Archiwum kategorii: Aktualności

Moc przebaczenia – channeling Jeszuy

Prezentujemy poniżej channeling Jeszuy przekazany za pośrednictwem Dave’a Schocka podczas wydarzenia w Warszawie w dniach 17-19 maja 2019 r. Tytułem wstępu chcemy powiedzieć, że channeling ten jest kulminacją dwu-i-pół dniowych warsztatów, podczas których przyglądaliśmy się istocie przebaczenia oraz prostemu rozpoznaniu, że zawsze otrzymujemy dokładnie to, czego chcemy i że nigdy nic nie jest NAM czynione, lecz wszystko jest czynione DLA NAS. Każda rzecz, której doświadczamy, każde uczucie, które mamy, niesie dla nas jakąś lekcję czy też wiadomość. W tym sensie krzywda jest niemożliwa. Poczucie krzywdy i cierpienie to tylko niezgoda umysłu na to, CO JEST.

Podczas majowego spotkania z Davem praktykowaliśmy między innymi zaawansowane nauki Jeszuy, by tańczyć, śpiewać, śmiać się i dobrze bawić. 🙂 Do tego również odnosi się Jeszua podczas channelingu (pięciominutowa sesja śmiechu podczas porannej sesji niedzielnej przed channelingiem)

Dave podreślał podczas spotkania, że każde uczucie, nawet lęk, gniew czy smutek, jest darem dla nas, gdyż dzięki nim możemy się nauczyć obejmować wszystko i w ten sposób ostatecznie rozpoznać, że miłość jest wszystkim i nie ma nic innego. Nawet to, co umysł ocenia jako nieprzyjemne wydarzenie, sytuację czy uczucie jest ŚWIĘTĄ DOSKONAŁOŚCIĄ. Dlaczego? Dlatego, że istnieje tylko moc Boga i z niej powstaje wszystko, co się wydarza. Nie ma nic na zewnątrz mocy Boga.

Czym więc jest przebaczenie naszym nieprzyjaciołom? Jest korektą każdej niekochającej myśli w naszym umyśle, poddaniem Duchowi Świętemu każdego osądu, jakiego się trzymamy. Niekochającą myślą może być zarówno ból pleców, jak i osąd, który mamy na temat siebie czy drugiego człowieka. Czy więc jesteśmy gotowi objąć wszystko taką samą miłością, jaką swoje stworzenie obejmuje Bóg? Czy jesteśmy chętni przebaczyć sobie i rozpoznać ŚWIĘTĄ DOSKONAŁOŚĆ w sobie i we wszystkim?

Moc Przebaczenia – przekaz od Jeszuy

Jeszua – pytania i odpowiedzi po przekazie

Ja i Ojciec Jedno Jesteśmy – spotkanie 1-2 czerwca

Serdecznie zapraszam na spotkanie w Stajenczynkach k. Torunia w dniach 1-2 czerwca 2019 r. Poprowadzę je z moim przyjacielem Rafałem Ziebą. Aby uzyskać więcej informacji, KLIKNIJ TUTAJ.

A oto link do pięknego nagrania online z 8 kwietnia 2019 r., w którym Rafał dzieli się swoim doświadczeniem poddania i oferuje medytacyjną przestrzeń, w której Ty również możesz poczuć obfitość wszechogarniającej Łaski, która cię otacza i jest w Tobie:
NIE JESTEŚ SAM – MP3

Pozdrawiam Was ciepło. Pięknego dnia!
Rafał

Droga Przemiany – Lekcja 9

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Nie jest możliwe, żebyś był bez Miłości.

Nie jest możliwe, żebyś był sam.

Nie jest możliwe, żebyś doświadczał śmierci.

Nie jest możliwe, żebyś doświadczał prawdziwej straty.

Nie jest możliwe, żebyś cierpiał sen oddzielenia.

Nie jest możliwe, żebyś istniał w oderwaniu od swego Stwórcy.

Nie jest możliwe, żebyś zawiódł.

Nie jest możliwe, żebyś skrzywdził kogokolwiek lub cokolwiek.

Nie jest możliwe, żebyś był winny grzechu.

Umiłowani przyjaciele, gdy przebywamy razem w tej godzinie, rozważcie proszę każde ze stwierdzeń, które właśnie zostały wam przedstawione. Proponujemy, żebyście zatrzymali to nagranie i napisali każde stwierdzenie u góry na osobnej kartce. Następnie, po zakończeniu tej sesji, zacznijcie proces, w którym przez jeden tydzień będziecie przebywali z jednym ze stwierdzeń. A co przez to rozumiemy? Rozumiemy przez to, że tak często, jak będziecie chcieli, kierowani pragnieniem, wydzielcie sobie czas, by po prostu przebywać z tym stwierdzeniem. A następnie obserwujcie, co pojawia się w umyśle i zapisujcie to.

Odkryjecie wiele obrazów, wiele myśli, nawet pewne uczucia, które wydają się wskazywać na to, że to stwierdzenie nie może być całkiem prawdziwe. To jest sposób, byście pogłębili swą zdolność do obserwacji tego, co faktycznie pojawia się w polu waszego umysłu. Jest to sposób, by wejść w świadome oczyszczenie.

Wypieranie się nigdy nie oczyści umysłu. Nie możesz bowiem przekroczyć tego, czego nie chcesz objąć. Albowiem obejmując, Miłość wraca do miejsca, gdzie kiedyś gościł mrok. A Miłość sama uzdrawia wszystko. Niewinni nie muszą się lękać. Dlatego też, ponieważ jesteście niewinni, gdy trwacie w tym procesie, jesteście absolutnie wolni, by być całkowicie szczerzywzględem tego, co pojawia się w umyśle, gdy siedzicie z każdym ze stwierdzeń. 

Po prostu to notujcie. A po dwóch czy trzech minutach przerwijcie, spójrzcie na to, co napisaliście, czy też co się w was pojawiło, a następnie zestawcie te dwa punkty widzenia. Weźcie stwierdzenie, z którym pracujecie i po prostu powtarzajcie je w myślach. Następnie spójrzcie na wszystkie te zdania, obrazy, opisy, wspomnienia, które wydają sięwskazywać na to, że wasze doświadczenie jest inneniż to stwierdzenie.

I gdy zestawicie to w ten sposób, spójrzcie na to, co pojawiło się w waszych umysłach. Bądźcie w tym uczciwi. Niezależnie od tego, czy jest to jakieś wydarzenie z zeszłego tygodnia albo zeszłego roku, albo sprzed dziesięciu lat, albo pięciuset lat, to nie ma żadnego znaczenia. Gdy będziesz na to spoglądał, po prostu zapytaj: 

Czy to przekonanie, to postrzeganie siebie, to, co wydaje się sprzeczne ze stwierdzeniem w nagłówku kartki, rzeczywiście mnie zmieniło? Czy odebrało mi istnienie?

Po prostu zobacz, jaka będzie odpowiedź. Następnie unieś wzrok i rozejrzyj się. I powiedz w umyśle:

Jestem wolny w tym momencie, by postanowić widzieć rzeczy inaczej.

Następnie przez jedną lub dwie chwile po prostu trwaj, rozglądając się dokoła. Potemwróć do stwierdzenia na górze strony i wypowiedz je głośno, przynajmniej trzy razy. A później po prostu powiedz spokojnie w myślach:

Oto jest Prawda o mnie. A ja chcę tylko Prawdy.

I następnie odłóż to i zajmij się swoimi sprawami. I w jakimś innym momencie wyciągnij kartkę i wykonaj ćwiczenie ponownie. Rób tak przez tydzień dla każdego z danych ci stwierdzeń. I bądź pewien, oczyszczeniebędzie się dokonywało w głębi twojego umysłu. Każdy z was doświadczy tego na swój sposób. Ale doświadczycie tego. Zawsze pamiętajcie, że jedyną rzeczą, którą można zmienić, jest umysł. To mocą samego umysłu dokonuje się oczyszczenie.

Tak jak pragnienie jest istotne dla urzeczywistnienia, tak również istotna jest chęćczy też przyzwolenie. I słyszeliście już jak mówiliśmy wam wiele razy, że wymaga się od was tylko odrobiny chęci; jak mawiacie w waszym świecie – „szczyptę”. Odmierzcie szczyptę chęci, która jest tym samym, co przyzwolenie, i posypcie nią wasze doświadczenia. Posypcie cały świat. Posypcie nią całe wasze istnienie.

Chciejcie być tymi, którzy pielęgnują zdolność przyzwalania na wszystko. Umysł wolny to potrafi. Umysł uwięziony – nie. Albowiem umysł uwięziony znajduje się w stanie uwięzienia, ponieważ upiera się, aby to, co on postrzega, samo w sobiesię zmieniło, lecz by postrzegający nie musiał się zmieniać. I to jest sama istota uwięzienia.

Ten, kto pielęgnuje zdolność przyzwalania, pielęgnuje tak naprawdę sam akt przebaczenia. Uwalnia świat od swojego upierania się, że jego postrzeganie jest poprawne. Uwalnia siebie samegood potrzeby trzymania się swoich własnych postrzeżeń. Dlatego też na wszystko przyzwalajcie. Wszystkiemu ufajcie. I w ten sposób obejmujcie i przekraczajcie wszystko.

Przyzwalanie podąża w ślad za pragnieniem. Albowiem kiedy pragniesz Królestwa nade wszystko, nie masz innego wyboru, jak tylko odkryć, że musisz pozwolić światu być takim, jakim jest. Albowiem nie wiecie, jaki jest świat – znacie tylko swoje jego postrzeganie. Lecz Pocieszyciel uzdrowi wasze postrzeżenia. A wymagana jest tylko wasza niewielka chęć, aby pozwolić na przemianę swych postrzeżeń. I gdy zostają one zmienione, świat w magiczny sposób staje się innym miejscem. Staje się przejrzysty i nieszkodliwy. Staje się praktycznie bez wartości, za wyjątkiem tej, którą będzie nadawał mu Pocieszyciel, dopóki świat jeszcze trwa.

Przyzwalanie, umiłowani przyjaciele, jest procesem uwalniania i ufania. Jest to proces mówienia:

Wiesz co, zastanawiam się, jakby to było, gdyby pozwolić wszystkim rzeczom być takimi, jakimi są – zauważyć je i pozwolić, by przeminęły?

Przyzwolenie jest bramą, przez którą Chrystus wchodzi w pełne przypomnienie sobie Chrystusa. Przyzwolenie wnosi pogłębiające się poczucie wolności – wolności od wszelkich okoliczności. Albowiem wierzyłeś, że to właśnie okoliczności mają moc, by cię więzić. Lecz gdy postanawiasz zrezygnować ze swojego postrzegania świata czy jakichkolwiek okoliczności, odkrywasz, że już mieszkasz w wolności. Moc – a tym jest wolność – jest mocątworzenia w inny sposób. A tworzenie jest skutkiem tego, co postanowisz widzieć. 

Przyzwalanie zatem można rozumieć jako zanikanie oporu w systemie nerwowym, który tak czy inaczej jest tylko aspektem umysłu. Przyzwalanie jest jak otwarcie dłoni. Zamiast kurczowego trzymania się, po prostu puszczasz.

Co puszczasz? Nawyk potrzeby posiadania racji. Nawyk postrzegania świata jako przerażającego miejsca. Nawyk postrzegania, że czegoś ci brakuje. Nawyk postrzegania, że Chrystus musi być daleko od ciebie. Wszystko, co jest odmienne od Królestwa Niebieskiego, jest nawykiem, który warto uwolnić, pozwalając, żeby został on usunięty z twego umysłu.

Zatem istotą tej godziny komunikacji z wami jest pielęgnowanie przyzwalania. To pielęgnowanie już się zaczęło i jeszcze bardziej się pogłębi, jeśli zwyczajnie będziesz wykonywał ćwiczenie, od którego zaczęliśmy. Chodzi o chęć porzucenia przykrywki, którą nałożyłeś na umysł, porzucenia jej, żebyś w swej niewinności mógł po prostu obserwować, jaki naprawdę jest umysł. Obserwować, co rzeczywiście dzieje się w jego piwnicach – bez osądzania, bez lęku, bez usprawiedliwiania, bez wyjaśniania. To po prostu jest.

W przyzwalaniu pielęgnujesz jakość przebaczenia. Bez przebaczenia nie jest możliweprzebudzenie się do uświadomienia sobie, że Prawda jest zawsze prawdziwa. A dlaczego? Ponieważ osądzanie jest przeciwieństwem Królestwa. Tam, gdzie przebaczenie jest wstrzymywane, dosłownie dokonujesz wyboru, by być poza Królestwem. Użyłeś mocy umysłu, by podjąć decyzję, wynikającą z pragnienia, by trzymać się postrzegania i w ten sposób wytworzyłeś bezpośrednie doświadczenie. To tyjesteś tym, który sam siebie wyrzucił z rajskiego ogrodu. 

Pamiętaj więc, że przebaczenie zawsze jest istotne. Jest ono koniecznedla Pojednania. Przebaczenie jest innym słowem na przyzwalanie. Nie mówimy tutaj o ślepej bierności, lecz o zrzekaniu się w głębi swego umysłu, i to wszystko. Jest to gotowość, by widzieć kompletną neutralność wszystkich wydarzeń. Jest to gotowość, by pozwolić Pocieszycielowi przypomnieć wam, że oddzielenie nie istnieje, że nie jesteście w stanie uczynić się winnymi grzechu i całej reszty.

Przebaczenie jest porzuceniemtego, co postanowiłeś, że jest prawdą na temat świata. Jest to więc w dużej mierze praktyka skupienia na sobie samym. Sam z siebienie jesteś w stanie niczego wybaczyć twemu bratu lub siostrze, bo w rzeczywistości oni nic nie uczynili. Przebaczenie jest przebaczeniem samemu sobie upierania się, by zastępować Rzeczywistość swoją własną jej wersją.

Przyzwolenie, umiłowani przyjaciele, jest niczym płatki kwiatu rozchylające się, by powitać kolejny świt wiosennego dnia. Przyzwolenie jest niczym topniejący lód, który zwraca rzece swobodę płynięcia. Przyzwolenie jest niczym otwarcie pięknie pachnących perfum, by cieszyć się ich zapachem tak bardzo, jak tylko potrafisz. Przyzwolenie jest rozpuszczeniem lęku. Przyzwolenie jest przemianą.

Kiedy już na wszystko przyzwolisz i wszystkiemu będziesz ufał, wówczas wszystko obejmiesz. I tylko ten, kto jest większyniż rzecz, którą obejmuje, może ją objąć. Dlatego też gdy kiedykolwiek czujesz się uwięziony, jest tak dlatego, że uczyniłeś się mniejszymniż świat, który postrzegasz.

A kiedy czujesz się wolny, jest tak dlatego, że pamiętałeś, że jesteś tym, od którego pochodzą wszystkie rzeczy. JesteśSynem Boga. Jesteś bezkresnym niebem, na którym wszystkie chmury i burze pojawiają się i przemijają, podczas gdy niebo pozostaje nietknięte – wiecznie niezmienne. Otowolność! Pielęgnowanie wolności jest wyborem wolnej woli. Jest skutkiem pragnieniaKrólestwa.

Gdy jużprawdziwieprzebaczycie sobie każde postrzeganie, jakie nałożyliście na kogokolwiek lub cokolwiek, odkryjecie, że oznacza to również wyrzeczenie się postrzegania siebie samego. Albowiem nie możesz się w pełni przebudzić, o ile do kręgu przebaczenia nie włączysz siebie. Ostatecznie oczywiście zrozumiesz, że każda praktyka przyzwalania jest tak naprawdę aktem pozwalania sobie, aby naprawdę być tym Ja, którym jesteś. Nie będziecie się już dłużej opierali procesowi oczyszczenia, niezależnie od środków, jakimi posłuży się Pocieszyciel. To po prostu już nie ma znaczenia.

Po co się temu opierać? Wszystko, czego chcę, to Bóg.

Jeśli opór rozpuści się w umyśle w ułamku sekundy i nawet tego nie zauważysz – bardzo dobrze. Jeśli wymagać to będzie łez i wielkich doświadczeń w tym świecie – bardzo dobrze. Jaka to różnica? Jest to w istocie to samo. Jest tak dlatego, że wyrzekłeś się – przez przyzwolenie – posiadania na własność swej własnej ścieżki prowadzącej do domu. I podjąłeś decyzję, by pozwolić Pocieszycielowi, żeby zabrałcię do domu. Ponieważ pragniesz Królestwa nade wszystko, nie ma już dłużej znaczenia, jak przechodzi się przez ten proces. Nie skarżysz się już dłużej, że wydaje się to trwać tak długo. Po prostu włączasz się w ten proces. Pozwalasz Pocieszycielowi, by wziął cię za rękę i wrócił z tobą w te miejsca, gdzie popełniłeś błędy. I każdy krok w tym procesie wymaga przyzwolenia, które jest przebaczeniem zrodzonym z pragnienia, które zostało oczyszczone z pragnienia tego, co więzi, i które jest zastąpione pragnieniem tego, co wszystko uwalnia.

Kiedy zaczniesz już pragnąć i twoje pragnienie stanie się Królestwem, koniec podróży jest absolutnie pewny. To koniec szkoły. To, czym jest ego, nie może trwać. Albowiem sam wszechświat, Stworzenie i świat dookoła zejdą się, by współdziałać– co oznacza, że będą z tobą oddychać– wszystkie rzeczy będą współdziałały wiedzione ręką Ducha Świętego, by tworzyć dokładnieto, czego potrzebujesz, byś zostałcałkowicie uwolniony od wszelkiego złudzenia. I potajemnie wy już się zgodziliście z Pocieszycielem, że tak właśnie będzie.

Przyzwolenie zatem jest równie ważne jak pragnienie i jest aspektem tej ścieżki, tego fundamentu, w oparciu o który Chrystus pamięta Chrystusa i powstaje z popiołów ego, by kroczyć po tym świecie i jakimkolwiek świecie jako Prawda, która jest zawsze prawdziwa.

Pamiętaj, że tylko ego szuka kontrastów i porównań. Tylko umysł egotyczny zastanawia się nad ścieżkami, którymi kroczą inni, oceniając je, że są być może lepsze od twoich. Istnieje tylkoto życie, którego doświadczasz bezpośrednio. I poprzez pragnienie i przyzwolenieobejmujeszwłaśnie to życie jako dokładnie ten środek, za pomocą którego Pocieszyciel rozpuszcza złudzenia w twoim umyśle. I oczywiście wszystko to opiera się na pokorze uświadomienia sobie, że ego nie jest w stanie się samo przebudzić, że to Pocieszyciel jest tą pomocą, daną przez Łaskę, która wie, jak przyprowadzić cię do domu.

Gorąco polecam, żebyś nawiązał relację z Pocieszycielem, jak gdyby była to relacja z dobrym przyjacielem – w istocie z najlepszymprzyjacielem – aż w końcu dojdziesz do takiego punktu, w którym praktycznie każdą decyzję będziesz oddawał temu Umysłowi: 

No dobra, stary druchu, powinienem skręcić w lewo czy w prawo?

rezygnujeszz roszczenia sobie praw do posiadania własnego życia. Tylko ego myśli, że może posiadać życie. Duch wie, że to Życie posiada jego. To znaczy, że Życie cię zrodziło. Umysł Boga dał ci początek. Należysz do Boga. Nie jesteś właścicielemŻycia. Jesteś jego odbiorcą. Czy byłbyś więc w tym miesiącu skłonny podjąć decyzję, by stać się wielkim mistrzem przyzwalania? Możesz zacząć od najprostszych rzeczy, takich jak: 

Pozwalam, by ta pasta do zębów smakowała dokładnie tak, jak smakuje, bez skarżenia się. Jest taka, jaka jest.

W przypadku zmiany pór roku, czy będziesz chciał powstrzymać się od narzekania na koniec lata i opłakiwania nadejścia jesieni? I czy będziesz chciał doświadczyć tej zmiany? Albowiem bądź pewien – proszę, słuchajcie teraz uważnie – że w przestrzeni tego świata, która jest obszarem postrzegania, jedynąrzeczą, która istnieje, to stała zmiana. Pod nią istnieje niezmienna Rzeczywistość, która przenika to, co zmienne. Jednakże bądź pewien, że tam, gdzie jest opór przed zmianą, tam umysł żyje w złudzeniach.

Pamiętajcie, że powiedzieliśmy wam już wcześniej, że Umysł Przebudzony nie czuje już w ogóle żadnego oporu przed rzeczami czasu. Nie stara się już dłużej wyzbywać czasu. Nie stara się już dłużej zachowywać rzeczy niezmiennymi. Przebudzony Umysł potrafi wszystko objąć, wszystkiemu ufać, a poprzez to wszystko przekraczać w sposób natychmiastowy, nawet pośród samej zmiany.

Bądź ze sobą absolutnie szczery – czy w twoim świecie jest taka chwila, w której nie zachodziłaby żadna zmiana? Czy ciało może być polem absolutnej ciszy? Bynajmniej. Nawet jeśli powstrzymałbyś bicie serca na trzy sekundy, krew w żyłach nadal płynęłaby łagodnie. Cały czas pojawiają się myśli, dźwięki dochodzą do twych uszu. Ciało nie jest tym, co może być niezmienne. To świadomość ciała, pole, w którym pojawia się ciało, jest niezmienna.

Czy możesz więc stać się polem świadomości, które obejmuje wszystkie rzeczy pojawiające się, zmieniające i przemijające, które jednak nie czuje żadnego oporuprzed obejmowaniem ich i tańcem z nimi wszystkimi? Albowiem umysł, który jest wolny od złudzeń śmierci, jest tym samym umysłem, który uczy się tańczyćze śmiercią po to, by wejść w pewien moment, czy pewną relację, z wiedzą, że skoro zaangażowane jest w to ciało, to oznacza, że musi ono przeminąć. W istocie ono już podąża drogą do śmierci.

Umysł, który staje się umysłem, który już dłużej się nie lęka, już dłużej się nie opiera, to umysł, który przebaczył wszystkiemu, włącznie z samym sobą. Umysł, który potrafi objąć wszystkie zjawiska, które pojawiają się i przemijają, z pasją, z radością, żywotnością, niewinnością, prostotą – takiumysł nie zakosztuje śmierci. On dosłownie przeobraża śmierć, nawet wtedy, gdy wydaje się, że ona jest obecna.

Najwyższy stan istnienia jest więc zawsze paradoksem, kiedy starasz się o nim myśleć. Poprzez swe pragnieniewszedłeś jeszcze bliżej i jeszcze głębiej w Królestwo. Oraz poprzez pielęgnowanie przyzwalania oraz pełną Łaski chęć, by pamiętać, że to, co się pojawia, już przemija. Jest to jak woda, która przelewa się, gdy nabieramy ją widelcem, nie ma więc czego opłakiwać. Umysł, który się użala, to umysł uwięziony w złudzeniach. Umysł, który na wszystkoprzyzwala, już się od wszystkiego uwolnił.

Wyobraź sobie, że w tym miesiącu zostało ci dane okno, przez które twój Stwórca wystawił cię z Siebie i powiedział: 

Wrzucę cię w pole czasu, ponieważ chcę, byś się czegoś nauczył. Masz na to trzydzieści dni.

Wyobraź sobie, że jeśli nie nauczyłbyś się tego, twe istnienie zostałoby zgaszone, a twe imię wymazane z Księgi Życia. Oczywiście, to się nigdy nie zdarzy. To jest tylko sposób, by samego siebie zmotywować. 

Wyobraź sobie, że przez następne trzydzieści dni wszystko, co ma znaczenie, to pielęgnowanie łaski przyzwalania. W jaki sposób to uczynić? Schodząc jeszcze raz do najbardziej konkretnych, najbardziej przyziemnych, najbardziej zwyczajnych doświadczeń danego dnia. Kiedy rano odkręcasz wodę pod prysznicem, daj sobie rzeczywiście czas, by być obecnym, by poczuć zmianę temperatury wody przechodzącej z chłodu w ciepło i by uświadomić sobie, że właśnie zaobserwowałeś stały taniec zmiany w twoim świecie. I powiedz po prostu:

Pozwalam, by zaszła ta zmiana.

Tak, brzmi to tak, jakbyś był jakąś wielką istotą, choć tak naprawdę ta zmiana wydarzy się i tak. Ale baw się tym!

A jeśli przypalisz grzankę, weź głęboki oddech. I zanim egotyczny umysł zacznie się skarżyć i skamleć, że twoja grzanka nie jest taka, jakiej chcesz, zatrzymaj się i spójrz na nią. Faktycznie doświadcz przypalonej grzanki i powiedz:

Pozwalam, by ta grzanka była przypalona. A teraz jestem wolny, by dokonać wyboru i by albo ją zjeść taką, jaka jest, albo zrobić sobie nową.

Jeśli wsiądziesz do samochodu, wyjedziesz z garażu, a krople deszczu zadzwonią o szyby, po prostu daj sobie pozwolenie, by wrócić swój umysł z przyszłości w teraźniejszość i powiedz: 

Pozwalam, by padał deszcz.

To jest takie proste.

A więc, jak widzisz, moc przemiany świadomości jest, nawiasemmówiąc,jedyną rzeczą, jaką możnaprzemieniać. Uczenie się to sprawa świadomości. Ona jest jedyną rzeczą, którą możnazmienić. Jest jedynym miejscem, gdzie zachodzi uczenie się. A wszelkie uczenie się jest zaprojektowane tak, by następował przekład postrzegania po to, by coraz bardziej i bardziej stawało się ono podobne do Rzeczywistości, a lęk rozpuszczał się w umyśle. I wówczas Ojciec może zrobić za ciebie ostatni krok.

Uczenie się jestkonieczne w polu postrzegania. To ty samsiebie w tym polu umiejscowiłeś. Dlaczego więc nie wziąć się za to i nie pozwolić, by postrzeganie zostało uzdrowione? Jest uzdrawiane, gdy wnosisz moc obserwacjido tego, co jest tuż przed tobą, nie przed twoim ciałem, lecz wprost w samym polu świadomości. Dlatego też powinieneś non stop tańczyć z radości:

Mój Boże, nie muszę nigdzie iść. Wszystko mam przed sobą. Ta zwykła chwila stawia przede mną bramę do przemiany samej świadomości. Wszystko, co muszę zrobić, to wnieść odrobinę chęci. I wiesz co? Mam całą moc w Niebie i na Ziemi, by to właśnie zrobić! Nikt nie może mi tego odebrać. Nikt nie może zmienić wolności, w której żyję! To ja jestem tym, który wnosi tę odrobinę chęci w tę chwilę i pozwala, by krople deszczu uderzały o szybę!

Jeśli rozejrzysz się wokoło, odkryjesz w danym dniu mnóstwo rzeczy, którymi możesz się zająć, mnóstwo powodów, które pokazują, że nuda jest niczym innym, jak tylko twoim wyborem. Albowiem tuż przed tobą jest całe bogactwo ścieżki przetłumaczonej przez Pocieszyciela ze snu o oddzieleniu na królewski trakt do Królestwa. I cała moc w Niebie i na Ziemi jest w tobie – w tejchwili i w tejchwili, i w następnej– by wybrać ponownie. Lecz teraz jest czas, by przenieść takie stwierdzenia z obszaru abstrakcyjnego intelektu w konkretne, przeżywane chwile:

Kiedy mogę wybrać ponownie? Właśnie teraz! Mogę zaakceptować i pozwolić, by krople deszczu uderzały o szybę. Mogę być obecny wraz z nimi. Mogę je słyszeć. Mogę obserwować, jak spływają, zamiast irytować się, zamiast pozwalać umysłowi wybiegać w przyszłość nadchodzących wydarzeń. Mogę pielęgnować sztukę bycia obecnym w tej chwili jako sama obecność umysłu, który jest wolny.

Dlatego też rozważ w każdym z kolejnych trzydziestu dni: 

Czego mógłbym użyć tego dnia, by wykonać to ćwiczenie?

Oczywiście jest to trochę dziwne pytanie, jako że nie jest możliwe, byś nie miałrzeczy, z którymi nie mógłbyś ćwiczyć. Ci, którzy mówią, że się nudzą, tak naprawdę mówią:

Opieram się Królestwu.

Proste i oczywiste.

Znów obserwujemy, że tak wielu w waszym świecie stara się znaleźć duchowość, która uwolni ich od świata ich doświadczeń, nie uświadamiając sobie, że to właśnie taka postawajest tym, co ich pęta, więzi ich we własnym piekle. Duchowość jest po prostu procesem widzenia rzeczy inaczej. A to dzieje się przez czynną decyzję– zrodzoną z pragnienia, połączoną z odrobiną chęci zwaną przyzwoleniem– by rozpoznać, że każda chwila jest jak klejnot ofiarowany na złotej tacytobie, Boże Dziecię. Jesteś tym, który jest zawsze wolny i dosłownie tworzysz swe doświadczenie.

Ostateczną lekcją, przez którą przechodziłem w czasie, związaną z przyzwoleniem, było ukrzyżowanie. Oczywiście wiem, że wielu z was nie chce podążać moimi śladami. Lecz bądźcie pewni, umiłowani przyjaciele, że jeśli przyjrzycie się dobrze swemu doświadczeniu, to zobaczycie, że już wielokrotniezakosztowaliściedużo głębszego ukrzyżowania. W istocie, dla niektórych z was moje ukrzyżowanie było łatwiznąw porównaniu z waszym. Jesteś wolny, by już dłużej się nie krzyżować, wybierając przemianęswego doświadczenia, na które wpływasz, wnosząc w nie moc swego umysłu. 

Pragnienie. Przyzwolenie.

Co zatem stoi pomiędzy tobą a celem, do którego dążysz? Decyzja, by próbować być niepoczytalnymDecyzja, by próbować oprzeć się Bogu. Wiesz, że możesz się opierać innemu ciału, jako że inne ciało zajmuje inny kawałek przestrzeni. Innymi słowy, nie jest ono tam, gdzie ty, więc możesz się mu opierać. Lecz powiadam wam: Bóg już jest w pełni obecny tam, gdzie jesteście.Jak niby możesz się opierać temu, co już zajmuje przestrzeń, w której się znajdujesz?Równie dobrze mógłbyś spróbować oderwać od ciała własnąrękę, by się od niej uwolnić, czy też wyśliznąć się z własnej skóry. Powodzenia!

Wszelkie cierpienie jest opieraniem się Rzeczywistości. Każde przebudzenie i uzdrowienie jest rezygnacją z oporu. Przebaczeniem. Przyzwoleniem:

Bóg już tutaj jest. A ja należę na zawsze do Boga. Poddaję się.

Poddanie się jest owocem przyzwolenia. Poddanie się jest owocem przebaczenia. Poddanie się jest tym samym, co Pojednanie.

Leczobecnie po prostu skoncentruj się naprzyzwalaniu, by się upewnić, że nie pozostawiłeś w umyśle jakichś ciemnych zakamarków wypełnionych twą potrzebą, by postrzegać rzeczy w jakiś konkretny sposób – potrzebą przekonania, że świat powinien być czymś innym, niż jest, lub też potrzebą zapomnienia, że każde zachodzące w twoim doświadczeniu wydarzenie może być widziane jako Niebo lub piekło. Gdy wybierzesz widzenie tylko Nieba, odkryjesz moc, która już cię uwolniła.

Przesłanie tej godziny jest krótkie, ale bardzo cenne, jeśli zechcesz je wdrożyć w praktykę. A tak naprawdę to do czegóż innego mógłbyś jeszcze chcieć używać czasu? Próbowałeś już wszystkiego i zawsze czegoś brakowało. Nie byłeś w stanie wypełnić czasu wystarczającą liczbą kochanków, pieniędzy, samochodów, restauracji. W takim razie równie dobrze możesz wypełnić go przemianą świadomości, tak by postrzeganie zaczęło coraz bardziej i bardziej harmonizować się z rzeczywistym światem. Dlaczegoż by nie? I jeśli ktoś spyta cię, jak spędzasz czas, powiedz: 

Rozwijam w sobie Chrystusa. A ty co robisz?

Zatem ćwiczcie dobrze! Zacznijcie od stwierdzeń danych na początku tej lekcji. Są one bardzo ważne jako sposób pobudzeniaokazji, by zaobserwować, co jeszcze przeciwnegoPrawdzie nadal tkwi w umyśle. A niektórzy powiedzieliby, że w polu emocji, które jest tak naprawdę tylko „klejem”, do którego przytwierdzasz swe postrzeżenia, niczym przypinany osiołkowi ogon: 

Przyklej go na ścianie i trzymaj tam na zawsze.

Niech te rzeczy wyjdą na powierzchnię, aby twój Święty Umysł mógł zostać z nich oczyszczony.

A nade wszystko, umiłowani przyjaciele, pamiętajcie: nie ma błędów! Jesteś wolny, by ufać impetowi, który wydaje się kształtować twe życie. Albowiem to ty się mu podporządkowałeś, zapraszając Ducha Świętego, by zabrał cię do domu. To ty modliłeś się o przyspieszenie. Dlatego też bądź również tym, który akceptuje ofiarowywaną ci Łaskę. Pamiętajcie, opór pochodzi od ego, obejmowanie od Chrystusa. A ten, który na wszystko przyzwala, już wszystko przekroczył.

Dlatego też zaprawdę bądźcie w pokoju w tej krótkiej godzinie. I niech ta godzina będzie miesięczną podróżą eksploracji.

Zostańcie zatem dziś w pokoju. 

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jaką udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 9 Drogi Przemiany :

Przewodnictwo – DP, L9, pyt.1

Pytanie: Skąd mam wiedzieć, że jestem prawdziwie prowadzony?

Odpowiedź: Zaprawdę umiłowany przyjacielu, oto pytanie wielkiej wagi, ale nie myśl, że waga wymaga powagi. Zrozum zatem, że gdy próbujesz oddzielić się od zgiełku i hałasu świata, od światowego umysłu, od opinii ludzi dookoła ciebie i gdy próbujesz skierować bieg umysłu z powrotem ku sercu, ku Królestwu Niebieskiemu w twym wnętrzu, ku ciszy, w której przemawia Głos Pocieszyciela, to wiedz, że pierwszym krokiem jest zacząć na końcu. Rozumiemy przez to zawsze – i nigdy nie zapominamy tego uczynić – zawsze zaczynamy taki okres medytacji czy modlitwy od uznania Prawdy, która jest zawsze prawdziwa, która przekracza cienie, złudzenia, niewłaściwe postrzeżenia świata. A Prawda ta zawsze jest taka: Nie możesz być czymś mniejszym niż to, czym stworzył cię Bóg. Oddzielenie od Boga nie istnieje. I jeśli uświadomisz sobie, że istniejesz w tej chwili, może tak być tylko dlatego, że zaprawdę jesteś jednym ze Stwórczym Źródłem, które zrodziło cię na Swój własny obraz i dało ci dostęp do całej mądrości i całej Prawdy, i całego wsparcia. Bowiem zaprawdę jesteś miłowany ponad wszystko.

Zatem zawsze zaczynaj od uznania, że to jest Prawda. Następnie pozwól swemu ciału się odprężyć. I gdy to czyni, spójrz wewnętrznym okiem, okiem umysłu, na sytuację, na kontekst, przed którym wydajesz się stawać – czy to wiąże się on ze związkiem, karierą, czymkolwiek. Zatem po prostu spójrz okiem umysłu na tę sytuację i powiedz:

Ta sytuacja nie ma mocy, by mnie skrzywdzić. Pojawiła się, ponieważ ją wezwałem swym pragnieniem, by wzrastać w mądrości, w sile, w mocy i pewności.

Potem przypomnij sobie, że jedynie przewodnictwo Pocieszyciela, wewnętrzny Głos Ducha Świętego może myśleć prawidłowo za ciebie. I zapytaj Go:

Mój Przyjacielu, czemu służy ta sytuacja? Jakiej lekcji potrzebuję się nauczyć? Jaka decyzja naprawdę poniesie mnie w kierunku mego najgłębszego zobowiązania?

Podkreślę tutaj słowo zobowiązanie, albowiem jak dobrze wiecie – i mówiliśmy o tym wiele razy – póki umysł, póki dusza, póki serce nie stanie się całkowicie oddane przebudzeniu z ostatniego śladu złudzenia, póki nie stanie się w pełni oddane sprowadzeniu darów, które zostały złożone w nim przez Boga, póty życie jest niczym statek bez steru. Zatem zapytaj, jaka decyzja prawdziwie służy zobowiązaniu, które poczyniłeś, by przebudzić się do Umysłu Chrystusa, by być ucieleśnieniem mądrości, Miłości i pokoju.

Uczyniwszy to, pamiętaj – przynajmniej na początkowym etapie podróży – że egotyczny umysł zawsze mówi pierwszy. Innymi słowy, nauczyłeś się patrzeć na myślenie świata, by odnaleźć rozwiązania sytuacji lub też tego, co nazywasz pojawiającymi się problemami. Przejdziesz tu przez okres trenowania umysłu na nowo, dzięki czemu będziesz coraz bardziej oderwany od wzorców myślowych świata. Lecz kiedy zaczniesz w ten sposób wkraczać w ciszę i pytać:

Jaka decyzja naprawdę służy memu najwyższemu dobru, memu najgłębszemu zobowiązaniu?

– to pierwszy głos, który zazwyczaj usłyszysz, jest cichym głosikiem, który mówi:

Och nie! Nie rób tego! Nie, nie, nie rób tego. To nie da ci bezpieczeństwa. Co z tą osobą? A co z tamtą osobą? I co z tymi wszystkimi rzeczami?

Jeśli jesteś spostrzegawczy, zauważysz, że kiedy mówi ten głosik, w samym ciało-umyśle stwarza on niepokój, niczym ocean wzburzony porywistym wiatrem, gdzie każda fala rzucana jest tam i z powrotem. Zmienia się oddech. Spinają się ramiona. Pojawia się niepokój i zdaje się, że trudno jest utrzymać komfort i spokój. Egotyczny głosik, który jest głosem lęku, winy, samoosądzania się, niegodności, by być tym, czym Bóg cię stworzył, ten głos zawsze stwarza wewnętrzny chaos i utratę pokoju. Zatem po prostu go obserwuj. Nie próbuj się go pozbywać, po prostu naucz się go obserwować dokładnie takim, jaki jest.

Och, zadałem sobie wewnętrznie to pytanie i poprosiłem o przewodnictwo, i natychmiast mój umysł się zaniepokoił, moje ciało zmieniło się i zacisnęło, a ja myślę o różnego rodzaju rzeczach, które są „gdzieś tam”. To na pewno nie jest Głos Pocieszyciela. Zatem po prostu zapytam ponownie.

Po prostu powróć do uznania tego, kim jesteś i ponownie zadaj owo pytanie, tak jak to sugerowaliśmy. Potem, gdy ciało zaczyna się odprężać, zacznij obserwować, że potrzebujesz jedynie powiedzieć w swym umyśle:

Tak naprawdę nie wiem, czym jest cokolwiek ani czemu służy. Jestem tu, by nauczyć się, co to znaczy być przebudzonym, być ucieleśnieniem Miłości. I jest mi dany jeden Nauczyciel, który zawsze prowadzi mnie właściwie.

Zatem po prostu zadaj swoje pytanie ponownie. I zauważ jego skutek. Powiedz w swym umyśle:

Nie jestem przywiązany do odpowiedzi, bowiem ufam, że Miłość pokieruje kursem mego życia.

Kiedy zaczniesz obserwować to, że umysł – twoja istota – jest coraz mniej przywiązany do wyniku, którego szukasz, wtedy może zacząć do ciebie mówić Głos Pocieszyciela. Słyszałeś, jak mówi się często, że Bóg przemawia do ciebie delikatnym, cichym, spokojnym Głosem. Jest to przeciwieństwo myślenia świata. Zatem gdy rozwijasz zdolność spoczywania w ciszy, bycia oderwanym od jakiejkolwiek potrzeby, by odpowiedź wyglądała w określony sposób, będziesz w coraz większym stopniu w głębi umysłu lub też serca mieć dostęp do miejsca, w którym Pocieszyciel spoczywa wraz z tobą jako Jedno.

Pamiętaj, że Duch Święty jest po prostu prawidłową umysłowością. Prawidłowa umysłowość, właściwe widzenie, właściwe odczuwanie to to, co jest w harmonii z Wolą Boga. Owa prawidłowa umysłowość została złożona w tobie przez samego Boga. Tak więc tak naprawdę słuchasz jedynie głębi swej własnej istoty, do której często odnosimy się jako do serca, odróżniając ją w ten sposób od myślącego niespokojnego umysłu.

To w ciszy przemawia Głos Pocieszyciela. A cisza pojawia się, gdy już dłużej nie inwestujesz w wynik sytuacji bądź decyzji, przed którymi stajesz. Wiesz, że jesteś prawdziwie prowadzony, gdy pojawia się obraz, myśl, a nawet głos, odczucie w sercu, a cała twoja istota z tym rezonuje. Zatem nie ma konfliktu. Nie ma już dłużej przeciągania liny. Jest chwila prostego wiedzenia. Nie jest to coś, co trzeba komukolwiek tłumaczyć. Nie jest to coś, co kwestionujesz lub co rozgryzasz w swym umyśle. To proste, natychmiastowe poznanie.

To właściwa decyzja.

Oto podróż, którą muszę podjąć.

To książką, którą muszę przeczytać.

Oto związek, w którym mam być lub w którym mam nie być (to nie ma znaczenia).

Chodzi o to, że czujesz w sobie jasność, rezonans, które wskazują, że wkroczyłeś w stan pełni. Wiesz to, co wiesz i jest tylko pewność.

Oczywiście następnym krokiem jest za tym podążać. Głos ego powstanie ponownie tysiąc razy, dyskutując z tobą. Dlaczego? Ponieważ – powtórzmy – głos ego jest głosem wytworzonym przez ciebie jako rezultat twej winy, lęku oraz twego przekonania, że jesteś niegodny być Jednym z Bogiem, że twoja niewinność została zbrukana i że zatem Stwórca o tobie zapomniał. To nigdy nie jest prawdą. Jesteś całkowicie kochany. Nigdy nie zgrzeszyłeś. I pozostajesz taki, jakim zostałeś stworzony. Twój Stwórca zaś po prostu czeka, aż przebudzisz się ze snu o niegodności i zajmiesz swe prawowite miejsce jako Jego stworzenie, by to, co dobre, święte i piękne mogło być szerzone poprzez ciebie w samym akcie stwarzania.

Umiłowany przyjacielu, przewodnictwo jest czymś, czego uczysz się w polu czasu. Pojawia się w takim stopniu, w jakim jesteś chętny, by przestać myśleć samodzielnie. Pojawia się w takim stopniu, w jakim jesteś chętny, by odłożyć przewodnictwo wszystkich wokół ciebie, a jeśli się na to otworzysz, odkryjesz, że jest wielu, którzy po prostu czekają, by powiedzieć ci, co powinieneś robić. Przewodnictwo pojawia się jako rezultat twej chęci, by każdą decyzję zacząć kierować do Przyjaciela, Nauczyciela, Pocieszyciela, który został umieszczony w głębi twego umysłu i serca przez Boga. A Bóg jest jedynie Miłością.

Zatem pielęgnowanie wsłuchiwania się, rezonowania, słuchania i podążania za tym Głosem w głębi twego serca oznacza, że uczysz się przyzwalać, by Miłość była twoim przewodnikiem, by Miłość była twoim nauczycielem, by Miłość była twoim przyjacielem. A Miłość ta jest uniwersalna. Miłość ta jest wieczna. I ta Miłość jest w tobie teraz! Nigdy nie możesz być samotny. I cała moc w Niebie i na Ziemi jest ci dana, by przewodzić i kształtować twoją podróż poprzez czas. I po pewnym czasie staniesz się mistrzem wsłuchiwania się w prowadzenie.

Zwracając się ku Królestwu Niebieskiemu, nauczysz się udawać jedynie do tego ołtarza, a nie do ołtarza świata. I gdy wydarzać się będą cuda, gdy będziesz odnosił sukces za sukcesem, nauczysz się, że w ostatecznym rozrachunku świat się mylił. Nie jesteś sam. Nie musisz torować sobie drogi. Twoja droga będzie dla ciebie przygotowana przez Moc, Miłość i Inteligencję, która wpierw cię zrodziła i ma na uwadze jedynie twe najwyższe dobro.

Umiłowany przyjacielu, ćwicz więc dobrze. Przyjrzyj się jak możesz zacząć powierzać swe decyzje. Zacznij od tych, które są całkiem proste, tak by nie pojawiał się lęk. Na przykład, zacznij od prostego pytania:

Co byłoby najlepszą rzeczą, którą mógłbym włożyć w swoje ciało na śniadanie?

Który z tych dwóch filmów najbardziej by mi się podobał?

A potem ćwicz wsłuchiwanie się w wewnętrzne przewodnictwo. I znowu – w ten sposób zaczniesz od sytuacji, które są dla ciebie w miarę „bezpieczne”. Następnie zaś przejdziesz do „poważniejszych” decyzji, póki ostatecznie nie powierzysz każdej swej decyzji – nawet najbardziej zwyczajnej. Twój umysł zostanie poddany korekcie – choć nikt tego nie zobaczy ani nie zauważy – tak więc w każdej chwili będziesz po cichu pytał:

Boże Ojcze/Matko, co chcesz, bym uczynił? Bowiem jedynie twój plan działa i jedynie twoja ścieżka usłana jest kwieciem cudów, mądrości, pokoju i spełnienia mej duszy.

Umiłowany przyjacielu, zacznij ćwiczyć podejmowanie decyzji, by każdą decyzję powierzać cichemu miejscu w swym wnętrzu, gdzie czeka na ciebie Przyjaciel, Nauczyciel.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 9 Drogi Przemiany.

Wszystkie wydarzenia są neutralne – DP, L9, pyt.2

Pytanie: Jeszuo, kilka razy wspomniałeś o tym, że wszystkie wydarzenia są neutralne. Czy mógłbyś proszę poruszyć ten temat głębiej i wyjaśnić go nam?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, byłbym przeszczęśliwy, odpowiadając na twoje pytanie, ale jest ono neutralnym wydarzeniem, które nie ma znaczenia! [śmiech]

Zaprawdę słyszałeś, jak mówiono ci to wiele razy i oczywiście ja nie jestem pierwszym, który powiedział, że wszystkie wydarzenia są neutralne. Co mamy przez to na myśli?

Istnieje taka chwila, nieznana myśleniu świata. Przechodzi ona niepostrzeżenie, niezauważona przez tych, którzy swe życie przeżywają uwiedzeni cieniami tworzącymi świat, gdyż są oni kierowani lękiem, osądem, zwątpieniem i winą. Jest to niczym zawirowanie w umyśle, które zasłania prostotę chwili, o której tu mówimy. W każdym z waszych doświadczeń jest chwila, w której rodzi się wydarzenie, przerwa – jeśli tak chciałbyś to ująć – w której twój umysł tego wydarzenia nie interpretuje. Ono po prostu powstaje. To jest jego rzeczywistość, jego „istność”, tak to nazwijmy. Ono po prostu powstaje. Nie wiesz, skąd się wzięło. Powstaje z Tajemnicy. W Prawdzie bowiem nikt, niktnie może powiedzieć, dlaczego cokolwiek w ogóle istnieje. Powstaje to z Tajemnicy – z energii tańczącej w nieskończonym kształcie form, rozpoczynając się, przemijając, a następnie się kończąc.

Świat, w którym żyjesz, ów świat energii zwany twym fizycznym wymiarem, jest niczym stały pokaz świateł – energia tańczy, opada, zmienia się. Istnieje chwila doskonałego pokoju, chwila, którą można pielęgnować, by ją szerzyć, tak by twój umysł zauważył niewinność każdego wydarzenia. Ale postrzeganie niewinności wymaga uzdrowienia lęku.

Wiele razy mówiłem wam, że zasadniczo istnieją tylko dwie emocje lub inaczej mówiąc: tylko dwa światy lub dwie rzeczywistości: Miłość i lęk. I spośród tych dwu, tylko jedno jest Prawdziwe: Miłość. Bowiem Bóg jest Miłością i nie stwarza Ona czegoś do siebie niepodobnego. Zatem lęk musi być uzdrawiany w umyśle i ciele dopóki ciało trwa, po to, by umysł mógł postrzec ową chwilę niewinności… obserwując wzbierającą z Oceanu Tajemnicy falę – bez potrzeby jej osądzania, bez potrzeby wznoszenia karteczki, głoszącej:

Daję jej 5 punktów lub 9.

Nie, to jest zła fala.

To jest dobra fala.

Co ta fala mi zrobi?

Och, nie chcę tej fali!

Znasz te wszystkie myśli.

Jest taka chwila, w której nienaruszona trwa doskonała niewinność każdego wydarzenia.

Co takiego zatem się dzieje, że neutralne wydarzenie zmienia się w takie, które naładowane jest znaczeniem? Posłuchaj uważnie, umiłowany przyjacielu, bo tu zawarte jest sedno każdego problemu, z którego musisz się przebudzić. 

Tu wydarza się postrzeganie. Postrzeganie jest niczym zabarwianie. Wyobraź sobie, że masz parę okularów i gdy wychodzisz na dwór, trzymasz je w dłoni, nie na nosie. I przez chwilę widzisz wszystko dokładnie takie, jakie jest. Następnie zaś, w następnej chwili, zakładasz na oczy błękitne szkła. Natychmiast świat, to, czego doświadczasz, zostaje zabarwiony w określony sposób.

Postrzeganie bardzo to przypomina. Jedyną różnicą jest to, że szkła te znajdują się głęboko w twym umyśle. Są one wykonane ze wszystkich twych przekonań, postrzeżeń i postaw, które przejąłeś od ludzi dookoła siebie, gdy starałeś się przystosować do świata. Stwarza to przekonania. I ty dosłownie będziesz wierzył, że to, co widzisz, jest „gdzieś tam”, gdy w rzeczywistości patrzysz przez szkła, pryzmat, soczewki swego własnego umysłu. Właśnie dlatego często mawiałem, że nie ma nic na zewnątrz ciebie.

Zatem gdy doświadczasz jakiegokolwiek wydarzenia, zauważ, jak reagujesz. A potem, jeśli naprawdę pragniesz pokoju, przestań uzasadniać swe postrzeżenia. Raczej udaj się do wnętrza i zapytaj z niewinnym zadziwieniem dziecka:

Ciekawe, czemu wybrałem ujrzenie tego wydarzenia w ten sposób? Ciekawe, czy mógłbym zobaczyć je inaczej? Być może to, co wygląda jak trauma, ma mi do zaoferowania skarb, jeśli tylko mógłbym się uciszyć i poprosić Pocieszyciela o prowadzenie.

Rzeczywistość twego „świata” jest taka, słuchaj uważnie: świat nie istnieje. Oznacza to, że nie dzieje się on na zewnątrz twego umysłu. Umysł jest wszystkim, co istnieje. A wolność bierze się z chęci, by wziąć za niego odpowiedzialność, tak aby Tajemnica, która sprowadza wszystkie wydarzenia, mogła być ujrzana w sposób, w jaki ty chcesz ją ujrzeć – z perspektywy wolności, mocy, bezpieczeństwa, pokoju; raczej z Miłości niż lęku.

Ponieważ zostałeś stworzony przez swego Stwórcę, aby stwarzać, stwarzasz bez ustanku. I póki nie nastanie przebudzenie (a to już inny temat), ty dosłownie stwarzasz świat swego doświadczenia za pośrednictwem soczewek swych własnych postrzeżeń. W każdej chwili jesteś wolny, by uzdrowić te postrzeżenia i by nauczyć się widzieć inaczej – by ostatecznie widzieć Oczyma Chrystusa. Chrystus zaś jest jedynie odzwierciedleniem Miłości, którą jest Bóg.

Bez względu na to, co powie egotyczna część umysłu, to jedno nigdy się nie zmieni: Wszystkie wydarzenia pozostają doskonale neutralne. Zatem jakąż wartość i jakie znaczenie mogą one mieć? Będą miały wartość i znaczenie, które wyłaniają się z twej decyzji na temat tego, którego głosu słuchać – głosu ego, który jest głosem lęku, osądu i poczucia niegodności, czy też Głosu Miłości, za pomocą którego Pocieszyciel interpretuje wydarzenia czasu, pokazując ci, jak można ich użyć dla twego przebudzenia i uzdrowienia, a idąc dalej – dla przebudzenia i uzdrowienia samego świata. Oto Głos, którego słucha Chrystus w tobie. Oto Głos, który mówi o przebaczeniu, o nieustraszoności, o mądrości i cierpliwości. To Głos, który służy jedynie jednemu celowi: temu celowi, który może na powrót przywieść do Domu każde z Bożych Dzieci, podnieść je do pokoju, którego szukają, wynieść z cierpienia i winy, do których się przyzwyczaiły.

Ci, którzy są w pełni przebudzeni, w polu czasu wyglądają bardzo zwyczajnie. Ale w swym umyśle, w swej świadomości oddali się oni przyzwalaniu Duchowi Świętemu, by interpretował każdą serię zdarzeń za nich. A Duch Święty dokona owej interpretacji tylko w taki sposób, który posłuży procesowi przebudzenia. Wydarzenia owe już dłużej nie mają innego celu niż zachodząca głęboko w umyśle korekta, która pozwala Miłości być pamiętaną i odnowioną tak, że Stworzenie może płynąć bez przeszkód.

Będziesz wiedział, że słuchasz głosu ego, gdy będziesz się spierał o poprawność swego postrzegania. Umiłowany przyjacielu, ucz się zatem pilnie praktykować w niewinności rozpoznawanie, że wszystkie wydarzenia są neutralne. Możesz to robić na wiele sposobów, które opisywałem za pośrednictwem wielu kanałów. Po prostu daj sobie pięć minut dziennie, w których zasiądziesz w fotelu i będziesz obserwował rzeczy dookoła siebie. I za każdym razem, gdy twój wzrok spocznie na jakimś obiekcie lub gdy może usłyszysz dźwięk telefonu lub coś podobnego, po prostu powiedz:

Nie wiem, czym to jest, ani czemu służy. Nie wiem nawet, jak to się tu znalazło. Spoczywam w niewinności i nie nakładam na to żadnego osądu.

W ten sposób zaczynasz rozwijać swój umysł na tyle, by pozwalał na poszerzanie owej luki, w której w twym umyśle chwila niewinności trwa wystarczająco długo, byś był jej świadomy. Ostatecznie, dosłownie mógłbyś zostać ukrzyżowany przez istoty, które przysięgają, że cię nienawidzą, a ty spojrzałbyś na to z opanowaniem i spokojem, mówiąc po prostu:

Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. To jest po prostu neutralne wydarzenie. A ja pozostaję Jednym z Bogiem.

Ćwicz uważnie, umiłowany przyjacielu, i obserwuj. Zaczniesz odkrywać to, co nadal cenisz, i gdzie nadal trzymasz się swej potrzeby, by mieć rację co do swoich postrzeżeń. I po prostu zaproś Pocieszyciela, by przemienił twój umysł za ciebie.

To powinno być na teraz wystarczające.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 3 Lekcji 9 Drogi Przemiany.

Chrystusowa świadomość – DP, L9, pyt.3

Pytanie: Wyjaśnij proszę szerzej paradoks życia jako jedna Chrystusowa Świadomość, a równocześnie życia jako odrębne ciało i ego.

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, posłuchaj uważnie, gdyż przechodzimy do puenty. W Chrystusowej Świadomości niemożliwe jest żyć jako odrębny umysł lub ego, ponieważ Chrystusowa Świadomość ustanowiona zostaje w transcendencji starego błędnego postrzegania, że żyjesz wewnątrz ciała i z niego spozierasz, a zatem, że jesteś oddzielony od innych z powodu odległości pomiędzy ciałami. W Chrystusowej Świadomości dosłownie czujesz i wiesz, że twa tożsamość to Duch. A Duch obejmuje wszystko. Dosłownie rozpoznajesz, że nie ma nic na zewnątrz ciebie.

Tak, jest całkiem prawdziwe to, że ciało-umysł, z którym kiedyś zwykłeś się utożsamiać, nadal trwa. Ale został on przetłumaczony. Został przemieniony, ponieważ twoje jego postrzeganie zostało naprawione. Uświadamiasz sobie, że twoja zdolność do bycia świadomym jest darem od Boga, który cie stworzył. Ta moc bycia świadomym jest mocą samego Ducha. Zatem nie jest to już dłużej „mój” ciało-umysł, „mój” egotyczny umysł, to po prostu „ciało”, „umysł”. I jest ono powierzane Duchowi z każdym oddechem, z każdą myślą.

Taka więc jest pointa. A wedle tego, jak zadajesz to pytanie, jest to niemożliwe. Nie możesz żyć jako Chrystusowy Umysł i nadal być odrębnym ciałem i ego.

Najwyższy stan świadomości zatem to stan, w którym postrzeganie zostało naprawione. A ciało-umysł kroczy po tej planecie, dopóki ona trwa, ale teraz – zamiast być tobą, jest po prostu narzędziem Ducha. Nie jesteś już dłużej utożsamiony jako on lub z nim. Spoglądasz na swe dłonie i stopy, patrzysz na głowę, przypatrujesz się myślom, które przychodzą i odchodzą, i uświadamiasz sobie, że ciało-umysł nigdy nie mógłby mieć żadnego celu ani wartości poza tym, którą daje mu Bóg. Ty zaś zrezygnowałeś z posiadania go. Powiedziałeś:

Ojcze, jest całkiem oczywiste, że nie wiedziałem jak żyć szczęśliwie, w radości i pokoju. Oddaję siebie – daję to wszystko – na powrót Tobie. Ty tego używaj. A ja pójdę tam, gdzie chcesz, bym się udał. Zabiorę ten szkielet, to ciało, gdziekolwiek Ty chcesz, by ono poszło. To już dłużej nie ma dla mnie znaczenia. Jestem tu jedynie po to, by być w pokoju i oferować ten ciało-umysł jako jedną z możliwości objawienia drugiej osobie Miłości, ofiarowania światu mądrości. Nie jestem nawet do tego przywiązany, wszystkie rzeczy należą do Ciebie.

Zatem umiłowany przyjacielu, gdy kroczysz przez swój dzień, zacznij zauważać, jak myślisz o swym ciele. Jak wiele razy mówisz „moje” ciało, „moje” ego, „moje” myśli? Zacznij tworzyć przerwę, mówiąc po prostu: ciało, egotyczny umysł (który tak naprawdę nie należy do nikogo, a który jest przemijającą jakością umysłu, która wydaje się być podzielana przez wiele istot), myśli. Czy gdybyś siedział nad oceanem i patrzył na wznoszenie i opadanie fal, to mówiłbyś:

Ta fala należy do mnie i do nikogo innego?

Oczywiście, że nie. Powiedziałbyś:

O, teraz przypływa fala.

Czy możesz nauczyć siebie w trakcie swego dnia robić to samo?

O, ciało zmywa naczynia.

Ciało chodzi po trawie.

O, myśli przepływają przez umysł.

Czy możesz stać się Świadkiem lub też obserwatorem tego, co się pojawia i znika? Im bardziej bowiem rozwijasz jakość Świadka, tym bardziej świat staje się przezroczysty i tym bardziej uświadamiasz sobie, że jesteś Obserwatorem wszystkich myśli. Jesteś Widzącym wszystkie rzeczy. Jesteś Duchem. Jesteś niczym ocean, w którym fale powstają i znikają. I zaczniesz się utożsamiać – nie z ciałem, nie ze szczególną osobowością czy historią – utożsamisz się z tym, co obejmuje, ufa i przyzwala na wszystko. Będziesz Duchem. A wtedy będziesz znał odpowiedź na swoje pytanie, gdyż nie można na nie odpowiedzieć intelektualnie. Można ją poznać i żyć nią bezpośrednio.

To powinno dać ci okazję do zatrzymania się.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 4 Lekcji 9 Drogi Przemiany.

Prądy wznoszące i opadające – DP, L9, pyt.4

Pytanie: Czy możesz powiedzieć coś na temat tego, do czego postrzeganie ruchu New Age odnosi się jako do podejścia „wznieść się ponad to i stąd wyjść” – do płynięcia z nurtem wzniesienia i ignorowania tego, co my zwiemy „strefą cienia” oraz o tym, jak zbalansować… jak nie zaprzeczać cieniowi? Czy możesz po prostu odnieść się do tego płynięcia z nurtem wzniesienia i zstępowania (w czasie krótszym niż 10 minut)?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, temu pytaniu dobrze by było poświęcić z godzinę, albo i kilka godzin. A jednak dam ci odpowiedź w dwie minuty. Jedyne pytanie, to: czy będziesz w stanie uświadomić sobie tę Prawdę w siedmiu lub ośmiu minutach, które ci wtedy zostaną? [śmiech]

Oto odpowiedź: Szukający musi stać się tym, który odnalazł. Pragnienie, by płynąć z nurtem wzniesienia jest subtelnym aspektem doświadczenia szukania. Przebudzone serce obejmuje wszystko, ufa wszystkiemu, niczemu nie zaprzecza. A jeśli jesteś w tym świecie, to to, co nazywasz „cieniem”, można kochać równie łatwo, jak jakiekolwiek mistyczne doświadczenie. Pragnienie, by trzymać się tamtego nurtu, nie jest niczym więcej niż pragnieniem, by czegoś unikać. Jeśli wiesz, że jesteś Duchem, nie ma dokąd iść. Istnieje jedynie miłujące obejmowanie tego, co jest, by mogło ono zostać przywrócone chwili, poprzez którą szerzy się Miłość.

Zatem obejmij wszystko, ufaj wszystkiemu, przyzwalaj na wszystko, przekraczaj wszystko. To powinno wystarczyć na teraz. Ale w tym jest wiele treści do kontemplacji.

Czy udało mi się to zawrzeć w dwóch minutach?

– Tak, doskonała robota.

To dlatego, że spędziłem tyle czasu, płynąc z nurtem wzniesienia. [Śmiech] Ale co więcej, to dlatego, że poświęciłem czas na objęcie grzesznika, grzechu, złudzenia cierpienia i przyniosłem Miłość mym braciom i siostrom – zwracając się ku temu, co brałem za ciemność, po to tylko, by odkryć, że w jej wnętrzu trwało Światło Boga i że nic w żaden sposób nie mogło mnie skrzywdzić. Stałem się wolny, gdy przestałem szukać Boga i pozwoliłem, by Bóg znalazł mnie.

Zatem ten, kto stara się dokądś pójść, odgrywa tylko ten sam egotyczny wzorzec. Tylko Miłość jest Prawdziwa. I w tej chwili [pstryka palcami] obecny jest Chrystus. Pojednanie się dokonało. W mgnieniu oka powstał Mistrz.

Ale ponownie, chcemy zasugerować, żebyś stworzył kontekst, w którym pytaniu temu można poświęcić więcej uwagi.

Tak więc powiadam wszystkim tu obecnym: pamiętajcie, że nic nie dzieje się przez przypadek. A wy podjęliście decyzję, by przeznaczyć na to czas. Zdecydowaliście się przeznaczyć czas na to, by znaleźć się w tym pomieszczeniu – nie przez przypadek – ale dlatego, że już jest w was miejsce, które wie, jak słuchać przewodnictwa serca. Zatem ufajcie temu przewodnictwu we wszystkim. Nie jesteście sami. A moc Miłości Boga jest z wami nawet teraz, i będzie z wami przez całą wieczność.

Niech więc pokój będzie zawsze z wami.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do lekcji Lekcji 9 Drogi Przemiany.

Ziemia Święta – spotkanie online w poniedziałek 13 maja

Zapraszamy na spotkanie online pt.: „Ziemia Święta” w poniedziałek 13 maja o godz. 19.00. Podczas tego spotkania razem podzielimy się niektórymi z naszych doświadczeń, odkryć i wglądów z pobytu w Izraelu w dniach 25 kwietnia – 9 maja 2019 r. Aby uczestniczyć w spotkaniu na żywo, wejdź o podanym czasie na tę stronę: http://www.przemianaumyslu.pl/zajecia/nowa-ziemia/

Droga Przemiany – Lekcja 8

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

I zaprawdę ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Przychodzimy, by przebywać z wami, ponieważ poprosiliście o to. Przychodzimy, by przebywać z wami, bo jesteśmy częścią was. Istniejemy tam, gdzie jesteście wy. Trwamy jako Prawda tego, czym jesteście. 

Dlatego też umiłowani przyjaciele, proszę zrozumcie dobrze, że kiedy sięgamy w czas, w pole tego, co nazywacie fizycznością, by tworzyć wraz z wami środek komunikacji, nie przychodzimy do was z jakiegoś innego miejsca. Przychodzimy z głębi – z Serca, z Istoty – tego, czym jest Umysł, tego, czym jest Miłość, tego, z czego wyłania się Świadomość. Przychodzimy z Rzeczywistości. I łączymy się z wami w jedynym miejscu, w którym zachodzi prawdziwa komunikacja – w Rzeczywistości

To może oznaczać tylko to, że w tych chwilach, kiedy czujecie – nie kiedy zwyczajnie rozważacie to intelektualnie – ale kiedy sami czujecie, że bezpośrednio i prawdziwie rozumiecie to, co jest wam komunikowane słowami, które wybieramy, wówczas, w owej chwili, nie trwacie w czasie, nie trwacie w złudzeniach; trwacie w Rzeczywistości. W owej chwili dosłownie nie istnieje między nami żadna odległość.

Mówimy o braku odległości między nami nie tylko w sensie fizycznym – wedle tego, jak wy o tym myślicie – lecz również w sensie jakościowym. To znaczy, że w momencie, kiedy przyjmujecie Prawdę, wówczas nie znajdujemy się nad wami, poza wami, ani nawet na odrobinę was nie wyprzedzamy. Rozumiecie istotę Prawdy wprost z istoty Umysłu Chrystusa, który jest jedynym Umysłem, jaki może zrozumieć Prawdę i Rzeczywistość Boga.

Ta Prawda jest oczywiście w was i była w was przed narodzeniem czasu. Była z wami zanim mała, szalona idea wydała się zakraść w przestrzeń waszego umysłu, a wy postanowiliście w tę myśl uwierzyć. Tej Rzeczywistości nie można wam odebrać. To z tej Rzeczywistości pochodzi świadomość waszego istnienia. To z tej rzeczywistości czerpiecie paliwo – że się tak wyrażę – by tworzyć postrzeganie, jakiego najbardziej pragniecie. A postrzeganie, jakiego najbardziej pragniecie, jest dokładnie tym, czego doświadczacie w każdym momencie.

Ci z was, którzy trwali w Rzeczywistości słysząc te słowa, wiedzą od razu, że to oznacza, iż w żadnym czasie, w żadnej sytuacji, żadne postrzeganie nie jest wam narzucane z jakiegoś źródła, z jakiejś siły na zewnątrz was; że w każdej chwili wy i tylko wy tworzycie postrzeganie, a zatem i to, czego doświadczacie w przestrzeni umysłu, i to z jednego tylko powodu – dlatego, że takie było wasze pragnienie.

Dlatego też sama ścieżka przebudzenia, niezależnie od formy, jaką przybiera, jest zawsze ćwiczeniem umysłu na nowo. Jest decyzją, by w każdej chwili poddawać umysł takiej dyscyplinie, by w każdej chwili nauczał on jedynie Miłości, by zawierał jedynie miłujące myśli i by rozpoznawał, że nie ma czegoś takiego, jak błaha myśl, ponieważ każda myśl lub postrzeganie trzymane w umyśle natychmiast generuje doświadczenie. To doświadczenie jest jak kamyk wrzucony do wody, który tworzy kręgi fal, wibrację w całym polu twojego istnienia. A pole to sięga daleko, daleko poza to, co zwykle postrzegasz jako granice swojego ciała. 

Umiłowani przyjaciele, będziecie jedynie doświadczać tego, czego pragniecie. I dlatego też pragnienie jest zawsze pierwszym i najbardziej fundamentalnym kluczem w procesie przebudzenia. Oto dlaczego pragnienie jest tą energią, która jest na równi znana przez wszystkie umysły, we wszystkich królestwach, wszystkich wymiarach, wszystkich światach. To mocą pragnienia postanawiasz zrezygnować z wartości, jaką nadałeś ograniczonemu postrzeganiu. To mocą pragnienia decydujesz się nauczać jedynie Miłości. To mocą pragnienia Królestwo jest przywrócone twemu umysłowi. Albowiem to właśnie mocą pragnienia zostałeś zrodzony ze świętego Umysłu Boga.

Najprostszy sposób odkrycia, czego pragniesz w danej chwili, to po prostu zatrzymać się i zauważyć:

Jakie myśli w tej chwili wypełniają mój umysł? Jak postrzegam świat, który wydaje się istnieć wokół mego ciała?

A zwłaszcza zauważaj:

Jak postrzegam siebie w tej chwili?

Jeśli będziesz w tym uczciwy, zobaczysz dość szybko i dość łatwo, czym jest to, czego najbardziej pragnąłeś doświadczać w tym momencie.

To może być naprawdę dość szokujące, gdy świadomość zaczyna zwracać się ku samej sobie i zauważać mechanizmy własnych procesów myślenia w tym świecie, a następnie uświadamia sobie, że myśli, które tańczą w umyśle, nie są w nim z żadnego innego powodu, jak tylko dlatego, że zapragnąłeś ich mocą Prawdy tego, kim jesteś. A jesteś tą mocą – tą mocą, która została zrodzona z Umysłu Boga… stworzona na podobieństwo Boga, czyli posiadająca nieskończoną moc, by tworzyć to, czego postanawiasz doświadczać. Pragnienie jest więc niezbędne, aby zrozumieć sam proces przemiany, albowiem to, czego pragniesz, tego naprawdę doświadczasz.

Kiedy kroczyłem w waszym wymiarze, po waszej planecie – która, nawiasem mówiąc, nadal nie istnieje niezależnie ode mnie, i nie istnieje nigdzie indziej niż tam, gdzie ty i ja jesteśmy złączeni w jedno – to wam da trochę do myślenia… kiedy kroczyłem po waszej planecie jako człowiek, pozornie ubrany w ciało, bądź jako ciało, ja również potrzebowałem nauczyć się obserwowania natury mego własnego umysłu i odkrywania, czego tak naprawdę pragnąłem w każdym momencie.

Czujność na Królestwo oznacza wyćwiczenie umysłu, aż będzie on pragnął jedynie Miłości, jedynie Królestwa, jedynie oświecenia, jedynie pokoju, jedynie Rzeczywistości. I kiedy umysł zostanie w ten sposób wyćwiczony, w tej samej chwili nie będzie dłużej poczucia odrębnego ja zmagającego się, by odnaleźć Boga. Nie będzie poczucia odrębnego ja, które zna brak. Nie będzie poczucia odrębnego ja, które jest niegodne być ucieleśnieniem Chrystusa. I w tej samej chwili ciało może wydawać się trwać lub mogłoby się rozpaść.

Tak czy inaczej ciało samo w sobie będzie postrzegane w bardzo odmiennym świetle. Nie będzie już postrzegane jako coś zwartego i twardego, co wydaje się odgradzać cię od twoich sióstr i braci. Widziane będzie tylko jako taniec cienia, który tymczasowo dostarcza Chrystusowi okazji, by mówił językiem tych, którzy jeszcze wierzą, że ciało jest rzeczywiste, po to by mógł się komunikować i wrzucać kamyki do wody, tworząc fale, wibracje, które rozchodzą się po ciele i z niego emanują, i które są rozpoznawane przez wszystkich – być może nie akceptowane, lecz rozpoznawane.

Dlatego też słyszeliście wiele historii, niektóre nawet dotyczące mnie, o tym, że gdy mistrz – użyjmy tu tego określenia – kroczy po tej planecie, coś się dzieje w polu energii, w umyśle tych, którzy są w jego pobliżu. Jest przekazywana energia. Jednak to nie mistrz ich zmienia. To Prawda w nich nagle zostaje poruszona, powodując przynajmniej chwilowe przypomnienie tego, co jest prawdziwe. A złudzenie może wówczas zostać porzucone, a może i wszystkie złudzenia.

Ciało staje się prawie że magicznym środkiem komunikacji. Wydaje się czymś stałym. Wydaje się być tym, kim jesteś. Jednakże kiedy umysł zostanie gruntownie wyćwiczony, a oczyszczenie dokona się w pełni, ciało będzie po prostu przezroczyste i bez znaczenia – za wyjątkiem szerzenia Światła Miłości.

Mówiłem wam wiele razy, że aby się przebudzić jako Chrystus, musicie rozpocząć podróż jako Chrystus. Nie jest możliwa przemiana siebie, po to by stać się Chrystusem, lecz możliwe jest proste zaakceptowanie idei Prawdy. A następnie niech stanie się to fundamentem, w oparciu o który wyraża się wasze życie. Tak abyście zaczęli myśleć z Chrystusem. Abyście zaczęli oddychać z Chrystusem. Abyście zaczęli patrzeć z Chrystusem.

Droga Przemiany – słuchaj, proszę, uważnie – nie jest procesem zmieniania poczucia niegodności aż do chwili, gdy ostatecznie będziesz mógł zapukać do bram Nieba, by następnie się obudzić. Droga Przemiany spoczywa na twojej decyzji, by zaakceptować Prawdę, która jest zawsze prawdziwa:

Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Skoro już to uznałem, to jak teraz Chrystus żyłby w tym wymiarze? Jak Chrystus wnosiłby siebie w każdą chwilę doświadczenia? Jakiego głosu by słuchał? Jakiej wizji by służył?

Zmaganie się, by się obudzić, jest właśnie przeszkodą w osiągnięciu tego celu. I dlatego też owe pięć minut jako Chrystus zostało wam dane jako bardzo proste ćwiczenie. I jeśli rzeczywiście pragniesz Chrystusa nade wszystko, to czyż nie będziesz chciał codziennie wykonywać tego ćwiczenia? Bo to, czego pragniesz i co kochasz, jest tym, co przyciąga twoją uwagę. Jeśli kochasz Chrystusa, pozwól Mu, by cię pociągnął – że tak się wyrażę – by cię przyciągał do spędzania pięciu minut dziennie na uświadamianiu sobie, że możesz być tylko taki, jakim zostałeś stworzony.

Zaakceptowawszy to jako Prawdę, zapytaj następnie swego Umysłu Chrystusa, jak będziesz przeżywał ten dzień. Albowiem umysł, który jest przebudzony, nie widzi dłużej różnicy pomiędzy byciem tutaj i niebyciem tutaj. Nie widzi różnicy między Niebem a Ziemią. Nie widzi różnicy między wiecznością a czasem. Nie widzi różnicy między tym, co niematerialne a materialne, bądź fizyczne. Nie widzi żadnej różnicy między niezwykłym a zwykłym. Lecz to Rzeczywistość zwrócona zostaje umysłowi i wypełnia to, czego umysł doświadcza.

A świat, który kiedyś myślałeś, że znasz – budynki, samochody, rządy i cała ta reszta – po prostu staje się tymczasowym, nieszkodliwym złudzeniem, które wydaje się, że „nabrało” (to jest bardzo dobre słowo) twych braci i siostry, którzy są częścią ciebie.

A ponieważ świat jest teraz dla ciebie przezroczysty, już dłużej się go nie lękasz. Jesteś wolny, by w nim kroczyć i przebywać tak długo, jak trwa ciało – spokojnie, radośnie zajmując się swoimi najbardziej niezwykle zwykłymi zadaniami, przy czym zostały one przełożone na środki, za pomocą których demonstrujesz światu Prawdę Miłości. 

Reaktywność emocjonalna, cierpienie, zwątpienie, depresja – innymi słowy: choroba – może być tylko odzwierciedleniem decyzji, by używać mocy umysłu po to, by pragnąć, a w związku z tym postrzegać i doświadczać tego, co jest inne niż Prawda Królestwa.

Wolność, pokój, nieograniczoność, a nade wszystko nieustraszoność muszą nieodzownie być rezultatem decyzji, by używać mocy umysłu w celu pamiętania, uświadamiania sobie, trwania w Prawdzie i szerzenia Prawdy, która jest zawsze prawdziwa. A wówczas przemijające zjawisko zwane życiem widziane jest po prostu jako zachwycający taniec. Nie ma ono celu samo z siebie. Kiedyś nadałeś mu cel odmienny od Bożego. Jednak jako Chrystus współdzielisz ze swym Stwórcą cel, który widzisz w świecie, a twa wola utożsamiła się z Wolą Boga: zwyczajnie trwać i być oddany służbie w procesie, gdzie ci, którzy zostali „nabrani”, mogą przypomnieć sobie Prawdę i stać się wolni. I nie ma już dłużej znaczenia, jak to się wydarzy, to znaczy jaką formę przyjmie twoje nauczanie. Wszystko jedno. I nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy twoją formą a formą kogoś innego, albowiem będziesz rozpoznawał nauczycieli Bożych.

A miejsce, gdzie jesteś w danym momencie, staje się boskim darem, który dosłownie upuszczony został w twe ręce jako okazja, by radować się pamięcią, że jesteś Jednym z Bogiem, że wszystko, co widzisz, jest przemijającym złudzeniem – w takim sensie, że kiedyś miało swój cel, który wydawał się konkretny, a który teraz rozpuścił się i zniknął:

Gdzie odszedł świat? Kiedyś myślałem, że jest to straszne miejsce. Myślałem, że muszę przeć do przodu. Myślałem, że pewni ludzie mogą mnie prześladować. A teraz widzę, że świat jest nieszkodliwy. Widzę, że nic na zewnątrz nie może mi niczego dodać. Po prostu odpoczywam i trwam w pokoju, zachwycając się zabawą w Królestwie mego Ojca. I gdzie jestem, tam mieszka Chrystus.

Zatem odległość, jaką być może postrzegasz pomiędzy sobą a nami, jest jedynie odległością jednej decyzji. Decyzja ta czeka na twe zaproszenie. I nikt nie może ci odebrać mocy decyzji, byś przyjął swą tożsamość jako Dziecię Boga.

Spójrz więc teraz dobrze. Zatrzymaj się i spójrz w głąb umysłu. Następnie przypatrz się temu, co przeżyłeś dzisiaj do tej pory. Zapytaj siebie, czego w tym dniu pragnąłeś. I pozwól, by pamięć pokazała ci wybory, jakich dzisiaj dokonałeś. Spoglądaj na te wybory w odniesieniu do uczuć, postrzegania i myśli, jakie być może się pojawiały. Spójrz na nie w doskonałej niewinności. Po prostu obserwuj:

Och, w tym momencie zdecydowanie nie pragnąłem pokoju. W tamtym momencie z pewnością nie pragnąłem doskonałej pamięci. Hmm, to bardzo ciekawe.

I jeśli możesz znaleźć jakąś chwilę, którą przeżyłeś w ciągu tego dnia aż do tej pory – nawet jeśli, nawiasem mówiąc, słuchasz tego nagrania pięć minut po tym, jak wstałeś z łóżka – jeślibyś dobrze przyjrzał się tym pięciu minutom, mógłbyś po prostu odkryć, że był przynajmniej jeden taki moment, w którym nie wybrałeś rozmyślnie pragnienia pamiętania o twym związku z Bogiem. A zatem, czy to oznacza, że powinieneś chodzić wokół i powtarzać:

Pragnę związku z Bogiem. Pragnę związku z Bogiem…? 

Nie. To są tylko słowa. Pragnienie jest uczuciem. Przenika serce. Można by powiedzieć, że czujesz je w ciele, które tak czy inaczej jest w rzeczywistości jedynie głębią umysłu. 

Spójrz dobrze i zobacz, czy był taki moment, w którym używałeś mocy swego umysłu, by podejmować decyzję przeciw Królestwu. Kiedy znajdziesz ten moment, spójrz na niego, przyjrzyj mu się z niewinnością i po prostu powiedz:

Mogłem wybrać inaczej.

Oto jest prostota i moc, którą jest Królestwo!

Świat nie ma żadnej przyczyny na zewnątrz twego umysłu. Jednak wewnątrz umysłu dana ci jest pełna władza. To oznacza, że w Jednym Umyśle Chrystusa, jeśli przez chwilę spojrzysz na niego jak na ocean, zachodzi wyodrębnienie się jednostki, pojawiają się indywidualne fale, uczynione z tej samej substancji – doskonałej wolności, doskonałego poznania Boga i doskonałego z Nim związku. I w tej wolności obecna jest moc podejmowania decyzji i moc pragnienia. A pragnienie rodzi światy bez końca. Oto z czego niegdyś powstała cała wasza planeta. Oto z czego wyłonił się cały wasz system słoneczny. Wasz cały wszechświat został zrodzony z pragnienia.

Kluczem do przemiany twego żywego doświadczenia, póki jeszcze ciało trwa, jest więc przyjęcie całkowitej odpowiedzialności za to, jak postanawiasz używać swego umysłu. Pamiętaj, możesz tylko pomyśleć jakąś myśl, możesz tylko powziąć jakąś ideę. Ta idea nie jest w stanie wkroczyć do twego królestwa, nad którym dzierżysz pełną władzę, chyba że wyślesz jej swe zaproszenie. Tak po prostu jest. I jest to odzwierciedleniem tego, czym jest Bóg – nieskończoną i doskonałą wolnością. Ten, którego nazywam Bogiem, po prostu nigdy nie zbacza z drogi pragnienia jedynie szerzenia Miłości, rodzenia tego, co jest do Niego podobne – ciebie. A twa wola jest połączona z Wolą Stwórcy, kiedy decydujesz się rodzić tylko to, co odzwierciedla Miłość – dobro, świętość i piękno

Umysł, taki, jakim go poznałeś, będzie cię oszukańczo przekonywał:

No cóż, jeśli będę żył w ten sposób dziewięćdziesiąt pięć procent czasu, to wówczas, a niech tam, pięć procent czasu i tak mogę spędzać, robiąc coś innego.

I jest to całkowita prawda. Jednakże im bardziej naprawdę pragniesz tylko tego, co odzwierciedla Prawdę tego, kim jesteś, w coraz mniejszym stopniu będziesz w stanie tolerować w sobie sprzeczności.

Oto dlaczego umysł, który prawdziwie zaczyna się budzić, coraz boleśniej zaczyna doświadczać trwania przy pewnych myślach, czy zachowaniach, które nie odzwierciedlają głębokiego pragnienia serca. Dlatego też luka staje się coraz mniejsza: luka nieświadomości, luka, w której umysł stara się bronić swoich wyborów i postrzegania – aż w końcu spoczywa on w kompletnej bezbronności. Żyje w kompletnej niewinności i już dłużej – proszę, słuchaj uważnie – już dłużej nie boi się zmiany w swym systemie myślenia. Już dłużej nie boi się wyzwania rzucanego przez inny umysł, ponieważ pragnie jedynie stworzyć system myślenia, który może rodzić dobro, świętość i piękno.

Już dłużej się nie tłumaczy. Już dłużej się nie broni. Już dłużej nie stara się przekonywać. Po prostu trwa i oddaje się strumieniowi Miłości, który chce przez niego przepływać. A każda idea prezentowana przez inny umysł staje się czymś, z czym należy żyć, co należy przetrawić, by zobaczyć, czy jest w niej klejnot, który można dodać do piękna jego własnego wyrażania dobra, świętości i piękna. Wszystko staje się, jak to zwiecie, „wodą na młyn”.

Nie ma już dłużej potrzeby, by się bronić. Ciało się nie napina. Oddech się nie skraca. Jest tylko bezbronność. Nie ma już dłużej potrzeby chowania się. Nie ma już dłużej potrzeby troszczenia się o to, jak postrzegają cię inni, jako że postrzeganie nie może cię skrzywdzić. Jest tylko taka miłość siebie, że nic mniejszego od Boga cię nie zadowoli!

Tak więc znów w tej godzinie mówimy na temat pragnienia

I staramy się doprowadzić cię do punktu uświadomienia sobie, że pragnienie ma ogromną, twórczą moc. Pragnienie jest tym, co rodzi twoje doświadczenia. Pragnienie jest doskonale wolne. Pragnienie, moc pragnienia, jest w tobie i nigdy nie będziesz bez niego. Nie jest możliwe, by nie mieć żadnych pragnień, jako że możesz być tylko tam, gdzie zapragnąłeś być. Nawet gdy jesteś w głębokiej i całkowicie cichej medytacji, jesteś tam z powodu pragnienia.

Dlatego też, umiłowani przyjaciele, proszę was, podejmijcie dziś decyzję, by wziąć odpowiedzialność za to, czego pragniecie. Rozpoznajcie, że to, czego pragniecie, będzie tym, czego doświadczycie. Rozpoznaj, że to, czego pragniesz, dosłownie tworzy ścieżkę, na której doświadczysz albo Nieba, albo piekła, albo pokoju, albo zawirowań, albo Miłości, albo lęku. I w każdym momencie pragnienia, dokładnie tam, gdzie jesteś, właśnie zrodziłeś cały świat. Albowiem z tego pragnienia stworzysz postrzeganie wszystkiego, począwszy od siebie, do najdalszych z gwiazd, a wszystko w ułamku sekundy, w jednej chwili bezczasowości. 

A zatem częścią podróży Drogi Przemiany jest uczenie się przemieniania twych codziennych doświadczeń, abyś cieszył się nimi coraz bardziej, coraz mniej był do nich przywiązany i w ogóle się ich nie lękał. Wielu w waszym świecie chciałoby jeszcze postrzegać duchowość jako sposób wydostania się z miejsca, w którym są, nie rozumiejąc, że nie mogą być nigdzie indziej, jak tylko w swym własnym umyśle. I dopóki żywią pragnienie wydostania się z miejsca, w którym są, będą w nim tkwili, ponieważ jedynie Miłość może uzdrawiać. 

Dlatego też droga uzdrowienia, która jest Drogą Przemiany, wymaga, żebyś zawrócił i spojrzał na swoje stworzenia, żebyś spojrzał ponownie w swój własny umysł i byś przyniósł Miłość do wszystkiego, co się pojawia, jako wyraz pragnienia bycia obecnością Chrystusa.

Czy to oznacza zatem, że – dopóki ciało jeszcze trwa, a ty znajdujesz się w świecie czasoprzestrzeni, ruchu i tym podobnych rzeczy – nie będziesz przemieszczał ciała z miejsca na miejsce? Oczywiście, że będziesz! Czy oznacza to, że związki w trójwymiarowej rzeczywistości nie będą przychodziły i odchodziły? Oczywiście, że będą! Oznacza to jednak, że stajesz się w pełni wolny od starego postrzegania, że pociąg do jakiegoś związku coś ci doda, albo że unikanie jakiegoś związku zapewni ci bezpieczeństwo. Zamiast tego zaczynasz być wolny, by po prostu pozwalać trójwymiarowym złudzeniom na ich taniec. Lecz one same już dłużej nie mają nad tobą władzy.

A zatem najwyższy stan świadomości, w którym postrzeganie zostało całkowicie oczyszczone, jest stanem paradoksu, gdy tylko starasz się o nim mówić. Albowiem będziesz na siebie spoglądał i będziesz widział siebie jako ciało-umysł, mający konkretne imię, żyjący w konkretnym miejscu, na konkretnej planecie, robiący konkretne rzeczy. A w tym samym momencie, dokładnie w tym samym polu twego umysłu, będziesz wiedział, że nie jesteś tym ciałem, że nie jesteś tym imieniem, tą historią… że jesteś czymś więcej, że jesteś czymś wspaniałym, czymś boskim, czymś tajemniczym, że jesteś czymś poza możliwością zrozumienia przez inny umysł, przynajmniej w królestwie myśli.

I w samym rdzeniu swej istoty będziesz dosłownie znał i czuł Prawdę obu tych rzeczy. I one nie będą już dłużej się sobie przeciwstawiały. Nie będziesz już dłużej patrzył na osobowość i widział wielkiego rozdarcia pomiędzy nią a naturą Umysłu Chrystusa, albowiem obie one złączą się w jedno. Będziesz spoglądał na najzwyklejsze wydarzenia, jakich doświadczasz swym ciałem i nie będziesz widział kompletnie żadnej różnicy pomiędzy tym a Królestwem Niebieskim. Po prostu to się pojawia i jest dosłownie utrzymywane, przenikane, nasycane Rzeczywistością, która jest zawsze prawdziwa.

Będziesz wiedział, że jesteś całkowicie wolny, gdy już dłużej nie będziesz czuł oporów przed czymkolwiek, co pojawia się w polu twego doświadczenia. Dlaczego? Ponieważ będziesz widział to jako kolejną szansę, by powiedzieć:

Duchu Święty, co chcesz, żebym powiedział? Co chcesz, żebym zrobił? Jak by to było w tym momencie, gdybym sobie po prostu uświadomił, że jedynie Miłość jest Rzeczywista?

A następnie będziesz słuchał tego Głosu. Będziesz czuł Go głęboko w swym sercu. I będziesz podejmował działania tylko pod Jego wpływem i żadnym innym. Nie będziesz słuchał tego, co inne umysły sądzą, że powinieneś zrobić. Będziesz po prostu słuchał tego jednego Głosu. I on nie będzie do ciebie mówił z ego, albowiem nie będzie wyrażał żadnego osądu. A ty będziesz przychodził i odchodził, nieznany przez świat, a jednak jak ktoś, kto wygląda bardzo pospolicie, jak ktoś, kto wygląda tak samo, jak wszyscy inni. Różnica jest jednak taka, że choć ciało ciągle wydaje się kroczyć po tej Ziemi, ty dosłownie tę Ziemię obejmujesz. I będziesz wiedział w sobie, że lęk odszedł. 

Pragnienie zatem – oto temat tej godziny. I chcemy wam dać parę prostych ćwiczeń, które możecie wdrożyć w praktykę. Wspomnieliśmy już o jednym. A drugie jest następujące. Przeznacz na to ćwiczenie dziesięć minut z każdej godziny. Ustaw sobie alarm na swym małym zegarku i przez dziesięć minut faktycznie obserwuj, jak poruszasz swym ciałem.

Och, właśnie wstałem z kanapy i zmierzam do kuchni. Dlaczego? Mam ochotę na lody. To pragnienie pojawiło się w mym umyśle jako myśl i dałem jej moc pobudzenia mego ciała do ruchu, by podjęło konieczne działanie, abym w tej chwili położył rękę na drzwiach lodówki. (A tak przy okazji, muszę powiedzieć, że chciałbym mieć coś takiego za moich dni.) Otwieram zamrażarkę i wyciągam zimne, niewielkie pudełko kartonowe, zrobione z pnia jakiegoś drzewa. W pudełku jest substancja, którą jakiś inny umysł stworzył mocą pragnienia. Teraz biorę do ręki narzędzie zwane łyżką, którą zrodził kolejny umysł, który miał pragnienie uczynienia życia łatwiejszym. Zanurzam ją w lodach i wkładam do swego ciała, które samo w sobie jest wynikiem pragnienia. I tak tworzę swoje doświadczenia!

Nie ma tutaj żadnego innego powodu, prócz tego: wyłanianie się, narodziny myśli, uczucia, pragnienia, które zrodziło poruszenie całego świata zwanego ciałem, by stworzyć doświadczenie spożywania lodów. Możesz przez dziesięć minut obserwować, co tak naprawdę robisz. 

Dobrze, co to więc oznacza? To nie oznacza: 

No cóż, jadę do pracy, by mieć pieniądze na opłaty rachunków.

Nie, nie jedziesz tam w tym celu. 

Jedziesz do pracy, ponieważ utrzymywałeś pragnienie, by stworzyć coś, co może ci dać pozór bezpieczeństwa, przewidywalności i przetrwania. „Praca” czy „kariera” rodzą się z pragnienia spowodowanego postrzeganiem tego, czego myślisz, że potrzebujesz. Zatem nie jedziesz do pracy, by coś robić. Po prostu wsadzasz swe ciało do samochodu i jedziesz autostradą.

Zacznij się uczyć, jak obserwować bez upiększania, bez interpretacji czy wyjaśniania, dokładnie to, co robisz – przez dziesięć minut. Następnie jeśli chcesz wrócić do bycia nieświadomym, to śmiało, proszę bardzo. 

Jednak w ten sposób zaczniesz dostrzegać coś, co toczy się cały czas niczym podziemny nurt rzeki. Albowiem ponieważ jesteś Rzeczywistością, zawsze istnieje pragnienie, by szerzyć dobro, świętość i piękno. A obserwując to, co rzeczywiście robisz, odkryjesz, że w zasadzie udaje ci się to dużo częściej niż byś to sobie przypisał. Zaczniesz widzieć w niektórych z twych zwykłych uśmiechów, w decyzji, by wysłać kartkę do przyjaciela, w decyzji, by się powstrzymać od raniącego słowa – zaczniesz w tym odkrywać, że to również zrodziło się z pragnienia w twym świętym umyśle.

I zaczniesz czuć w sobie posmak głębi, która już jest poza lękiem, już jest poza złudzeniami, która już jest osadzona we współczuciu, Miłości, mądrości i Prawdzie. Zaczniesz odkrywać, że już masz wiele sukcesów, na których możesz budować, wiele sukcesów, które możesz uznać w sobie jako sposób zasmakowania, poczucia, że:

Chrystus rzeczywiście mieszka w tym umyśle.

Kiedyś wam sugerowałem, żebyście pamiętali tylko swe miłujące myśli. Jednak sekret tkwi w tym, że wpierw musisz uświadomić sobie ich obecność. Tak wielu wpada w pułapkę depresji, niepokoju, niepoczytalności umysłu, ponieważ wkładają całą swoją energię w postrzeganie tego, co jest nie tak, a żadnej energii w postrzeganie swoich sukcesów jako Chrystus.

Zatem w każdym dziesięciominutowym okresie naucz się rozwijać zdolność do obserwowania tego, co naprawdę robisz. I jeśli w drodze do pracy zatrzymujesz się gdzieś na kawę, wchodzisz i płacisz osobie, która podaje ci kubek kawy, spoglądasz jej w oczy, uśmiechasz się i mówisz: „Dziękuję”, to właśnie odniosłeś sukces. Zakomunikowałeś Prawdę. Pamiętałeś, że ta osoba przed tobą jest godna twego szacunku i Miłości. A to jest sukces

Za każdym razem, gdy będziesz przerywał nakręcenie umysłu na postrzeganie jedynie problemów, zaczniesz odkrywać, że podziemna rzeka Umysłu Chrystusa jest ciągle w tobie. W miarę jak będziesz odczuwał swe sukcesy coraz głębiej, to z kolei będzie budowało twe pragnienie, by żyć w tym strumieniu. I z chwili na chwilę, z dnia na dzień, będziesz pielęgnował w sobie moc konieczną, by utożsamiać się tylko z tym Umysłem. 

I przez chwilę będzie się wydawało, że istnieją dwa systemy myślenia – stary, z którym do tej pory się identyfikowałeś, i ten, który wydaje się w tobie rodzić – a ty po prostu go sobie przypominasz. Ale to ty postanawiasz wnieść dyscyplinę, czujność, które są konieczne, by wyćwiczyć umysł, aby się utożsamiał nie ze światem złudzeń, lecz ze strumieniem Rzeczywistości, który przez ciebie przepływa niezakłócony, niczym niepowstrzymywany przez całą wieczność, bez końca. 

Oto jedyny dar, jaki daje ci czas. I to wszystko. Nie możesz używać czasu, by gromadzić bogactwa na jakimś koncie bankowym na przyszłość, gdyż – skoro przyszłość nie istnieje – nie masz kontroli nad tym, co się stanie z twoimi złotymi monetami w tym świecie. Czas ma tylko jeden cel – cel, jaki nadał mu Pocieszyciel. A tym celem jest Pojednanie Syna Bożego.

To wszystko brzmi bardzo górnolotnie i umysł mówi:

Ależ oczywiście, rozumiem to wszystko bardzo dobrze. Dziękuję, do widzenia!

A następnie wraca do tych samych starych wzorców. Usłyszawszy, nie usłyszał. Skosztowawszy, nie zakosztował.

I tak jest, dopóki ty nie podejmiesz decyzji, by zapanować nad czasem, rozpoznając, że jest on dla ciebie wielkim darem – nie karą, nie obowiązkiem, ale okazją, by stać się w pełni wolnym i śmiać się w swym sercu, bowiem wiesz, że jesteś Jednym z Bogiem. Możesz więc skorzystać z okazji i zdyscyplinować umysł na tyle, aby zaczął się on utożsamiać ze strumieniem Umysłu Chrystusa, szepczącym jak cichy głos pod warstwą zgiełku i hałasu skonfliktowanego świata ego, wypełnionego lękiem, wątpliwościami, osądem, potrzebą posiadania racji, potrzebą udowadniania, że inni jej nie mają, potrzebą przekonania, że jest jakieś źródło mocy na zewnątrz niego… Kiedy się przebudzisz i uświadomisz sobie, że Prawda jest zawsze prawdziwa, nigdy nie będziesz narzekał na chwilę doświadczenia, w którym masz moc pragnąć inaczej. 

Albowiem tak, jak pragniesz, tak będziesz postrzegał. A tak, jak będziesz postrzegał, tak będziesz doświadczał. A cała gra polega po prostu na tym: jesteś całkowicie wolny. Właśnie tutaj i właśnie teraz. Nie jesteś w stanie nic zrobić, żeby się stać wolny. Możesz tylko przypomnieć sobie swoją wolność poprzez to, w jaki sposób postanawiasz używać umysłu w dowolnym momencie. 

Czas jest złudzeniem. A rzeczy, które przemijają, zjawiska przestrzeni i czasu są tylko cieniami, które interpretujesz w pewien sposób. Nie ma żadnego zysku. Nie ma żadnej straty. Nie ma się czego bać. Świat ani nie może ci nic dać, ani nie może ci niczego zabrać. Jesteś po prostu tutaj w tej tymczasowej szkolnej klasie, mając okazję uczynić to, co każdy mistrz w każdym wymiarze może uczynić, albowiem masz taką samą moc, jak ja – masz moc nauczania jedynie Miłości. A to, czego nauczasz, tego oczywiście natychmiast się uczysz. 

Dlatego też naucz się dobrze obserwować umysł:

Czego tak naprawdę pragnę?

Nie:

Co chciałbym pragnąć? 

ale:

Czego tak naprawdę pragnę?

…pamiętając, że wszystko jest neutralnym wydarzeniem. Jest tylko doświadczeniem uczenia się, i to wszystko. 

Oddzielenie nie istnieje. Prawda jest zawsze prawdziwa. Śmierć jest nierzeczywista. Jesteś czystym Duchem. Czas jest tylko kontekstem. Świat nie jest groźny. Nie możesz być ofiarą. Jesteś wolny. Pojednanie się skończyło. Wzniesienie się dokonało. Kiedy już przesłuchasz tę wiadomość, odłóż słuchawkę i zajmij się tym, co usłyszałeś, poprzez decyzję, by wnosić tę Rzeczywistość do tańca cieni zwanego „tym światem”. Albowiem co za korzyść przynosi modlitwa o wolność w przyszłości? Jakże wspaniałe jest przebywanie w wolności teraz!

Ostatnia rzecz związana z pragnieniem: umysł egotyczny składa się z przyciągania, bądź odpychania lub osądu; albo akceptacji, albo niechęci – a nawet nienawiści. 

To jest właściwe. To jest niewłaściwe. To jest dobre. To jest złe…

Bądź również gotów objąć i zaakceptować rezultaty tego, czego zapragnąłeś. Kiedy zanurzasz łyżeczkę w lodach, ciesz się tym, obejmij to jako skutek swego pragnienia. 

A kiedy kupujesz samochód, który się psuje, ćwicz się w obejmowaniu tego i cieszeniu się tym, tak samo jak lodami. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu: jeśli egotyczny umysł osądza rzeczy jako dobre lub złe, jeśli osądzasz lody jako „dobre”, ale awarię samochodu jako „złą”, który umysł ma nad tobą władzę? Czy jesteś wolny w tym momencie?

Właśnie zepsuł mi się samochód. Och, ale jest taki piękny zachód słońca! Myślę, że sobie tutaj posiedzę i poczekam aż wzejdą gwiazdy. Przecież tak naprawdę i tak się nigdzie nie wybierałem.

Umysł jest wszystkim. Jeśli prawdziwie pragniesz więcej niż tylko wierzyć w Chrystusa, musisz wziąć odpowiedzialność za przemianę umysłu, używając w tym celu bardzo zwykłych chwil, po to by widzieć inaczej. I gdy będziesz przekształcał sposób, w jaki używasz umysłu w każdym momencie, zakosztujesz głębokiej wolności – wolności, która przeniesie cię niezwłocznie daleko poza rzeczy czasu i przestrzeni. I będą się wydawały pojawiać w tobie i przemijać wszechświaty powstające i przemijające w Świętym Umyśle Chrystusa.

Oto zatem wielki dar, jaki został ci dany. I jak widzisz, podążając Drogą Przemiany znów wróciliśmy do starego tematu zwanego pragnieniem. Czego jesteś godzien pragnąć najbardziej? Zaprawdę odkryjesz i stworzysz własną ścieżkę do swego własnego, spełnionego przebudzenia.

I jeszcze jedna ostatnia rzecz: Umysł Boga nie może mieć końca. Na zawsze będziesz w Nim mieszkał, niczym ktoś, kto mieszka w bezkresnym lesie. Dlaczegóż by więc nie bawić się w Królestwie?

Ciesz się ćwiczeniami! Niektórzy z was faktycznie będą je wykonywali. I to właśnie oni zakosztują pogłębiającej się pamięci Prawdy, która jest zawsze prawdziwa. 

A zatem pozostańcie w pokoju. I jeszcze raz składamy wam dzięki za odłożenie na bok zgiełku i hałasu świata, aby przebywać z nami podczas tej godziny. Albowiem komunikacja jest wielką radością aspektów Synostwa, które postanawiają się spotkać, po to by zachwycać się pamięcią Prawdy. Dlatego też z ogromną radością stwarzamy narzędzia komunikacji, by się z wami łączyć. I macie w waszym świecie takie powiedzenie: „Do tanga trzeba dwojga”. Zatem dziękuję wam za przyłączenie się do nas w tym uroczystym tańcu pamiętania Prawdy. 

Idźcie więc w pokoju.

 Amen. 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

Modlitwa Pańska po aramejsku

Oto Modlitwa Pańska pięknie zaśpiewana po aramejsku przez naszego przyjaciela Ori’ego podczas pielgrzymki w Izraelu w maju 2019 r. w pobliżu dawnego zbiornika na wodę w podziemiach Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego Księżnej Heleny (niedaleko Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie).

Droga Przemiany – Lekcja 7

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

I zaprawdę witamy was ponownie, umiłowane i święte Dzieci Boskiego Światła. Ponownie mamy zaszczyt przyjść i być z wami, i komunikować się z wami w ten sposób i w tym czasie. Przychodzimy jeszcze raz, by się z wami połączyć, ponieważ jedynym celem Stworzenia jest szerzenie dobra, świętości i piękna

Jakie może być większe dobro od tworzenia środka komunikacji, który potrafi wołać z Umysłu Chrystusa do każdego aspektu Synostwa w taki sposób, że umysł zostaje poruszony, by szukać sposobów uzdrowienia swych złudzeń, aby w ten sposób wrócić do domu i rozpoznać to, co nigdy się nie zmieniło?

Cóż mogłoby być bardziej świętego od użycia każdej chwili w związku, by rozpoznawać, że jedynie Boże Dzieci mogą wchodzić ze sobą w prawdziwe związki i że celem ich związków jest uzdrowienie złudzeń, po to by świętość mogła być szerzona?

I cóż mogłoby być piękniejszego od połączenia się – was i nas – w tym momencie, po to by rozpoznać, że prawdziwe piękno jest w rozpoznaniu, że ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy?

Dlatego też szerzenie dobra, świętości i piękna musi się stać twym jedynym celem, tak jak stało się naszym. Bowiem tylko wtedy, gdy umysł zostaje użyty jedynie do tego celu, może powrócić doskonała pamięć Królestwa. A odszukałeś nas, ponieważ pragniesz Królestwa, gdyż ciężar twych złudzeń stał się zbyt bolesny. Gry, w które starałeś się grać w swym śnie oddzielenia, już dłużej cię nie satysfakcjonują, już dłużej cię nie uwodzą, już dłużej nie zaspokajają twej wyobraźni. Pod wszystkimi snami usłyszałeś wezwanie Tego, który cię posłał i który cię prosi:

Dziecino mała, wróć! Nadal jestem z tobą.

Twórzmy wspólnie dobro, świętość i piękno.

Jedyna różnica, jaka jeszcze wydaje się pozostawać między tobą a nami, polega na tym, że my wszyscy zaangażowani w tę pracę po tak zwanej „drugiej stronie” – wedle tego, jak wy to postrzegacie – tak naprawdę jesteśmy istotami, aspektami Umysłu, podobnie jak ty, które – jak się wydaje – w ramach złudzenia czasu, w ramach rozgrywania się czasu, dokonały przed tobą wyboru uzdrowienia wszystkich złudzeń i powrotu do domu. Dlatego też wołamy do ciebie spoza bardzo cienkiej zasłony złudzeń, które ciągle jeszcze wydają się trzymać cię tam, gdzie jesteś, pozornie od nas oddzielony.

Te złudzenia, nawiasem mówiąc, nie są fizycznym ciałem ani też fizycznym wymiarem, jako że w Rzeczywistości fizyczny wymiar nie istnieje. Istnieje natomiast myśl płynąca z umysłu, tworząca, odzwierciedlająca na zewnątrz to, co jest utrzymywane w umyśle. Tak więc samo fizyczne ciało staje się jedynie symbolem tego, w co umysł zdecydował się wierzyć:

Oczywiście jestem oddzielony od Boga. Właśnie tak chcę to widzieć. Tak więc będę patrzył na fizyczne ciało, będę się z nim utożsamiał i dlatego też będzie się wydawało, że spozieram z ciała i widzę wielką odległość między mną a innymi. A jeśli jest wielka odległość między mną a innymi ciałami czy formami, to z pewnością istnieje niezgłębiona przepaść między mną a Bogiem.

Lecz kiedy postrzeganie zostanie oczyszczone, samo ciało staje się przezroczyste dla świadomości, dla obserwującej świadomości umysłu. I nie widzi on już dłużej tego, z czym jest utożsamiany. Widzi jedynie zjawisko mentalnej energii, która tymczasowo jest odgrywana w polu przestrzeni i czasu. 

Samo ciało już dłużej nie jest barierą czy przeszkodą do pokonania. Samo ciało już dłużej nie jest widziane czy postrzegane jako coś, co może przynieść sobie Miłość lub coś, co może sięgnąć i przyciągnąć do siebie to, co jest postrzegane jako cenne w świecie. Ciało staje się raczej tylko jedną rzeczą: tymczasową okazją, by szerzyć dobro, świętość i piękno. Innymi słowy, nawet samo ciało nie może mieć żadnego celu, za wyjątkiem celu, jaki nada mu Pocieszyciel, Duch Święty, stan Prawidłowego Myślenia w tobie.

Dlatego też jeśli chcesz doświadczyć pokoju w ciele, jeśli chcesz doświadczyć ciała, które służy tylko funkcji bycia narzędziem komunikacji dla Miłości Boga, przestań postrzegać je jako twe własne. I zrezygnuj z pozornego prawa do podejmowania własnych decyzji związanych z ciałem. 

Już wcześniej proponowaliśmy wam, byście przestali używać w odniesieniu do ciała określenia „moje”. Zwyczajnie mówcie „to ciało”, tak jak stolarz powiedziałby „ten młotek”, „ta piła”, biorąc do ręki owe narzędzia, a artysta powiedziałby „ten pędzel”. Bowiem mądry stolarz nie utożsamia się z młotkiem bądź piłą, a mądry artysta nie czuje się zaniedbywany, gdy pędzel spoczywa na palecie. Mądrość więc spogląda na formy jako zwyczajne tymczasowe narzędzia komunikacji. Ogromną radością natomiast jest szerzenie dobra, świętości i piękna. 

Złudzenia rzekomo przybierają wiele form, jednak mają jedno źródło: decyzję, by postrzegać siebie jako oddzielonego od Boga. Najlepszy sposób, żeby to uczynić, to przekonać siebie, że ponieważ jesteś oddzielony od Boga, to musi być wiele rzeczy związanych z tobą i twoim życiem, które nie są zgodne z Wolą Boga. Dlatego też będziesz przejawiał wiele odmian zachowania, które wydają się wyrażać brak stabilności będącej skutkiem tego jednego przekonania, tego jednego postrzegania:

Jestem oddzielony od Boga. Dokonałem rzeczy niemożliwej. Niech tak pozostanie.

Złudzenia więc są w rzeczywistości jednym, pomimo iż może się wydawać, że wiele jest ich form. A uzdrowienie dokonuje się wtedy, gdy w głębi umysłu zostaje podjęta decyzja, żeby się poddać; żeby zrezygnować z szalonej idei, że mógłbym istnieć w oderwaniu od Umysłu Boga.

Poddanie się oznacza zaakceptowanie pozycji sługi, przekaźnika, poprzez który mogą być wyrażane Umysł Boga, Miłość Boga. Umysł, który istnieje w doskonałym poddaniu, nie widzi w żadnej chwili, której doświadcza, absolutnie żadnego innego celu poza tym. Umysł doskonale poddany spogląda na świat uzdrowiony z własnego, błędnego postrzegania, że świat miał nad nim jakąkolwiek władzę. Widzi, że w każdej chwili doświadcza tylko własnych mentalnych obrazów rzutowanych na zewnątrz. Właśnie dlatego wszystkie wydarzenia są neutralne. To umysł interpretuje wydarzenie, wyciąga wnioski, a następnie na tym opiera swoje zachowanie.

Umysł, który został uzdrowiony i spoczywa w poddaniu się, spogląda na niewinny świat, który został dotknięty jego błogosławieństwem przebaczenia. To przebaczenie jest po prostu krokiem, w którym umysł rozpoznaje, że świat, o którym myślał, że istnieje, był niczym więcej niż jego własną mentalną kreacją, więc uśmiecha się i śmieje, i widzi, że świat nie ma nad nim władzy. I wszystkie wydarzenia, które się pojawiły, wszystkie interpretacje wydarzeń zostały wygenerowane z wnętrza królestwa umysłu – jedynego miejsca, jakie zostało ci dane, byś przyjął za nie odpowiedzialność jako za swoje królestwo.

Umysł, który został uzdrowiony z jednego złudzenia, został uzdrowiony ze wszystkich złudzeń. I podczas gdy czas i przestrzeń wydają się trwać, ostatnie odzwierciedlenie małej, szalonej idei – zwane fizycznym ciałem – może być oddane czemuś innemu, może ono zostać przemienione w proste narzędzie komunikacji, które nie komunikuje już więcej oddzielenia i osądu, a raczej przebaczenie i niewinność. Staje się ono niczym. Bywa używane tylko w taki sposób, że gdy mówi, gestykuluje, porusza się, działa i czyni coś w świecie, to dotyka świat błogosławieństwem dobra, świętości i piękna.

Ponieważ jest to po prostu Prawda, musi to oznaczać, że jeśli postrzegasz gdzieś uzasadnienie dla czegoś mniejszego niż pokój – to znaczy, że w głębszej części swojego umysłu już podjąłeś decyzję, by utrzymać ten korzeń, ten rdzeń błędnego postrzegania. Innymi słowy, ciągle starasz się postrzegać siebie tak, jakbyś dokonał rzeczy niemożliwej – oddzielił się od Umysłu Boga. 

Umysł, który się poddał, spogląda na wszystko i spokojnie mówi do siebie:

Zawsze był i jest tylko Bóg. Jestem Jego Stworzeniem. A źródło mojego istnienia, źródło mojej rzeczywistości spoczywa w poddaniu się Temu i jedynie Temu.

Kiedy umysł się podda i kroczy przez świat, dopóki trwa ciało – często kompletnie nierozpoznawany przez innych wokół niego, albowiem inni widzą ciało, więc zakładają, że mają przed sobą osobę, ego, oddzielną istotę w tym ciele – można powiedzieć, że ciało kroczy niczym pusta skorupka i po prostu czeka, aż zostanie natchniona Miłością Boga. A kiedy Miłość Boga nie przekazuje natchnienia, nie prosi cię, byś zaczął działać, po prostu spoczywaj i nic nie rób. Dlatego też ostateczny stan przebudzenia jest niezrozumiały, gdy chce się go wyrazić w językach tego świata, jako że języki świata oparte są na samej myśli oddzielenia. 

Dlatego też kiedy mówimy o pokoju, mówimy o pokoju, który jest poza wszelkim rozumieniem. Albowiem pokój, który jest zrozumiały w językach świata, jest pokojem warunkowym, takim, który jest czyniony, gdy przywódcy dwóch walczących narodów siadają wystrojeni w garniturach i krawatach, zapominają o liczbie zabitych, o zniszczonych wioskach i podpisują piórem jakiś dokument. Pozują i uśmiechają się dla fotografów i zakładają, że teraz jest pokój, ucząc wszystkich pozostałych, żeby kierowali się tym samym założeniem. Następnie się rozchodzą i nadal potajemnie budują broń, by obronić się przed atakiem, który z pewnością nastąpi ze strony tego, który ciągle postrzegany jest jako wróg. 

O pokój nie można się targować. Nie jest on skutkiem kompromisu. Pokój przychodzi tylko wtedy, gdy dowolny umysł bezwarunkowo rezygnujeze snu samego śniącego tak, że pozostaje tylko Bóg i Boże stworzenie. I dzieliliśmy się już z wami wcześniej tym, że stworzenie jest jedno – Umysł Chrystusa. I ten Umysł nie jest zawarty w ciele. Nie jest on jakąś szczególną formą, a z pewnością nie należy do żadnej jednostki jako osoby. Nigdy nie byłem „tym jedynym Chrystusem”, tak jakbyś ty nim nie był. Tak jak i wy, byłem tymczasową modyfikacją wiecznej energii, przejawem myśli trzymanej w umyśle, która uczyła się rezygnować z błędnej percepcji śniącego i była natchniona tylko przez Umysł Chrystusa. Tylko ten Umysł był obecny, jednak ciało nie mogło go dotknąć. Dlatego ukrzyżowanie nie miało na mnie żadnego wpływu. Po prostu przyspieszyło ono proces, poprzez który ciało rozpłynęło się jako idea.

Umiłowani przyjaciele, ci z was, którzy co miesiąc konsekwentnie jesteście z nami, chciejcie teraz, gdy robimy sobie małą przerwę od całej tej ostatnio wykonywanej technicznej pracy, zrozumieć, jak zmienić sposób posługiwania się świadomością. Przystańcie z nami na chwilę, by przypomnieć sobie Prawdę: świat, na który patrzysz, jest niewinny. Przyczyna świata nie znajduje się w świecie, tylko w myślach utrzymywanych w umyśle. Pozostajecie doskonale wolni, by wybrać inny sposób postrzegania. Pozostajecie cały czas wolni, by zobaczyć, że nie jesteście ofiarą okoliczności, nie jesteście ofiarą związku, w jakim jesteście, kariery zawodowej, czy faktu, że urodziliście się w takim, a nie innym narodzie. Nigdy nie jesteś ofiarą czegokolwiek, jako że żadne złudzenie nie ma mocy, by naprawdę mieć na ciebie wpływ. Pozostajesz wolny, by przyjąć odpowiedzialność za królestwo swojego umysłu. Jesteś wolny, by po prostu powiedzieć:

Ojcze, jednak nie moja, lecz Twoja wola niech się dzieje.

A jakaż inna mogłaby być wola Ojca, prócz tej, byś był szczęśliwy, przez powrót do pokoju, który przekracza wszelkie rozumienie? Czegóż mógłby chcieć Ojciec dla ciebie, jak nie tego, byś obudził się ze snu, że jest coś w tym świecie, co może powiększyć twą wartość, że jest ktoś, coś, jakaś kariera zawodowa, jakieś miejsce, cokolwiek, co tylko możesz sobie wymyślić, co może faktycznie dodać sensu do twego istnienia? Albo powiedzmy to jeszcze lepiej: cóż innego mógłby chcieć Ojciec, jak nie tego, byś uwolnił się od postrzegania, że brak kogoś, czegoś, jakiejś kariery zawodowej, jakiegoś miejsca, jakiejś formy, mógłby odjąć cokolwiek z twego istnienia, z twej doskonałej mocy jedności z Bogiem?

Pokój więc jest pochodną decyzji, którą się wprowadza w czyn w czasie, wskutek czego świat zostaje uwolniony. Uwolniony od czego? Od twego przekonania, że świat powinien być dla ciebie swego rodzaju przekaźnikiem, za pomocą którego otrzymujesz dobre uczucia, miłość, pokój, mądrość, idee, przyjaźń, a nawet braci i siostry.

Oderwanie się nie oznacza unikania, lecz oznacza zaprzestanie utożsamiania się z błędną ideą. Wszelkie cierpienie pochodzi od następującej rzeczy: utożsamienia się głębokiego umysłu, czy też duszy, z formami, które pojawiają się w tej ułudzie jako zewnętrzne obrazy. Cierpienie pochodzi z przekonania, że możliwe są zarówno strata, jak i zysk. Rozpoznanie tego, co jest prawdziwe, może się dokonać tylko przez praktykę szerzenia dobra, świętości i piękna.

Koniec złudzeń jest tuż tuż, gdy umysł dochodzi do następującego punktu: kiedy umysł spogląda na swe stworzenia, które pragnął czynić sam z siebie, i odkrywa, że w tym wszystkim nadal czegoś brakuje, i kiedy ten umysł po prostu zdecyduje się wycofać wartość, jaką nadał światu, i spocznie w prostym pragnieniu, aby być z Bogiem, wówczas Niebo jest już tylko o jeden krok. 

I ten ostatni krok zrobi dla ciebie twój Stwórca.

Sen oddzielenia to twoja odpowiedzialność. Kiedy osiągasz punkt upadku, że tak powiem, czy poddania się, wchodzisz w etap odbudowywania czy zbawienia. A to już jest w rękach twego Stwórcy. Kiedy odbudowanie zostaje spełnione i umysł już dłużej nie stara się podróżować polami złudzeń, lecz spoczywa po prostu pusty w Jedności z Bogiem, wówczas stwarzanie może zacząć się od nowa, a współtworzenie jest w rękach zarówno twoich, jak i twego Stwórcy. Jedyna różnica polega na tym, że już dłużej nie jesteś oddzielną istotą, niczym komar, który krzyczy na wszechświat, domagając się, by wszystko działo się tak, jak on chce. Zamiast tego jesteś pusty.

Jesteś paradoksem wszystkich paradoksów, bowiem jesteś wypełniony, a mieszka w tobie jedynie Chrystus. Jednak nie ty żyjesz, ale tylko On. I nawet pojawianie się i przemijanie ciała nie jest twą troską. Zwyczajnie wstajesz rano i po prostu mówisz:

Ojcze, jak byś chciał, abym był dziś obecny?

I coś innego staje się natchnieniem dla twych kroków i twych decyzji. Nie utożsamiasz się już dłużej z owocami swych działań. Już dłużej nie martwisz się, jak mogą one wyglądać, nie porównujesz ich z działaniami innych osób. Po prostu jesteś tam, gdzie jesteś, robisz to, co robisz, i ofiarowujesz to darmo, bowiem już dłużej nie jesteś do tego przywiązany.

Pokój jest istotą przekazu, jakim chcemy się podzielić z wami w tej godzinie… Powtórzmy, jest to swego rodzaju tymczasową przerwą, tymczasowym okresem odpoczynku od pracy, jaką wykonujemy w tym roku. Bądźcie pewni, że pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Albowiem kiedy umysł się poddaje, opór przed szerzeniem samego Stworzenia zamiera. I taki umysł nie stara się już dłużej odejść z jakiegokolwiek wymiaru. Bo gdzież miałby pójść? Po prostu wyraża on chęć, by wcielić w życie wszystko, co Umysł Boga mu daje, i staje się to jego sposobem zaangażowania w szerzenie Miłości.

To wymaga więc nauczenia się, w jaki sposób inaczej używać świadomości. Ale to wszystko opiera się na powrocie do pokoju. Oto dlaczego nade wszystko twą odpowiedzialnością jest poddanie się, pozwolenie, by maleńka szalona idea oddzielonego ja całkowicie zniknęła z umysłu, tak by został tylko Umysł Chrystusa. 

Umiłowani przyjaciele, zatrzymajcie się na chwilę w tym momencie. Obserwujcie miejsce, w którym jesteście. Czy naprawdę jest wokół ciebie, w twym obecnym środowisku coś, co mogłoby dodać cokolwiek do twej istoty? Jeśli znalazłbyś sposób, aby to coś posiąść albo strawić, czy to by cię powiększyło? Być może przybrałbyś parę kilogramów, jeśli okazałoby się, że masz przed sobą dużą porcję lodów! Lecz to dotyczy jedynie ciała. 

Podobnie gdy spoglądasz na środowisko wokół, wyobraź sobie, że jakieś rzeczy zostałyby z niego zabrane. Czy to odjęłoby tobie cokolwiek? Jeśli czujesz prostą Prawdę pytań, które zadajemy, wówczas z pewnością możesz poczuć, że tuż pod twym zaangażowaniem w świecie form, pokój już jest dostępny, ponieważ Miłość czeka, aż ją powitasz. 

Czy świat formy stara się wciągać cię w utożsamianie się z nim? O tak, ponieważ jest to część dokładnie tego zewnętrznego obrazu, jaki kiedyś stworzyłeś:

Gdybym tylko mógł stworzyć taki świat, który wciągnie mnie tak bardzo, że będzie mnie rozpraszał, powstrzymując od wykonania tej jednej rzeczy, którą muszę zrobić… A kiedy tak się stanie, będę mógł powiedzieć, że już dawno bym się obudził, tylko że te wszystkie inne rzeczy, ci wszyscy inni ludzie potrzebują mojej uwagi bardziej niż Bóg. A zatem jeśli oni tylko by sobie poszli, mógłbym poznać Boga. Jeśli tylko mógłbym zniknąć gdzieś w jakiejś jaskini albo w jakiejś klasztornej celi, odcinając się od świata, wówczas mógłbym poznać Boga.

Takie podejście nigdy nie działa.

Rozpoznanie nie zależy od konkretnego stanu ciała czy niższego umysłu. Nie ma potrzeby spędzania nieskończonej liczby godzin na medytacji i staraniach, by wyciszyć umysł. Konieczne jest jedynie wycofanie wartości z tego, co pojawia się w polu niższego umysłu tak, że całkiem naturalnie to, co się wówczas pojawia i jest rozpoznawane, to doskonała wartość, jaka jest przechowywana w twym pierwotnym związku z Bogiem. Oto dlaczego przebudzenie, zbawienie czy też oświecenie nie jest w ogóle żadną zmianą, a tylko zwyczajnym rozpoznaniem tego, co było zawsze i co zawsze będzie, na wieczność.

Teraz, w tej właśnie chwili, jesteś wolny, by wybrać ponownie. Teraz jesteś wolny, by odwołać swe osądzanie świata. Teraz, w tej chwili wieczności, możesz wybrać rozpoznanie, że już jesteś doskonale przebudzony, w wolności wybierając, jakie mentalne obrazy będą wypływały z twego umysłu, w wolności wybierając, czy myśleć samemu, czy myśleć z Bogiem; czy wierzyć zewnętrznym obrazom, czy też widzieć je jako tymczasowe chmury przepływające po nieskończonym niebie, na które one nigdy nie miały i nie mają żadnego wpływu. Jesteś teraz wolny, by powiedzieć sobie po prostu:

Mogę wybrać pokój zamiast tego. Poddałem się i nic nie ma znaczenia oprócz szerzenia dobra, świętości i piękna. Dlatego też, Ojcze, jaka jest w tej chwili Twoja Wola dla mnie?

Jesteś wolny od swego ja, wolny od dążeń, wolny od potrzeby posiadania racji, potrzeby osądzania, czy też potrzeby w ogóle postrzegania czegokolwiek, w jakikolwiek sposób… Jesteś wolny od przywiązania do owoców swoich działań, a jednak paradoksalnie pozwalasz, by przepływała przez ciebie kreatywność, ufając, że istnieje większy Umysł, który wie, jak najlepiej służyć Pojednaniu – wyniesieniu całości Synostwa, każdego brata i każdej siostry, którzy są tylko aspektami Umysłu – nie twojego umysłu, albowiem twój umysł jest jednym z aspektów Umysłu – którzy są punktami światła, pozornie wyodrębnionymi z Jednego Umysłu, Jednego Światła.

Jesteś wolny, aby zrozumieć – i proszę słuchaj uważnie – właśnie tu, gdzie jesteś, że oddzielenie nigdy się nie wydarzyło. A wszelkie próby jego utrzymywania są jak walka chimery o prawo do istnienia, jak upieranie się, że fatamorgana oazy na pustyni jest naprawdę rzeczywista. Zamiast podejść do niej i odkryć, co jest prawdą, a co fałszem, sprzeczasz się, stojąc z rękami założonymi na piersiach, kłócąc się o prawo do posiadania racji – podczas gdy Rzeczywistość przecieka ci przez palce. Cały czas stoisz obok przepięknego źródła, które tryska najczystszymi z wód. Jesteś wolny teraz, by wziąć pod uwagę jedną ideę, całkowicie dla świata niepoczytalną:

Jestem przebudzony w tej chwili. Mój sen się nie wydarzył. Nie wydarzyło się żadne oddzielenie. Nie przemierzyłem żadnej odległości. Łaska już mnie obudziła i jestem wolny, by postrzegać rzeczywisty świat.

Prosimy was o następującą rzecz: niech każdy z was, kto będzie słuchał tego nagrania, spędzi trochę czasu czyniąc to, co zaproponowaliśmy przed chwilą – usiądźcie spokojnie i zadawajcie sobie pytania, które zadaliśmy parę minut temu, na temat dodawania lub odejmowania wam wartości. Siadajcie z wypowiadanymi słowami wciąż na nowo i nowo, bez pośpiechu, bez zmagania się. Zobaczcie, czy jesteście w stanie dotknąć tego miejsca, które zna Prawdę tych słów, tak by poczuć, że to jest wasza Prawda. Wówczas i tylko wówczas zaczniesz ostatecznie unieważniać moc, jaką dałeś ego. A czym jest ego, jak nie tylko wiązką doznań i postrzeżeń, i zewnętrznych obrazów, które są właśnie ową próbą dokonania rzeczy niemożliwej – bycia oddzielonym od Boga? Czy chcesz zrezygnować z tej wartości, unieważnić ją, przynieść na powrót do serca i duszy, a następnie ofiarować swemu Stwórcy?

Tutaj jest więc punkt nawrócenia, zwrot w siedzibie duszy, do którego musi dojść każdy, kto naprawdę chce szukać Boga: musi on uświadomić sobie, że żyje, jednak nie on sam, lecz Ten, który szerzy moc i Życie, dał mu istnienie. I każdy ma tu jakąś funkcję do spełnienia. To jest jego funkcja i nikogo innego. I nie można jej porównywać. Można jej tylko dać przyzwolenie.

Dlatego też spędź trochę czasu – tyle, ile chcesz przez następne parę dni – siedząc z Prawdą. A nawiasem mówiąc, ci z was, którzy czują, że zamierzają być „zbyt zajęci”, niech wasz czas zostanie użyty na bycie zajętym, a przez to nadal starajcie się przekonywać siebie, że świat jest rzeczywisty. Poczekajcie parę dni, może do następnego weekendu, a następnie, gdy wasz szef powie wam, że macie „wolne”, wówczas siądźcie z Prawdą. 

Albowiem kiedy ta Prawda zadomowi się w duszy, wszystko, co do tej pory robiliśmy, stanie się łatwiejsze i nabierze dużo więcej sensu. I oczyści przestrzeń temu, co ma jeszcze nadejść. Albowiem gdy umysł naprawdę przebudzi się ze złudzeń, nie pozostanie nic innego, jak tylko być sługą Pojednania. I jedynym pytaniem, jakie wówczas pozostaje, jest:

Ojcze, jak mógłbym dziś służyć?

I tym zmierzamy już do końca tego krótkiego przesłania. Nie ma już w tym momencie dalszej potrzeby słów. Potrzeba tylko bezpośredniego doświadczenia przeżywanego w samotności twego umysłu oraz istnienia. Albowiem objawienie jest wysoce osobiste inie da się go nigdy nikomu przekazać. Choć objawienie, które przychodzi do każdego umysłu, może przyjść w niepowtarzalny sposób, to jednak objawienie pochodzi z jednej Prawdy. Dlatego też kiedy dwie przebudzone istoty spotykają się w niezaplanowany sposób, niewiele jest do zrobienia poza uśmiechnięciem się do siebie… i pozwoleniem, by fenomen Życia toczył się dalej. 

Dlatego też wiedz, że bardzo cię kochamy. I szanujemy cię za odwagę, jakiej potrzeba, by wypuścić świat z rąk i otworzyć dłonie Serca na Łaskę Nieba. 

I miejcie pewność, że kiedy będziemy szli dalej z tym cyklem lekcji, wiele jeszcze będzie do zrobienia. Ale niech się to dzieje z perspektywy zachwycającej niewinności, w umyśle, który rozpoznaje, że nie ma nic innego do zrobienia w czasie poza szerzeniem dobra, świętości i piękna.

Zatrzymaliśmy się zatem, aby przypomnieć wam o pokoju. Zatrzymaliśmy się, by przypomnieć wam o Prawdzie. Zaofiarowaliśmy wam dar; teraz pozostaje zobaczyć, czy dar ten zostanie przyjęty.

Niech pokój zawsze będzie z wami. Idźcie dziś w pokoju. 

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

Oto pytanie słuchacza oraz odpowiedź, jakiej udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 7 Drogi Przemiany :

Oświecenie – DP, L7, pyt.1

Pytanie: Jeszua twierdzi, że nigdy nikogo nie oświecił. A jednak w sufickiej i hinduskiej tradycji, jak i w naukach wielu guru, stwierdza się, że czynią oni większość pracy za daną osobę. Mówi się, że gdy ktoś raz się im podda, to mogą oni przez swą własną Boską Świadomość przyprowadzić tę istotę do Jedności. Istnieją również tradycje, które twierdzą, że by stać się oświeconym, człowiek musi spojrzeć w oczy prawdziwego guru. Spójrzmy na to szczerze – to wygląda na szybszy i łatwiejszy sposób. Czy chodzi w tym o inny stan świadomości? Czy owa tradycja przeznaczona była dla innych czasów?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, zaprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni, że zadałeś to pytanie. By zarysować tło dla odpowiedzi, zacznę od ponownego podzielenia się tym, że gdy kroczyłem po tym świecie jako człowiek, i gdy wkroczyłem na ową ścieżkę, która ostatecznie przywiodła mnie do siedziby mego Ojca, do doskonałego oświecenia i pokoju, doskonałej transcendencji złudzenia sprawcy i wykonawcy, ja również przeszedłem przez proces uczenia się, jak manipulować subtelnymi energiami, a zatem – jak stwarzać postrzeganie, że ja miałem moc, by przemienićdrugą osobę.

Mówiłem już wam na inne sposoby, że często prowadziło to do tego, co mogło być postrzegane jako fizyczne uzdrowienia. Jednak w tych zapisach, które znacie jako wasze Pismo Święte, Biblię, zaprawdę są zawarte historie o uzdrowieniach, ale nie powiedziano tam za dużo o tym, co nastąpiło po nich. A w tych przypadkach, gdzie to opisano, zostało to usunięte z Pisma. Zapewniam was bowiem, że byłem w stanie manipulować subtelnymi energiami ciało-umysłu w celu zmiany zewnętrznego obrazu. Jednak często w przeciągu godzin, dni lub tygodni, lub co najwyżej – miesiąca lub dwóch, stare obrazowanie lub wzorzec pojawiał się ponownie. Poza kilkoma przypadkami.Czym one się różniły? Różnica polegała na tym taka, że u tych kilku osóbmoja interakcja z nimi rozpoznana została przez nichjako obrazowanie Prawdy ich własnej istoty. A zatem dokonywała się korekta, lecz nie dlatego, że ja coś zdziałałem, ale ponieważ to oni podjęli decyzję, by w tamtej chwili rozpoznać i przyjąć Prawdę o sobie. Przyjęli całkowitą odpowiedzialnośćza zmianę tego, co obrazowali w swoim ciele. 

Poprzez ten proces nauczyłem się lekcji pokory i zagłębiłem się mocniej w zrozumienie tego, czym jest świat i jak działa umysł. Uświadomiłem sobie zatem, że ponieważ jeden umysł – a więc i wszystkie umysły – uczyniony jest na obraz Boga, nie można uzurpować czyjejś wolnej woli! Zatem nawet kroś taki, jak ja, kto długo studiował i trenował ciężko pod kierownictwem wielu, wielu mistrzów subtelnych energii, ja, który sięgnąłem do głębi swego istnienia i zmierzyłemsię z własnymi cieniami, oraz poddałem się tak głęboko Miłości Boga – nawet ja nie miałem władzy nad wolną wolą drugiego umysłu.

I to tak naprawdę zabrało mnie ku głębszej wolności. Uświadomiłem sobie bowiem, że to, co czyniłem w swoim własnym życiu, zaprojektowane było jedynie w celu nauczania mnie samego. Stałem się doskonale bosko samolubny, pragnąc Boga w pełni dla siebie, rozpoznając, że to wymagało nie tyle, żebym próbował coś czynić po to, by poznać Boga, ale żebym po prostu się poddał Bogu. I że jeśli taka będzie Boża Wola, to mój kielich będzie się przelewał.

Idea, by powrócić z Indii w celu rozpoczęcia mego posłannictwa, nie była moim pomysłem. Moim pomysłem było pozostać w pewnej dolinie w miejscu, które zwiecie Kaszmirem, i po prostu przebywać tam w stanie głębokiej modlitwy, póki moje ciało nie zniknie. Ale w tym stanie poddania przemówił Głos mego Ojca:

Umiłowany Synu, są umysły, do których chciałbym poprzez ciebie dotrzeć. Powróć do swej ojczyzny.

Wstałem od modlitwy i rozpocząłem podróż.

Umiłowany przyjacielu, istnieje tylko jeden Guru – Pocieszyciel, Duch Święty – jeden Nauczyciel, jeden Promień Światła, który dokonuje korekty umysłu. Ten Guru, ten Promień Światła już został w was umieszczony, w chwili, gdy pomyśleliście myśl o oddzieleniu. Miłość czeka na twe zaproszenie – to inny sposób na ujęcie tego, że ów Nauczyciel jest we wnętrzu twego serca, czekając aż się uciszysz, by uczyć się od Chrystusowego Umysłu w twym wnętrzu, by poddać się tak, by To Światło mogło cię wypełnić i natchnąć.

Zaprawdę wiele tradycji zbudowano w wyniku tego, że świadkami zdarzeń takich, jakie działy się przy mnie, były nieoświecone umysły. Byłem postrzegany jako Mesjasz, Święty Syn Boga. I inni wydawali się budzić i być uzdrawiani w mojej obecności. A nieoświecone umysły mówiły:

No cóż, ja nie mógłbym siebie uzdrowić ani przebudzić. Zatem to Mesjasz musiał to dla nich uczynić.

W miarę upływu czasu w wielu kulturach postrzeganie to stało się teologią, przekonaniem, rytuałem, nauczaniem. I przechodziło z pokolenia na pokolenia bez podważania, aż doszło do tego, że w waszym świecie są nauczyciele, którzy – tak, jak ja – przechodzą przez swe własne stopnie przebudzenia i po prostu wierzą, że moc jest w nich. I czemużby nie? Jeśli tłumy oddały imtę moc, mówiąc:

Nie możemy uwierzyć w to, że przebudzimy się sami. Przybędziemy więc, by zasiąść u twych stóp i doświadczyć oświecenia, a potem powiemy, że to ty dla nas uczyniłeś.

Czy widzicie, jak to zaczyna działać w umyśle, który nie jest jeszcze całkowicie wolny? Mówię wam jednoznacznie: Nikt prócz CIEBIE nie ma mocy, by cię przebudzić!

Jeśli zaś postrzegasz siebie jako nieprzebudzonego, wydaje się, że jest to niezłym brzemieniem. Pamiętaj jednak, że oznacza to, że równie prawdziwe jest tego przeciwieństwo. Oznacza to, że w żadnej sytuacjinikt nie ma mocy, by powstrzymać cię od przebudzenia. W waszym świecie dużo łatwiej jest podjąć decyzję o przebudzeniu się przy okazji relacji z nieoświeconymi umysłami, niż szukać igły w stogu siana, niż żywić nadzieję na odnalezienie jednego oświeconego umysłu, który miałby moc, by cię zbawić. Zatem nie szukaj guru na zewnątrz siebie, ale zacznij używać czasu konstruktywnie. Zobacz, że każda chwila twego doświadczenia jest kolejną okazją, by rozpoznać Prawdę, która jest zawsze prawdziwa:

Ach, mogę wybrać pokój! Jestem Jednym z Bogiem! Ciekawe, ile radości może dać wniesienie do tej chwili choćby odrobiny Miłości?

Dzieje się to poprzez porzucenie złudzeń, chmur, które płyną po niebie umysłu i zdają się wkraczać w pole twej świadomości – chmur osądu, chmur reagowania, chmur postrzegania potrzeby posiadania racji.

Umiłowany przyjacielu, kiedykolwiek ponownie usłyszysz o kimś, kto głosi, że ma moc, by cię przebudzić, idź gdzie indziej. Zawróć, strzep pył ze swych sandałów. Nie jest on wart twego czasu. Gdy słyszysz o kimś, kto mówi:

Jestem po prostu miłośnikiem Boga. Nic nie mogę uczynić za ciebie, poza przestawaniem z tobą w modlitwie, byśmy razem mogli być Prawdą, która wszystko wyzwala.

Do tego spiesz! I przybądź tam jako równy, bo takie jest Synostwo.

Myślę, że to będzie na teraz wystarczające. Tak więc to była krótka godzina. I wraz z tym pytaniem – wystarczająco zostało powiedziane.

Zatem niech pokój zawsze będzie z wami.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do Lekcji 7 Drogi Przemiany.

Moc Przebaczenia – warsztaty z Davem Schockiem, 17-19.05.2019 r.

MOC PRZEBACZENIA
Ponowne przyjęcie swojej Prawdy

Warsztaty z Davem Schockiem,
nauczycielem Ścieżki Drogi Mistrzostwa z USA

Warszawa, 17-19 maja 2019 r.

Witajcie drodzy Przyjaciele Serca!

Zarówno Kurs Cudów, jak i Droga Mistrzostwa mają dla studentów jedną wskazówkę: by wyszukali niemiłujące myśli, które nadal zamieszkują w ich umyśle i przynieśli je Duchowi Świętemu, aby dokonał ich korekty.

Ale co to oznacza w praktyce? Czy istnieją różne poziomy „myśli” i jak każda z nich jest oddawana uzdrowieniu?

Co by było, gdybyśmy nauczyli się widzieć ciało jako coś, co nie jest oddzielone od umysłu, ale co jest jego częścią, przestrzenią przechowującą nieuzdrowioną „myśl”? Co jeśli ból pleców jest „myślą” potrzebującą uzdrowienia w takim samym stopnia jak pełna lęku idea w umyśle? Jak zatem TĘ MYŚL przynieść Duchowi Świętemu do korekty?

Jezus/Jeszua prosi nas w Nowym Testamencie, byśmy „miłowali naszych nieprzyjaciół” – oto akt wykraczający poza PRZEBACZENIE jakiejś osobie czy wydarzeniu, a kierujący nas do ich MIŁOWANIA. Na głębszym poziomie na naszych „nieprzyjaciół” można spojrzeć jako na nasze niemiłujące myśli, które powodują nasz ból. Jesteśmy bowiem wolni i nasze doświadczenie tworzymy, wybierając w wolności to, czemu pozwalamy, by zamieszkiwało w naszym umyśle oraz to, na jakiej jakości świadomości skupiamy naszą uwagę. Właśnie to tworzy nasze życie, świat i doświadczenie, a nie zewnętrzni ludzie lub wydarzenia.

Zatem obnażenie niemiłujących myśli i ich OBJĘCIE jest drogą „miłowania swoich nieprzyjaciół” i ujrzenia, że przebaczenie oznacza nie tylko to, że nikt nam niczego nie czyni, ale że zawsze coś jest czynione DLA NAS, będąc wysłaną do nas wiadomością.

Takie jest znaczenie wszystkich wydarzeń, jakkolwiek mogłyby one być postrzegane przez świat. Gdy je obejmujemy – choć nam, jako ludziom, może w niektórych przypadkach zająć to mnóstwo czasu! – otrzymujemy mądrość, którą przynosi dany nam posłaniec. Oto owoc przebaczenia.

~~~~

Sen oddzielenia jest całkowicie iluzoryczny, ale to nie oznacza, że nie jest on ważny, a to z powodu tego, kto wytwarza sen – dziecka Bożego. Będąc bowiem snem dziecka Bożego, jest on również przestrzenią, w której dziecko się budzi ze swego własnego wolnego wyboru, w obranym przez siebie czasie – nie przez jego unikanie i nazywanie snu nierzeczywistym, ale przez pełne ZAANGAŻOWANIE w niego w MIŁUJĄCEJ ŚWIADOMOŚCI.

Wszystkie formy i wydarzenia we śnie mają znaczenie, gdyż wszystkie wydarzenia w tym świecie służą naszemu przebudzeniu do prawdy i powrotowi do miłości. Doświadczenie ciała jest główną ideą snu, ale ciało NIE JEST oddzielone od umysłu, lecz jest JEGO CZĘŚCIĄ. Tak więc odczucie smutku jest tak samo częścią umysłu jak boląca stopa, napad głodu lub też – idea duchowej wspaniałości. Wszystkie one służą Twemu przebudzeniu, o ile obejmie się je w pełni.

Budzimy się poprzez doświadczenie w ciele, jeśli oddamy ciało Duchowi Świętemu. Jest ono ogniwem łączności z Bogiem! Podczas tego wydarzenia będziemy odkrywać jak zyskać dostęp do głębszej, nieświadomej części umysłu/myśli (może nas kusić, by określać ją jako oddzielone „ciało”) i jak przynieść ją Duchowi Świętemu w celu uzdrowienia.

Żywe Praktyki Drogi Mistrzostwa: Radykalny Wgląd i Oddech Miłości są dwoma głównymi fundamentami tego procesu. Zaprojektowano je dla tego świętego celu i podczas naszego spotkania dowiemy się o nich więcej: jak się ukształtowały i dlaczego stanowią istotny czynnik w pogłębiania nauk Jezusa, począwszy od Kursu Cudów i dalej po Drogę Mistrzostwa.

Co zaś jeszcze ważniejsze – poświęcimy czas, by zastosować je i doświadczyć ich bezpośrednio, jak również nauczyć się, jak ich używać po zakończeniu naszego spotkania.

(Dodatkowa uwaga od Dave’a: Radykalny Wgląd jest najpotężniejszą umiejętnością uzdrawiania, z jaką się spotkałem, i według mnie jest on prawdziwym „klejnotem koronnym” nauk Jeszuy, być może najważniejszym ze wszystkich, które odkryłem w moim ponad trzydziestoletnim doświadczeniu z Kursem Cudów i Drogą Mistrzostwa)

Dodatkowo, zagłębimy się w ostateczne nauki Jeszuy, dane Jego uczniom przed Jego wzniesieniem – by każdego dnia śmiać się, tańczyć, śpiewać, bawić oraz uczynić jedną oburzającą rzecz dziennie! Zabierz więc ze sobą swoją ulubioną muzykę taneczną, buty do tańca i jeden lub dwa ze swych ulubionych kawałów! 😉

Bardzo się cieszę na nasze spotkanie. Z miłością,
Dave

~~~~~

Dave służy również jako kanał dla Jeszuy. Podczas warsztatów – najprawdopodobniej w sobotę po południu – będzie miał miejsce PRZEKAZ CHANNELINGOWY dla grupy.

~~~~~

Dzięki swemu wieloletniemu doświadczeniu z praktyką Kursu Cudów, a później Drogi Mistrzostwa  Dave potrafi bardzo pięknie pokazać różnice i podobieństwa między tymi dwoma narzędziami  nauczania od Jeszuy i chętnie odpowie na wszelkie pytania, jakie mogliby mieć studenci Kursu czy Drogi Mistrzostwa.

~~~~~

Dave jest także certfikowanym nauczycielem jogi i rano poprowadzi łagodną, ale pełną mocy JOGĘ DLA WSZYSTKICH (którą – jeśli chcesz – będziesz mógł praktykować, siedząc na krześle). Dave zaprojektował te zajęcia tak, by przyniosły korzyść każdemu, bez względu na jego wiek czy sprawność fizyczną, będąc świadomym tego, że z podstawowych praktyk jogi można wiele zyskać, ale i tego, że ludzie, którzy najbardziej tego potrzebują, najczęściej nie uczęszczają na zajęcia jogi. Są to bardzo pomocne praktyki, które możesz zabrać ze sobą do domu, a już 2 do 5 minut codziennych ćwiczeń może przynieść ogromne korzyści.

~~~~~

SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE

CZAS SPOTKANIA:
Piątek 17 maja: 18.00 – 20.30
Sobota 18 maja: 10.00 – 18.00 (z przerwą obiadową)
Niedziela 19 maja: 10.00 – 17.00 (z przerwą obiadową)

Prosimy o przybycie przynajmniej o 17.30 w piątek w celu dokonania rejestracji oraz zajęcia miejsc. Spotkanie rozpocznie się punktualnie o godzinie 18.00. Prosimy o punktualność.

MIEJSCE SPOTKANIA:
Sala konferencyjna im. Ireny Strzeleckiej w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym na ul. Grażyny 13 (II piętro) w Warszawie.

KOSZT: 500 zł
W cenę wliczone są: warsztaty (piątek wieczór oraz sobota i niedziela)
a także drobny poczętunek w sobotę i niedzielę (ciastka, owoce, zimne napoje)

ZAPISY i INFORMACJE:
Aby zgłosić chęć uczestnictwa w spotkaniu, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska oraz daty: 17-19.05.2019.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w wydarzeniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

W celu rezerwacji miejsca na spotkaniu poprosimy o wpłatę 200 zł bezzwrotnego zadatku
na numer konta, który prześlemy w odpowiedzi na maila zgłoszeniowego.

O wpłatę pozostałej sumy prosimy najpóźniej do 9 maja 2019 r.

NOCLEGI:
Istnieje możliwość skorzystania z noclegów w miejscu wydarzenia (liczba miejsc ograniczona) po obniżonych cenach na hasło: Moc przebaczenia

1 osobowy – 145 zł
2 osobowy (z dwoma łożkami) – 175 zł
2 osobowy z łożem małżeńskim – 175 zł
3 osobowy – 205 zł
4 osobowy – 245 zł

Rezerwacja pokoi: pokoje@csk-spolem.pl
Dodatkowy kontakt telefoniczny w sprawie pokoi: 22 440 82 10 (od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00)

UWAGA: Wszystkie nowe informacje dotyczące spotkania będziemy zamieszczać na tej stronie.

Kliknij tu, by uzyskać informację o wydarzeniu w języku angielskim.

Spotkanie z Jayemem w Warszawie – 13 czerwca 2019 r.

CHRYSTUSOWY UMYSŁ: POGŁĘBIENIE DROGI

Spotkanie z Jayemem,
nauczycielem Ścieżki Drogi Mistrzostwa i kanałem dla Jeszuy

Warszawa, 13 czerwca 2019 r.


Zapraszamy na prawdziwie transformujący dzień z Jayemem, kanałem dla Ścieżki Drogi Mistrzostwa Jeszuy (Jezusa) i głównym nauczycielem tej Chrystusowej Ścieżki. Będzie to dzień, podczas którego zanurzymy się w alchemii Mocy Miłości!

Będąc czymś dużo więcej niż samą koncepcją czy teorią, Droga Mistrzostwa zawiera bezpośrednie wskazówki od Jeszuy (Jezusa) nawiązujące do alchemii, dzięki której Świadomość zostaje przemieniona w Chrystusową Obecność. Podczas naszego spotkania przyjrzymy się:

  • Chrystusowej Wizji i temu, czym Ona jest naprawdę;
  • roli ciała; cennemu darowi Czasu; „znakom”, które pokazują nam, że dzieje się w nas prawdziwe przebudzenie;
  • Oddechowi Miłości: czym naprawdę jest oddech, jak się na niego otworzyć i dlaczego Jeszua mówi o oddechu jako o obecności Ducha Świętego;
  • Radykalnemu Wglądowi: rozwinięciu prawdziwej szczerości, znaczeniu i roli odczuwania oraz temu, jak Miłość faktycznie uzdrawia sam korzeń złudzenia;
  • Miłości i lękowi: co jeśli umiłowanie naszego Lęku stanowi Wrota do przemiany? Plus: „jak obdarzyć diabła francuskim pocałunkiem“!
  • Aramejskie mantry i taniec: w jaki sposób Jeszua zintegrował dźwięk, oddech i ruch, by wpłynęło to na uzdrowienie postrzegania oraz na aktywację samego ciała, tak aby stało się ono „kanałem” Bożej Miłości;

Podczas naszego wspólnie spędzonego świętego czasu będzie również okazja do zadawania pytań Jayemowi, pozostającemu w komunii z Jeszuą.

~~~~~~~~~~~~~

SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE

CZAS SPOTKANIA:
Czwartek, 13 czerwca: 10.00 – 18.00 (z przerwą obiadową)

Prosimy o przybycie najpóźniej o 9.30 w czwartek w celu dokonania rejestracji oraz zajęcia miejsc. Spotkanie rozpocznie się punktualnie o godzinie 10.00. Prosimy o punktualność.

MIEJSCE SPOTKANIA:
Sala konferencyjna im. Ireny Strzeleckiej w Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym na ul. Grażyny 13 (II piętro) w Warszawie.

KOSZT: 250 zł
W cenę wliczone są: warsztaty a także drobny poczętunek (ciastka, owoce, zimne napoje)

ZAPISY i INFORMACJE:
Aby zgłosić chęć uczestnictwa w spotkaniu, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska oraz daty: 13.06.2019.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w wydarzeniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

W celu rezerwacji miejsca na spotkaniu poprosimy o wpłatę 250 zł
na numer konta, który prześlemy w odpowiedzi na emaila zgłoszeniowego.

NOCLEGI:
Podajemy cennik za pokoje na miejscu wydarzenia (uwaga: na ceny w tygodniu, w odróżnieniu od cen weekendowych, nie ma zniżki):

1 osobowy – 185 zł
2 osobowy (z dwoma łożkami) – 205 zł
2 osobowy z łożem małżeńskim – 205 zł
3 osobowy – 255 zł
4 osobowy – 290 zł

Rezerwacja pokoi: pokoje@csk-spolem.pl
Dodatkowy kontakt telefoniczny w sprawie pokoi: 22 440 82 10 (od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00)

UWAGA: Wszystkie nowe informacje dotyczące spotkania będziemy zamieszczać na tej stronie.

Kliknij tu, by uzyskać informację o wydarzeniu w języku angielskim.

Wesołych Świąt

Kochani Przyjaciele.

Wesołych Świąt, samych błogosławieństw i radosnego zmartwychwstania!

Niech ta Wielkanoc będzie nie tylko wspomnieniem przezwyciężenia śmierci przez naszego brata i przyjaciela Jeszuę, ale także przypomnieniem, że już otrzymaliśmy odpowiedź na wszystkie nasze pozorne problemy. Jeśli jeden umysł przezwyciężył świat oddzielenia i przypomniał sobie prawdę Miłości, to świat oddzielenia został przezwycieżony dla wszystkich, a Miłość czeka jedynie na nasze zaproszenie. Pozostaje nam więc jedynie przyjąć prawdę Miłości, Życia, Świętości i Wolności jako swoją. I naprawdę pozwolić, by każda chwila naszego życia była świadectwem, że Chrystus zmartwychwstał w nas i żyje poprzez nas.

Z miłością i pokojem,
Maria i Rafał

Droga Przemiany – Lekcja 6

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

I ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Ponownie przychodzimy do was, by przebywać z wami w miejscu, którego nigdy w istocie nie opuściliśmy. Ponownie przychodzimy, by z wami przebywać, nie jako oddzielone od was istoty, lecz jako ci, którzy was kochają i kroczą z wami drogą, którą wybraliście. Przychodzimy jako ci, którzy wysłali wezwanie do przebudzenia się, do uzdrowienia, do powstania i do zaproszenia Miłości w każdy ciemny zakamarek – tam, gdzie kiedyś ego szukało władzy. 

Przychodzimy, bo was kochamy. I przychodzimy, ponieważ jesteśmy Miłością. Nade wszystko zawsze pamiętajcie, że przychodzimy, ponieważ Miłość jest na wieczność przyciągana do tego, co należy do niej. Przyciągacie nas do siebie, ponieważ jesteście tą Miłością, wysłaną jako promień Światła ze Świętego Umysłu Boga. Nie po to, by cierpieć z powodu świata, nie po to, by się utożsamić ze złudzeniami, ale po to, by przemienić każde złudzenie poprzez stałą praktykę pamiętania:

Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Jedynie Miłość jest rzeczywista i jedynie Miłość uzdrawia. Oddaję się cały Rzeczywistości Miłości. I dlatego też, Ojcze, przynoś mi każdą chwilę, abym mógł się na nowo uczyć kochać i pozwalać Miłości przemieniać tymczasowe złudzenia w coś, co będzie szerzyło dobro, świętość i piękno. 

W tym zawiera się twój cel. W tym zawiera się twa funkcja. I w tym, i tylko w tym, jest Życie. 

Dlatego też, zaprawdę, z wielką radością przychodzimy, by przebywać z wami, którzy zostaliście posłani – tak samo, jak my – ze Świętego Umysłu Boga! Albowiem na wieczność jesteśmy połączeni. I oddzielenie nie może istnieć. Ta Miłość, która wszystko zrodziła, jest teraz w was. I w was powstają wszystkie wszechświaty.

Całe Stworzenie czeka na wasze zaproszenie.

I tutaj kontynuujemy temat, który zaczęliśmy z wami omawiać. Całe Stworzenie czeka na twoje zaproszenie. Stworzenie nie czeka, by cię połknąć. Stworzenie nie czeka, by udowodnić ci, że żyjesz w niekochającym wszechświecie. Stworzenie nie oczekuje od ciebie, że będziesz niczym ceglany mur, o który można rozbić sobie głowę. Stworzenie nie czeka, aż zniweczą się twoje marzenia i plany. Stworzenie jest niewinne. Stworzenie – posłuchajcie bardzo uważnie – jest zupełnie bezsilne. Nabiera ono mocy zgodnie z tym, co ty mu dajesz: wartość, znaczenie, cel i funkcję. Te rzeczy nie pochodzą z samego Stworzenia, lecz są Mu dane, przypływają do Niego. Przenikają Stworzenie poprzez umysły – współdzielące Jeden Umysł – każdego z was.

Dlatego też jest absolutnie niemożliwe, by spoglądać na cokolwiek, co byłoby na zewnątrz ciebie. I w tym jest właśnie wielka chwała danego wam czasu – czasu, którego doświadczacie jako ciało-umysł na tej planecie, którą zdajecie się postrzegać, w tym wszechświecie, który zdajecie się widzieć. Wielka chwała i dar czasu polega na tym, że pozostajesz nieskończenie wolny, by podejmować decyzję, jak ty postanowisz postrzegać Stworzenie, a przez to: jak będziesz nasycał Je mocą, która albo będzie odzwierciedlać złudzenia i stworzenia lęku, albo będzie szerzyć dobro, świętość i piękno.

Za każdym razem, gdy myślisz miłującą myśl, dosłownie błogosławisz wszelkie nieskończone krainy Stworzenia. Za każdym razem, gdy bezwiednie utożsamiasz się z myślą lęku, oddzielasz się od doskonałej Miłości Boga i odmawiasz sobie swej funkcji. Używamy tutaj terminu „oddzielenie” trochę inaczej – w tym sensie, że tworzy ono w twym umyśle złudzenie, że jest coś, od czego musisz się oddzielić, aby odnaleźć swe bezpieczeństwo, swą nietykalność.

Funkcja Świętego Dziecka Boga pozostaje na wieczność taka sama: błogosławić Stworzenie i w ten sposób przywracać je doskonałemu odzwierciedleniu Bożej obecności. A Bóg jest jedynie Miłością. Miłość wszystko obejmuje, wszystkiemu ufa. Miłość – Miłość –  jest naturą twego jestestwa. Kiedy ostatecznie postanowisz się w pełni przebudzić poprzez ponowne zaproszenie Miłości do swego umysłu i zobowiązanie się, by spoczywać tylko w miłujących myślach, wówczas odkryjesz, że złudzenia są tylko złudzeniami – nie mają w sobie żadnego istnienia. A ty wiecznie przebywałeś i przebywasz w Świętym Umyśle Boga.

Stworzenie czeka więc, aż je powitasz. Stworzenie czeka, abyś ty je objął. Stworzenie czeka na ciebie, święte, namaszczone Dziecię Boga, posłane jako ten Jeden, który jest zbawcą wszystkiego. Jesteś więc mesjaszem. Jesteś więc Wcielonym Chrystusem… w takim stopniu, w jakim stajesz się wystarczająco szalony w oczach twego świata, by po prostu przyjąć Prawdę i w pełni oddać się słuchaniu Jej, nie zważając na żaden inny głos. Albowiem dany jest wam jeden Nauczyciel, którego nazwałem Pocieszycielem, Duchem Świętym, Głosem Boga, złożonym w waszym umyśle dokładnie w tym momencie, gdy po raz pierwszy odważyliście się pomyśleć myśl oddzielenia, myśl winy. A wina jest matką lęku

Umiłowani przyjaciele, dajcie sobie chwilę czasu i tylko dla zwykłej zabawy ćwiczcie podejmowanie prostej decyzji. Nie wymaga to wysiłku, jako że tak czy inaczej robicie to cały czas. Już jesteście w tym mistrzami. W tej prostej decyzji obserwujcie miejsce, w którym teraz jesteście. Jeśli jesteś sam, albo wydajesz się być sam, patrząc fizycznymi oczami, spójrz na tak zwane przedmioty wokół ciebie. Poczuj temperaturę powietrza. Słuchaj dźwięków, które dochodzą do ciebie zmysłem słuchu. Jeśli jesteś z innymi, włącz ich do swoich obserwacji. Zdecyduj się spoglądać na wszystkie te rzeczy z doskonałą niewinnością. I powiedz w swym umyśle – czyli użyj mocy umysłu, którą dosłownie stwarzasz postrzeganie – po prostu powiedz, gdy patrzysz na każdy przedmiot czy osobę:

Nie wiem, czemu to służy. Nie wiem, czego potrzebuje mój brat i moja siostra.

I uświadom sobie, że nie jest konieczne, byś wiedział, interpretował i analizował. Twą funkcją jest błogosławić Stworzenie rzeczywistością Miłości Chrystusa. Jednakże to błogosławieństwo nie będzie miało mocy, dopóki nie wrócisz do początku. Początek jest zwyczajnie stanem niewiedzy, niewiedzenia, uświadomienia sobie swej kompletnej niewiedzy. Albowiem Chrystus nie gromadzi spostrzeżeń i wiedzy. Chrystus, wiecznie miłujący wszystko to, czym jest Bóg, zwyczajnie otwiera się, przyjmuje i daje, wiedząc, że to, co jest dane, nie pochodzi od niego czy od niej, ale przychodzi przez niego czy przez nią, z Nieskończonej Tajemnicy, którą nazwałem Abba, Ojciec.

Kiedy zdecydujesz się w pełni zaakceptować jedyny dany ci w rzeczywistości cel, nie będzie niczego, co zablokuje ci drogę. Każdy krok, który zrobisz, dosłownie przeprowadzi cię przez przeszkody, które rozpłyną się, gdy się do nich zbliżysz. Albowiem ponieważ mieszkasz w Umyśle Boga, nie znasz ograniczeń. A ta sfera, która jawi się jako złudzenie, jako stała materia, jako ludzie o różnych opiniach – nie ma żadnej mocy, by powstrzymać cię od przynoszenia błogosławieństwa, które uzdrawia wszelkie złudzenia. 

Stworzenie czeka więc, aż je powitasz. To wymaga, abyś postanowił spoglądać na wszystko w świecie i to, co jest z tego świata (za chwilę powiemy sobie trochę więcej na temat tego, czym jest świat), i byś temu przebaczał. A dlaczego? Dopóki przebaczenie nie jest szczere, nie można niczego autentycznie objąć. Próba objęcia Stworzenia, podczas gdy w umyśle ciągle trzymany jest osąd, przynosi zwyczajnie to, co w waszym świecie zwiecie ogromną frustracją. Jest to niczym sięganie po marchewkę na końcu kija, której nigdy nie jesteś w stanie dosięgnąć. Oto dlaczego tak dużo mówiliśmy o tym, jak ważne jest przebaczenie. Rozpuszcza ono bariery lęku pomiędzy tobą i tym, co uznałeś jako inne i pozostające na zewnątrz ciebie. Przebaczenie jest mostem, który łączy Stworzenie z tobą, a ciebie ze Stworzeniem. I kiedy łączysz się z Nim dzięki przebaczeniu, teraz obejmowanie staje się łatwe, ponieważ Stworzenie spoczywa na twej dłoni. 

Stworzenie czeka na ciebie, ponieważ jest bezsilne. Będąc rozszerzeniem czy odbiciem myśli, jesteś dosłownie stwórcą świata. Tego świata, który nie istnieje nigdzie indziej, jak tylko w twym umyśle. Jaki zatem świat masz objąć? Czy musisz wybrać się kilkukrotnie w podróż do jakiegoś starożytnego klasztoru, przemierzając pięćdziesiąt tysięcy mil dookoła planety, po to, by odnaleźć Stworzenie, które czeka na twe powitanie? Nie. Czy musisz udać się gdzieś, by odkryć zdolność błogosławienia i uzdrawiania Stworzenia? Nie. Świat, który czeka na twoje powitanie, całkiem dosłownie jest postrzeganiem i myślami, których przepływ odkrywasz w polu twej niepowtarzalnej świadomości, i to wszystko.

Umiłowani przyjaciele, nie ma niczego nna zewnątrz was. I jeśli chcesz poznać Wolę twego Ojca względem ciebie, zwyczajnie spoglądaj na to, co pojawia się w twym własnym umyśle w formie postrzegania i jedynie zadaj następujące pytanie:

Czy teraz jestem gotów użyć czasu konstruktywnie, by objąć to przechodzące przez pole mej świadomości stworzenie i pobłogosławić je doskonałą Miłością Chrystusa?

Wpierw objąć je przez wybaczenie, które przywraca mu jego neutralność i niemoc, a następnie, poprzez to objęcie, błogosławić je i w ten sposób rozpuszczać iluzoryczną moc, jaką wydawało się mieć.

Gdy postanowisz naprawdę ćwiczyć bycie obecnością Chrystusa, gdy będziesz pielęgnował praktykę błogosławienia świata, odkryjesz bardzo ciekawą rzecz. Będziesz przysięgał, że wiele myśli lub to, co wydaje się przeżyciami czy emocjami, jakie przepływają przez ekran świadomości, wydaje się nie mieć żadnego przyczynowego połączenia z niczym, czego do tej pory doświadczyłeś w twym obecnym życiu. Dla tych z was, którzy wykonaliście wewnętrzną pracę niezbędną, by stworzyć przejrzystość zasłony pomiędzy wcieleniami: nawet niekoniecznie znajdziecie przyczynowe połączenie pomiędzy światem – czyli stworzeniem, które przepływa przez pole waszej świadomości – a czymś, czego kiedykolwiek doświadczyliście kjako niepowtarzalny promień Światła.

Dlaczego jest to ważne? Po prostu dlatego, że ludzki umysł ma tendencję, by brać cały proces przebudzenia się aż nazbyt osobiście. W Rzeczywistości nie ma niczego, co byłoby osobiste. Jest tylko Chrystus jako prawdziwe i jedyne Stworzenie Boże oraz pole złudzenia, które zostało zrodzone z wolności tego Umysłu, który kiedyś pomyślał:

Jestem ciekawy, czy mogę stworzyć coś inaczej niż Bóg?

I są tylko dwie opcje – Miłość lub lęk, Rzeczywistość lub złudzenia.

Dlatego też wszystko, co widzicie, a co jest odmienne od Miłości, to po prostu przemijające zjawiska, pojawiające się w Świętym Umyśle Chrystusa jako tymczasowe próby uczynienia czegoś innego niż to, do czego został stworzony Chrystus. Dlatego też kiedy cokolwiek pojawia się w umyśle, naprawdę nie jest konieczne analizowanie tego. Z pewnością nie szukaj na rzecz tego argumentów. Ale raczej wróć do punktu niewiedzy

Nie wiem czemu służy ta myśl lub ten obraz, lub ta emocja, lub to wspomnienie. Ale z pewnością wiem jedną rzecz: podjąłem zobowiązanie, by się przebudzić jako Chrystus. Dlatego też użyję tej jednej chwili, tej jednej myśli, tego jednego przemijającego zjawiska, aby praktykować to, do czego zostałem stworzony: aby błogosławić stworzenie i w ten sposób przemieniać je w to, co szerzy dobro, świętość i piękno… nieskończenie, wiecznie, z radością, z niewinnością, z łaskawością, z pokojem.

…i z zadziwieniem nad Wielką Tajemnicą, jaką Jest Miłość, którą Jest twój Ojciec!

Gdy prawdziwie zrozumiesz, jak proste jest twe zadanie, twe brzemię stanie się lżejsze, albowiem odkryjesz, że nie możesz nie być w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Ci, którzy oddali się przebudzeniu w Bogu, rozpoznają wielki dar, jakim jest każda chwila:

Oto jest Wola mego Ojca, dokładnie przede mną. 

Oto chwila, która woła o Miłość.

I jest to chwila, która będzie powtarzana do znudzenia, aż w końcu ktoś zdecyduje księ ją pobłogosławić. Równie dobrze możesz to być ty!

Stworzenie czeka na twe powitanie w formie takiej oto zwyczajnej myśli: 

W porządku, tak czy inaczej wszystko pojawia się we mnie. Na milion sposobów próbowałem tego unikać, uciekać od tego, a jednak wydaje się, że podąża to za mną, dokądkolwiek idę. Równie dobrze mogę usiąść na ławce w parku, delektować się smakiem zimnej wody, słuchać śpiewu ptaków i po prostu błogosławić Stworzenie.

Wielu z was nie jest jeszcze gotowych, by prawdziwie przekroczyć, czy stworzyć przejrzystość tego, co zidentyfikowaliście jako wasze „sprawy osobiste”, które składają się na wasze „ja” w tym świecie zmysłowo postrzeganych zjawisk. I to jest w porządku. W miarę gdy po prostu ćwiczysz błogosławienie świata pojawiającego się w twym umyśle, właśnie to poczucie „ja” staje się coraz bardziej przejrzyste, aż w końcu rozpuszcza się ono w Świetle i znika, tak jakby go nigdy nie było. Wróćmy w międzyczasie do tego, czym dzieliliśmy się wcześniej. Czas jest ci dany, abyś mógł go używać konstruktywnie. Dlatego też nie staraj się zadeptać tego, co zwiecie „ego”, czy poczuciem osobistej tożsamości. Ono po prostu jest. Ono jest Otym, co się pojawia. Czy jesteś gotów, by je błogosławić?

Gdy ty jako dusza – już śniąca sen oddzielenia – zacząłeś tworzyć zjawiska, które postrzegasz jako oddzielne życia, wpadając w zagęszczenie czy gęstość fizyczności, te wzorce, tak jak już wam mówiliśmy, zaczęły się osadzać w systemie nerwowym ciała i umysłu. Systemy przekonań, nie twoich, lecz raczej pochodzących z pola rodziców, kultury i kontekstu czasu, w jaki się wcieliłeś, dosłownie odcisnęły się w umyśle i systemie nerwowym ciała. Odcisnęły swój ślad w komórkach. Twoje stworzenie czeka, aż je powitasz. Dlatego też czy możesz zwrócić się w stronę ciało-umysłu? Czy możesz zwrócić się do twych wspomnień, które wydają się być kojarzone z indywidualną tożsamością, z osobistą historią i zamiast próbować udawać, że jej nie ma, zwyczajnie rozpoznać, że jeśli w ten sposób siebie postrzegasz, to możesz przynieść do tego Miłość? Przestań próbować strzepywać z siebie ego, tak jak nie możesz oderwać własnej dłoni ze swojej ręki!

Ci, którzy postanawiają zwrócić się ku swym przeżyciom i im przyjrzeć w tym pojedynczym polu ciało-umysłu, od momentu poczęcia do obecnej chwili, w miejscu, w którym teraz są, niezależnie od tego, w jakim są wieku, już zaangażowali się w najwyższe dzieło Chrystusa. Albowiem ich wyborem jest odwrócenie się i objęcie Stworzenia poprzez spojrzenie na pradawne wspomnienia, nie bojąc się ich już dłużej, lecz pozwalając, aby zostały one przyniesione do świadomości z użyciem dowolnych środków, tak aby wspomnienia te mogły być pobłogosławione, przemienione, uzdrowione i uwolnione. 

Umiłowani przyjaciele, spoglądanie wstecz w czasie na wasze pozornie osobiste przeżycia może wydawać się przerażające. A jednak powiadam wam, odczucie przerażenia, jakie wielu z was odczuwa, nie łączy się z samymi wspomnieniami. Ono łączy się jedynie z tym, w co zdecydowałeś się wierzyć w związku z danym wspomnieniem, i z niczym innym. Zacznij więc od przebaczenia sobie swojej przeszłości. Spójrz na wszystko tak, jak zrobiliśmy to w początkowej medytacji czy ćwiczeniu. Spójrz na przedmioty, które są wspomnieniami twej przeszłości i powiedz sobie w umyśle:

Przebaczam wam. Jesteście absolutnie neutralne. Moim wyborem jest przypomnienie sobie was, pamiętanie, ponowne objęcie, tak abym mógł was pobłogosławić.

I wraz z tym błogosławieństwem, uwolnij się od przerażenia, krzywdy, osądu, lęku i niewiarygodnych dramatów, jakie rzekomo wyśniłeś. I uwolnione od tego brzemienia złudzenia, dane wspomnienie staje się niczym kryształ, niczym klejnot dany ci jako część nieskończonej podróży, która wydaje się twoja, lecz tak naprawdę należy do każdego… przemieniona i oczyszczona, ponieważ przyprowadziłeś Chrystusa do złudzenia po to , by Stworzenie mogło zostać przemienione.

Chcę ofiarować proste ćwiczenie tym z was, którzy będą chcieli je wykonać. Jeśli będziecie je stosowali codziennie, zajmie wam ono trzydzieści dni. Nie potrzeba przeznaczać na nie więcej niż dziesięć czy piętnaście minut. Usiądź zwyczajnie w fotelu, w miejscu, gdzie zwykle medytujesz czy modlisz się i zacznij od ćwiczenia trwania jako Chrystus przez pięć minut. Po tych pięciu minutach po prostu nadal kontynuuj, rozpoznając, że nie wiesz, czym jest jakakolwiek rzecz i czemu ona służy, i że nie wiesz, czego tak naprawdę potrzebowali czy potrzebują każdy brat czy siostra obecni w twym życiu teraz lub z którymi kiedyś skrzyżowały się twe ścieżki. Przyznaj się do swej niewiedzy. Następnie po prostu powiedz z rozmysłem w umyśle:

Postanawiam przebaczyć stworzeniu, które wejdzie teraz w mą świadomość. Duchu Święty, co potrzebuje mego błogosławieństwa?

Gdy siedzisz, obserwuj, co wchodzi w pole umysłu, w pole świadomości. Tak naprawdę to może być nagłe napięcie jakiegoś mięśnia. Nie przeocz tego, ponieważ nawet to pojawia się w polu umysłu. Bądź z tym stworzeniem niezależnie od tego, czym wydaje się ono być – obrazem, wspomnieniem, uczuciem, myślą, doznaniem w ciele. Bądź z nim. Wyodrębnij je i pozostań z nim. Spoglądaj na nie i po raz kolejny ćwicz przebaczenie w następujący prosty sposób:

Przedmiocie stworzenia, wybaczam ci osąd, jaki wydałem o tobie. I w ten sposób uwalniam cię. Teraz cię obejmuję. 

I dosłownie to poczuj, a ci którzy chcieliby to zwizualizować, mogliby zobaczyć siebie, jak wyciągają dłoń, obejmują tę myśl, ten przedmiot, to wspomnienie lub to doznanie w ciele z miłością, łagodnie, jakby trzymali najbardziej delikatny z kwiatów, najpiękniejszy kwiat, jaki został kiedykolwiek stworzony, dar wprost od Boga. Spójrz na ten przedmiot i po prostu powiedz:

Jestem Chrystusem i w tym momencie używam czasu dla jego największej chwały. Umiłowany przedmiocie, błogosławię cię. Akceptuję cię. Uzdrawiam cię.

Następnie, jeśli jest to obraz w umyśle, jakaś myśl, po prostu pozwól, by ona zniknęła. Zauważ, że w miarę gdy obraz się rozmazuje i znika, odkryjesz, że istnieje pole przestronnego spokoju, którego być może wcześniej nie zauważyłeś. Przedmiot stworzenia stał się po prostu przezroczysty dla Rzeczywistości tego, kim naprawdę jesteś, bowiem pokój jestnaturą Chrystusa.

Czyń to tak długo, jak czujesz się z tym dobrze, a umysł nie wydaje się wahać lub zbytnio irytować. Jeśli poczujesz niewygodę czy poddenerwowanie, po prostu zauważ je, wyraź uznanie i podziękuj sobie za swą chęć uzdrowienia Stworzenia. Zostaw to ćwiczenie i zajmij się tym, co masz do zrobienia w tym dniu. Wracaj do tej praktyki tak często, jak chcesz, ale przynajmniej raz dziennie przez następne trzydzieści dni.

Wielu z was zacznie widzieć pewien wyłaniający się wzorzec. To znaczy, że wiele z przedmiotów pojawiających się w celu uzdrowienia może wydawać się prawie chronologicznie połączonych z doświadczeniem tego życia. Inni z was mogą zauważyć, że sięgają świadomością do wielu poprzednich wcieleń. A niektórzy z was doświadczą i uświadomią sobie przez te trzydzieści dni, że nie pojawiło się nic, za co moglibyście być osobiście odpowiedzialni, że raczej wydaje się, że jest wam to prezentowane przez coś innego i że pochodzi to z nieznanego wymiaru wszechświata.

Nigdy nie osądzaj tego, co widzisz, co czujesz ani żadnej myśli, która się pojawia. Jest wiele wymiarów Stworzenia, wiele form życia i wiele sposobów, w jakie tworzone jest doświadczenie. Nie osądzaj tego, co widzisz, co myślisz lub co czujesz, lecz utrzymuj to przed sobą jako przedmiot, jaki został ci przyniesiony przez Ducha Świętego, który prosi ciebie, jako Chrystusa, abyś uzdrowił to swym błogosławieństwem.

Wielu z was będzie miało przez te trzydzieści dni głębokie wglądy i objawienia. Niektórzy z was dotrą do wspomnień, do których nigdy wcześniej nie mieli dostępu. Dlaczego? Po prostu z powodu istniejącej bariery lęku, to wszystko. Lęk tworzy i utrzymuje złudzenie oddzielenia, tak więc kiedy ktokolwiek mówi:

Sięgam pamięcią nie dalej niż do wieku pięciu lat,

to jest to kompletny nonsens. Każde wydarzenie, jakie przeżyłeś, jest dla ciebie dostępne w całej swej pełni teraz. Zwyczajnie użyłeś wybiórczości, jako rezultatu osądu i lęku, by odcisnąć w umyśle pewne zdarzenia. 

Gdy podejdziesz do tego w taki sposób, jaki ci zaproponowaliśmy, odkryjesz, że lęk przed Stworzeniem wydaje się być coraz mniej i mniej obecny. Dlatego też bariera pomiędzy tobą a Stworzeniem staje się coraz bardziej przezroczysta. Niektórzy z was będą nawet mieli bardzo jasne przeżycie przekraczania wszelkiego poczucia osobistej świadomości i nagłe uświadomienie sobie, że ogrom waszego jestestwa jest większy od całego kosmosu. 

Niektórzy z was doświadczą poprawy relacji z jakimś współpracownikiem lub ze starym przyjacielem, lub nagle ktoś zadzwoni albo otrzymacie list od kogoś, z kim nie utrzymywaliście do tej pory kontaktu. Dlaczego? Ponieważ coś w tym procesie wyszło na powierzchnię i zostało ci dane do uzdrowienia, a to dosłownie wysłało innym informację, że jesteś z nimi i że mogą wyzdrowieć i uwolnić się od swoich własnych wzorców. Pamiętaj, że wszystkie umysły są połączone, tak więc gdy angażujesz się w uzdrawianie, dostarczasz iskrę Światła, która ma potencjał podniesienia każdego umysłu w twym wymiarze i we wszystkich wymiarach.

My trwamy w wymiarze świadomości, w którym nie ma żadnych barier. Wszystko jest doskonale przezroczyste. Jesteśmy więc bardzo świadomi, nad uzdrowieniem czego w danym momencie pracujecie, wystarczy, że zwrócimy naszą uwagę na tego, na kogo chcemy. I bądźcie pewni, że za każdym razem, gdy wybieracie miłującą myśl, za każdym razem, gdy dokonujecie wyboru przyłączenia się do nas jako zmartwychwstały Chrystus, każdorazowo wzniecacie w nas iskrę radości. Albowiem wraz z tobą w zachwycie akceptujemy twój wybór uzdrowienia.

Oddzielenie nie może istnieć. Twe uzdrowienie przynosi nam radość. Tak więc teraz „szydło” musi wyjść z worka. Tak naprawdę przychodzimy do was i pomagamy wam wyzdrowieć z bardzo samolubnych pobudek. Wiemy, że gdy zdrowiejecie, nasza radość podnosi się i rozszerza. I wiemy, że gdy zdrowiejecie, jest wam coraz bliżej i bliżej do przypomnienia sobie, że już jesteście tym wszystkim, czym my jesteśmy. Podczas gdy my bawimy się w wymiarze, który wydaje się nie zawierać w sobie fizyczności, wy wydajecie się bawić w wymiarze, który zawiera fizyczność i gdy stajecie się przezroczyści dla Stworzenia, poczucie oddzielenia rozpuszcza się i coraz bardziej, coraz bardziej i bardziej tańczymy razem w wiecznej radości Pojednania, przyprowadzając Stworzenie z powrotem do Miłości Boga, w ten sposób je przemieniając, w ten sposób je oświecając, w ten sposób stwarzając w samym Stworzeniu środki, z pomocą których dobro, świętość piękno są szerzone na zawsze!

Cierpienia być nie musi. Cierpienia, z którym być może jeszcze się utożsamiasz, być nie musi. Cierpienie utrzymywane jest w umyśle tylko mocą wyboru. I tylko mocą wyboru może ono zostać uzdrowione i uwolnione. 

Umiłowani przyjaciele, a naprawdę jesteście przyjaciółmi, albowiem używamy tego słowa z ogromną szczerością. Naprawdę zawsze jesteśmy z wami. Zauważcie proszę, że podczas tej godziny zdecydowaliśmy się komunikować myśli, mówiąc raczej „my” niż „ja”. Bowiem pomimo tego, iż ten, kogo rozpoznajecie jako Jeszua, jest bardzo mocno obecny w tej duchowej łączności, w tym procesie komunikacji, to zrozumcie proszę, że nikt nie uzdrawia sam. Szerzenie dobra, świętości i piękna nigdy nie jest realizowane samotnie. Stworzenie jest współpracą. Dlatego też związek jest środkiem waszego zbawienia. Wszelkie uzdrawianie dotyczy całego Stworzenia. 

Przychodzimy do was, ponieważ was kochamy. Jeśli chcecie, możecie spoglądać na nas i używać pojęcia ród. Albowiem we współbrzmieniach istot wewnątrz dramatów stworzenia, w snach oddzielenia i w nieskończonej liczbie światów, które powstały i nadal powstają, za pośrednictwem nieskończonej liczby dusz, które wydają się oddzielne i odrębne, został stworzony rezonans. I dlatego też my po prostu jesteśmy tymi, którzy trochę was wyprzedzili w czasie i wydaje się, że przebudziliśmy się bardziej gruntownie niż wy, wedle tego, co wy uznajecie w sobie w tym momencie. Tak naprawdę jednak przebudzenie już nastąpiło, ono już się dokonało. Całkiem zwyczajnie przypominacie sobie proces budzenia się.

Przychodzimy więc do was tak, jak chcecie nas postrzegać. Niektórzy widzą nas wysoko ponad sobą. Niektórzy widzą nas tuż obok siebie. Niektórzy wierzą, że nigdy nie moglibyście być nam równi, tak wielcy, tak wspaniali.

Niektórzy spoglądają na nas, uśmiechają się i mówią:

Moglibyście się, proszę, odsunąć i pozwolić mi, żebym ja się tym zajął?

Wszelkie postrzeganie wciąż dotyczy świata złudzeń. 

Prawda przychodzi przez objawienie

Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy. 

– to jedynie wypowiedź nieadekwatnych słów, wskazujących na objawienie lub odzwierciedlających pewne objawienie Prawdy. 

Kochamy was, ponieważ jesteście tym, kim my jesteśmy! Ostatecznie istnieje jedynie Chrystus miłością prowadzący Chrystusa z powrotem do pełni, która w istocie nigdy nie została prawdziwie utracona. I w takim momencie, kiedy Stworzenie wraca, masz niezły ubaw:

A niech to! W rzeczywistości nigdy nigdzie nie odszedłem. A moi bracia i siostry są ze mną tutaj i są tym, kim i ja jestem.

Pamiętajcie więc, że każda miłująca myśl przywraca was do waszego prawowitego miejsca. Każda przepełniona lękiem myśl zwyczajnie opóźnia moment waszego uwolnienia i przywrócenia wam doskonałego pokoju. Pamiętajcie, że jedynie Miłość potrafi uzdrawiać. Żadna technika nigdy nie doprowadziła do uzdrowienia, choć może ona dostarczyć tymczasowego pola, w którym umysł może dokonać wyboru, by kochać.

Pamiętajcie, że jest to całkowicie proste. Nie jest możliwe, abyś był w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie.

Wyobraź sobie pracodawcę, który zdecydował się płacić ci za godzinę jeden milion waszych złotych monet. Twym jedynym zadaniem jest umieścić kwiat tam, gdzie chce pracodawca. Ponieważ pracodawca lubi zabawę, pracuje z tobą w taki sposób, że gdy stawiasz się do pracy, codziennie daje ci kopertę. Otwierasz kopertę, a w środku jest instrukcja, która mówi ci, co masz zrobić:

Na zewnątrz czeka taksówka, pojedź nią do centrum i tam zatrudnij się jako zamiatacz ulicy. A we wtorek rano, poślę do ciebie osiemdziesięcioczteroletniego mężczyznę, który nienawidzi siebie i uważa, że jest bezużyteczny. Postaw mu piwo, usiądź z nim na krawężniku i opowiedz mu, jak ty kiedyś siebie nienawidziłeś. Nie ma sprawy, jeśli nigdy tak nie było, po prostu zrób to dla mnie. I gdy będziecie rozmawiali, wypełnię twój umysł dokładnie takimi słowami, jakie będą potrzebne. I poznasz ten moment, kiedy masz się odwrócić, spojrzeć mężczyźnie w oczy i po prostu powiedzieć mu: „Bracie, Bóg cię kocha”. I nastąpi uzdrowienie. 

W międzyczasie inny pracownik być może został wysłany do luksusowego apartamentu w Paryżu, by spożywać najwykwintniejszy z posiłków, cieszyć się błogosławieństwem miliona złotych monet, haremem pięknych kobiet lub mężczyzn i najlepszymi winami. Ale to wszystko będzie zasłoną dymną, tak więc kiedy służący wejdzie z kolejną butelką wina, ja wyszepczę do ucha pracownika:

Pobłogosław tego służącego.

Zatem w świecie formy wydaje się, jakby była ogromna różnica pomiędzy tym, który jest błogosławiony nieskończonym bogactwem i spędza czas w luksusowych apartamentach w Paryżu, a tym, który siedzi na zimnym, opustoszałym krawężniku gdzieś głęboko w ciemnych zakamarkach miasta ze starym, nienawidzącym siebie człowiekiem. Ale powiadam wam, nie ma żadnej różnicy.

Nie ma żadnej różnicy, ponieważ Stworzenie ma tylko jeden cel istnienia, jeden cel, jedną wartość: uzdrawianie– uzdrawianie, które pomaga Świętemu Dziecku Boga, Chrystusowi, powstać z bezużytecznego snu i być przywróconym do swego prawowitego miejsca po prawicy Boga. To określenie nie odnosi się do przestrzeni. Chodzi po prostu o prawidłowe myślenie, o przywrócenie stanu zdrowego umysłu, tak by Stworzenie mogło płynąć swobodnie w jeszcze bardziej doskonały sposób, z jeszcze większą radością, dodając do Królestwa przez szerzenie coraz więcej dobra, coraz więcej świętości, coraz więcej piękna.

Nigdy więc nie osądzaj siebie, porównując się z innymi. Porównywanie i kontrastowanie to czynności, w jakie angażuje się ego, by w ich wyniku osądzać siebie i osądzać innych – tak, aby sen oddzielenia mógł nadal trwać. Skoro ego zawarte jest we śnie, potrzebuje ono podtrzymywać swe własne przetrwanie, by sen trwał. Po prostu z niego zrezygnuj. Każdy z was jest na równi bogaty jak każdy inny, bowiem macie Doskonałą Miłość Boga. Jesteście tacy, jakimi wasz Stwórca was stworzył – niezmienni, niezmieniający się, niepodlegający zmianie na zawsze. I żadne wydarzenie nigdy nie miało na ciebie żadnego wpływu. Jest jedynie Miłość i ty Nią jesteś. Dlatego też po prostu bądź tym, kim jesteś, a jesteś Światłem, które rozświetla świat i przywraca go do Piękna Nieba. 

Zamkniemy tę zwykłą godzinę pytaniem, na które masz sam sobie odpowiedzieć – nie dyskutować na jego temat, nie analizować go, nie przeżuwać na wszelkie sposoby, lecz zwyczajnie usiąść w twym prywatnym, jak się zdaje, świecie, zastanowić się i udzielić odpowiedzi. Albowiem, jeśli nie odpowiesz na nie, nie dojdzie do żadnego poruszenia. To zaś, w jaki sposób jna nie odpowiesz, zdeterminuje twe przyszłe dni. A nawiasem mówiąc, będzie ich nieskończona liczba.

Pytanie jest proste: Czy rozpoznajesz, że byłeś już w każdym miejscu i w każdym czasie w iluzji oddzielenia? Czy zechcesz teraz wyrazić gotowość, w ciszy i prywatności swego serca i umysłu, by użyć danej ci Mocy Świadomości i podjąć decyzję, aby być Miłością?

Niektórzy z was doświadczą tylko poczucia wzbierającego lęku. Niektórzy doświadczą nagłej myśli przemykającej przez świadomość:

Och, to jest stek bzdur.

Jeśli nadacie lękowi moc rzeczywistości, skutecznie opóźnicie odpowiedź na pytanie. Jeśli posłuchacie myśli, która nazywa to „nonsensem”, zrobicie to samo. Lecz jedyna rzecz, jaką w istocie zrobicie, jest następująca – proszę posłuchajcie uważnie – opóźnicie jedynie chwilę, która nie zostanie porzucona i zapomniana. Opóźnicie tylko to, co nieuchronne, bowiem wasza podróż do domu zaczęła się już dawno temu. A kiedy ta podróż raz się zacznie, bądźcie pewni, że jej koniec jest pewny. Stawiaj jej opór, jaki tylko chcesz, niczym komar krzyczący na wszechświat:

Niech się dzieje wola moja, nie Boga!

– a Miłość zwyczajnie czeka, aż ją powitasz. 

Postanówcie więc, umiłowani przyjaciele, że obejmiecie jedyne odpowiedzi, jakie mogą mieć te pytania. Bowiem odpowiedzi te są prawdą, w oparciu o to, co jest Rzeczywiste. A gdy obejmiesz to, co jest Rzeczywiste, bliski jest moment twego uwolnienia. I Chrystus zstępuje łagodnie, by rozpocząć zamieszkiwanie tam, gdzie kiedyś wydawało się rządzić złudzenie oddzielonego „ja”. 

Koniec jest zawsze oddalony o tylko jedną myśl. Uwolnienie to zawsze prosty wybór. Droga jest łatwa i nie wymaga wysiłku. Opiera się ona na mocy decyzji.

Kochamy was i zawsze jesteśmy z wami. Nigdy, przenigdy, nie będziemy uciekali od dowolnego doświadczenia czy myśli, jakie wybierzecie. Albowiem ogromną radością jest dla nas szerzenie dobra, świętości i piękna. I czyż może być to czymś innym niż dawaniem Miłości Bożemu Stworzeniu, czyli tobie – tobie!– Świętemu Synowi Boga? Jakże jesteś piękny! Jesteś promienny! Jesteś niewinny! Jesteś pełen mocy! Jesteś wieczny! Jesteś wolny! Jesteś miłowany! I miłujemy cię teraz i na zawsze. 

Dobrze ćwiczcie i cieszcie się tymi trzydziestoma dniami. 

Zostańcie więc w pokoju, umiłowani przyjaciele. 

Amen.


Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf


Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jakie udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 6 Drogi Przemiany:

Bezbronność i nietykalność – DP, L6, pyt.1

Pytanie: Jak to jest, że bezbronność jest pewną drogą ku nietykalności?

Odpowiedź: Zaprawdę, umiłowany bracie, usłyszysz, jak świat ci powie, że drogą do nietykalności jest bycie skrytym, samoobrona, zachowanie prywatności w stosunku do swych braci i sióstr, znalezienie sposobu, by stworzyć w swym umyśle ciemne i ciche miejsce, do którego możesz się oddalić i w którym znajdziesz złudzenie bezpieczeństwa. Niektórzy posunęliby się tu tak daleko, by wierzyć, że warunkiem nietykalności ciała jest zamurowanie go i nie ryzykowanie wychodzeniem na zewnątrz do świata. Wielu ludzi od tysięcy lat udawało się do klasztorów i świątyń, myśląc, że poszukują Boga, gdy tak naprawdę kierował nimi lęk, by uciec i się schować. Nie wszyscy tym się kierowali, ale niektórzy.

Mimo to powiadam ci, umiłowany przyjacielu, nienaruszalność nigdy nie może opierać się na złudzeniu, że oddzielenie jest możliwe, ale raczej na pozwoleniu, by do twego umysłu wkroczyła Prawda tej jednej idei: Wszystkie umysły są połączone. Kropka. Nie ma prywatności. Następnie zaś na uświadomieniu sobie, że: Jedynym sposobem, by osiągnąć nietykalność, to rozpuścić lęk. Mówiłem wam, że mistrzostwo to stan nieustraszoności, w którym nic ze świata zjawisk nie zmusza cię do udania się w danym kierunku. Po prostu czekasz i pozwalasz, by Duch Święty decydował za ciebie.

Sposób na rozpuszczenie lęku to stać się tak przezroczystym, jak to możliwe – dla świata, dla swych braci i sióstr. Jak to robisz? Cóż, mógłbyś stanąć na rogu ulicy i zrzucić z siebie całe ubranie. Ale to by nic nie zdziałało, jako że nie jesteś ciałem.

Umiłowany przyjacielu, bezbronność jest po prostu owym procesem przyzwalania na intymność. A intymność oznacza patrzenie do czyjegoś wnętrza.

Oto jestem. 

Właśnie pojawiła się we mnie pełna lęku myśl. 

Drżę, gdy proszę o tę podwyżkę. 

Czasem myślę, że nigdy nie zrobię tego właściwie.

…cokolwiek wydaje się pojawiać w polu twej świadomości.

Nie czekaj na kogoś, kto da ci na to pozwolenie, ale uświadom sobie, że każdy tak naprawdę ostatecznie robi to samo, co ty – potyka się na swej drodze aż do chwili, w której uświadamia sobie, że wycierpiał wystarczająco i chce tylko Boga. Zdarzyło się po prostu tak, że ty znalazłeś się w tym miejscu odrobinkę wcześniej niż oni.

Zatem użyj każdej chwili, by decydować się być bezbronnym w stosunku do swego brata lub siostry.

Boże, teraz naprawdę się ciebie boję! 

Czy wiesz, że w swym wnętrzu odczuwam obrzydzenie i widzę, jak mój umysł gada, że to ty jesteś tego przyczyną? Ale ze mnie głuptas. 

Czasem tak bardzo się boję, że nigdy nie będę wystarczająco dobry.

…cokolwiek by to nie było. Po prostu podejmij decyzję, by być bezbronnym. A zaczniesz zauważać, że gdy wybierasz stanie się przezroczystym dla siebie i innych, to zaczyna się dziać coś całkiem dziwnego. Ściśnięcie w żołądku, ucisk w klatce piersiowej, zaciśnięcie szczęk, atakujące myśli, osądy, ciemne stare rany, których – jak się wydaje – nie możesz uwolnić, wydają się rozpływać prawie niezauważalnie. Dlaczego? Ponieważ utrzymywał je właśnie lęk.

A praktyka bezbronności – możesz z niej zrobić zabawę. Możesz się przy tym świetnie bawić. 

Właśnie pozwoliłem, by pupą wyszły mi gazy! No cóż!

Zacznij traktować swoją egzystencję jak żart. Zauważ wielkie poczucie humoru we wszystkim i bądź co do tego szczery.

Gdy uświadomisz sobie, że wszystko, co się w tobie podnosi, jest doskonale neutralnym wydarzeniem, i gdy jesteś chętny, by się temu w sobie przyjrzeć, gdy jesteś chętny, by otworzyć się i powiedzieć:

Oto jestem! Spójrz do mego wnętrza i patrz. Jeśli chcesz mnie nienawidzić, nienawidź. Jeśli chcesz mnie osądzić, osądzaj. Jeśli chcesz mnie kochać, kochaj.

… to odkryjesz, że ta przeszkoda lęku, która była niczym żelazny szlaban, rozpuszcza się w słońcu twej Miłości.

Zatem bezbronność przenosi cię przez złudzenie lęku ku głębokiej miłości do siebie, a następnie do miłości całego Stworzenia. I uświadomisz sobie, że w Miłości jesteś doskonale bezpieczny. Jesteś tak nietykalny dla ciosów i strzał tego iluzorycznego świata, że po prostu patrzysz na nie ze współczuciem, Miłością i cierpliwością. A jeśli pojawia się chwast, po prostu odsuwasz go na bok, ponieważ chcesz się zachwycać jedynie widzeniem w drugim Chrystusa.

Jeśli boisz się bezbronności, to po prostu czynisz dla siebie niemożliwym, by kiedykolwiek zasmakować pokoju poznania, że jesteś nietykalny dla tego świata. Zacznij zatem ćwiczyć bezbronność. Otwórz się mocno i odsłoń siebie światu, samemu sobie. I jeśli poczujesz, że wzbiera w tobie lęk, to przynajmniejznajdź tego, kogo zwiesz przyjacielem, i zapytaj go:

Zrobiłbyś coś szalonego?

Na co on odpowie: A co takiego?

Czy pozwolisz mi stać się tak bezbronnym, jak to tylko możliwe? To mnie śmiertelnie przeraża, ale chcę wiedzieć, kim jestem.

I widzisz, oni będą bardzo szczęśliwi, ponieważ to oznacza, że nie muszą niczego robić. Nie muszą cię naprawiać. Nie muszą dawać ci rad. Nie muszą robić nic, prócz bycia ci świadkiem. I w tym byciu świadkiem zapewniają ci przestrzeń, w której podejmujesz decyzję, by wybrać uzdrowienie poprzez stanie się doskonale bezbronnym.

Ćwicz dobrze, umiłowany bracie. Pytanie, które zadałeś, jest bardzo ważne. A zadałeś je, ponieważ wiesz, że ciężar lęku przed bezbronnością staje się zbyt wielki, by go znosić. Ćwicz porządnie. Zaprawdę, umiłowany przyjacielu, udaj się do tej, którąznasz jako pastor Kay i zasugeruj, by to ćwiczenie zostało podane tym, którzy praktykują z nią Kurs Cudów. Niech będzie to eksperyment, w którym grupa około dwudziestu osób będzie się zbierać regularnie, by po prostu być świadkiem tego, jak ich bracia i siostry ćwiczą bezbronność. To wszystko, co mają do zrobienia. A potem będą świadkami cudów uzdrowienia, nawiązywania więzi, Miłości, która z tego wynika.

Zabierz tę praktykę do niej, a więc i do nich. I ćwicz dobrze, będąc częścią tej grupy. To powinna być wystarczająca odpowiedź na teraz.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 6 Drogi Przemiany.

Przesłanie Krzyża – DP, L6, pyt.2

Pytanie: A zatem jest to metafora – bezbronność. Czy opanowałeś to na krzyżu? Czy to było przesłanie krzyża? Bezbronność i niezwyciężoność?

Odpowiedź: Tak, lbowiem bezbronność jest chęcią, by objąć świat taki, jakim on jest; by odsłonić siebie światu, by porzucić zaciśnięcie i samoobronę, co zaprowadzi cię do niezwyciężoności. Innysposób ujęcia tego jest taki, że znaczenie, bądź też nauczanie mego osobistego doświadczenia ukrzyżowania… a było to tylko moje doświadczenie uczenia się, nikt nie musi tego powtarzać. I szczerze mówiąc, jest wiele łagodniejszych dróg budzenia się. Innym sposobem ujęcia tego jest to, że podjąłem decyzję, by odkryć swą moc spoczywania jako obecność Miłości w najpaskudniejszych warunkach, jakie mógłbym sobie wyobrazić i do siebie sprowadzić w tamtych ramach czasowych. Stałem się bezbronny dla doświadczenia z całkowicie samolubnego powodu: by powrócić, ostatecznie i w pełni do doskonałej niezwyciężoności, doskonałej nietykalności – czyli obecności Miłości. A Miłość obejmuje wszystko, uzdrawia wszystko, ufa wszystkiemu, a zatem – natychmiast przekracza wszystko.

Tak, chociaż, umiłowany bracie, wydaje się, że w twoim przypadku ukrzyżowanie może jeszcze być konieczne. [śmiech] Po prostu ukrzyżuj wspomnienia, które z powodu twej modlitwy są podnoszone na powierzchnię twej pamięci. Ukrzyżuj je Miłością Chrystusa. Przyzwól. Przyzwól. Przyzwól. Obejmij. Czuj. Błogosław. Przekrocz. Ostatecznie cóż innego miałbyś robić ze swoim czasem?

A więc czy jest jeszcze coś więcej? Już wiemy, że wszystko z tobą w porządku. Jedyne pytanie brzmi: czytyobejmiesz tę rzeczywistość? 

Zatem zaprawdę pożegnam się z wami. Moi bracia i siostry, którzy są tu ze mną, jak by to ująć, udzielają mi pozwolenia, bym był z wami przy odpowiedzi na te pytania, jako że jest wielu, którzy nadal potrzebują osobistego związku ze mną. To doskonale w porządku, nie mam nic przeciwko.

Pamiętaj zatem, kim jesteś. I gdziekolwiek byś nie był w tej chwili, czemuż byś nie miał porzucić swej powagi? Po prostu po to, by się zabawić! I po prostu chwycić się myśli:

Przebywam w Królestwie mego Ojca. A rządzi tu jedynie Miłość. Bogu dzięki!

[śmiech]

Taki jest właśnie tego skutek! 

Pozostańcie zatem w pokoju raz jeszcze, umiłowani przyjaciele. Będziemy kontynuować za trzydzieści dni.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do Lekcji 6 Drogi Przemiany.

Droga Przemiany – Lekcja 5

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

Teraz zaczynamy.

I ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Przychodzimy w tej godzinie, aby kontynuować naszą dyskusję o Drodze Przemiany. Przychodzimy, aby jeszcze raz wam przypomnieć, że wszystko, co myślicie, wszystko, co widzicie, wszystko, co robicie, nie jest rezultatem tego, co do was przychodzi, ale raczej tego, co z was wychodzi. Albowiem zawsze i na zawsze świat, który postrzegasz, nie ma żadnej przyczyny – poza tobą. Dlatego zawsze prawdziwe jest stwierdzenie, że wolność jest bliżej ciebie niż twój własny oddech. Ta wolność jest rzeczywistością twego istnienia. Ta wolność jest urzeczywistniana bez wysiłku. Wolność jest urzeczywistniona wówczas, gdy decydujesz się przyjąć tę oto Prawdę, która jest zawsze prawdziwa:

Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy.

Jestem Tym, Czym Jestem.

Jesteś Świadomością. Jesteś Samoświadomością. Jesteś tym, co jest świadkiem, tym, co doświadcza, tym, co składa hołd tej jedynej rzeczy, jaką Bóg stworzył: Chrystusowi. Chrystus zaś oznacza „namaszczony”. Przed początkiem wszelkich światów zostałeś namaszczony tym, czym Jest Ojciec: Świadomością, Czystą Inteligencją. Zostałeś namaszczony zdolnością wyboru tego, co chciałbyś postrzegać. I dlatego też przepojony mocą tworzenia trwasz w każdej chwili w wolności.

Ta wolność jest na zawsze całkowicie niezakłócona i niezmienna. To w tej wolności myślisz to, co myślisz, widzisz to, co widzisz, czujesz to, co czujesz – nawet w waszej trójwymiarowej rzeczywistości. W każdym momencie jesteś absolutnie wolny, by zobaczyć promienne piękno rzeczywistego świata, które przenika wszystko – nawet twą własną świadomość, tak samo, jak jesteś również wolny, by widzieć lęk. 

W trakcie naszej ostatniej wspólnej godziny posługując się analogią zaczęliśmy zgłębiać to, co się zadziało i przywiodło cię ku doświadczeniu bycia iskrą Boskości, bycia jednym z aspektów pełni, czyli do miejsca, które zajmuje dusza. Dusza następnie ulega zagęszczeniu, czy też wpada w to, co nazwaliście waszym fizycznym światem. I w nim się znajdujesz właśnie tutaj i właśnie teraz. I oto z pewnością jesteś skutkiem świata wokół ciebie, wytworem swoich rodziców, wynikiem sił poza twoją kontrolą. Jednakże cały czas pozostałeś i jesteś dokładnie taki, jaki jesteś – świadkiem, czystą świadomością, Jaźnią, jasnowidzącym, jak mawiają niektórzy.

Umiłowani przyjaciele, od chwili… Teraz, w tej godzinie zamierzamy mówić konkretnie na temat tego jednego życia, jakie przeżywasz teraz. Umiłowani przyjaciele, w chwili poprzedzającej wasze wcielenie istnieliście – z doskonałą zdolnością bycia świadomym – wewnątrz pewnego stanu lub właściwości, lub wymiaru świadomości. Prawdą jest, że nawet to było rezultatem wyborów dokonanych w przeszłości. Jednak podczas tej godziny chcemy mówić na temat tego jednego wcielenia. Teraz wyobraź sobie… Może zechcesz zatrzymać to nagranie i pozwolić ciału się odprężyć. Uwolnij się od tego, czego kurczowo trzymasz się w umyśle. Niech rzeczy, którymi być może trzeba się zająć, poczekają sobie przez chwilę – tak to nazwijmy – na półce, po czym kontynuuj słuchanie. 

Umiłowany przyjacielu, wyobraź sobie trwanie bez ciała fizycznego, a jednak posiadając świadomość. To nie powinno być trudne, jako że robisz to każdej nocy, gdy śpisz. Robisz to, gdy „śnisz na jawie”. Pojawia się to czasami, gdy się kochasz, gdy oglądasz telewizję. Tak naprawdę to każdy z was doświadcza tej właściwości świadomości kilkakrotnie każdego dnia, gdy „się zapominacie”, to znaczy zapominacie o swym wcielonym istnieniu. Różnica polega na tym, że w waszym świecie „opamiętujecie się” i wracacie do zmysłowego odczuwania swego wcielonego istnienia.

Wyobraź sobie jednak stan, w którym po prostu nie ma fizycznej formy, a ty trwasz jako Sama Świadomość. O tak, jesteś świadomy. O tak, masz formę, ale ta forma energii nie uległa zagęszczeniu do trzeciego wymiaru. Masz przyjaciół. To znaczy są inne świadomości, z którymi jesteś w doskonałej komunikacji. Wielu z was – powiedzielibyśmy podczas tej godziny, że wszyscy, którzy słuchacie tego nagrania po jego pierwszym rozdaniu – wszyscy rozwinęliście się w wystarczającym stopniu, by przybyć na ten świat ze stanu świadomości, który jest całkiem spokojny, całkiem radosny. Komunikacja z tymi, których nazwalibyśmy „przyjaciółmi”, jest nieprzerwana. Jest konsekwentna, pełna szacunku, miłująca, wolna.

W miarę jak się rozluźniasz i słuchasz tego prostego opisu, jaki kolor czy kolory zaczynają przychodzić ci na myśl? Zwróć na nie uwagę, zauważ je. Jakie obrazy wydają się przemykać przez umysł? Zauważ je. Zwróć przez chwilę na nie uwagę. Albowiem pamiętaj pradawną prawdę, jaką kiedyś wam daliśmy: nie jesteś w stanie wyobrazić sobie czegoś, czego nie doświadczyłeś, bowiem wyobraźnia jest obrazowaniem w świadomym umyśle. To obrazowanie musi z czegoś pochodzić. Umysł, jak go pojmujecie, może jedynie tworzyć obrazy tego, co jest i co było. Może oczywiście czasem znajdować sposoby przynoszenia tego w trójwymiarowe doświadczenie, ale nie znaczy to, że jest to nowe.

Gdy trwałeś w tym stanie, zanim się wcieliłeś, byłeś w określonych związkach. Większość z was była świadoma wielu wymiarów, to znaczy, że podczas gdy mieliście w sobie dominujący kolor czy poziom energii, byliście świadomi, że cały czas otaczają was inne wymiary. Wielu z was komunikowało się poprzez różne wymiary, zarówno z wymiarami tak zwanych wyższych, jak i niższych częstotliwości. Wielu z was komunikowało się z istotami, które były wcielone w trójwymiarowym świecie.

Następnie przyszła taka chwila dla każdego z was, kiedy w waszej świadomości, w waszym umyśle podjęliście decyzję, że warunki są dla was odpowiednie, aby się wcielić ponownie. Jest wiele, wiele czynników przyciągających duszę do ponownego zagęszczenia się w formę fizyczną. Jednak podstawową z nich jest myśl i postrzeganie, że zostało jeszcze coś do zrobienia. Jest jeszcze jakaś lekcja, której nie można zrealizować poza sferą fizyczną. W istocie jest jakiś cel, który ty jako dusza chcesz jeszcze wypełnić. 

Jest w istocie prawdą, że niektórzy z was wcielili się, ponieważ poczuli współczucie. To znaczy spojrzeliście na ten trójwymiarowy świat i zobaczyliście w nim cierpienie i bardzo zapragnęliście wnieść Światło w ten wymiar, w którym teraz jesteście. Jednak nawet to wynika z powodu czy też postrzegania, że musisz coś zrobić, by skorygować to, co się wydarza. Właśnie to postrzeganie – jak wielu z was wie – ciągle was napędza. Gdy spoglądacie na świat, gdy spoglądacie na waszych braci i siostry, pojawia się wewnętrzny przymus, pojawia się potrzeba, by się zaangażować, by naprawiać. Wielu z was jest przekonanych, że jeśli nie podejmiecie działań, to w jakiś sposób to was pomniejsza. Wasze poczucie tożsamości, poczucie istnienia jest związane z patrzeniem na świat, z osądzaniem, co jest właściwe, a co nie, z trzymaniem się opinii na temat tego, co powinno się zrobić, a następnie często z próbą przekonania innych, by postępowali tak jak wy.

A zatem oto jesteś. Jesteś Duchem, a zarazem jesteś duszą. Doświadczasz związków i jesteś całkowicie świadomy. Czas właściwie nie istnieje tam, gdzie jesteś, albowiem czas jest niepowtarzalnym i osobliwym doświadczeniem, które bardzo się łączy z materią lub ciałem. Ty trwasz w bezczasowym stanie. Gdy spoglądasz na te warunki, jesteś również świadomy swego połączenia z duszami, które wcześniej znałeś, a które obecnie są wcielone na fizycznej płaszczyźnie. Jesteś świadomy, masz poczucie jakości rezonansu ich świadomości z twoją, to znaczy z lekcjami, których pragniesz się nauczyć. Decyzję podejmujesz w umyśle; nie jest ci ona w żaden sposób narzucona. Tak naprawdę chcemy wam powiedzieć, że decyzja, aby się wcielić, nigdy nie musiała zostać podjęta. To znaczy nie jesteś przymuszony przez jakąś siłę na zewnątrz siebie, żeby wejść w ten wymiar. Czy oznacza to, że popełniliście błąd? Wcale nie. Nie może być żadnych błędów w całym Stworzeniu.

Gdy zaczynasz zstępować – to znaczy kierujesz swą uwagę na spowolnienie wibracji świadomości, czyli gdy zaczynasz się wcielać – nie tyle gdzieś idziesz, co – powiedzmy – zwyczajnie przykręcasz swój termostat. Dzięki temu jakość twej świadomości, twej istoty, twej duszy zaczyna wibrować częstotliwością, która rezonuje z trójwymiarowym światem. Twa uwaga, twe skupienie, twe pragnienie zaczyna coraz bardziej ogniskować się na jednym niepowtarzalnym, szczególnym zbiorze okoliczności. Te okoliczności są siecią związków utworzonych przez twych rodziców i przez środowisko kulturowe, w którym oni żyją, przez jakość świadomości – przez to pole energii, które jest niczym obracający się wir wewnątrz większego obracającego się wiru zwanego światem. I z twej perspektywy patrzenia, gdy zaczynasz zstępować, świat nie jest w ogóle czymś stałym. Jest tylko kolejnym wymiarem wibracji o swych własnych osobliwych parametrach – i to wszystko. 

Tak więc jako dusza, jako indywidualna świadomość, zacząłeś zstępować, aby się wcielić. To nie może się wydarzyć przed chwilą poczęcia w łonie twej matki. Zazwyczaj to właśnie w momencie poczęcia ty, jako dusza, angażujesz się w sam akt, przez który wydarza się poczęcie, a nowa forma życia zaczyna się rozwijać w łonie. W owym momencie następuje błysk – można by go nazwać skokiem kwantowym – i twa uwaga prawie całkowicie koncentruje się, czy też utożsamia z tą szczególną jakością energii, która jest rodzeniem nowej fizycznej formy. Oto „wszedłeś w ciało”, jak mawiają. Wejście w ciało oznacza po prostu, że odwróciłeś swą uwagę od wszystkich innych wymiarów, a „przyjąłeś” niepowtarzalne, szczególne, a czasami bardzo dziwne parametry związane z tą fizyczną formą. A z czego jest zrobiona owa fizyczna forma? Z bezwładnej materii? Z pewnością nie. Ona sama jest siecią związków stworzonych przez szczególne wzorce wibracji matki i ojca. 

Dlatego też gdy przychodzisz na ten świat, pierwsze związki, jakich doświadczasz, są z matką i ojcem, których znasz i odczuwasz bardzo blisko. Albowiem jesteś teraz utożsamiony z rozwijającą się fizyczną formą, która niczym fala wyłaniająca się z konkretnego oceanu, sama wyrasta z macierzy energii, które konstytuują matkę i ojca. 

Również tutaj zaczyna się twe „zmaganie” – zmaganie, by stworzyć siebie w tym świecie. Zaczyna się twe zmaganie, by odnaleźć siebie. Dla większości z was ten proces, gdzie uwaga przesunięta zostaje z odmiennego stanu świadomości w wymiar fizyczny… dla większości z was ten błysk, ten skok kwantowy, ta zmiana uwagi była tak dramatyczna i wymagała takiego szoku, że zacząłeś zapominać swą łączność z Duchem. Zacząłeś zapominać, że jesteś duszą, Czystą Świadomością. Zacząłeś tracić świadomość swej wolności. Można by to nazwać stawaniem się nieświadomym lub zapadaniem w sen. 

Pierwszym wszechświatem, jakiego doświadczasz w fizycznym wymiarze, jest doświadczenie czy też wszechświat łona. Tutaj jesteś w stałej, stałej komunikacji ze wszystkim, co przechodzi przez pole energetyczne twej matki. Nie chodzi tutaj tylko o zupę, jaką zjadła ona na obiad albo o filiżankę kawy, którą wypiła rano, a która przyspieszyła bicie twego serca. Chodzi również o jakość powietrza, którym matka oddycha. Ale o wiele ważniejsza od tego wszystkiego jest jakość emocjonalnej energii, która tworzy szczególną macierz, jakiej matka doświadcza w swym własnym wszechświecie. Albowiem te rzeczy natychmiast wpływają na równowagę hormonalną, przepływ związków chemicznych poprzez system fizjologiczny, a w owym momencie stajesz się zdecydowanie częścią tego fizjologicznego systemu. Dlatego też przyjmujesz i zaczynasz odczuwać, i doświadczać pola psychicznego matki. Jesteś również świadomy pola psychicznego ojca i innych bliskich członków rodziny. Jesteś również świadomy energii, wszelkich szczególnie dominujących energii, które przebiegają w ramach struktur społecznych. Pamiętacie, że mówiliśmy wcześniej o sieciach relacji. Nawet w waszym trójwymiarowym świecie jesteście polem energii wewnątrz innego pola energii, które jest wewnątrz innego pola energii, a ono jest wewnątrz jeszcze innego pola energii. 

Wielu używa słowa wdrukowanie, aby opisać początkowy stan, w którym utożsamiasz się z fizjologiczną formą wyłaniającą się z pola energii, które jest swoistą macierzą mieszanki energii matki i ojca. Oto gdzie zaczynasz. I jeszcze raz powtórzmy: uczyniłeś to, aby doprowadzić do doświadczenia pewnych lekcji. Uczyniłeś to z powodu pewnych wzorców utrzymywanych w świadomości, zanim zwróciłeś uwagę na ten wymiar. I jeszcze raz powtórzmy, dla ogromnej większości z was, faktycznie dla wszyskich słuchających tego nagrania, to zstąpienie, ten skok kwantowy z krainy Czystego Ducha, z innego stanu wibracji w stan wibracji trzeciego wymiaru był szokiem – tak dużym, że twa świadomość zapomniała siebie jako Czystego Ducha. 

Jeśli zaś szok przy poczęciu nie jest wystarczający, może się on pojawić w dowolnym momencie w czasie przebywania w łonie. Jeśli matka przechodzi przez różnego rodzaju ciężkie doświadczenia, jeśli dochodzi do naruszenia fizjologicznej równowagi, jeśli pojawiają się trudności w oddychaniu, jeśli jest jakiś problem z przepływem w ciele składników odżywczych, jeśli matka – nawet przez krótki czas – żyje w bardzo intensywnym emocjonalnym stresie, wówczas będziesz próbował wycofać się z ciała, próbując ponownie odkryć krainę Ducha. Kiedy podejmujesz te próby, ciało płodu wpada w odrętwienie, to znaczy siła życia zostaje z niego wycofana. I gdy płód rośnie, układ nerwowy dostosowuje się do poziomu siły życia, jaka przez niego przepływa, a ona pochodzi od ciebie, a nie od kogoś innego. Zatem w okresie dziewięciu miesięcy jesteś w szczególnym wszechświecie, przechodzisz przez fizyczne doświadczenie, nie różniące się jednak od doświadczenia kogoś, kto ma sześćdziesiąt lat w wymiarze fizycznym. Doświadczasz zmysłowej sfery trójwymiarowości. I już jesteś pod głębokim wpływem wzorców psychicznych, które pochodzą od innych. 

A zatem podróż przebudzenia wymaga – od chwili narodzin – rozwoju pewnych umiejętności motorycznych, pewnych umiejętności werbalnych, pewnych umiejętności społecznych, tak iż można się spodziewać, że przy szczęśliwym rozwoju wydarzeń, do czasu, gdy osiągniesz wiek dwudziestu lub dwudziestu jeden lat, będziesz gotowy zacząć odkrywać, kim jesteś. Bardzo, bardzo rzadko się zdarza – zwłaszcza w waszych kulturowych i czasowych ramach – by w wieku dziesięciu, dwunastu, czternastu czy siedemnastu lat wyłoniło się w kimś głębokie poczucie siebie samego, w oderwaniu od rodziców, rodziny lub kultury. Myślisz, że jesteś sobą, ale tak naprawdę jesteś kłębkiem reaktywności i starasz się znaleźć aprobatę, znaleźć bezpieczeństwo, przetrwanie, przyjaźń – w świecie. Innymi słowy, już zawładnęło tobą postrzeganie, że to, czego doświadczasz, przychodzi do ciebie z zewnątrz, i że dlatego musisz starać się do tego dostosować. Jeszcze tak naprawdę nie żyjesz.

Jeśli masz dużo szczęścia, to w wieku dwudziestu – dwudziestu kilku lat po prostu doświadczasz coraz większej wolności, coraz częściej podejmujesz swe własne decyzje i doświadczasz ich skutków. To może być bardzo burzliwy czas. Niemniej jednak będziesz wierzył, że siebie znasz, choć tak naprawdę nawet nie zacząłeś siebie poznawać. Znów mówimy tutaj o większości. 

Gdy wchodzisz w wiek lat trzydziestu, pojawia się przed tobą możliwość. Zaczyna do ciebie mówić Duch. Zaczynają się wyłaniać sytuacje, które wymagają od ciebie głębszego zrozumienia. Jeśli będziesz miał sporo szczęścia, zaczniesz sobie uświadamiać, jak wielki wpływ mieli na ciebie rodzice. Zazwyczaj jest to okres buntu. Wewnętrznie zaczniesz się wyodrębniać coraz bardziej jako jednostka. Duchowe poszukiwania często zaczynają się na dobre, gdy przekraczacie trzydziestkę. Być może byłeś tych spraw świadomy już wcześniej, gdy miałeś dwadzieścia parę lat. Ponownie, nie mówimy tutaj o sztywnych i niezmiennych zasadach. Jednak z reguły, kiedy przekraczacie trzydziestkę, nadchodzi czas, by naprawdę, naprawdę zacząć odpowiadać na tęsknoty duszy.

Jeśli jednak egotyczna świadomość zasadniczo odnosiła sukcesy, to znaczy, że znalazłeś sposób na przetrwanie – rozwinąłeś osobowość, która pozwala ci wchodzić w interakcję z niepoczytalnością trójwymiarowego ludzkiego świata – jeśli nie doświadczyłeś żadnych istotnych nieszczęść, nie miałeś żadnych ciężkich przeżyć ani nie doznałeś żadnych poważnych porażek – możesz wejść w wiek lat czterdziestu z samozadowoleniem, myśląc, że już nad wszystkim potrafisz panować. Jeśli znalazłeś sposoby na unikanie stawiania sobie fundamentalnego i dręczącego pytania:

Jaki jest mój cel? Dlaczego tak naprawdę przyszedłem na tę planetę? Jestem czymś więcej niż tylko tym. Jestem Czystą Duszą. Jestem Czystym Duchem. Wiem, że chodzi o coś więcej niż tylko to…

…jeśli udało ci się z powodzeniem utrzymywać swe rozproszenie, to pytanie to być może jeszcze w pełni się nie pojawiło. 

Świadomość egotyczna jest tą częścią ciało-umysłu, która jest odpowiedzialna za utrzymywanie cię przy fizycznym życiu. Napędza ją pragnienie przetrwania, pragnienie bezpieczeństwa. Pragnie ona stworzyć wokół ciebie pewien zbiór uporządkowanych zasad, ponieważ dzięki porządkowi potrafi przewidywać, co będzie wymagane, by podtrzymywać funkcjonowanie fizjologicznego organizmu. 

Zwykle bardzo wcześnie w życiu dzieje się tak, że zaczynasz się utożsamiać ze swym egotycznym umysłem, włączając w to psychiczne stany, twoje mentalne postrzeganie. Idee, jakich zaczynasz się uczyć o świecie, zaczynają być wyrażane przez fizjologiczną warstwę osoby, która jest tak naprawdę domem ego. Ciało jest domem ego – ciało-umysł, włączając w to strukturę mózgu i wyższe wymiary funkcjonalności ciała, czyli to wszystko, czym jest mózg – po prostu wyższy poziom organizacyjnych zasad i charakterystycznych cech, który służy czemu? Aby pomóc ciału funkcjonować. 

Zatem kolejny krok w zapominaniu, kim jesteś, ma miejsce, gdy zaczynasz odczuwać siebie jako tożsamego ze szczególnymi wyobrażeniami, szczególną strukturą przekonań, które krążą w wyższym umyśle samego ciała. Zapomniałeś duszę. Zapomniałeś Ducha. Utożsamiłeś się z byciem Amerykaninem, Afroamerykaninem, członkiem białej rasy, z byciem chłopcem, dziewczyną, kibicem jakiejś sportowej drużyny, miłośnikiem lodów. Zaczynasz przyjmować i tworzyć to, co nazywa się zasadami, w ogóle nie uświadamiając sobie, że zasady często są zwyczajnym produktem, wynikiem społecznego uczenia się od momentu, gdy byłeś w łonie matki i od momentu, gdy zostałeś poddany uwarunkowującej cię kulturowej edukacji. 

Wielu z was poszło aż tak daleko, by twierdzić, że są Nowojorczykami, Waszyngtończykami, czy Kalifornijczykami, ponieważ ktoś ci powiedział, że tam właśnie mieszkasz. I pomimo tego, że nigdy nie znalazłeś granicy na powierzchni Ziemi, gdzie byłoby napisane: 

Tutaj jest Kalifornia, a tutaj jest Nevada,

ty znalazłeś znak czy szyld, który ktoś stworzył, który przeczytałeś i któremu uwierzyłeś, i utożsamiłeś się z jednym małym aspektem życia. Wielu z was dopiero teraz zaczyna odczuwać wyłaniające się w was poczucie bycia obywatelem świata – coś, co wykracza poza bycie Amerykaninem, Kanadyjczykiem, Rosjaninem, czy mieszkańcem Południowej Afryki. 

Tak więc zaczynasz rozumieć – dzięki temu, o czym tu mówimy – proces, za pomocą którego cały czas się pomniejszasz i pomniejszasz, i pomniejszasz, przyjmując psychiczne wzorce od rodziców, rówieśników, od otaczającej cię społeczności. Na ścieżkę duchową zaczynasz wchodzić dopiero wtedy, gdy z jakiegoś powodu coś zaczyna do ciebie szeptać:

To nie jest tym, kim jesteś. Nie po to tu przyszedłeś. Przyszedłeś, by uzdrowić swe poczucie oddzielenia od Boga. Przyszedłeś, by uświadomić sobie Prawdę.

Egotyczna świadomość zaczyna się więc od szoku doświadczonego w momencie poczęcia. To sprawia, że twa uwaga skupia się całkowicie na fizjologicznej formie, która zaczyna się wyłaniać z pewnej sieci relacji. To zaczyna zabarwiać twe widzenie, zabarwiać twe rozumienie. Daje ci twą niepowtarzalną indywidualność w świecie. W miarę gdy się rozwijasz, w miarę gdy wyłaniasz się, gdy przechodzisz przez pewne doświadczenia, zaczyna zabarwiać cię to, co musiałeś zrobić, aby przeżyć. Zabarwia cię to, co do twej psychiki wdrukowały otaczające cię osoby. Myślisz, że myślisz swe własne myśli, podczas gdy często jest tak, że zwyczajnie powtarzasz wszystko to, co zgromadziłeś na swym komputerowym dysku, w mózgu i w ciele.

Zatem zdecydowanie prawdą jest, że to wszystko zaczęło się z powodu rezonansu pomiędzy siecią relacji rodziców, społeczeństwa, a tym, gdzie przed twymi narodzinami była twoja unikalna jakość świadomości. W tym sensie można mówić o istnieniu karmy. Karma po prostu oznacza działanie i jego skutek – tak, że gdy wrzucisz kamyk do stawu, powodujesz rozchodzenie się na wodzie kręgów fal. Tak długo jak tworzysz te same kręgi przez wrzucanie tego samego kamyka do stawu, otrzymujesz te same rezultaty. A częścią tych rezultatów jest potrzeba utożsamiania się tylko z wibracyjnym polem energii zwanym fizycznością. 

Dopóki nie podejmiesz decyzji, by zmienić impet tych rozchodzących się kręgów, jakie tworzysz w głębi umysłu, nie jesteś w stanie rozpocząć wznoszenia się ponad trzeci wymiar. Pragnienie, by to uczynić, jest zawsze w tobie. To znaczy – może ono być uśpione, jednak pragnienie, by poznać Boga, z konieczności musi być w każdej duszy, jako że Bóg jest twą Rzeczywistością. Zasnąłeś i w pewnym momencie przychodzi pragnienie przebudzenia się. Kiedy ono przychodzi, nie da się go nie rozpoznać. Być może nie towarzyszą temu fajerwerki, jednak zmiana wydarza się w twym jestestwie i wiesz, że już nigdy nie będziesz mógł wrócić do poprzedniego sposobu bycia. Już nigdy więcej nie możesz udawać, że życie jest tylko tym, co pokazują ci zmysły. 

Teraz zaczyna mówić dusza. Połączenie, niegdyś utracone, zaczyna być ponownie ustanawiane. W rzeczywistości nigdy go nie utraciłeś; zostało ono po prostu zapomniane, zostało stłumione. Stało się tłem zamiast być pierwszym planem. A teraz zaczyna szeptać w głębi twego jestestwa. Przychodzi do ciebie w formie snów. Zaczynasz zauważać książki, jakich wcześniej nie zauważałeś. Być może bezwiednie zajdziesz do sekcji duchowych książek w księgarni, nawet nie rozumiejąc, co cię tam przyciągnęło. Będąc tam, bierzesz do ręki Listy Jeszuy albo Kurs Cudów, albo jakąś inną tego rodzaju książkę, która zaczyna uruchamiać w tobie pragnienie i tęsknotę. Jakiś przyjaciel zaprasza cię na jakieś dziwne warsztaty, w których nigdy wcześniej nie brałeś udziału. Jednak kiedy się tam znajdziesz, coś cię pobudza, coś cię porusza. Coś zaczyna cię budzić. Możesz tego nie zauważyć, ale w rzeczywistości uruchamia to fizjologiczny stan w ciele – w tym, co zwane jest systemem czakr. Serce zaczyna się wybudzać ze snu. A umysł łaknie wiedzy, wiedzy innej niż tej, jaką zgromadził w swym utożsamieniu z egotyczną świadomością. 

Nadeszła tęsknota za przebudzeniem. Od tego momentu, choć tego nie rozumiesz, zaczynasz przyciągać, z początku powoli, być może trochę potykając się od czasu do czasu, dokładnie te sytuacje, które będą cię mobilizować, byś spoglądał głębiej. Zjawia się jakiś nauczyciel medytacji. Pojawia się jakaś grupa modlitewna, do której – jak czujesz – masz się przyłączyć. Zaczynasz proces własnej nauki. I wyłania się nowe pytanie. 

Jednak już dłużej nie pytasz:

Jak mogę przetrwać? 

Już dłużej nie pytasz:

Jak mogę zarobić pieniądze? Jak mogę zrobić te wszystkie rzeczy?

Przychodzi nowe pytanie: 

Kim jestem?

Może mieć ono wiele form, ale pytanie pozostaje jedno:

Kim jestem? Czym jestem? Skąd przyszedłem? Czym jest życie? Bóg? Czym jest Bóg? Jak w ogóle może istnieć cokolwiek?

Pytania te zaczynają poruszać umysł. Często po raz pierwszy pojawiają się w jakiejś formie w wieku od około dziesięciu do dwunastu lat, gdy wchodzisz w etap życia, w którym po raz pierwszy smakujesz swej indywidualności. Tak jak dziecko, kiedy się urodziło i zaczęło czuć, że było czymś innym niż ciałem matki, tak samo w wieku dziesięciu, dwunastu lat zaczynasz czuć, że jesteś inny niż matka/ojciec, że jest coś, co chce myśleć samodzielnie i być samodzielnym. Często pytania te zaczną przychodzić i jest to pierwsze poruszenie. Zazwyczaj nie zwraca się na nie uwagi. Jest o wiele za dużo innych rzeczy do zrobienia. Jeszcze musisz się nauczyć myśleć. Jeszcze musisz się nauczyć prowadzić samochód. Musisz się nauczyć, jak sobie radzić z kontrolowaniem salda swego konta bankowego.

Później owe pytania znów się pojawią, zazwyczaj między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia. Lecz ponownie najważniejsze jest ugruntowanie się jako istota fizjologiczna, tak więc pytania te znów są tłumione. W wieku lat trzydziestu czy trzydziestu kilku, a z pewnością około czterdziestki, pytania te zaczynają napierać na świadomość. Już wiesz jak zarabiać pieniądze. Już wiesz jak sobie radzić z zarządzaniem saldem konta. Robiłeś już wiele rzeczy w świecie. Spróbowałeś seksu; piekłeś ciasta. Organizowałeś imprezy urodzinowe. Upijałeś się. Robiłeś już wszystko. Ale jednak coś jeszcze gryzie cię od środka, coś cię gryzie.

Jest to również moment wielkiego wyzwania.

Czemu będę oddany – Miłości czy lękowi? Czy będzie mnie napędzał lęk? Czy te same zasady, z którymi się utożsamiłem i których używałem, by zapewnić sobie przetrwanie, uporządkowanie mego życia – czy te wszystkie rzeczy staną się ważniejsze niż urzeczywistnienie mego Ja?

Budzenie w sobie Chrystusa. Albowiem zrozum, przebudzenie wymaga demontażu struktur świadomości, którymi porządkowałeś swe postrzeganie trzeciego wymiaru. Ostatecznie pełne, prawdziwe przebudzenie się wymaga zdemontowania bardzo subtelnych, głęboko osadzonych wzorców postrzegania, które już składały się na twą duszę, jeszcze przed twą obecną inkarnacją. Karta musi zostać wyczyszczona, aż pozostanie jedynie Rzeczywistość Ducha, bez najmniejszego włókna czy śladu egotycznej świadomości. Nie jest to łatwa rzecz do zrobienia. Jednak nie wymaga żadnego wysiłku, za wyjątkiem wysiłku, by kochać. Miłość jest wielkim uzdrowicielem. Miłość, czyli to, co wymazuje piętno odciśnięte w głębi subtelnej duszy.

Wzorce, które przyniosłeś ze sobą jako dusza, są niczym magnes, co oznacza, że przyciągają one stany energii w fizycznym wymiarze doświadczenia, które rezonują z tymi wzorcami. Często, gdy mówisz, że „się zakochałeś”, jest tak po prostu dlatego, że wszedłeś w kontakt z innym polem energii, które wydaje się pasować jak rękawiczka do tych właśnie wzorców świadomości, które nosisz w głębi swego jestestwa. Stare wspomnienia innych wcieleń ożywają, kiedy odwiedzasz pewne fizyczne miejsca. A twe serce wypełnia tak dobre i ciepłe uczucie: 

Z pewnością tutaj jest moje miejsce do życia na tej planecie. Oto jest osoba, z którą muszę spędzić swe życie.

Jednak wszystko to wyłania się jako rezultat twej karmy, to znaczy wzorców i skutków, jakie pociągnęły za sobą te wzorce.

Przebudzenie z pewnością wymaga czujności. Przebudzenie wymaga, byś zamiast zwyczajnego podążania za reakcjami trójwymiarowej istoty, zaczął zadawać pytania, zaczął obserwować, zaczął odczuwać, zaczął głębiej myśleć. Zaczynasz więc angażować się w jakąś formę duchowej praktyki. Czy to będzie medytacja, modlitwa, czy coś innego, wszystkie te rzeczy są praktykami, które przerywają impet duszy, która normalnie jest pochłonięta swym trójwymiarowym doświadczeniem. Przerywasz wzorzec bycia pochłoniętym przez świat na wystarczająco długo, by usiąść w ciszy przez pół godziny albo śpiewać, albo spacerować – robisz coś w inny sposób. Zaczynasz odwracać impet umysłu i kierować go ku samemu siebie. Zaczynasz obserwować siebie zamiast obserwować świat

Zatem dla wszystkich, którzy chcieliby przyspieszyć ten proces, odpowiedź jest bardzo prosta. Spędzaj więcej czasu obserwując siebie, a mniej czasu przeznaczaj na troszczenie się o to, co dzieje się w świecie. W ogóle nie obwiniaj zaś świata za twój stan bycia – ani rodziców, ani społeczeństwa, ani Boga, lecz bierz odpowiedzialność. Oto jest ważne słowo, którym się z wami podzielimy. Słyszeliście je wcześniej wiele razy. Ale kiedy naprawdę przyjmujesz stuprocentową odpowiedzialność za to, co myślisz, co czujesz, co widzisz i czego doświadczasz, tworzy to kwantowy skok w drugą stronę – w stronę obserwacji siebie, w stronę wolności, której szukasz, w stronę uzdrowienia duszy, w stronę urzeczywistnienia twego celu, w stronę przebudzenia. Bez tego nigdy w pełni nie rozwiniesz skrzydeł – można prawie dosłownie tak powiedzieć – w swej duchowej podróży! Nigdy nie doświadczysz wzniesienia, nie jesteś w stanie go doświadczyć bez przyjęcia całkowitej odpowiedzialności. Musisz się wyswobodzić z psychicznych splątań z innymi sieciami relacji w takim sensie, by nie postrzegać ich już jako przyczyny twego podejmowania decyzji. Innymi słowy, musisz przyjąć moc.

Bardzo dobrze rozpoznajecie tych, którzy w waszej trójwymiarowej rzeczywistości przyjmują moc. Czasami ich kochacie, a czasami nienawidzicie, ale oni mają moc. Czy potrafisz przyjąć taką samą moc w swoim własnym życiu? Czy potrafisz spojrzeć na drogą ci osobę, jeśli jesteś w związku, i powiedzieć: 

Ta istota nie jest przyczyną tego, jak się czuję. Ona nigdy nie byłaby w stanie mnie spełnić. Nie ma nic, co mógłbym od niej wyciągnąć w celu zaspokojenia mego poczucia braku. Jestem sam w mej podróży do Boga, bo trwam samotnie w Bogu. To znaczy jestem zindywidualizowaną iskrą Boskości, która jest we mnie. Królestwo Niebieskie jest we mnie. To, czego szukam, jest we mnie. To, co mnie spełnia, musi przyjść od wewnątrz.

Oto dlaczego kiedyś powiedziałem:

Jeśli nie objawisz tego, co jest w tobie, to, co jest w tobie, cię zniszczy. Jeśli objawisz to, co jest w tobie, to, co jest w tobie, cię zbawi. 

Jeśli nie objawisz tego, co jest w tobie – a jest w tobie Miłość, Chrystus – będziesz się czuł obciążony i niespełniony. I zazwyczaj większość ludzkich istot przechodzi przez całe swe życie z poczuciem niespełnienia, użalając się nad tym, co zrobił im świat, użalając się nad decyzjami i wyborami, jakich dokonali w przeszłości. Obciążeni są tym, co na zewnątrz, i tym, co minęło. I ostatecznie ciało umiera, duch usycha na latorośli. I w momencie śmierci dokonuje się kolejny kwantowy skok, który jest dla nich szokujący, gdy odkrywają, że zostają z powrotem rzuceni w inny stan wibracyjny, często wyzwalający wielki lęk. 

Bardzo niewiele istot w waszym ludzkim wymiarze weszło w śmierć świadomie. W istocie już czas, by nawet ci, którzy słuchają tego nagrania, po prostu podjęli decyzję:

Chcę wejść w proces przejścia zwany śmiercią świadomie i z rozmysłem. Upewnię się, poczynając od tej chwili, że nie noszę w sobie żadnej urazy, że każdemuwszystko wybaczyłem. A gdy ciało już naprawdę wejdzie w ten stan, uwolnię świat i niczego nie będę się od niego domagał. Nie będę tęsknił za ucieczką w wolność, lecz będę doświadczał śmierci świadomie. Będę zauważał subtelne zmiany energii, gdy będę przeskakiwał z tego wymiaru w drugi z szybkością Światła. 

Umiłowani przyjaciele, zrozumcie – na tym etapie naszej wspólnej podróży – prawdziwy bezmiar tego, kim jesteście i czym jesteście. Zrozumcie, że nie tyle zajmujecie się „rzeczami” w tym świecie, co wzorcami energii, które odzwierciedlają w pewien sposób to, co już wydarza się w waszej świadomości. Jeśli doświadczacie rzeczy na trójwymiarowej płaszczyźnie, może to oznaczać jedynie tyle, że dokonaliście wyboru, by wibrować z określoną częstotliwością, bo inaczej nie mielibyście danego doświadczenia. Możecie mieć doświadczenie zderzenia się waszego ciała ze ścianą tylko dlatego, że wibrujecie na tej samej częstotliwości, co ściana.

Czy jest możliwa zmiana częstotliwości wibracji ciała fizycznego? Posłuchajcie uważnie. Powiem coś raczej wyjątkowego: nie, nie jest. Możliwa jest jedynie zmiana częstotliwości wibracji twej świadomości, z której wyłoniło się ciało. 

To wymaga zwrotu w siedlisku duszy, zmiany impetu świadomości – nie na zewnątrz, lecz do wewnątrz. Nie jako ucieczka od świata – to nie jest coś, co musisz robić codziennie przez cały dzień. Jednak spędzasz czas na modlitwie i medytacji. Spędzasz czas na wybaczaniu. Spędzasz czas na oddychaniu i odprężaniu się. Zaczynasz pozwalać zmianom pojawiać się w wyborach, które dokonujesz, po to, by bardziej się harmonizowały z twoim wzrastającym rozumieniem siebie jako twórcy, jako duszy. Zaczynasz zmieniać swoje środowisko. Zmieniasz kolor ścian w sypialni na taki, który daje ci poczucie zadowolenia. Całkowicie zmieniasz swe fizyczne środowisko, przeprowadzając się do innego mieszkania. Wielu z was doskonale wie, że często oznacza to zmianę związków. I początkowo to wszystko naprawdę ma sens.

Ale jest taki moment, w którym uświadamiasz sobie, że mógłbyś zmieniać relacje aż do znudzenia, niczego nie osiągając. Uświadamiasz sobie, że teraz jest czas, by osiąść, być z tym, z kim jesteś – lub z tymi, z którymi jesteś – jednak wykorzystywać czas wspólnego bycia, by odkrywać, jakie wzorce są twym motorem działania. To jest czas na Samoświadomość… czas na zwrot impetu umysłu z powrotem w stronę Siebie: 

Dlaczego myślę to, co myślę? Dlaczego widziałem to, co widziałem? Dlaczego zareagowałem tak, jak zareagowałem?

Ostatecznie dusza, która jest prawdziwie oddana przebudzeniu, nie ucieka przed niewygodnymi sytuacjami, dopóki nie jest przekonana, że wydobyła z nich wszelką mądrość, jaką można było wydobyć. Jest pewien sposób rozpoznania, kiedy osiągnąłeś już ten stan, do czego dojdziemy później. Krótko mówiąc, kiedy masz po prostu ciche poczucie spokoju i potrafisz spoglądać na aktorów danego doświadczenia, przez które właśnie przechodzisz, z niezachwianym opanowaniem i widzisz ich w doskonałej niewinności, i nie wyczuwasz w ciele niczego, co nie byłoby w spokoju – serce nie wali jak szalone, nie czujesz spięcia ramion – prawdziwie rozumiesz, że nie ma w tobie lęku – to wówczas jest czas, by ruszyć dalej. Jeśli w umyśle jest reaktywność z powodu czegokolwiek, co wyłania się w związku z twymi braćmi lub siostrami, bądź pewien, że lekcja nie została jeszcze skończona. Jeśli „naruszono” twe „zasady”, bądź pewien, że jest jeszcze wiele do nauczenia się. 

Zawsze pamiętaj, że wszystkie wydarzenia są neutralne. W dużej mierze proces budzenia się jest procesem, dzięki któremu rozpuszczasz wartość, jaką nadałeś pewnym ideom i sposobom postrzegania tego, czym jest życie i czemu służy. Tak, będą chwile, w których będziesz przeżywał trudności, uświadamiając sobie, że to, co myślałeś, iż jest powodem istnienia świata, i wszystko, w co wkładałeś swoją energię, jest niczym. Często przyspiesza to okres, który został nazwany przez pewnych mistyków „ciemną nocą duszy”. Tak naprawdę to nie jest ciemna noc duszy. Jest to ciemna noc ego i uzdrawianie duszy. 

Droga Przemiany wymaga najwyższej osobistej odpowiedzialności, najwyższego stopnia osobistego oddania się. Nikt nie jest w stanie zrobić tego za ciebie. A wzorce, którymi czujesz się przytłoczony, lęki, które wciąż są w twym umyśle, pozostaną z tobą przez całą wieczność – dopóki nie zdecydujesz się, aby je uzdrowić. Z głębi tego pragnienia przyciągniesz sytuacje, nauczycieli, książki i doświadczenia, które dadzą ci szansę, byś mógł to uczynić. Proces uzdrawiania można przyspieszyć jedynie wtedy, gdy całkowicie uwolnisz się od widzenia wartości w byciu ofiarą, to znaczy: uwolnisz się od przekonania, że: 

Ktoś lub coś jakoś, w pewien sposób coś mi uczynił.

Jest to prosta myśl i słysząc ją, można potakująco kiwać głową. Czym innym jednak jest przyjrzenie się uczciwie swym reakcjom w życiu, aby upewnić się, że w żadnym momencie nie postrzegasz siebie jako ofiary. Praktyka szerzenia Miłości może często cię nauczyć, że tak właśnie jest. Kiedy znajdziesz się w sytuacji, która porusza twe czułe struny, a ty podejmujesz decyzję, aby nie uciekać, tylko zostać, to wówczas sytuacja ta uczy cię Prawdy o twej Rzeczywistości. 

Dlatego też praktyka wybaczania jest tak niezwykle cenna. Tak naprawdę można by powiedzieć, że ostatecznie praktyka wybaczania to cała duchowość, skoro przebaczenie oznacza, że uwalniamy świat od odpowiedzialności i wychodzimy poza wszelkie poczucie świadomości ofiary, a nawet jeszcze dalej – przebaczamy samym sobie błędnie utworzone wyobrażenia – sposób postrzegania braci i sióstr, świata i Boga. Ostatecznie przebaczenie jest wybaczeniem sobie samemu tego, że pozwoliłeś, aby złudzenie osadziło się w umyśle, powodując, że postrzegałeś siebie jako oddzielonego od Boga, oddzielonego od swych braci i sióstr, zdolnego do bycia ofiarą. Kiedy w pełni przebaczysz, przebaczenie jest ustanowieniem Miłości.

Umiłowani przyjaciele, przyglądajcie się więc dobrze, byście mogli zobaczyć:

Gdzie postrzegam siebie jako ofiarę świata, który widzę? Czy czuję się ograniczany w związku, w którym jestem? Czy żywię niechęć do mego współmałżonka?

Współmałżonek nie trzyma cię w miejscu, w którym jesteś. Nie ma on mocy, by odebrać ci twą zdolność spoglądania z Miłością na niego lub na nią. 

Czy nienawidzisz swej pracy? Nikt cię nie zmusza, byś jechał autostradą do swego miejsca zatrudnienia – nikt. 

Ależ ja muszę przeżyć!

W takim razie uczyniłeś siebie ofiarą postrzegania, że masz potrzebę przeżycia. Każdy z was jest absolutnie wolny, by porzucić wartość, jaką nadaliście światu. 

Byłem kiedyś krytykowany za porzucenie wartości, którą moja konkretna społeczność chciała we mnie wpoić; wartości, która orzekała, że syn powinien iść w ślady swego ojca. To znaczy, jeśli ojciec jest stolarzem, wówczas musisz przejąć biznes rodzinny. Powiedziałem: 

Ja muszę się zająć sprawami mego Ojca.

I mówiłem oczywiście o mym Ojcu Niebieskim. Musiałem poznać Prawdę o sobie, a moim celem było przebudzenie Chrystusa. Łamałem zasady i tradycje rodzinnej struktury w tamtejszej wspólnocie, w tamtym czasie. Tak jak wielu z was, byłem swego rodzaju buntownikiem. I gdy inne dzieci poddawały się presji społecznej, ja odszedłem, by uczyć się z rabinami i nauczycielami, by przesiadywać nocą na pustyni, często nie wracając do domu. Nawet w wieku dwunastu lat oddzieliłem się od swych rodziców w czasie wielkiego święta i udałem się do domu mego Ojca, by tam spędzać czas i rozmawiać z duchowymi nauczycielami.

Czy jesteś gotów, by zerwać z konwencjami świata, w którym żyjesz? To może chodzić o tak prostą rzecz, jak – zamiast spotkać się z przyjaciółmi na wspólne oglądanie filmów w sobotni wieczór – powiedzenie im:

Nie, zamierzam wejść do swej izby, zapalić świeczkę i modlić się… przez sześć godzin. 

A kiedy oni spojrzą zdziwieni z uniesionymi brwiami, ty po prostu będziesz się uśmiechał. 

W jaki sposób dostosowujesz się do poglądów, jakie inni mają na twój temat i do ich potrzeby, żebyś zachowywał się w jakiś konkretny sposób? Czy zjawiasz się na urodzinach u cioci tylko dlatego, że rodzina twierdzi, że zawsze tak powinieneś robić – gdy w swym sercu w ogóle tego nie pragniesz? Gotowość, by ufać i podążać za swym sercem – nie za reaktywnym ego, które często jest interpretowane jako serce, lecz za sercem, które tęskni za poznaniem Boga – jest wymownym znakiem, czy osiągasz dojrzałość, czy też nie. Umiłowani przyjaciele, dobrze się przyglądajcie sobie w trakcie Drogi Przemiany, albowiem musicie odkryć wszystkie zakamarki umysłu, w których ciągle trzymacie się poglądu, że życie jest czymś, co się wam przydarza i że jesteście wobec czegoś w świecie bezradni i nie możecie tego zmienić. Pozycja bycia ofiarą jest pozycją utraty mocy. A w Chrystusie nie chodzi o utratę mocy. Ostatecznie nie tyle chodzi o to, by się gdzieś udać, ale o to, by trwać w swym wnętrzu, uświadamiając sobie, że ten świat jest nierzeczywisty, że ten świat jest nieszkodliwy. I w każdej sytuacji to ty masz całą moc w Niebie i na Ziemi, by nauczać jedynie miłości.

Lecz to wymaga, byś uwolnił świat – tak, by nic ani nikt nie był już dłużej odpowiedzialny za twą radość, twe szczęście i twój spokój. Albowiem ustanowiłeś swą wspólnotę z Duchem, z Bogiem. Urzeczywistniłeś Siebie i spoglądasz ze spokojem na neutralny świat. I gdy ten fizyczny wszechświat będzie po raz ostatni znikał z pola widzenia, nie będziesz się czuł przynaglany, by go unikać lub by w niego wchodzić, albowiem będziesz wolny – wolny nawet wtedy, gdy kroczysz po tej Ziemi. Ciało się porusza, dusza nie. Umysł myśli, jednak głębia umysłu jest tak spokojna jak głębia oceanu. Żyjesz, jednak nie ty, bowiem to Chrystus żyje w tobie. I gdziekolwiek byś nie poszedł, tam obecność pokoju wstępuje jeszcze przed tobą. Jesteś przebudzony; jesteś wolny – a wszystko dlatego, iż kiedyś podjąłeś decyzję, by zrezygnować z bycia ofiarą świata i przyjąć odpowiedzialność za uczenie się, jak we wszystkich sytuacjach być jedynie obecnością Miłości. 

Zatem ponownie widzisz, że dzisiejszy temat był trochę kontynuacją poprzedniego. I będziemy kontynuowali kontynuowanie, aż do momentu, gdy w swej świadomości zaczniesz sobie przypominać podróż, jakiej się podjąłeś.

Zwróć się więc ponownie w stronę swych stworzeń. Jeśli twoja przeszłość kryje w sobie coś, co nie jest dla ciebie wygodne, wróć się do tego, dobrze się temu przyjrzyj, poczuj to. Spójrz na wszystkie wzorce, które sprawiły, że to się zadziało. Spójrz na wszystkie dokonane przez ciebie wybory, które teraz – być może – wprawiają cię w zażenowanie. Lecz nie spoglądaj na nie z osądem. Patrz z ciekawością. Naucz się patrzeć z zadziwieniem i niewinnością dziecka:

No cóż, kradzież roweru sąsiada, gdy miałem dwanaście lat, to ciekawa decyzja. Pamiętam, jak skończyłem w sądzie dla nieletnich. Co się działo tuż przed tą chwilą, gdy podjąłem ową decyzję? Jakie wzorce mną kierowały? Och, mój Boże! Starałem się przyciągnąć uwagę taty. Coś takiego! A więc to potrzeba aprobaty mną kierowała. Fascynujące! Na ile ten wzorzec nadal mną kieruje? Czy został jakiś ślad ciągłej potrzeby aprobaty od innych?

Powiadam wam: każde doświadczenie, jakie kiedykolwiek miałeś, jest dla ciebie dostępne – aż do chwili poczęcia, aż do kwantowego skoku, jaki oddałeś z pewnej częstotliwości wibracji do fizycznego pola. Samoświadomość jest wszystkim, albowiem właśnie urzeczywistnienia Siebie – przez duże S – najbardziej pragniesz.

Umiłowani przyjaciele, kochamy was, ale nie możemy podjąć tej podróży za was. Możemy tylko kroczyć z wami drogą, jaką wybieracie. Możecie wykorzystać waszą relację ze mną i z Shanti Christo ku pełnemu przebudzeniu. Albo też możecie zbliżyć się do nas, a następnie stwierdzić, że jest to dla was niewygodne, i znów uciec. I będziesz uciekał jedynie w kolejną strukturę czy formę energii, w sieć relacji, które będą cię zmuszały do trwania w tym, co niewygodne, a wszystko po to, byś się uczył, byś wzrastał, byś został uzdrowiony, byś kochał.Nie chodzi o zdawkowe rzucenie: 

No dobrze, tak, kocham cię.

Nie! Chodzi o wyrażanie całym sobą, całym ciałem, w którym nie sączy się już przez system nerwowy mózgu ciała żadna emocjonalna reaktywność. Albowiem ostateczny stan świadomości nie jest nienawidzeniem tego świata, lecz objęciem go. Nie ma większego poczucia wolności niż być w stanie trwać tam, gdzie jesteś, jako ten, kto jest wolny.

Trwajcie więc dziś w pokoju, umiłowani przyjaciele. 

Trwajcie wiec na zawsze w pokoju. 

Amen. 


Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.

O przyspieszeniu pracy nad Drogą Przemiany

Kochani Przyjaciele. Chcemy Was poinformować, że podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu prac nad tłumaczeniem Drogi Przemiany. Możecie się więc spodziewać już wkrótce na stronie kolejnych lekcji. Skąd ta decyzja?

Po pierwsze czujemy, że czas przyspieszył i to, na co dwadzieścia kilka lat temu potrzeba było miesiąca praktyki, obecnie może zająć dużo mniej czasu. Oczywiście to jest zawsze bardzo indywidualne, ale postanowiliśmy zacząć udostępniać kolejne materiały Drogi Przemiany jak najszybciej – jak tylko zostaną przez nas opracowane. Wy sami możecie zdecydować, czy chcecie robić daną lekcję w trybie miesięcznym czy krótszym. Dobrym kryterium przejścia do następnej lekcji może być – zgodnie z sugestią Jeszuy – czy czujecie się już spełnieni z lekcją, która robicie obecnie.

Po drugie już od kilku miesięcy mamy przeczucie, że jesteśmy przez Ducha wzywani do innych „zadań” niż to tłumaczenie. W pewnym momencie zastanawialiśmy się nawet, czy nie zrezygnować z dalszej pracy nad Drogą Przemiany. Poczuliśmy jednak, że mamy pomóc naszemu przyjacielowi Markowi w dokończeniu pracy nad tłumaczeniem i publikacją tej książki oraz nagrać audio do zawartych w niej lekcji. Mamy też świadomość, że wiele osób nadal może skorzystać z tego cudownego przesłania i wielu klejnotów prawdy w nim zawartych. Zamiast więc całkowicie rezygnować z pracy nad tłumaczeniem i nagraniami, postanowiliśmy ją przyspieszyć. 🙂

Kolejne teksty i nagrania Drogi Przemiany będziemy więc umieszczać na stronie wkrótce.

„Proces Wzniesienia” – tłumaczenia postu Amandy Lorence

Poniżej tłumaczenie trafnego i głębokiego wglądu Amandy Lorence w to, co obecnie dzieje się dla nas wszystkich w kwestii procesu Wzniesienia, a w czym my osobiście odnajdujemy odzwierciedlenie tego, ku czemu byliśmy prowadzeni od ponad roku. Ogromna wdzięczność za Amandę.

Tutaj link do profilu Amandy Lorence na Facebooku.

Pisząc to teraz, jestem bardzo świadoma, że wielu będzie wkraczało w ten Etap Wzniesienia – jeśli nie Teraz, to dla WIELU zadzieje się to wkrótce. Dużo mogłabym pisać o tym etapie, wspominałam o tym już parę miesięcy temu, ale tego, co przedstawiam poniżej, nie opisywałam w szczegółach. Jestem całkowicie pewna, że mam o tym napisać TERAZ, jako o jednym z aspektów tego Etapu, w nadziei, że będzie to pomocne albo teraz, albo bardzo niedługo.

WYJŚCIE Z 4D:

Gdy opuszczasz Wymiar 4D (Przestrzeń Wymiarową Wznoszenia), doświadczasz „puszczania” duchowych społeczności wokół siebie. Wokół tego „puszczania” może wzbudzić się wiele różnych emocji. Po prostu pamiętaj, że jest to część procesu wznoszenia. Pamiętaj, że duchowe społeczności i wiele firm rozpoczęło działalność w wielu obszarach „duchowości” i ustanowione one zostały w 4D, by asystować wszystkim w tym MASOWYM wzniesieniu i Galaktycznej Linii Czasu 26 tysięcy lat. Grupy, firmy, nauczyciele, guru, itp. pojawili się, by asystować nieprzebudzonym w 3D ludziom, którzy potrzebowali życia i duchowego przewodnictwa z zewnątrz, a także w celu asystowania WIELU przebudzonym ludzkim istotom. Wyrazy uznania dla tych wszystkich, którzy pomagali i asystowali tak wielu. Ale pamiętaj również o tym, że ci POMAGAJĄCY, przebudzeni ludzie również kroczą ścieżką wznoszenia częstotliwości, są na swoim własnych poziomach przebudzenia i w tym samym czasie pomagają innym na polu i w temacie, które wybrali.

Gdy opuszczamy częstotliwość 4D, możemy zobaczyć w SWYM WŁASNYM POSTRZEGANIU jak 4D rozsypuje się przed naszymi oczyma niczym talia kart. 4D już dłużej z nami nie rezonuje, PONIEWAŻ właśnie opuściliśmy CZĘSTOTLIWOŚĆ PASMA 4D. Tak więc każdy wymiar, jakiego doświadczamy WEWNĄTRZ, rezonuje i krystalizuje się, PÓKI go nie opuścimy. Przypomnij sobie podobne doświadczenie z czasu, gdy po raz pierwszy przebudziłeś się z trybu śnienia 3D – gdy 3D już dłużej z tobą nie rezonowało. Pamiętasz przez co wtedy przeszedłeś? DLACZEGO tak było? Ponieważ OPUSZCZAŁEŚ tę częstotliwość pasma trybu śnienia, by stać się przebudzoną istotą, która opiera się na postrzeganiu 4-wymiarowym. To wszystko wiąże się z pasmami częstotliwości energii, z którymi czujemy, że rezonujemy lub nie rezonujemy, ponieważ WSZYSTKO jest ENERGIĄ opartą o NASZE ciągle zmieniające się ludzkie energetyczne częstotliwości.

Wspominam o tym teraz, ponieważ wielu przejdzie przez ten etap teraz lub bardzo, bardzo niedługo. Ogromne rzesze ludzi. Pamiętaj po prostu, że POZOSTAWIASZ 4D ZA SOBĄ, by potem do niej wrócić. Nie wracasz tu jednak, by osadzić się tu i wrócić do tego, co robiłeś wcześniej. Jedynie odwiedzasz 4D, by pomóc, wesprzeć, asystować, a następnie z powrotem wskoczyć do swego własnego świata.

Wiele razy wspominałam o „Korytarzu/Przejściu”. Sprawdź więc moje filmy i posty, jeśli jest to wiedza, która może ci pomóc. Generalnie gdy już opuścisz 4D, na pewien okres czasu (u mnie trwało to około mniej więcej dwóch miesięcy) udajesz się do „Korytarza”. W trakcie przebywania w „Korytarzu” znajdujesz się pomiędzy światami. Opuściłeś 4D, nie możesz tam wrócić, za każdym razem, gdy tego próbujesz, jesteś odrzucany, sparzasz się. Twój energetyczny magnetyzm odciąga cię od niego, ponieważ jesteś przyciągany ku pasmu częstotliwości 5D. Jednak na tym etapie nie ma cię również w 5D. Jesteś pomiędzy wymiarami. I w tym właśnie „Korytarzu” dochodzi do wielu osobistych uświadomień, poszerzeń świadomości, wiedzy – właściwych dla TWOJEJ ścieżki, ścieżki wyjątkowej dla ciebie. I właśnie tu uświadamiasz sobie, że już dłużej nie pasujesz do przeszłych duchowych kręgów 4D. Gdy na którymkolwiek z etapów swej ścieżki WSKAKUJESZ lub PRZESTAWIASZ SIĘ na swą własną częstotliwość, do twego doświadczenia przyciągani są nowi ludzie, a inni je opuszczają. Tak więc ten etap jest dość ciężki, ponieważ już dłużej nie rezonujesz z duchowymi społecznościami 4D. Dzieje się tak, ponieważ widzisz na wskroś. W ostrości. Twoja świadomość błyskawicznie wzrasta, ale ty odczuwasz bardzo mieszane uczucia, ponieważ nadal jesteś w dużym stopniu człowiekiem. Etap „Korytarza” jest etapem należącym do CIEBIE, nie do innych. Jest on twój, jest wyjątkowy i – by być szczerym – jest dość wyizolowanym miejscem pomiędzy światami. A jednak twoja siła i niewzruszone ZAUFANIE okazane w tym czasie, pozwalają ci JEDYNIE posuwać się do przodu jeden dzień na raz. Oto czas na regenerację – ponieważ tego ci potrzeba. Są też jednak tu dawane PONADCZASOWE piękne wglądy.

Po przejściu „Korytarza” nastaje czas czekania (energetycznie jest to niczym podstacja energetyczna), gdzie energetycznie PORZUCASZ WSZYSTKIE swoje doświadczenia 3D i 4D w energetycznej formie. Uwalniasz je WSZYSTKIE, oddajesz je. Po tym stajesz się pustym naczyniem, opróżnionym ze wszystkich przywiązań do przeszłych doświadczeń 3D i 4D. Jesteś gotowy na skok w 5D – we właściwym czasie. 

Zatem piszę to TERAZ jako przypomnienie i troskliwie wsparcie, ponieważ czuję, że wkrótce – o ile już to się nie wydarzyło – WIELU będzie doświadczało wyjścia z 4D. I doświadczą oni zmiennych sposobów puszczania duchowych społeczności: zaniknięcia pragnienia interakcji z nimi, nie rezonowania z tym, o czym się tam mówi, czego się naucza, itp. Wiedz, że to wszystko jest OK. Opuszczasz 4D TYLKO po to, by potem móc powracać tu z wizytą. Gdy bowiem staniesz się gotowy, by powrócić, będziesz wyższą wersją ciebie. Istotą z Jedni, działającą w służbie wszystkim. W najwyższym współczuciu dla wszystkich, na KAŻDYM etapie życia. Tak więc powrócisz, ale jako Ludzka Istota częstotliwości 5D, w której jesteś w stanie podtrzymywać swoją częstotliwość bez naruszania jej przez niższe częstotliwości energetyczne. 4D odwiedzać będziesz jedynie po to, by służyć pomocą, a następnie by powrócić do swego niewinnego, pięknego, kochającego świata Jedności 5D, w którym nie ma oddzielenia, gdzie inni w 5D już są w tej JEDNI i Służbie CAŁOŚCI Stworzenia. Z tej perspektywy będziesz w stanie zacząć na nowo i budować NA NOWO, z tego nowego świata i NOWEGO poczucia istnienia. Jeden krok na raz.

Nie ma pośpiechu, żadnej presji, nie ma braku, tak więc bądź dla siebie łagodny, jakiegokolwiek etapu teraz byś nie doświadczał. To wszystko jest tak doskonałe – dzięki Boskiemu planowi. Naprawdę mam nadzieję, że ten wpis jest pomocny. Jesteś tak kochany. 

Jeśli nie jesteś na powyżej opisanym etapie, zignoruj proszę tę wiadomość, ponieważ każdy jest na swoim własnym etapie, a te posty czytane są przez wielu ludzi. Jak zawsze – jeśli to z tobą nie rezonuje, po prostu to odrzuć.

W Jednej Miłości,

Amanda Lorence

4 kwietnia 2019 r.

tłum. Maria Wereżyńska

Droga Przemiany – Lekcja 4


Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy. 

I ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Jak zwykle radością dla nas jest przychodzenie i przebywanie z wami w ten sposób. I przychodzimy dzisiaj, aby komunikować się przez tego naszego umiłowanego brata, kontynuując z wami podążanie Drogą Przemiany, drogą transformacji. 

W samym tym słowie jest wielka mądrość. Transformacja wymaga, aby istniało to, co przebywa pod postacią formy. I ty tym jesteś. Jesteś Duchem. Jesteś tym, co zrodziło się jako promień Światła z Umysłu Boga, niczym promień słoneczny ze słońca. I w tym pozbawionym formy początku jesteś Samą Świadomością. Jesteś Samą Inteligencją. Jesteś błogością; jesteś blaskiem; jesteś współczuciem. Jesteś potencjałem nieskończonej kreatywności. 

Jesteś Samym Bogiem. Oto pierwszy raz przemawiamy tak śmiało, gdyż przez wiele lat staraliśmy się mówić łagodnie do wielu z was, którzy byliście z nami przez ten czas, chętni, by podążać tą drogą. Pierwszy raz opisaliśmy cię jako Ducha, jako To, czym jest Bóg. To może oznaczać tylko jedno: że to, czym jesteś w swej istocie, sama istota twego jestestwa, to jest Sam Bóg.

Pierwszy poziom Stworzenia zaistniał więc, kiedy Ten, którego zwiemy Bogiem bądź Abba, po raz pierwszy rozpoczął nieopisywalną, niewytłumaczalną tajemnicę zrodzenia Siebie Samego z wiecznej matrycy swego Istnienia. Ten pierwszy poziom Stworzenia był Czystym Duchem – subtelnym, bardzo subtelnym ruchem, w którym łagodny Promień Słońca zaczyna wyłaniać się ze Słońca lub promień Światła bezgłośnie zaczyna emanować z Samego Światła. Będąc czystym Duchem, jesteś nieograniczony, nie posiadasz formy, ale nie brak ci Świadomości. Nie brak ci Samo-świadomości. W Duchu jest tylko Ja – nie ja i jeszcze coś, nie ja oddzielone od formy, ale po prostu Ja – jaśniejące, lśniące, nieograniczone – samo, ale nie samotne. Raczej wypełnione Sobą, wypełnione Bogiem, wypełnione Miłością.

Ten pierwszy poziom stworzenia nigdy się nie zmienia. Jest taki jak Sam Bóg. 

Albowiem Promień Słońca jest jak Słońce, a promień Światła jak Światło. Rozpoczął się jednak pewien ruch – ruch, który szerzy się z Czystego Potencjału Wszystkiego, Czym Jest Bóg. Albowiem Miłość szerzy jedynie Siebie Samą. Szerzenie jest działaniem, jest ruchem. I aby mogło zaistnieć szerzenie, z konieczności musiało zostać stworzone to, co nazywacie przestrzenią. Ale nawet na tym poziomie Stworzenia przestrzeń, o której my mówimy, nie jest dokładnie tym, co wy byście postrzegali w swym umyśle, jako że myślicie, iż przestrzeń jest tym, co zawiera planety wirujące wokół słońca.

Przestrzeń, o której mówimy, była raczej niczym matematyczna koncepcja. Była samą ideą przestrzeni, w której mogło zajść szerzenie się. Nie było jeszcze ani planet, ani słońc. Nie było jeszcze ani jednego atomu, bądź cząsteczki tego, co zwiecie materią. Była Czysta Myśl, Czysta Miłość, Czyste Istnienie zaczynające rozważać – podkreślam to słowo z określonego powodu – rozważać ideę czystej przestrzeni, czystego szerzenia się, nieograniczonego, niczym nieskrępowanego na zawsze. Był Czysty Duch. Oto, czym Jesteś, teraz i na zawsze. Duch się nie zmienia.

To jest to, co jest w tobie Duchem – właśnie tutaj i właśnie teraz, nawet w chwili, gdy słuchasz tych słów, nawet w chwili, gdy postrzegasz siebie jako ciało siedzące na krześle lub leżące na podłodze (najlepiej, jeśli nie prowadzisz teraz samochodu), właśnie tutaj i właśnie teraz, poza tym wszystkim, co widzisz swymi fizycznymi oczami, poza tym, czego jesteś świadomy jako ciało i w ciele, poza aktywnością powierzchownego poziomu umysłu, który bardzo dobrze znasz, gdzie prawie bezustannie zachodzą w mózgu elektryczne wyładowania w neuronach, tak iż wydaje się, jakby umysł nigdy nie był pozbawiony obrazów i myśli… daleko poza tą planetą, a jednak właśnie tutaj, gdzie trwa ta planeta, daleko poza tym wszechświatem, a jednak właśnie tutaj, gdzie trwa ten wszechświat, daleko poza wszelkimi wymiarami, nieskończonymi wymiarami stworzenia, jednak właśnie tutaj, gdzie istnieją te nieskończone wymiary: Duch Jest.

Tutaj znajduje się to, co często nazywałem „rzeczywistym światem”. Tutaj pokój trwa wiecznie z doskonałą konsekwencją i bez chwili przerwy. Tutaj jest Żywa Rzeczywistość, odzwierciedlona w zdaniu:

Ja i Mój Ojciec Jedno jesteśmy.

Innymi słowy, kiedy Świadomość przekracza postrzeganie Siebie Samej jako jedynie warunkowego istnienia – jako jedynie zbioru form istnienia, takich jak ciało-umysł, szczególne poczucie ja oddzielonego od innych ja, źdźbło trawy, chmura na niebie, skała na ziemi – kiedy Świadomość przekracza to poczucie Samej Siebie, nie przebywa wówczas w trybie myślenia. Nie obserwuje Ona Ducha jako czegoś innego, by następnie powiedzieć:

 Och, to tym właśnie jestem. Wspaniale.

Jest to raczej żywym odczuciem, w którym Świadomość jako taka, jako Ja, spoczywa w tym Ja i po prostu wie. Albowiem tylko wiedza jest bezpośrednia, bez żadnych odniesień do koncepcji, formy czy doświadczenia. 

W takiej chwili, a zajmuje to tylko chwilę, następuje natychmiastowe przebudzenie się do Rzeczywistości rzeczywistego Świata. W pewnej formie – zwróćcie uwagę, że powiedziałem: w pewnej formie, w której Świadomość, tańcząc, wraca w szerzenie Ducha, w szerzenie Rzeczywistości, w kreatywność, w Stworzenie – w ludzkiej formie, może ona powiedzieć: 

Ja i Mój Ojciec Jedno jesteśmy.

W obrębie ludzkiej rodziny jest wiele tego rodzaju stwierdzeń, które zostały wypowiedziane, by wyrazić to przebudzenie, tę Rzeczywistość. 

W tym bezustannym ruchu wychodzącym z Tego, co nigdy się nie porusza, tak jak promień Światła wyłania się z Boskiego Światła – nieograniczonego, wiecznego, niczym nieskrępowanego – w samym pragnieniu, aby tworzyć, aby bezustannie szerzyć kreatywność (i tym właśnie jest Stworzenie), Duch zaczyna proces zagęszczania, czy też zstępowania (oba terminy odnoszą się do przestrzeni). I ponownie używamy tu języka, który ma swe źródło po waszej stronie płotu, to znaczy po stronie zjawiskowego istnienia, a nie po stronie Ducha, gdzie język w ogóle nie jest wymagany. Duch kontynuuje swój taniec, gdy Jeden Umysł, Bóg Ojciec podejmuje szerzenie stworzenia. I Duch zaczyna się zagęszczać w coś, co jeszcze do tej pory nie zaistniało… Przypominamy, że znajdujemy się nadal na poziomie Czystej Myśli, Czystego Potencjału – nie ma jeszcze głębokiej ciemności przestrzeni waszego wszechświata czy też jakiegokolwiek wymiaru – Duch więc zaczyna się zagęszczać w myśl indywidualizacji.

Być może widzieliście w telewizji reklamy, na których mleko nalewane jest do szklanki i dzieje się to w zwolnionym tempie. Kiedy mleko wpada z impetem do naczynia, zaczyna podbiegać do góry po ściankach, w miarę jak szklanka zaczyna się wypełniać. I w ostatnim momencie, kiedy odchylamy karton i mleko przestaje płynąć, zapoczątkowany wówczas ruch tworzy zjawisko powstania okrągłej kropli mleka, która przez bardzo krótką chwilę wydaje się być wyodrębniona od całej zawartości mleka w szklance. Wyłania się i w ułamku sekundy ty, który patrzysz na ekran, jesteś świadomy wyodrębnionej kropli mleka, jaka wydaje się istnieć całkowicie niezależnie od mleka. Następnie, w kolejnym momencie, kropla opada z powrotem do mleka, a ty tracisz świadomość postrzegania jej jako wyodrębnionej rzeczy, jako odrębnej kropli mleka. Ale to nadal jest mleko. Z twego punktu widzenia wyglądało to tak, jak gdyby kropla miała swe odrębne istnienie.

Oczywiście jest to tylko analogia, bo Dusza nie jest mlekiem. Jednak daje ci to wyobrażenie tego, co się dzieje, kiedy całość Ducha kontynuuje swą radość tworzenia, z której wyłania się to, co nazwaliśmy Duszą – pierwsze subtelne narodziny myśli indywidualizacji, myśli tego, co jest indywidualną ekspresją pełni Ducha, tego, co jest Światłem, co jest Bogiem.

A dlaczego? Wszystko z powodu radości szerzenia Stworzenia, aby Jeden Bóg mógł być świadomy Samego Siebie w nieskończonej różnorodności form. Oto, gdzie się to zaczyna – zachwyt Stwarzania. Oto czym Jesteś! W Czystej Duszy nadal jest jedynie Czysty Potencjał. Nie ma jeszcze tego, co byś znał jako doświadczenie. Jednakże jest pierwsza subtelna świadomość Jednego Ja, będącego świadomym Samego Siebie.

W miarę gdy Dusza kontynuuje szerzenie Światła, szerzenie Czystej Kreatywności, pogłębia się proces jej zagęszczenia. Zstępuje ona do kolejnego poziomu. Po raz kolejny przypomnę, że skoro używamy języka z waszej strony płotu, nie ma zbyt wielu sposobów, aby o tym mówić. Dusza zstępuje lub zagęszcza się i zaczyna tworzyć głębszą świadomość Samej Siebie jako zindywidualizowanej istoty.

Teraz Jej świadomość Samej Siebie jako Ducha nabiera nowego kolorytu, nowej wibracji. Staje się bardzo bliska temu, czego wielu z was doświadczyło w czasie medytacji czy modlitwy lub gdy usłyszeliście płacz dziecka, lub gdy o świcie spacerowaliście w lesie – kiedy egotyczny umysł został chwilowo przekroczony, a ty doznałeś poczucia Jedności z Bogiem, a jednak ciągle czułeś, że jesteś czymś innym niż Bóg – było stworzenie i Stwórca, Syn i Ojciec – zjednoczeni, jednak w jakiś sposób różni.

Możemy powiedzieć, że właśnie tutaj wydarzyło się oddzielenie. Albowiem właśnie tutaj, na pierwszym poziomie Czystego Potencjału tej unikalnej myśli, To, co Jest Inteligencją, To, co Jest Miłością, To, co jest Światłem… Na przykład w Kursie Cudów nazwałem to Umysłem, który nie jest zwyczajną ciągłą paplaniną toczącą się w ludzkim mózgu, którą zwiecie „myśleniem”. Umysł jest o wiele bardziej bezkresny! To właśnie tutaj, na pierwszym poziomie subtelnego postrzegania Ja jako zindywizualizowanej matrycy świadomości, która ma świadomość Samej Siebie, choć to Ja lub Bóg jest w pewien sposób inne niż to, jak Dusza postrzega Samą Siebie… Właśnie tutaj rodzi się pierwsza niepowtarzalna myśl oddzielenia, w tym bardzo subtelnym punkcie… na długo przed pojawieniem się planet waszego wszechświata, na długo przed zaistnieniem wielowymiarowości stworzenia. Oto tutaj jesteś. Tutaj jest tylko Jedna Dusza, niepowtarzalna ekspresja Jednego Ducha, niepowtarzalna ekspresja Tego Jednego, który Jest wiecznie.

Tutaj moc stwórcza daje początek mocy myśli. To właśnie z Pola Myśli, Czystej Myśli, Stworzenie zacznie natychmiast wyłaniać się jako istnienie. Tutaj, na tym subtelnym poziomie, kropla mleka pozornie oddziela Się i teraz czuje świadomość Samej Siebie jako oddzielnej od całości mleka. I przez chwilę, tylko przez chwilę, jest w tym czysta radość, ponieważ ciągle czyni to Jeden Bóg – dla czystej radości, dla czystej zabawy, z najzwyklejszego entuzjazmu szerzenia Siebie i Swej nieskończonej Mocy, bezustannie i bez ograniczeń. Albowiem zrozumcie, że gdyby Bóg, Który staje się tobą, powziął myśl: 

Z pewnością nie mogę oddzielić Swego Ja od Swego Ja,

 wówczas to byłoby ograniczeniem. 

A zatem ten Jedyny tworzy Kroplę Samego Siebie wraz z percepcją, w której postrzega Ona Siebie Samą jako oddzieloną od czegoś, co teraz po raz pierwszy jest inne. Oto tutaj z zasadzonego nasiona zaczyna kiełkować egotyczna świadomość. Jednak to się wydarzy jeszcze trochę dalej w tej historii.

Gdy wyśniona zostaje ta pierwsza myśl oddzielenia, rodzi się nowa energia. To, co było czystą radością, to, co było czystą wolnością, czystym bezpieczeństwem, lekko zmienia formę. Można by powiedzieć, że kropla mleka w głębi kropli mleka wydaje się oddzielać i przyjmować swą własną energię. I to nazwaliśmy lękiem. Tutaj rodzi się nie szerzenie, lecz kurczenie się, bądź doświadczenie zaciśnięcia, gdy w świadomości wyłania się lęk. Teraz rzeka zaczyna płynąć kaskadami bardzo, bardzo szybko – z lęku, od pierwszych narodzin następującej myśli: 

Jestem sam. Jestem oddzielony od mego Stwórcy.

A jednak pamiętaj, że w rzeczywistości to Stwórca postrzega Stwórcę i tworzy percepcję, że Bóg jest oddzielony do Boga. 

Wraz z tą myślą następuje eksplozja – bardzo podobna do tego, co wasi naukowcy nazwali „Wielkim Wybuchem”. Nawet nie wiedzą jak blisko są prawdy! Muszą tylko zwyczajnie dokonać zmiany w myśleniu i zobaczyć, że wielki wybuch nastąpił w Samej Świadomości, a nie w czystej materii, czymkolwiek by ona nie była. W owym Wielkim Wybuchu Świadomości wyobraź sobie, że nagle ta kropla mleka eksploduje w przestrzeni, która zaczyna istnieć wraz z myślą oddzielenia, stając się nieskończoną liczbą punktów, małych kropelek mleka, kropelek Świadomości, iskierek Boskości, małych cząstek Światła.

Jeśli posłużymy się jeszcze jedną analogią z dziedziny waszej nauki, można powiedzieć, że fala światła stała się cząsteczkami światła. Kiedy i dlaczego, któż to może powiedzieć? Wie tylko Ten, który dokonuje rodzenia Samego Siebie. I wy jesteście Tym Jednym. 

I gdy te cząstki światła teraz się rozprzestrzeniły (znów mamy kolejny termin przestrzenny), rozprzestrzeniły się przez nieskończony zasięg Czystego Potencjału Ducha – który jest Światłem, który jest Bogiem – każda cząstka posiada dokładnie taki sam potencjał. Tak naprawdę nie można by znaleźć żadnej różnicy pomiędzy punktami Światła – zupełnie żadnej. Jeśli by je zmierzyć, byłyby tego samego rozmiaru, choć nie mają żadnych rozmiarów. Jeśli by zmierzyć ich częstotliwość lub wibrację, wszystkie byłyby takie same – identyczne punkty Światła, które – jak się wydaje – zaistniały w różnych miejscach przestrzeni. 

To znaczy pojawiło się poczucie, że choć są one identyczne pod względem jakości i substancji, to jednak istnieje drobna różnica co do miejsca, w którym się znajdują. To tak, jakby wziąć dwa identyczne ołówki i jeden położyć po lewej stronie stołu, a drugi po prawej. Nadal uczynione są z tej samej substancji, ale teraz w olbrzymim kontinuum przestrzeni to, co jest identyczne, zajmuje dwa punkty przestrzeni; każdy w doskonałej wolności odzwierciedla doskonałą wolność jednego Boga; nieskończone promienie Światła odzwierciedlają teraz i odbijają doskonałość wolności Czystego Potencjału, który jest Samym Światłem – Czystym Potencjałem tworzenia. A każdy promień ma w sobie myśl, rozpoznanie, postrzeganie oddzielenia. Narodził się lęk: 

Jestem sam. Nie jestem tamtym punktem Światła. Jestem tylko sobą.

W miarę jak utrzymuje się energia lęku, utrzymuje się zagęszczenie, zaciskanie się, zstępowanie. I oto, co teraz wybucha w mgnieniu oka, bo nie wymaga to jeszcze czasu: jest to mnogość, nieskończona wielowymiarowość, która jest Stworzeniem. Nie ma tylko jednej rzeczy: nie został jeszcze zrodzony fizyczny wszechświat. Fizyczny wszechświat wymaga koncepcji czasu. Albowiem fizyczny wymiar istnieje tylko w czasie. 

To właśnie tutaj zaczynacie odkrywać to, co nazwaliście w waszym języku, po waszej stronie płotu, hierarchią istot anielskich, hierarchią anielskich światów. Są one punktami Światła, tak jak i wy, jednak nie w doświadczeniu czasu, ani w zagęszczonym wymiarze zwanym fizycznymi ciałami, ani nawet nie na niższym poziomie ciał astralnych. Jednakże ta wielowymiarowość stworzenia jest jaśniejącym tańcem, delikatnie zabarwionym poczuciem oddzielenia, „inności” czy też lęku.

W tej wielowymiarowości, którą ciągle przenika Światło i która jest niczym samo Światło, nadal trwa proces zagęszczania. I tutaj zaczynają sięgać wasi naukowcy, czyli widzicie, jak wiele kroków ich jeszcze od tego dzieli! Ale właśnie tutaj Światło zaczyna zagęszczać się w cząsteczki materii. I znów zachodzi wybuch, gdy jeden podstawowy atom – czy też: Adam – eksploduje w Wielkim Wybuchu. I rodzi się mnogość ciał planetarnych wraz z centralnym słońcem waszego malutkiego wszechświata.

A fizyczny wszechświat, którego jesteście częścią jako ludzkie istoty, jest tak bezkresny, że wymyka się zrozumieniu. A jednak jest on tylko niczym mały pyłek kurzu. Jest niczym malutki okruch Światła, unoszący się pozornie swobodnie – tak jak mała kropla mleka, która oddzieliła się, jak się wydaje, od całości masy mleka – i nieświadomy wielowymiarowości jaśniejącego Światła i Ducha, i Boga, w których się unosi, i z których zostało mu dane jego własne istnienie. Dlatego też nie jesteś poza Duchem. Jesteś z miłością utrzymywany – twój cały fizyczny wymiar – w centrum Ducha. 

W miarę gdy nadal trwa proces owego zagęszczania, zaczyna się to, co wy nazywacie – albo co nauczono was nazywać – „życiem”. Ustanowione zostają warunki. Z czego się one wyłaniają? Z czystego przypadku? Bynajmniej! Życie wyłania się z Czystego Potencjału, Mocy i Doskonałej Inteligencji tworzenia, choć teraz ta kreatywność wyraża się coraz bardziej przez lęk, a nie z czystej radości. Jest to niczym lekkie przytłumienie dźwięku jednej nuty fletu, co powoduje, że zmienia się jakość jej brzmienia. Jednak nadal jest to czysta energia. Albowiem czymże innym może być lęk, jak nie energią? Tak samo jak Miłość jest energią, współczucie jest energią, smutek jest energią i gniew jest energią. 

Rozumiesz? Lęk jest tylko energią, niczym innym. Sam w sobie jest doskonale neutralny. Albowiem wszystkie wydarzenia są neutralne. I lęk, będąc po prostu tańcem czy grą samej energii, musi być całkowicie neutralnym wydarzeniem do momentu, gdy pojawia się coś, by postrzegać i doświadczać go inaczej. I czym to jest? Uprośćmy odpowiedź, aby nie wchodzić w historię, która teraz nie będzie nam przydatna: rodzi się egotyczna świadomość.

I tutaj nastąpiło zagęszczenie lęku do jego ostatecznej formy. Nie może być już większego zagęszczenia energii, która stała się lękiem, albowiem egotyczna świadomość jest świadomością pełni lękuEgo jest lękiem. A jednak uczynione jest ono z Czystej Mocy, Czystego Potencjału, Nieograniczonej Kreatywności. I z pewnością wszyscy empirycznie poznaliście, jak nieskończenie kreatywny może być egotyczny umysł. Albowiem ego cały czas wie, jak spoglądać na brata lub siostrę, na planetę lub wydarzenie, lub na cokolwiek i błyskawicznie – w mgnieniu oka, w przestrzeni, która nawet nie wymaga myśli – egotyczna świadomość potrafi zmienić swe wartości, swe postrzeganie, by stworzyć to, co chce tworzyć. A to, co chce tworzyć, jest tym, co podtrzymuje jego istnienie. 

Jest to bardzo podobnie do tego, co dzieje się w fizycznym ciele, kiedy komórka przeobraża się w komórkę rakową, która własną decyzją traci nad sobą panowanie i zachowuje się tak, jakby nie była zależna od praw rządzących samym ciałem, utrzymujących ciało w zdrowiu. Co więc zaczyna ona robić? Zaczyna tworzyć komórki podobne do siebie. Rak jest po prostu błędnym postrzeganiem, które traci nad sobą panowanie na poziomie ciała i zaczyna myśleć samo za siebie, tworząc na swoje podobieństwo, zamiast szerzyć obraz Stwórcy i żyć w harmonii z tym Jednym Umysłem, który tworzy w jaśniejącej radości, z jednego tylko powodu: chce szerzyć dobro, świętość i piękno. A jednak Bóg nie tworzy ograniczeń i dlatego też nie wycofuje kreatywności z mocy ego. Wręcz przeciwnie – ponieważ Bóg jest Miłością, wszelka moc w Niebie i na Ziemi jest dostępna, i może być wykorzystywana przez egotyczną świadomość.

Czym więc jest egotyczna świadomość? 

Wszyscy wiecie jak to jest być absolutnie pewnym, że jesteś oddzielony i samotny, i że musisz polegać na swym własnym procesie myślenia, i że nikt poza tobą – nie tylko poza granicą twego ciała i skóry – ale nikt poza twym niepowtarzalnym, zaciśniętym poczuciem „ja”, nie ma z tobą żadnego kontaktu, i że nikogo nic nie obchodzisz.

Jestem sam. Jestem oddzielony. Jakim cudem ma mi się udać? Muszę wymyśleć swój własny sposób. Muszę wykombinować, jak działa ten świat. Sam muszę być sprawcą tego, co się zadzieje!

I tak lęk przyjął swą ostateczną formę. Nastąpiło całkowite zapomnienie Boga, Jedności, Ducha, a nawet Duszy. Ciało reprezentuje poziom wibracji ciągle znacząco inteligentny, ciągle bardzo inteligentny. Jest ono niczym matryca energii, myśl zagęszczona w ludzką formę, z której tworzone są kolejne formy i kolejne, i kolejne, i kolejne. Uczyniłeś to sam dla siebie nieskończoną liczbę razy. 

Ciało jest symbolem ego. Albowiem zauważ, że gdy siedzisz na krześle, jesteś całkiem pewny, że nie jesteś ścianą, jaką masz przed sobą. Gdy siedzisz tam, gdzie jesteś, na krześle, twa świadomość wydaje się twierdzić, że ty teraz słuchasz, a nie mówisz, że to nie ty usiadłeś w fotelu i pozwoliłeś Jeszule, synowi Józefa, i pewnemu rodowi, czy wibracji świadomości, by promieniowali myślami poprzez matrycę ciało-umysłu, który był wyłączną własnością kogoś zwanego Jon Marc. Ty nim nie jesteś:

Nie, ja nie. Nie mógłbym tego zrobić nawet gdybym chciał. Jon Marc musi być wyjątkowy. I z pewnością Jeszua jest bardzo wyjątkowy! Albowiem ja jestem tylko tą grudką pyłu, tym oddzielonym ciało-umysłem, siedzącym na krześle, na podłodze, na kanapie, słuchającym nagrania pełnego słów, które wibrują konkretnym znaczeniem i tworzą konkretne obrazy i zrozumienie w mym umyśle. Lecz one są we mnie składane; ja nie jestem tym, kto to robi.

Tym właśnie jest egotyczna świadomość, która mówi:

Ja nie jestem Tym Jednym. Nie jestem Bogiem. Nie jestem czystym Duchem. Nie jestem Czystą Duszą. Jestem tą rzeczą, która teraz siedzi na tym krześle.

I wiesz co? Masz całkowicie rację – jesteś tym! Tym i czymś dużo, dużo większym!

Zatem egotyczny umysł jest tym, który tworzy oddzielone postrzeganie, że jest jedynie malutkim, cienkim kawałkiem tortu. Tworzy on złudzenie, wypaczenie w samej świadomości, niczym mały migający punkt świetlny na ekranie radaru, który mówi obserwującemu ekran, że jest tam jakaś rzecz

Jestem oddzielony. Jestem sam. Nie potrafię myśleć Umysłem Boga. Nie potrafię doświadczać Świadomości Jedności. Nie potrafię być taki jak Jeszua. Nie, nie ja. Jestem za mały, za słaby. Och, jeszcze się w sobie nie zebrałem. Może któregoś dnia…

Jednak cały czas jesteś Tym Jednym. I Mocą Tego Jednego masz potencjał, by myśleć tę myśl: 

Nigdy nie mógłbym być taki, jakim jest Jeszua. Naprawdę jestem za mały, za kruchy, za słaby, za głupi. Och, Chrystusowa świadomość może być dla kogoś innego, ale nie dla mnie.

Lecz cały czas ta właśnie myśl musi używać Mocy owego Jedynego. Albowiem ta Moc jest Życiem! Ta Moc jest Czystym Byciem! Ta Moc jest rzeczywistym światem. Ta Moc jest jedyną rzeczą, jaka istnieje – koniec i kropka! Mocą Tego Jednego wyśniłeś myśl oddzielonego ja. Mocą Tego Jednego, kiedy tak zdecydujesz, obudzisz się z myśli o egotycznej świadomości. 

Dobrze, dlaczego to wszystko jest ważne? Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany, droga transformacji wymaga istnienia czegoś w formie. Ty istniejesz w formie. Siedzisz na krześle. Znasz przestrzeń i objętość ludzkiego ciała. Znasz szczególne myśli, które określasz jako swoje własne. Masz historię tego ciało-umysłu, który wyłonił się – no cóż, spójrzmy prawdzie w oczy – wedle twego doświadczenia ciało-umysłu, wyłonił się on z seksualnego pożądania pomiędzy dwoma istotami zwanymi rodzicami, którzy weszli ze sobą w jakąś relację. I pewna malutka rzecz poruszając na boki ogonkiem pomknęła, by dotknąć innej rzeczy i nastąpił rozbłysk Światła, i czysta iskra Czystej Duszy podjęła decyzję ze swej intencjonalności, by skupić się na fizycznej formie, czy też utożsamić się z fizyczną formą.

Tak więc dobra zabawa w sobotni wieczór jest źródłem twego zaistnienia jako istoty cielesnej. I oczywiście, jeśli miałeś szczęście, oboje rodziców świadomie pragnęło użyć ciała jako narzędzia komunikacji, by nauczać jedynie Miłości i oddało się sobie. A następnie zaakceptowali tę małą iskierkę Światła, która rozpoczyna narodziny kolejnego ciała i otwarcie zaprosili kolejną Duszę, by przyszła i zamieszkała z nimi, jako nauczyciel i przyjaciel, jako brat lub siostra. Niestety to jest jeszcze rzadkie na waszej planecie.

Oto jest kontekst, w który wielokrotnie zstępowałeś, gdy przychodziłeś, by nauczać siebie, że jesteś tylko oddzieloną, samotną, doznającą porażek, słabą jednostką. Po śmierci ciała odnajdowałeś się jako Dusza i przerażał cię blask twego Światła, ponieważ to Światło nie jest tym samym, co twoja interpretacja, jakiej się o sobie wyuczyłeś. Lęk powoduje zagęszczenie, zaciśnięcie, upadek, jeśli wolisz taki termin. I tak oto upadasz w matrycę energii, która najlepiej rezonuje z twym własnym postrzeganiem i przekonaniem na własny temat. Przekonanie nie jest tylko myślą. Jest jakością wibracji. I upadasz po raz kolejny w pole energii, w sen, w fizyczny wszechświat, w kontekst czasu, w strukturę rodziny, która wibruje i współbrzmi z tym, jak wyuczyłeś się postrzegać siebie samego.

A przez cały ten czas jesteś jednak owym Jednym: promiennym, doskonale wolnym, używającym Mocy Boga, by tworzyć i wierzyć w sen o małości, słabości, oddzielenia i osamotnienia. Właśnie teraz, gdy słuchasz tych słów, właśnie teraz to robisz. Dokonujesz wyboru, jak będziesz o sobie myślał. I to, jak myślisz o sobie, odzwierciedla się w świecie, który widzisz, w przeżyciach, jakie przejawiają się w twym własnym szczególnym wszechświecie świadomości. 

Jeślibyś wiedział, że jesteś tym Nieograniczonym Jednym, nigdy byś się już nie lękał tworzenia złotych monet. Nigdy byś nie uwierzył, że musisz żyć w świadomości braku. Ale w większości przypadków ciągle kurczowo trzymasz się przekonania, że jesteś tą małą, malutką myślą oddzielenia, zwaną egotycznym umysłem, ciągle zmagającą się, by znaleźć Boga, nierozpoznającą, że to właśnie Moc Bożej obecności jest tym, z czego tworzysz postrzeganie siebie samego. 

Zatem oto jesteś – siedząc sobie na krześle, leżąc na podłodze lub siedząc na kanapie. I jesteś Tym Jednym. Istniejesz w formie. To znaczy stworzyłeś postrzeganie samego siebie, które zawiera doświadczenie bycia ciało-umysłem, który – tak przy okazji mówiąc – jest oddzielony od innych ciał. Jest oddzielony od kamienia. Możesz przecież wyjrzeć przez okno i od razu widzisz, że ciało, z którym się utożsamiasz, jest w innym punkcie przestrzeni niż każdy inny obiekt. Oto, czym jest ten świat! Ten wszechświat jest pró stworzenia odzwierciedlenia, które przekona cię, że ta pierwsza pełna lęku myśl oddzielenia jest prawdą o tym, kim jesteś! Używasz, bądź używałeś bezwiednie twego fizycznego wszechświata, by ciągle odzwierciedlać sobie to, co musi być następującą prawdą: że jesteś oddzielony od całego Stworzenia.

Ten świat jest niczym innym, jak tylko odzwierciedleniem tej myśli. Jednak nawet tutaj ów Jeden przenika wszystko i uświadomienie sobie swego Ja jako tego Jednego jest bliżej ciebie niż twój własny oddech – zwyczajnie na odległość jednej decyzji. Oto wielkie bogactwo, jakie nie znajduje się w żadnym innym wymiarze: bogactwo dramatów oddzielenia, szukania – szukania, szukania, szukania.

No cóż, czytałem raz Kurs Cudów i to nie zadziałało. Przeczytam go jeszcze raz. Och, też nie zadziałało. No, dobrze, może spróbuję tej formy medytacji. Nie, to nie działa. Może spróbuję buddyzmu. Nie, nie zadziałało. Spróbuję chrześcijaństwa. Nie, nie zadziałało. Spróbuję narkotyków – to zadziała!

Właśnie ta energia szukania jest egotyczną energią. Albowiem tylko ego może szukać. Czysty Duch może się tylko szerzyć. A to jest olbrzymia różnica!

Egotyczna świadomość przejawia się poprzez formy wyjątkowych związków. Macie wyjątkowy związek ze swoim pracodawcą; macie wyjątkowy związek ze swoimi małżonkami, z kochankami, z waszym autem, z waszymi jachtami i samochodami. A świat wykorzystuje twoją potrzebę wyjątkowości.

Spójrz na ten samochód. Czyż nie jest pociągający? Och, poczujesz się w nim taaak dobrze!

Tak więc starasz się znaleźć środki, by posiąść ten konkretny samochód. 

Gdyby tylko ta osoba była moim małżonkiem czy moją małżonką. Odnajdę ją lub jego i uwiodę. Będę się zachowywał, jakbym był kimś innym niż tym marnym, kiepskim, samotnym człowiekiem. Niech sobie pomyśli, że jestem wspaniały. Nastroszę me pawie piórka.

Hm.. ciekawe, że w tak niepozornym słowie „paw” [ang. Peacock, gdzie pea oznacza groszek, czyli coś bardzo niepozornego, a cock – kutasa 😉 – przyp. tłumacza] można wyrazić proces uwodzenia partnerki wachlarzem wielkich piór!

I tak to się toczy dalej. Świat jest odzwierciedleniem wiary w potrzebę wyjątkowych związków. Poszukiwanie ich jest niepokojem, jaki odczuwasz – niepokojem, jaki czujesz w umyśle, który tworzy fale niepokoju w płynach ustrojowych i subtelnych energiach, jakie zawarte są wewnątrz i składają się na złudzenie ciała. Niepokój oddechu, napięcie mięśni, samotność, gdy kładziesz wieczorem głowę na poduszkę, albowiem wierzysz, że jesteś ciało-umysłem, odrębnym i samotnym, oddzielonym od wszystkich innych. 

A nieskończony, wieczny strumień komunikacji, który płynie niczym niezakłócony w całym Stworzeniu, uchodzi twej świadomości. A jednak jesteś tak blisko. Tylko jednej myśli potrzeba, by skierować impet w nową stronę i by położyć głowę na poduszce, i powiedzieć:

Nie jestem tylko tym ciało-umysłem. Jestem owym Jednym, czystym, niespętanym i niezbrukanym. Komunikuję się z każdym kamieniem i z każdym drzewem, i każdym kontekstem czasowym, jaki kiedykolwiek istniał. 

O tak, kiedy zaczniesz tak myśleć, będzie się to wydawało całkowitą niepoczytalnością, ponieważ jesteś po drugiej stronie płotu, patrząc na Rzeczywistość z pewnej perspektywy, która pasuje do ciebie jak ulał, ale to nie powoduje, iż jest ona słuszna czy prawdziwa. Niepoczytalność wydaje się poczytalna dla tych, którzy są niepoczytalni. Tak to po prostu jest. 

Jednak kres wszelkiego szukania nadchodzi, kiedy odważamy się utrzymywać w umyśle inną myśl. Słyszeliście o niej wielokrotnie poprzez tego mego umiłowanego brata, poprzez wiele innych moich kanałów, poprzez Kurs Cudów:

Jedynie Miłość jest rzeczywista.


Nie jesteś ciałem.


Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy.


Jestem przebudzony i kroczę po tej planecie jako Chrystus.


Wybieram Miłość zamiast lęku.

Co to oznacza? Miłość jest Czystym Duchem. Lęk jest zaciśnięciem, gęstością, błędnym postrzeganiem, egotyczną świadomością. Kiedy twym wyborem jest Miłość zamiast lęku, musisz podjąć decyzję, aby nie reagować wedle impulsu egotycznej świadomości. Musisz podjąć decyzję, by żyć tak, jakbyś nie był ego. I w ten sposób to, co stało się formą, ulega transformacji, czyli staje się tym, co przenika formę i szerzy się ponad nią.

Droga Przemiany wymaga więc, abyś zaczął od akceptacji tego, co jest zawsze prawdziwe. W tej godzinie staraliśmy się przynieść wam opowieść, analogię, opis, który może pomóc – jeśli będziesz chciał z nim usiąść – pozostawić w twej świadomości odcisk pamięci tego właśnie procesu, który w istocie czujesz i którego doświadczasz jako Sam Bóg, w Jego pragnieniu tworzenia, w Jej pragnieniu tworzenia – możesz to wyrazić dowolnie, jak chcesz – Jeden staje się tym, co ty postrzegasz jako wielość, jednak pozostaje na zawsze Jednym. 

Oto czym jesteś! Jesteś śpiewem ptaka. Jesteś blaskiem i ciepłem słońca, gdy dotyka ono skóry ciała. Jesteś tą skórą. Jesteś świadomością tego ciepła. Jesteś myślącym tę myśl. Jesteś tą myślą. Jesteś czynem. Jesteś przestrzenią, z której wyłania się wszelka myśl. Jesteś wiatrem szumiącym w drzewach. Jesteś bezkresem przestrzeni. Jesteś Tym Jednym, który jest wieczny. Jesteś wystarczająco śmiały, by śnić sen oddzielenia, w ogóle nie tracąc doskonałej jedności. I jesteś tym Jednym, jedną małą kroplą mleka, doświadczającą pamięci tego, co Boskie, Rzeczywiste, Prawdziwe, tego, co jest Jednym.

Twoja podróż nie jest samotna. Nawet teraz jesteś doskonale przebudzony. Albowiem tylko ten, kto jest przebudzony, mógłby się odważyć na wielką pomysłowość i kreatywność, poprzez którą ty, jako iskra Boga, stajesz się coraz bardziej świadomy swego Ja: g zanurzający się w Bogu, g odkrywający Boga! Co za zachwycająca, zachwycająca zabawa!

Tutaj więc zaczynamy wyjawiać tajemnicę. Oddzielenie nie wydarzyło się dlatego, że zgrzeszyliście. Oddzielenie nie wydarzyło się, ponieważ zaszła jakaś straszna pomyłka. Oddzielenie było po prostu kolejną formą Tańca Samego Stworzenia, być może doprowadzoną do skrajności, Bóg bowiem szuka granic tego, co nieograniczone. 

Gracie w „chowanego”. Jesteś tym Jednym, który z zamkniętymi oczami opiera się o drzewo i odlicza, podczas gdy fragmenty twego Ja rozbiegły się, żeby się ukryć. I jesteś właśnie Tym Jednym, który szuka tych fragmentów, aby je odkryć, i jesteś teraz w trakcie tego procesu. Jesteś Tym Jednym, który stał się wielością, a następnie czekasz, aż zostaniesz odkryty przez Tego Jednego. Jesteś duszą czekającą, aż dotknie ją Łaska. Jesteś oddzielonym Jednym skrywającym się w ciemności; drżysz, a jednak chcesz, aby Światło cię znalazło. 

Dlaczego nie zacząć od teraz, w tym momencie, przez pięć minut siedząc spokojnie jako Chrystus? I powiedzieć temu Jednemu, który obrócił się od drzewa i nadchodzi:

Bardzo dobrze udawało mi się chować. Ale wiesz co, myślę, że byłoby wspaniale, gdybym został znaleziony! Znajdź mnie, drogi Ojcze. Dotknij mnie Twą Łaską. A ponieważ jestem Tobą, podejmę decyzję, aby ją przyjąć. I w tym momencie moim wyborem jest pamiętać, że jestem tym Jednym, który zarówno szukał, jak i znalazł. Jestem tym Jednym, który pozostał na zawsze doskonale niezmienny. I ja jestem tym Jednym, który postrzegał moje Ja zmiennym, grzesznym, oddzielonym od samego Siebie.

Postanawiam teraz połączyć razem te dwie części mego Ja. Będę ciało-umysłem na tej planecie, tańcząc, śpiewając, bawiąc się i tworząc dobro, świętość i piękno. Otworzę teraz tę część mego umysłu, która potrafi myśleć w nieograniczony sposób, która odważy się śnić niemożliwy sen. Ja jestem tym Jednym, który pozwala Bogu żyć we mnie teraz! Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy! Ja jestem tą kroplą mleka, która znów opada w pełnię szklanki, w której mój Stwórca przebywa jako mleko. 

I kiedy będę kroczył w tym ciele po Ziemi i poczuję na skórze wilgoć otaczającej mnie mgły, powiem sobie wewnątrz: „O tak, to jest bardzo dobre!”. Albowiem jestem tym Jednym, który ma moc stworzenia tego ciała, tych oparów samej mgły. A mgła i opary, które mnie otaczają, sąniczym obecność mego Ojca, w której odpoczywa ma Dusza.

Ten świat nie jest już dłużej ciężarem. Ten świat przestrzeni i czasu nie jest już dłużej czymś, od czego muszę uciec. Nawet niedomaganie czy choroba nie są dla mnie ograniczeniem. Albowiem gdziekolwiek bym nie był, Jestem obecnością Miłości. I w tym momencie przynoszę Miłość i błogosławię świat, który widzę. 

I właśnie tak Bóg przypomina sobie Boga. Albowiem, umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany musi ostatecznie przyprowadzić cię do spokojnego rozpoznania: Jest tylko Bóg. Czegóż by się bać, jeśli jest tutaj Miłość? A jest jedynie Miłość lub lęk.

Pokój więc wam, umiłowani i święci przyjaciele. „Przyjaciele”, ponieważ jesteście częścią mnie, a ja jestem częścią was – cząstki Światła tańczące w fali Jednego Boga, Jednego Umysłu, Jednej Prawdy, Rzeczywistego Świata. Daliśmy się nabrać! I skutecznie nabraliśmy samych siebie. A teraz bliski jest czas radości, gdy wstajemy w naszej indywidualności, rozpoznając naszą Jedność – a wszystko po to, by tańczyć bezustannie Taniec Stworzenia, szerząc tylko dobro, świętość i piękno

Pokój niech będzie Jednorodzonemu Synowi Boga… który należy do Boga. 

BÓG JEST! Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf

UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.


Darowizny

Witajcie Drodzy Przyjaciele. Jak większość z Was wie, nasza praca nad tłumaczeniami Drogi Mistrzostwa oraz tworzeniem audio do tych tłumaczeń jest całkowicie bezinteresowna. Jest naszym darem serca dla wszystkich tych, którzy czują się przyciągani do tych nauk. Jeżeli jednak ktokolwiek z Was kiedykolwiek poczuje, że chciałby nas wesprzeć w naszej pracy, to może to zrobić, przekazując darowiznę. Dziękujemy 🙂

Jednocześnie dziękujemy za całe dotychczasowe wsparcie, a także za bezcenny dar, którym jest dla nas każdy z was. Pozdrawiamy z miłością,

Maria i Rafał

Po spotkaniu z Israelem

Nie da się oddać w słowach wszystkich cudów, jakie działy się podczas wydarzenia z Israelem w Antoniowie w marcu tego roku. Było to na pewno jedno z najpiękniejszych spotkań, jakie dotąd zorganizowaliśmy. Jesteśmy bardzo wdzięczni Israelowi za jego autentyczność, za szczerość, za niezwykłą klarowność przekazu, za bardzo wprawne prowadzenie grupy, za radość, za taniec, za humor i wzruszenia, za łagodne i harmonizujące poranne szalu (dostrojenie poprzez ruch, dźwięk i taniec) oraz wszystkie wykłady i spontaniczne procesy z jednostkami, w które włączana była cała grupa. Dziękujemy za podkreślanie roli oddechu, czucia i przyjęcia wszystkiego, co umysł uznał za niegodne w sobie, tak aby pojednanie mogło się dopełnić i być odczuwalne na poziomie komórkowym w naszym codziennym życiu. Dziękujemy za głęboki proces uzdrowienia, którego świadkami i uczestnikami byli wszyscy obecni podczas tego wydarzenia.

Dziękujemy wszystkim pięknym duszom, które pojawiły sie na tym spotkaniu, za nieoceniony wkład każdego z Was w tę wspólną podróż w głąb nas samych. Dziękujemy gospodarzom Białego Domu za wspaniałe miejsce i domową atmosferę, jaką dla nas stworzyli. Dziękujemy kucharzowi Piotrowi wraz z pomocnikami, którzy swoimi pysznymi wegańskimi potrawami zabierali nas codziennie do Nieba. Dziekujemy Górom Izerskim, szumiącemu nieopadal ośrodka strumykowi i ogrzewającemu nas słońcu. 🙂 Dziękujemy każdemu oddechowi i każdemu uczuciu; każdej chwili smutku i radości, każdej chwili lęku i miłości. Wszystko zostało włączone i umiłowane jako część wybranej przez nas podróży.

Większość sesji miała bardzo intymny, głęboko poruszający i osobisty charakter i nie będziemy publikować ich nagrań na tej stronie. Poniżej podajemy jedynie linki do dwóch fragmentów ostatniej sesji, podczas której Israel mówił o potrzebie pełnego wcielenia się duszy oraz o tym, że wszystkie nasze doświadczenia były wynikiem naszego pragnienia.
O WCIELENIU SIĘ DUSZY – link do nagrania
PRZEDWCIELENIOWY SUPERMARKET- link do nagrania

Israel zrobił też z grupą podczas spotkania dużo sesji oddechowych, które miały bardzo znaczący wpływ na proces uzdrowienia. Podczas sesji ludzie dobierali się w pary. Jedna osoba z pary oddychała, a druga trzymała przestrzeń, czyli wspierała osobę oddychającą w głębokim połaczonym oddychaniu do brzucha i powracaniu do oddechu za każdym razem, kiedy oddech się spłycał. Wiele osób poprzez tę praktykę było w stanie skontaktować się z ukrytymi nieświadomymi emocjami i pozwolić na ich uzdrowienie. Niektórzy mieli niezwykle głębokie doświadczenia energetyczne wykraczające poza wszystko, czego doświadczyli do tej pory. U wszystkich uczestników oddech się pogłębił, prowadząc do większej świadomości ciała oraz zrozumienia wagi oddechu w procesie uzdrowienia.

W sobotni wieczór miał miejsce channeling Chrystusowego Rodu za pośrednictwem Israela. Choć niektóre słowa umknęły tłumaczącemu Rafałowi podczas niekiedy szybko płynącego przekazu, zdecydowaliśmy się opublikować ten channeling. Nie chodzi w nim bowiem tak naprawdę o słowa, a bardziej o sam przekaz energetyczny.
CHANNELING RODU – link do nagrania

Ponieważ spotkanie miało tak ogromną moc, poczuliśmy, żeby zaprosić Israela do Polski ponownie. Jeżeli uda nam się znaleźć podobnej wielkości ośrodek na wrzesień (Biały Dom jest w tym czasie zajęty), to zorganizujemy spotkanie już we wrześniu. Będziemy Was informować o rozwoju wydarzeń.

Zdjęcie grupowe, Biały Dom w Antoniowie, 23 marca 2019 r.
Sala w Białym Domu

Niebo na Ziemi – najnowsze tłumaczenie przekazu Jeszuy

Oto tłumaczenie przekazu Jeszuy danego za pośrednictwem Jayema zatytułowanego: „Niebo na Ziemi”:

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

Teraz zaczynamy.

I zaprawdę ponownie witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Prawdę mówiąc wszystko, co wydarza się w waszym wymiarze, jest nam znane i dostępne. Tam bowiem, gdzie przebywamy – a jest nas wielu – trwamy w stanie świadomości, w którym transmutacja energii w waszym trójwymiarowym świecie jest dla nas całkowicie widoczna. Tak, to oznacza, że w żadnej chwili nie ma czegoś takiego, jak stan prawdziwej prywatności – o ile przez „prywatność” rozumiecie tajność i unikanie wchodzenia w związek. Oznacza to, że gdy przywołujesz do siebie swoje fizyczne doświadczenie na planie ziemskim, to w każdej chwili – czy postanowisz to uznać czy nie – jesteś w związku z całością Stworzenia. I jakość owego związku odbija z powrotem ku tobie stan świadomości, w którym postanawiasz trwać.

Zatem zawsze mądrze jest spojrzeć w jasności i szczerości na naturę twego doświadczenia w każdej chwili. Czego tak naprawdę jesteś świadomy teraz? Jakim myślom pozwalasz przepływać przez swój umysł? Jakie uczucia wytwarzają owe myśli w ramach pola energii, które nazywasz ciałem?

Czemu jest to ważne? Dotarcie do miejsca, w którym jestem ja, wymaga całkowitego przekroczenia fizycznego planu lub doświadczenia – lecz nie ucieczki, gdyż przekroczenie owo nie opiera się na ucieczce. Przekroczenie czegokolwiek może opierać się jedynie na jego objęciu. Jak bowiem możesz przekroczyć coś, czego nie chcesz uznać jako części swego doświadczenia? Zatem owo serce i umysł, które są chętne, by w każdej pojedynczej chwili używać swego doświadczenia w którymkolwiek ze światów lub wymiarów, w których istnieją, zaprawdę dotrą tam, gdzie ja jestem: do końca tego, co zwiesz ewolucją – tam, gdzie kończy się wszelkieposzukiwanie; tam, gdzie kończy się potrzeba doświadczenia; tam, gdzie nie ma ani jednego pytania, ani jednego zwątpienia.

Wyobraź sobie stan przebywania w tak doskonałej czujności, że umysł nawet nie bierze pod uwagę myśli o pragnieniu fizycznej formy, przez którą miałby przejawiać ograniczoną sferę doświadczenia. Stan istnienia, w którym poprzez zwyczajne przekierowanie swej uwagi, swej świadomości możesz znaleźć się, gdziekolwiek chcesz, w mgnieniu oka, a nawet szybciej. Poprzez samo przekierowanie swej świadomości możesz znaleźć się w jakichkolwiek ramach czasowych fizycznego świata: możesz obserwować go, wchodzić z nim w interakcje, przynosić do niego swoją mądrość. Możesz zwracać swą świadomość ku wymiarowi i ramom czasowym pozornie oddalonym od miejsca, w którym jesteś na Ziemi, a wszystko to w mgnieniu oka.

To wszystko to twój potencjał. To wszystko zostało w tobie umieszczone w chwili twego stworzenia. I jeśli zechcesz to przyjąć, to już doświadczyłeś stanu, w którym jam jest, a część ciebie nigdy tego stanu nie opuściła. Co więc się tu wydarzyło? Przypatrz się uważnie, czego doświadczasz w tej chwili. Gdzie siedzisz lub stoisz? Jaki nastrój panuje w twoim środowisku: czy jest w nim głośno, czy chaotycznie? Czy zapaliłeś kilka świeczek, wypaliłeś kadzidełko, czy włączyłeś swoją ulubioną muzykę, by zacząć wzbudzać fizjologiczną zmianę w ciele, którą później nazwiesz stanem pokoju? Tak jakby pokój zależał od ciała… Powiem to do każdego z was, gdziekolwiek byś nie był w tej chwili: zatrzymaj się. Spójrz na rzeczy wokół ciebie i na te w swym wnętrzu. Albowiem jest między nimi bardzo bezpośrednia zależność. To bowiem, co widzisz dookoła siebie, wyraża jakość energii, formę doświadczenia emanującą z jakości myśli, którą byłeś chętny pomyśleć i której przyzwoliłeś na wejście w pole twej energii, do twego świata. I z perspektywy tego wyboru spoglądasz na świat, który postanowiłeś stworzyć.

Ja postanowiłem spoglądać na was ze świadomością, że jesteście mymi braćmi i siostrami. Postanowiłem nauczyć się patrzeć tak, by widzieć w was jedynie Światło Chrystusa. Owo Światło, które lśni i promienieje poza wszelkimi ograniczeniami, to to samo Światło, do którego mówię, to samo Światło, do którego przychodzę, to samo Światło, z którym się łączę – nie tylko w komunikacji tego rodzaju, ale poprzez twe sny i w przestrzeni pomiędzy myślami, które postanawiasz myśleć.

Jeśli tak jest, to musi to oznaczać, że to, czego szukasz, już jest w tobie. I że być może ścieżka transcendencji nie opiera się na wysiłku zmaganiu się, ale na zadziwianiu się. Być może opiera się ona na spoglądaniu na wszystko, co widzisz, i przyjęciu faktu, że nie masz pojęcia, czym to jest, jak to powstało, skąd przybyło, cóż mogłoby oznaczać lub dokąd zmierza. Być może ścieżka przebudzenia wymaga – po całym tym szukaniu i wszystkich próbach nauczenia się magicznych formuł przyciągnięcia do siebie oświecenia – być może ona naprawdę opiera się na rozpoznaniu stanu pokory, kiedy to w końcu uznajesz, że donikąd się nie udałeś i nie dokonałeś żadnego postępu. O tak, przywołałeś do siebie wiele doświadczeń, wzniosłych i pospolitych, a jednak żadne z nich nie wystarczyło, by pomóc ci wznieść się ponad twój przeciętny czy też zwykły, czy też stały stan bycia. Bez względu na to, jak wspaniały jest seks, bez względu na to, jak smaczne jest jedzenie, bez względu na to, jak wyśmienite są stany świadomości w medytacji, zawsze powracasz do stanów istnienia aż do bólu znajomych.

Co zatem jest tu kluczem? Ów klucz zawiera się jedynie w tym: zacząć na samym końcu. Wpierw uznać:

W rzeczywistości nigdy się nie zmieniłem. W rzeczywistości jestem taki, jakim stworzył mnie Bóg. W rzeczywistości już spróbowałem wszelkich doświadczeń i nie ma nic nowego pod Niebem mej świadomości. Teraz jestem doskonały i uzdrowiony.

Począwszy od dokonania tego wyboru, możesz zacząć przyjmować, że bez względu na to, co myślisz, że widzisz, i czego myślisz, że doświadczasz, istnieje w tobie głębia mądrości, która może przynieść oświecenie z wyższej jaźni, z duszy, aż do poziomów osobowości i ku komórkowym strukturom ciała, jeśli takie jest twoje prawdziwe pragnienie.

Zatem prawdziwa droga do domu, moi drodzy, drodzy przyjaciele, opiera się na gotowości, by wycofać wartość, którą nadaliście wszystkim postrzeżeniom, które wy sami stworzyliście; na gotowości, by stanąć z pustymi rękoma; na spojrzeniu na przedmiot, osobę, wydarzenie, uczucie i rozpoczęciu od myśli:

Jestem uzdrowiony i doskonały, i przynoszę światło mej nieskończonej świadomości, by oświetliło owo tajemnicze zjawisko, które wyłoniło się przede mną.

– lub też „we mnie”, jeśli ciało określasz jako coś, co jest w tobie: ono również w pewnym sensie jest na zewnątrz ciebie… I na uznaniu, że patrzysz na Tajemnicę i nie możesz opierać się na swych własnych ideach, by cokolwiek pojąć. Właśnie tojest początkiem mądrości.

Bo jeśli nie możesz polegać na sobie, to co zrobisz? Mógłbyś spróbować popełnić samobójstwo, ale wówczas jedynie pozbędziesz się pewnego ciała, tyzaś pozostaniesz. Możesz spróbować rozproszyć się zwyczajnymi zjawiskami kulturowymi. To również nie działa. W końcu musisz poddać sięczemuś, co w prawdzie jest największą tajemnicą ze wszystkich: obecności Ducha Świętego. Musisz poddać swoje „ja” – wszystkie swe idee na temat tego, co myślisz, że jest prawdziwe – i poprosić coś, czego nawet nie możesz zobaczyć (i czego – przynajmniej na początku – nie możesz usłyszeć), poprosić owo tajemnicze coś, by nauczyło cię prawdy Rzeczywistości. Odczuwa się to tak, jakbyś umierał. I tak naprawdę jest to jedyna prawdziwa śmierć – porzucenie i poddanie swego uzasadnienia dla gniewu, swego racjonalizowania osądu, swej pewności, że to, co wiesz, jest prawdą.

Przyjęcie tego, co określiłeś jako „wiedzę”, jest zaiste wysoce podejrzane. Jeśli bowiem wierzysz, że jesteś ciałem w czasie i przestrzeni, i jeśli spoglądasz na zewnątrz i widzisz ograniczony świat, to używasz tym samym ograniczonej świadomości, by decydować, że tywiesz, czym jest całe Stworzenie. A część nigdy nie będzie mogła pojąć całości.

A jednak – paradoksalnie – jest w tobie coś, co już jest pełnią, Umysłem Chrystusa, i to, co spoczywa w twym wnętrzu, jest doskonałą mądrością, doskonałym pokojem, doskonałym wiedzeniem i jest gotowe – że tak się wyrażę – do ciebie mówić, mówić do twej świadomości, tak byś naprawdę i w dosłownym znaczeniu miał świadomość bycia pełnią stworzenia. I choć ciało nadal wydaje się być dokładnie takie, jakie jest, i choć dookoła ciebie wydają się być pewne obiekty, wyobraź sobie, że patrzysz na wskroś nich, jakby były przezroczyste i jakbyś w jednej chwili spoglądał na wszystkie odległe sfery, na całą przeszłość i całą przyszłość. I że pozwalasz, by stan ten był normalnym stanem, w którym działasz, nawet wówczas, gdy ciało wydaje się trwać jeszcze przez chwilkę. To wszystko jest możliwe i jeszcze więcej – gdy po raz pierwszy używasz mocy wyboru danej ci, by poświęcić każdą pojedynczą chwilę swej świadomości – zauważ, że użyłem tu słowa „świadomości”, a nie „doświadczenia”. Oddajesz każdą chwilę swej świadomości procesowi poddania wszystkiego, co myślałeś, że wiesz, i czego potrzebowałeś się trzymać, by pozwolić, aby to tajemnicze coś przyniosło ci łaskę oświecenia.

Umiłowani przyjaciele, wy, którzy wydajecie się znajdować w tej trójwymiarowej rzeczywistości, tej fizycznej rzeczywistości ograniczenia, dualności i konfliktu, narodzin i śmierci – i niespodzianek? Zapewniam cię, że tak naprawdę w żadnej chwili nigdy siebie nie zaskoczyłeś. Nigdy nie było chwili doświadczenia, które by do ciebie przyszło, a którego byś celowonie zamówił i nie otrzymał. Nic nie dzieje się przypadkiem.

I oczywiście jesteście całkowicie wolni, by wybrać, jak chcecie postrzegać to, co do was przychodzi. I jeśli pozwolicie temu tajemniczemu czemuś nauczać was na nowo, to to, co niegdyś cię przerażało, teraz wywoła uśmiech na twej twarzy; to, co wydawało się nie do pokonania, może zdać się najmniejszym schodkiem pod twymi stopami. Cała moc w Niebie i na Ziemi jest ci dana, by w każdej chwili stwarzać tak, jak zostałeś stworzony, z doskonałej nieograniczoności i w doskonałej nieograniczoności. A oto prawdziwy sekret: ty dosłownie robisz dokładnie to przez cały czas. Nigdy nie tracisz mocy nieskończonej istoty, którą jesteś; nie możesz stracić tego, co stworzył Bóg, gdybyś bowiem mógł to stracić, oznaczałoby to, że Bóg Ojciec-Matka jest ograniczona. Takim, jakim jesteś teraz, z każdym oddechem, z każdą myślą, z każdą czynnością (nawet jeśli nie masz ciała), dosłownie używasz do stwarzania nieskończonej mocy swej mądrości. Oto jedyne, co kiedykolwiek robiłeś.

Stworzyłeś zatem nieba i niezliczone piekła. I w tych piekłach stworzyłeś nieskończone ilości cieni, odcieni, czy też wibracji. Równie łatwo mógłbyś stworzyć tak wiele lśniących pięknym światłem niebios, których Ziemia nie widziała od całkiem długiego czasu. W każdej chwili twojego dnia nic na zewnątrz ciebie nie powoduje twych odczuć i postrzeżeń. Czy to oznacza, że jeśli doświadczasz innej duszy, innej ludzkiej istoty, to one same nie niosą pewnych częstotliwości energii, które mógłbyś wykryć? Oczywiście, że nie. Ale to nie wykrywanie energii z pola innego umysłu powoduje, że ty go w jakiś sposób postrzegasz. Będziesz go zatem postrzegał tak, jak zdecydujesz się go postrzegać, bez względu na jego imię czy działania. I to ty możesz zobaczyć, że twoja moc, by wybierać, w jaki sposób postrzegasz, to moc, która przewyższa i przeobraża wszystko, co twój świat może na ciebie skierować.

Mam nadzieję, że zaczynasz to pojmować, ponieważ to nadzwyczaj ważne przesłanie. Chcę, byście każdego dnia szczerze poświęcili trochę czasu najprostszej z czynności. Możesz po prostu zaciskać i otwierać dłoń. Możesz poczuć swą stopę na ziemi, gdy podążasz w obranym przez siebie kierunku (a zawsze podążasz w obranym przez siebie kierunku). Ku czemukolwiek zwrócisz swą uwagę, zauważ z doskonałym zadziwieniem i zachwytem, że ty dosłowniedecydujesz się tworzyć doświadczenie, które ma miejsce. Ponieważ jest to prawdziwe, Niebo na Ziemi tak naprawdę nie leży dalej od twego doświadczenia niż odległość myśli, którą jesteś gotów pomyśleć. Niebo na Ziemi nie leży dalej od ciebie niż odległość myśli, które jesteś chętny pomyśleć. Niebo na Ziemi nie jest oddzielone od miejsca, w którym jesteś.

Czy zatem byłbyś chętny, by razem ze mną odważnie pomyśleć myśl o uzdrowionej planecie i oświeconej ludzkości? Czy jesteś chętny, by pozwolić sobie – nie na bieganie dookoła z transparentami w dłoni i rozlepianie ich po tym, co określasz mianem swych dróg szybkiego ruchu (które my określilibyśmy jako drogi wolnego ruchu) – czy byłbyś chętny, by każdego dnia pozwolić sobie spocząć i po prostu poczuć rzeczywistość Nieba na Ziemi, i wiedzieć, że to już się dokonało? W polu czasu wydaje się, że musi minąć trochę czasu, zanim to się wydarzy. Ale ostatecznie o to chodzi w czasie: o proces. W rzeczywistości, jeśli o czymś pomyślisz, to się dokonało. I faktycznie możesz to uznać. Co bowiem orzecze Syn Boga, to się dzieje – bez względu na stan umysłu, w którym to orzekasz. To, co powiesz w tamtej chwili – czy wypowiesz to na głos, czy po prostu pomyślisz daną myśl – w dosłownym znaczeniu stwarzasz ową rzeczywistość. Ot tak szybko, w mgnieniu oka.

Dla twojego świata zdaje się to szaleństwem, ponieważ twój świat jest szalony. Jest on całkowitym odwróceniem Chrystusowej Świadomości. Świat przedstawia całkowite przeciwieństwoNieba. Jest on postawiony do góry nogami i wywrócony na lewą stronę. Tak więc gdy mówię ci: gdy myślisz myśl o Niebie na Ziemi, orzekłeś to i takim się to staje teraz, a ty jesteś całkowicie wolny, by doświadczać nieograniczonej promienności, doskonałego pokoju, doskonałej radości, dokładnie tu, gdzie jesteś – teraz! Świat powie: to nonsens! I oto temat dzisiejszej rozmowy, abyś zrozumiał, że dokładnie tu musisz zacząć dokonywać nowego wyboru – by uczyć się myśleć raczej Umysłem Chrystusa niż wbrew niemu. Podejmując decyzję, by nim myśleć, stajesz się nim, a kiedy nim się stajesz, uświadamiasz sobie odkrycie: odkrycie tego, co zawsze było i co nigdy nie uległo zmianie. Zaprawdę jesteś i na zawsze pozostaniesz taki, jakim zostałeś stworzony. Ty jesteś stwórcą wszystkich światów. I nigdy, nigdy, nigdy przenigdy nie tracisz ani nie przeżywasz stanu utraty swej mocy, by stwarzać dokładnie tak samo, jak zrodził cię Bóg. Właśnie tak pełen mocy jesteś, dokładnie tu, gdzie jesteś.

I niektórzy z was – nawet teraz, gdy słuchacie tych słów – myślą sobie:

No cóż, to może być prawdą dla kogoś innego, kto jest trochę silniejszy, ale widzisz, moja sytuacja wygląda tak a tak… Ja mam w portfelu tylko dwadzieścia złotych!

Spójrz na te dwadzieścia złotych z zadziwieniem. Skąd u licha one się wzięły? Pojawiły się w twym życiu i w twym portfelu, ponieważ zdecydowałeś, by je tam umieścić. I równie łatwo możesz umieścić tam milion złotych monet, jeśli to jest to, czego chcesz doświadczyć. Nie poszerza cię ani nie ogranicza nic prócz twych własnych myśli. Nikt nie może stwarzać za ciebie. Nikt nie może dać ci odpowiedzi, których szukasz – ty sam jesteś odpowiedzią na swe poszukiwania. Po prostu wytrenowałeś się w wierze, że jesteś czymś mniejszym niż jesteś. Wytrenowałeś się, by wierzyć, że teraz, w tej chwili, gdy sięgasz palcem, by podrapać się po policzku, lub gdy słyszysz odgłos szczekającego za oknem psa, lub gdy widzisz przebłysk słońca znikającego za górami na zachodzie – i przy okazji, dla niektórych z was: jeśli przydarzy się wam być uważnym i ujrzeć pasmo światła powstające na niebie na wschodzie, gdyż niektórzy z was będą tego słuchali wczesnym rankiem – jeśli wierzysz, że jesteś jakąś normalną osobą, próbującą sobie to wszystko wykombinować, zatrzymaj się tu, gdzie jesteś. Spójrz na to, co widzisz, i naprawdę to zobacz. Nie wiesz, czym jest jakakolwiek rzecz. To Tajemnica, a jednak sprowadziłeś ją do formy, nawet jeśli to nic więcej niż stojący przed tobą stół.

Jak to możliwe, że doświadczasz fizycznego ciała w jakimś mieście w twej dwudziestowiecznej Ameryce? Jak to się mogło zadziać? Co sprowadziło te rzeczy do istnienia? Ty to zrobiłeś – nieskończona moc stwarzania, podczas gdy siedzisz dokładnie tu, gdzie jesteś, podejmując decyzję, by wyglądać jak zwyczajna ludzka istota. To ta sama kreatywność, która porusza słońce, księżyc i gwiazdy, ta sama kreatywność, która doprowadziła do tego, co wasi naukowcy nazywają „wielkim wybuchem”, wszelkimi formami stworzenia. Wielki wybuch, tak przy okazji, to nie było nic większego niż „acha!” w twym Świętym Umyśle, gdy wyśniłeś nową myśl, o której nie pomyślano nigdy wcześniej: myśl o czymś, zwanym fizyczną materią, zagęszczeniem światła.

Jeśli naprawdę możesz to zrozumieć – podczas gdy chwytasz za kubek herbaty lub kawy – jak je nazywacie – gdy myjesz zęby, gdy obserwujesz jak twa klatka piersiowa unosi się, gdy bierzesz wdech, jeśli naprawdę potrafisz spojrzeć na te rzeczy z zachwytem i niewinnością, możesz ujrzeć tajemnicę samego Życia. I możesz ujrzeć, że tystale, z chwili na chwilę, i na kolejną chwilę, manifestujesz świat za światem i za kolejnym światem. Ty postanawiasz, gdzie być i jak być. Ty jesteś posłany ze Świętego Umysłu Boga, by być przedstawicielem szerzącego się na wieki Stworzenia.

Chcę również powiedzieć – i to nadal wielu z was uzna za bardzo radykalne – jesteście doskonale i całkowicie wolni, by stwarzać cokolwiek zechcecie. Jesteście doskonale wolni w tej chwili, by pójść, sprzedać wszystko, co macie, wziąć swój krzyż i pójść za mną. Niektórzy powiedzieliby, że to oznacza stanie się raczej dziwacznym radykałem. Cóż, ja sam czułem się jak szaleniec, gdy po raz pierwszy odważyłem się na myśl: „Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy” – ot tak, by ją wypróbować. To spowodowało łaskoczące odczucia od czakry korony w dół ciała. To było odczucie, którego dotąd nie doświadczyłem, ale podobało mi się. I zdecydowałem się zadać sobie następujące pytanie: Co by się stało, gdybym miał posługiwać się tą myślą tak długo, aż nie wykluczy ona wszystkich innych myśli, które zdawały się krążyć po mym umyśle? Cóż takiego by się zadziało?

Widzisz bowiem, wielu z was zastanawia się: Dlaczego wydaje się, że nie mogę przejawić tego, co chcę przejawić? Dzieje się tak dlatego, że masz konfliktowe myśli. A tam, gdzie jest konflikt, tam jest stagnacja. Miej zatem jedno zamierzenie, sprowadź świadomość do pojedynczego punktu, gdzie myśl, którą naprawdę pragnąłbyś przejawić, będzie jedyną myślą, której nadajesz rzeczywistość. Gdy opanujesz do mistrzostwa zdolność dyscyplinowania umysłu, odkryjesz, że potrafisz jedną myślą stworzyć cały wszechświat. Odkryjesz, że potrafisz dosłownie wykreować na swej dłoni złotą monetę poprzez podtrzymywanie myśli na jej temat. A jeśli to jest prawdą, a zapewniam cię, że jest – będziesz przejawiał cuda. Być może ośmielisz się pomyśleć myśl o Niebie na Ziemi i skupisz na tym całą swą uwagę i intencję aż stanie się to twą jedyną rzeczywistością i nic innego nie będzie miało znaczenia, nic innego nie będzie miało wartości, nic innego nie będzie dla ciebie istniało. I jeśli reszta świata będzie uważać, że jesteś szalony – to co z tego? To również jest tylko myślą. Możesz sprowadzić Niebo na Ziemię w mgnieniu oka. I doprawdy nastanie Niebo na Ziemi, a kiedy zostanie to ustanowione, będziesz miał wrażenie, że stało się to bez wysiłku w mgnieniu oka.

Dlaczego? Ponieważ wystarczająco wielu z was wybierze, by dać tej myśli energię, i tylko tej myśli. Będziesz żył tą myślą, będziesz spijał tę myśl, będziesz śnił tę myśl, będziesz tę myśl szerzył, będziesz czuł i żył tą myślą aż do wykluczenia wszystkiego, co mogłoby jej zaprzeczyć lub być z nią w dysonansie – a wtedy staniesz się ucieleśnieniem Nieba na Ziemi. I nastanie czas – w czasowych ramach – gdy nagle w mgnieniu oka pojmie to cała ludzkość. I dokładnie w tej chwili to, co zwie się zanieczyszczeniem waszych wód i powietrza, zniknie, jakby go nigdy nie było. To, co zwie się konfliktami na tle rasowym, zniknie, jakby tego nigdy nie było. Wszystko, co mógłbyś sobie wyobrazić, co reprezentowałoby konflikt, zniknie z powierzchni Ziemi. A dlaczego? Ponieważ Święty Syn Boga, przejawiający się jako ludzka rodzina, w wystarczającym stopniu przejdzie na częstotliwość, która stworzy stabilizację jednej, i tylko jedynej myśli: Nieba na Ziemi. Ot tak szybko, bez mgnienia oka, bez poruszenia palcem. Oto, w kierunku czego zmierzacie jako kolektywna świadomość.

Zaczynacie odkrywać – poprzez dokonania waszych naukowców – że dosłownie stwarzacie to, co nazywa się wirtualną rzeczywistością. Zgadnij, co? I tak już to robiłeś przez cały czas. Przejawiałeś wirtualną rzeczywistość w tym fizycznym trójwymiarowym świecie. A wirtualna rzeczywistość oznacza pozór prawdy. Pomyśl o tym. Tak długo bowiem, jak ludzkość była na twojej Ziemi – a istniało wiele pokoleń i wiele cywilizacji, wspaniałych cywilizacji, które powstały i upadły, zostały zmiecione z powierzchni Ziemi, i o nich wasi naukowcy i archeolodzy nic nie wiedzą i nawet nie mogą uwierzyć, że coś takiego mogło zaistnieć; kultur tak bardzo wyprzedzających tę kulturę, w której obecnie żyjecie, że w porównaniu z nimi wasza kultura jest archaiczna i prymitywna – a jednak one wszystkie są aspektem wirtualnej rzeczywistości. Niebo na Ziemi będzie ostatnim szczęśliwym snem, który może zostać przejawiony na płaszczyźnie fizycznej, odzwierciedlając wszystkim świadomościom prawdę o tym, czym jest sama świadomość. Niebo na Ziemi potrwa jedynie przez mgnienie oka. A potem nawet ten fizyczny wymiar będzie niczym myśl, której nigdy nie wyśniono, gdy Święty Syn Boga powróci, by zająć swe prawowite miejsce po prawicy Boga – co oznacza jedynie prawidłową umysłowość – by stwarzać jedynie to, co jest nieograniczone i nietknięte konfliktem, jedynie to, co odzwierciedla i odbija wielką wspaniałość Jego promienności.

A oto i paradoks: nie możesz czekać aż to się wydarzy, ponieważ wydarzy się to poprzez ciebie, a jednak ty nie możesz do tego doprowadzić. Możesz jedynie pozwolić tajemniczemu „czemuś”, by dokonało tego dla ciebie i poprzez ciebie. Powiedziałem kiedyś, że ważne jest, by ponownie stać się niczym małe dziecko. A teraz docieramy do jasnej, głębszej i obecnie bardziej znaczącej interpretacji owego nauczania. Małe dziecko bowiem rezygnuje z potrzeby bycia sprawcą i wykonawcą. Dziecko po prostu ma pewną myśl. Budzi się rano i mówi: „Jestem głodny, chcę, by mnie nakarmiono”. I voila! W drzwiach pojawia się matka i mówi: „O moje maleńkie dzieciątko, jesteś głodne? Nakarmić cię?”. I dziecko mówi: „No jasne, jak myślisz dlaczego cię tu przywołałem?”. Stwarzanie. Dziecko poddaje się czemuś poza nim, by doprowadzić do przejawienia swej myśli.

Czy ma to dla ciebie sens? Czy możesz stać się niewinnym dzieckiem, które wpierw śmie śnić niewyobrażalny sen, sen o Niebie na Ziemi? Dla ludzkości wydaje się to tak oburzające. Czy zdobędziesz się na odwagę, by pozwolić sobie wpuścić do swej świadomości światło przesączające się przez pęknięcie w ścianie, przez fortecę, którą zbudowałeś przeciw Królestwu Niebieskiemu, czy wpuścisz myśl:

Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Jestem wcielonym Chrystusem. Co wy na to?!

Właśnie tutaj, mając na sobie buty Nike’a, dżinsy Levisa, a na głowie – jak to nazywacie? – czapkę bejsbolówkę, jesteś wcieleniem Chrystusa, próbującym udawać, że jesteś człowiekiem, by być w związku z wieloma śpiącymi umysłami. Czy odważysz się zatem pomyśleć o czymś oburzającym i nieprawdopodobnym? Czy odważysz się kontemplować i z zadziwieniem przyzwolić na to, że istnieje tajemnicze coś, które może wywołać twoje najwspanialsze kreatywne myśli, o ile są one w harmonii z tym, jak myśli Bóg? A Bóg myśli jedynie w kategoriach bezwysiłkowości, radości, nieograniczoności, szerzenia – i Miłości. Miłości. Miłości!

Czy wiesz, co udaremniało twe wysiłki, by być twórcą twego świata? Lęk. A lęk jest przeciwieństwem Miłości. Miłość jest podstawową energią Umysłu Boga. A jednak jak wiele razy próbowałeś się modlić o nową pracę lub nową karierę, o nowy związek, o nową pralkę i suszarkę, ponieważ bałeś siętego, że nie będziesz miał tych rzeczy? Ponieważ boisz się przetrwania, co już jest trzymaniem się niepoczytalnej myśli: cóż takiego mógłbyś przetrwać? Jesteś wiecznym Życiem i to nigdy nie zostanie ci zabrane. Próbujesz trzymać swoją rzeczywistość w kupie poprzez swoje wysiłki, by być sprawcą i wykonawcą, ponieważ boisz sięje puścić. A jednak w prawdzie nie jest to niczym więcej niż lękiem dziecka puszczającego ideę niewidzialnego mieszkającego pod jego łóżkiem potwora. Ale tam, gdzie zaczynasz stwarzać z miłujących myśli, wszechświat – to niewidzialne coś, co nazywam Duchem Świętym – może zacząć stapiać się z energią twej świadomości i zacząć doprowadzać do przejawienia, które odzwierciedla wibracyjne jakości Miłości. A to Miłość jest tym, co uzdrawia. Miłość jest tym, co przebacza. Miłość jest tym, co stwarza dla umysłu i serca przestrzeń, by mogły one ponownie dokonać wyboru. Bo widzisz, to jest energia, w której Bóg podtrzymuje cię z każdym twym oddechem, stwarzając przestrzeń dla Jego stworzeń, by tworzyły na nowo.

Miłość. Co by oznaczało dla ciebie szczere pytanie siebie przez cały czas w ciągu dnia:

Czy ta czynność, którą wykonuję; czy ta myśl, którą myślę, osadzona jest w mym pragnieniu, by szerzyć i nauczać jedynie Miłości?

Wielu z was przestraszy się, odkrywszy, że 98 procent tego, co robicie, nie jest w ogóle oparte na miłości, ale na lęku. Zatem – jeśli tak jest i z tobą – naucz się obejmować lęk sam w sobie. Spytaj się go:

Skąd się wziąłeś? Czego tak naprawdę się boję? Czy mogę odczuć to uczucie? Czy mogę objąć tę myśl? Czy mogę objąć całą tę ideę, to postrzeganie, które powoduje, że wybieram działania wynikające z pragnienia, by przetrwać, z pragnienia, by kontrolować drugiego, z pragnienia, by udowodnić sobie, że jestem niegodny nieograniczoności?

Miłość. Myśleć jedynie w oparciu o Miłość to powrócić na swe prawowite miejsce, w którym Stworzenie płynie poprzez ciebie jako narzędzie przejawienia. A jednak to, co płynie poprzez ciebie, już dłużej nie jest twoje. Ty jedynie się tym cieszysz jako świadek wielkiej Tajemnicy. Jesteś wolny. Jesteś przebudzony. Jesteś w pokoju. Jesteś w domu. Jesteś Chrystusem.

Wyobraź sobie życie, w którym wszystkie twoje stworzenia byłyby całkowicie miłujące. To właśnie jest Niebo na Ziemi.

Widzisz więc, nigdy nie było takiej rzeczy, która powodowałaby twój lęk. Lęk sam w sobie może powstać jedynie jako stworzenie, które wybrałeś w nieskończonym, wszechmocnym Umyśle, którym jesteś. Jeśli mógłbyś zajrzeć, co się dzieje w tyle twego umysłu za każdym razem, gdy jakieś wydarzenie lub cokolwiek wydaje się mieć miejsce, a ty zaczynasz czuć lęk, to jeśli mógłbyś cofnąć się o krok i spojrzeć za kurtynę owego przedstawienia, odkryłbyś jak sam mówisz:

Z głębi Chrystusa, którym jestem, decyduję się teraz stworzyć przerażający świat i doświadczenie lęku oraz wszystkiego, co się z nim wiąże – i właśnie teraz wchodzę w to stworzenie!

I oto jest – twoje doświadczenie, które wydaje się powodować twój konflikt. To pozbawia cię raczej wszystkich wymówek. I odbiera ci winę. Albowiem nawet twe najbardziej przepełnione lękiem stworzenia można objąć z doskonałą niewinnością. Dlaczego? Słuchaj uważnie: wszystko, co widzisz w świecie początków i końców, jest złudzeniem. Możesz to nazwać chwilową, tymczasową modyfikacją płynącej przez ciebie kreatywnej energii. Tak ją po prostu na chwilę wyrzeźbiłeś. Ale pomyśl o tym: czy kiedykolwiek usiłowałeś stwarzać bez miłości?

I tak oto dochodzimy do sedna dzisiejszego spotkania; stanie się ono cegiełką, na której w twej świadomości zbudujemy Niebo na Ziemi. Jeśli bowiem teraz słuchasz tych słów, wytworzonych dzięki bezwarunkowemu połączeniu się w całkowitej wolności dwóch umysłów – dwóch umysłów, które są gotowe, by kochać jeden drugiego tak bardzo, że nic nie może stać się barierą dla ich połączenia i ich stworzeń – gdy budujemy na tej podstawie, twoje życie zmieni się, to nieuniknione. Jeśli bowiem słuchasz tych słów, jest w tobie taka część, która już usłyszała to wezwanie do przebudzenia i przyniesienia Nieba na Ziemię. I do odważenia się na połączenie z najbardziej szaloną myślą, jaka kiedykolwiek przedostała się do krótkowzrocznego i wąskiego pola świadomości zwanego ludzkością – które mógłyś określić jako nic więcej niż wysiłek, by opierać się nieograniczoności.

Do egotycznej świadomości wkradła się maleńka, szalona idea.

Jak by to było mieć Niebo na Ziemi? To szalone, nie mogę myśleć tej myśli!

Kolejnego dnia zaś:

Jak by to było, gdyby wszystkie wody stały się czyste, a wszystkie dzieci były najedzone i kochane?

Wy wszyscy, każdy z was, kto teraz słucha tych słów – każdy z was jest jakimś bytem, duszą, istotą – nazwij to jakkolwiek chcesz – skupieniem nieograniczonego kreatywnego potencjału, iskrą Boskiego Światła. To właśnie ty już pozwoliłeś, by takie myśli zaczęły przesączać się do twej świadomości. I wówczas pierwsza rzecz, która się tworzy, to polaryzacja, ponieważ gdy Światło zaczyna wnikać w umysł, a następnie w dół do osobowości i ciała, to jest całkiem tak, jakby włączyć światło – pierwsze, co widzisz, to wszystkie te rzeczy w twej świadomości, które niepodobnesą do myśli o Niebie na Ziemi; które niepodobne są do myśli o byciu obecnością Chrystusa; które niepodobne są do myśli „Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy”.

I czasami wydaje się, że to nie jest za ładny widok. A jednak jest to konieczny proces, ponieważ chceszsię nauczyć – z zadziwieniem, zachwytem i niewinnością – rzucać światło na wszystkie swe błędne wytwory. Chcesz się zadziwić, jak takie coś mogło kiedykolwiek powstać: myśl o osądzie, myśl o lęku, myśl o braku, myśl o ograniczeniu. Niech owo tajemnicze „coś” oświetli Światłem Prawdy wszystko w twym polu istnienia, co niepodobne jest do prostoty Miłości. Albowiem rzucenie na to Światła już zaczyna rozpuszczać to w twej świadomości.

Oto dlaczego kiedyś powiedziałem, że nie jest konieczne, by szukać Miłości. Konieczne jest jedynie, by szukać wszystkich sposobów, za pomocą których zablokowałeś Miłość przed byciem twą jedyną rzeczywistością. Ototwój cel, oto dar czasu – zapytać:

Jak w tej chwili używam nieskończonej mocy mego istnienia, by stwarzać coś, co jest mniejsze od Miłości, coś mniejszego od tego, czego naprawdę pragnę?

To nagranie zatem jest pierwszym z serii tych, które przychodzi do was poprzez to narzędzie, za pośrednictwem tego połączenia, w którym wielu z nas – tych, których nazwałbyś nauczycielami, przyjaciółmi, mistrzami – przyjdzie, by nauczyć was jak działa świadomość i jak zacząć ponownie dyscyplinować i skupiać umysł do tego stopnia, żeby stał się on niczym laser, który nie widzi niczego poza Miłością.

Zatem chcemy również zasugerować, żeby ci z was, którzy słuchają tych słów, dali sobie czas, by przesłuchać je kilka razy w różnych okolicznościach. Zrób to w bardzo zrelaksowanym stanie umysłu, nie próbując uchwycić każdego pojedynczego słowa, ale pozwalając, by poruszyły cię niektóre wyrażenia i słowa. I spisz te, które cię poruszą. A potem zacznij proces stałego spisywania owych słów i wyrażeń każdego dnia przez co najmniej piętnaście, dwadzieścia minut w stanie niewinności i bez określonego celu. Spisz owe wyrażenia i słowa, które cię szczególnie poruszyły, gdyż to, co porusza emocjonalne ciało, zaczyna stwarzać przestrzeń, by narodziło się poprzez ciebie coś nowego. Zapewniam cię, nie jesteś sam. Nigdy nie miałeś żadnej prywatności. My to wszystko widzimy – i to jest w porządku.

To powiedziawszy, przerwiemy na kilka chwil, ponieważ zostaną teraz zadane pytania przez tych tu obecnych. Wielu z was będzie nieco zaskoczonych, uświadomiwszy sobie, że to te same pytania, które sami mieliście na myśli. Trwajcie więc w pokoju, a teraz zrobimy krótką przerwę.

Właśnie rozmawialiśmy o tym, że gdy w twym umyśle pojawia się pytanie, pojawia się ono nieprzypadkowo. Pytania bowiem – słuchajcie uważnie – pytania są podstawą odpowiedzi i zaprawdę kształtują odpowiedź, którą odkryjesz. Zatem jeśli pragniesz najwspanialszej odpowiedzi, zadaj najwspanialsze z pytań. Jeśli chcesz, by przyszła do ciebie jasność, zadawaj sobie i wszechświatowi jasne pytania.

Pytanie – gdy już się pojawi– jest impulsem energii, który przychodzi do świadomości, a jego celem jest pomóc ci wyjść poza stan zaciśnięcia. Gdy ów impuls wkracza do świadomości, do umysłu, pytanie to nie zostawi cię, póki nie pozwolisz na uświadomienie sobie odpowiedzi i zintegrowanie jej w swym istnieniu. I w tej samej chwili umiera stare „ja”, a ty już nigdy do niego nie wrócisz. Dlaczego więc nie zadawać pytań takich, jak:

Jak mogę być obecnością Chrystusa?
Czy jest możliwe, bym przejawiał cuda?
Czy w każdych okolicznościach mogę wybrać pokój?

Zapewniam cię, że poprzez zadawanie tego rodzaju pytań dosłownie zaczynasz zmieniać kierunek stwarzania swego doświadczenia, dzięki czemu możesz odkryć odpowiedź. Zatem jeśli pragniesz sprowadzić Niebo na Ziemię, to zamiast spoglądać na świat takim, jakim myślisz, że on jest, i mówić:

O mój Boże, jakie wielkie przede mną zadanie!

czemu by po prostu nie zapytać:

Jak w tej chwili Niebo może przyjść na Ziemię za moim pośrednictwem?

Odpowiedź nie pozostanie przed tobą ukryta.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Droga Przemiany – Lekcja 3

Pobierz mp3 ( kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

 

Teraz zaczynamy.

I zaprawdę ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Przychodzimy z wielką radością, by trwać z wami, by komunikować się z wami w ten sposób, który jest tylko jednym ze sposobów, w jaki przychodzimy, by dzielić się z wami naszymi myślami, by dzielić się naszą Miłością do was, by trwać z wami, świętując fakt, że jesteśmy jednym Umysłem i jednym Sercem. Dla tych, którzy dokonują wyboru, by uwolnić się od wszelkich złudzeń i podróżować do Serca Boga, może istnieć tylko Jedność, braterstwo, siostrzeństwo – na zawsze. Może istnieć tylko jeden, jedyny cel. Może być tylko Chrystus wyrażający Umysł Boga.

Dlatego też zaprawdę z radością wielką przychodzimy, by trwać z wami w tej godzinie. I prosimy was, byście odłożyli na bok harmider i zgiełk tego świata i po prostu przez jedną najkrótszą z możliwych chwil utrzymywali w umyśle jedną myśl, że właśnie teraz nie musisz się o nic troszczyć; że świat, którego istnienie wyśniłeś – po prostu po to, by go doświadczać – może zostać odłożony na półkę… Że w tej godzinie doświadczasz po prostu swojej chęci i gotowości, by przygotować dla nas miejsce i by usłyszeć subtelne wibracje przekładane na myśli, które wpływają na drgania strun głosowych, po to, by wypowiedziały one słowa w języku angielskim, które to słowa kierują serce ku duszy, duszę ku duchowi, a ducha ku pełnemu przebudzeniu jako obecność Myśli Miłości w formie. Albowiem do tego zostałeś powołany. I tym właśnie jesteś na wieczność, niezależnie od wibracji myśli, którym pozwoliłeś tymczasowo zamieszkać w swym umyśle.

W waszym systemie prawnym istnieje termin „chwilowa niepoczytalność”.

Mój klient jest niewinny, to była tylko chwilowa niepoczytalność.

Bądź pewny, umiłowany przyjacielu, że tak samo jest w kosmicznych wymiarach waszego istnienia. Wasz Ojciec wie, że mając całkowicie wolną wolę, wybieracie czasami chwilową niepoczytalność. Wiedząc o tym, wasz Stwórca nie wydał na was żadnego wyroku, nigdy was nie potępił.

I nigdy nie przestaliście tworzyć i przyciągać dokładnie tych najpiękniejszych lekcji, które uaktywniają w was to, czego najbardziej potrzebujecie się nauczyć, co najbardziej potrzebujecie poczuć. I w każdej chwili istniejecie w znakomitej doskonałości, którą sami stworzyliście we wzajemnej współpracy z innymi. Dlatego też, umiłowani przyjaciele, już jesteście tacy, jak ja. I po prostu pracujemy razem, by przywrócić waszemu umysłowi to, co Bóg w nim złożył, zanim zaczął się czas. Pracujemy razem w radości i niewinności, i w doskonałej prostocie, by przywołać, przypomnieć sobie to, co zawsze jest prawdziwe, a następnie, by badać szerzenie się tej Prawdy poza granice każdej przepełnionej lękiem myśli, poza granice każdego egotycznego postrzegania, nawet poza samo ciało, które może być tylko chwilowym narzędziem komunikacji, użytecznym jedynie w tym bardzo wąskim skrawku Stworzenia, które zwiecie fizycznym światem.

Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany rzeczywiście wymaga waszego pełnego oddania. I tam, gdzie czujecie, że wasze oddanie się waha, kiedy uświadamiacie to sobie, po prostu wybierzcie ponownie. A koniec podróży musi być doskonale pewny. Albowiem tak, jak w swej wyobraźni stworzyłeś swą podróż poza Boga, tak również wyobrażasz sobie, czy też nadajesz obrazową formę ścieżce, która wiedzie cię z powrotem do twej prawdziwej rzeczywistości.

Rozpoczynamy zatem następną lekcję, kolejny trzydziestodniowy okres czasu, w którym masz wybór, by w pełni się oddać baczeniu na każde słowo, by pozwolić wibracji wnoszonej tym słowem osiąść jeszcze głębiej w systemie nerwowym ciała, gdy słowo to osadza się również w głębi twego umysłu i serca. Dlatego też nie lękaj się, albowiem jesteś twórcą swej drogi do domu. Jesteś twórcą wszystkiego, co postrzegasz. Jesteś tym, któremu dana została Nieskończona Moc Umysłu Boga, by widzieć Oczami Miłości, by spoczywać w doskonałym bezpieczeństwie i by obejmować wszystko, co do ciebie przychodzi w prostocie rzeczywistości, którą do siebie przywołałeś, być może jako wyzwanie, ale zawsze jako szansę, by pogłębić swe oddanie się Miłości. A tam, gdzie wybierzecie Miłość, bo nie chcecie nic innego, o umiłowani przyjaciele, nie będziecie widzieli nic innego, jak tylko cudowny świat, nieskończony w swych wymiarach, lśniący czystością, jaśniejący pięknem. Będziesz na niego patrzył i powiesz:

To jest bardzo dobre!

A zatem w tej godzinie chcemy zacząć łagodnie kierować cię w stronę czegoś, co zacznie ci być ofiarowywane w nadchodzących miesiącach. Nie zostanie to dane w tym comiesięcznym spotkaniu. Nie zostanie to dane przez tego mego umiłowanego brata, który kontynuuje swe oddawanie się swemu Stwórcy, aby przyłączyć się do mnie poprzez rezygnowanie z posiadania swego ciało-umysłu i pozwalanie mi na tworzenie przez niego myśli, które nie są jego własnością. To, co zostanie ci ofiarowane w nadchodzących miesiącach, jest metodologią tego, co moglibyście nazwać medytacją. Zostanie ona w pewien sposób udoskonalona i zmieniona tak, by w bardziej doskonały sposób odpowiedzieć na twe powołanie. Lecz jest to forma komunii bądź medytacji, której na początku istotnie nauczałem kilku moich przyjaciół, których znacie jako moich uczniów, a jeden z nich poniósł dalej tę konkretną formę nauczania i ją zachował.

Nie ja byłem autorem tej metody. Ja ją po prostu udoskonaliłem. Albowiem tak jak wy, byłem kiedyś uczniem na drogach szukania Boga. I zanurzyłem się głęboko w naturę świadomości i samego umysłu, i odkryłem, w jaki sposób dostrajać umysł, emocje, a nawet system nerwowy ciała, by współbrzmiały z Doskonałą Wolą i Miłością Boga. Dlatego też w nadchodzących miesiącach owo przesłanie będzie przychodziło przez dwie istoty, które są pokornego Ducha i czystego Serca, i które usłyszały wezwanie i na nie odpowiedziały. Od ciebie będzie zależało, czy z tego skorzystasz czy nie.

Sugerujemy, abyś przez następne trzydzieści dni wrócił do praktyki trwania jako Chrystus przynajmniej przez pięć minut, po to by zacząć przygotowywać miejsce dla tego nauczania. Następnie na koniec tej pięciominutowej praktyki zamknij oczy. Uświadom sobie prostotę przepływu twego własnego oddechu. I po prostu pomyśl:

Pozwalam, aby ten oddech poruszał się głębiej i wolniej…

Następnie, w miarę jak zaczniesz odczuwać coraz głębsze rozluźnienie, utrzymuj myśl:

Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, uwalniam całe napięcie. Jako Chrystus, w doskonałym bezpieczeństwie, roztapiam mój umysł w doskonałym Pokoju Boga.

Następnie zwyczajnie kontynuuj w następujący sposób: gdy to, co zwiesz oddechem, wypełnia łagodnie ciało, po prostu powiedz:

Przyjmuję…

a gdy oddech opuszcza ciało, łagodnie powiedz w umyśle:

…Miłość Boga.

I znów, gdy oddech wypełnia ciało:

Przyjmuję…

A gdy je opuszcza:

...Miłość Boga.

Kontynuuj to przez mniej więcej pięć minut – niezależnie od tego, co egotyczny umysł będzie ci mówił, a z pewnością podniesie on nieco wrzawy. Ty po prostu powróć do tej prostej praktyki.

Pod koniec tych pięciu minut pozwól, by modlitwa, którą ofiarowywałeś, zmieniła się ze słów w energię. Być może będziesz postrzegał ją jako złote białe światło; być może poczujesz ją jako łagodny przepływ rozluźnienia – cokolwiek dla ciebie działa, jest w porządku. Kontynuuj łagodne wdychanie tej jakości lub koloru. A z każdym wydechem wyobrażaj sobie i czuj tę energię, jak krąży w całym ciele, jak gdyby – niczym łagodna bryza – rozszerzała się poza granice ciała.

I ponownie, jeśli egotyczna świadomość podniesie wrzawę i zaczniesz myśleć o tej ogromnej liczbie rzeczy, które „powinieneś” właśnie robić, po prostu wróć do modlitwy. Albowiem każda modlitwa jest niczym więcej, jak tylko wyborem, by trwać, kontemplować i spoczywać w komunii poza egotycznymi myślami. Po około kolejnych pięciu minutach powiedz w umyśle:

W ten sposób Jako Chrystus świętowałem Prawdę tego, Kim Jestem.
I dziś przynoszę światu Pok
ój.

Pozwól sobie na tę praktykę rano i wieczorem. Jedyną różnicą między nimi będzie ostatnie zdanie wieczorem. Po prostu powiedz:

Dziś przyniosłem światu Pokój i ofiarowałem go mym towarzyszom na drodze.

To powinno być wystarczająco jasne i proste, żebyś mógł zacząć. Możesz chcieć odsłuchiwać to nagranie, by prowadziło cię przez jakiś czas, aż poczujesz komfort wykonywania tego samodzielnie. Ci, którzy podejmą się tego prostego procesu, zostaną dobrze przygotowani na to, co ma przyjść w kolejnych miesiącach. A teraz przejdźmy do innych rzeczy.

Umiłowani przyjaciele, świat, na który patrzycie, nie jest rzeczywistyNigdy nie był rzeczywisty. Nigdy nie będzie rzeczywisty. Jednak jest on stworzeniem, które może zostać przepojone Doskonałą Miłością Boga. Pamiętaj więc zawsze, że jest tylko Miłość albo lęk. To, co nie jest Miłością, może być jedynie lękiem i nigdy nie jest uzasadnione. Świat, który wytworzyłeś, jest całkowicie nieszkodliwy. Doświadczany przez ciebie Świat, który wytworzyłeś wraz z innymi, w każdym momencie ofiarowuje ci okazję, byś dokonał wyboru przepajania go Miłością lub pozwalania mu, aby odzwierciedlał twe pełne lęku myśli. Nic nigdy cię nie ogranicza i dana ci jest wszelka moc w Niebie i na Ziemi.

Jest w waszym świecie takie powiedzenie:

Nie ma się czego lękać, oprócz samego lęku.

Jest to prawda w dziewięćdziesięciu ośmiu procentach. Lęk jest jedyną energią, która może oddzielać cię od Królestwa. I lęk nigdy nie jest uzasadniony. Pozostałe dwa procent można zawrzeć w powiedzeniu, że nie ma się czego lękać, ponieważ lęk jest tylko chwilową niepoczytalnością, a twój prawidłowy umysł jest od ciebie oddalony o tylko jeden wybór. Dlatego też zacznij spoglądać na każdą sytuację, każdą chwilę czy minutę swego życia jak na odrębną scenę filmu, która ma swoją scenografię i konkretne postaci. Ma początek i koniec. Pomimo tego, że jesteście wieczni, rzeczy tego czasu wieczne nie są. I wszystkie rzeczy zrodzone w czasie, w czasie się zakończą.

Dlatego też, czy zechcesz użyć tej zrodzonej w czasie chwili, by przynieść do niej to, co wieczne? Czy też będziesz nadal wierzył, że nie ma w tobie żadnej mocy, by zamiast lęku wybrać Miłość? Rozejrzyj się wokół siebie. Co pokazują ci oczy ciała? Czy chcesz to błogosławić, czy przeklinać? Czego chcesz siebie nauczać i w ten sposób czynić dla siebie prawdą?

Przesłanie tej lekcji dawane jest pomału, z rozmysłem i ostrożnie. Albowiem nie chcemy, żebyście popełnili błąd w rozumieniu tego, czym się z wami dzielimy, zarówno w odniesieniu do praktyki, jak i teorii. Teoria jest ważna w waszym świecie, albowiem właśnie tylko przez teorię umysł – ta mała, arogancka część ciebie – zechce podjąć decyzję, czy cenić to, co oferuje teoria. I kiedy zaczniesz cenić to, co teoria ci oferuje, wówczas będziesz chciał zająć się praktykami, jakich ona wymaga. Mam nadzieję, że jest to dla ciebie sensowne.

Dlatego też w tej godzinie postanowiliśmy rozmawiać z wami z poziomu bardziej racjonalnego niż emocjonalnego. Chcemy cię prosić, żebyś się zastanowił: Czy dość się już nacierpiałeś? Czy już wystarczająco długo trwałeś w swej małości? Czy już dość głęboko doświadczyłeś ograniczeń, by wiedzieć, że już dłużej nie chcesz tych rzeczy? Czy chcesz cierpliwie wybierać rozpuszczanie swych złudzeń? Albowiem dokładnie po drugiej stronie każdego złudzenia jest wolność i pokój, których szukasz.

W każdej chwili możesz rozpoznać dość jasno, czemu jesteś bardziej oddany. Jeśli ciało jest napięte i czujesz dyskomfort, jeśli musisz mówić podniesionym głosem, jeśli zaczynasz szybko wyrzucać z siebie słowa, jeśli marszczysz czoło i zaciskasz szczęki, bądź pewien, że twym wyborem jest oddawanie się lękowi. Jesteś jak ktoś, kto nosi ze sobą magiczną pałeczkę, wypełnioną taką mocą, że mógłbyś zwyczajnie nią machnąć przed obliczem Ziemi i dać Królestwo Niebieskie każdemu sercu i każdemu umysłowi. Cóż więc blokuje wyrażanie takiej mocy? Lęk, jaki wytworzyłeś, by zastąpić nim rzeczywistość Miłości.

Gdy spoglądasz na każdy fragment, każdą scenę, każdą minutę twego filmu, zacznij pielęgnować celową praktykę rozpoznawania, że jesteś w polu energii, które jest twym doskonałym sługą. I w takich momentach to ty masz moc, by uczynić z danej chwili to, co tylko zechcesz. Może ona zostać wypełniona Świadomością Chrystusa. Może być wypełniona chwilową niepoczytalnością. Wybór zawsze należy do ciebie. I nigdy, przenigdy, nie było czegoś takiego, jak bycie ofiarą.

Dlatego też, gdy wchodzisz w każdą z minut czasu, zapytaj siebie:

Czemu służy ta chwila? Czym orzekam, że ma być ta chwila? Czego najbardziej chcę się nauczyć, samemu tego nauczając?

Nauczać to pokazywać. Pokazywać to wyrażać to, co mocą twojej decyzji będzie miało dla ciebie największą wartość. Kiedykolwiek osądzasz drugiego, orzekasz, że największą wartością dla ciebie jest oddzielenie, jako że osąd zawsze powoduje zaciśnięcie się w sobie i dlatego oddziela cię od innych. Gdy praktykujesz przebaczenie, orzekasz, że tym, co cenisz, jest łączenie się w świętym i wypełnionym pokojem związku.

Pamiętaj, że przebaczenie nie ma nic wspólnego z powiedzeniem drugiemu:

Widzę, że zgrzeszyłeś, lecz wybaczam ci twe błędy.

Nie! Przebaczenie jest rozpoznaniem, że nic nie zostało ci uczynione i że w tym, który stoi przed tobą, wolisz widzieć Oblicze Chrystusa. Pozwólcie, że dam wam przykład w ten piękny Wielkanocny dzień. Albowiem nie jest przypadkiem, że przekaz dzisiejszej lekcji czekał na ten dzień.

Wielkanoc świętuje zmartwychwstanie. Została ona ustanowiona, by świętować moje zmartwychwstanie. Jednak w ten sposób jedynie odwracacie uwagę od wyjątkowości (i mówię o tym w znaczeniu: niepowtarzalności) waszego istnienia, waszej rzeczywistości, i kierujecie swą uwagę na moją rzeczywistość i na mnie, jak gdyby Chrystus był jedynie postacią historyczną, jak gdybym ja był „wyjątkowy” w Oczach naszego Boga. Dlatego też tej Wielkanocy rozpoznaj, że ty masz moc, by świętować i zaakceptować swoje zmartwychwstanie jako Żyjący Chrystus – przez spojrzenie poza granice śmierci, straty, lęku, zranienia, gniewu, projekcji oraz postrzeżeń, na których opiera się projekcja. Ty jesteś tym, który rodzi się ponownie, kiedy dokonujesz wyboru, by pamiętać tylko miłujące myśli.

Czym jest więc ten spowijający cię woal, który wydaje się czynić to tak trudnym?

Może być on tylko jednym: na pewnym poziomie zaakceptowałeś w swym umyśle, że świat, który widzisz, jest rzeczywisty i że ma on moc, by dyktować ci, czy będziesz czuł pokój czy niepokój, Miłość czy osąd. To zawsze jest złudzeniem. A pytanie, jakie stoi przed tobą w ten poranek wielkanocny, brzmi: czy chcesz zrezygnować ze swych złudzeń, aby przypomnieć sobie Doskonały Pokój Boga?

Pytanie twej tegorocznej Wielkanocy brzmi: czy przyjmiesz dla siebie Pojednanie, czy przyjmiesz dla siebie zmartwychwstanie i czy będziesz zdeterminowany, by kroczyć po Ziemi jako ten, który powstał z martwych? A to oznacza, że postanowiłeś przebudzić się z bezużyteczności oddzielenia, z bezużyteczności bycia ofiarą i bezużyteczności słabości; postanowiłeś przebudzić się do danej ci mocy stawania się odpowiedzialnym za ten wymiar stworzenia, do danej ci mocy, by podjąć decyzję kroczenia po Ziemi jako zmartwychwstały Chrystus. Dokonałeś wyboru, by przyjąć przesłanie historycznego wydarzenia, które istotnie wydarzyło się w czasie (bo jeśli się nie wydarzyło, to komuś udało się mnie nabrać), wybrałeś przyjęcie przesłania historycznego wydarzenia i przyswoiłeś je jako symbol twego własnego życia. Albowiem rzeczywiście dałeś się krzyżować swym własnym myślom. I twe własne myśli przywiodły do ciebie twych prześladowców, którzy przybijali cię do krzyża miliony razy, tak byś mógł stanąć przed szansą na zobaczenie cudownego świata, oglądanego jedynie Oczami Miłości.

Pomyśl zatem przez chwilę i wyobraź sobie, że jesteś przybity do krzyża. Utknąłeś pomiędzy pionową osią wieczności a poziomą osią czasu i ciała. Wyobraź sobie, że unosisz głowę, na któwłożyłeś cierniową koronę. Co ona reprezentuje? Pole umysłu, tak jak ono działa i wyraża się przez ciało, przez mózg. Ciernie reprezentują twe zalęknione myśli, osądzające myśli, ograniczone myśli, które napierają i dźgają twe pole energii, wywołując prawdziwie kosmiczny ból głowy i raniąc do krwi. To znaczy, że opróżniają cię one z siły Życia, z mocy, drenują pole twej aury. Roztrwaniasz siebie niczym balon z malutką dziurką, który powoli roztrwania ową moc, która czyni go balonem.

„Korona cierniowa” symbolizuje skutek wywołany myślami, przy których się upierasz, kiedy trwasz w osądzaniu, gniewie, krzywdzie czy lęku. To znaczy wówczas, gdy postanawiasz wypierać się Miłości. Natomiast „gwoździe” zwyczajnie reprezentują to, co unieruchamia cię w tym wymiarze, horyzontalnym wymiarze ciała i czasu, który chce przybić twe stopy do świata. Nazywają to „twardym stąpaniem po ziemi”. Jednak czubek twej głowy nad tobą otwiera się ku Niebu. Jesteś wolny, by przyjąć Miłość Boga, by wybrać tylko miłujące myśli, by spoglądać łagodnie na wszystkich i na wszystkie wydarzenia, widząc tylko doskonałą niewinność.

Tak więc wyobraź sobie teraz, że unosisz głowę i uświadamiasz sobie:

Krew na mym czole utoczona jest mą własną ręką. Korona cierniowa została mi założona przez tych, którzy przyszli, by mi służyć, by mną wstrząsnąć, bym sobie przypomniał, że pozwalałem sobie czasami na myśli negatywizmu, ograniczeń i lęku. Nic dziwnego, że tak bardzo boli mnie głowa!

Spoglądasz na lewo i na prawo, i widzisz, że twe nadgarstki są przytwierdzone do poziomej płaszczyzny za pomocą gwoździa, twardego kawałka żelaza, zimnego i bezmyślnego. Jak wiele razy przywiązywałeś się do rzeczy czasu swą własną bezmyślnością, swą oziębłością?

A teraz zwracasz głowę w dół, by spojrzeć na swe stopy – skrzyżowane, łagodnie spoczywające na małym kawałku drewna, przebite gwoździem, jak gdyby świat mówił:

Nie waż się próbować wznosić się ponad nasz poziom świadomości. Jak śmiesz być dla nas zwierciadłem Prawdy o naszym istnieniu poprzez swe bezustanne, o mdłości przyprawiające miłowanie?

Świat będzie starał się przygwoździć cię do ziemi, nalegając, byś myślał tak jak on. Albowiem zawsze pamiętaj, że świat – nie Ziemia, lecz świat ludzkiego doświadczenia – jest próbą stworzenia tego, co jest przeciwieństwem Rzeczywistości, podobnie do wielu z tych, którzy schodzą się, by brać narkotyki i myślą, że ich niepoczytalność jest tym samym, co błogość i ekstaza jedności z Bogiem. A jednak nie odważyliby się w takim stanie wsiąść do samochodu, nie potrafią pomyśleć ani jednej spójnej myśli i nawet nie pamiętają, gdzie są.

A teraz odwracasz oczy od zgiełku i hałasu tego świata. Widzisz żołnierzy, twych oprawców, całkowicie nieświadomych, tak całkowicie podporządkowanych władzy świata, że przywdziali zbroję, hełmy, obuwie i dzierżą włócznie boga wytworzonego jako substytut Miłości. Spoglądasz na zatrwożony tłum. Widzisz niektórych przyjaciół, którzy ciągle widzą twą duszę, widzą Umysł Chrystusa w tobie i nie przestają cię kochać. A jednak nawet ich spowija zasłona przekonania, że śmierć i strata są możliwe. A zatem jesteś kompletnie sam. Nikt nie zamierza cię zbawić. Nikt nie zamierza cię uratować. Wszystko rozgrywa się pomiędzy tobą a twym Bogiem.

Chodzi teraz o decyzję, którą musisz podjąć – być zdeterminowany, by wybrać tylko to, co jest Rzeczywiste, niezależnie od tego, co wydają się pokazywać ci oczy i w co każdy umysł wokół ciebie wydaje się wierzyć, nawet ci, którzy utrzymywali, że wierzą w twoje przesłanie Miłości. Albowiem patrzą oni na ciało, a kontrolę ma stare przekonanie:

Jednak ciało jest rzeczywiste. Spójrzcie – jest ono przybite do krzyża. To jest ograniczenie. To dowodzi, że myślenie świata jest prawdziwe.

A zatem musisz podnieść wzrok ponad świat, który – jak myślisz – widzisz, i postanowić przyjąć inną Rzeczywistość:

Ojcze, w Twoje ręce powierzam Ducha mego.

Jest to nic więcej niż wybór poczytalności w każdych możliwych warunkach. Wybór tego, co jest wieczne, w polu tego, co jest doczesne. Wybór tego, co jest nieograniczonew polu tego, co wydaje się być ograniczeniem. Wybór poczytalności w polu tego, co wydaje się być przeniknięte niepoczytalnością. Wybór, by pamiętać tylko myśli zrodzone z Miłości!

Znów spoglądasz w dół. I coś się zmieniło – ogarnął cię spokój! Rozpoznajesz, że jesteś ponad światem, ponad tłumem i łagodna słodycz zaczyna przenikać całe twe jestestwo. Cały ból i cierpienie odchodzą w niepamięć. Gwoździe już dłużej cię nie trzymają. A świat nie może trzymać cię w swej niepoczytalności. Oczy ciała zamykają się i podczas gdy to robią, świat, który ci ukazywały, ustępuje, i pojawia się rzeczywisty świat. A ty spoczywasz w doskonałej pamięci, że jesteś Jednym z Bogiem. I twej uwagi nie rozprasza już więcej niepoczytalność. A jednak jesteś całkiem świadomy, że ciągle widzisz swych przyjaciół. Widzisz żołnierzy. Widzisz łzy i tumult. Widzisz i tych, którzy po prostu spokojnie stoją. I błogosławisz ich i uwalniasz, by postrzegali według własnego wyboru. Albowiem doszedłeś do tak wielkiej miłości siebie, że zaakceptujesz tylko to, co jest Rzeczywiste.

Wykonało się.

Teraz zaczyna się zmartwychwstanie.

Wielkanoc to twoje urodziny. Wielkanoc jest czasem świętowania tego, że zdjęto koronę cierniową, ponieważ postanowiłeś myśleć tylko miłujące myśli i przypomniałeś sobie daną ci moc, dzięki której przekraczasz okropne, straszne, naznaczone cierpieniem doświadczenie zrodzone z lęku. Albowiem w Miłości jest tylko pokój. I w Miłości jest tylko nieskończoność Czystego Ducha. W Miłości Chrystus przywrócony jest twej świadomości. W Miłości powracasz.

Wielkanoc jest dla was, nie dla mnie. Dlatego też odłóż na bok wyobrażenia i praktyki związane ze mną. Nie pielgrzymuj do mnie. Pielgrzymuj do Serca swego Ja, patrząc na wszystko, co dziś widzisz, widząc w tym piękno oraz łagodność i wiedząc, że patrzysz oczami zmartwychwstałego Chrystusa. Jesteś tym Jednym, który wraz ze mną przezwyciężył świat. I cóż innego można jeszcze zrobić, jak nie tylko świętować z braćmi i siostrami? Cóż innego można jeszcze zrobić, jak nie tylko śmiać się, śpiewać, bawić i pamiętać w cichym oddaniu Miłość, jaką twój Stwórca zawsze miał dla ciebie?

Tutaj, umiłowani przyjaciele, kończy się przesłanie tej godziny, tego miesiąca, a nawet tego dnia. Możesz wybierać jedynie pomiędzy Miłością a lękiem. W Miłości zmartwychwstajesz. W lęku jesteś krzyżowany. Cóż więc będzie twym wyborem w tym czasie, w którym śmierć ofiarowuje ci Życie Wieczne? Pokój niech zawsze będzie z wami.

Prosimy cię, byś słuchał tego przesłania wiele razy w nadchodzących trzydziestu dniach. Albowiem jedynie tutaj odnajdziesz magiczne drzwi, zawsze stojące przed tobą otworem. Masz przed sobą, tak jak zawsze, jedyny wybór, jaki ma znaczenie – Miłość lub lęk, zmartwychwstanie lub ukrzyżowanie, radość lub cierpienie, nieograniczoność lub małość. Wybór zawsze należy do ciebie. I tak jak w moim przypadku na krzyżu bardzo dawno temu – nikt nie może podjąć tej decyzji za ciebieNikt nie jest przyczyną tego, co postrzegasz. Postrzeganie płynie z twego wyboru ukrzyżowania lub zmartwychwstania.

Ja wiem, w czym ja chcę, abyś się ze mną połączył. Wiedz zatem, że zawsze cię kocham, wszędzie tam, gdzie na to pozwolisz, i tak głęboko, jak jesteś w stanie to zaakceptować. Wybierz więc ze mną, a będziemy wolni. Pokój wam, umiłowani przyjaciele. Pokój Jednorodzonemu Synowi Boga – zmartwychwstałemu Chrystusowi, czy ukrzyżowanemu ciału i egotycznemu umysłowi?

 Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.

Christ Mind: Immersion in the Way – gathering with Jayem in Warsaw, June 2019

CHRIST MIND:
IMMERSION IN THE WAY

Gathering with Jayem

June 13, 2019
Warsaw, Poland


Join Jayem, channel for Jeshua’s (Jesus) Way of Mastery Pathway, and a leading teacher of this Christ Path for a truly transforming day in the alchemy of Love’s Power! Far more than mere concept and theory, the Way of Mastery contains the direct guidance of Jeshua (Jesus) regarding the alchemy by which Consciousness is transformed in Christed Presence. Our day will contain:

  • The Vision of the Christ: what is it, truly?
  • The role of the body; the precious gift of Time; the ‘signs’ that genuine waking is occurring in us.
  • LovesBreath: Learn what breath really is, how to open to it, and why Jeshua refers to it as the presence of the holy spirit
  • Radical Inquiry: developing genuine honesty, the importance and role of feeling, and how Love actually heals the roots of illusion.
  • Love or Fear: what if Love OF our Fear is the Doorway to transformation? (And, HOW to ‘french kiss the devil’!)
  • Aramaic Chanting and Dance: How Jeshua actually integrated sound, breath, and movement to effect the healing of perception AND activate the body itself as a ‘channel’ of God’s Love.

Our sacred Time together will include the opportunity to abide with Jayem in communion with Jeshua in an intimate Q&A format.

~~~~~~~~~~~~~

DETAILS

WHEN:
Thursday, June 13th: 10 am – 6 pm (with lunch break)

WHERE:
Irena Strzelecka Conference Room in Centrum Szkoleniowo-Konferencyjne SPOŁEM (II floor)
Warsaw, Grażyny 13

Please arrive at least 30 minutes before the opening to register and take a seat.
Please be punctual.

COST: 250 zloty
The cost includes workshop and snacks (cookies, fruits, cold beverages)

INFORMATION AND REGISTRATION:
Email: spotkania@drogamistrzostwa.pl
In your registration email please state your name and the date: 13.06.2019
and we will send you all additional info.

The Power of Forgiveness – workshop with Dave Schock in Warsaw

THE POWER OF FORGIVENESS
Reclaiming your Truth

Workshop with Dave Schock

May 17th-19th 2019
Warsaw, Poland

 

Dear Friends of the Heart,

Greetings!!

Both A Course in Miracles and The Way of Mastery have one direction for students – to seek out the unloving thoughts that still live in the mind, and bring them to the Holy Spirit for correction.

Yet what does this mean, in practice? And are there different levels of „thought,” and how are they each brought up for healing?

What if we learned to see the body is not separate from the mind, but a part of it, a holding place of unhealed „thought”? What if a backache is as much a „thought” needing healing as is a fearful idea in the mind? How, then, is THIS brought to Holy Spirit for correction?

Jesus/Jeshua asks us in The New Testament to „love our enemies” – an act beyond forgiveness OF a person or event, to LOVING it.  At a deeper level, our „enemies” can be seen as the unloving thoughts we are holding that are causing our pain. For we are free, and create our experience by freely choosing what we allow to live in our minds, the quality of consciousness that we are placing our attention on. This, not external people or events, creates our life, world and experience.

To unveil the unloving thoughts, and EMBRACE them, then, is a way to „love our enemies”, and to see that forgiveness means not only that no one, and no thing, did anything to us, but always that something is being done FOR us, a message being sent.

This is the meaning of all events, however they might be seen by the world. When we embrace them (though as a human being, this can take a lot of time in some cases!), we receive the wisdom the messenger would bring us. This is the fruit of forgiveness.

~~~~

The dream of separation is wholly illusory, but that does not mean it is not important, because of who is doing the dreaming; the child of God. For as it is a dream of the child of God, it is also where the child awakens, in their own free choice, and their own time, not by avoiding it, and calling it unreal, but by ENGAGING it fully, with LOVING AWARENESS.

The forms and events in the dream all have meaning, for all events in this world act to aid our awakening to truth, and return to love.  Central to the dream is the experience of the body, but the body  is NOT separate from the mind, but PART OF IT. A feeling of sadness is as much part of the mind as a sore toe, or a pang of hunger, or an idea of spiritual brilliance. All are here for your awakening, when embraced fully.

The experience of the body is the way we awaken, when given to Holy Spirit. It is the communion link with God! To access this deeper, unconscious part of mind/thought (that we might be tempted to think of as a separate „body”) , and bring it to Holy Spirit for healing, is what we will explore in depth.

The Way of Mastery Living Practices of Radical Inquiry and Loves Breath are the two main foundations of this process. They are designed for this sacred purpose, and we will learn more about them, how they were developed, and why they are an essential part of Jesus/Jeshua’s progression of teachings, starting with A Course in Miracles, and going through The Way of Mastery.

More importantly, we will devote time to applying and experiencing them directly, and also learn how to use them after the workshop is over!

* (note from Dave– Radical Inquiry is the most powerful healing skill I have seen, and a true „Crown Jewel” of Jeshua’s teachings, perhaps the most important I have found in over 30 years with ACIM and WOM).

In addition, we will be delving into Jeshua’s final teaching given to His disciples prior to His ascension – Laugh, Dance, Sing, Play, and do one outrageous thing a day! So bring your party music, dancing shoes, and a favorite joke or two!

I am looking forward to meeting you.
Blessings,

Dave

~~~~~

Dave is a channel for Jeshua as well, and there will be a sharing for the group, directly from Jeshua, during the workshop, likely on the Saturday afternoon.

~~~~~

After many years of practicing A Course In Miracles and later The Way of Mastery and through his own personal experiences derived from this practice Dave is able to demonstrate beautifully the differences and similarities between these two teachings from Jeshua. He is happy to answer any questions that may arise from students of the Course or The Way of Mastery.

~~~~~

A trained yoga teacher, Dave will also lead a short and gentle, but powerful „Yoga for All” session (this can be done in a chair if you like!) each morning. Dave designed this class to benefit everyone regardless as to age, or fitness level, seeing that there is much to be gained from the most basic practices of yoga, but people who need it most often do not go to yoga classes. These are very helpful practices that you can take home with you, and just 2-5 minutes a day of practicing these can bring big benefits.

~~~~~

~~~~~

DETAILS

WHEN:
Friday, May 17th: 6 pm – 8.30 pm
Saturday, May 18th: 10 am – 6 pm (with lunch break)
Sunday, May 19th: 10 am – 5 pm (with lunch break)

WHERE:
Irena Strzelecka Conference Room in Centrum Szkoleniowo-Konferencyjne SPOŁEM (II floor)
Warsaw, Grażyny 13

Please arrive at least 30 minutes before the opening to register and take a seat.
Please be punctual.

COST: 500 zloty
The cost includes workshop, plus snacks on Saturday and Sunday
(cookies, fruits, cold beverages)

INFORMATION AND REGISTRATION:
Email: spotkania@drogamistrzostwa.pl
In your registration email please give us your name and the date: 17-19.05.2019.
and we will send you all additional info.

Droga Sługi już 4 marca!

Witajcie Kochani, z radością informujemy, że już od 4 marca na stronie Wydawnictwa Shanti Christo można będzie zamówić drugą z serii książek Drogi Mistrzostwa – Drogę Sługi. Informacje na temat tej pozycji oraz fragment książki w formacie pdf do ściągnięcia znajdziecie pod tym linkiem.

A oto krótki cytat z książki:

Mistrzostwo jest takim stanem,
w którym ani jedna rzecz tego świata
nie wymusza na tobie obrania jakiegokolwiek kierunku,
jednak ani jedna rzecz tego świata nie jest osądzana.
Taki jest naturalny bieg rzeczy

dla umysłu, do którego powrócił pokój.

Brak mistrzostwa
w dowolnym aspekcie życia
to brak mistrzostwa we wszystkich aspektach.

Mistrzostwo
jest fundamentem,
w oparciu o który sługa wciela w życie
ruch Miłości,
który przebiega od Ojca
poprzez Syna,
służąc jedynemu celowi, jakim jest Pojednanie,
i świadcząc o jego spełnieniu
w tobie.

Kameralne spotkania z Marią i Rafałem

NA DRODZE MISTRZOSTWA

~ kameralne spotkania z Marią i Rafałem ~

Maria i Rafał

 

Przyjaciele, od stycznia 2019 roku chcieliśmy serdecznie zaprosić Was na kameralne spotkania w Duchu w naszym mieszkaniu w Warszawie. Otwieramy je dla Przyjaciół Serca, którzy czują, że rezonują z nami, z naszą energią i z tym, co robimy, oraz odczuwają wewnętrzne prowadzenie, by nawiązać z nami kontakt i połączyć się w rozpoznaniu dusz, duchowej komunii, spotkaniu w Duchu.

 

 

CELE SPOTKAŃ

  • wejście w głębszy kontakt z samym sobą, z prawdą własnego serca, ze Źródłem;
  • eksplorowanie wielowymiarowych aspektów swej Istoty;
  • rozpoznanie lub przypomnienie o celu własnej duszy;
  • otwarcie na potencjał i moc inspirowanej przez Ducha wyobraźni;
  • wzmacnianie świadomości bycia Mistrzem, nieograniczonym Twórcą własnego doświadczenia;
  • wsparcie w praktyce Drogi Serca i Drogi Przemiany;
  • kontakt z Przyjaciółmi spoza czasu (przez niektórych nazywanymi Wniebowstąpionymi Mistrzami);
  • odprężenie w świadomości Opieki Siły Wyższej i poddanie się Jej Przewodnictwu na każdym polu swego istnienia;
  • połączenie z braćmi/przyjaciółmi na Drodze Serca, świadomość przynależności do większej Rodziny Duchowej – uświadomienie sobie wsparcia i inspiracji, jakie otrzymujemy od tych, którzy kroczą wraz z nami do Domu i tego, jak my możemy wspierać i pomagać innym;
  • rozluźnienie w Świetle i przyzwolenie na oczyszczenie swych schematów myślenia i wzorców przekonań;
  • rozpoznanie swojego unikalnego przejawienia Mocy i Światła, i pozwolenie, by rozpoznany już płomień własnego szerzenia nie gasł więcej i nie był ukrywany przed światem – przyjęcie swej roli w czasie przemian;

FORMA SPOTKAŃ

Forma spotkań jest szeroko otwarta, my przede wszystkim czujemy, że mamy pozwolić Duchowi wszystko zaaranżować – to, kto się pojawi na danym spotkaniu, co się zadzieje, czemu będziemy się przyglądać, jaka energia zechce przejawić się w danym czasie. Ze swej strony z radością podzielimy się naszym sercem, doświadczeniem, wiedzą, duchowym wglądem i wizją, naszą drogą i przemianami, przez które przechodziliśmy i przechodzimy.

Kameralność tych spotkań pozwoli nam poświęcić więcej uwagi temu, co każdy z Was przyniesie, a jednocześnie da nam wszystkim możliwość skorzystania z energii i wsparcia grupy.

Kameralne spotkania grupowe będziemy organizować, jeśli zgłosi się grupa minimum trzech, a maksimum pięciu osób. Jeśli więc masz grupę co najmniej trzech, a najwyżej pięciu osób (np. chciałbyś przyjechać z parą najbliższych przyjaciół), to możemy wspólnie ustalić jakiś dogodny termin. Proponujemy soboty, ale może być też inny dzień.

CZAS:
Około 4 godzin w ustalonym przez nas wspólnie terminie
(z przerwą na wspólny poczęstunek, kawę, herbatę, przekąski)

MIEJSCE:
Warszawa, Stare Włochy.

ILOŚĆ OSÓB:
od 3 do 5 uczestników

KOSZT: 200 zł

ZAPISY:
Aby zapisać się na spotkanie, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska, numeru telefonu oraz daty spotkania.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w spotkaniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

Więcej informacji, w tym adres miejsca spotkania i konto do wpłat, będziemy przesyłać emailem do osób, która zapiszą się na spotkanie.

Pozdrawiamy ciepło!

Maria i Rafał

Zapowiedź spotkania z Davem Schockiem – maj 2019 r.

Z radością informujemy, że nasze zaproszenie do Polski przyjął nauczyciel Kursu Cudów i Drogi Mistrzostwa Dave Schock. W dniach 17-19 maja 2019 r. Dave poprowadzi w Warszawie warsztat, którego motywem przewodnim będzie idea przebaczenia w świetle przesłań Jeszuy. W trakcie tego wydarzenia Dave używać będzie Żywych Praktyk Ścieżki Drogi Mistrzostwa, odbędzie się także channeling Jeszuy, jako że Dave służy również jako Jego kanał.

Równocześnie informujemy, że na ten moment zarzuciliśmy ideę organizacji międzynarodowego festiwalu przebaczenia w czerwcu. Skupimy się na majowym wydarzeniu z Davem, podczas którego będziemy mieli okazję przyjrzeć się wielu aspektom idei przebaczenia (z włączeniem idei „przebaczenia Hitlerowi”, która tak wielu z Was poruszyła).

Szczegółowe informacje o Davie oraz o warszawskim spotkaniu podamy już wkrótce na tej stronie.

A oto przetłumaczone i nagrane przez Rafała audio jednego z przekazów Jeszuy danego za pośrednictwem Dave’a. Channeling ten jest zatytułowany: „Mesjasz w naszym wnętrzu”. Miłego słuchania!

MESJASZ W NASZYM WNĘTRZU – MP3

Już niedługo Droga Sługi

Pozostały nam ostatnie szlify redaktorskie i korektorskie w kolejnej książce z cyklu Drogi Mistrzostwa zatytułowanej Droga Sługi. Książka ta zostanie prawdopoodobnie wydana pod koniec lutego albo na początku marca.

A oto krótki cytat z książki:

Mistrzostwo w każdym aspekcie 
danego ci życia
jest jedynym sposobem, w jaki możesz nauczać
swego brata i siostrę, 
że Bóg jest.

Oznacza to, że teraz
razem spoglądamy
poza skłonność umysłu,
by oddzielać się od świata,
i przyglądamy się aspektom życia,
które nie zostały jeszcze opanowane, 
orzekając, że są one po prostu złudzeniem.
Choć jest to prawdą, 
nieodpowiednim jest wniosek,
że można je pozostawić nieprzemienionymi.

Kto ma uszy niechaj słucha:
Nie jest po prostu możliwe przekroczenie

tego, czego nie chcesz uznać 
i objąć.
Wypieranie się jest fortelem ego,
by zapewnić, że twoje Ja
pozostanie uwięzione,
a ego pozostanie na tronie.

Droga Przemiany – Lekcja 2

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

I zaprawdę, ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Ufamy, że w tej chwili miewacie się dobrze. Ufamy, że w tej chwili jesteś gotowy, aby być w pełni tam, gdzie jesteś. Ufamy więc, że w tym właśnie momencie jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność za poczynione przez ciebie wybory, które dosłownie stworzyły środowisko, którego teraz doświadczasz: krzesło, na którym siedzisz, ściany wokół ciebie, rzeczy, które wiszą na ścianach, osoby, które znajdują się w pobliżu ciebie, osoby, z którymi jesteś w związkach, osoby, z którymi pracujesz, z którymi się bawisz, z którymi rozmawiasz. Ufamy, że w tej chwili, o święte Dziecię Boga, ujrzysz jak bawisz się w Królestwie Chrystusa.

A jeśli nie… jeśli słuchając tego powitania, w swym wnętrzu jesteś świadomy tego, że:

No cóż, właściwie to nie z takiej perspektywy zacząłem słuchać tego nagrania. Myślałem, że siądę i będę słuchał Chrystusa.

Jeśli jest w tobie jakaś część, jakiś przebłysk, jakiś ślad takiego punktu widzenia, wówczas zatrzymaj to nagranie w tej chwili. Następnie pobądź ze sobą i, jeśli chcesz, weź kilka głębokich oddechów. Wróć do pięciominutowego ćwiczenia bycia po prostu obecnością Chrystusa. Albowiem widzimy wyraźnie, że wielu z was zapomniało już, że to ćwiczenie istnieje.

Pod koniec tych pięciu minut po prostu przypomnij sobie, że to, co jest zawsze prawdziwe, zawsze jest prawdziwe: jedynie Miłość jest rzeczywista. I to, co jest rzeczywiste, nie może być zagrożone przez to, co nie istnieje prawdziwie. I w każdym momencie, w którym twe postrzeganie nie wypływa z pamięci tego, kim jesteś, trwasz nierzeczywistości. Kiedy zauważysz to, nie śpiesz się i użyj czasu konstruktywnie, by powrócić do Prawdy. Zatrzymaj nagranie, jeśli musisz – nigdzie nie odchodzimy – i wróć tu za pięć minut.

Droga Przemiany jest prosta, bowiem wchodzenie do Królestwa drogą wysiłku nie może płynąć z przewodnictwa Ducha Świętego. Tam bowiem, gdzie jest wysiłek, tam jest oddzielna wola, zwana ego, która wierzy – i bardzo chciałaby cię do tego przekonać – że jest mała, bezsilna i wie, że jest przeniknięta lękiem. Miłość nie wymaga żadnego wysiłku, tylko odrobinę chęci koniecznej, by pozwolić jej płynąć z głębi twego jestestwa poprzez ciebie, tak by mogła być szerzona w całym Stworzeniu.

Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany wymaga tylko, byście pozwolili sobie na gotowość niezbędną, by wdrożyć w praktykę używanie czasu inaczej. Nie, nie oznacza to, że musisz zrezygnować z pracy i przenieść się gdzieś do jakiejś małej chaty na szczycie góry. To niekoniecznie byłoby innym użyciem czasu. Natomiast Droga Przemiany zdecydowanie wymaga, żebyś zaczął od prostego rozpoznania, że nie może istnieć żaden zbiór postrzeganych okoliczności, które naprawdę miałyby moc, by oddzielić cię od twego Boga. Żadne okoliczności, żaden zbiór powiązań – ani pogoda, ani określona suma pieniędzy, jaką pozwalasz sobie otrzymywać za wydatkowany czas – nic w tym świecie nie ma mocy, by oddzielić cię od twego Boga.

To ty masz władzę nad wszystkim. Co ta idea władzy oznacza? Oznacza ona, że ty jesteś źródłem mocy, która może dokonać wyboru, jak będziesz widział to, co jest wokół ciebie, jak będziesz to postrzegał, jakie będziesz miał główne przekonania na ten temat. To ty masz moc przeniknięcia iluzorycznej zasłony świata i zobaczenia Serca, Istoty czy też Prawdy, czy też Chrystusowego Dziecięcia we wszystkim – w źdźble trawy, w płaczu dziecka, w szczekaniu psa, w przysłanych pocztą rachunkach do zapłacenia.

Dlatego też Droga Przemiany nie wymaga od ciebie, byś zmieniał okoliczności, w jakich się znajdziesz. Wymaga jedynie, byś zmienił swą postawę wobec nich poprzez rozpoznanie, że okoliczności są nieszkodliwe; poprzez rozpoznanie, że to ty przywołałeś do siebie wszystkie rzeczy.

Wielu jest takich, którzy nauczają, że musisz usiąść i głęboko się zastanowić, dlaczego zrobiłeś to, dlaczego zrobiłeś tamto i… o mój Boże! Powiadam wam: wszystko, czego potrzeba, by zacząć, to gotowość zaakceptowania, że w owej wielkiej tajemnicy świadomości ty jesteś mocą i źródłem wszystkiego, co myślisz, wszystkiego, co widzisz, wszystkiego, co czujesz, wszystkiego, czym chcesz być i co chcesz czynić. Trwasz w tej wolności nieustannie.

Droga Przemiany opiera się więc po prostu na tym:

Jak zdecyduję się wykorzystać swój czas? Znajdując się tutaj, w tej chwili, czy pamiętam, że jestem wolny, by widzieć rzeczy inaczej? Jestem wolny, by patrzeć na świat z miłością. Nie muszę czekać aż coś na zewnątrz mnie stanie się dla mnie bodźcem, który wywoła miłosną reakcję.

Nie musisz czekać, aż twój małżonek przyjdzie i cię przytuli, gdy tego tak bardzo pragniesz. Nie musisz czekać na telefon od mamy, żeby usłyszeć od niej, jak błaga cię o wybaczenie za to, jak okrutnie cię traktowała, gdy dorastałeś. Nie musisz czekać, aż obecny prezydent odejdzie z Białego Domu. Nie musisz czekać na list z zaproszeniem do konkursu, w którym zostaniesz zwycięzcą i wygrasz miliony dolarów. Nie musisz czekać, aż stanie się to wszystko. Jesteś wolny właśnie teraz.

Ale być może uwięziłeś siebie, czekając, aż Miłość zjawi się z zewnątrz, by uruchomić w tobie reakcję – kiedy ją poczujesz lub rozpoznasz – tak, byś w końcu poczuł, że kochasz. Ci, którzy wiedzą, czym jest życie samotne, nie są ograniczani w dawaniu Miłości. I ci, którzy wiedzą, czym jest samotność, nadal mają moc, aby postanowić kochać. Nigdy nie może ci ona zostać odebrana.

Oto zatem proste ćwiczenie, które chcemy wam dać. Następnym razem, gdy znajdziesz się sam i gdy może poczujesz się trochę samotny, i gdy zauważysz, że kotłują ci się w głowie różne myśli, i może czujesz się słaby i nie w sosie, weź do ręki to, co nazywacie książką telefoniczną. Weź trzy głębokie oddechy i z każdym oddechem powiedz sobie:

W Rzeczywistości pozostaję taki, jakim zostałem stworzony. Jestem Świętym Dzieckiem Boga.

Następnie zwyczajnie otwórz książkę telefoniczną. Połóż rękę na jednej ze stron z wieloma nazwiskami i numerami telefonów i daj się poprowadzić wewnętrznemu odczuciu do któregoś numeru i nazwiska. Rozpoznasz to odczucie. A następnie, zwyczajnie dla zabawy, zadzwoń do tej osoby.

A kiedy ktoś odbierze, zwyczajnie powiedz mu:

Nie chcę niczego Pani sprzedać. Potrzebuję tylko piętnastu sekund Pani czasu. Wiem, żeśmy się nigdy nie spotkali, ale siedziałem sobie w fotelu i przypominałem sobie, że Prawda jest zawsze prawdziwa. I dzwonię, żeby przypomnieć Pani, że jest Pani kochana przez Boga! Nigdy Pani nie zawiodła. Nigdy nie zrobiła Pani niczego złego. Pozostaje Pani czysta i niewinna, również w tej chwili. I chciałem Pani dać swe błogosławieństwo. Dobrego dnia. Do widzenia.

Albowiem świat, w którym żyjesz, ma tylko jeden cel. To jest ten sam cel, jaki mają wszystkie wymiary stworzenia: być szerzeniem Miłości Ojca. Właśnie tym bowiem jest Stworzenie. A więc celem jest szerzyć tę Miłość z tego świata, z tego wymiaru. Każdy z was ma tylko jeden skarb, tylko jeden skarb. Nie jest to twoje dziecko. Nie jest to twój współmałżonek. Nie jest to twój nowy, stojący w garażu samochód. Twoim skarbem jest twoja Rzeczywistość jako nieograniczonego, świętego i jednorodzonego Dziecka Boga. Jesteś polem świadomości, poprzez które Ojciec chce szerzyć Siebie Samego.

Oznacza to, że jeśli to jest twój jedyny skarb, to swą największą radość odkryjesz, gdy będziesz pielęgnował w sobie nawyki umysłu, nawyki ciała, nawyki wyboru, które zaczną zestrajać to, co myślisz, co widzisz i co czynisz, z Prawdą, która jest zawsze prawdziwa. Albowiem odnajdziesz swoją radość, gdy rozpoznasz, że istniejesz po to, by szerzyć swój skarb. Czyniąc tak, natychmiast dodajesz do skarbu twego Ojca, którego jedyną wolą jest szerzyć To, Czym On Jest, na zawsze – bez ograniczeń i bez końca. A Bóg jest jedynie Miłością.

Oto zaś wielka rzecz dotycząca MiłościMiłość nie wymaga, by zaistniał jakiś zbiór warunków zanim Ona będzie mogła zaistnieć. W jaki sposób różni się to od niektórych rzeczy, których doświadczasz w życiu? Możesz być pewien, że jeśli chodzi o ciało, to muszą zaistnieć pewne warunki zanim ciało zaspokoi swój głód lub pragnienie. Muszą zostać  spełnione pewne warunki zanim ciało przestanie drżeć na zimnie. Wasz świat opiera się na odwróconym do góry nogami postrzeganiu, iż muszą być spełnione pewne warunki, zanim wybierzesz pokój zamiast wojny, wybaczenie zamiast osądu, Miłość zamiast lęku.

A kiedy warunki na zewnątrz mnie się zmienią, wówczas wybiorę Miłość.

Często mówię, że świat jest po prostu odzwierciedleniem niepoczytalnego wyboru wyparcia się Miłości i oddania się lękowi. Świat jest całkowitym przeciwieństwem Prawdy Królestwa. Świat jest przeciwieństwem Rzeczywistości. Droga Przemiany polega więc na pełnym odwróceniu systemu myślenia, którego nauczyłeś się w świecie. Jednak odwrócenie tego systemu myślenia nie jest zwykłą praktyką powtarzania do znudzenia w umyśle nowych idei. Owo odwrócenie myśli musi przeniknąć całe pole ciało-umysłu – które jest niczym więcej niż polem twej świadomości – abyś wiedział, że nastąpiła zmiana.

Tak więc kiedy znajdujesz się w danych okolicznościach, które kiedyś wydawały się wywoływać osądy, lęk, gniew, zranienie czy smutek, rozpoznajesz:

Mój Boże, całe ciało odczuwam inaczej. Po prostu mam chęć, by kochać. Czuję się całkowicie bezpieczny. O co więc tutaj chodzi? Och, pamiętam czas, kiedy tego rodzaju okoliczności wywołałyby smutek, zranienie, gniew i lęk. A teraz po prostu myślę, że jest to piękne miejsce, w którym mogę być, bowiem mogę tutaj szerzyć Miłość Chrystusa. Ach, co za radość! Co za skarb! Dzięki Bogu, że mam tę chwilę, w której mogę być ogosławieństwem, które błogosławi świat!

A czymże jest świat, jeśli nie związkiem, w którym znajdujesz się w każdej chwili?

Zatem, umiłowani przyjaciele, użycie czasu jest kluczowe. Użycie czasu determinuje na wszystkich poziomach to, czego będziesz doświadczał w swoich jutrach. I długo po tym, jak ciało przestanie być narzędziem nauczania i uczenia się, do którego tak bardzo jesteś przywiązany, długo po tym, jak ciało umrze, ty zaprawdę nadal będziesz nieustannie wkraczał w swoje jutro. Albowiem jesteś słonecznym promieniem posłanym ze słońca, posłanym z Umysłu Boga. A to Światło nigdy nie przestaje podróżować – by użyć przestrzennego określenia. Nigdy nie przestaniesz tworzyć. Nigdy nie przestaniesz doświadczać.

Oto jedyny wybór, jaki kiedykolwiek stoi przed tobą:

Czy zechcę wziąć odpowiedzialność za zrobienie tego, co muszę zrobić, aby wykorzenić każde błędne postrzeganie, każdą przeszkodę dla obecności Miłości, każde ograniczone przekonanie, jakie kiedykolwiek przyswoiłem na temat kogokolwiek lub czegokolwiek – a zwłaszcza na swój temat? Kiedy postanowię przyjąć odpowiedzialność za pielęgnowanie tej doskonałej pamięci, że ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy, tak abym mógł postrzegać rzeczywisty świat?

…ową rzeczywistość, która jaśnieje we wszystkim… która jest obecna w samym materiale, z którego zrobione jest krzesło, na którym siedzisz… która dosłownie przenika ciało, o którym myślisz, że jest tak gęste i twarde. Lub może trochę zwiotczałe, jeśli nie ćwiczyłeś ostatnio.

Rzecz w tym, że Doskonały Blask Świętej Obecności Boga przenika wszystko, co widzisz – wszystko. Kamień, liść, papierek porwany przez podmuch wiatru – nawet czyjś okrzyk lęku i gniewu zawiera w sobie – jeśli zechcesz to przyjąć – doskonałą Miłość Boga. Albowiem twój Ojciec nigdy się nie wycofuje, nie odsuwa od nieograniczonego i doskonałego Przedłużenia Siebie Samego. A Bóg jest jedynie Miłością. I jeślibyś w pełni nie przebywał w tej Miłości w tym momencie, natychmiast przestałbyś istnieć. Nie mam na myśli jedynie śmierci. Chodzi mi o to, że dosłownie przestałbyś istnieć. W żadnym umyśle nie byłoby ani śladu myśli czy też wspomnienia o tobie. Ty Jesteś tylko z powodu tego, że Miłość Jest.

Oto dlaczego kiedyś powiedziałem:

Sam z siebie nic nie potrafię uczynić, lecz mój Ojciec czyni te rzeczy przeze mnie.

Nie powiedziałem:

Nauczyłem się tych rzeczy od mego Ojca i teraz będę sprawcą oraz wykonawcą.

Uznałem swą pełną bezradność, moją pełną zależność od Ojca. Wypleniłem wszelkie postrzeganie, że jestem tożsamością oddzielną od Boga. Przestałem oddawać władzę temu maleńkiemu komarowi, wykrzykującemu w bezmiarze przestrzeni:

Niech się dzieje wola moja!

Gdy w tej chwili siedzisz w fotelu – mam nadzieję, że trzymasz na kolanach swój Dziennik Przemiany i specjalnie kupiony w tym celu długopis – pamiętaj jedną rzecz: cały czas jesteś w pełni zależny od wszechogarniającej Rzeczywistości Miłości, która dała ci istnienie ze Swego pragnienia, by szerzyć Jej skarb – radość. Oto jest rzeczywistość tego, kim jesteś w tej chwili. Jesteś niczym fala, która wyłoniła się z Oceanu Bożej doskonałej i świętej Miłości. Ani przez chwilę nie mógłbyś być od niej odcięty. O tak, rzeczy się zmienią jutro. Tak, będzie taki punkt, w którym ciałprzestanie funkcjonować i umrze. Tak, nadejdzie taka chwila, że wszystko, co widzisz przed sobą, zniknie i już tego nie będzie, albowiem wszystko, co pojawia się w czasie, kończy się w czasie. Tak właśnie jest. A jednak jesteś wolny, by pielęgnować zdolność postrzegania rzeczywistego świata, zdolność widzenia, poznania, odczuwania, smakowania, bycia i szerzenia Tego, co jest Rzeczywiste. I jedynie Miłość spełnia warunki tej definicji.

Dlatego też ponownie, jako rodzaj ćwiczenia, zatrzymaj się na chwilę. I jeśli oczy masz zamknięte, otwórz je i rozejrzyj się dokoła. Jaka jest pierwsza rzecz, którą widzą twe oczy? Bądź z nią. Nie śpiesz się z osądzeniem, czy to jest świeczka, kwiat czy obraz. Po prostu bądź z tym. Pozwól ciału się rozluźnić. Przestań tak wiele myśleć. Czym jest ta rzecz? Czy naprawdę wiesz, czym ona jest i czemu służy? Opisujesz ją. Dajesz jej nazwę, tak jak kiedyś Adam nazwał zwierzęta w opowieści o rajskim Ogrodzie Eden. Ludzki umysł wierzy, że kiedy już nazwał bądź określił daną rzecz, to w wyniku tego ją poznał. To się nazywa samozadowolenie egotycznej wiedzy.

Ale czy naprawdę wiesz, czym jest ta rzecz? Czy rozpoznajesz, co się wydarzyło, by doprowadzić do jej zaistnienia? Jak wiele umysłów było zaangażowanych w uformowanie tego stworzenia? Z jakich materiałów jest ono zrobione? Skąd pochodzą te materiały? Jaka roślina, jaka skała, jaki metal został odkryty i wydobyty z ciała Ziemi, aby stać się tym kształtem? Jakim cudem to się wydarzyło? Jakie jest pochodzenie samych molekuł i atomów? Czym jest ta rzecz, na którą patrzę?

Czy potrafisz znaleźć w sobie takie miejsce, w którym będziesz spoczywał w podziwie i zadziwieniu, rozpoznając swą całkowitą niewiedzę? Nie zrobiłeś tej rzeczy. Nie potrafisz nawet znaleźć momentu, w którym ta rzecz zaczęła pojawiać się jako myśl w czyimś umyśle. Jesteś zupełnie nieświadomy momentu zrodzenia substancji, z której wykonany został ten obiekt. Spójrz więc na niego z nabożnym zadziwieniem i rozpoznaj, że wyłonił się on z tego samego miejsca, co ty – z tajemnicy, kompletnej, czystej tajemnicy. Czy nie odczuwasz zatem z tą rzeczą bliskości? Czy nie jesteś z nią w związku? Czy możesz więc zacząć odczuwać świętość, w której spoczywa ów związek? Albowiem tajemnica jest święta i wykracza poza nawet największe umysły. Najwięksi filozofowie nie potrafią pojąć pola tajemnicy, z której biorą swój początek wszystkie związki.

A teraz patrząc na ten obiekt, bez względu na to, czym on jest, rozpoznaj, że przywołałeś go, by wszedł z tobą w związek. Zastanów się przez chwilę i zadaj sobie pytanie:

Z jakiej wibracji świadomości po raz pierwszy przywołałem ten obiekt do siebie?

Być może będziesz pamiętał jego zakup w sklepie. Zobacz, czy jesteś w stanie odkryć ów pierwszy moment w pamięci, w świadomości, kiedy to obiekt ten wszedł w pole twej świadomości. Co się wówczas działo? O czym myślałeś, jeśli w ogóle coś myślałeś? Co było twą motywacją, by wnieść ten obiekt w przestrzeń swego domu? Jeśli jesteś w domu przyjaciela, pytanie pozostaje takie samo. Co było twą motywacją, aby być tu, gdzie jesteś teraz? Jakich wyborów dokonywałeś w świadomości?

Teraz znów proponujemy, żebyś zatrzymał to nagranie i spędził około pięciu minut, powtarzając to ćwiczenie z kilkoma obiektami bądź rzeczami, które widzisz w pokoju wokół ciebie. Nie zapominaj, że możesz włączyć w to nawet twe kolano, rękę, obrączkę na palcu czy skarpetki na nogach. Baw się tym ćwiczeniem. Ale pamiętaj, nie wywieraj presji na mózgu, to znaczy nie myśl tak intensywnie. Zrelaksuj ciało. Siedź w fotelu tak, jakbyś był Chrystusem i po prostu spoglądaj i przejdź przez pytania w rodzaju tych, jakie wam daliśmy. A jak skończysz, będziemy kontynuowali…

No i jak wam poszło? Umiłowani przyjaciele, to ćwiczenie jest bardzo, bardzo podobne do ćwiczenia, jakie dali mi esseńscy nauczyciele, kiedy byłem bardzo młody. Spędzałem godziny – godziny – nie tylko pięć minut, ale dosłownie godziny wykonując to ćwiczenie. Wykonywałem je w domu mego ojca. Wykonywałem je w synagogach. Robiłem je na ulicach wiosek. Moim ulubionym miejscem i czasem był zmierzch, gdy zaczynało zachodzić słońce. I wykonując je, obserwowałem kolory i odczuwałem na skórze zmianę temperatury powietrza. Gdy patrzyłem na podmuchy tańczącej wśród traw wieczornej bryzy, gdy słyszałem śpiew ptaka, byłem z tymi rzeczami, tak jak prosiłem was, byście byli obecni z rzeczami w waszym pokoju. I godziny mijały, gdy siedziałem i starałem się patrzeć na każdą gwiazdę na niebie, zadając sobie te same pytania:

Czy potrafię odkryć źródło tego, co widzę? Skąd to przyszło? Jak to mogło zaistnieć? Co było tego przyczyną?

I gdy zaczynałem odczuwać, że to ja przywołuję te rzeczy do swego doświadczenia, zacząłem rozróżniać, co przynosi mi prawdziwą radość – nie tylko chwilę przyjemności czy satysfakcji, bądź poczucie bezpieczeństwa, ale to, co wywołuje prawdziwą radość. I odkryłem, że zawsze przynosiły mi radość te chwile, gdy byłem gotów poddać się nabożnemu zadziwieniu tajemnicą, gdy byłem gotów przenikać myśli, spostrzeżenia, postawy i definicje, jakich nauczył mnie świat. Patrzeć na talerz i nie widzieć tylko talerza, ale widzieć odsłaniającą się przede mną tajemnicę. Siedzieć i patrzeć na gwiazdę. Siedzieć i patrzeć na święty tekst. Siedzieć i patrzeć na chorego, który siedzi przy pokrytej kurzem drodze – i nie widzieć żadnej różnicy, widzieć wszystko przeniknięte tą samą Tajemnicą, obecnością Miłości mego Ojca. Zacząłem przeczuwać, że właśnie ta Miłość przenikała mnie, że ów ciało-umysł, o którym myślałem, że jest mną, Jeszuą, synem Józefa, wyłaniał się z Tajemnicy… z wnętrza Tajemnicy… z wnętrza Tajemnicy… że to nie ja sam siebie stworzyłem! I ostatecznie uświadomiłem sobie, że nawet ja, Jeszua, syn Józefa, byłem Tajemnicą, z którą byłem w związku.

I zdecydowałem się trwać w związku z moim własnym ja, tym, co nazywamy ciało-umysłem, tym szczególnym poczuciem świadomości, w którym mówisz: „ja jestem”. Zdecydowałem się być w związku z całością mego Ja – z umysłem, duchem, duszą, emocjami, ciałem – z tym samym poczuciem nabożnego zadziwienia i tajemnicy, z jakimi siedząc nocą na zboczu wzgórza patrzyłem na najdalsze gwiazdy. I to zmieniło wszystko. Zrezygnowałem z definicji siebie samego. Nie widziałem siebie jako syna cieśli. Nie widziałem siebie jako Żyda. Nie widziałem siebie już dłużej jako ucznia Esseńczyków.

Zacząłem widzieć moje Ja jako tajemnicze przedłużenie czegoś poza moim zrozumieniem. Ujrzałem, że moje Ja jest niczym promień słoneczny względem słońca. Zobaczyłem moje Ja jako samą tajemnicę Bożej obecności, odsłaniającej się w królestwie rzeczy przejawionych. Zobaczyłem, że wszystko, o czym myślałem, włączając w to ciało, było tymczasowe, że było toczącą się wiecznością, że czymkolwiek było to, co mnie rodziło, było Ono wieczne, i gdybym tak mógł tylko w Tym spocząć, gdybym tak mógł w Tym trwać, gdybym tak módo Tego wracać – z każdym oddechem – wówczas mógłbym podłączyć się do Mocy Samego Stworzenia. I usuwać się z drogi, usuwać się drogi, usuwać się z drogi. I zanurzać się jeszcze głębiej w Tajemnicę za Tajemnicą i w kolejną Tajemnicę.

Od tego dnia nigdy nie pozwoliłem swemu umysłowi spocząć. Nigdy nie podjąłem decyzji, że to już koniec. Nigdy nie broniłem ani jednego swojego sposobu postrzegania kogokolwiek bądź czegokolwiek. I używając czasu mądrze, z biegiem czasu pielęgnowałem gotowość i zdolność szukania wpierw Królestwa, aż do takiego stopnia, że czyniłem to zanim wypowiedziałem jakiekolwiek słowo, zanim wykonałem jakikolwiek gest ciała:

Ojcze, spoczywam w Tobie. Jak chcesz przeze mnie żyć w tym momencie? Niech będę tego świadkiem! Niech to poczuję! Niech tego zakosztuję! Weź i zanurz mnie coraz głębiej w Swą tajemnicę! Chcę Ciebie całego!

I jeśli mogę tu coś wyznać, to to nigdy się nie skończyło. Nadal powtarzam:

Ojcze, chcę Ciebie całego!

Droga Przemiany jest gotowością, by używać czasu inaczej. W podróży każdego człowieka musi przyjść taki moment, w którym pochylasz głowę i pojawia ci się myśl:

Chcę tylko Boga i już dłużej nie dbam o to, czego to będzie wymagało, czego będzie potrzeba. Poddaję się tej Tajemniczej Sile, którą jest Życie, prosząc tylko, abym został przemieniony w doskonałe Pole Świadomości, poprzez które Miłość płynie bez przeszkód.

I na końcu odkryjesz, że jedyną przeszkodą jest lęk i jakaś forma jego wyrazu. I za każdym razem, gdy zaczynasz odkładać lęk na bok i dokonujesz wyboru błogosławienia tego świata z poziomu doskonałej świętości twego związku z Bogiem, za każdym razem, gdy śmiesz być tak arogancki w oczach świata, że odważasz się być obecnością Chrystusa, za każdym razem, gdy odprężasz umysł i ciało, i rozpoznajesz:

Sam z siebie niczego nie czynię. Coś mną żyje i właśnie Temu się poddaję.

– będziesz wówczas pielęgnował taki sposób bycia w świecie, którego tutaj w świecie nie ma. To znaczy taki, który nie zawiera się w tym trybie postrzegania, z którego powstaje świat.

Będziesz inny. Będziesz wyglądał tak samo, ale nie będziesz tym kimś, kogo znał świat. Będziesz mówił tak, jak zawsze mówiłeś. Będziesz rozpoznawał swój numer PESEL. Jednak będziesz miał konkretne poczucie, że żyjesz, jednak nie żyjesz ty, lecz On Jeden żyje tobą. Jakoś nierozerwalnie i niewytłumaczalnie będzie ci dane być Polem Świadomości, które staje się świadkiem tego, jak Życie żyje tobą. I będziesz wiedział, że jest to święte. Będziesz wiedział, że jest to piękne, że właśnie teraz, gdziekolwiek byś nie był w tym momencie, jesteś ucieleśnieniem i ekspresją Tajemnicy – Miłością na zawsze szerzącą Siebie Samą. Jesteś samą Radością Boga!

I będziesz taki cały czas przez całe swe istnienie. Nigdy nie będzie takiego czasu, w którym przestałbyś być. Ale gdy zdecydujesz się porzucić bronienie postrzegania siebie, z którym się utożsamiłeś, gdy wybierzesz rezygnację z kurczowego trzymania się lęków, które według ciebie są uzasadnione, i osądów, które według ciebie są prawdziwe, gdy zrezygnujesz z kurczowego trzymania się świata, który wytworzyłeś, popłynie przez ciebie Stworzenie:

Sam z siebie niczego nie czynię. Jestem zwyczajnie świadkiem przepływu Miłości przeze mnie. Używam czasu mądrze, aby pielęgnować doskonałą pamięć rzeczywistego świata. Nie jestem więźniem czasu i przestrzeni. Nie jestem tym ciałem. Używam go jako narzędzia, by formować i kształtować to, co może w tym świecie szerzyć Miłość w każdej chwili.

A zatem doszliśmy do dobrego punktu końcowego naszej drugiej przygody na Drodze Przemiany. Zauważ ponownie, jakie myśli, jakie obrazy, jakie rzeczy wybrałeś do zapisania w swoim dzienniku. Zauważ uczucia, jakie pojawiają się w ciele, nawet teraz. Zauważ myśli, obrazy, wyobrażenia, których echo być może słyszysz w polu umysłu. Nie przebywasz nigdzie indziej, jak tylko w nieskończoności Bożej obecności. I mistrzostwo przychodzi, gdy ostatecznie wybierasz uwolnienie się od wszelkiego przywiązania do lęku. I w doskonałym poddaniu się uwalniasz się od snu samego śniącego i pozwalasz Tajemnicy Życia, by żyła tobą, bez przeszkód, bez lęku, w doskonałym poznaniu, że:

Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Nic nie muszę czynić, by dotrzeć do Boga. Muszę jedynie uwolnić się od paru rzeczy tak, aby to Bóg mógł dotrzeć do mnie.

Umiłowani przyjaciele, zwróćcie baczną uwagę na to, czym – czasami w bardzo subtelny sposób – podzieliliśmy się z wami w tej godzinie. Bardzo gorąco radzimy, abyś przesłuchał to nagranie kilkakrotnie w różnych miejscach o różnym czasie – może o trzeciej nad ranem, a może o północy. A kiedy nadejdzie wiosna, by znów ogrzać Ziemię, weź to nagranie i znajdź małe wzgórze, gdzie możesz wpatrywać się w gwiazdy i może pobądź z nimi inaczej.

Wracaj do tego nagrania, gdy czujesz się udręczony bądź zestresowany. Spoglądaj na te wszystkie różne okoliczności, które według ciebie mają moc, aby ograniczać twój wybór, bądź rozpraszać twą energię. I słuchaj tego nagrania w różnych okolicznościach: gdy jesteś smutny, gdy jesteś samotny, gdy się zamartwiasz, gdy w pokoju jest pięćdziesiąt tysięcy przyjaciół (no dobra, może pozostańmy przy dziesięciu albo piętnastu). Słuchaj go na ławce w parku, albo na ławkach wielkich galerii handlowych, dokąd wielu przychodzi, by czcić swego boga „rzeczy” i wymieniać na nie swe złote monety – wy nazywacie to robieniem zakupów. Ty natomiast kupuj nową jakość świadomości, nowy sposób bycia, taki, który przenika to, co – jak wierzysz – widzisz, i który ujawnia ci doskonałą harmonię Królestwa, obecność Miłości Boga.

Nikt nie podejmie tej podróży za ciebie. Nikt, kogo widzisz, ani nikt, z kim mieszkasz, nigdy nie podejmie tej podróży do Boga za ciebie. Zatem rozpoznaj, jakie są twe priorytety, i szukaj wpierw Królestwa. A nade wszystko wiedz, że nie jesteś sam. Wszak my zawsze jesteśmy z tobą. I zakończę, wyznając:

Kocham cię.

Pokój więc niech zawsze będzie z wami.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.

Webcasty z Saritą i Israelem w języku angielskim

Drodzy nasi Przyjaciele, ten wpis kierujemy do tych z Was, którzy znają język angielski i byliby zainteresowani uczestniczeniem w cyklicznych webcastach Sarity i Israela, które odbywają się na żywo dwa razy w miesiącu. Tematyka wiąże się z pogłębieniem praktyki Drogi Serca, ale tak naprawdę spotkania te pomocne będą dla każdego na Ścieżce Drogi, poruszając wiele praktycznych aspektów, m.in. pracę z oddechem, radykalnym wglądem, szczerym spojrzeniem w swój umysł, itp. Niejednokrotnie podczas tych spotkań Israel channeluje na żywo Radę Chrystusową, czy też „Ród”, jak go określa w Drodze Jeszua. Dwa tygodnie temu odbył się pierwszy webcast tegorocznej serii, piękne nagranie z prowadzonego przez Saritę spotkania jest publicznie dostępne pod poniższym linkiem, zapraszamy do wysłuchania:

Nagranie wideo z sesji 27.01.2019 r.

Dwa pierwsze spotkania mają formułę otwartą dla wszystkich zainteresowanych, kolejne będą już zamknięte i udział w nich brać będą ci, którzy dokonają rejestracji na stronie Programu.

Informacje o tym jak dołączyć do dzisiejszej grupy na żywo oraz szczegóły na temat formuły spotkań, rejestracji, opłat, itp. znajdziecie na grupie facebookowej:
Way of Mastery Online Deepening with Sarita and Israel

oraz na stronie Programu (chwilowo nie działa, zostanie uruchomiona w najbliższych dniach): Way of Mastery Online

Pozdrawiamy!

MiR

Kameralne spotkanie z Marią i Rafałem – 9 lutego

NA DRODZE MISTRZOSTWA

~ kameralne spotkania z Marią i Rafałem ~

Maria i Rafał

 

Przyjaciele, od stycznia 2019 roku chcieliśmy serdecznie zaprosić Was na kameralne spotkania w Duchu w naszym mieszkaniu w Warszawie. Otwieramy je dla Przyjaciół Serca, którzy czują, że rezonują z nami, z naszą energią i z tym, co robimy, oraz odczuwają wewnętrzne prowadzenie, by nawiązać z nami kontakt i połączyć się w rozpoznaniu dusz, duchowej komunii, spotkaniu w Duchu.

 

 

CELE SPOTKAŃ

  • wejście w głębszy kontakt z samym sobą, z prawdą własnego serca, ze Źródłem;
  • eksplorowanie wielowymiarowych aspektów swej Istoty;
  • rozpoznanie lub przypomnienie o celu własnej duszy;
  • otwarcie na potencjał i moc inspirowanej przez Ducha wyobraźni;
  • wzmacnianie świadomości bycia Mistrzem, nieograniczonym Twórcą własnego doświadczenia;
  • wsparcie w praktyce Drogi Serca i Drogi Przemiany;
  • kontakt z Przyjaciółmi spoza czasu (przez niektórych nazywanymi Wniebowstąpionymi Mistrzami);
  • odprężenie w świadomości Opieki Siły Wyższej i poddanie się Jej Przewodnictwu na każdym polu swego istnienia;
  • połączenie z braćmi/przyjaciółmi na Drodze Serca, świadomość przynależności do większej Rodziny Duchowej – uświadomienie sobie wsparcia i inspiracji, jakie otrzymujemy od tych, którzy kroczą wraz z nami do Domu i tego, jak my możemy wspierać i pomagać innym;
  • rozluźnienie w Świetle i przyzwolenie na oczyszczenie swych schematów myślenia i wzorców przekonań;
  • rozpoznanie swojego unikalnego przejawienia Mocy i Światła, i pozwolenie, by rozpoznany już płomień własnego szerzenia nie gasł więcej i nie był ukrywany przed światem – przyjęcie swej roli w czasie przemian;

FORMA SPOTKAŃ

Forma spotkań jest szeroko otwarta, my przede wszystkim czujemy, że mamy pozwolić Duchowi wszystko zaaranżować – to, kto się pojawi na danym spotkaniu, co się zadzieje, czemu będziemy się przyglądać, jaka energia zechce przejawić się w danym czasie. Ze swej strony z radością podzielimy się naszym sercem, doświadczeniem, wiedzą, duchowym wglądem i wizją, naszą drogą i przemianami, przez które przechodziliśmy i przechodzimy.

Kameralność tych spotkań pozwoli nam poświęcić więcej uwagi temu, co każdy z Was przyniesie, a jednocześnie da nam wszystkim możliwość skorzystania z energii i wsparcia grupy. Jesteśmy pewni, że nie będzie przypadków w tym, kto i kiedy poczuje, by wziąć udział w spotkaniu.

ZASADY SPOTKAŃ

  • pozwalamy sobie dobrze się bawić w gronie Przyjaciół Serca, w atmosferze otwartości i szczerości;
  • dbamy o to, by atmosfera spotkania była przepełniona szacunkiem do Siebie samego i do innych, oraz poczuciem bezpieczeństwa i komfortu;
  • wszystko, co zadzieje się podczas spotkania, zostaje w grupie, szanujemy swoich towarzyszy na Drodze i zachowujemy to, co się pokazało, dla siebie;
  • spotkania te nie są terapią, nie mają na celu zastąpienia profesjonalnej pomocy psychologicznej czy lekarskiej; to spotkanie przyjaciół inspirujących się nawzajem do wejścia w głąb serca i pracy z Duchem oraz uświadamiających sobie i umacniających pamięć swojego mistrzostwa i mocy;

Spotkania będziemy organizować w różnym czasie, jeśli tylko zbierze się grupa minimum trzech, a maksimum pięciu osób. Najczęściej odbywać się one będą w soboty, z ewentualnością otwarcia na inne dni, jeśli weekend będziemy mieli zajęty lub jeśli zgłoszą się osoby, które chcą spotkać się innego dnia. Spotkania trwać będą od godz. 11.00 do 15.00 z przerwą na wspólny poczęstunek, kawę, herbatę, przekąski. O kolejnych datach spotkań będziemy informować na tej stronie.

CZAS:
Obecnie przyjmujemy zapisy na spotkanie w sobotę 9 lutego.

MIEJSCE:
Warszawa, Stare Włochy.

ILOŚĆ OSÓB:
od 3 do 5 uczestników

KOSZT: 200 zł

ZAPISY:
Aby zapisać się na spotkanie, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska, numeru telefonu oraz daty spotkania.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w spotkaniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

Więcej informacji, w tym adres miejsca spotkania i konto do wpłat, będziemy przesyłać emailem do osób, która zapiszą się na spotkanie.

Pozdrawiamy ciepło!

Maria i Rafał

Spotkania z „Listami Jeszuy” w Warszawie i Wrocławiu

Drodzy Przyjaciele, chcemy Was poinformować, że nasz przyjaciel i współtłumacz materiałów zamieszczanych na tej stronie, Marek Konieczniak, założył Wydawnictwo Shanti Christo, za pośrednictwem którego już w styczniu br. na polskim rynku będzie można nabyć pierwszą z serii książkek Ścieżki Drogi MistrzostwaListy Jeszuy! Bardzo się cieszymy i równocześnie informujemy, że Wydawnictwo Shanti Christo organizuje dwa spotkania promujące to wydarzenie wydawnicze:

Podczas obu wydarzeń będzie można zakupić egzemplarz książki, spotkać się z Markiem, z nami oraz innymi przyjaciółmi na Drodze :). Wszystkie szczegóły znajdziecie w powyższych linkach.

I jeszcze niespodzianka od Wydawnictwa Shanti Christo – dla wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z Listami Jeszuy jeszcze przed premierą – pod tym linkiem znajdziecie plik pdf z pierwszym rozdziałem książki. Miłej lektury!

Do zobaczenia na spotkaniach!

 

Pielgrzymka do Izraela z Jayemem – kwiecień 2019 r.

Wszystkich anglojęzycznych miłośników Drogi Mistrzostwa informujemy, że w dniach 27 kwietnia – 8 maja 2019 r. odbędzie się pielgrzymka z Jayemem do Izraela. Z tego, co wiemy, przewidywana ilość uczestników na to wydarzenie to około 40 osób i na chwilę obecną zostało jeszcze 10 wolnych miejsc. Może ktoś z Was poczuje drgnienie serca i będzie zainteresowany wzięciem udziału w tej Pielgrzymce.

Szczegółowe informacje o tym Wydarzeniu oraz formularz rejestracyjny znajdziecie pod poniższym linkiem – 2019 Israel Pilgrimage with Jayem.

Jest to wydarzenie dla osób anglojęzycznych,
organizatorzy nie zapewniają tłumaczenia na język polski.

Na Nowy Rok 2019

Witajcie w Nowym Roku!

Możemy być wdzięczni za to, co przeżyliśmy w Starym Roku, ale nie musimy się tego trzymać. Badźmy więc wdzięczni za każdą chwilę, która przywiodła nas do tej obecnej, ale pozwólmy jej odejść. Badźmy wolni od przeszłości i otwórzmy się na Nowe, na Niespodziankę, na to, co nieskończone Źródło naszego Istnienia ma nam do zaoferowania w każdej przemijającej chwili. Odłóżmy to, co już nam nie służy, a to, co służyło nam do tej pory, niech się oczyści i przemieni w Deszczu Łaski.

Niech ten Rok będzie czasem cichego słuchania głosu Serca i podążania za tym, czego w głębi Duszy naprawdę pragniemy.

Niech ten Rok będzie czasem pamiętania, po co tu naprawdę jesteśmy. A jesteśmy tu, aby być obecnością Miłości w formie. Niech więc ten Rok będzie czasem, w którym ucieleśniamy Miłość, sprowadzamy Niebo na Ziemię, urzeczywistniamy naszą pełnię, nasze Mistrzostwo i twórczą niczym nieskrępowaną ekspresję naszego Chrystusostwa.

Kroczmy w tym Roku po tej Ziemi jako Twórcy, jako pełnoprawni obywatele Wszechświata, jako radosne i wolne Dzieci Boga, którym niczego nie brakuje. Przyjmijmy wszystkie Skarby, którymi chce nas obdarować nasz Stwórca w pełnej obfitości i pozwólmy im się szerzyć poprzez nas na cały świat.

Otwórzmy się też na Dar, jakim jest komunia serc, prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem.

Pamiętajmy, że nie ma w naszym życiu zwykłych chwil i że każda chwila jest naszą drogą do Boga. Doceńmy więc dar, jakim jest obecna chwila i przeżywajmy ją w pełni, wnosząc w nią całą naszą świadomość i miłość.

A przy tym wszystkim dobrze się bawmy!
Szczęśliwego Nowego Roku!
Tak orzekamy i tak się dzieje!

Z całą miłością,
Maria i Rafał

Power of Desire – workshop with Israel

THE POWER OF DESIRE
Intensive workshop with Israel Elijah Joy

March 20th – 24th, 2019
 Antoniów near Jelenia Góra, Poland

 

Beloved Friends,

Where do you place the passion of your desire, truly?

Take some deep breaths and give this question some attention. For what we desire we do indeed experience. It is very important.

How often have you felt inert, stuck or confused as your thirst for peace, love and joy seem contested by the lifethat appears to happen before you?

Could it be that you are creating this experience with an out-picturing of opposing desires?

The purification of Desire. The reclaiming of our Power to choose consciouslyand to see that choice manifest as experience, this is what we will be focussing upon in our time together.

We will explore…

  • Where does opposition to Love persist in my mind?
  • Where do I play out old unconscious patterns of thinking?
  • What ancient desires to know fear yet remain empowered in my life?
  • What am I experiencing now? How am I creating this? 

And…

WHAT DO I TRULY WANT?

These questions and more will be our foundation. Using the tools of The Way of Mastery Pathway, its teachings and living practices, as given by Jeshua and cultivated by Jayem.

We will immerse ourselves in the essence of what is Truly desired, minute by minute and day by day.

With LovesBreath, Radical Inquiry and Holy Spirit we will encourage each other into embracing that which we have previously desired into creation.  And to gently focus our will into wanting what we actually want, truly and wholly now.

What is being offered?

LOVESBREATH
There will be an introduction to and a facilitation of LovesBreath. Learning how to relax our controlling mind and body, letting the Love of Spirit gently descend into form and allowing that Love, through the breath, to transform and awaken.

RADICAL INQUIRY
Engaging the breath, in the body, to open the mind to its own deeper patterns of thought and belief. Inquiring into the choices and the hidden desires that have been secretly driving the vehicle of our consciousness for some time, and offering the possibility to choose for something new.

SHALU
Using sound, breath, movement, presence and stillness to attune the body/mind, with Soul, Spirit and God. This will be a morning practice to awaken the body and prepare for the coming day.

AHBWOON CHANTING
The holy word Ahbwoon, signifying the Father Mother energy, miraculously birthing Itself through the breath of Life into the forms of ALL creation, residing in the very essence of our own physical, spiritual being. Chanting this Divine sound conditions the body and mind to receive the LovesBreath and to attune to the Light of the Holy Spirit.

AS WELL AS
In addition to these living practiceswe will LAUGH, DANCE and PLAY every day. There will be a channeling of the Christ Lineage through Israel and a ceremony in celebration of our Wholeness.

Will you join with us in this purification of our Desire and a wonderful co-creation of Love?

 


WHERE
Biały Dom Retreat Center
Antoniów 44 (near Jelenia Góra)

WHEN
March 20- 24, 2019

We start with dinner at 6 pm and opening gathering at 8 pm. Please arrive between 3 and 5 pm to register and unpack before dinner. Our gathering will end with lunch on Sunday at 2 pm.

PARTICPANTS: 40

COST 
1200 zloty (approximately 300 Euro, 260 Pounds) via TransferWise
The price includes: workshop, vegan meals (breakfast, lunch, dinner) and accommodation
(4 nights in double and triple bed rooms with bathroom and one 4 beds room)

INFORMATION AND REGISTRATION
Email address (Maria and Rafal):
spotkania@drogamistrzostwa.pl

BEAUTIFUL SURROUNDINGS IN THE NATURE
Biały Dom where our retreat is taking place is located in the beautiful village near Izery Mountains. It is surrounded by mountains, woods and meadows and welcomes you to relax and meditate.
See the photo gallery of the reatreat center.

TRAVEL
1. The closest airport are in Wroclaw (2 hours drive to the venue) and Warsaw (5 hours drive) and getting to the retreat center by car is the easiest and the fastest way.

2. You could also get on the direct train to Jelenia Góra (from Wroclaw it’s a 2 hours travel – with a very frequent connections and from Warsaw it’s 5,5 hours up to 9 hours travel depending on the connection) and then with a taxi to Antoniów.

Moc Pragnienia – warsztaty z Israelem

MOC PRAGNIENIA
Intensywne warsztaty z Drogą Mistrzostwa

20 – 24 marca 2019 r.
w Antoniowie k. Jeleniej Góry

Spotkanie poprowadzi Israel Elijah Joy,
nauczyciel Ścieżki Drogi Mistrzostwa z Anglii

Umiłowany Przyjacielu,

w czym tak naprawdę pokładasz pasję swego pragnienia?

Zaczerpnij parę głębokich oddechów i skup się na tym pytaniu. Czego pragniesz, tego doprawdy doświadczasz. To bardzo ważne.

Jak często czujesz się bierny, zablokowany lub zdezorientowany, gdy „życie”, które rozgrywa się przed Twoimi oczyma, wydaje się stawiać pod znakiem zapytania Twe pragnienie pokoju, miłości i radości?

Czy może być tak, że to Ty stwarzasz to doświadczenie poprzez tworzenie obrazów przeciwstawnych pragnień?

W tym czasie, który spędzimy razem, skupimy naszą uwagę na oczyszczeniu Pragnienia i na odzyskaniu naszej Mocy, dzięki czemu będziemy wybierać świadomie oraz zobaczymy, że nasz wybór manifestuje się jako doświadczenie.

Będziemy odkrywać…

  • Gdzie w moim umyśle nadal utrzymuje się sprzeciw wobec Miłości?
  • Gdzie odgrywam stare, nieświadome wzorce myślenia?
  • Jakie odwieczne pragnienia, by doświadczać lęku, pozostają jeszcze w mocy w moim życiu?
  • Czego doświadczam teraz? I w jaki sposób to stwarzam?

Oraz…

CZEGO NAPRAWDĘ CHCĘ?

Te i inne pytania będą naszym fundamentem. Używając narzędzi Ścieżki Drogi Mistrzostwa, jej nauk i żywych praktyk, danych przez Jeszuę i rozwijanych przez Jayema, zanurzymy się w samej istocie tego, czego PRAWDZIWIE pragniemy, minuta po minucie i dzień po dniu.

Używając Oddechu Miłości, Radykalnego Wglądu i Ducha Świętego, będziemy się wzajemnie wspierać w objęciu świadomością tego, czego kiedyś pragnęliśmy i co w związku z tym stworzyliśmy. Następnie zaś łagodnie skupimy naszą wolę na pragnieniu tego, czego prawdziwie i w pełni chcemy TERAZ.

Co oferujemy?

ODDECH MIŁOŚCI
Zapoznamy się z Oddechem Miłości i będziemy z nim pracować. Nauczymy się jak odprężać nasz kontrolujący umysł i ciało, pozwalając Miłości Ducha, by łagodnie zstąpiła w formę i przyzwalając na to, by poprzez oddech przemieniała nas i budziła.

RADYKALNY WGLĄD
Podążając za oddechem w ciele, otworzymy umysł na jego własne głębokie wzorce myśli i przekonań. Będziemy przyglądać się wyborom oraz ukrytym pragnieniom, które od jakiegoś czasu skrycie kierowały wehikułem naszej świadomości, i zaoferujemy możliwość wyboru czegoś nowego.

SZALU
Użyjemy dźwięku, oddechu, ruchu, obecności i ciszy, by ciało-umysł zestroić z Duszą, Duchem i Bogiem. „Szalu” to poranna praktyka, którą będziemy się posługiwać, by rozbudzić ciało i przygotować się na nadchodzący dzień.

INTONOWANIE „ABWOON”
Święte słowo „Abwoon” oznacza energię Ojca-Matki, która poprzez oddech Życia w cudowny sposób rodzi się we wszelkich formach stworzenia i która zamieszkuje w samej esencji naszej własnej fizycznej i duchowej Istoty. Intonowanie tego Boskiego dźwięku nastraja ciało i umysł na przyjmowanie Oddechu Miłości i zestrojenie się ze Światłem Ducha Świętego.

A PONADTO…
Oprócz korzystania z tych „żywych praktyk“, każdego dnia będziemy ŚMIAĆ SIĘ, TAŃCZYĆ i BAWIĆ. W trakcie wydarzenia odbędzie się też channeling Chrystusowego Rodu za pośrednictwem Israela oraz ceremonia świętowania naszego uzdrowienia i pełni.

Czy przyłączysz się do nas w tym oczyszczeniu Pragnienia
i wspaniałym współtworzeniu Miłości?

Serdecznie zapraszamy!

 

MIEJSCE
Ośrodek Biały Dom
Antoniów 44 (k. Jeleniej Góry)

CZAS
20- 24 marca 2019 r.
Zaczynamy w środę od kolacji o godz. 18.00 i wieczornego spotkania otwierającego o godz. 20.00. Prosimy, abyście przyjechali w godz. 15.00-17.00, aby się zarejestrować i zakwaterować jeszcze przed kolacją. Spotkanie zakończymy obiadem w niedzielę o godz. 14.00.

MAKSYMALNA LICZBA UCZESTNIKÓW: 40 osób

KOSZT: 1200 zł
W cenę wliczone są: warsztaty, wyżywienie wegańskie (śniadanie, obiad i kolacja) oraz 4 noclegi – w pokojach 2 i 3 osobowych z łazienkami (+ jeden czterosobowy).

ZAPISY i INFORMACJE
Aby zgłosić chęć uczestnictwa w spotkaniu, prosimy o wysłanie emaila na adres:
spotkania@drogamistrzostwa.pl
z podaniem imienia i nazwiska oraz daty: 20-24.03.2019.

Wysyłka emaila zgłoszeniowego oznacza Twoją zgodę
na przetwarzanie danych w celu rejestracji uczestnictwa w wydarzeniu
oraz Twoją akceptację naszej Polityki prywatności.

W celu rezerwacji miejsca na spotkaniu poprosimy Cię o wpłatę 500 zł bezzwrotnego zadatku
na numer konta, który prześlemy w odpowiedzi na maila zgłoszeniowego. Ponieważ liczba miejsc na warsztaty jest ograniczona, o rezerwacji miejsca decyduje kolejność wpłat zadatku.

O wpłatę pozostałej sumy prosimy najpóźniej do 12 marca 2019 r.

ZAKWATEROWANIE
Prosimy nie dzwonić do Białego Domu w sprawie rezerwacji miejsc. Wszystkie rezerwacje będą robione przez nas w momencie wpłynięcia na podane wyżej konto zadatku na to wydarzenie. Jeżeli masz jakieś preferencje, z kim chciałbyś być w pokoju, możesz nam o tym napisać. Postaramy się to uwzględnić przy przydzielaniu pokoi, choć niczego nie obiecujemy, gdyż musimy brać pod uwagę warunki panujące w ośrodku oraz ilość i rodzaj zgłoszeń.

PIĘKNY OŚRODEK I OKOLICA
Biały Dom, w którym odbędzie się spotkanie, położony jest na uboczu, w malowniczej wsi Antoniów u podnóża Grzbietu Kamienickiego Gór Izerskich. Otoczenie gór, lasów i łąk czynią z tego miejsca idealną oazę do odpoczynku, medytacji i refleksji. Link do galerii zdjęć.

Wszelkie dodatkowe informacje i uaktualnienia dotyczące tego wydarzenia będziemy dodawać na tej stronie.

DOJAZD
1. Samochodem
2. Pociągiem do Jeleniej Góry i taksówką do Antoniowa (koszt ok. 65 zł)
3. P
ociągiem z Jeleniej Góry do stacji Stara Kamienica (stamtąd możecie zostać odebrani po wcześniejszym umówieniu się z właścicielką Białego Domu, Grażyną, tel.: 503 012 716)

Israel Elijah Joy

Israel to cudowny, bardzo intuicyjny, wrażliwy nauczyciel i uzdrowiciel oraz piękna dusza. Cieszymy się, że mamy zaszczyt i przyjemność gościć go w Polsce i że poprowadzi on warsztat z Drogą Mistrzostwa w dniach 20-24 marca 2019 r.

Israel od 2004 roku oddany jest ścieżce przebudzenia, kiedy to podjął decyzję o wyjściu z alkoholizmu i całkowitej zmianie swego życia. W owej chwili prostej decyzji doświadczył on natychmiastowej cudownej przemiany. W 2012 roku przewodnictwo Ducha Świętego przywiodło go do Drogi Mistrzostwa, dzięki której wyłoniło się dla niego piękne i przepełnione objawieniami połączenie z Jeszuą i Ścieżką Drogi.

Israel oferuje głębię zrozumienia i współczucia, które zrodziły się w wyniku jego własnej wewnętrznej podróży. Posiada on umiejętności, które pozwalają mu być prawdziwie pomocnym w przemianie postrzegania i osobowości. Pracując z ogromnym wyczuciem na poziomie energetycznym, emocjonalnym i mentalnym, Israel stymuluje proces uzdrowienia i przypomnienia prawdy o tym, czym jesteśmy. Jego oddanie i głębokie połączenie z Chrystusowym Rodem pozwala mu udostępniać swój umysł i ciało dla przekazów channelingowych. Channeling taki będzie miał również miejsce podczas marcowego spotkania.

Drodzy moi, chciałam przedstawić Wam tu w paru słowach tę wspaniałą Istotę, która nas odwiedzi w marcu i poprowadzi dla nas warsztaty – Israela. Od pierwszej chwili, w której po moim przyjeździe na Festiwal Serca w Anglii spotkały się nasze oczy, rozpoznaliśmy się z tym bratem – to zupełnie tak, jakbyś nagle spotkał starego, dobrego przyjaciela. Rozpoznanie było natychmiastowe i obopólne, popłynęła taka miłość i czułość, jakbyśmy znali się od zawsze. Z każdym dniem to porozumienie dusz odsłaniało się na głębszym poziomie, a w chwili, gdy stanęliśmy wspólnie przy dwójce przyjaciół, którzy przechodzili przez trudny proces czyszczenia i integracji przeszłych wspomnień, łącząc nasze dłonie i serca w intencji wsparcia ich uzdrowienia, wiedziałam, że zaprawdę z Israelem znamy się nie od dzisiaj i że razem pracowaliśmy gdzieś, kiedyś na polu uzdrowienia i energii, a teraz nastał właściwy czas, by spotkać się ponownie.

Israel jest potężną duszą o dużym doświadczeniu, przepełnioną zarazem łagodną miłością i zrozumieniem. Wiem z własnego doświadczenia, jak intuicyjnie i łagodnie jest on w stanie połączyć się z Tobą na poziomie serca w chwili, w której bardzo potrzebujesz wsparcia, i jak umiejętnie jest w stanie wyprowadzić Cię z labiryntu Twego własnego zaplątania w umyśle. Uważam, że w dzisiejszych czasach takie jakości wyrażane przez męską duszę są niezwykle cenne dla uzdrowienia nas wszystkich, co Israel zademonstrował podczas Festiwalu Serca w Anglii w bardzo piękny sposób. Wszyscy obecnie potrzebujemy tej równowagi sił – mocy pewności, a równocześnie współczującej miłości. Israel dodatkowo przejawia silną intuicję i wgląd, pozwala się prowadzić i demonstruje piękne poddanie temu przewodnictwu. Ma ogromne, gorące, spontaniczne serce, wspaniałe poczucie humoru i otwarty umysł. Oferuje nam również cenny dar – wspaniale prowadzi medytacje, będzie też dostępny dla naszej grupy jako kanał dla przesłań Chrystusowego Rodu. Bardzo cieszę się, że przyjął nasze zaproszenie i serdecznie Was zapraszam do uczestnictwa w tym naszym marcowym Spotkaniu Serc w Antoniowie. Dodam tylko, że od razu gdy go spotkałam, miałam przeczucie, że Israel MIAŁ kiedyś gdzieś coś wspólnego z Polską ;). Ale jeszcze się tym z nim nie dzieliłam ;).

Maria

Israel pracujący z grupą podczas festiwalu w Anglii

Droga Przemiany – Lekcja 1

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)


Teraz zaczynamy.

Zaprawdę, jak zwykle witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Jak zwykle przychodzimy, by się z wami połączyć w ten sposób, poprzez ten głos. A jednak – tak jak było zawsze – nic nie oddziela nas od miejsca, gdzie jesteście wy. I jesteśmy dostępni dla wszystkich Dzieci Bożych. W Prawdzie – i powtórzę to wam po raz tysięczny – w całym Stworzeniu nie istnieje oddzielenie. To może tylko oznaczać, że nic nie oddziela mnie od miejsca, gdzie jesteście. A to, gdzie jesteścienie jest w żaden sposób związane z miejscem przebywania ciała, które nauczyliście się nazywać własnym.

Naprawdę jesteście Czystym Duchem. Naprawdę jesteście tacy jak ja. Naprawdę to, czym jesteście, trwa we wszystkich wymiarach świadomości. Naprawdę to, czym jesteście, nigdy nie zakosztowało oddzielenia od Boga. Jest w tobie, zaprawdę, pewien aspekt, który postanowił postrzegać siebie jako tożsamego z fizycznym ciałem w waszym trójwymiarowym świecie, zwanym przestrzenią i czasem. Jest to część doświadczenia, jakie stworzyłeś i w ten sposób przywołałeś do SiebieJednak kiedy używam słowa „siebie”, mówię nie o tym ja, które jest snem ciała, nie o tym ja, z którym się utożsamiłeś. Mówię natomiast o Ja, które przekracza wszelkie ograniczenia oraz istnieje we wszystkich wymiarach.

Umiłowani przyjaciele, przyjmijcie jako powitanie, jako wstęp do tego, o czym będziemy mówić w tym nowym roku, a co postanowiliśmy nazwać Drogą Przemiany, tę oto prostą Prawdę: w żadnym momencie nie jesteś uwięziony w ciele. W żadnym momencie – w żadnym momencie– nie jesteś ograniczony do przejawionej powierzchowności, o której wierzysz, że jest tobą – niezależnie od tego, jak głęboki jest ból, niezależnie od tego, jak pewny jesteś tego, co mówi ci tak zwany zdrowy rozsądek:

Jestem tutaj. Jestem tym ciałem. Ten moment się wydarza. To jest wszystkim, co jest.

Bez względu na to wszystko, Prawda jest niezachwiana. Nie jesteś zwykłą powierzchownością ciało-umysłu, którą nazwałeś „sobą”.

A zatem przyjmując ten prosty punkt jako fundament, możemy zacząć. Umiłowani przyjaciele, Droga Przemiany polega dokładnie na tym samym, na czym polegają wszystkie wasze sny – na decyzji związanej z tym, czemu będziesz chciał się oddać. Bo nie możesz śnić snu, czyli nie możesz tworzyć doświadczenia w polu świadomości, nie będąc w stu procentach temu oddany. Może się wydawać, że tak nie jest, jednak zapewniam was, że jest.

To oznacza, że w każdej chwili twojego przeżywanego doświadczenia to, czego jesteś świadomy, nie jest w ogóle powodowane niczym na zewnątrz ciebie. Na przykład gdy nagrywamy te słowa, wibrujące jako myśli poprzez fizyczne ciało, które przypisujesz temu, kogo nazywasz Jon Marc, to w trakcie tego procesu obecnych jest parę osób, które słyszą wytworzone wibracje, podczas gdy myśli te rozbrzmiewają w umyśle, następnie w mózgu, aż zostają z kolei artykułowane przez struny głosowe fizycznego ciała i to tworzy wzorzec dźwięku, który rozbrzmiewa w uszach innych fizycznych form… Bądź pewien, że jeśli te istoty – te pola świadomości, które słyszą owe słowa w trakcie ich nagrywania – ograniczą się do bycia tylko tym ciałem, które otrzymuje pewne częstotliwości wibracji, jakie docierają do ich uszu, tworzą pewne neurologiczne bodźce w mózgu i dokonują przełożenia tej wibracji na pewne słowa w ich rodzimym języku, to doznanie owo również nie jest powodowane niczym na zewnątrz nich.

Dokładnie w tym momencie są oni tak samo wolni, jak wolny jesteś ty, gdy słuchasz tego, co nazywasz nagraniem tych słów; są oni nieskończenie wolni, by doświadczać tej transmisji wibracji w całkowicie inny sposób, wykraczający poza to, co zwiesz językiem angielskim. Są wolni, by postrzegać siebie z obszarów Czystego Ducha. Mogą oni zobaczyć mnie i tych, którzy łączą się ze mną, gdy przekazujemy tę częstotliwość, która tworzy ową przebiegającą przez fizyczną formę wibrację – tak samo jak i ty możesz to zrobić.

A zatem oto proste ćwiczenie dla was wszystkich słyszących te słowa. Dajcie sobie tylko chwilkę i wrzućcie w swą świadomość następujący kamyk:

To, co postrzegam jako siebie, nie jest mną. Jestem nieograniczonym, Czystym Duchem i mam dostęp do wszystkiego.

Dlatego też w tym momencie postanawiam otworzyć sobie dostęp do innych wymiarów doświadczenia, tak abym mógł przywołać ten moment do siebie w całkowicie inny sposób.

I gdy wypowiadasz te słowa, zauważ jakie obrazy zaczynają ci się pojawiać w polu świadomości, gdy być może wyobrażasz sobie, że jesteś czymś dużo większym niż tylko ciałem, że przebywasz w wymiarach o wiele większych niż tylko wymiar fizyczny. Czy widzisz przelotne obrazy innych istot, kolory światła, subtelne uczucia, których może nie byłeś świadomy, gdy skupiałeś się na tłumaczeniu tych wibracji na swój rodzimy język? Czy zauważasz, co unosi się w polu twej świadomości? Zwracaj na to uwagę, bo nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego, czego nie doświadczyłeś lub czego nie doświadczasz.

Jesteś polem świadomości, które doświadcza tego teraz. Ty tworzysz tę zdolność doświadczania. Ty decydujesz, co wejdzie w pole twej świadomości i jak będziesz tego doświadczał. Umiłowani przyjaciele, uczcie się spoglądać poza obrazy widzianych scen. Uczcie się odczuwać poza ciałem. Uczcie się pozwalać sobie być świadomymi tego, co chyłkiem przemyka przed waszym wzrokiem i co widzicie tylko metaforycznym kątem oka, to znaczy na zewnętrznych obrzeżach waszego pola świadomości.

Uświadom sobie, że doświadczenie, które jest ci bardzo dobrze znane – to znaczy bycie ciało-umysłem, które słucha wibracji dźwięku, przekłada ją na słowa w języku macierzystym i przez to postrzega, że rozmawia z jakąś istotą, która jest innym ciałem i siedzi naprzeciw ciebie, albo której słuchasz z odtwarzanego nagrania… Rozpoznaj, że na obrzeżach tego znajduje się coś o wiele bardziej ogromnego, coś, co można pielęgnować i co pozwala ci być świadomym na dużo bardziej subtelnych poziomach.

Ostatecznie będziesz w stanie postrzegać te wymiary energii z otwartymi oczami, gdy będziesz spoglądał na inny ciało-umysł, który w tym momencie doświadcza w sobie wibrowania myśli skierowanych w twoją stronę – zwiecie to rozmową. I zobaczysz tę drugą istotę nie jako ciało, lecz jako pole światła. Zobaczysz kolory. Poczujesz wibracje. I te kolory i te wibracje powiedzą ci dużo więcej niż kiedykolwiek mogłyby ci powiedzieć słowa. Oczywiście w rezultacie słowa nie będą cię oszukiwały tak często, jak to się działo w przeszłości.

Praktykuj to krótkie ćwiczenie tak często, jak będziesz tego chciał w dowolnych i w każdych okolicznościach. To nie jest trudne. Po prostu używasz pola świadomości, aby zdecydować się na bycie świadomym tego, co dzieje się na obrzeżach trójwymiarowego zdarzenia, którego doświadczasz. Na przykład jesteś w samochodzie i zatrzymujesz się na czerwonych światłach obok innego samochodu i patrzysz, używając swego fizycznego wzroku. Jeśli się ograniczysz, będziesz widział samochód, a w środku ciało siedzące za kierownicą, czyli robiące podobną rzecz, jaką wykonuje twoje ciało, czy też to, co nazywasz swoim ciałem.

A jeśli spoglądając na tę osobę, pozwoliłbyś sobie na zabawę i powiedział w umyśle:

To jest tylko jedna nieznaczna forma, w jakiej wyraża się ta osoba. Zastanawiam się, co pojawia się na obrzeżach?

Może cię zaskoczyć, gdy nagle w twej świadomości pojawi się myśl. Wiesz, że nie jest to twoja myśl. Być może to jest myśl tej osoby w samochodzie obok:

Boże, dlaczego rano nie wyprasowałam mężowi koszuli? Ale będzie zły!

Ile razy myśli podobne do tej pojawiały ci się w umyśle, a ty je odrzucałeś jako zwykły wytwór wyobraźni?

To, co tutaj proponujemy, to użycie najzwyklejszych chwil twego dnia, byś uświadomił sobie własne istnienie, własne naturalnie poszerzone, nieograniczone Ja. Nigdy nie ma nic ukrytego. W dowolnym momencie masz pełen dostęp do całości drugiej duszy. Czy brzmi to jak naruszenie prywatności? Umiłowani przyjaciele, nie ma czegoś takiego jak prywatność. Prywatność jest ważna tylko dla tych, którzy wierzą, że są odcięci i oddzieleni, i że może mają coś do ukrycia. W rzeczywistości nic nie jest ukryte. Gdy zaufasz temu, że głęboką naturą twego własnego jestestwa jest doskonała mądrość, doskonałe współczucie i doskonała Miłość, zaczniesz uwalniać się od lęku, którym obudowałeś niezwykłe zdolności, jakie już posiadasz.

Odkryjesz, że możesz ufać swemu nieograniczonemu Duchowi. Gdy siedzisz w swym samochodzie, spoglądasz na osobę za kierownicą samochodu obok i pozwalasz sobie rozluźnić się oraz zauważać, co dzieje się na obrzeżach i gdy dotyka to twej świadomości, uświadamiasz sobie, że oznacza to, iż umysły nie są od siebie oddzielone. I jeśli umysł kogoś innego dotyka twego umysłu, a twój dotyka jego, to możesz posyłać mu Miłość. Możesz zauważać, co odbierasz od innych i bez otwierania fizycznych ust możesz posłać im odpowiedź mądrości, jakiej szukają.

Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu spożywczego, pchasz przed sobą wózek między półkami, napełniając go opakowaniami rzekomo świeżych produktów żywnościowych i zauważasz fale myśli innych osób wokół ciebie. Wyobraź sobie, że zaczynasz odbierać, co się dzieje w dramacie ich codzienności, w ich historii, w ich życiu i jesteś faktycznie w stanie – jakiego używacie na to słowa? – przekazywać im telepatycznie odpowiedzi na ich dylematy. Czyż nie odczuwałbyś tego jako większy stopień wolności niż to, do czego jesteś przyzwyczajony?

Droga Przemiany zdecydowanie wymaga, abyś zobowiązał się do życia w inny sposób. Bo czyż przemiana nie jest zmianą status quo? Jak możesz doświadczyć przemiany, jeśli nie używasz czasu, by myśleć i zachowywać się inaczej? Wołanie do mnie nie wystarczy. Czytanie tysiąca świętych ksiąg nie wystarczy. Jedna i tylko jedna rzecz doprowadzi cię do przemiany, której szukasz – gotowość, by trwać tam, gdzie jesteś, ale inaczej.

Zacznij jeszcze raz od prostego ćwiczenia przypominania sobie, że rzeczywiście jesteś nieograniczonym Duchem przebywającym we wszystkich wymiarach, a wszystkie niezwykłe zdolności już znajdują się w twej świadomości. Bo jeśli by tak nie było, oznaczałoby to, że Bóg tworzy nierówność.

No cóż, ty urodziłeś się z tym darem, ale ja go nie mam.

Nie. Bóg stwarza Swego umiłowanego Syna. A Synostwo składa się z równych sobie w Duchu. Jedyną różnicą w polu czasu jest to, iż wydaje się, że niektórzy w większym stopniu dotarli do swych wrodzonych zdolności i pielęgnują je bardziej od innych.

Ty zaś posługujesz się ta ideą, by postrzegać drugiego jako bardziej wyjątkowego od ciebie i w ten sposób udowadniasz sobie swój brak wartości, swoją małość, swą słabość. Myślisz, że być może pewnego dnia, jeśli tylko będziesz żył w kolejnych setkach wcieleń jako „dobra” osoba, to wówczas może te zdolności zaczną się spontanicznie same w tobie objawiać. Jednak nie ma żadnych przypadków i nic z tego, co widzisz, że przejawia się w życiu kogokolwiek, nie jest przypadkowe. Wszystko, co widzisz jest zamierzone – wszystko.

Dlatego też, jeśli spoglądasz na mojego umiłowanego brata, czy też na ciało, które mu przypisujesz, i mówisz:

O mój Boże, on potrafi rozmawiać z Jeszuą, ale ja nigdy bym tego nie potrafił.

…przestań się okłamywać! Zrozum raczej, że jeśli dana zdolność przejawia się w twym polu świadomości, to jest tak, ponieważ ty do siebie przywołałeś jako przypomnienie tego, co już jest nieodłączną częścią ciebie.

Jeśli jeden kładzie rękę ciała na czole tego, który jest chory, i ten, który jest chory, wstaje i choroby już w nim nie ma, pamiętaj, że to ty przywołałeś – poprzez twego umiłowanego brata lub siostrę – to doświadczenie w pole swej świadomości, aby przypomnieć sobie o Prawdzie swego istnienia. A jeśli pociąga cię bycie uzdrowicielem, to porzuć wszystko inne, do czego jesteś zobowiązany, i zacznij uzdrawiać.

Gdy wejdziemy w ten rok przemiany, odkryjesz, że zaczynamy mówić do ciebie bardziej bezpośrednio. Nie będziemy „owijali w bawełnę”, nie będziemy ułagadzali twego oporu czy lęków, nie będziemy cię głaskali z powodu dramatów, jakie wytworzyłeś, a które wydawały się oddzielać cię od Prawdy twej Boskiej natury. Albowiem gdy wchodzimy na Drogę Przemiany, wysyłamy od nas do ciebie wezwanie, abyś powstał i przyjął pełną odpowiedzialność za wszystko, co widzisz, wszystko, co myślisz i za wszystkie swoje wybory. I bądź pewien, że jeśli słyszysz to wezwanie, jest tak dlatego, że głębsza część ciebie przywołała je do ciebie jako sposób przypomnienia ci, że te rzeczy już są w tobie zawarte.

Droga Przemiany jest drogą przyjęcia odpowiedzialności za czas, za każdą jedną jego chwilę. Albowiem czas nie jest ci więzieniem. Jest tym, co wypływa z twej świadomości i nie ma żadnego miejsca lub czasu – żadnego miejsca lub czasu – który byłby bardziej sprzyjający Drodze Przemiany niż to miejsce, w którym jesteś i czas, który jest teraz. Nikt nie jest pozbawiony przywilejów. Żadna pozycja społeczna, tak jak widzi ją świat, nie ogranicza nikogo w nawadnianiu, pielęgnowaniu i rodzeniu owoców, jakie spoczywają w jego nieograniczonej świadomości. Nikt nie jest ofiarą świata, który widzi. Albowiem świat, który widzi, tak naprawdę nie pojawia się nigdzie indziej, jak tylko w polu świadomości lub inaczej mówiąc – umysłu. Budynki, samochody, którymi jeździsz, pieniądze w banku – nic z tego nie jest rzeczywiste. Są to tylko symbole takiej jakości doświadczenia, jakie postanowiłeś przywołać do siebie jako tymczasowe doświadczenie uczenia się.

Umiłowani przyjaciele, dobrze używajcie czasu. Spytaj się siebie:

Czy jestem w pełni zaangażowany w przemianę swej świadomości – świadomości tego, który śpi i w tym śnie postrzega siebie jako ograniczonego przez czas i przestrzeń? Czy też jestem prawdziwie zaangażowany w słuchanie wezwania mego brata, abym wziął swój krzyż i podążał za nim?

Chodzi nam tu o krzyż ukrzyżowania, ten ciężki drewniany krzyż, który nosisz wszędzie ze sobą, a który mówi:

No cóż, rzeczywiście zmagam się i staram się dotrzeć do Świadomości Chrystusa, ale… och! A może gdybym tak pozbyła się męża, wówczas by się to udało. A może gdybym przeprowadził się w inne miejsce, wówczas by się to powiodło. A może jest gdzieś pewna technika duchowa, której jeszcze nie odkryłem w całej szerokiej palecie możliwości. Kiedy już ją znajdę i zacznę praktykować, wówczas będę mógł się za to zabrać.

Znajdujesz się najświętszej ze świątyń – w swoim JaJesteś w doskonałym momencie dla twej przemiany. Nic nigdy w ogóle cię nie ogranicza. Moc wolności wyboru jest istotą Chrystusa. I ta sama moc, której używałeś, by starać się przekonać siebie o swych ograniczeniach, jest dokładnie tą samą mocą, jakiej użyłem ja, by przezwyciężyć śmierć. Nie ma żadnej różnicy, za wyjątkiem mrugnięcia okiem, intencji, zaangażowania, rozpoznania – to wszystko. W rzeczywistości nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwej i masz dostęp do wszystkiego.

Co takiego dzieje się w świadomości, co wydaje się tworzyć blokadę, przeszkodę dla obecności Miłości? Gdy tworzysz tymczasowo postrzegane ograniczenie jako sposób przywołania do siebie pewnej jakości doświadczenia, masz skłonność do wpadania w pułapkę utożsamiania się z ograniczeniami, jakie ustanowiłeś mocą swej nieograniczonej wolności w celu pozyskania tymczasowego doświadczenia uczenia się. Kiedy w swej świadomości zaczynasz się utożsamiać z granicami czy ograniczeniami – czyli liniami na płótnie, które sam w wolności postanowiłeś narysować – wówczas tworzysz stan uwięzienia. To uwięzienie jest tak naprawdę kompletnym złudzeniem i w rzeczywistości twe nieograniczone Ja nadal doświadcza czegokolwiek chce we wszystkich wymiarach Stworzenia.

Twe przekonanie, że określają cię linie, jakie narysowałeś w polu swej świadomości – kamyki, jakie wrzuciłeś w toń, czy fale, jakie wywołałeś – i że tylko tym jesteś, tworzy pewne ograniczenie, pewną gęstość i konflikt, który nie pojawia się nigdzie indziej w twym istnieniu, jak tylko w tej części ciebie, która – niczym promień wyłaniający się ze słońca – rozszerzyła się na to, co zwiecie wymiarem czasoprzestrzeni.

A teraz pomyśl o tym. Jeśli czujesz się ograniczony w tym wymiarze, nie oznacza to, że jesteś ograniczony. Po prostu oznacza to, że jeden maleńki promyk twego światła przechodzi tymczasowo przez pewnego rodzaju doświadczenie. Jeśli prześledzisz bieg tego promyka światła z powrotem do jego Źródła, znajdziesz coś, co jest jaśniejsze od dziesięciu tysięcy waszych słońc, coś o wiele bardziej ogromnego niż to słońce, które rozświetla wasz fizyczny wszechświat, coś tak ogromnego, że z niego rodzi się mnogość wszechświatów! Owo światło twej duszy, Czysty Duch, pozostaje nieskalany i nieograniczony. Ten mały promień może stać się świadomy całości i to jest proces budzenia się. Tak naprawdę to w ogóle niczego nie zmienia, ponieważ zaczynasz się utożsamiać nie z tym malutkim promyczkiem, który przechodzi przez swoje tymczasowe doświadczenie, lecz z owym polem, z którego pochodzi sama moc doświadczania wymiaru czasoprzestrzeni.

Wyobraź sobie zmianę swej tożsamości w taki sposób, że stajesz się oceanem, z którego wyłania się mnogość fal, nieustannie nowych fal, a każda z nich jest trochę inna, każda albo trochę większa, albo mniejsza, albo trochę szybsza, każda mająca trochę więcej piany na swym grzbiecie niż inna. Te bardzo tymczasowe tańczące fale są emitowane z pola czy też wód oceanu, który nie ma ani początku, ani końca, i którego dalekich brzegów nie da się odkryć. Oto jest twoje Ja; nie malutka fala, która ma swoje imię i historię bycia narodzoną w jakimś czasie i życia w jakimś domu lub mieście. Z pewnością nigdy nie jesteś tym, kogo zwiesz bankierem, nauczycielem, osobą channelującą, matką lub ojcem. Żadna z tych rzeczy nie jest tym, czym jesteś.

Droga Przemiany jest dużo prostsza niż myślisz. Jednak powtórzmy – spoczywa ona na twej decyzji, by posługiwać się czasem do tego, by w pełni oddać się przebudzeniu z wąskich ograniczeń, jakie nałożyłeś na bezkresne pole swej świadomości. A robisz to choćby dlatego, że całkiem pasjonujące może być pozwolenie temu malutkiemu promykowi, aby nadal trwał przez chwilę w czasie i przestrzeni, jednocześnie będąc świadomym pełni swego Ja i w rzeczywistości działając z wnętrza tej pełni.

Czy potrafisz sobie wyobrazić takie życie? Czy potrafisz sobie wyobrazić swój ciało-umysł, gdy prowadzi drogą swój mały samochód, lecz za każdym razem, gdy zatrzymujesz się na czerwonym świetle i zauważasz kogoś w samochodzie obok, nie postrzegasz… To znaczy wciąż będziesz widział samochód, wciąż będziesz widział ciało – jednak będziesz wówczas czuł, będziesz wiedział i widział, że jest to nieskończone pole świadomościtakie samo jak ty. I że pole umysłu tej osoby dotyka twego pola we wszystkich wymiarach. I że jesteście Chrystusem i że możesz przesyłać innym mądrość i Miłość.

Możesz nauczyć się kierować energiami. Być może będziesz widział je jako pewien kolor. Możesz dotknąć ich pola, pola ich aury. Możesz posyłać uzdrowienie organom ciała, które – jak widzisz– są być może w trochę złym stanie. Ty możesz być w czasie i przestrzeni ucieleśnieniem tej Jaźni, która jest tak bezkresna, tak ogromna, tak wypełniona nadzwyczajną mocą, że możesz się jedynie uśmiechać, być może nie będąc widzianym ani rozpoznanym przez tych, którzy sami bezwiednie utożsamili się z malutką kropelką piany, która jest częścią fali, która z  kolei jest częścią oceanu ich własnej Jaźni.

Jednak ich wybory nie wpływają na twój wybór. Posłuchaj jeszcze raz bardzo uważnie: wybór, jakiego dokonuje ktoś inny, w ogóle nie wpływa na twoje wybory, nawet gdyby wydawałsię, że tak jest. Nie jest nawet trafne następujące stwierdzenie:

No cóż, uległem wpływowi takiej a takiej oraz takiej a takiej osoby. Byłem trochę nieświadomy i dlatego tak się stało. Zrezygnowałem z siebie samego.

Nie, nie, nie! W każdej chwili swego doświadczenia to, czego doświadczasz, przychodzi z wewnątrz ciebie. Nie jest to złożone w tobie ze źródła umiejscowionego poza tobą. W każdej chwili pozostajesz wolny, by obserwować i zauważać, czy dobrze ci jest tam, gdzie jesteś, czyli w postrzeganiu swego życia i rozpoznawaniu, że masz moc, by myśleć inaczej.

Och, zgadza się, nie utknąłem w żadnym korku drogowym. Nie ma czegoś takiego jak korek drogowy. Wszystko jest doskonałe. Po prostu jestem w olbrzymim splocie doświadczeń nieskończonych dusz. Tak więc, gdy sobie tutaj siedzę w tym małym samochodzie, z tym śmiesznym małym ciałem, zamierzam być Chrystusem. Zamierzam połączyć się z tym, co dzieje się na obrzeżach mojej świadomości. Poczuję myśli tych, ku którym skieruję swą uwagę. I z głębi mej istoty skieruję do nich Miłość. Mogę wybrać Prawdę tego, kim jestem. Czerwone światła, stłoczone razem samochody – to nie one tworzą me doświadczenie. Moje doświadczenie płynie z wnętrza i szerzy się na zewnątrz.

Słuchaj uważnie. Nikt nie ma mocy, by tworzyć twe doświadczenie. Nikt nie ma mocy ograniczania twego doświadczenia. I nigdzie w Bożych prawach nie zostało zapisane, że musisz dostosować swe doświadczenie do wyborów poczynionych przez innych. Pozostajesz wolny, by w wolności wybrać bycie wcieleniem Chrystusa. Jesteś tym, który może błogosławić Stworzenie. A wszystko zaczyna się wtedy, gdy jesteś gotowy przyjąć odpowiedzialność za to, do czego chcesz używać czasu.

Tak naprawdę i tak już to czynisz. Zawsze używasz czasu dokładnie do tego, co sam wybierasz. Nie próbujesz przetrwać. Nie starasz się robić tego, co wymaga od ciebie świat. Nigdy nie dzieje się nic poza tym, że jesteś świadomy skutków tego, jak postanawiasz używać świadomości, i to wszystko.

Tutaj właśnie zaczyna się Droga Przemiany.Ostatecznie również tutaj ona się kończy. Jednak różnica będzie taka, że już dłużej nie będziesz nawet chciał wybierać czegokolwiek, co świadczy o ograniczeniach. Pomimo tego, że ciało-umysł, z którym kiedyś się utożsamiłeś, ciągle wydaje się poruszać w czasie i przestrzeni, nawet nie spojrzysz na ciało-umysł i nie powiesz „moje”. Powiesz po prostu:

Ten ciało-umysł jest tymczasowym narzędziem komunikacji wydobytym z oceanu mego nieograniczonego Ja, tak jak czyniłem to wielokrotnie w wielu wszechświatach. O co tyle hałasu?

Twa świadomość dosłownie się zmieni. Przyjmie nową perspektywę. I będziesz wiedział, że jesteś Czystym Duchem, że w ogóle nie mieszkasz w czasie, że możesz po prostu zachwycać się używaniem ciało-umysłu jako narzędzia komunikacji.

Kiedy wsiadasz do samolotu i podróżujesz do odległych miejsc, w których lubisz przebywać, nadal używasz ciało-umysłu jako narzędzia komunikacji pomiędzy tobą a Ziemią, pomiędzy tobą a innymi stworzeniami zrodzonymi z innych umysłów. Niezależnie od tego, czy jest to piękny budynek, czy piękny obraz, wszystko, czego doświadczasz, przyciągnąłeś do siebie poprzez medium ciała jako pewne doświadczenie, i to wszystko. Jesteś nieograniczoną istotą, która siedzi u steru tego wszystkiego.

Drugi etap na Drodze Przemiany, ściśle związany z pierwszym, wymaga, abyś zaczął być świadomy tych małych zawijasów, jakie narysowałeś na białym, nieograniczonym i absolutnie nieskazitelnym płótnie twej świadomości. Wasi psychologowie nazwaliby je osobowościami czy maskami. Uświadom sobie te małe ja, które stworzyłeś. Zacznij od zapytania siebie:

Czego bronię? Co takiego nadal robię codziennie, a co już dłużej nie daje mi spełnienia? Przecież już tam byłem. Już to robiłem. Jak mógłbym spoglądać na te różne małe ja, te małe kropelki piany na grzbiecie tej tymczasowej fali, którą wywołałem? Jak mógłbym używać ich inaczej? Zastanawiam się, czy mógłbym stworzyć całkowicie nowe ja?

Dlaczego jest to ważne? Z powodu tych nabazgranych zawijasów. Być może mówisz sobie:

Nazywam się Mary Jane. Jestem wiceprezesem banku. Urodziłam się w takim a takim mieście. Moi rodzice to takie a takie osoby. Byłabym z pewnością inna, gdyby moja siostra mnie nie biła, gdy byłam mała.

W momencie, gdy się zdefiniujesz, ograniczasz się do parametrów, które postanowiłeś cenić. I natychmiast tworzysz dokładnie to doświadczenie wibracji, które jest skutkiem nabazgranych zawijasów. Pomyśl o tych zawijasach, parametrach małego ja, jak o skutkach pewnych wrzuconych w toń twej świadomości kamyków. Kiedy już narysujesz te linie, płyną z tego pewne skutki.

A co jeśli zdecydowałbyś się stworzyć ja, które widzi siebie jako doskonale nieograniczone? I zamiast mówić:

No cóż, muszę odwiedzić moją siostrę. Wiem, że mnie biła, ale tak to już jest. Właśnie taka jestem.

ty po prostu siadasz wygodnie i mówisz:

Wiesz co, jestem doskonale nieograniczoną istotą i myślę, że stworzę ja, które jest wyrazem nieograniczonej Miłości Chrystusa. Zamierzam odwiedzić tę istotę – możesz użyć jej imienia, ale nie nazywaj ją swoją siostrą – zamierzam odwiedzić tę istotę i zamierzam użyć czasu, by wysyłać jej tak dużo Miłości, jak potrafię. I zrobię to tylko z jednego powodu – będę czuła się wspaniale tak czyniąc. Jestem ucieleśnieniem Chrystusa, o czym ona może nie wiedzieć, ale to nie ma żadnego znaczenia. I tak mogę się tym cieszyć.

Czy widzisz, jak mogłoby to zacząć przemieszczać cię poza utożsamienie się z pewną definicją siebie samego, która tak naprawdę zamknęła cię w wąskim zbiorze parametrów, które mogą mieć tylko pewien rodzaj skutków? A co jeśli usiadłbyś z tymi, których zwiesz swymi rodzicami, i z rozmysłem postanowiłbyś widzieć ich jako istoty, które ty przywołałeś do swego pola świadomości, i że są oni nieskończonymi i wolnymi istotami w doskonałej równości z tobą? I że oni po prostu postanowili odebrać twój kosmiczny telegram i przyjęli pewną rolę w czasie i przestrzeni, aby pomóc ci odegrać to, czego ty chciałeś się nauczyć. Czy to zaczęłoby zmieniać twe utożsamienie z nimi jako jedynie rodzicami? Albowiem jeśli spoglądasz na nich i mówisz:

To są moi rodzice.

– określasz siebie tylko jako ich dziecko. Czy zaczynasz rozumieć doniosłość tego?

Bardzo, bardzo ważne jest, by uświadamiać sobie definicje, jakie sformułowałeś na swój temat i przy których upierasz się każdego dnia. To jest niczym wrzucanie tego samego kamyka do tego samego strumienia i tworzenie tych samych skutków; i nic się nie zmienia.

I pojawia się tu również lęk:

Co by się stało, gdybym uwolnił się od wszystkich definicji, które znam?

Oto odpowiedź: nic się nie stanie, ponieważ tak naprawdę te definicje nigdy nie powstrzymywały twego nieograniczonego Ja od ciągłego tworzenia i doświadczania we wszystkich wymiarach. Jedyna zmiana, o której można by powiedzieć, że się wydarza, to że ten malutki promyk twego jestestwa, który obecnie tańczy, przeżywając swe bycie ciało-umysłem w czasie i przestrzeni, zacznie otwierać swe drzwi i faktycznie uzyska dostęp do Kosmicznej Świadomości.

Jeśli chcesz doświadczać kroczenia po tej planecie jako oświecony mistrz, najpierw zrozum fundament, na którym opiera się Droga Przemiany. Po drugie, uświadom sobie definicje siebie samego, których stałeś się nieświadomy. A następnie z rozmysłem przedefiniuj siebie, gdy wkraczasz w pole swych doświadczeń. Czy to ma dla ciebie sens?

Oto sedno: nikt nie może podjąć decyzji za ciebie.

Ja nigdy nikogo nie oświeciłem. Nigdy nikogo nie podniosłem nawet o centymetr. Zwyczajnie postanowiłem pokazać sobie samemu nieograniczoność, a częścią tego doświadczenia było przyjęcie ukrzyżowania – tylko po to, bym mógł się nauczyć, jak przezwyciężyć śmierć. To był mówybór, moja ścieżka, ja przywołałem te doświadczenia. Mogę wam powiedzieć, że bycie w ciele jest o wiele wspanialsze, jeśli jesteście w pełni świadomi swego Kosmicznego Ja. A jednak powiedziawszy to, muszę również zaznaczyć, że jest absolutnie w porządku, jeśli postrzegasz siebie jako ograniczony promień świadomości. Tak, pociąga to za sobą pewne skutki. Niemniej jednak jesteś całkowicie wolny, by trwać w tym polu doświadczania tak długo, jak tego chcesz.

Wyobraź sobie, że ktoś idzie popływać na basen, który ma pewne wymiary, powiedzmy czterdzieści stóp szerokości i dwieście stóp długości, to bez znaczenia. Basen wypełnia pewna objętość wody i jest to przestrzeń, w jakiej możesz pływać. Pole wody jest niczym pole świadomości. Jego kształt wyznaczają granice, które ty sam postanawiasz określić.

Ten sam człowiek mógłby powiedzieć:

Jestem zbyt wielki, by pływać w basenie. Myślę, że wsadzę to niewielkie ciało do samolotu i polecę nad olbrzymi ocean, gdzie będę pływał, nie będąc ograniczany brzegami basenu.

Doświadczenie pływania w oceanie jest zupełnie inne.

Z twoją świadomością jest dokładnie tak samo. Wszystko, czego doświadczasz od momentu, gdy budzisz się rano, do momentu, gdy znów budzisz się rano (ponieważ nie istnieje żadna przerwa w aktywności), wszystko, co widzisz, wszystko, czego doświadczasz, jest bezpośrednim rezultatem tego, gdzie i jak nakreśliłeś linie na czystym płótnie świadomości. I jesteś wolny, by w dowolnym momencie je wymazać i nakreślić jeszcze raz inaczej.

Nigdy więc nie mów, że coś odkryłeś. Raczej naucz się mówić:

Doświadczam skutków pewnych linii, jakie nakreśliłem w nieskończonym polu mojego istnienia. I wiesz co? Jest to absolutnie w porządku.

To znaczy, że gdy idziesz na spacer w deszczu, naucz się nim cieszyć z tego miejsca nieograniczoności w tobie, jak Chrystus, który kroczyłby w tej sytuacji po Ziemi, mówiąc:

Postanawiam poczuć krople deszczu na skórze tego ciała. Czuję dreszcze wywołane zimnem. Jakież to zachwycające! Jestem na zawsze nieograniczony! Ten moment mnie nie określa. Nie więzi mnie. Jestem wolny! Jestem wolny!

Jutro równie dobrze mogę przenieść się do cieplejszego klimatu, gdzie świeci słońce i gdzie nie gromadzą się deszczowe chmury. A jeśli tak się stanie, będę cieszył się ogrzewającymi moją skórę promieniami słońca i kroplami potu na mym czole. Będę zauważał, jakie to uczucie, gdy pot spływa po skórze – nie mojej skórze, lecz tej skórze.

A kiedy spotkam przyjaciela, będę pamiętał, że nasze pola umysłów spotykają się w wielu wymiarach. Co postanowię wnieść w tę chwilę? Czy będę widział siebie ograniczonym przez granice skóry ciała? Czy będę jedynie narzekał, opowiadając mu o wszystkich swoich problemach? „Złapałem gumę, a później dzwoniła moja mama i skarżyła się, że zapomniałem o jej urodzinach. Mój Boże, nie wiem jak ja to wszystko przetrzymam”. Czy też będę spotykał się z mymi przyjaciółmi jako nieograniczona Kosmiczna Istota, którą jestem?

Czy stworzę przestrzeń, w której będę się radował wysyłaniem im Miłości? Czy będę radował się widzeniem tego, co dzieje się na obrzeżach trójwymiarowego doświadczenia, które oczywiście się toczy? „Cześć Fred, miło cię widzieć”. A w tle, na obrzeżach, mówisz bez otwierania fizycznych ust: „Och, Fred, miałeś sprzeczkę z żoną. Porozmawiajmy o tym. Proszę, oto Miłość dla ciebie. Masz w sobie mądrość. Masz w sobie odpowiedź”. Och, widzę, że zaczynają się tworzyć początki raka w okrężnicy. Wyślę w to miejsce światło. „Tak, tak, a jak się ma żona? Co tam u dzieci? O, to pięknie”. Światło rozświetla raka, światło rozświetla raka.

Które doświadczenie wolisz: zaciśniętą świadomość w obrębie dwóch małych zawijasów na nieskończonym płótnie Promiennego Światła, czy też Samo Promienne Światło operujące poprzez bardzo tymczasowe i swobodnie wybrane „zawijasy” zwane ciało-umysłem?

Droga Przemiany zaczyna się od podjęcia przez ciebie decyzji, czemu najbardziej jesteś oddany. Wymaga uświadomienia sobie wszystkich zbiorów definicji, jakie przyjąłeś i jakimi przykryłeś swoje ja. Swą kulminację osiąga w przejrzystości tożsamości ciało-umysłu, w tym małym promyku światła, jakim w swym mniemaniu jesteś, tak że nawet gdy taki stan trwa przez chwilę, przenika go świadomość twego Kosmicznego Istnienia. I to staje się twoją tożsamością.

A ty jesteś Chrystusem, który bawi się w tym świecie – jesteś nieograniczony, niczym niespętany i niebędący ofiarą niczego. A to, co się pojawia, pojawia się. To, co przemija, przemija. I pojawianie się i przemijanie są dla ciebie dokładnie tym samym. Miłość przychodzi, przyjmujesz ją. Miłość wydaje się być odebrana, i cóż z tego? Błogosławisz istotę, która odwraca od ciebie swą świadomość, i zwyczajnie otwierasz się na tego, kto zjawia się w twej świadomości. Albowiem ty decydujesz, jaka będzie twa relacja z innymi w każdym momencie. I nigdy nie odkrywasz na zewnątrz czegoś, co jest właściwe. Po prostu tworzysz strukturę swego doświadczenia.

Jeśli kiedykolwiek ktoś ci mówi:

Tak, lubię mięso. Uwielbiam je przyrządzone na pół surowo, krwiste,

a ty nie jadasz nic poza owocami i warzywami, nie ma żadnego powodu, byś mówił cokolwiek. Po prostu uśmiechnij się i zdecyduj, że będziesz dawał tej osobie Miłość – nie dlatego, że robi ona coś złego, a ty kochając ją dajesz jej szansę zmiany – ale dlatego, że jej decyzja nie ma znaczenia. Opisuje ona tylko sposób, w jaki osoba ta buduje strukturę swoich doświadczeń. Jeśli będziesz się utożsamiał ze „ścisłym wegetarianizmem”, nie będziesz w stanie uchronić się przed osądzaniem twego brata lub siostry. A tam, gdzie trwa osąd, tam stwarzasz oddzielenie i na moment tracisz świadomość obecności Miłości.

Czy potrafisz stać się wystarczająco samolubny, by nauczyć się prawdziwie rozpoznawać, że nie mają na ciebie wpływu wybory kogokolwiek innego oraz że wybory kogokolwiek innego nic nie mówią na temat twoich wyborów? Jesteś wolny, by objąć swe doświadczenie jako w pełni stworzone przez Siebie z doskonałej niewinności, z radości bawienia się, ze swobodnego używania czasu po to, by tworzyć swe doświadczenia.

Dużo zostało wam dane w tym czasie, w tym nagraniu, jak je nazywacie. Tym, którzy są oddani przemianie, bardzo mocno radzimy, aby wrócili do przekazanych treści i aby dobrze zrozumieli, czym się z wami dzielimy. Zacznijcie w tym roku tworzyć swój własny osobisty dziennik przemiany. Niech będzie używany wyłącznie w tym celu.

Znajdź zdjęcie, które reprezentuje dla ciebie najwyższy, najgłębszy, najżarliwszy, najpiękniejszy wyraz miłości, jaki potrafisz sobie wyobrazić. Nie porównuj go ze zdjęciami, jakie wybrali inni. Po prostu wklej je na pierwszej stronie swego dziennika. Kup pióro czy długopis, którego będziesz używał tylko w celu prowadzenia dziennika. Znajdź miejsce, gdzie będziesz trzymał tylko ten dziennik i nic innego, czy to będzie na domowym ołtarzu, czy w szufladzie przy łóżku. Wyszukaj to miejsce z rozmysłem w polu twej Chrystusowej natury i powiedz:

Tak, to jest właśnie to miejsce.

Następnie za każdym razem, gdy otrzymasz jedno z tych nagrań, przesłuchaj je uważnie i zapisz główne punkty, którymi się z wami dzielimy. I podejmij decyzję, co będą dla ciebie znaczyły. I zdecyduj się, jakie kroki podejmiesz, aby wdrożyć je w swe codzienne, żywe doświadczenie – nawet jeśli będzie to oznaczało, że nie zamierzasz ich w ogóle wdrażać. Weź sto procent odpowiedzialności za tę decyzję i zapisz ją w swym dzienniku.

Nie sądzę, abym chciał to zrobić. Przyznaję się do tego. Podejmuję taką decyzję w wolności. Tak po prostu jest.

W miarę jak będziesz to robił, będziesz zaskoczony tym, co zapisałeś w swym dzienniku, gdy ten rok dobiegnie końca. Gdy będziesz go wypełniał miesiąc po miesiącu, śledź również niektóre z rzeczy, jakich doświadczasz, bawiąc się ćwiczeniami, które dajemy. Jakie następują zmiany? Jakich przeżyć zaczynasz doświadczać, gdy badasz przestrzeń poza obrzeżami twej zwyczajnej świadomości? Kiedy wykonywałeś to ćwiczenie, które zaproponowaliśmy na początku, jakie obrazy się pojawiły, jakie zauważyłeś myśli? Jakie widziałeś kolory? Zapisz to, zanotuj. Baw się tym.

Albowiem zaprawdę, w każdym miesiącu będziemy dawali wam bardzo konkretne i na pierwszy rzut oka bardzo proste ćwiczenia. Są one jednak zaprojektowane tak, by dawać wam dostęp do tego, co już dzieje się cały czas w sposób, który może wspierać i pogłębiać twą rozmyślnie przeżywaną świadomość tego, co dzieje się cały czas: świadomość twego kosmicznego i nieograniczonego Ja.

Jedyna przemiana, jakiej możesz doświadczać w czasie i przestrzeni, to sięganie z głębi oceanu do jednej małej, tymczasowej fali i dostosowywanie małych kropelek piany na czubku fali, który to czubek zwiesz ciało-umysłem swego ja. W ten sposób zaczyna on być przeźroczystym przekaźnikiem świadomości samego oceanu. To jest właśnie gra przebudzenia. Tak naprawdę jest to najbardziej zachwycający sposób posługiwania się czasem, jaki kiedykolwiek mógłbyś odkryć.

I gdy postanowisz tak czynić – zaufaj mi – przeniesie cię to poza ten świat, nie przez wypieranie się go, ale po prostu dlatego, że z niego wyrosłeś. Czekają na ciebie wymiary doświadczenia, które tak bardzo przewyższają wymiar ciało-umysłu! Jednak dostaniesz się do nich poprzez bycie w pełni świadomym tego, czego postanawiasz doświadczać w każdym momencie. Mydło na skórze przy porannym prysznicu – ależ to niesamowite! Kropla deszczu na policzku. Dreszcz zimna. Miauczenie kota. Myśli psa po drugiej stronie ulicy. Te wszystkie rzeczy przywołujesz do siebie w tym wymiarze.

Czy nie chcesz zakosztować tego wszystkiego? Czy nie chcesz tego wszystkiego objąć sobą? Czy nie chcesz pamiętać, że wokół ciebie roztacza się magia? I w tej magii chwila, której doświadczasz, jest tworzona z wnętrza twego Świętego Ja. Nigdy dotąd jej nie było i nigdy nie będzie jej ponownie – Tajemnica wszelkich tajemnic, Taniec Stworzenia, Rzeczywistość Miłości! Nie ma wyższego stanu w ciało-umyśle niż życie życiem tego, kto został porażony zachwytem i nieprzerwanie żyje w tym stanie. Wówczas bowiem jesteś wolny i świat nie ma nad tobą żadnej władzy.

Zatem dochodzimy do końca przesłania tej godziny. Jest to początek dla każdego, kto postanawia objąć to przesłanie swymi nieograniczonymi ramionami. Jednak, niestety, my nie możemy ukształtować za ciebie sposobu, w jaki będziesz używał tego przesłania. I jeśli nie podoba ci się miejsce, w którym jesteś, nie szukaj nigdzie indziej poza sobą.

Czekamy na ciebie. Będziemy próbowali do ciebie dotrzeć poprzez przestrzeń i czas na milion różnych sposobów, wnikając w przestrzeń pomiędzy twymi myślami. Nie tylko poprzez mechanizm tego nagrania, ale za każdym razem, kiedy otwiera się niewielka przestrzeń w twej świadomości. Zaprawdę przyjdziemy i będziemy do ciebie szeptali:

Umiłowany przyjacielu, przyjdź do nas i baw się na innym, bezkresnym poziomie. To wszystko jest w tobie. Przyjdź i baw się. Przyjdź i baw się z Dziećmi Boga!

Jesteś wolny. W tym momencie jesteś tak wolny, jak tylko mógłbyś być. Właśnie teraz.

Jak więc będziesz używał czasu?

Co będziesz konstruował z twego nieskończonego pola świadomości? Na jaki świat będziesz spoglądał? Jakie myśli będziesz myślał? Jakie uczucia wywołasz w swych komórkach? Gdzie posadzisz swe ciało każdego dnia? Jak będziesz patrzył na swe relacje albo jak będziesz w nie wchodził z każdą chwilą – niezależnie czy będzie to dotknięcie klawiatury telefonu, czy dotknięcie jakiegoś ciała? To naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Co wniesiesz do tego doświadczenia? Czy to Chrystus będzie dotykał ramienia twego brata, czy też będzie to jakieś będące w potrzebie, ograniczone ja?

Kim powiesz, że jesteś dla tego świata? Albowiem to, co orzekasz, staje się natychmiast. Nie ma ucieczki od tej odpowiedzialności. Przestań z tym walczyć i oddaj się rodzeniu Chrystusa tam, gdzie kiedyś myślałeś, że mieszka coś mniejszego.

Umiłowani przyjaciele, niech pokój zawsze będzie z wami i ja jestem zawsze z wami. Nie przychodzę do was sam, lecz z wieloma, którzy zachwycili się tworzeniem harmonii ze mną, a ja z nimi, z jednego tylko powodu – moc szerzy się bardzo szybko, kiedy umysły łączą się w Miłości tam, gdzie u podstawy jest pełnia, a nie potrzeba. Ja nie potrzebuję tej, którą zwiecie moją Matką, ani ona mnie nie potrzebuje. Jednak, och, z jakim zachwytem razem tworzymy to, co szerzy świętość, dobro i piękno – bez końca! Zechcesz przyjść i bawić się razem z nami?

Pokój niech więc zawsze będzie z wami.

I jak zawsze,

Amen.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy i Marek Konieczniak
www.DrogaMistrzostwa.pl

Pobierz pdf


Oto pytania słuchaczy oraz odpowiedzi, jaką udzielił na nie Jeszua po nagraniu Lekcji 1 Drogi Przemiany :

Inni mistrzowie – DP, L1, pyt.1

Pytanie: Kim są ci sporadycznie wspominani inni mistrzowie?

Odpowiedź: Odpowiadając ci, umiłowany przyjacielu, który zadałeś to pytanie – zaprawdę bądź pewien, że w trakcie tego najbliższego roku będziemy stale odpowiadać na twoje pytanie. Zaczniemy od tego, co określacie nagraniem na ten miesiąc, i podzielimy się z wami tym, że od kiedy po raz pierwszy – jak by to powiedzieć – „pocałowaliśmy” kraniec pola umysłu świadomości, którą będę nazywał mym umiłowanym bratem, tym, którego postrzegacie jako Jona Marca, byli ze mną obecni i inni. Czy bowiem podróż nie jest wspanialsza, gdy towarzyszą ci w niej twoi przyjaciele?

Główną istotą pośród tych przyjaciół jest ten, kto stał się znany światu jako Germain lub też Saint Germain. Jest on bratem i przyjacielem, z którym rezonuję. I dlatego zachwycamy się wspólnym tworzeniem form komunikacji i przekazów na wiele różnych sposobów z wieloma różnymi istotami w wielu różnych wymiarach. Kroczyliśmy wspólnie w fizycznej formie w czasie wcielenia, które nazwałbyś „moim” jako Jeszuy, syna Józefa. Powiedziałem wam już, kim była owa istota w innych czasach.

Również ta, którą znacie jako Maria, jest oczywiście często ze mną – jako mój przyjaciel i ktoś mi równy. Istnieje wielu innych mistrzów. Pamiętaj, że „mistrz” to ten, kto przekroczył ograniczone postrzeganie swego Ja. Zatem ci, z którymi jestem połączony, gdy stwarzam konkretną formę komunikacji, konkretną wibrację komunikacji – czy to poprzez Kurs Cudów, czy poprzez tego mego umiłowanego brata, jak również przez wielu innych… Wiele jest istot, owych mistrzów, którzy są ze mną połączeni.

Ale oni są dokładnie tym, czym jesteś ty. Jedyna różnica polega na tym, że gdzieś po drodze podjęli oni decyzję, by użyć czasu konstruktywnie w celu pamiętania swego prawdziwego Ja. I gdy ponownie rozwinęli prawdziwą świadomość siebie jako ucieleśnienia Chrystusa, Myśli Miłości w formie, po prostu zaczęli bawić się w większych wymiarach. Tam stawka była większa – ale nie w rozumieniu czegoś negatywnego, lecz bardziej zabawnego.

Wszyscy ci, o których będziemy z wami mówić, poznali fizyczne wcielenie i sami byli niczym krople w polu konkretnego rodzaju, które stworzyły wibracje lub też rezonans, nić, którą – gdy rozmawiamy prywatnie z tym moim umiłowanym bratem – zwiemy „Rodem”. Ród ów sięga wstecz – jak wy byście postrzegali czas – daleko w przeszłość, do moich czasów, do czasów Germaina, Marii, do czasów Enocha, Mojżesza i Eliasza. Istnieje nić mistrzów, którzy stali się przyjaciółmi i stworzyli pewien rezonans. 

Wyobraź sobie wielu flecistów, którzy zbierają się i mówią:

Stwórzmy jakąś muzykę.

Tak więc odkrywamy sposób, w jaki możemy harmonijnie połączyć nasze ulubione nuty, tak by stworzyć wibrację, która przepełni salę tym, co daje przyjemność i przyciąga ludzi spoza audytorium, by weszli do sali, zajęli miejsca i wzięli udział w tworzeniu muzyki. Oczywiście jest to obraz tego, co czyni nasza świadomość, gdy łączymy się i zlewamy w jedno. Zaprawdę oni zawsze byli obecni w tej formie mojej komunikacji z wami poprzez tego mego umiłowanego brata. Będziemy ich rozpoznawać, i również w tym roku pozwalać, by dostali kilka minut – jak by to ująć – „na scenie”, by coś do was powiedzieć.

Ale ty również jesteś mistrzem, gdy podejmujesz decyzję, by widzieć siebie jako takiego i przyjąć odpowiedzialność za doświadczenia, które stwarzasz. Wtedy zajmujesz swe prawowite miejsce. Przyłączasz się do tańca. Stajesz się częścią Rodu. I możesz połączyć się z wieloma mistrzami, istotami Światła, stwarzającymi wszechświaty, które zaprojektowano tylko po to, by wychwalać Boga lub by robić cokolwiek zechcesz. W wielkim Polu Stworzenia, którym jest Umysł Chrystusa, zawsze znajdziesz chętnych towarzyszy.

To powinno być na teraz wystarczające.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 2 Lekcji 1 Drogi Przemiany.

Osąd a umiejętność rozróżniania – DP, L1, pyt.2

Pytanie: Jaka jest różnica pomiędzy osądzaniem a rozróżnianiem? I jakich wskazówek mamy się trzymać, by w lepszy sposób ćwiczyć umiejętność rozróżniania?

Odpowiedź: Różnica między osądzaniem a umiejętnością rozróżniania to linia bardzo cienka, ale ważna i wpływająca na pole twego doświadczenia. 

Chcę przedstawić ci pewien obrazek. Wyobraź sobie kogoś, kto sięga po flet, odpręża się w doskonałej niewinności i ufa, że żyje w nim doskonały flecista. I oddaje flet Temu Jednemu. I za pośrednictwem powietrza, płynący z ciała oddech wchodzi przez ustnik fletu i rozbrzmiewa najcudniejsza nuta – taka, która nie wstrząsa układem nerwowym, która nie drażni nerwów w niczyich uszach, ale jest słodsza od miodu.

Taka właśnie jest umiejętność rozróżniania. To ciche rozpoznanie wzorców energii, które chwilowo rozgrywają się w twym własnym polu świadomości lub w polu świadomości brata lub siostry. Nie ma potępienia. Nie ma postrzegania czegoś jako właściwego lub niewłaściwego. Istnieje jedynie cicha świadomość tego, co jest – zauważanie płynącego z fletu dźwięku, obserwowanie jak ów dźwięk wpływa na ciebie lub na nich i zwyczajne bycie tego świadomym.

Osąd to całkowicie odmienna nuta.

Użyję tu tego fletu. Dmucham więc i wydobywa się z niego dźwięk, który mi się nie podoba. Ten dźwięk jest _______________. Wypełnij lukę. Oto jakość osądu. W swym umyśle musisz podjąć decyzję w odniesieniu do interpretacji tego, czym ów dźwięk jest. A ta interpretacja zawsze jest jakąś formą czegoś, co jest właściwe lub niewłaściwe, dobre lub złe.

Za każdym razem, gdy działasz z pozycji osądu, musisz jedynie spojrzeć na skutki tej jednej nuty w twym istnieniu. Odkryjesz bowiem, że wytwarza ona zaciśnięcie, nawet w samym ciele. Być może czujesz poruszenie w żołądku. Może skraca ci się oddech. Umysł staje się pobudzony. Brwi oraz czoło zaciskają się i marszczą. Szczęka się zaciska. Coś w tobie nie odczuwa pokoju. Bądź pewien, że taki jest zawsze skutek osądu. Osąd bierze się z perspektywy, którą przyjmujesz, w której podejmujesz decyzję, że to ty możesz zdecydować, czy to, co postrzegasz, jest właściwe czy niewłaściwe, dobre czy złe. 

Umiejętność rozróżniania to po prostu zauważanie:

Ach, no cóż, słyszę tę nutę! Jakie to interesujące!

W tej chwili rozeznawania różnicy możesz zapytać Ducha Świętego:

Wydaje się, że teraz dzieje się to. Czy jest coś, co mogę powiedzieć lub uczynić, co byłoby przydatne lub pomocne?

Jeśli chodzi tu o ciebie samego, jeśli rozeznajesz coś w swej własnej świadomości, możesz zapytać Ducha Świętego:

Czy to, czego doświadczam, jest dla mnie prawdziwie przydatne? Czy też bardziej właściwe by było, gdybym pozwolił temu odejść?

A potem po prostu słuchasz i przyjmujesz odpowiedź. I może po prostu powiesz swemu przyjacielowi:

Wiesz, zauważyłem, że to twoja trzecia butelka wódki w ciągu dwudziestu pięciu minut, może właściwe by było, żebyś pozwolił mi odwieźć się do domu.

To coś całkiem innego niż powiedzenie:

Mój Boże! Czemu on pije tyle wódki?

Widzisz? Tworzy się odmienny wydźwięk.

Osąd zawsze oddziela cię od kogoś lub czegoś, co jest osądzane. A każda forma oddzielenia jest utratą Miłości. A tam, gdzie utracona jest dla ciebie Miłość, zaburzony jest twój spokój i jesteś sam.

Umiejętność rozróżniania nie tworzy żadnych tarć na poziomie wrażeń nerwowych. Nie traci się przy niej Miłości. Przeciwnie – Miłość pogłębia się, ponieważ umiejętność rozróżniania tworzy połączenie. A w połączeniu twój pokój się pogłębia. Pogłębia się również twoje współczucie. A twoja mądrość staje się coraz bardziej skuteczna. Mądrze jest być zawsze roztropnym jak wąż. A gdy taki jesteś, masz po prostu zdolność widzenia cienkiej linii pomiędzy tym, co naprawdę dzieje się w tobie i dookoła ciebie – nie dajesz się zwieść słowami lub intencjami, ale zauważasz subtelne wibracje nut odgrywanych w świadomości drugiej istoty i ufasz temu, jak to na ciebie wpływa. A potem po prostu pytasz:

Czemu jestem najbardziej oddany? Życiu w pokoju, czy życiu w kłamstwie?

Rozeznawanie różnic jest niczym stawanie się mistrzem gry na flecie, rozpoznającym, które dokładnie nuty się pojawiają i jakie są ich niuanse. Osąd jest jak bycie porywczym dzieckiem, które nie ma cierpliwości, by stać się mistrzem, a zatem osądza nuty jako właściwe lub niewłaściwe, przerażające lub pomocne. W umiejętności rozróżniania nie ma strachu, nie ma braku lub utraty pokoju. W umiejętności rozróżniania jest po prostu mądrość. W osądzie jest strata, cierpienie, oddzielenie i samotność.

Naucz się zatem, umiłowany przyjacielu, zauważać subtelne jakości odróżniające te dwa pojęcia. A ćwiczenie, które ci podamy, polega na celowym pozwoleniu sobie na osądzanie. Gdy obudzisz się rano i przed wstaniem spojrzysz na swoją rękę, powiedz:

Mój Boże, co za obrzydliwa ręka! Podjąłem decyzję, że ta ręka jest do niczego.

I po prostu zauważ jak się czujesz.

Potem spójrz znowu na rękę i powiedz:

Hmm, jak naprawdę czuje się ta ręka? Niech się w nią wczuję… Cóż, jest trochę napięta. Jest trochę odprężona. Jest nieco zwiotczała lub zmęczona. Chce ona wstać i zabrać się do roboty. 

Aha. No dobrze…

I znowu zauważ jak czujesz się w swym wnętrzu. 

Gdy w ciągu dnia pojawia się twój znajomy, pozwól sobie na osądzenie jego ubrania, przynajmniej w swoim umyśle.

Co za okropny kolor! Nie podoba mi się na nim ten kolor!

Ponownie, zauważ jak się czujesz. Czy to przybliża cię do tej osoby, czy cię od niej oddziela? Czy odczuwasz pokój i szerzenie, czy też czujesz się zaciśnięty i niespokojny?

Następnie po prostu zmień zdanie, spójrz na tę osobę i po prostu zauważaj. Poczuj jakość wibracji, które wysyłają kolory, jakie ona na siebie włożyła. Jak je odczuwasz? Jak łączą się one z innymi kolorami, które ona ma na sobie? Obrzeżami swej świadomości zauważ, czy jesteś w stanie rozeznać, jak te kolory wpływają na stan jej umysłu? Ponieważ są one skutkami tego, jak ona się czuła, gdy tego ranka postanowiła się ubrać.

Baw się tym. Naucz się operować przeciwstawnymi biegunami, tak jak mistrz flecista uczy się, co jest piękne, poprzez bycie świadomym tego, co nie jest piękne, i uczy się on, że różne pozycje fletu przy ustach wytwarzają różne skutki i obserwuje jak te skutki brzmią w jego lub w jej uszach.

Osąd i umiejętność rozróżniania nie są czymś, czego jesteś ofiarą. Możesz je rozwijać i wzrastać z nimi. Możesz stać się ich mistrzem. Można by o tym mówić dużo więcej, ale na teraz to wystarczy.

Zaprawdę zatem pokój niech będzie z wami zawsze.

I jak zawsze jesteśmy z tobą. Nie szukaj daleko, by nas znaleźć. Po prostu ucisz się i uznaj:

Jestem taki, jakim jest mój brat. A zatem mój umysł jest połączony z jego umysłem i ze wszystkimi istotami, które mnie kochają.

I z tego stanu świadomości dokonaj wyboru jak będziesz doświadczał każdej chwili.

Amen.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 1 Drogi Przemiany.