Zraniona kobieta – channeling Marii Magdaleny

Drodzy Przyjaciele!

Poniżej prezentujemy nasze tłumaczenie kolejnego channelingu Marii Magdaleny przekazanego za pośrednictwem Pameli Kribbe. Jest to równocześnie drugi rozdział książki Pameli zatytułowanej: „The Forbidden Female Speaks” (dosłownie: „Kobieta zakazana mówi”). Pamela Kribbe nie jest nauczycielką Drogi Mistrzostwa i jej channelingi mogą mieć nieco inny charakter niż te płynące przez Jayema, ale czujemy, że są one cenne i warte podzielenia się.

Wszystkie nasze tłumaczenia na tej stronie są oferowane bezpłatnie jako dar serca. Jeśli jednak chcesz wyrazić swoją wdzięczność lub nas wesprzeć w tym projekcie, możesz przekazać darowiznę poprzez zakładkę Wsparcie na tej stronie.

ZRANIONA KOBIETA
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy

Jest to rozmowa Pameli Kribbe z Marią Magdaleną, podczas której Pamela zadaje Marii pytania i otrzymuje od niej odpowiedzi za pośrednictwem channelingu.

ZRANIONA KOBIETA – POSŁUCHAJ AUDIO

Kiedy zaczęłam otrzymywać od ciebie przekazy, wpierw powiedziałaś o ranie w obszarze brzucha u kobiet. Opisałaś ogólne pole energetyczne kobiet i powiedziałaś mi, że wiele z nich nie jest w pełnym kontakcie z obszarem brzucha i trudno im odczuwać swą moc. Szczególnie te kobiety, które przyciąga duchowość oraz rozwój wewnętrzny, mają skłonność do otwierania swoich wyższych czakr. To sprawia, że są bardzo wrażliwe i empatyczne. Lecz powiedziałaś również, że prowadzi to do braku równowagi i do „postawy dawcy”, tworząc jednocześnie pustkę w obszarze brzucha. Owa pustka wskazuje na brak fundamentu, ugruntowania i na to, że nie czują się one dobrze z samymi sobą. Czy mogłabyś rozwinąć ten wątek?

W moich przesłaniach, które przekazywane są za twoim pośrednictwem, chciałabym przede wszystkim odnieść się do kobiet, które przyciąga wewnętrzna ścieżka osiągania pełni. Mówię do kobiet, które interesują się wewnętrznym wzrostem, inspiracją płynącą z wnętrza i zrzuceniem starego bagażu. Kim są te kobiety? Wymienię kilka cech, które je charakteryzują:

– kobiety te są w stanie przemiany ze świadomości opartej na ego do świadomości opartej na sercu. Nie chcą one dużej prowadzić życia opartego na lęku i konformizmie. Chcą opierać swe wybory na wewnętrznym kompasie, na własnym sercu, lecz jednocześnie zmagają się z głębokim poczuciem niepewności i zwątpienia odnośnie swej mądrości i siły. 

– kobiety te bardzo mocno doświadczają swych uczuć. Są emocjonalnymi istotami, które otworzyły swe serca i używają swej pasji i inspiracji do poszukiwania sensu i celu w życiu. Są one otwarte na wymiar duszy, na coś większego, co jest ponad ich fizyczną osobowością. Są to kobiety duchowe.

– wiele z tych kobiet ma dar intuicji, jasnoodczuwania lub silne zdolności empatyczne. Czują się przyciągane do prowadzenia ludzi na różne sposoby i pomagania im w przełamywaniu starych, sztywnych ścieżek myślenia i odczuwania. 

– lęki i wątpliwości, z którymi te kobiety się zmagają, są związane z głęboką, energetyczną raną, traumą w ich duszach. Doświadczyły one jak to jest wyrazić swe najskrytsze „ja” i być z tego powodu brutalnie odrzuconymi. To było nie tylko odrzuceniem ich jako jednostek, lecz również odrzuceniem konkretnych kobiecych cech, które posiadały. W poprzednich wcieleniach wiele z tych kobiet było potępianych za używanie swych intuicyjnych zdolności. Były przeklinane jako „wiedźmy” lub odrzucone jako ekscentryczne, a nawet obłąkane. A w przeszłości nie było mile widziane, gdy kobiety przyjmowały pełną mocy i pasji postawę w swych związkach z mężczyznami. Owe kobiety, które zboczyły z utartej ścieżki, uznawano za krnąbrne i nieokiełznane, i były one za to potępiane. Upór i oryginalność nie były mile widziane, zwłaszcza u kobiet. Ponadto kobiety cierpiały z powodu seksualnego upokorzenia i bezsilności, które pozostawiły swój ślad kolektywnie na wszystkich kobietach. Wszystkie te doświadczenia pozostawiły ranę w ich brzuchu. 

– oto niektóre symptomy tej rany: brak ugruntowania, słabość mentalna, bycie zależną i przesadnie wrażliwą na uczucia innych ludzi oraz energetyczne stapianie się ze swym otoczeniem, wycofywanie się do wyższych czakr, zmaganie z ustanawianiem granic i bronieniem własnych praw. Wiele z tych bardzo wrażliwych kobiet czuje się swobodnie z wyższymi energiami serca, miłości, przebaczenia, harmonii i poczucia jedności. Ale często osiągają to swoim kosztem, ponieważ unikają konfliktów i odłączają się od własnych potrzeb i granic. W wielu przypadkach nie ma zachowanej równowagi między dawaniem i otrzymywaniem w ich związkach lub w pracy – dają one zbyt wiele, a otrzymują w zamian zbyt mało. Nie mogę przyjąć tego, co jest mi potrzebne, jeśli nie jestem obecny w swoim własnym centrum, w swoim brzuchu. W świadomości tych kobiet brakuje zakorzenienia, mają one wiele darów i zdolności, ale cierpią na chroniczny brak miłości własnej. Istotą tej rany jest przekonanie, że nie zasługują one na bycie kochanymi i docenianymi za to, czym są. 

Czy te kobiety są tak zwanymi „pracownikami światła”, tak jak to zostało opisane w mojej pierwszej książce „Channelingi Jeszuy”? [sprawdź również artykuł: „Jak rozpoznać, czy jesteś pracownikiem światła?” na www.jeshua.net, gdzie podany jest opis pracowników światła]. W owej książce Jeszua mówi, że istnieje grupa dusz, które dokonały wewnętrznego wyboru, aby odłączyć się od ego i być kierowanymi sercem, co jest procesem składającym się z wielu kroków i zajmującym wiele wcieleń. Wymienia on kilka cech charakterystycznych tych dusz, takich jak: pragnienie wniesienia wkładu w transformację świadomości na Ziemi, bycie głęboko wrażliwym oraz poczucie bycia innym. Czy kobiety, do których przemawiasz w tej książce, zaliczają się do tej grupy pracowników światła?

Tak. Są to kobiety, które świadomie dokonują przejścia ze świadomości opartej na ego do świadomości opartej na sercu. Taka jest właśnie moja definicja pracownika światła. Gdy tylko zaczynasz skupiać się na sercu, tworzysz pragnienie wniesienia wkładu w szerszą perspektywę. Chcesz dzielić się światłem swego serca z innymi. Kiedy zaczynasz pogłębiać połączenie ze swoją własną duszą, stawanie się pracownikiem światła jest czymś naturalnym. A zatem to wcale nie jest szczególnym powołaniem konkretnej grupy ludzi. Każdy, kto ma w sobie głęboko osadzoną potrzebę podążania ścieżką odkrywania samego siebie i wewnętrznego wzrostu, ostatecznie stanie się pracownikiem światła: kimś, kto chce wnieść wkład w transformację świadomości na tej planecie. 

A więc tak naprawdę mówisz, że pracownicy światła w formie żeńskiej zmagają się ze szczególnym problemem – pustką i raną w ich brzuchu, której nie mają pracownicy światła w męskiej formie.

Pracownicy światła w męskiej formie również mają trudności z byciem tym, kim naprawdę są i z odwagą, by żyć w wolności z poziomu serca. Lecz ogólnie rzecz biorąc, ich problemy są trochę inne niż te, których doświadczają kobiety. Powiem o tym więcej później (patrz rozdział 7). Tak przy okazji mówiąc, istnieją również pracownicy światła w męskiej formie, którzy doświadczają symptomów kobiecej rany. Pamiętaj, że każdy z was jest mieszanką męskich i żeńskich energii, ponieważ doświadczaliście inkarnacji w obu płciach. Mężczyźni z mocno rozwiniętą żeńską energią potrafią się utożsamić z powyższym opisem, zaś kobiety z dużą dozą męskiej energii prawdopodobnie będą się utożsamiać z problemami, przed którymi stają pracownicy światła w męskiej formie.

Bardzo mocno utożsamiam się z aspektami, które wymieniłaś. Kiedy w swojej pracy zaczęłam channelować i czytać aury, czułam się jak kobieta zakazana. Dopiero co skończyłam pisać pracę doktorską na uniwersytecie i oto nagle zdecydowałam się zboczyć z utartej ścieżki i nie kierować się dłużej filozofią akademicką. A zamiast tego skupiłam się na moich zainteresowaniach duchowością oraz zdolnościami intuicyjnymi. Kiedy jednak ujawniłam moje zdolności na forum publicznym, wyłoniło się wiele dawnych lęków: lęk przed ośmieszeniem i okrutnym odrzuceniem. Czułam również wielki opór przed tego rodzaju bezbronnością. Gdy ludzie przychodzili do mnie z prośbą o pomoc, musiałam wkładać wiele wysiłku w wyznaczenie granic. Gdy zaczynałam pracę, szczególnie obawiałam się krytycyzmu i odrzucenia. Lecz prawdziwym problemem okazało się to, że wielu ludzi było pozytywnie poruszonych moimi channelingami i zupełnie nie wiedziałam, jak chronić siebie i stawiać granice w związku z tak wieloma prośbami o pomoc i emocjonalnym bólem, jaki krył się za tymi prośbami. Nie byłam świadoma moich własnych potrzeb. Nade wszystko nie uświadamiałam sobie, że było całkowicie w porządku zadbać o swoje potrzeby i mówić „nie”, gdy uważałam to za konieczne. Ostatecznie doprowadziło to do poważnego kryzysu i depresji z objawami psychotycznymi (opisanymi w mojej książce „Ciemna noc duszy”).

Od chwili mego uzdrowienia czułam zakotwiczenie w sobie, fundament, który stawał się coraz mocniejszy. Ów fundament zawiera w sobie swego rodzaju zdecydowanie i determinację. Jestem tym, kim jestem i nie będę udawać, że jestem kimś innym. Jestem zmęczona nieustannym ustępowaniem wobec życzeń innych ludzi i myśleniem o tym, czego inni ludzie ode mnie oczekują i co o mnie myślą. Skończyłam już z wyjaśnianiem, bronieniem i usprawiedliwianiem siebie. Wreszcie wydaję się przejawiać fundamentalną samoakceptację – oto, jaka jestem. Akceptujesz to, albo do widzenia. Take it or leave it.

Przechodzisz przez proces, który podzielasz z wieloma innymi kobietami. Bycie na ścieżce wewnętrznego wzrostu i przebudzenia umożliwia im połączenie się z własną duszą na głębszym poziomie. Jednakże w ten sposób konfrontują się one również z własnymi lękami przed obroną swych praw i przed zboczeniem z utartej ścieżki. Dusza jest ich najbardziej autentycznym aspektem, zachęcającym je do zerwania z oczekiwaniami i żądaniami pozostającymi w sprzeczności z ich własnymi pragnieniami i prawdziwym powołaniem. Każda dusza ma swoje powołanie. Twoja dusza dosłownie wzywa cię, abyś pokazała swoje światło na swój wyjątkowy sposób. Gdy słyszysz to wezwanie, to oznacza to, że pojawi się wiele okazji, kiedy to będziesz musiała powiedzieć „nie” rzeczom, które powstrzymują cię przed byciem swoim prawdziwym „ja”. W twoim przypadku oznaczało to, że zrezygnowałaś z kariery akademickiej w wieku trzydziestu paru lat i wkroczyłaś na nowe terytorium z całą otaczającą je niepewnością związaną z tym, czy będziesz w stanie oprzeć na tym życie i swoją pracę, czy też nie. To był akt wiary. Powiedziałaś „nie” rzeczom, które dłużej cię nie satysfakcjonowały i zerwałaś z tradycyjną akademicką ścieżką. Początkowo wywołało to niepewność i chaos w twojej egzystencji, w której imałaś się wielu zajęć. W międzyczasie intensywnie rozwijałaś swoje zainteresowania duchowością i ezoteryką. Ze społecznego punktu widzenia znajdowałaś się na niewłaściwej ścieżce, lecz z perspektywy duszy twe wysiłki miały głęboki sens. 

Miałam pewne doświadczenia, takie jak porażka związku, które poruszyły mną do rdzenia mego istnienia i uświadomiły mi, że nie interesuje mnie kariera akademicka. To nie była trudna decyzja, ponieważ po dziesięciu latach intelektualnego pozowania w ramach filozofii akademickiej byłam tym kompletnie zmęczona. Skończyłam moją pracę doktorską, lecz ochoczo zrezygnowałam z całej perspektywy kontynuacji życia zawodowego na uniwersytecie. Mimo że wielu ludzi widziało mnie w tej roli. 

Żal związany z zawodem w związku doprowadził cię na kraniec otchłani. Otchłań składała się z bólu, samotności i głębokiego poczucia bycia opuszczoną. Pozwoliłaś sobie wskoczyć w tę otchłań i po kilku miesiącach odkryłaś, że jesteś czymś większym niż ból. Zauważyłaś w swym wnętrzu coś, co było nieosądzającym świadkiem bólu. Była w tobie większa świadomość, która stopniowo się budziła i skłaniała cię do jeszcze większego zagłębienia się w duchowość. Po raz pierwszy zaczęłaś czytać książki oparte na channelingu i to poruszyło cię głęboko. Na dnie otchłani poczułaś wielką potrzebę celu i sensu. Filozofia akademicka nie mogła wypełnić tej pustki. Rozpoczęłaś poszukiwania wiedzy innego rodzaju, mądrości, która jest żywa i dotyka twego serca. Taki był początek twej duchowej ścieżki. 

Zatem to wszystko było rezultatem doświadczenia straty? 

Tak, doświadczenie straty doprowadziło cię bliżej do siebie samej, to zaś spowodowało zmianę w twoim postrzeganiu życia. Od tego momentu twoje wybory opierały się na tym, czego sama chciałaś i potrzebowałaś, odmawiałaś zaś rzeczy, które ci nie służyły. Są to swego rodzaju ponowne narodziny. Każdy, kto wybiera wewnętrzną ścieżkę, doświadczy straty. Trzeba się uwolnić od fałszywego „ja” zanim możesz się naprawdę połączyć z duszą i wyrażać jej energię w życiu codziennym. Jest to niczym zrzucenie kokonu. 

Czy to dotyczy również mężczyzn?

Z pewnością tak. Typowo żeńskim aspektem twej ścieżki było to, że łatwo zatraciłaś się w związku i czułaś, że nie możesz istnieć bez tej drugiej osoby. Stan zakotwiczenia w twoim brzuchu nie był stabilny. Byłaś podatna na to, co ja nazywam „romantycznym zauroczeniem”, które oznacza naiwne nadzieje i pragnienie bycia z „idealnym” kochankiem, z którym mogłabyś się całkowicie scalić w jedno. Nie uświadamiałaś sobie, że w związku oboje partnerzy to autonomiczne jednostki ze swoją własną ścieżką. Owo pragnienie scalenia się w jedno idzie ramię w ramię z rezygnacją z tego, kim jesteś. Tak naprawdę jest to dziecięcym pragnieniem rozpuszczenia się granic, które pozwoliłoby ci ponownie doświadczyć pierwotnego poczucia jedności.

Czy to pragnienie jest typowe dla kobiet?

Mężczyźni również go doświadczają, lecz natura męskiej energii jest taka, że bardziej skupia się na odróżnianiu siebie od innych. Gdy człowiek jest dobrze dostrojony do swojej męskiej energii, to ma jasne poczucie tego, gdzie on się „kończy”, a inni „zaczynają”. I te granice są dla niego w porządku. Inaczej niż kobiety, mężczyźni często zmagają się z porzuceniemswych granic i z poddaniem się ich żeńskiej energii. A zatem odczuwają oni raczej lęk przed tworzeniem więzi niż lęk przed oddzieleniem. Lecz to są jedynie ogólne skłonności, które przejawiają się różnie u różnych osób. Ty miałaś pragnienie absolutnego połączenia, które wykracza poza ludzkie ograniczenia. Zapłaciłaś za to wysoką cenę w takim sensie, że niemożliwy stał się dla ciebie zrównoważony ziemski związek. 

A więc brakowało mi męskiej energii?

Tak. I kiedy wybrałaś podążanie ścieżką swej duszy, zaczęłaś przyjmować swą indywidualność i stałaś się bardziej świadoma tego, że pragnienie scalenia się z kimś w jedno jest destrukcyjne, o ile oznacza, że rezygnujesz ze swej indywidualności i nie bronisz swych praw. Nauczyłaś się, że męska energia w tobie jest cenna. Po gwałtownym emocjonalnym kryzysie, który był wynikiem niewystarczającego określenia swych granic w pracy, uświadomiłaś sobie, że musisz przyjąć swoją indywidualność. Nie możesz nie być tym, kim jesteś, tu i teraz. I tego musisz się trzymać. Taka forma akceptacji samej siebie stwarza tak potrzebne zakotwiczenie na poziomie twego brzucha.

Myślę, że było mi trudno zrezygnować z pragnienia romantycznego scalenia się w jedno z partnerem, ponieważ myślałam, że alternatywą jest samotność i brak znaczenia. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że dobrze jest być niezależną i unikalną jednostką. A kiedy jest się w stanie to przyjąć, to można spocząć w pełni mistycznego związku. Jest to doświadczeniem jedności i pełni, które charakteryzuje zadziwienie i łagodna radość, a nie ekstatyczne zanurzenie się w uczuciach, będących wynikiem „romantycznego zauroczenia”.

Istnieje duża różnica między jednym a drugim. W doświadczeniu jedności – gdy jesteś mocno zakotwiczona w swoim brzuchu – czujesz się ze sobą dobrze, podczas gdy w tym samym momencie jesteś połączona z Jednością. Rozróżnienie między tobą a Pełnią zanika, a ty odczuwasz spokój i radość. Oto prawdziwe połączenie, którego szukasz. Ten rodzaj połączenia nie odciąga cię od twej istoty i nie wymaga od ciebie wypierania się swych potrzeb. To połączenie nadaje sens i spełnienie twemu życiu. Jest to jedyne prawdziwe rozwiązanie dla samotności, bez potrzeby bycia z kimś innym. Ogólnie rzecz biorąc dla kobiet to czucie się ze sobą samym dobrze jest kluczem do ich połączenia z duszą. Dla większości kobiet wyzwaniem jest stworzenie przestrzeni dla siebie samych i powstrzymanie się przed nadmiernym dawaniem, które sprawia, że zatracają się w związkach. 

Tak, rozumiem. A wracając do twego opisu kobiecej rany, czy powiedziałabyś, że chodzi tu w zasadzie o brak prawdziwej świadomości siebie i poczucia godności, siły i niezależności? Czy ta niepewność, która jest wynikiem ciemiężenia żeńskiej energii w przeszłości, sprawia, że kobiety dają zbyt wiele i zatracają się w związkach? 

Chciałabym dodać do tego, że ta rana w kobietach może również prowadzić do zachowania manipulacyjnego i zaborczości w ich związkach. Jeśli uzależniasz swoje dobre samopoczucie od męskiego partnera, to będziesz chciała się go trzymać w ten czy inny sposób. Rezultatem tego będzie posiadanie skrytych zamiarów co do tego, jak wchodzisz w relacje oraz jak i co dajesz. „Zostań ze mną” oraz „bądź tu dla mnie” to motywy lub wręcz ograniczające żądania zawsze pojawiające się gdzieś w tle. To właśnie strona cienia żeńskiej energii. Właśnie to się dzieje, gdy kobieta utożsamia się z tą energetyczną raną. Niejako się w niej pogrąża i nie bierze odpowiedzialności za troszczenie się o siebie i swoje uzdrowienie. Powrócę do tego tematu w późniejszym rozdziale, ponieważ bardzo ważne jest, by kobiety rozpoznały ten cień w sobie. Lecz wpierw chcę spojrzeć na różne typy męskiej energii. Istnieje oparta na ego męska energia kontroli i dominacji, ale istnieje również skupiona na sercu męska energia, która jest mądra, kochająca i twórcza. Jasny opis i rozpoznanie tej energii jest kluczowe, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

P.S. Drodzy Przyjaciele, przy okazji informujemy Was, że zaprosiliśmy Pamelę do poprowadzenia webinaru online z polskim tłumaczeniem w dniach 26-27 czerwca z channelingiem Marii Magdaleny i Jeszuy oraz możliwością zadawania im pytań. Zainteresowanych zapraszamy do kliknięcia w powyższy link.