Paradoks Przebudzonego Życia

Ostatnio dostałem szereg pytań od Przyjaciółki, a zarazem gorliwej słuchaczki Drogi Mistrzostwa dotyczących rzekomych sprzeczności w wypowiedziach Jeszuy. Poniżej podaję swoje odpowiedzi, gdyż myślę, że mogą być pomocne, nie tylko dla niej. Kwintesencją wszystkich odpowiedzi jest wskazanie na PARADOKS. Według mnie właśnie paradoks jest istotą przebudzonego życia. W moim życiu jest wiele takich paradoksów, których nie da się zrozumieć na poziomie intelektualnym. Intelektualna próba zrozumienia prowadzi do wątpliwości, gdyż wydaje się, jakby przebudzony umysł przeczył sam sobie; jakby raz mówił jedno, a raz mówił drugie całkowicie przeciwstawne pierwszemu. Jednak w przebudzonym umyśle nie ma przeciwieństwa.

Czym jest dla mnie paradoks przebudzonego życia? Jest byciem w pełni obecnym w świecie, ale ze świadomością, że nie jestem z tego świata. A więc żyjąc w paradoksie, nie utożsamiam się z materią, ale też nie uciekam od niej. Mam świadomość, że nie jestem ciałem, ale też nie bagatelizuję sygnałów pochodzących z ciała. Wierzę i doświadczam tego, że jestem czystą nieskończoną świadomością, ale to nie przeszkadza mi w cieszeniu się najdrobniejszymi przejawami życia w świecie formy. Nie zabiegam o rzeczy z tego świata, ale one same się pojawiają, jeśli tylko są pomocne w najgłębszym przejawieniu celu mej duszy. Wierzę, że taka postawa wyraża to, co zostało wyrażone dwa tysiące lat temu przez Jeszuę: Starajcie się wpierw o Królestwo, a wszystko inne będzie wam dodane. (Mt 6,33)

To tylko kilka przykładów pozornego paradoksu. I jeszcze jedno, czego nauczyłem się od przebudzonego umysłu Mastera Teachera, który ponad 20 lat temu stanął na mojej drodze i pomógł mi się przebudzić. Na pytania ze sfery paradoksu, które pozornie dają dwie przeciwstawne opcje, możesz zawsze odpowiedzieć: TAK. Na przykład: czy jestem tutaj, czy mnie tu nie ma? Tak. Czy jestem Bogiem, czy nie jestem Bogiem? Tak. Czy oddzielenie się wydarzyło, czy się nie wydarzyło? Tak. 😉

Właściwie już ten wstęp jest odpowiedzią na niemal wszystkie poniższe pytania, ale jeśli chcesz przeczytać moje bardziej szczegółowe odpowiedzi (oprócz: „tak”), to proszę bardzo. Miłej lektury! I miłego doświadczania odpowiedzi we własnym sercu. Bo tylko tu da się je poczuć i zrozumieć.

Podaję też link nagrania, które zrobiłem w tym temacie: PARADOKS PRZEBUDZONEGO ŻYCIA.

Z miłością,
Rafał

PYTANIE 1: Z jednej strony Jeszua mówi, że myślenie nie zaprowadzi nas tam, gdzie on jest, z drugiej strony zachęca do rozważania różnych kwestii.

ODPOWIEDŹ: Jedno i drugie jest prawdziwe: myślenie rozumiane jako egotyczne myślenie nie jest w stanie doprowadzić nas do oświecenia. Jednocześnie wszystko opiera się na mocy myśli. Mocą myśli Bóg stwarza wszechświat i mocą myśli Jego Dziecko (ja/ty), tworzy iluzję oddzielenia. Dlatego to mocy myśli używam, żeby rozważyć, czy chcę nadal kontynuować grę w oddzielenie, czy też chcę z niej zrezygnować. Moje rozważanie sprowadza się więc w zasadzie do tego, czy chcę trzymać się swoich myśli, czy też je puścić i pozwolić, aby Boska Myśl, Boska Inspiracja, Boskie Czucie było motorem moich działań.

PYTANIE 2: Z jednej strony Jeszua mówi o lodach, że to nasze obawy powodują że mogą nam zaszkodzić,  z drugiej – w innej lekcji- że jeśli zjemy ich za dużo możemy przybrać kilka kilogramów. W związku z tym co powoduje takie działanie lodów? Przykład akurat jest z lodami, ale można to rozciągnąć na wszystko.

ODPOWIEDŹ: Jedno i drugie jest prawdziwe. Szkodzą nam tylko nasze myśli. Ale to, co robimy, a przede wszystkim, jak to robimy, jest konsekwencją tych myśli. Mogę zjeść lody w poczuciu winy i mieć ból brzucha albo przytyć, ale mogę też zjeść te same lody w pełni miłości do siebie i świata i w konsekwencji nie doświadczyć żadnych fizycznych dolegliwości ani zmiany wagi. I to też można rozciągnąć na wszystko 😊

PYTANIE 3: Z jednej strony  J. zachęca do tego by chcieć dla siebie mercedesa w innym miejscu nawołuje aby nie dbać o dobra materialne, które są nietrwałe, by kierować się ku królestwu niebieskiemu, gdzie rdza, robak i złodziej nie mają dostępu.

ODPOWIEDŹ: Jeszua nie nawołuje, by chcieć mercedesa, ale by rozważyć, jakimi przekonaniami kierujemy się w swoim życiu. Nie chodzi o to, by zabiegać o dobra materialne, ale by być szczerym co do tego, jak myślę. A więc np. czy w moim myśleniu jest brak, lub czy kieruję się fałszywym poczucie duchowej wyższości (myślenie w stylu jestem biedny, ale przecież „duchowy”). Paradoksalnie, gdy kierujemy się ku królestwu niebieskiemu, gdzie ani rdza, ani mól nie niszczą, a złodzieje nie włamują się i nie kradną, czyli gdy naszym celem jest to, co wieczne i nie przywiązujemy się do rzeczy materialnych, może się otworzyć dla nas dużo większy przepływ rzeczy materialnych. Może, ale nie musi. Nie to bowiem jest sednem mieszkania w królestwie, ale to, czy jestem szczęśliwy.

PYTANIE 4.  Z jednej strony J. przekonuje nas, że nikt i nic nie ma na nas wpływu, że wszystko tworzymy sami. Równocześnie mówi, że Bóg umiejscawia nas w miejscach i sytuacjach, które są najlepsze do tego, aby coś przerobić w „drodze do domu”. To, gdzie jestem teraz jest wypadkową moich wcześniejszych myśli, mojej uwagi, mojej wiary czy jestem tu, gdyż to Bóg mnie tu umieścił?

ODPOWIEDŹ: Odpowiedź brzmi: TAK. 😊 Rozważ dobrze tę odpowiedź. Ona też wskazuje na paradoks przebudzonego życia w czasie. To, gdzie jestem, jest rezultatem moich myśli i przekonań, a jednocześnie miejsce, w którym się znalazłem w ich wyniku, jest odpowiedzią lub podpowiedzią Boga na pozorny dylemat oddzielenia. Ta sama rzecz, która jest problemem, staje się również odpowiedzią. Przypuśćmy, że ktoś zdecydował się wcielić, żeby zrujnować sobie życie i znaleźć się na dnie. Nie zrobił mu tego nikt inny. Zrobił to on sam, ale tylko po to, żeby zobaczyć wszystko w innym świetle, odbić się od dna i odnaleźć Boga. A więc dno, które jest rezultatem jego myśli i przekonań, jest jednocześnie drogą, którą Bóg prowadzi go do domu. Bóg, jak kochający Ojciec, pozwala Synowi marnotrawnemu pozornie opuścić dom i w konsekwencji doświadczyć trudu oddzielenia, po to, by Syn przekonał się, że nie chce niczego poza Ojcem. Trudy oddzielenia, które są konsekwencją myśli Syna, są jednocześnie drogą powrotną do Domu, którą Bóg przed nim wyścieła. A jest tak dlatego, że ostatecznie nie ma nic poza Bogiem, a dusza i jej myśli pochodzą z jednego Źródła. Można więc powiedzieć, że myśl oddzielenia jest naprawiana w tym samym momencie, w którym powstaje. To sedno paradoksu. Nie da się tego zrozumieć. Można tego tylko doświadczyć.

PYTANIE 5: Odnośnie partnerów.  J. wyraźnie wskazuje, że jeśli wydaje się nam, że nasz partner wykazuje cechy, które  przeszkadzają nam ( powody mogą być różne: ekonomiczne, światopoglądowe itp.) to tym bardziej pozostanie przy takim partnerze daje możliwość zmiany swojej świadomości. W innej lekcji J. mówi o tym, że tworzymy cały czas i powinniśmy się zastanowić „z kim chcemy się bawić”  w rozumieniu jakości stwarzania. To samo dotyczy każdej sytuacji i miejsca, w tym miejsca pracy.

ODPOWIEDŹ: I znowu paradoksalnie jedno i drugie jest prawdziwe. Nasz partner, miejsce zamieszkania, praca nie są przypadkowe. Są naszą drogą do Boga poprzez stwarzanie nam okazji do zmiany świadomości. Jeśli uciekniemy od sytuacji, w której się znajdujemy, tu uciekniemy od lekcji, po to, by ją otrzymać za chwilę w innej formie (innym związku, innym miejscu czy pracy). Dlatego pozostanie w tej sytuacji skraca naszą drogę przemiany. Zamiast powtarzać klasę, możemy ją zaliczyć za pierwszym podejściem. Warto jednak zastanowić się, co oznacza „odejście”, „pozostanie” i ucieczka”. Ucieczką jest unikanie wzięcia odpowiedzialności za swój umysł. Jedna osoba może uciekać od odpowiedzialności za swój umysł i za przebaczenie poprzez zmianę partnera od razu, gdy coś się jej w nim nie podoba; inna może uciekać od odpowiedzialności poprzez trwanie w toksycznym związku, ponieważ boi się odejść.

Pozostanie nie oznacza, że musisz trwać z kimś w tym samym stanie na zawsze. Oznacza jedynie pozostanie na tyle długo, aby dokonała się przemiana. Dla jednego będzie to całe wcielenie, dla drugiego zaledwie miesiąc lub tydzień. Gdy odchodzisz ze związku, z miejsca pracy nie z żalu, nie z fałszywej pobudki, że gdzie indziej będzie lepiej, ale dlatego, że Twoja rola w nim się skończyła, wówczas takie odejście nie jest ucieczką, lecz naturalnym przepływem życia i efektem podążania za sercem.

Jak mówi piosenka: Should I stay or should I go now? / Czy mam teraz pozostać czy mam odejść? Odpowiedź brzmi: tak! Gdy lekcja przebaczenia została odrobiona, to niezależnie od tego, co zrobisz, efekt będzie ten sam: przemiana. Albo twój związek całkowicie się zmieni albo ty się na tyle zmienisz, że to, co stare i niepasujące do twojej nowej częstotliwości samo naturalnie odpadnie. A ty pójdziesz bawić się gdzie indziej, do innej piaskownicy.

Gdy już trwasz w przebaczeniu, to możesz w ogóle nie mieć potrzeby zagłębiać się w trudne związki i ciężkie sytuacje, ponieważ już wiesz, że można bawić się inaczej. Już nie potrzebujesz tego doświadczenia do swojej przemiany i w ogóle nie wchodzisz do tej piaskownicy.

PYTANIE 6: W części lekcji J. mówi o świadomym wyborze myśli/pragnień jako o czymś co kreuje naszą przyszłą rzeczywistość, nasze doświadczenie.  W innych lekcjach naucza, aby trenować Umysł poprzez pozwolenie wszystkiemu na bycie takim, jakie jest. Poprzez przyzwolenie mamy przekroczyć. Jednak aby powstała myśl/pragnienie o czymś musi tego czegoś nie być teraz, czyli tworząc ta nową myśl/pragnienie wykazuję nieakceptację dla stanu teraz.

ODPOWIEDŹ: Tak jest w wypadku myśli ego. Ego zawsze pragnie tego, czego nie ma teraz. Ty jako Budząca się świadomość pragnąca Boga pragniesz dostępu do tego, co jest TERAZ. Owszem, możesz tego nie doświadczać jako swojej obecnej rzeczywistości, ale to nie znaczy, że tego nie ma. Pragnienie Boga / Pokoju / Miłości / Prawdy / Obfitości / Wolności otwiera więc drogę do doświadczenia tego, co już JEST. Ale tylko gdy idzie w parze z przyzwoleniem. Tylko wtedy bowiem pragnienie nie jest egotycznym oporem wobec tego, co jest, a jedynie wyrażeniem woli, by przyzwolić na przejawienie tego, co JEST, w naszym życiu.

Jutro, które w ten sposób tworzymy, jest nowe dla ego, ale nie dla Boga. Tak naprawdę nie możemy mieć nowej, oryginalnej myśli. Możemy jedynie podłączyć się do przepływu stwarzania poprzez zastosowanie Kluczy do Królestwa, o których mowa w lekcji 5 Drogi Serca: pragnienia, intencji, przyzwolenia i poddania się.

PYTANIE 7:  Wszystkiemu ufaj, na wszystko przyzwalaj a rozproszenia.  Dotyczy to wszystkiego co się dzieje. Raz J mówi, aby ufać wszystkiemu innym razem mówi o byciu rozpraszanym, mówi także o fałszywych prorokach. Jeśli trafię na osobę, która twierdzi, że mówi przez nią Chrystus to mam temu ufać? Czy mam wątpić? I dokładnie po jakich  owocach mam poznawać?

ODPOWIEDŹ: I zgadnij co, znowu paradoks. 😉 Z jednej strony masz ufać wszystkiemu, a z drugiej masz kwestionować i patrzeć na owoce. Gdy Jeszua mówi o zaufaniu wszystkiemu, po pierwsze mówi o nieopieraniu się, a po drugie o widzeniu prawdy poza pozorami. Gdy nie opierasz się temu, co się dzieje, stajesz się w pewnym sensie takim Boskim głupcem (polecam tu obejrzenie filmu „Po prostu być” dla zobrazowania i zrozumienia tego), który mówi wszystkiemu „Tak”. Czyli – używając twojego przykładu – gdy ufasz temu, który twierdzi, że mówi przez niego Chrystus (nawet jeśli mówi ego), to tym samym nie opierasz się temu, nie walczysz z tym, co mówi, tylko ufasz, że ta sytuacja jest doskonała i nie trzeba jej zmieniać. Tym samym twoje ego nie opiera się jego ego. I poprzez taką ufność ego zostaje przekroczone i pozostaje jedynie prawda. Właśnie tak Jeszua ufa nam, nawet gdy my w siebie wątpimy, ponieważ widzi w nas jedynie Boskie Światło i Miłość, które jest prawdą o Nim i o nas. To jest ufanie na poziomie absolutnym – widzenie prawdy na wskroś pozorów i nienabieranie się na iluzję.

Jak to się ma do kwestionowania, nierozpraszania się, strzeżenia się wilka w owczej skórze i fałszywych proroków? Czy mogę ufać i jednocześnie kwestionować? Tak. Ufność jest równoznaczna z zakwestionowaniem swoich własnych osądów. Zakwestionowanie swoich osądów nie oznacza, że nie potrafisz rozróżniać. Nadal możesz czuć, jeśli ktoś działa z ego. Poznasz to po owocach – czyli niekoniecznie po tym, co ta osoba mówi, ale po tym, jaka jest – czy jest w POKOJU i czy niesie POKÓJ. Ale nawet, gdy dzięki umiejętności rozróżniania, rozpoznajesz, że nie ma w niej pokoju, to możesz ją kochać. Możesz nadal ją kochać jako brata/siostrę na Drodze, ale to nie znaczy, że musisz ją lubić jako człowieka. Nadal możesz jej ufać jako Chrystusowi, ale to nie znaczy, że musisz spędzać z nią czas

PYTANIE 8:  „Czego naprawdę chcesz?” pyta J. Z drugiej strony sugeruje, że każdą decyzję  powinniśmy oddać Duchowi Świętemu, każdą, nawet odnośnie wyboru kierunku jazdy. Jakie zatem ma znaczenie, czego chcę? I kto chce?

ODPOWIEDŹ: To pytanie: „Czego NAPRAWDĘ chcesz?” sprowadza się w każdej sytuacji i w każdym wyborze tylko do jednego: czy chcesz prawdy (=pokoju, miłości, pojednania), czy iluzji (=konfliktu, lęku, oddzielenia). Jeśli chcesz prawdy, to będziesz oddawał każdą decyzję Duchowi Świętemu, ponieważ wiesz, że sam sobie nie możesz dać odpowiedzi. Jeśli chcesz złudzeń, będziesz się łudził, że możesz podjąć decyzję sam.

Pytasz: Kto chce? Suwerenna dusza, prawdziwy Ty. Nie ma znaczenia, czego chce ego, ale ma znaczenie, czego chcesz Ty. Ty bowiem decydujesz, jakiemu Panu będziesz służyć: Bogu  czy ego. I w całym podejmowaniu decyzji chodzi tylko o to rozróżnienie. Oddając każdą decyzję Duchowi Świętemu, decydujesz się służyć Bogu.W praktyce oznacza to słuchanie wewnętrznego przewodnictwa poprzez serce.

PYTANIE 9:  J. namawia aby porzucić to, gdzie jesteśmy i udać się tam, gdzie on jest, aby bawić się w nieograniczonych daleko wspanialszych sferach, w innym miejscu mówi o przynoszeniu nieba na ziemię, które to niebo ma trwać zaledwie mgnienie oka.

ODPOWIEDŹ: To jest kwintesencja paradoksu. 😊 Oświecony stan to bycie tutaj i jednocześnie niebycie tutaj. To bycie w tym świecie, ale nie z tego świata. Mamy porzucić to, gdzie jesteśmy, czyli porzucić iluzję oddzielenia, aby rozpoznać, gdzie naprawdę JESTEŚMY, jako nieograniczona Boska Świadomość. Gdy rozpoznajemy Niebo / Królestwo / Dom / Doskonały Umysł, w którym jesteśmy, wówczas możemy przynieść tę świadomość do trójwymiarowego świata, przemieniając go w podobieństwo Nieba. Niebo na Ziemi to stan świadomości, w którym przestajemy rozróżniać między Niebem a Ziemią.