Przebaczenie samemu sobie (Droga Serca, Lekcja 9, pytanie)

Pytanie: Jeszuo, czy konieczne jest, by zwracać się do innych aspektów nas samych i prosić o przebaczenie za błędy, które – jak czujemy – popełniliśmy?

Odpowiedź: To jest bardzo, bardzo dobre pytanie. Cieszę się, że je zadałeś. Właściwie to chcę ci zasugerować, byś spisał to pytanie i odpowiedź, którą ci podam, a potem wysłał je temu mojemu umiłowanemu bratu [Jayemowi – przyp.tłumacza] oraz jego partnerce, wspominając im, że zasugerowałem, iż właściwe by było , by włączyli to pytanie i odpowiedź do najbliższej rozmowy ze swymi przyjaciółmi.

Czy zatem jest konieczne, by zwracać się do tych aspektów nas samych, do tych głosów w umyśle i prosić je o przebaczenie? Czy jest konieczne, by do nich pójść po to, by doprowadzić do jakiegoś rodzaju uzdrowienia? Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. W Prawdzie nie ma niczego, co samo w sobie byłoby konieczne. Nie ma jakichś ustalonych definitywnych zaleceń co do tego, co musiałbyś osiągnąć, by doszło do uzdrowienia, poza całkowitą i bezwarunkową akceptacją siebie samego. Droga, którą umysł dotrze do tego celu, będzie dla każdego wyjątkowa i jakoś będzie się różnić od innych. Dlaczego tak jest? Ponieważ każdy umysł używa w pełnej wolności swej mocy i świadomości, po to, by wytworzyć spiralę, która – jak się zdaje – odcięła go od poczucia głębokiego i doskonałego zjednoczenia z Bogiem.

Wyobraź sobie wiele nici, które nagle rozwijają się z głównego kłębka, a każda z nici wydaje się rozwijać w swoją stronę i w różnym kierunku; podobnie dzieje się z wieloma umysłami, które oddzieliły się od Jednego Umysłu Syna Bożego. I dlatego też każda z nitek wydaje się znajdować na końcu kłębka, gdzieś tam, w wielkiej przestrzeni Umysłu, i pragnie powrócić do domu. I wówczas każda z nich zaczyna tworzyć swą własną drogę powrotną do Boga.

Gdy umysł to czyni, to tak naprawdę używa dokładnie tego, co jest Królestwem Niebieskim, czyli swego połączenia z Bogiem. By dotrzeć do domu używasz mocy świadomości w celu stworzenia wyobrażeń na temat siebie i wszystkiego, co widzisz dokoła. W umyśle pojawia się idea, a ty podążasz w danym kierunku. I przez jakiś czas wydaje się, że to działa. A potem musisz przejść do innej idei, jeszcze głębszej. Każdy to robi. I w ten sposób każdy w dosłownym znaczeniu tworzy swą własną drogę do domu, nie rozpoznając, że to, czego szuka, to właśnie ta moc tworzenia, za pomocą której tworzy on ową drogę.

Tak więc w każdej chwili może wydarzyć się cud nad cudami, kwantowy skok, który przekroczy czas, ponieważ umysł nagle może pojąć i załapać, że wszystko, co potrzebuje uczynić i zrozumieć, to zaakceptować siebie – i już będzie w domu. Zazwyczaj doświadcza się tego jako przebłysków. Są to więc małe kwantowe skoki, niewielkie przyspieszenia, w których odrzuca się stare idee i postrzeżenia oraz pogłębia samoakceptację.

Powtórzmy więc, że wydawało się, iż zarówno ty, jak i wielu innych, przechodziliście przez pewne etapy, w których dostęp do rozmaitych głosów wytworzonych przez ciebie w twej próbie, by oddzielić się od Boga, może być potem całkiem stosowny i w pełni inspirujący, a nawet wydawać się konieczny z perspektywy miejsca, w którym jesteś, w trakcie twego powrotu po swej nici do doskonałego zjednoczenia.

Tak więc każdy umysł musi następnie zwrócić się do wnętrza i być prawdziwie szczery.

Co czuję?

Czuję, że nie przebaczyłem sobie samemu, albo takiej to a takiej rzeczy.

Czuję, że ten głos ciągle do mnie mówi: „Nie jesteś wystarczająco dobry, nie jesteś wystarczająco dobry.”

Jeśli te głosy cię przyzywają, to znaczy, że coś woła o twoją uwagę. Wtedy najlepiej przyjąć to jako swoją drogę do domu. Może się ona różnić od drogi innej osoby, ale to nieistotne, ponieważ porównywanie i kontrast charakteryzują umysł egotyczny, a nie Umysł Chrystusa.

Po prostu obserwuj, co się dla ciebie dzieje. A potem pozwól sobie podjąć jakiekolwiek niezbędne działanie, by pomóc doprowadzić do uzdrowienia, które cię przyzywa. Ostatecznie wszelkie uzdrowienie jest uzdrowieniem postrzegania złudzeń. Tak więc głos, który cię przyzywa, jest złudzeniem, urojeniem. To echo czegoś przeszłego, co tak naprawdę nigdy się nie wydarzyło. Ale w ramach samego wielkiego snu oddzielenia, raczej nie ma sensu mu zaprzeczać.

Zatem umiłowany przyjacielu, nasza odpowiedź dla ciebie brzmi: „Tak”. Ponieważ te głosy cię wzywają i ponieważ nawet w swym ciele czujesz, że nie przebaczyłeś całkowicie sam sobie, zatem poprzez zwrócenie swej uwagi – w sposób żartobliwy i niewinny – i wsłuchanie się w te głosy, które odzwierciedlają dla ciebie owe miejsca w tobie, których nie obdarzyłeś przebaczeniem, głosy te zostaną sprowadzone do twej świadomości. A wtedy porozmawiaj z nimi, tak jakby były odrębną istotą.

Potem zaś naucz się obejmować te części siebie ramionami przebaczenia. Oto ważny aspekt twej wyjątkowej drogi do domu, do kłębka nici spoczywającego w samym środku Serca Boga. To jest prawdziwe w odniesieniu do każdego. Nie może tu być żadnego zaprzeczenia. Nie może być porównywania, analizy ani osądu. Może być jedynie akceptacja, przyzwolenie, obejmowanie, zaufanie, odczuwanie – aż do chwili, gdy ów Jeden Umysł znajdzie sposób, by sprowadzić statek do portu. Nikt nie zrobi tego za ciebie. Ale możesz mieć wielu przyjaciół, takich jak ja, którzy wesprą cię na drodze, którą wybrałeś.

Czy ma to dla ciebie sens?

– Prześlę to Jonowi Marcowi i Anastazji.

Tak. Będę wdzięczny za to, ponieważ posłuży to większej całości wątku czy też nici, która jest teraz wplatana między wielu ludzi, którzy zostali wezwani, oraz wielu tych, którzy będą wezwani, by przyłączyć się do tej przygody, którą nazywamy energią Shanti Christo [Pokój Chrystusa – przyp. tłumacza]. Myśl o tym w ten sposób: w jednym Umyśle podzielonym na wiele punkcików Światła, na jednym krańcu wszechświata, było kilkaset tysięcy punkcików Światła, które powiedziały:

Cóż, rozwinęłyśmy się razem, to i razem możemy się zwinąć!

– To bardzo cenne. Od bardzo dawna chciałem zadać ci to pytanie.

Tak, wiem. Czy wiesz, że pytanie, któremu zdajesz się opierać w swym umyśle, to postawiona przez duszę brama do świadomego umysłu, poprzez którą dokonujesz kolejnego skoku, wznosząc się po swej nici z powrotem do Serca Boga? Właśnie dlatego pytania, które wypływają z głębi Umysłu, to pytania najwyższej wagi. A ty możesz wyćwiczyć swój Umysł, by obserwował pytanie, i mówił:

Ach! Oto zbliżam się do bramy. Ciekawe, co takiego jest w tym pytaniu? Cóż takiego mi objawia to wypływające z głębi mej istoty pytanie? Co ono przede mną kryje? Jaka energia zaczyna się we mnie teraz przemieniać?

Pytanie zawsze odzwierciedla to, co płynie z głębi samego Umysłu, co czeka na przyswojenie, zintegrowanie i przekroczenie.

A więc proszę bardzo! Teraz masz coś, nad czym możesz sobie od czasu do czasu porozmyślać.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 9 Drogi serca.