Droga Przemiany – Lekcja 7

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

I zaprawdę witamy was ponownie, umiłowane i święte Dzieci Boskiego Światła. Ponownie mamy zaszczyt przyjść i być z wami, i komunikować się z wami w ten sposób i w tym czasie. Przychodzimy jeszcze raz, by się z wami połączyć, ponieważ jedynym celem Stworzenia jest szerzenie dobra, świętości i piękna

Jakie może być większe dobro od tworzenia środka komunikacji, który potrafi wołać z Umysłu Chrystusa do każdego aspektu Synostwa w taki sposób, że umysł zostaje poruszony, by szukać sposobów uzdrowienia swych złudzeń, aby w ten sposób wrócić do domu i rozpoznać to, co nigdy się nie zmieniło?

Cóż mogłoby być bardziej świętego od użycia każdej chwili w związku, by rozpoznawać, że jedynie Boże Dzieci mogą wchodzić ze sobą w prawdziwe związki i że celem ich związków jest uzdrowienie złudzeń, po to by świętość mogła być szerzona?

I cóż mogłoby być piękniejszego od połączenia się – was i nas – w tym momencie, po to by rozpoznać, że prawdziwe piękno jest w rozpoznaniu, że ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy?

Dlatego też szerzenie dobra, świętości i piękna musi się stać twym jedynym celem, tak jak stało się naszym. Bowiem tylko wtedy, gdy umysł zostaje użyty jedynie do tego celu, może powrócić doskonała pamięć Królestwa. A odszukałeś nas, ponieważ pragniesz Królestwa, gdyż ciężar twych złudzeń stał się zbyt bolesny. Gry, w które starałeś się grać w swym śnie oddzielenia, już dłużej cię nie satysfakcjonują, już dłużej cię nie uwodzą, już dłużej nie zaspokajają twej wyobraźni. Pod wszystkimi snami usłyszałeś wezwanie Tego, który cię posłał i który cię prosi:

Dziecino mała, wróć! Nadal jestem z tobą.

Twórzmy wspólnie dobro, świętość i piękno.

Jedyna różnica, jaka jeszcze wydaje się pozostawać między tobą a nami, polega na tym, że my wszyscy zaangażowani w tę pracę po tak zwanej „drugiej stronie” – wedle tego, jak wy to postrzegacie – tak naprawdę jesteśmy istotami, aspektami Umysłu, podobnie jak ty, które – jak się wydaje – w ramach złudzenia czasu, w ramach rozgrywania się czasu, dokonały przed tobą wyboru uzdrowienia wszystkich złudzeń i powrotu do domu. Dlatego też wołamy do ciebie spoza bardzo cienkiej zasłony złudzeń, które ciągle jeszcze wydają się trzymać cię tam, gdzie jesteś, pozornie od nas oddzielony.

Te złudzenia, nawiasem mówiąc, nie są fizycznym ciałem ani też fizycznym wymiarem, jako że w Rzeczywistości fizyczny wymiar nie istnieje. Istnieje natomiast myśl płynąca z umysłu, tworząca, odzwierciedlająca na zewnątrz to, co jest utrzymywane w umyśle. Tak więc samo fizyczne ciało staje się jedynie symbolem tego, w co umysł zdecydował się wierzyć:

Oczywiście jestem oddzielony od Boga. Właśnie tak chcę to widzieć. Tak więc będę patrzył na fizyczne ciało, będę się z nim utożsamiał i dlatego też będzie się wydawało, że spozieram z ciała i widzę wielką odległość między mną a innymi. A jeśli jest wielka odległość między mną a innymi ciałami czy formami, to z pewnością istnieje niezgłębiona przepaść między mną a Bogiem.

Lecz kiedy postrzeganie zostanie oczyszczone, samo ciało staje się przezroczyste dla świadomości, dla obserwującej świadomości umysłu. I nie widzi on już dłużej tego, z czym jest utożsamiany. Widzi jedynie zjawisko mentalnej energii, która tymczasowo jest odgrywana w polu przestrzeni i czasu. 

Samo ciało już dłużej nie jest barierą czy przeszkodą do pokonania. Samo ciało już dłużej nie jest widziane czy postrzegane jako coś, co może przynieść sobie Miłość lub coś, co może sięgnąć i przyciągnąć do siebie to, co jest postrzegane jako cenne w świecie. Ciało staje się raczej tylko jedną rzeczą: tymczasową okazją, by szerzyć dobro, świętość i piękno. Innymi słowy, nawet samo ciało nie może mieć żadnego celu, za wyjątkiem celu, jaki nada mu Pocieszyciel, Duch Święty, stan Prawidłowego Myślenia w tobie.

Dlatego też jeśli chcesz doświadczyć pokoju w ciele, jeśli chcesz doświadczyć ciała, które służy tylko funkcji bycia narzędziem komunikacji dla Miłości Boga, przestań postrzegać je jako twe własne. I zrezygnuj z pozornego prawa do podejmowania własnych decyzji związanych z ciałem. 

Już wcześniej proponowaliśmy wam, byście przestali używać w odniesieniu do ciała określenia „moje”. Zwyczajnie mówcie „to ciało”, tak jak stolarz powiedziałby „ten młotek”, „ta piła”, biorąc do ręki owe narzędzia, a artysta powiedziałby „ten pędzel”. Bowiem mądry stolarz nie utożsamia się z młotkiem bądź piłą, a mądry artysta nie czuje się zaniedbywany, gdy pędzel spoczywa na palecie. Mądrość więc spogląda na formy jako zwyczajne tymczasowe narzędzia komunikacji. Ogromną radością natomiast jest szerzenie dobra, świętości i piękna. 

Złudzenia rzekomo przybierają wiele form, jednak mają jedno źródło: decyzję, by postrzegać siebie jako oddzielonego od Boga. Najlepszy sposób, żeby to uczynić, to przekonać siebie, że ponieważ jesteś oddzielony od Boga, to musi być wiele rzeczy związanych z tobą i twoim życiem, które nie są zgodne z Wolą Boga. Dlatego też będziesz przejawiał wiele odmian zachowania, które wydają się wyrażać brak stabilności będącej skutkiem tego jednego przekonania, tego jednego postrzegania:

Jestem oddzielony od Boga. Dokonałem rzeczy niemożliwej. Niech tak pozostanie.

Złudzenia więc są w rzeczywistości jednym, pomimo iż może się wydawać, że wiele jest ich form. A uzdrowienie dokonuje się wtedy, gdy w głębi umysłu zostaje podjęta decyzja, żeby się poddać; żeby zrezygnować z szalonej idei, że mógłbym istnieć w oderwaniu od Umysłu Boga.

Poddanie się oznacza zaakceptowanie pozycji sługi, przekaźnika, poprzez który mogą być wyrażane Umysł Boga, Miłość Boga. Umysł, który istnieje w doskonałym poddaniu, nie widzi w żadnej chwili, której doświadcza, absolutnie żadnego innego celu poza tym. Umysł doskonale poddany spogląda na świat uzdrowiony z własnego, błędnego postrzegania, że świat miał nad nim jakąkolwiek władzę. Widzi, że w każdej chwili doświadcza tylko własnych mentalnych obrazów rzutowanych na zewnątrz. Właśnie dlatego wszystkie wydarzenia są neutralne. To umysł interpretuje wydarzenie, wyciąga wnioski, a następnie na tym opiera swoje zachowanie.

Umysł, który został uzdrowiony i spoczywa w poddaniu się, spogląda na niewinny świat, który został dotknięty jego błogosławieństwem przebaczenia. To przebaczenie jest po prostu krokiem, w którym umysł rozpoznaje, że świat, o którym myślał, że istnieje, był niczym więcej niż jego własną mentalną kreacją, więc uśmiecha się i śmieje, i widzi, że świat nie ma nad nim władzy. I wszystkie wydarzenia, które się pojawiły, wszystkie interpretacje wydarzeń zostały wygenerowane z wnętrza królestwa umysłu – jedynego miejsca, jakie zostało ci dane, byś przyjął za nie odpowiedzialność jako za swoje królestwo.

Umysł, który został uzdrowiony z jednego złudzenia, został uzdrowiony ze wszystkich złudzeń. I podczas gdy czas i przestrzeń wydają się trwać, ostatnie odzwierciedlenie małej, szalonej idei – zwane fizycznym ciałem – może być oddane czemuś innemu, może ono zostać przemienione w proste narzędzie komunikacji, które nie komunikuje już więcej oddzielenia i osądu, a raczej przebaczenie i niewinność. Staje się ono niczym. Bywa używane tylko w taki sposób, że gdy mówi, gestykuluje, porusza się, działa i czyni coś w świecie, to dotyka świat błogosławieństwem dobra, świętości i piękna.

Ponieważ jest to po prostu Prawda, musi to oznaczać, że jeśli postrzegasz gdzieś uzasadnienie dla czegoś mniejszego niż pokój – to znaczy, że w głębszej części swojego umysłu już podjąłeś decyzję, by utrzymać ten korzeń, ten rdzeń błędnego postrzegania. Innymi słowy, ciągle starasz się postrzegać siebie tak, jakbyś dokonał rzeczy niemożliwej – oddzielił się od Umysłu Boga. 

Umysł, który się poddał, spogląda na wszystko i spokojnie mówi do siebie:

Zawsze był i jest tylko Bóg. Jestem Jego Stworzeniem. A źródło mojego istnienia, źródło mojej rzeczywistości spoczywa w poddaniu się Temu i jedynie Temu.

Kiedy umysł się podda i kroczy przez świat, dopóki trwa ciało – często kompletnie nierozpoznawany przez innych wokół niego, albowiem inni widzą ciało, więc zakładają, że mają przed sobą osobę, ego, oddzielną istotę w tym ciele – można powiedzieć, że ciało kroczy niczym pusta skorupka i po prostu czeka, aż zostanie natchniona Miłością Boga. A kiedy Miłość Boga nie przekazuje natchnienia, nie prosi cię, byś zaczął działać, po prostu spoczywaj i nic nie rób. Dlatego też ostateczny stan przebudzenia jest niezrozumiały, gdy chce się go wyrazić w językach tego świata, jako że języki świata oparte są na samej myśli oddzielenia. 

Dlatego też kiedy mówimy o pokoju, mówimy o pokoju, który jest poza wszelkim rozumieniem. Albowiem pokój, który jest zrozumiały w językach świata, jest pokojem warunkowym, takim, który jest czyniony, gdy przywódcy dwóch walczących narodów siadają wystrojeni w garniturach i krawatach, zapominają o liczbie zabitych, o zniszczonych wioskach i podpisują piórem jakiś dokument. Pozują i uśmiechają się dla fotografów i zakładają, że teraz jest pokój, ucząc wszystkich pozostałych, żeby kierowali się tym samym założeniem. Następnie się rozchodzą i nadal potajemnie budują broń, by obronić się przed atakiem, który z pewnością nastąpi ze strony tego, który ciągle postrzegany jest jako wróg. 

O pokój nie można się targować. Nie jest on skutkiem kompromisu. Pokój przychodzi tylko wtedy, gdy dowolny umysł bezwarunkowo rezygnujeze snu samego śniącego tak, że pozostaje tylko Bóg i Boże stworzenie. I dzieliliśmy się już z wami wcześniej tym, że stworzenie jest jedno – Umysł Chrystusa. I ten Umysł nie jest zawarty w ciele. Nie jest on jakąś szczególną formą, a z pewnością nie należy do żadnej jednostki jako osoby. Nigdy nie byłem „tym jedynym Chrystusem”, tak jakbyś ty nim nie był. Tak jak i wy, byłem tymczasową modyfikacją wiecznej energii, przejawem myśli trzymanej w umyśle, która uczyła się rezygnować z błędnej percepcji śniącego i była natchniona tylko przez Umysł Chrystusa. Tylko ten Umysł był obecny, jednak ciało nie mogło go dotknąć. Dlatego ukrzyżowanie nie miało na mnie żadnego wpływu. Po prostu przyspieszyło ono proces, poprzez który ciało rozpłynęło się jako idea.

Umiłowani przyjaciele, ci z was, którzy co miesiąc konsekwentnie jesteście z nami, chciejcie teraz, gdy robimy sobie małą przerwę od całej tej ostatnio wykonywanej technicznej pracy, zrozumieć, jak zmienić sposób posługiwania się świadomością. Przystańcie z nami na chwilę, by przypomnieć sobie Prawdę: świat, na który patrzysz, jest niewinny. Przyczyna świata nie znajduje się w świecie, tylko w myślach utrzymywanych w umyśle. Pozostajecie doskonale wolni, by wybrać inny sposób postrzegania. Pozostajecie cały czas wolni, by zobaczyć, że nie jesteście ofiarą okoliczności, nie jesteście ofiarą związku, w jakim jesteście, kariery zawodowej, czy faktu, że urodziliście się w takim, a nie innym narodzie. Nigdy nie jesteś ofiarą czegokolwiek, jako że żadne złudzenie nie ma mocy, by naprawdę mieć na ciebie wpływ. Pozostajesz wolny, by przyjąć odpowiedzialność za królestwo swojego umysłu. Jesteś wolny, by po prostu powiedzieć:

Ojcze, jednak nie moja, lecz Twoja wola niech się dzieje.

A jakaż inna mogłaby być wola Ojca, prócz tej, byś był szczęśliwy, przez powrót do pokoju, który przekracza wszelkie rozumienie? Czegóż mógłby chcieć Ojciec dla ciebie, jak nie tego, byś obudził się ze snu, że jest coś w tym świecie, co może powiększyć twą wartość, że jest ktoś, coś, jakaś kariera zawodowa, jakieś miejsce, cokolwiek, co tylko możesz sobie wymyślić, co może faktycznie dodać sensu do twego istnienia? Albo powiedzmy to jeszcze lepiej: cóż innego mógłby chcieć Ojciec, jak nie tego, byś uwolnił się od postrzegania, że brak kogoś, czegoś, jakiejś kariery zawodowej, jakiegoś miejsca, jakiejś formy, mógłby odjąć cokolwiek z twego istnienia, z twej doskonałej mocy jedności z Bogiem?

Pokój więc jest pochodną decyzji, którą się wprowadza w czyn w czasie, wskutek czego świat zostaje uwolniony. Uwolniony od czego? Od twego przekonania, że świat powinien być dla ciebie swego rodzaju przekaźnikiem, za pomocą którego otrzymujesz dobre uczucia, miłość, pokój, mądrość, idee, przyjaźń, a nawet braci i siostry.

Oderwanie się nie oznacza unikania, lecz oznacza zaprzestanie utożsamiania się z błędną ideą. Wszelkie cierpienie pochodzi od następującej rzeczy: utożsamienia się głębokiego umysłu, czy też duszy, z formami, które pojawiają się w tej ułudzie jako zewnętrzne obrazy. Cierpienie pochodzi z przekonania, że możliwe są zarówno strata, jak i zysk. Rozpoznanie tego, co jest prawdziwe, może się dokonać tylko przez praktykę szerzenia dobra, świętości i piękna.

Koniec złudzeń jest tuż tuż, gdy umysł dochodzi do następującego punktu: kiedy umysł spogląda na swe stworzenia, które pragnął czynić sam z siebie, i odkrywa, że w tym wszystkim nadal czegoś brakuje, i kiedy ten umysł po prostu zdecyduje się wycofać wartość, jaką nadał światu, i spocznie w prostym pragnieniu, aby być z Bogiem, wówczas Niebo jest już tylko o jeden krok. 

I ten ostatni krok zrobi dla ciebie twój Stwórca.

Sen oddzielenia to twoja odpowiedzialność. Kiedy osiągasz punkt upadku, że tak powiem, czy poddania się, wchodzisz w etap odbudowywania czy zbawienia. A to już jest w rękach twego Stwórcy. Kiedy odbudowanie zostaje spełnione i umysł już dłużej nie stara się podróżować polami złudzeń, lecz spoczywa po prostu pusty w Jedności z Bogiem, wówczas stwarzanie może zacząć się od nowa, a współtworzenie jest w rękach zarówno twoich, jak i twego Stwórcy. Jedyna różnica polega na tym, że już dłużej nie jesteś oddzielną istotą, niczym komar, który krzyczy na wszechświat, domagając się, by wszystko działo się tak, jak on chce. Zamiast tego jesteś pusty.

Jesteś paradoksem wszystkich paradoksów, bowiem jesteś wypełniony, a mieszka w tobie jedynie Chrystus. Jednak nie ty żyjesz, ale tylko On. I nawet pojawianie się i przemijanie ciała nie jest twą troską. Zwyczajnie wstajesz rano i po prostu mówisz:

Ojcze, jak byś chciał, abym był dziś obecny?

I coś innego staje się natchnieniem dla twych kroków i twych decyzji. Nie utożsamiasz się już dłużej z owocami swych działań. Już dłużej nie martwisz się, jak mogą one wyglądać, nie porównujesz ich z działaniami innych osób. Po prostu jesteś tam, gdzie jesteś, robisz to, co robisz, i ofiarowujesz to darmo, bowiem już dłużej nie jesteś do tego przywiązany.

Pokój jest istotą przekazu, jakim chcemy się podzielić z wami w tej godzinie… Powtórzmy, jest to swego rodzaju tymczasową przerwą, tymczasowym okresem odpoczynku od pracy, jaką wykonujemy w tym roku. Bądźcie pewni, że pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Albowiem kiedy umysł się poddaje, opór przed szerzeniem samego Stworzenia zamiera. I taki umysł nie stara się już dłużej odejść z jakiegokolwiek wymiaru. Bo gdzież miałby pójść? Po prostu wyraża on chęć, by wcielić w życie wszystko, co Umysł Boga mu daje, i staje się to jego sposobem zaangażowania w szerzenie Miłości.

To wymaga więc nauczenia się, w jaki sposób inaczej używać świadomości. Ale to wszystko opiera się na powrocie do pokoju. Oto dlaczego nade wszystko twą odpowiedzialnością jest poddanie się, pozwolenie, by maleńka szalona idea oddzielonego ja całkowicie zniknęła z umysłu, tak by został tylko Umysł Chrystusa. 

Umiłowani przyjaciele, zatrzymajcie się na chwilę w tym momencie. Obserwujcie miejsce, w którym jesteście. Czy naprawdę jest wokół ciebie, w twym obecnym środowisku coś, co mogłoby dodać cokolwiek do twej istoty? Jeśli znalazłbyś sposób, aby to coś posiąść albo strawić, czy to by cię powiększyło? Być może przybrałbyś parę kilogramów, jeśli okazałoby się, że masz przed sobą dużą porcję lodów! Lecz to dotyczy jedynie ciała. 

Podobnie gdy spoglądasz na środowisko wokół, wyobraź sobie, że jakieś rzeczy zostałyby z niego zabrane. Czy to odjęłoby tobie cokolwiek? Jeśli czujesz prostą Prawdę pytań, które zadajemy, wówczas z pewnością możesz poczuć, że tuż pod twym zaangażowaniem w świecie form, pokój już jest dostępny, ponieważ Miłość czeka, aż ją powitasz. 

Czy świat formy stara się wciągać cię w utożsamianie się z nim? O tak, ponieważ jest to część dokładnie tego zewnętrznego obrazu, jaki kiedyś stworzyłeś:

Gdybym tylko mógł stworzyć taki świat, który wciągnie mnie tak bardzo, że będzie mnie rozpraszał, powstrzymując od wykonania tej jednej rzeczy, którą muszę zrobić… A kiedy tak się stanie, będę mógł powiedzieć, że już dawno bym się obudził, tylko że te wszystkie inne rzeczy, ci wszyscy inni ludzie potrzebują mojej uwagi bardziej niż Bóg. A zatem jeśli oni tylko by sobie poszli, mógłbym poznać Boga. Jeśli tylko mógłbym zniknąć gdzieś w jakiejś jaskini albo w jakiejś klasztornej celi, odcinając się od świata, wówczas mógłbym poznać Boga.

Takie podejście nigdy nie działa.

Rozpoznanie nie zależy od konkretnego stanu ciała czy niższego umysłu. Nie ma potrzeby spędzania nieskończonej liczby godzin na medytacji i staraniach, by wyciszyć umysł. Konieczne jest jedynie wycofanie wartości z tego, co pojawia się w polu niższego umysłu tak, że całkiem naturalnie to, co się wówczas pojawia i jest rozpoznawane, to doskonała wartość, jaka jest przechowywana w twym pierwotnym związku z Bogiem. Oto dlaczego przebudzenie, zbawienie czy też oświecenie nie jest w ogóle żadną zmianą, a tylko zwyczajnym rozpoznaniem tego, co było zawsze i co zawsze będzie, na wieczność.

Teraz, w tej właśnie chwili, jesteś wolny, by wybrać ponownie. Teraz jesteś wolny, by odwołać swe osądzanie świata. Teraz, w tej chwili wieczności, możesz wybrać rozpoznanie, że już jesteś doskonale przebudzony, w wolności wybierając, jakie mentalne obrazy będą wypływały z twego umysłu, w wolności wybierając, czy myśleć samemu, czy myśleć z Bogiem; czy wierzyć zewnętrznym obrazom, czy też widzieć je jako tymczasowe chmury przepływające po nieskończonym niebie, na które one nigdy nie miały i nie mają żadnego wpływu. Jesteś teraz wolny, by powiedzieć sobie po prostu:

Mogę wybrać pokój zamiast tego. Poddałem się i nic nie ma znaczenia oprócz szerzenia dobra, świętości i piękna. Dlatego też, Ojcze, jaka jest w tej chwili Twoja Wola dla mnie?

Jesteś wolny od swego ja, wolny od dążeń, wolny od potrzeby posiadania racji, potrzeby osądzania, czy też potrzeby w ogóle postrzegania czegokolwiek, w jakikolwiek sposób… Jesteś wolny od przywiązania do owoców swoich działań, a jednak paradoksalnie pozwalasz, by przepływała przez ciebie kreatywność, ufając, że istnieje większy Umysł, który wie, jak najlepiej służyć Pojednaniu – wyniesieniu całości Synostwa, każdego brata i każdej siostry, którzy są tylko aspektami Umysłu – nie twojego umysłu, albowiem twój umysł jest jednym z aspektów Umysłu – którzy są punktami światła, pozornie wyodrębnionymi z Jednego Umysłu, Jednego Światła.

Jesteś wolny, aby zrozumieć – i proszę słuchaj uważnie – właśnie tu, gdzie jesteś, że oddzielenie nigdy się nie wydarzyło. A wszelkie próby jego utrzymywania są jak walka chimery o prawo do istnienia, jak upieranie się, że fatamorgana oazy na pustyni jest naprawdę rzeczywista. Zamiast podejść do niej i odkryć, co jest prawdą, a co fałszem, sprzeczasz się, stojąc z rękami założonymi na piersiach, kłócąc się o prawo do posiadania racji – podczas gdy Rzeczywistość przecieka ci przez palce. Cały czas stoisz obok przepięknego źródła, które tryska najczystszymi z wód. Jesteś wolny teraz, by wziąć pod uwagę jedną ideę, całkowicie dla świata niepoczytalną:

Jestem przebudzony w tej chwili. Mój sen się nie wydarzył. Nie wydarzyło się żadne oddzielenie. Nie przemierzyłem żadnej odległości. Łaska już mnie obudziła i jestem wolny, by postrzegać rzeczywisty świat.

Prosimy was o następującą rzecz: niech każdy z was, kto będzie słuchał tego nagrania, spędzi trochę czasu czyniąc to, co zaproponowaliśmy przed chwilą – usiądźcie spokojnie i zadawajcie sobie pytania, które zadaliśmy parę minut temu, na temat dodawania lub odejmowania wam wartości. Siadajcie z wypowiadanymi słowami wciąż na nowo i nowo, bez pośpiechu, bez zmagania się. Zobaczcie, czy jesteście w stanie dotknąć tego miejsca, które zna Prawdę tych słów, tak by poczuć, że to jest wasza Prawda. Wówczas i tylko wówczas zaczniesz ostatecznie unieważniać moc, jaką dałeś ego. A czym jest ego, jak nie tylko wiązką doznań i postrzeżeń, i zewnętrznych obrazów, które są właśnie ową próbą dokonania rzeczy niemożliwej – bycia oddzielonym od Boga? Czy chcesz zrezygnować z tej wartości, unieważnić ją, przynieść na powrót do serca i duszy, a następnie ofiarować swemu Stwórcy?

Tutaj jest więc punkt nawrócenia, zwrot w siedzibie duszy, do którego musi dojść każdy, kto naprawdę chce szukać Boga: musi on uświadomić sobie, że żyje, jednak nie on sam, lecz Ten, który szerzy moc i Życie, dał mu istnienie. I każdy ma tu jakąś funkcję do spełnienia. To jest jego funkcja i nikogo innego. I nie można jej porównywać. Można jej tylko dać przyzwolenie.

Dlatego też spędź trochę czasu – tyle, ile chcesz przez następne parę dni – siedząc z Prawdą. A nawiasem mówiąc, ci z was, którzy czują, że zamierzają być „zbyt zajęci”, niech wasz czas zostanie użyty na bycie zajętym, a przez to nadal starajcie się przekonywać siebie, że świat jest rzeczywisty. Poczekajcie parę dni, może do następnego weekendu, a następnie, gdy wasz szef powie wam, że macie „wolne”, wówczas siądźcie z Prawdą. 

Albowiem kiedy ta Prawda zadomowi się w duszy, wszystko, co do tej pory robiliśmy, stanie się łatwiejsze i nabierze dużo więcej sensu. I oczyści przestrzeń temu, co ma jeszcze nadejść. Albowiem gdy umysł naprawdę przebudzi się ze złudzeń, nie pozostanie nic innego, jak tylko być sługą Pojednania. I jedynym pytaniem, jakie wówczas pozostaje, jest:

Ojcze, jak mógłbym dziś służyć?

I tym zmierzamy już do końca tego krótkiego przesłania. Nie ma już w tym momencie dalszej potrzeby słów. Potrzeba tylko bezpośredniego doświadczenia przeżywanego w samotności twego umysłu oraz istnienia. Albowiem objawienie jest wysoce osobiste inie da się go nigdy nikomu przekazać. Choć objawienie, które przychodzi do każdego umysłu, może przyjść w niepowtarzalny sposób, to jednak objawienie pochodzi z jednej Prawdy. Dlatego też kiedy dwie przebudzone istoty spotykają się w niezaplanowany sposób, niewiele jest do zrobienia poza uśmiechnięciem się do siebie… i pozwoleniem, by fenomen Życia toczył się dalej. 

Dlatego też wiedz, że bardzo cię kochamy. I szanujemy cię za odwagę, jakiej potrzeba, by wypuścić świat z rąk i otworzyć dłonie Serca na Łaskę Nieba. 

I miejcie pewność, że kiedy będziemy szli dalej z tym cyklem lekcji, wiele jeszcze będzie do zrobienia. Ale niech się to dzieje z perspektywy zachwycającej niewinności, w umyśle, który rozpoznaje, że nie ma nic innego do zrobienia w czasie poza szerzeniem dobra, świętości i piękna.

Zatrzymaliśmy się zatem, aby przypomnieć wam o pokoju. Zatrzymaliśmy się, by przypomnieć wam o Prawdzie. Zaofiarowaliśmy wam dar; teraz pozostaje zobaczyć, czy dar ten zostanie przyjęty.

Niech pokój zawsze będzie z wami. Idźcie dziś w pokoju. 

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

Oto pytanie słuchacza oraz odpowiedź, jakiej udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 7 Drogi Przemiany :