Mistrzostwo komunikacji

Teraz zaczynamy.

Poprosiłeś, bym w tej godzinie przebywał i połączył się ponownie z tobą jako twój brat, twój przyjaciel i – być może – jako ten, kogo nadal postrzega się jako kogoś, kto nieco wyprzedził innych. Ja ci jednak powiadam, że nasze umysły są zawsze połączone, nasze serca biją jako jedno, a nasze życie jest życiem Miłości szerzonej z Umysłu Boga, będącej rozszerzeniem samego Stworzenia, Syn zaś jest Jeden zawsze i na wieki. A jednak może się wydawać, że w ramach Stworzenia wyprzedziłem cię odrobinę, ponieważ wierzysz, że nadal się ociągasz, doznając ostatniego posmaku owych cieni, z których dawno już wyrosłeś.

A jednak razem spiskujemy, lub też – oddychamy (gra słów czytelna tylko w języku angielskim, ang.: conspiracy – spisek; łac: con spiro – oddychać razem, przyp.tłum.), by do każdego cienia i każdego złudzenia sprowadzić światło. Oddychamy razem, by przywołać doskonałą pamięć Boga. Bóg zaś jest jedynie Miłością. Jeśli więc mamy oddychać razem, jeśli mamy objąć Stworzenie i pozwolić, by za naszym pośrednictwem zaszła Jego przemiana, tak by wszystko powróciło do światła Bożej Miłości, to konieczne jest, by spojrzeć na to, co owo Stworzenie czyni.

Gdzie jestem w tej właśnie chwili?

Czy zamieszkujesz świat, w którym wypowiadanie słów nie jest konieczne? Czy przebywasz w wymiarze, gdzie nie jest konieczne dążenie do komunikacji pomiędzy jednym umysłem a drugim? Czy żyjesz w świecie, w którym jasne jest, że nie ma podziału między umysłami? Oczywiście, że nie. Zatem jeśli chcesz oddychać ze mną, jeśli prawdziwie pragniesz sprowadzić tu Miłość Boga i przemienić cienie, złudzenia, i przeszkody dla świadomości obecności Miłości, to zrozum, że prosi się ciebie o przyjęcie odpowiedzialności za to, co postanawiasz komunikować oraz jak.

Komunikacja to proste pojęcie. Oznacza ona po prostu stworzenie doświadczenia, w którym dwa umysły jednoczą się w taki sposób, że jedna idea, jedna wibracja przenika oba umysły i jest przez nie w równym stopniu ceniona. Każdy z was miał doświadczenie autentycznej komunikacji. Bowiem gdy udaje się nawiązać komunikację, przekracza się umysł, serce się otwiera, a na poziomie Duszy, w głębi Umysłu dochodzi do takiego połączenia, które wykracza daleko poza to, co można wyrazić słowami lub co owe słowa mogłyby symbolizować. Zatem cel komunikacji jest zawsze taki sam – połączyć dwa umysły na takim poziomie głębi zjednoczenia, że wykraczają one poza oddzielenie i przypominają sobie Miłość Boga jako jedyną rzeczywistość. Komunikacja oznacza ustanowienie duchowej łączności (ang. communion – dosłownie: „komunia” – przyp. tłumacza).

Powiedziałem wam już wcześniej, że istnieją cztery klucze do królestwa: Pragnienie, Intencja, Przyzwolenie, Poddanie. Zatem to, czego pragniecie, jest niezmiernie ważne, gdyż poprzez to pragnienie zaczniecie poruszać Stworzenie, przesuwać energię umysłu w konkretnym kierunku, a ten będzie miał pewien określony aromat, pewną określoną wibrację. Jeśli twym pragnieniem jest oddychać wraz ze mną, pozwól, by owo pragnienie było twoim jednym celem.

Ojcze, jak mogę dziś rozdawać mój skarb? Jest nim dar połączenia z Tobą, który podarowałeś mi przed założeniem wszystkich światów. Pragnę, by moi bracia i siostry przebudzili się, przypominając sobie o tym połączeniu, które żyje w ich sercach i umysłach. Niech moje życie w tym świecie – póki ono trwa – będzie oddane jedynie szerzeniu tego, co Dobre, Święte i Piękne.

I jeśli takie jest twoje pragnienie – jak by to powiedzieć: wyryj je w kamieniu za pomocą swej intencji. Intencja jest po prostu wyraźną decyzją w umyśle, by pełnia twej istoty była całkowicie oddana spełnieniu twego pragnienia. W królestwie intencji pojawia się jedno proste pytanie:

Jak w tej właśnie chwili mogę zakomunikować głębię zamierzonego przeze mnie pragnienia, by błogosławić świat Miłością Boga?

Zawsze będziesz komunikował to, czego najbardziej pragniesz i to, co zamierzasz komunikować. Nigdy się w tym nie mylisz i nie możesz tu popełnić żadnego błędu. Dlatego też kiedykolwiek komunikacja wydaje się niejasna, możesz być pewien, że miałeś niejasną intencję i pragnienie, a być może nawet zaprzeczyłeś pragnieniu połączenia się w pełnym miłości związku z drugą istotą, czyli zaprzeczyłeś obecności Chrystusa, który błogosławi świat. Właśnie dlatego, jeśli naprawdę chcesz się po mistrzowsku komunikować, wpierw musisz starać się o Królestwo, a wszystko inne zostanie ci dodane.

Co to oznacza? Ścieżka przebudzenia wymaga dyscypliny – i wiem dobrze, że wielu z was myśli o dyscyplinie jako o ciężkim brzemieniu. Ona tym nie jest. Oddzielenie jest ciężkim brzemieniem. Być zdyscyplinowanym oznacza być „wiernym uczniem” (ang. ”disciple” – wierny uczeń, apostoł; gra słowna z angielskim słowem „discipline”, czyli dyscyplina – przyp.tłumacza). Czyim wiernym uczniem? Miłości. Bycie zdyscyplinowanym oznacza, że rozpoznajesz, iż Miłość jest największym dobrem, że Mądrość jest największą mocą, że Jedność jest najwspanialszą prawdą, że jesteś taki, jakim stworzył cię Bóg. Dlaczego więc miałbyś chcieć tracić choćby chwilę, próbując być czymś, czym nie jesteś?

Dyscyplina oznacza więc odwrócenie się od złudzenia, od pokusy porzucenia swego Chrystusostwa, i wzięcie pełnej odpowiedzialności.

Będę uczniem prawdy i nim wezmę oddech, spocznę u jej ołtarza. W swym wnętrzu będę rozwijał umiejętność oddawania każdej mej decyzji Pocieszycielowi, Duchowi Świętemu. Zdyscyplinuję swój umysł. Nauczę się być panem powierzonego mi królestwa – a królestwo to jest po prostu twym własnym umysłem, twoim polem świadomości… A więc pole mego królestwa przeznaczę na rozwijanie tego, co przynosi owoc obfity; owoc, który zaofiaruję memu Stwórcy.

Jakie byłoby twoje życie, jeśli przed pojawieniem się jakiejkolwiek myśli pamiętałbyś o swoim najważniejszym pragnieniu, a zatem pamiętał o celu twego wcielenia? Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś był tak całkowicie zdyscyplinowany w swym umyśle, że twoje słowa odzwierciedlałyby jedynie miłujące myśli? I gdybyś tak bardzo pamiętał o swoim Stwórcy, że w obliczu jakiejkolwiek sytuacji, zanim cokolwiek wypowiesz lub uczynisz, pytałbyś w zaciszu swego wnętrza: Ojcze, co chciałbyś, bym uczynił, by miłość mogła być szerzona i dawana?

Komunikacja zatem wymaga zdyscyplinowania, a dyscyplina opiera się na płynącej z oddania intencji oraz sprecyzowaniu twego najgłębszego pragnienia. Zawsze doświadczasz dokładnie tego, czego pragniesz.

Niejasna komunikacja? Spójrz do swego wnętrza. Czy jest tam lęk przed prawdziwą bliskością? Czy masz w sobie niechęć, by przebaczyć? Lub jakąś blokadę w ciele emocjonalnym?

Damy ci teraz prostą modlitwę, której możesz używać każdego dnia, aż stanie się ona dla ciebie czymś całkowicie naturalnym. Gdy wstajesz rano, zanim wymówisz choć słowo, zanim podejmiesz się jakiejkolwiek czynności, udaj się do swego serca. Na ołtarzu Serca złóż wszystko, czego nauczyłeś się do tej pory, i przypomnij sobie, że nie potrzebujesz czynić niczego, przypomnij sobie, że nie wiesz niczego, następnie zaś zapytaj:

Ojcze, w tym dniu postrzegam siebie w tym świecie. Co chcesz, abym tego dnia komunikował poprzez moje czyny, słowa i myśli?

Potem spocznij w ciszy i zobacz, co pokazuje się na ekranie twojej świadomości. Zaufaj tej modlitwie. Naucz się używać jej często, póki nie stanie się dla ciebie czymś całkowicie naturalnym, tak że w każdej chwili, w każdym czasie, będzie ona niczym gleba, z której wyrasta każda chwila.

Ojcze, co chciałbyś, bym zakomunikował w tym dniu, w tej chwili?

Istotą prawdziwej komunikacji jest pamiętanie o tym, że przynależysz jedynie do Boga. Istota komunikacji popłynie bez wysiłku, gdy będziesz widział drugą osobę jako należącą jedynie do Boga – nie do ego, nie do złudzeń, nie do ciebie ani nikogo innego. Oni również należą do Boga, a zatem twój Stwórca pragnie komunikowania się poprzez ciebie jedynie z tym, co należy do Niego. I nic nie ma większej wartości niż komunikowanie tego, co uzdrawia, co ogarnia i obejmuje, co przebacza i kocha. Albowiem zapewniam cię, że sam natychmiast otrzymujesz to, co komunikujesz drugiej osobie.

Oto samo sedno. Jeśli chcesz Boga, jeśli chcesz oddychać tym samym oddechem, co twój Stwórca, to stań się tak samolubny w swym umyśle, żeby komunikować jedynie swe miłujące myśli i jedynie błogosławić świat. W ten bowiem sposób będziesz błogosławiony, i gdy będziesz dawał Chrystusa, będziesz też Go pamiętał, aż do takiego momentu, gdy nie będzie On już znikał z twej świadomości. Wtedy zaś, zaprawdę, będziesz wolny.

Komunikacja wymaga więc, by w każdej chwili ktoś w danym związku brał odpowiedzialność za pamiętanie o tym, że żadna ze stron niczego nie wie. Często widzimy, że w twoich związkach jedno z was chciałoby przyjąć tę odpowiedzialność, ale jest całkiem pewne, że drugie tego nie chce, więc czuje potrzebę, by się bronić i przyjmuje świadomość ego – i tak oto znowu zaczynasz się kręcić niczym wasza planeta, pędząc donikąd. Celem komunikacji jest nauczać jedynie miłości. Zatem nie czekaj na nikogo. Nie czekaj aż twój partner lub przyjaciel zechce osiągnąć ten punkt wraz z tobą. Weź odpowiedzialność za zrobienie tego dla siebie samego, byś mógł bez ograniczeń oferować to drugiej osobie. Zapewniam cię, że jeśli będziesz miał jej za złe, że ona nie osiągnęła tego punktu wraz z tobą, oznacza to, że nie dałeś tego bez ograniczeń. Stań się więc na tyle samolubny, by nie zadowalać się komunikowaniem niczego mniejszego niż to, co twój Stwórca chciałby szerzyć za twoim pośrednictwem, a czyniąc tak, otrzymasz to dla siebie samego.

Komunikacja jest życiem. Komunikacja jest związkiem. Nie ma ona nic wspólnego z zestawieniem ciał w czasoprzestrzeni, ponieważ nie jesteś tym. Komunikacja jest związkiem. Związek zaś jest środkiem twego zbawienia.

Zatem, jeśli mogę sparafrazować tu zdanie z twej Biblii: Raduj się, gdycię prześladują lub atakują i pamiętaj, że w tej samej chwili masz moc, by nauczać jedynie Miłości, by pamiętać o swoim pragnieniu pozostania stałym w swojej intencji, dzięki czemu możesz otrzymać dar bycia tym, który błogosławi świat. To brzmi całkiem sensownie, prawda?

Ach, no tak! Co takiego chcę komunikować? Cóż takiego najbardziej pragnę gruntownie się nauczyć? Tego, że jedynie Miłość jest prawdziwa. Chcę tego dla siebie, tak głęboko, tak przemożnie, że nic prócz obecności Boga nie może wkroczyć w pole świadomości, które nazywam sobą.

Czy może to być dla ciebie tak ważne, że nie będzie cię obchodzić, czego chce ktokolwiek inny na całym świecie? Staniesz się tak samolubny, że będziesz widział, iż każda chwila w czasie jest niezwykłą okazją, by pamiętać o Prawdzie poprzez Jej szerzenie; by pamiętać, że nie możesz sobie zrobić wolnego. Skoro każda myśl tworzy jakieś doświadczenie, królestwo czy też świat, wypełniając tym twą świadomość, to cóż takiego chciałbyś przyjąć do pola swej świadomości? Ból i cierpienie, czy radość, wolność, pokój i obecność Chrystusa?

Gdy jako człowiek chodziłem po twojej planecie, miałem potrzebę nauczenia się dokładnie tego, co dziś chcę ci przekazać. I jeśli w tych paru słowach, których użyłem do tej pory, poczułeś jakiekolwiek dotknięcie mocy, jest tak tylko dlatego, że podtrzymywałem w sobie klarowność mego pragnienia i określiłem wyraźnie swoją intencję. I jako człowiek posłużyłem się czasem, a od chwili opuszczenia twej planety również komunikacją z każdym umysłem, który otworzył na mnie swe serce, by udoskonalić czystość jednego pragnienia: nauczania jedynie Miłości.

Zatem moc twej komunikacji płynie z głębi twego oddania, dyscypliny i chęci, by nauczyć się jak używać dostępnych ci narzędzi: czy to długopisu i kartki papieru, rysunku lub obrazu, przytulenia czy uścisku dłoni, uśmiechu lub pocałunku w policzek. Każdego gestu, każdego dostępnego w twoim świecie narzędzia możesz użyć po to, nauczać jedynie miłości; by odkryć, co to znaczy położyć swą dłoń na ramieniu przyjaciela po uprzednim połączeniu się z Bogiem i zapytaniu:

Ojcze, co chciałbyś, bym zakomunikował? Jak ta dłoń może posłużyć jako naczynie czy też środek, który szerzy błogosławieństwo Pocieszyciela?

Nauczyć się jak mówić pełnymi zdaniami. Nauczyć się jak brać daną myśl i uporać się z czymkolwiek potrzebujesz się uporać, dopóki nie sprecyzuje się to dla ciebie w najodpowiedniejszych słowach, jakie możesz znaleźć. Czy zadbasz o siebie na tyle, by udoskonalić i opanować formy, poprzez które możesz się komunikować, gdy przebywasz w tym świecie? I czy możesz kiedykolwiek zakończyć ten proces? Oczywiście, że nie, ponieważ doskonałość jest nieograniczona. Stworzenie po prostu szerzy siebie samo coraz bardziej i bardziej, i bardziej, i bardziej, odsłaniając to, co Dobre, Święte i Piękne. A wy wszyscy wiecie, jak to jest siedzieć i słuchać kogoś, kto dopiero uczy się grać na skrzypcach. Wiecie również jak to jest słuchać mistrza. To, czego dokonał mistrz, potrafi dotknąć twego serca na głębszym poziomie, z większą wyrazistością, niczym miecz, który przecina zasłonę i odsłania ukryte dary.

Czy jesteś chętny oddać swój umysł Temu, którego komunikacja jest tak czysta, tak krystalicznie czysta, że gdy będziesz komunikował drugiej osobie Miłość, to ona od razu to pojmie? Pojmie to na tak głębokim poziomie, że cierpienia wielu wcieleń rozpuszczą się w jednej chwili, a ona – przez samo spojrzenie w twe oczy – przypomni sobie Boga. Tak właśnie wygląda oddanie każdego, kto w swej świadomości zrodził Chrystusa.

Tak, komunikacja jest bardzo ważna. To bowiem, co komunikujesz i jak postanawiasz to czynić, mówi światu o tym, czego najbardziej pragniesz i jaka jest twoja najgłębsza intencja dla siebie samego. Zatem każdym słowem, każdym gestem, poprzez każdą aktywność, w której decydujesz się uczestniczyć, głosisz światu swoje przesłanie – mówisz światu, jaki jest twój osąd Boga. To całkiem oczywiste.

Stań się zatem bardzo, bardzo samolubny. Odnajdź w sobie swoją chwałę. Pragnij komunikować temu światu obecność Boga. Obejmij każdą chwilę w czasie, byś mógł użyć jej w sposób konstruktywny i zasmakować doskonałej wolności kroczenia po tym świecie jako wcielony Chrystus – i nigdy nie gódź się na coś mniejszego.

W procesie opanowywania komunikacji istnieje nadzwyczaj ważny i poważny element: niewinna zabawa. Niewinna zabawa!

Cóż, podjąłem decyzję, by komunikować światu świadomość Chrystusa. Czuję, że wiele lat spędziłem na czymś wręcz przeciwnym, ale przeszłość już minęła. Dzięki Bogu za to. Zaś dziś wybieram na nowo. Jak komunikować świadomość Chrystusa w tej chwili?Ach, zapytam o to Pocieszyciela. Zrezygnuję z własnego myślenia i po prostu zapytam, jak w tej chwili w najlepszy sposób komunikować świadomość Chrystusa.

Jeśli chcesz naprawdę dobrze się bawić, powiedz osobie, z którą rozmawiasz: Wiesz, zdecydowałem, by w tej chwili komunikować świadomość Chrystusem. Więc po prostu weź głęboki oddech i daj mi trochę czasu, ponieważ robiąc to teraz, sam się tego uczę.”

Zapewniam cię, że jeśli każdą rozmowę zaczynałbyś w ten sposób, to natychmiast rozbroiłbyś swego rozmówcę i poprosiłbyś go, by ci zaofiarował przestrzeń niewinności. To sprawi, że będzie to łatwiejsze i dla niego, i dla ciebie. Potem zakomunikuj mu cokolwiek chcesz, a następnie zapytaj:

„No i jak mi poszło? Czułeś to? Naprawdę cię kocham. Taka jest moja intencja. Czy udało mi się to przekazać?”

Innymi słowy, do swej komunikacji przynieś niewinną wesołość. Ujrzyj siebie jako dziecko, które idzie ścieżką ku przypomnieniu sobie swego mistrzostwa. Baw się dobrze na swojej planecie. Porzuć powagę. Porzuć przesłony, osobowości i ego, w których według nauk świata masz wyglądać jakbyś już był ekspertem. Jak brzmi ta wasza reklama? „Nigdy nie pozwól im zobaczyć jak się pocisz”. A może właśnie pozwól im zobaczyć jak się pocisz:

Słuchaj, ja po prostu próbuję ucieleśnić Chrystusa. Tylko temu jestem oddany. Kocham cię. Jesteś niewinny. A teraz po prostu weź głęboki oddech, daj mi chwilkę i zobaczymy, jak mi idzie.

Potem ich dotknij i ucałuj. Następnie zaś, jeśli potrzeba słów, przemów. Jeśli potrzeba podzielić się odczuciem, podziel się nim, będąc świadomym swej doskonałej niewinności oraz tego, że jesteś studentem Uniwersytetu Bożej Świadomości. Do waszej wzajemnej komunikacji wkrada się tak dużo powagi. A powaga jest przeciwieństwem Królestwa.

Na koniec tej krótkiej komunikacji powiemy tak: zawsze zaczynaj od uznania swej jedności, swego zjednoczenia z tym, z kim chcesz się komunikować – czy to z osobą, rośliną czy minerałem. Gdy idziesz podlać kwiat, zacznij od uznania swej jedności. Ujrzyj więc świętość danej chwili i oddaj ją Pocieszycielowi, bo tylko On może użyć jej tak, by przyniosła owoc obfity. Owszem, wiem, że na waszej planecie nadal jest parę umysłów, które od pokoju wolą wojnę, od rezonansu – dysonans. Jakie to ma znaczenie? Jeśli będziesz czekał, aż inny umysł zapragnie tego, czego pragniesz ty, to nigdy nie zdobędziesz tego, czego pragniesz. Zatem bądź tym, czego najbardziej pragniesz, a jesteś Chrystusem, jesteś Światłem rozświetlającym ten świat, jesteś polem Miłości, które przyciąga innych po to, by uwolnili swoje złudzenia, swoje cierpienia, by porzucili całą powagę i wszelkie próby bronienia swej racji. Stajesz się polem, które przyciąga do siebie poszukującego Rzeczywistości, ponieważ sam ją wpierw dla siebie przyjąłeś.

Wielu z tych, którzy usłyszą te słowa, wie, że powiedziałem, iż nauczyciel Boży ma jedną odpowiedzialność: przyjąć pojednanie dla siebie samego lub siebie samej. Czy prawdziwie przyjąłeś pojednanie, jeśli nie chcesz opanować form, za pomocą których się komunikujesz? Albowiem przyjęcie pojednania otwiera umysł, a wówczas uświadamiasz sobie, że twój brat lub siostra jest tobą, a ty możesz mieć jedynie to, co sam rozdasz. Dlatego komunikacja jest święta. Dlatego zawsze nauczano: Obserwuj myśli w swym umyśle i pomyśl zanim coś powiesz. Bowiem każde wypowiedziane słowo jest niczym kamyk wrzucony do stawu. Wytwarza on zmarszczki na powierzchni wody, a wibracja ta natychmiast do ciebie powraca. Myśl tylko miłujące myśli. Przemawiaj jedynie w mądrości Chrystusa. Oddawaj cześć i szacunek temu, z kim rozmawiasz, i pytaj jedynie:

Ojcze, co chciałbyś, bym komunikował?

W ten sposób kamyki, które wrzucasz do stawu ludzkiej świadomości, stają się niczym lśniące w świetle Bożej Miłości diamenty, promieniujące na wszystkie strony Światłem, przynoszące radość, obfitość i dostatek tym, którzy ujrzą twą obecność.

Stań się Miłością, której szukasz. Opanuj po mistrzowsku komunikowanie się. Nastanie bowiem dzień, gdy ciało, czas i przestrzeń już dłużej nie będą ci potrzebne jako narzędzia do nauki lub uczenia się, a jednak komunikacja będzie trwała dalej nieprzerwanie, zgodnie z poziomem twego mistrzostwa. Mistrzostwo to poniesie cię tam, gdzie jestem ja, do miejsca, w którym oddzielenie nie jest możliwe, do miejsca, w którym – przez proste przekierowanie uwagi – stajesz się jednym z duszą kogokolwiek, o kim pomyślisz.W mgnieniu oka będziesz podróżował poprzez różnorodne wymiary i wszędzie, dokąd się udasz, obecne będzie Światło, a ty dotkniesz najdalszych zakątków Stworzenia, które – tak przy okazji mówiąc – trwa nadal i się szerzy, ty zaś będziesz mu błogosławił Miłością Boga i poznasz taką rozkosz i nieograniczoność, że będziesz się zastanawiał, dlaczego kiedykolwiek wzdragałeś się przed przyjęciem odpowiedzialności za komunikację. I będziesz dziękował Bogu za to, że stałeś się tak samolubny, że rzeczywiście zapragnąłeś nauczać jedynie Miłości.

To na ten moment będzie wszystko na temat komunikacji. Bądź pewien, że jeśli będziesz medytował nad każdym dobranym tu słowem – powoli, świadomie, z uwagą i niewinnością – to sama wibracja zakomunikowana w tym krótkim przesłaniu już dokona wiele, by wywołać korektę wibracji w głębi twego umysłu. Dzięki temu twoja własna komunikacja zacznie się polepszać w sposób iście magiczny, bezwysiłkowy; popłynie ona z większej głębi, będąc przez to dużo bardziej satysfakcjonująca w twym sercu.

Nauczyciel Boży jest mistrzem komunikacji. Komunikacja jest mostem, który prowadzi cię do domu, do twego brata i siostry. A w doskonałości komunikacji, przypomniane i przywrócone zostaje Królestwo.

To powiedziawszy, błogosławię was – wszystkich tych, którzy usłyszą te oto słowa: po mistrzowsku opanuj swoją komunikację. Dobrze wiem, że jeszcze większe dzieła możecie uczynić niż te, których jak dokonałem i nadal dokonuję. Ja jestem tylko początkującym w Umyśle mego Ojca.

Myślicie, że to wystarczy?

Carol, co chciałabyś zakomunikować w tej chwili?

– Kocham cię.

Teraz daj sobie chwilę, udaj się do umysłu i po prostu zapytaj: Ojcze, co chcesz, bym zakomunikowała w tej chwili?i gdy będziesz gotowa, powtórz to raz jeszcze.

– Kocham.

Zapytam teraz pozostałych: czy poczuliście różnicę?Większa głębia, większa przestrzeń, większa moc? Większe połączenie. Czułaś to?

– Tak.

Zaiste. Może ta krótka modlitwa naprawdę działa. Czy zauważyłaś, jak zmieniłeś formę z „kocham cię” na: „kocham”?

– Tak.

Tak się stało. Oto prawda o tym, kim jesteś. Dziękuję za zaofiarowanie doskonałego przykładu dla tych, którzy będą czytać to wszystko.

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl