moim życiu chodziło więc o stanie się człowiekiem po to, by przypomnieć sobie Boskość i dać takie świadectwo, które przeniknęłoby i stworzyło coś, co obecnie być może nazwalibyście skokiem kwantowym, tak głębokim dopływem Prawdy i Światła, które wstrząsnęłoby całą matrycą ludzkości.

Po raz pierwszy w esseńskiej tradycji zmartwychwstanie i wzniesienie molekuł ciała – mówiąc w uproszczeniu – w Ciało Świetliste, a następnie umiejętność dowolnego wielokrotnego pojawiania się – po raz pierwszy nie były chronione w klasztorach i izolacji starożytnych egipskich zakonów, w esseńskich klasztorach ani w tajemnych stowarzyszeniach. Moje ukrzyżowanie było publiczne. Wszedłem w najgorszą z możliwych sytuacji oddania ciała po to, by pokazać, że nie ma takich okoliczności, które mogłyby cię powstrzymać od wyboru Rzeczywistości Miłości – nie ma takich okoliczności, o ile sam nie postanowisz inaczej. A zatem dzięki temu, czego się nauczyłem, wskrzesiłem ciało trzeciego dnia, by pokazać, że nie ma już potrzeby, by trzymać tę wiedzę w zamknięciu, chronić ją i trzymać w tajemnicy, że nie potrzebuje już ona wsparcia i ochrony w ramach tradycji; że głębszym potencjałem świadomości jest to, że każdy może to zrobić, jeśli będzie tego pragnął i jeśli da sobie na to czas i poświęci się temu, by aktywować pamięć, jak to się robi… Jak doprowadza się do zmartwychwstania ciała, do tego wydarzenia pośród zwykłego, zrodzonego z lęku świata.

~~~

Na mojej drodze pojawił się ktoś, kogo spotkałem w bardzo, bardzo młodym wieku. Spotkaliśmy się, gdy byłem małym, młodym chłopcem, i już wówczas odczuwaliśmy jakieś przyspieszenie, poruszenie, wzajemną bliskość i rozpoznanie. I znów minęło parę lat, gdy weszliśmy w to, co nazywacie okresem nastoletnim, kiedy to, powiedzmy, że przypadkiem – jeśli istniałoby coś takiego jak przypadek – znów się spotkaliśmy i tym razem przyspieszenie w nas było o wiele silniejsze, narodziła się miłość, czy też pamięć tego, co ty znasz jako miłość. Nie była to miłość, jaką ego zna w formie romantycznego przyciągania. Nie była to miłość zrodzona po to, by generować przywiązanie do siebie nawzajem, czyli wyłączność lub wyjątkowość. Było to rozpoznanie współdzielonego przez nas Światła oraz tego, że to Światło już nas podtrzymywało i niosło, i że w istocie nigdy nie utraciliśmy łączności jako Jedna Dusza w tym Świetle.

Po czym minęło trochę lat, zanim nadszedł czas naszego kolejnego spotkania. Niektórzy powiedzieliby, że było to spotkanie nauczyciela z uczniem, ale proszę was, niech to będzie wiadome, że nie byłem nauczycielem tej, którą znacie jako Marię Magdalenę: byłem jej bratem i przyjacielem, równym jej w Duszy, a ona była tak samo moim nauczycielem, jak ja byłem jej. Była pewna komplementarność, która pozwalała wibracji Światła zwiększać się w gwałtowny sposób, ponieważ zawsze byliśmy świadomi równości Światła i tego, że przebywaliśmy w Jednym Umyśle Boga, naszego Ojca. Ten wgląd, to poznanie wibrowało w każdym z nas za każdym razem, gdy spoglądaliśmy na siebie nawzajem. Było to proste i niezachwiane poznanie prawdy.

Oto jest zatem istota świętego związku, a święty związek nie jest w ogóle jakimś mrocznym romansem miłosnym, a wręcz przeciwnie: jest radykalnym świętowaniem wielkiej wolności, albowiem gdy rozpoznajecie, że jesteście zrodzeni i uczynieni z Jednego Światła, nie może pojawić się lęk. Nie można sobie wyobrazić lęku przed stratą. Pojęcie oddzielenia nie może się pojawić w świętości, w radykalnym świętowaniu, że jesteśmy Światłem Ojca i że narodziliśmy się jako jednostki, aby doprowadzić do przejawienia się takiego wydarzenia, które radykalnie zmieni matriks samej ludzkości.

Oto zatem istota mojego związku z tą, którą znacie jako Marię Magdalenę, Marię z Magdalii, której rodzice przybyli z regionu zwanego Magdalą, w północnej Palestynie. Maria również od dziecka wychowywana była w tradycji esseńskiej. Podążała ścieżką kapłanki. Nauczyła się aktywować pewne częstotliwości poprzez łono, poprzez to, co znacie jako okolice narządów płciowych ciała, aktywować niezwykle głębokie częstotliwości poprzez serce, by aktywować Światło poprzez to, co zwiecie trzecim okiem aż do czubka głowy. I nauczyła się promieniować mocą, która, szczerze mówiąc, wywoływała lęk u niektórych kobiet i u większości mężczyzn. Było to ziarno zazdrości, lęk przed nią. Promieniowała taką żywotnością i taką mocą, która sama w sobie była nieulękła, że było to zatrważające dla większości mężczyzn i dla niektórych, jeśli nie dla wielu, kobiet, choć nie dla wszystkich.

Zanim naprawdę zaczęliśmy się spotykać, by razem pracować, ona już była wielkim nauczycielem w obrębie tradycji esseńskiej. Znana była we wszystkich tych miejscach, o jakich wam wcześniej wspomniałem. Była otaczana czcią i szanowana jako „Wielka Maria”, wielki mistrz-nauczyciel na swoich własnych prawach. Podążała nurtem kapłanek i przejawiała to, co wyrażały żeńskie nurty Jedności Światła. Żyła z wielką nieustraszonością.

Kiedy nadszedł czas, abyśmy się połączyli, odbyło się wielkie świętowanie. Niektórzy z was być może o tym słyszeli. W księdze, którą zwiecie Pismem Świętym, jest fragment tej historii, choć bardzo zniekształcony. Znacie to, co zwą weselem w Kanie Galilejskiej? Niektórzy z was o tym słyszeli. Dyskutowano już na ten temat: „Och, właśnie tam Jeszua zamienił wodę w wino i taki był początek znaków, jakie uczynił, lecz oczywiście było to wesele kogoś innego”. Obie te informacje są prawdziwe. Niektórzy z was słyszeli zaś, że: „Och, to wesele było w rzeczywistości ślubem Marii Magdaleny i Jeszuy. To tak naprawdę było jego wesele”. W pewnym sensie to również jest prawdą.

Jak to możliwe, aby wszystkie te informacje były prawdziwe? Cóż, po pierwsze, jeśli dobrze się bawisz na jakiejś uroczystości, tak jak ja owego dnia z innymi braćmi i siostrami, którzy mieli się połączyć – nie będę jeszcze tutaj używał słowa „ślub” – czy nie chciałbyś, aby twoi przyjaciele mieli najwspanialsze warunki? A zatem, skoro już od dzieciństwa uczono mnie zmieniania molekularnych wibracji i opanowałem to w dość wysokim stopniu – choć jeszcze wówczas nie opanowałem doskonałej Chrystusowej mądrości, by wiedzieć, kiedy to robić; ciągle żywiłem pewne przekonanie, że muszę zbawiać innych od ich doświadczeń, nawet jeśli nie byli jeszcze gotowi, aby być zbawieni. A zatem zmieniłem wodę w najlepsze z win.

To był cud, bowiem obecni tam byli nie tylko Esseńczycy, ale również – jak byście dzisiaj powiedzieli – świeccy Esseńczycy, lub też zwykli członkowie społeczności, i oni zadziwiali się tymi rzeczami, który były już znane w tradycji esseńskiej niczym „kolejny zwykły dzień”. W tej opowieści uwagę skupiono więc przede wszystkim na zamianie wody w wino, tak jakby to była wielka niezwykła rzecz.

Owego dnia zarówno ja, jak i Maria rozpoznaliśmy, że nastał czas aktywowania następnego etapu odsłonięcia celu danego nam przez Ojca, celu, który został poznany sercem i duszą, i który się pojawił, zostać zrealizowany. I dlatego też owo tak zwane wesele było radosnym świętowaniem przepełnionym muzyką, tym, co teraz nazwalibyście intonowaniem, śpiewaniem świętych słów i wibracji przez wielu członków esseńskiej wspólnoty, którzy wiedzieli, o co w tym wszystkim chodziło.

Byli tam wówczas obecni pewni mistrzowie, była tam moja babcia, Anna. Było wiele istot, które rozumiały, po co stworzono tę okoliczność świętowania, w którym dwie pozornie odrębne istoty schodziły się razem, by dzielić wspólny cel, przekraczający ich odrębność – dwie istoty będące już w wystarczającym stopniu pełnią w sobie, które przemieniły swe człowieczeństwo na tyle, że lęk już w nich nie zamieszka, ego już nie przywłaszczy sobie ich związku dla celów wyjątkowości, po to by zapełnić to, czego myślą, że im brakuje. Schodziły się one raczej po to, by stworzyć i osadzić cel swego związku w takim Świetle i świętowaniu, by stworzyły one„pole mocy” – to jedyny sposób, w jaki można to wyrazić – o wiele większe niż te dwie osoby mogły mieć same w sobie. Tym samym to wesele w Kanie było inicjacyjnym świętowaniem z udziałem mistrzów tradycji esseńskiej, a my zaprosiliśmy do przyłączenia się wielu z naszych przyjaciół, braci i sióstr ze świeckiej społeczności, mimo iż byli oni na różnych etapach inicjacji w uczeniu się i szkoleniu. Nie byliśmy tam jedyną parą; było nas siedem – jakbyście to powiedzieli – par, które w to wchodziły i miały do spełnienia różne cele.

A teraz przejdźmy do tego, co nazywacie „ślubem” czy „małżeństwem.” Kiedy Dusza w oddzieleniu spogląda na to, co zwie się małżeństwem lub używa tego słowa w znaczeniu wzorca szeroko rozprzestrzenionego w ludzkości, w egotycznych wymiarach świadomości, natychmiast pojawia się przekonanie, że małżeństwo jest oddzielaniem się od wszystkich innych i że jest wyłącznie połączeniem się dwóch osób. Jedna osoba jest wyodrębniana jako mająca większą wartość niż wszyscy inni. Ta osoba spogląda zatem na ciebie i wyodrębnia ciebie spośród wszystkich innych. Doświadczyliście tego? I wówczas wierzycie, że zostaliście dla siebie stworzeni i jesteście teraz zamknięci, musicie trzymać się w tym zamknięciu, wyłączając z niego wszystkich innych. Takiego właśnie znaczenia nabrało słowo „małżeństwo”. I zgoda, w królestwie egotycznej świadomości takie jest właśnie jego znaczenie.

Wielkim błędem i wypaczeniem rzeczywistości i prawdy jest postrzeganie ślubu w Kanie pomiędzy mną i Marią jako ruchu w stronę wyłączności połączenia się i pewnej formy porzucenia innych, tak iż miłość, serce, dusza, czas i, tak, nawet ciało, muszą być ograniczane i trzymane wpierw dla tej jednej istoty, a dopiero później – jeśli będzie ku temu jakaś okazja i będzie to w porządku, i wyłączność nie będzie zagrożona – wówczas troszkę tego może się przesączyć do świata. Doświadczyliście tego? I tej interpretacji małżeństwa?

Lecz w świętości nie ma lęku, wyłączność nie jest wymagana, albowiem nie ma do zapełnienia żadnych dziur i nie ma czego chronić. Celem związku jest promieniowanie Światłem i Miłością Boga o wiele głębiej niż kiedykolwiek – takim Światłem i taką Miłością, które niszczą złudzenia lęku, z którego pochodzi potrzeba wyłączności.

Dlatego też wiedz i zrozum dobrze, że „ślub” i „małżeństwo”, jakie miało tam miejsce, nie było tego samego porządku i nie powinno być rozumiane z perspektywy, z jakiej małżeństwo jest rozumiane w waszym świecie. Nigdy nie było w nim wyłączności. Nie opuściliśmy domów naszych rodziców, aby zamieszkać w ładnym domku nad jeziorem, w którym mieliśmy żyć długo i szczęśliwie, ani też nigdy nie wyłączaliśmy innych. Nasz związek był pogłębieniem świętowania poddania się Woli naszego Ojca i wsparciem tego poddania się w sobie nawzajem, niezależnie od tego, z czym to się mogło wiązać.

Spędziliśmy wiele czasu osobno, aż nadszedł czas, aby wejść w jawny etap mojej służby. Przez następne trzy lata byliśmy, jak to mówicie, nierozłączni niczym syjamskie bliźnięta. Rzadko widywano nas osobno, ponieważ wchodziliśmy w ten głęboki matriks tworzenia niezbędnej energii, niezbędnego nauczania. Pojawiali się też inni, by wypełnić swoją rolę; niektórzy byli znani jako moi uczniowie – imiona wielu z nich zaginęły w mrokach historii, ale byli oni równie ważni – a większość moich uczniów to były kobiety, powiedziałbym, że w stosunku ośmiu do jednego. Wiele z nich przybyło, ponieważ były już wcześniej nauczane, albo już były pod opieką Marii w wielu miejscach świata, w Egipcie, w Persji i w innych miejscach. Wiele z nich przybyło, ponieważ wiedziały, że nastał czas, by rozpocząć tę pracę. Praca ta była w ogromnym stopniu wspierana przez kobiety i przez niektórych mężczyzn, mego wuja Józefa z Arymatei i innych.

Właśnie wtedy doświadczyliśmy razem niezwykłych chwil. Niektórzy się zastanawiali: czy Jeszua i Maria Magdalena obcowali ze sobą cieleśnie? Oczywiście. Byliśmy również ludźmi. Wielka różnica tkwi w tym, że nie łączyliśmy części naszych ciał, by uzyskać coś, czego nam w naszym przekonaniu brakowało, czy też by stymulować przyjemność w celu ucieczki od bólu, albo by pozyskać pocieszenie od siebie nawzajem. Było to raczej świętowanie spoczywania w Świetle i jako promieniowanie tego Światła, tak iż łączenie części ciała było zwykłym ubocznym następstwem ekstatycznego orgazmu jedności w samym Świetle.

A teraz chciałbym się z wami podzielić tym, że od czasu gdy Maria i ja połączyliśmy się w tym, co teraz możemy nazwać małżeństwem, jako że teraz będziecie już to rozumieli – od czasu wesela w Kanie Maria nie była jedyną kobietą, z którą moje ówczesne „części ciała” zostały użyte do przekazania energii uzdrawiającego Światła; ani też ja nie byłem jedynym mężczyzną, który wszedł w kontakt z „częściami ciała” Marii – używam tego terminu, aby podkreślić, że normalny egotyczny umysł obdarza tak wielką wartością części ciała, zamiast Duszę, Światło i Miłość, która mogą emanować zarówno przez koniuszki palców, jak i przez genitalia.

A celem takiego połączenia jest świętowanie Rzeczywistości, że jedynie Miłość jest Rzeczywista, a Bóg Jest… Że nie ma lęku, nie ma nic do stracenia, nic do zyskania, niczego do zabrania i niczego, co można by wymagać od drugiej istoty. Świętowanie Rzeczywistości… I że, jak już wiecie, ciało może być użyte, by uzdrawiać, pocieszać, pielęgnować i błogosławić… I że gdy prawdziwie obudzisz się z utożsamiania z ciałem, zobaczysz, że ono jest tylko narzędziem, niczym pędzel, po który można sięgnąć i przekazać Bogu, aby Jego Światło i Miłość mogły przezeń działać w sposób, który może być prawdziwą korzyścią dla drugiego i mu służyć. A to może się zadziać w dowolny sposób – od tego, co zwiecie seksualnym zjednoczeniem, aż do pogłaskania kogoś po policzku. Z punktu widzenia Miłości pogłaskanie po policzku i to, co zwiecie seksualną (co to za słowo, którego używacie?) kopulacją jest jednym i tym samym, jeśli mają za cel uzdrawianie, pocieszanie, pielęgnowanie i błogosławienie, i jeśli wypływają z rozpoznania, że wszystko jest czystym Duchem, wszystko jest Światłem i że wszystkie istoty są godne Miłości Boga.

Dlatego też proszę, pomóżcie innym zobaczyć, że postrzeganie wyłączności pomiędzy mną i Marią jest błędnym postrzeganiem, że jest to – jak to zwiecie – projekcją romantycznej potrzeby, aby postrzegać, że byliśmy w jakiś sposób oddzieleni i wyjątkowi, górując nad innymi istotami. To byłoby antytezą wszystkiego, co mój Ojciec mi ujawnił, wszystkiego, co Maria wiedziała i co ucieleśniała. Byłoby to antytezą nauk wolności w Umyśle Chrystusa.

~~~

Przed wypełnieniem tego, co miałem zademonstrować, zanim udałem się do ogrodu Getsemani, spędziłem ostatnie parę godzin z Marią. Byliśmy głęboko zatopieni w modlitwie i medytacji, w wielkiej ekstatycznej radości, że wszystko zostało przygotowane i teraz wszystko miało się wydarzyć. Czy to oznacza, że nie było w tym żadnych ludzkich uczuć? Oczywiście, że były. Cóż oznaczałoby przyniesienie Światła, jeśli nie działoby się to w obszarze człowieczeństwa i wszystkiego tego, czego człowieczeństwo doświadcza, tak aby mogło ono zostać przemienione przez odczuwanie i objęcie go, przez rozpoznanie, że od tej godziny, kiedy to powstanę i się rozstaniemy, nie będziemy się już więcej widzieć w taki sposób, do jakiego nawykliśmy i że już za chwilę miała się wydarzyć wielka przemiana.

Byliśmy temu oddani, byliśmy na to przygotowani i w tych ostatnich paru godzinach ja się jej poddałem. Ona, jako kapłanka, przywołała pola Światła i energii, które promieniowały poprzez każdą komórkę mego ciała i pomogły zakotwiczyć – jak byście to powiedzieli? – koherencję, spójność Światła tak głęboko w mym ciele, że moja świadomość nie była w stanie się wahać ani na jotę w stronę lęku. Z powodu swej własnej pracy uzdrawiania Maria wiedziała, jak utrzymywać dla tego przestrzeń. Otworzyła ją, a następnie utrzymywała przez ponad godzinę, w trakcie której ten proces toczył się tylko między nami dwojgiem. To ona powiedziała mi: „Wszystko jest przygotowane i czas, byś już wyruszył”.

Objęliśmy się, pocałowaliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy z wielką radością i powiedzieliśmy: „Niech teraz objawi się Wola Ojca, bo wypełniamy cel, dla którego przyszliśmy”. Odszedłem, by spotkać się z moimi uczniami płci męskiej, a ona poszła, aby z pewnymi kapłankami trwać w medytacji i modlitwie. Wszystko zostało puszczone w ruch, wszystko zostało przygotowane, wszystko zostało rozpoznane jeszcze zanim się wydarzyło. Czy oznacza to, że było to dla niej łatwe? Nie, bo obserwowała, jak moje ciało było oddane umysłowi świata, i jak umysł świata próbował pozbyć się pewnej jakości świadomości, atakując ciało. Lecz z powodu mojego własnego przygotowania i z powodu naszego wspólnego przygotowania, oraz z powodu jej mistrzostwa w Świetle, byłem w stanie oddać swe ciało na każde biczowanie, dać się przeszyć gwoździami, nie tracąc jednak spójności ze Światłem wibrującym w subtelnej przestrzeni wewnątrz, pod i wokół ciała.

Dlatego też… Wszyscy znacie tę historię, nic z tego nie jest teraz nowe. Rzeczywiście byłem ukrzyżowany, zabity i pogrzebany – jako ciało. Trzeciego dnia zmartwychwstałem. Aktywowałem cząsteczki materii – to jedyny sposób, w jaki można o tym mówić w waszym świecie – i rozpuściłem pozór fizycznej formy w polu Ciała Świetlistego. A tak nawiasem mówiąc, na tym poziomie Światła ciężki kamień przed wejściem do grobu waży tyle, co piórko, i nie jest trudno go odsunąć. Wyszedłem więc na zewnątrz, robiąc pierwsze kroki w Ciele Świetlistym, które również – jak to najlepiej przekazać? – szukało odpowiedniej jakości wibracji, aby moja świadomość jako czysty Duch, aby moje jestestwo jako czysty Duch mogło przejawić formę fizyczną na tyle, aby Maria, gdy przyjdzie do grobu, tak jak to planowaliśmy, mogła zobaczyć kogoś, kto porusza się jak postać ludzka. Nie rozpoznała mnie, ponieważ na poziomie wibracji ciało odczuwane było zupełnie inaczej. Miało nieco inny wygląd. Przez sekundę mnie nie rozpoznała i myślała, że jestem ogrodnikiem, dopóki się do niej nie odezwałem. Wówczas, natychmiast rozpoznała, że to ja. I w owym momencie nie było już dłużej możliwości, aby choć jedna krztyna wątpliwości mogła się pojawić w jej świadomości. Niektórzy z was doświadczyli czegoś podobnego: gdy coś zostaje rozpoznane tak głęboko i w tak cudowny sposób, doświadczacie takiego Światła, że Ono was poraża i po prostu nie ma dłużej możliwości, aby na to, co teraz wiecie, rzucono jakikolwiek cień.

Następnie Maria przystąpiła do wypełnienia swego obowiązku. Wróciła i powiedziała uczniom, przyjaciołom, że zaprawdę to się dokonało, jednak oni byli na bardzo różnych poziomach świadomości. Paru przyjęło tę wiadomość, wielu jeszcze nie potrafiło uwierzyć, że to się w pełni dokonało i domagało się, aby mnie zobaczyć. Przez okres wielu tygodni pojawiałem się kilkuset osobom w tamtym regionie: przyjaciołom, uczniom, Esseńczykom, w wielu lokalizacjach i miejscach, od Jerozolimy do Kafarnaum i jeszcze dalej.

Pojawiłem się w Egipcie; pojawiłem się w Anglii; pojawiłem się w miejscu, które teraz znacie jako Północna Ameryka. Pojawiałem się w wielu, wielu miejscach, w celu zakorzenienia Prawdy o tym, że zasiane przez ród ziarno – zasiane, by dać świadectwo, że jedynie Miłość jest Rzeczywista, że ciało nie jest tym, kim jesteś i że nie ma śmierci, że jesteś czystym Duchem – mogło być w pełni zakorzenione i przejawione, tak aby wszyscy nauczyciele, którzy pomogli to przygotować, kapłanki i mistrzowie różnych rodów esseńskich i innych, mogli zobaczyć na własne oczy, że rzeczywiście to się dokonało. Gdyby wybór tego świadectwa padł na wasze czasy, mógłbym wysłać maila, załączając zdjęcie, ale niestety to się działo dużo wcześniej.

~~~

Dla mnie Maria pozostaje najczystszym i najpotężniejszym przykładem Chrystusowego Umysłu. Jesteśmy w stałym kontakcie, albowiem w Rzeczywistości Ducha nie może być oddzielenia. Tworzymy razem, kochamy razem, świętujemy Jedność Prawdy razem i z wieloma innymi. Ale niech to zostanie usłyszane, niech to będzie wiadomym: kto dla mnie jako indywidualnej Duszy, promieniejącego Światła, przebudzonego w Bogu jest wzorem – jakbyście mogli powiedzieć, używając waszego języka – kto jest tym, na którego patrzę z podziwem, kto przewyższył mnie w demonstrowaniu Umysłu Chrystusa? Właśnie Maria.

Albowiem choć moje zadanie zostało wykonane, jej nadal było do wykonania. Ona nadal miała fizyczną formę, miała ogromne zadanie przynoszenia tego przesłania i pracowania z poziomami świadomości, nawet z naszymi uczniami i przyjaciółmi z kręgów esseńskiej tradycji, którzy po prostu nie potrafili jeszcze zaakceptować, że to się w rzeczywistości mogło wydarzyć. Spotykał ją osąd, brak wiary, zazdrość; wszystkie rzeczy, jakie możesz sobie wyobrazić, że lęk potrafi projektować, zostały na nią skierowane. Jednakże ona się nie zawahała.

Widziała, poznała i wypełniła to wielkie dzieło, utrzymywała i zakorzeniała tę Prawdę, niezależnie od wszystkiego, wśród obecnego w tym czasie dużego chaosu, gdy różni uczniowie zaczęli się kłócić pomiędzy sobą, gdy pewne uczennice uciekły i wróciły do swego poprzedniego życia, ponieważ nie potrafiły zaakceptować, że to się rzeczywiście mogło wydarzyć. A dlaczego się to wydarzyło?

Kiedy prawdziwie stawiasz czoła akceptacji tego, co egotyczny poziom świadomości widzi jako niezwykłe, musisz również zaniechać obrony tego, co teraz w waszym świecie zwane jest strategiami lęku. Musisz zrezygnować z wymówek. Jesteś teraz w punkcie wyboru. Stoisz na krawędzi twej własnej ewolucji. Albo będziesz musiał to przyjąć i oddać całego siebie, by tym żyć, mówić, być, oddać się temu i przejść przez wszystko, co to przyniesie, gdy pogłębiasz swą własną relację ze Światłem… A czasami jeszcze brak jest dojrzałości. Znasz to? „Słyszę Prawdę, trochę jej zasmakowałem, ale – nie, jeszcze nie”. I tak pojawia się wycofanie, odwrót, odmowa zrobienia następnego kroku, który może być dyscypliną praktyki. Być może nastał czas na twoje czterdzieści dni i czterdzieści nocy na pustyni, albo w lesie, samemu, w trakcie których nigdy nie opuszczasz w sobie wibracji Światła i Oddechu. Być może to nie jest jeszcze twój czas przekroczenia lęku, ale nadejdzie taki dzień i taka godzina, albowiem każdy zaprawdę odzyska pełnię swej istoty.

My zatem – Maria i ja – pokazaliśmy wam, że śmierć jest nierzeczywista i że nie ma się czego bać; że lęk sam w sobie jest niczym wobec poddania się mocy Miłości.

Następnie Maria kontynuowała zakładanie pierwszych wspólnot czy grup Drogi, tych, które praktykowały to, czego nauczali Esseńczycy, to, co ja udoskonaliłem i ukształtowałem trochę inaczej, by wydobyć głębsze wołanie serca. Było to znane jako „Droga” i grupy zaczęły się scalać pomimo chaosu i pomimo rosnącego – jak to zwiecie – ostrego sprzeciwu, albowiem jak wiecie, gdy Światło nadchodzi, by zostać w tobie ustanowione, w twym umyśle i w twym polu emocji może pojawić się trochę tego, co zwiesz ostrym sprzeciwem; a oczywiście rzadko ma to miejsce w świecie, który jest samym lękiem.

Maria podróżowała z tą, którą zwiecie moją matką, do miejsca, które teraz znacie jako Efez, i co my również znaliśmy pod taką nazwą, dopóki nie upewniła się, że moja matka była pod opieką i umieszczona wygodnie w domu na wzgórzu, gdzie opiekowano się nią w ostatnich latach jej życia. Następnie Maria wróciła w regiony Palestyny, aby kontynuować swoją pracę zarówno z mężczyznami, jak i kobietami, inicjując i nauczając od pierwszych do bardzo zaawansowanych poziomów tego, jak pracować z energiami. Czy była w to włączona seksualność? Tak, ale pozwól niech to słowo się scali. Egotyczny umysł połączony z ciałem ma pewną koncepcję na temat tego, czym jest seksualność i może chichotać, wyobrażając sobie sapanie i wzdychanie, i całą tę resztę, ale na tym poziomie świętego związku i przepływu prądów faktycznie istnieje wielki, ekstatyczny, orgazmiczny przepływ Światła – lecz nie chodzi w nim o czerpanie przyjemności, nie chodzi o uciekanie od czegokolwiek. Chodzi w nim o przemianę komórek ciała tak, aby mogły utrzymywać wyższe częstotliwości Światła, podczas gdy żyjesz swym codziennym życiem – aby samo ciało mogło zacząć rezonować i emanować bardziej spójnym polem, wibracją Miłości, a coraz mniej lękiem, coraz mniej „osobowością”, by użyć waszego słowa.

Tak więc Maria kontynuowała nauczanie; uczyła wiele, wiele kobiet i przeprowadzała je przez inicjację; pomogła w zdrowieniu na coraz wyższych poziomach wielu mężczyznom przybywającym, by praktykować Drogę, czyli tradycję esseńską, choć jednak już odmienioną. Kontynuowała swą pracę. Ponieważ kontynuowała swą pracę i wielu zaczęło być coraz bardziej przyciąganych do tego, co robiła, to ponownie, tak jak zrobiono to uprzednio ze mną, wielu sądziło, że atakując ciało, mogli pozbyć się nauk, zapominając, że nauki same w sobie są objawieniem Rzeczywistości i Prawdy, do której ostatecznie wszyscy muszą dojść.

I tak Maria została wygnana. Na wygnaniu, którego się już zresztą spodziewała, z radością weszła wraz z paroma innymi na pokład statku, który zabrał ją tam, dokąd wiedziała, że ją zawiezie: do miejsca, które zwiecie Prowansją, w południowej Francji, gdzie była mile widziana, gdzie już na nią czekano. Nie wylądowała na obcej ziemi, i z czasem zaczęła tu robić to, co robiła wcześniej: zaczęła ustanawiać Drogę. Zaczęła zaszczepiać nauki tego, co teraz wielu z was nazwałoby Boską Kobiecością – a jeszcze lepiej mówić o boskości w całej jej pełni, która przekracza aspekty męskie i żeńskie i integruje je w doskonały sposób. Wspierały ją pewne osoby: Maximin był jednym z nich, ale inni też ją wspierali, pomagali jej przemieszczać się z miejsca na miejsce. Zaczęła nauczać. Czasami przychodziły wielkie tłumy, czasami tylko jedna osoba, ale zawsze, zawsze, zawsze potrafiła spotkać się z każdym 1:10:05 tam, gdzie on był, niezależnie od jego poziomu świadomości i zawsze czuła jedynie zachwyt, że Ojciec ich przed nią postawił.

I tych wątpiących, i tych zalęknionych, i tych gotowych na głębszą inicjację – każdego witała obejmując ich radością, bez żadnego wysiłku, ponieważ patrzyła na nich z poziomu głębokiej i niezmiennej radości, którą znała i ucieleśniała: jedynie Miłość jest Rzeczywista, ten, którego widzę, jest mną, będę go miłować! Ich historia, to, co można by nazwać ich historią, ich lęki, zranienia, nic z tego nie miało dla niej znaczenia. Wiedziała, kim byli, utrzymywała ich w tej częstotliwości, zawsze zachwycała się każdym, kto do niej przyszedł.

Gdy więc przybyła do tego pięknego miejsca, w którym teraz nagrywamy to przesłanie, została przyprowadzona przez Maximina do tej pięknej jaskini, do której udało się teraz wielu z was tutaj zebranych, i Maria z miejsca się w niej zakochała. Przypominała jej ona jaskinie w Qumran i w pobliżu Jeziora Genezaret. Nawiasem mówiąc, Esseńczycy są wielkimi miłośnikami jaskiń, czy to w Egipcie, czy w innych miejscach. Reprezentują one pewną jakość przypominającego łono wiru, dając możliwość bycia ponad światem i spoglądania nań z wysoka: otwiera to wizję, a jednak utrzymuje cię zakorzenionym głęboko w sakralnych obszarach ciała. Ta jaskinia stała się więc jej domem i ona zawsze się nią zachwycała, i witała każdego, kto przyszedł po uzdrowienie, po modlitwę, po nauczanie, po inicjację.

Powtórzę wam jeszcze raz, czym jest Maria, albowiem jest to istotą tego, dlaczego poprosiłem o tę możliwość wyjaśnienia naszej relacji, możliwość użycia pewnych słów i pewnych wydarzeń, które egotyczny umysł, romantycznie egotyczny umysł może wypaczyć z powodu projekcji swych własnych nadziei.

~~~

Istota tej godziny jest następująca: Maria jest, i na zawsze dla mnie pozostanie, najdoskonalszym uosobieniem Umysłu Chrystusa, jakie kiedykolwiek widział ten świat.

Jest największym nauczycielem, największym wielbicielem Boga, niewzruszonym niczym skała. Ona sama emanuje częstotliwością delikatności, łagodności, ekspansywności, mocy i opanowania. Przez te ostatnie trzydzieści lat jej istnienia w tym wymiarze nigdy nie zboczyła z drogi najgłębszej radości zakorzenionej w jej człowieczeństwie, co moglibyście opisać jako otwarcie wszystkich ośrodków ciała, przez które energia płynęła swobodnie, nie będąc niczym blokowaną, ponieważ w jej świadomość nie wchodziła ani odrobinka lęku.

Oto istota, na którą patrzę, jak na największy przejaw Chrystusa, i powiedziałbym, używając waszego języka, że do dnia dzisiejszego (choć ja nie mam już dni), do dnia dzisiejszego, nie mogę powstrzymać się od mówienia o niej z wielkim zachwytem, płynącym przez mą duszę i mego ducha. Albowiem widzę kogoś, w kim Ojciec jest najdoskonalej przejawiony w formie – gdy istniała w formie jako kobieta i nauczyciel, jako przyjaciel, jako ukochana i współtwórca, jak również teraz, bez ciała – we wszystkich wymiarach jej istnienia widzę ucieleśnienie najpotężniejszych możliwości Umysłu Chrystusa, jakie kiedykolwiek byłaby zdolna przejawić dusza.

A nawiasem mówiąc, Maria – nawet bardziej niż ja – uwielbia zapraszać nowych przyjaciół do bliskich z nią relacji. Jest dostępna dla wszystkich istot i obejmie cię, jeśli ją zaprosisz, tak głęboko i do takiego stopnia, do jakiego jesteś gotowy ją wpuścić. A dla niej oznacza to: od czubka głowy do podstawy ciała i kiedy ją zapraszasz, możesz poczuć mrowienie w miejscach, o których istnieniu nie miałeś pojęcia, albowiem ona spogląda na ciebie tam, gdzie jesteś i wie, że ciało nie musi być zamknięte… że niczego nie trzeba osądzać, albowiem wszystko jest niewinną ekspresją promieniowania obecności Miłości Boga… że każda energia jest święta, że każda energia jest niewinna… że każda energia ma być uwolniona w swej ekstazie, w swej ekstatycznej radości, że w ogóle istnieje, ponieważ owe podstawowe energie ciała istnieją, gdyż Bóg pragnie dawać Siebie jako Stworzenie.

Zaprawdę więc, zaproś tego największego z nauczycieli do najgłębszego miejsca w swym sercu, do komórek ciała, dopóki ciało trwa, aby mogło ci służyć, aby mogło stać się pełnią, być poruszone, uzdrowione, przebudzone i ożywione, po to by częstotliwości i potencjał twej własnej natury Chrystusa mogły zacząć się coraz bardziej przejawiać w polu czasu, aby zostały demostrated pokazane 1:17:06, wykrzyczane światu: „Spójrz! Zobacz! Bóg jest!”. Oto Prawda, którą Marią znała. Oto Rzeczywistość, którą ucieleśniała. Oto częstotliwość lub istota tego, czym Maria jest i czym na wieczność pozostanie. Jest moją ukochaną, moim przyjacielem, moim nauczycielem, moim objawieniem tego, że mój Ojciec jest Miłością i jedynie Miłością.

A ja pozostaję na wieczność wdzięczny za to, że w polu czasu mogłem być błogosławiony obecnością kogoś takiego, jak ona, kto wspierał mnie, przyłączył się do mnie, pokazał mi rzeczy, których potrzebowałem się nauczyć, podczas gdy ja pokazałem jej inne, i razem mogliśmy przejawić stworzenie celu, który dalece przekraczał to, co każde z nas mogłoby zrobić osobno. A jednak nie było w nas nigdy ani odrobiny zaborczości czy wyłączności, lecz jedynie świętowanie blasku przewodnictwa Ducha Świętego działającego poprzez nas oboje, po to by szerzyć Pojednanie w matriks samej ludzkości. Oto największa radość, jaką Dusza może w ogóle poznać: rozdanie tego, co Ojciec wpierw dał tobie.

A zatem powtórzmy na zakończenie tej godziny: miłujcie się nawzajem. Patrz na drugiego jak na ukochanego, jak na przyjaciela, jak na równego sobie. Uwolnij wszystkie istoty od swej potrzeby posiadania, zrodzonej z lęku, którego być nie musi. Poznaj prawdę o Marii Magdalenie w swym własnym istnieniu. Przyjdź i przebywaj z nami, bawiąc się w nieskończonych sferach doskonałego Królestwa naszego Ojca. I tak oto znów będziemy tworzyli razem to, co szerzy dobro, świętość i piękno, aż w końcu każde źdźbło trawy, każda cząsteczka energii we wszystkich wymiarach będzie śpiewała ku chwale jedynego Imienia Ojca – a Imię Boga to Miłość.

Pokój więc niech zawsze będzie z nami.

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy i Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Doświadczenie z 3-dniowym ćwiczeniem

Kochani,

pragnę podzielić się z Wami jednym z serii doświadczeń, jakie miałam w wyniku pracy z trzydniowym ćwiczeniem danym nam przez Jeszuę podczas spotkania w Warszawie 2 października. W czwartek udałam się do jednej z warszawskich księgarni. Czułam silne przyciąganie, by tam zajść, choć bez jakiegoś szczególnego powodu… Gdy przeglądałam sobie książki przy jednym ze stanowisk, nagle w sercu usłyszałam Głos: „Nie ma przypadków nawet w tym, koło kogo stoisz w księgarni…”. Hmm… Zdziwiona uniosłam wzrok, a przede mną, nad tym samym stolikiem pełnym książek, stał mężczyzna, który zdawał mi się skądś znajomy. Nie miałam stuprocentowej pewności, że go znam, i zaczęłam się już oddalać od niego, ale wtedy ten sam Głos znowu zabrzmiał w mym wnętrzu: „No idź tam i zagadaj, to jest właśnie twoje szaleństwo na dzisiaj!”. No więc posłuszna przeczuciu podeszłam do owego mężczyzny i okazało się, że faktycznie jest to osoba, którą poznałam pół roku temu na pewnych warsztatach :). Nawet nie kryłam przed nim tego, że na moje jego zauważenie wpływ miał ów usłyszany we wnętrzu Głos. Ostatecznie okazało się, że z tej naszej rozmowy prawdopodobnie wywiąże się pewna współpraca. Podaję to jako przykład tego, że faktycznie dzieje się tak, jak Jeszua nam mówił – kierowani ku nam są właściwi ludzie, a my ku nim, i mamy być otwarci na instrukcje, co czynić, co powiedzieć i do kogo. Wystarczy tylko być czujnym i słuchać. I nie wierzyć temu, że ów wewnętrzny Głos to jedynie głos własnej wyobraźni.

Jeśli ktoś z Was chciałby podzielić się swoją historią związaną z trzydniowym ćwiczeniem, to zapraszamy do zostawiania komentarzy pod tym artykułem.

Pozdrawiam Was serdecznie!

Maria