Droga Przemiany – Lekcja 5

Pobierz mp3 (kliknij w link prawym przyciskiem myszki, a następnie „zapisz link jako”)

Teraz zaczynamy.

I ponownie witamy was, umiłowani i święci przyjaciele. Przychodzimy w tej godzinie, aby kontynuować naszą dyskusję o Drodze Przemiany. Przychodzimy, aby jeszcze raz wam przypomnieć, że wszystko, co myślicie, wszystko, co widzicie, wszystko, co robicie, nie jest rezultatem tego, co do was przychodzi, ale raczej tego, co z was wychodzi. Albowiem zawsze i na zawsze świat, który postrzegasz, nie ma żadnej przyczyny – poza tobą. Dlatego zawsze prawdziwe jest stwierdzenie, że wolność jest bliżej ciebie niż twój własny oddech. Ta wolność jest rzeczywistością twego istnienia. Ta wolność jest urzeczywistniana bez wysiłku. Wolność jest urzeczywistniona wówczas, gdy decydujesz się przyjąć tę oto Prawdę, która jest zawsze prawdziwa:

Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy.

Jestem Tym, Czym Jestem.

Jesteś Świadomością. Jesteś Samoświadomością. Jesteś tym, co jest świadkiem, tym, co doświadcza, tym, co składa hołd tej jedynej rzeczy, jaką Bóg stworzył: Chrystusowi. Chrystus zaś oznacza „namaszczony”. Przed początkiem wszelkich światów zostałeś namaszczony tym, czym Jest Ojciec: Świadomością, Czystą Inteligencją. Zostałeś namaszczony zdolnością wyboru tego, co chciałbyś postrzegać. I dlatego też przepojony mocą tworzenia trwasz w każdej chwili w wolności.

Ta wolność jest na zawsze całkowicie niezakłócona i niezmienna. To w tej wolności myślisz to, co myślisz, widzisz to, co widzisz, czujesz to, co czujesz – nawet w waszej trójwymiarowej rzeczywistości. W każdym momencie jesteś absolutnie wolny, by zobaczyć promienne piękno rzeczywistego świata, które przenika wszystko – nawet twą własną świadomość, tak samo, jak jesteś również wolny, by widzieć lęk. 

W trakcie naszej ostatniej wspólnej godziny posługując się analogią zaczęliśmy zgłębiać to, co się zadziało i przywiodło cię ku doświadczeniu bycia iskrą Boskości, bycia jednym z aspektów pełni, czyli do miejsca, które zajmuje dusza. Dusza następnie ulega zagęszczeniu, czy też wpada w to, co nazwaliście waszym fizycznym światem. I w nim się znajdujesz właśnie tutaj i właśnie teraz. I oto z pewnością jesteś skutkiem świata wokół ciebie, wytworem swoich rodziców, wynikiem sił poza twoją kontrolą. Jednakże cały czas pozostałeś i jesteś dokładnie taki, jaki jesteś – świadkiem, czystą świadomością, Jaźnią, jasnowidzącym, jak mawiają niektórzy.

Umiłowani przyjaciele, od chwili… Teraz, w tej godzinie zamierzamy mówić konkretnie na temat tego jednego życia, jakie przeżywasz teraz. Umiłowani przyjaciele, w chwili poprzedzającej wasze wcielenie istnieliście – z doskonałą zdolnością bycia świadomym – wewnątrz pewnego stanu lub właściwości, lub wymiaru świadomości. Prawdą jest, że nawet to było rezultatem wyborów dokonanych w przeszłości. Jednak podczas tej godziny chcemy mówić na temat tego jednego wcielenia. Teraz wyobraź sobie… Może zechcesz zatrzymać to nagranie i pozwolić ciału się odprężyć. Uwolnij się od tego, czego kurczowo trzymasz się w umyśle. Niech rzeczy, którymi być może trzeba się zająć, poczekają sobie przez chwilę – tak to nazwijmy – na półce, po czym kontynuuj słuchanie. 

Umiłowany przyjacielu, wyobraź sobie trwanie bez ciała fizycznego, a jednak posiadając świadomość. To nie powinno być trudne, jako że robisz to każdej nocy, gdy śpisz. Robisz to, gdy „śnisz na jawie”. Pojawia się to czasami, gdy się kochasz, gdy oglądasz telewizję. Tak naprawdę to każdy z was doświadcza tej właściwości świadomości kilkakrotnie każdego dnia, gdy „się zapominacie”, to znaczy zapominacie o swym wcielonym istnieniu. Różnica polega na tym, że w waszym świecie „opamiętujecie się” i wracacie do zmysłowego odczuwania swego wcielonego istnienia.

Wyobraź sobie jednak stan, w którym po prostu nie ma fizycznej formy, a ty trwasz jako Sama Świadomość. O tak, jesteś świadomy. O tak, masz formę, ale ta forma energii nie uległa zagęszczeniu do trzeciego wymiaru. Masz przyjaciół. To znaczy są inne świadomości, z którymi jesteś w doskonałej komunikacji. Wielu z was – powiedzielibyśmy podczas tej godziny, że wszyscy, którzy słuchacie tego nagrania po jego pierwszym rozdaniu – wszyscy rozwinęliście się w wystarczającym stopniu, by przybyć na ten świat ze stanu świadomości, który jest całkiem spokojny, całkiem radosny. Komunikacja z tymi, których nazwalibyśmy „przyjaciółmi”, jest nieprzerwana. Jest konsekwentna, pełna szacunku, miłująca, wolna.

W miarę jak się rozluźniasz i słuchasz tego prostego opisu, jaki kolor czy kolory zaczynają przychodzić ci na myśl? Zwróć na nie uwagę, zauważ je. Jakie obrazy wydają się przemykać przez umysł? Zauważ je. Zwróć przez chwilę na nie uwagę. Albowiem pamiętaj pradawną prawdę, jaką kiedyś wam daliśmy: nie jesteś w stanie wyobrazić sobie czegoś, czego nie doświadczyłeś, bowiem wyobraźnia jest obrazowaniem w świadomym umyśle. To obrazowanie musi z czegoś pochodzić. Umysł, jak go pojmujecie, może jedynie tworzyć obrazy tego, co jest i co było. Może oczywiście czasem znajdować sposoby przynoszenia tego w trójwymiarowe doświadczenie, ale nie znaczy to, że jest to nowe.

Gdy trwałeś w tym stanie, zanim się wcieliłeś, byłeś w określonych związkach. Większość z was była świadoma wielu wymiarów, to znaczy, że podczas gdy mieliście w sobie dominujący kolor czy poziom energii, byliście świadomi, że cały czas otaczają was inne wymiary. Wielu z was komunikowało się poprzez różne wymiary, zarówno z wymiarami tak zwanych wyższych, jak i niższych częstotliwości. Wielu z was komunikowało się z istotami, które były wcielone w trójwymiarowym świecie.

Następnie przyszła taka chwila dla każdego z was, kiedy w waszej świadomości, w waszym umyśle podjęliście decyzję, że warunki są dla was odpowiednie, aby się wcielić ponownie. Jest wiele, wiele czynników przyciągających duszę do ponownego zagęszczenia się w formę fizyczną. Jednak podstawową z nich jest myśl i postrzeganie, że zostało jeszcze coś do zrobienia. Jest jeszcze jakaś lekcja, której nie można zrealizować poza sferą fizyczną. W istocie jest jakiś cel, który ty jako dusza chcesz jeszcze wypełnić. 

Jest w istocie prawdą, że niektórzy z was wcielili się, ponieważ poczuli współczucie. To znaczy spojrzeliście na ten trójwymiarowy świat i zobaczyliście w nim cierpienie i bardzo zapragnęliście wnieść Światło w ten wymiar, w którym teraz jesteście. Jednak nawet to wynika z powodu czy też postrzegania, że musisz coś zrobić, by skorygować to, co się wydarza. Właśnie to postrzeganie – jak wielu z was wie – ciągle was napędza. Gdy spoglądacie na świat, gdy spoglądacie na waszych braci i siostry, pojawia się wewnętrzny przymus, pojawia się potrzeba, by się zaangażować, by naprawiać. Wielu z was jest przekonanych, że jeśli nie podejmiecie działań, to w jakiś sposób to was pomniejsza. Wasze poczucie tożsamości, poczucie istnienia jest związane z patrzeniem na świat, z osądzaniem, co jest właściwe, a co nie, z trzymaniem się opinii na temat tego, co powinno się zrobić, a następnie często z próbą przekonania innych, by postępowali tak jak wy.

A zatem oto jesteś. Jesteś Duchem, a zarazem jesteś duszą. Doświadczasz związków i jesteś całkowicie świadomy. Czas właściwie nie istnieje tam, gdzie jesteś, albowiem czas jest niepowtarzalnym i osobliwym doświadczeniem, które bardzo się łączy z materią lub ciałem. Ty trwasz w bezczasowym stanie. Gdy spoglądasz na te warunki, jesteś również świadomy swego połączenia z duszami, które wcześniej znałeś, a które obecnie są wcielone na fizycznej płaszczyźnie. Jesteś świadomy, masz poczucie jakości rezonansu ich świadomości z twoją, to znaczy z lekcjami, których pragniesz się nauczyć. Decyzję podejmujesz w umyśle; nie jest ci ona w żaden sposób narzucona. Tak naprawdę chcemy wam powiedzieć, że decyzja, aby się wcielić, nigdy nie musiała zostać podjęta. To znaczy nie jesteś przymuszony przez jakąś siłę na zewnątrz siebie, żeby wejść w ten wymiar. Czy oznacza to, że popełniliście błąd? Wcale nie. Nie może być żadnych błędów w całym Stworzeniu.

Gdy zaczynasz zstępować – to znaczy kierujesz swą uwagę na spowolnienie wibracji świadomości, czyli gdy zaczynasz się wcielać – nie tyle gdzieś idziesz, co – powiedzmy – zwyczajnie przykręcasz swój termostat. Dzięki temu jakość twej świadomości, twej istoty, twej duszy zaczyna wibrować częstotliwością, która rezonuje z trójwymiarowym światem. Twa uwaga, twe skupienie, twe pragnienie zaczyna coraz bardziej ogniskować się na jednym niepowtarzalnym, szczególnym zbiorze okoliczności. Te okoliczności są siecią związków utworzonych przez twych rodziców i przez środowisko kulturowe, w którym oni żyją, przez jakość świadomości – przez to pole energii, które jest niczym obracający się wir wewnątrz większego obracającego się wiru zwanego światem. I z twej perspektywy patrzenia, gdy zaczynasz zstępować, świat nie jest w ogóle czymś stałym. Jest tylko kolejnym wymiarem wibracji o swych własnych osobliwych parametrach – i to wszystko. 

Tak więc jako dusza, jako indywidualna świadomość, zacząłeś zstępować, aby się wcielić. To nie może się wydarzyć przed chwilą poczęcia w łonie twej matki. Zazwyczaj to właśnie w momencie poczęcia ty, jako dusza, angażujesz się w sam akt, przez który wydarza się poczęcie, a nowa forma życia zaczyna się rozwijać w łonie. W owym momencie następuje błysk – można by go nazwać skokiem kwantowym – i twa uwaga prawie całkowicie koncentruje się, czy też utożsamia z tą szczególną jakością energii, która jest rodzeniem nowej fizycznej formy. Oto „wszedłeś w ciało”, jak mawiają. Wejście w ciało oznacza po prostu, że odwróciłeś swą uwagę od wszystkich innych wymiarów, a „przyjąłeś” niepowtarzalne, szczególne, a czasami bardzo dziwne parametry związane z tą fizyczną formą. A z czego jest zrobiona owa fizyczna forma? Z bezwładnej materii? Z pewnością nie. Ona sama jest siecią związków stworzonych przez szczególne wzorce wibracji matki i ojca. 

Dlatego też gdy przychodzisz na ten świat, pierwsze związki, jakich doświadczasz, są z matką i ojcem, których znasz i odczuwasz bardzo blisko. Albowiem jesteś teraz utożsamiony z rozwijającą się fizyczną formą, która niczym fala wyłaniająca się z konkretnego oceanu, sama wyrasta z macierzy energii, które konstytuują matkę i ojca. 

Również tutaj zaczyna się twe „zmaganie” – zmaganie, by stworzyć siebie w tym świecie. Zaczyna się twe zmaganie, by odnaleźć siebie. Dla większości z was ten proces, gdzie uwaga przesunięta zostaje z odmiennego stanu świadomości w wymiar fizyczny… dla większości z was ten błysk, ten skok kwantowy, ta zmiana uwagi była tak dramatyczna i wymagała takiego szoku, że zacząłeś zapominać swą łączność z Duchem. Zacząłeś zapominać, że jesteś duszą, Czystą Świadomością. Zacząłeś tracić świadomość swej wolności. Można by to nazwać stawaniem się nieświadomym lub zapadaniem w sen. 

Pierwszym wszechświatem, jakiego doświadczasz w fizycznym wymiarze, jest doświadczenie czy też wszechświat łona. Tutaj jesteś w stałej, stałej komunikacji ze wszystkim, co przechodzi przez pole energetyczne twej matki. Nie chodzi tutaj tylko o zupę, jaką zjadła ona na obiad albo o filiżankę kawy, którą wypiła rano, a która przyspieszyła bicie twego serca. Chodzi również o jakość powietrza, którym matka oddycha. Ale o wiele ważniejsza od tego wszystkiego jest jakość emocjonalnej energii, która tworzy szczególną macierz, jakiej matka doświadcza w swym własnym wszechświecie. Albowiem te rzeczy natychmiast wpływają na równowagę hormonalną, przepływ związków chemicznych poprzez system fizjologiczny, a w owym momencie stajesz się zdecydowanie częścią tego fizjologicznego systemu. Dlatego też przyjmujesz i zaczynasz odczuwać, i doświadczać pola psychicznego matki. Jesteś również świadomy pola psychicznego ojca i innych bliskich członków rodziny. Jesteś również świadomy energii, wszelkich szczególnie dominujących energii, które przebiegają w ramach struktur społecznych. Pamiętacie, że mówiliśmy wcześniej o sieciach relacji. Nawet w waszym trójwymiarowym świecie jesteście polem energii wewnątrz innego pola energii, które jest wewnątrz innego pola energii, a ono jest wewnątrz jeszcze innego pola energii. 

Wielu używa słowa wdrukowanie, aby opisać początkowy stan, w którym utożsamiasz się z fizjologiczną formą wyłaniającą się z pola energii, które jest swoistą macierzą mieszanki energii matki i ojca. Oto gdzie zaczynasz. I jeszcze raz powtórzmy: uczyniłeś to, aby doprowadzić do doświadczenia pewnych lekcji. Uczyniłeś to z powodu pewnych wzorców utrzymywanych w świadomości, zanim zwróciłeś uwagę na ten wymiar. I jeszcze raz powtórzmy, dla ogromnej większości z was, faktycznie dla wszyskich słuchających tego nagrania, to zstąpienie, ten skok kwantowy z krainy Czystego Ducha, z innego stanu wibracji w stan wibracji trzeciego wymiaru był szokiem – tak dużym, że twa świadomość zapomniała siebie jako Czystego Ducha. 

Jeśli zaś szok przy poczęciu nie jest wystarczający, może się on pojawić w dowolnym momencie w czasie przebywania w łonie. Jeśli matka przechodzi przez różnego rodzaju ciężkie doświadczenia, jeśli dochodzi do naruszenia fizjologicznej równowagi, jeśli pojawiają się trudności w oddychaniu, jeśli jest jakiś problem z przepływem w ciele składników odżywczych, jeśli matka – nawet przez krótki czas – żyje w bardzo intensywnym emocjonalnym stresie, wówczas będziesz próbował wycofać się z ciała, próbując ponownie odkryć krainę Ducha. Kiedy podejmujesz te próby, ciało płodu wpada w odrętwienie, to znaczy siła życia zostaje z niego wycofana. I gdy płód rośnie, układ nerwowy dostosowuje się do poziomu siły życia, jaka przez niego przepływa, a ona pochodzi od ciebie, a nie od kogoś innego. Zatem w okresie dziewięciu miesięcy jesteś w szczególnym wszechświecie, przechodzisz przez fizyczne doświadczenie, nie różniące się jednak od doświadczenia kogoś, kto ma sześćdziesiąt lat w wymiarze fizycznym. Doświadczasz zmysłowej sfery trójwymiarowości. I już jesteś pod głębokim wpływem wzorców psychicznych, które pochodzą od innych. 

A zatem podróż przebudzenia wymaga – od chwili narodzin – rozwoju pewnych umiejętności motorycznych, pewnych umiejętności werbalnych, pewnych umiejętności społecznych, tak iż można się spodziewać, że przy szczęśliwym rozwoju wydarzeń, do czasu, gdy osiągniesz wiek dwudziestu lub dwudziestu jeden lat, będziesz gotowy zacząć odkrywać, kim jesteś. Bardzo, bardzo rzadko się zdarza – zwłaszcza w waszych kulturowych i czasowych ramach – by w wieku dziesięciu, dwunastu, czternastu czy siedemnastu lat wyłoniło się w kimś głębokie poczucie siebie samego, w oderwaniu od rodziców, rodziny lub kultury. Myślisz, że jesteś sobą, ale tak naprawdę jesteś kłębkiem reaktywności i starasz się znaleźć aprobatę, znaleźć bezpieczeństwo, przetrwanie, przyjaźń – w świecie. Innymi słowy, już zawładnęło tobą postrzeganie, że to, czego doświadczasz, przychodzi do ciebie z zewnątrz, i że dlatego musisz starać się do tego dostosować. Jeszcze tak naprawdę nie żyjesz.

Jeśli masz dużo szczęścia, to w wieku dwudziestu – dwudziestu kilku lat po prostu doświadczasz coraz większej wolności, coraz częściej podejmujesz swe własne decyzje i doświadczasz ich skutków. To może być bardzo burzliwy czas. Niemniej jednak będziesz wierzył, że siebie znasz, choć tak naprawdę nawet nie zacząłeś siebie poznawać. Znów mówimy tutaj o większości. 

Gdy wchodzisz w wiek lat trzydziestu, pojawia się przed tobą możliwość. Zaczyna do ciebie mówić Duch. Zaczynają się wyłaniać sytuacje, które wymagają od ciebie głębszego zrozumienia. Jeśli będziesz miał sporo szczęścia, zaczniesz sobie uświadamiać, jak wielki wpływ mieli na ciebie rodzice. Zazwyczaj jest to okres buntu. Wewnętrznie zaczniesz się wyodrębniać coraz bardziej jako jednostka. Duchowe poszukiwania często zaczynają się na dobre, gdy przekraczacie trzydziestkę. Być może byłeś tych spraw świadomy już wcześniej, gdy miałeś dwadzieścia parę lat. Ponownie, nie mówimy tutaj o sztywnych i niezmiennych zasadach. Jednak z reguły, kiedy przekraczacie trzydziestkę, nadchodzi czas, by naprawdę, naprawdę zacząć odpowiadać na tęsknoty duszy.

Jeśli jednak egotyczna świadomość zasadniczo odnosiła sukcesy, to znaczy, że znalazłeś sposób na przetrwanie – rozwinąłeś osobowość, która pozwala ci wchodzić w interakcję z niepoczytalnością trójwymiarowego ludzkiego świata – jeśli nie doświadczyłeś żadnych istotnych nieszczęść, nie miałeś żadnych ciężkich przeżyć ani nie doznałeś żadnych poważnych porażek – możesz wejść w wiek lat czterdziestu z samozadowoleniem, myśląc, że już nad wszystkim potrafisz panować. Jeśli znalazłeś sposoby na unikanie stawiania sobie fundamentalnego i dręczącego pytania:

Jaki jest mój cel? Dlaczego tak naprawdę przyszedłem na tę planetę? Jestem czymś więcej niż tylko tym. Jestem Czystą Duszą. Jestem Czystym Duchem. Wiem, że chodzi o coś więcej niż tylko to…

…jeśli udało ci się z powodzeniem utrzymywać swe rozproszenie, to pytanie to być może jeszcze w pełni się nie pojawiło. 

Świadomość egotyczna jest tą częścią ciało-umysłu, która jest odpowiedzialna za utrzymywanie cię przy fizycznym życiu. Napędza ją pragnienie przetrwania, pragnienie bezpieczeństwa. Pragnie ona stworzyć wokół ciebie pewien zbiór uporządkowanych zasad, ponieważ dzięki porządkowi potrafi przewidywać, co będzie wymagane, by podtrzymywać funkcjonowanie fizjologicznego organizmu. 

Zwykle bardzo wcześnie w życiu dzieje się tak, że zaczynasz się utożsamiać ze swym egotycznym umysłem, włączając w to psychiczne stany, twoje mentalne postrzeganie. Idee, jakich zaczynasz się uczyć o świecie, zaczynają być wyrażane przez fizjologiczną warstwę osoby, która jest tak naprawdę domem ego. Ciało jest domem ego – ciało-umysł, włączając w to strukturę mózgu i wyższe wymiary funkcjonalności ciała, czyli to wszystko, czym jest mózg – po prostu wyższy poziom organizacyjnych zasad i charakterystycznych cech, który służy czemu? Aby pomóc ciału funkcjonować. 

Zatem kolejny krok w zapominaniu, kim jesteś, ma miejsce, gdy zaczynasz odczuwać siebie jako tożsamego ze szczególnymi wyobrażeniami, szczególną strukturą przekonań, które krążą w wyższym umyśle samego ciała. Zapomniałeś duszę. Zapomniałeś Ducha. Utożsamiłeś się z byciem Amerykaninem, Afroamerykaninem, członkiem białej rasy, z byciem chłopcem, dziewczyną, kibicem jakiejś sportowej drużyny, miłośnikiem lodów. Zaczynasz przyjmować i tworzyć to, co nazywa się zasadami, w ogóle nie uświadamiając sobie, że zasady często są zwyczajnym produktem, wynikiem społecznego uczenia się od momentu, gdy byłeś w łonie matki i od momentu, gdy zostałeś poddany uwarunkowującej cię kulturowej edukacji. 

Wielu z was poszło aż tak daleko, by twierdzić, że są Nowojorczykami, Waszyngtończykami, czy Kalifornijczykami, ponieważ ktoś ci powiedział, że tam właśnie mieszkasz. I pomimo tego, że nigdy nie znalazłeś granicy na powierzchni Ziemi, gdzie byłoby napisane: 

Tutaj jest Kalifornia, a tutaj jest Nevada,

ty znalazłeś znak czy szyld, który ktoś stworzył, który przeczytałeś i któremu uwierzyłeś, i utożsamiłeś się z jednym małym aspektem życia. Wielu z was dopiero teraz zaczyna odczuwać wyłaniające się w was poczucie bycia obywatelem świata – coś, co wykracza poza bycie Amerykaninem, Kanadyjczykiem, Rosjaninem, czy mieszkańcem Południowej Afryki. 

Tak więc zaczynasz rozumieć – dzięki temu, o czym tu mówimy – proces, za pomocą którego cały czas się pomniejszasz i pomniejszasz, i pomniejszasz, przyjmując psychiczne wzorce od rodziców, rówieśników, od otaczającej cię społeczności. Na ścieżkę duchową zaczynasz wchodzić dopiero wtedy, gdy z jakiegoś powodu coś zaczyna do ciebie szeptać:

To nie jest tym, kim jesteś. Nie po to tu przyszedłeś. Przyszedłeś, by uzdrowić swe poczucie oddzielenia od Boga. Przyszedłeś, by uświadomić sobie Prawdę.

Egotyczna świadomość zaczyna się więc od szoku doświadczonego w momencie poczęcia. To sprawia, że twa uwaga skupia się całkowicie na fizjologicznej formie, która zaczyna się wyłaniać z pewnej sieci relacji. To zaczyna zabarwiać twe widzenie, zabarwiać twe rozumienie. Daje ci twą niepowtarzalną indywidualność w świecie. W miarę gdy się rozwijasz, w miarę gdy wyłaniasz się, gdy przechodzisz przez pewne doświadczenia, zaczyna zabarwiać cię to, co musiałeś zrobić, aby przeżyć. Zabarwia cię to, co do twej psychiki wdrukowały otaczające cię osoby. Myślisz, że myślisz swe własne myśli, podczas gdy często jest tak, że zwyczajnie powtarzasz wszystko to, co zgromadziłeś na swym komputerowym dysku, w mózgu i w ciele.

Zatem zdecydowanie prawdą jest, że to wszystko zaczęło się z powodu rezonansu pomiędzy siecią relacji rodziców, społeczeństwa, a tym, gdzie przed twymi narodzinami była twoja unikalna jakość świadomości. W tym sensie można mówić o istnieniu karmy. Karma po prostu oznacza działanie i jego skutek – tak, że gdy wrzucisz kamyk do stawu, powodujesz rozchodzenie się na wodzie kręgów fal. Tak długo jak tworzysz te same kręgi przez wrzucanie tego samego kamyka do stawu, otrzymujesz te same rezultaty. A częścią tych rezultatów jest potrzeba utożsamiania się tylko z wibracyjnym polem energii zwanym fizycznością. 

Dopóki nie podejmiesz decyzji, by zmienić impet tych rozchodzących się kręgów, jakie tworzysz w głębi umysłu, nie jesteś w stanie rozpocząć wznoszenia się ponad trzeci wymiar. Pragnienie, by to uczynić, jest zawsze w tobie. To znaczy – może ono być uśpione, jednak pragnienie, by poznać Boga, z konieczności musi być w każdej duszy, jako że Bóg jest twą Rzeczywistością. Zasnąłeś i w pewnym momencie przychodzi pragnienie przebudzenia się. Kiedy ono przychodzi, nie da się go nie rozpoznać. Być może nie towarzyszą temu fajerwerki, jednak zmiana wydarza się w twym jestestwie i wiesz, że już nigdy nie będziesz mógł wrócić do poprzedniego sposobu bycia. Już nigdy więcej nie możesz udawać, że życie jest tylko tym, co pokazują ci zmysły. 

Teraz zaczyna mówić dusza. Połączenie, niegdyś utracone, zaczyna być ponownie ustanawiane. W rzeczywistości nigdy go nie utraciłeś; zostało ono po prostu zapomniane, zostało stłumione. Stało się tłem zamiast być pierwszym planem. A teraz zaczyna szeptać w głębi twego jestestwa. Przychodzi do ciebie w formie snów. Zaczynasz zauważać książki, jakich wcześniej nie zauważałeś. Być może bezwiednie zajdziesz do sekcji duchowych książek w księgarni, nawet nie rozumiejąc, co cię tam przyciągnęło. Będąc tam, bierzesz do ręki Listy Jeszuy albo Kurs Cudów, albo jakąś inną tego rodzaju książkę, która zaczyna uruchamiać w tobie pragnienie i tęsknotę. Jakiś przyjaciel zaprasza cię na jakieś dziwne warsztaty, w których nigdy wcześniej nie brałeś udziału. Jednak kiedy się tam znajdziesz, coś cię pobudza, coś cię porusza. Coś zaczyna cię budzić. Możesz tego nie zauważyć, ale w rzeczywistości uruchamia to fizjologiczny stan w ciele – w tym, co zwane jest systemem czakr. Serce zaczyna się wybudzać ze snu. A umysł łaknie wiedzy, wiedzy innej niż tej, jaką zgromadził w swym utożsamieniu z egotyczną świadomością. 

Nadeszła tęsknota za przebudzeniem. Od tego momentu, choć tego nie rozumiesz, zaczynasz przyciągać, z początku powoli, być może trochę potykając się od czasu do czasu, dokładnie te sytuacje, które będą cię mobilizować, byś spoglądał głębiej. Zjawia się jakiś nauczyciel medytacji. Pojawia się jakaś grupa modlitewna, do której – jak czujesz – masz się przyłączyć. Zaczynasz proces własnej nauki. I wyłania się nowe pytanie. 

Jednak już dłużej nie pytasz:

Jak mogę przetrwać? 

Już dłużej nie pytasz:

Jak mogę zarobić pieniądze? Jak mogę zrobić te wszystkie rzeczy?

Przychodzi nowe pytanie: 

Kim jestem?

Może mieć ono wiele form, ale pytanie pozostaje jedno:

Kim jestem? Czym jestem? Skąd przyszedłem? Czym jest życie? Bóg? Czym jest Bóg? Jak w ogóle może istnieć cokolwiek?

Pytania te zaczynają poruszać umysł. Często po raz pierwszy pojawiają się w jakiejś formie w wieku od około dziesięciu do dwunastu lat, gdy wchodzisz w etap życia, w którym po raz pierwszy smakujesz swej indywidualności. Tak jak dziecko, kiedy się urodziło i zaczęło czuć, że było czymś innym niż ciałem matki, tak samo w wieku dziesięciu, dwunastu lat zaczynasz czuć, że jesteś inny niż matka/ojciec, że jest coś, co chce myśleć samodzielnie i być samodzielnym. Często pytania te zaczną przychodzić i jest to pierwsze poruszenie. Zazwyczaj nie zwraca się na nie uwagi. Jest o wiele za dużo innych rzeczy do zrobienia. Jeszcze musisz się nauczyć myśleć. Jeszcze musisz się nauczyć prowadzić samochód. Musisz się nauczyć, jak sobie radzić z kontrolowaniem salda swego konta bankowego.

Później owe pytania znów się pojawią, zazwyczaj między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia. Lecz ponownie najważniejsze jest ugruntowanie się jako istota fizjologiczna, tak więc pytania te znów są tłumione. W wieku lat trzydziestu czy trzydziestu kilku, a z pewnością około czterdziestki, pytania te zaczynają napierać na świadomość. Już wiesz jak zarabiać pieniądze. Już wiesz jak sobie radzić z zarządzaniem saldem konta. Robiłeś już wiele rzeczy w świecie. Spróbowałeś seksu; piekłeś ciasta. Organizowałeś imprezy urodzinowe. Upijałeś się. Robiłeś już wszystko. Ale jednak coś jeszcze gryzie cię od środka, coś cię gryzie.

Jest to również moment wielkiego wyzwania.

Czemu będę oddany – Miłości czy lękowi? Czy będzie mnie napędzał lęk? Czy te same zasady, z którymi się utożsamiłem i których używałem, by zapewnić sobie przetrwanie, uporządkowanie mego życia – czy te wszystkie rzeczy staną się ważniejsze niż urzeczywistnienie mego Ja?

Budzenie w sobie Chrystusa. Albowiem zrozum, przebudzenie wymaga demontażu struktur świadomości, którymi porządkowałeś swe postrzeganie trzeciego wymiaru. Ostatecznie pełne, prawdziwe przebudzenie się wymaga zdemontowania bardzo subtelnych, głęboko osadzonych wzorców postrzegania, które już składały się na twą duszę, jeszcze przed twą obecną inkarnacją. Karta musi zostać wyczyszczona, aż pozostanie jedynie Rzeczywistość Ducha, bez najmniejszego włókna czy śladu egotycznej świadomości. Nie jest to łatwa rzecz do zrobienia. Jednak nie wymaga żadnego wysiłku, za wyjątkiem wysiłku, by kochać. Miłość jest wielkim uzdrowicielem. Miłość, czyli to, co wymazuje piętno odciśnięte w głębi subtelnej duszy.

Wzorce, które przyniosłeś ze sobą jako dusza, są niczym magnes, co oznacza, że przyciągają one stany energii w fizycznym wymiarze doświadczenia, które rezonują z tymi wzorcami. Często, gdy mówisz, że „się zakochałeś”, jest tak po prostu dlatego, że wszedłeś w kontakt z innym polem energii, które wydaje się pasować jak rękawiczka do tych właśnie wzorców świadomości, które nosisz w głębi swego jestestwa. Stare wspomnienia innych wcieleń ożywają, kiedy odwiedzasz pewne fizyczne miejsca. A twe serce wypełnia tak dobre i ciepłe uczucie: 

Z pewnością tutaj jest moje miejsce do życia na tej planecie. Oto jest osoba, z którą muszę spędzić swe życie.

Jednak wszystko to wyłania się jako rezultat twej karmy, to znaczy wzorców i skutków, jakie pociągnęły za sobą te wzorce.

Przebudzenie z pewnością wymaga czujności. Przebudzenie wymaga, byś zamiast zwyczajnego podążania za reakcjami trójwymiarowej istoty, zaczął zadawać pytania, zaczął obserwować, zaczął odczuwać, zaczął głębiej myśleć. Zaczynasz więc angażować się w jakąś formę duchowej praktyki. Czy to będzie medytacja, modlitwa, czy coś innego, wszystkie te rzeczy są praktykami, które przerywają impet duszy, która normalnie jest pochłonięta swym trójwymiarowym doświadczeniem. Przerywasz wzorzec bycia pochłoniętym przez świat na wystarczająco długo, by usiąść w ciszy przez pół godziny albo śpiewać, albo spacerować – robisz coś w inny sposób. Zaczynasz odwracać impet umysłu i kierować go ku samemu siebie. Zaczynasz obserwować siebie zamiast obserwować świat

Zatem dla wszystkich, którzy chcieliby przyspieszyć ten proces, odpowiedź jest bardzo prosta. Spędzaj więcej czasu obserwując siebie, a mniej czasu przeznaczaj na troszczenie się o to, co dzieje się w świecie. W ogóle nie obwiniaj zaś świata za twój stan bycia – ani rodziców, ani społeczeństwa, ani Boga, lecz bierz odpowiedzialność. Oto jest ważne słowo, którym się z wami podzielimy. Słyszeliście je wcześniej wiele razy. Ale kiedy naprawdę przyjmujesz stuprocentową odpowiedzialność za to, co myślisz, co czujesz, co widzisz i czego doświadczasz, tworzy to kwantowy skok w drugą stronę – w stronę obserwacji siebie, w stronę wolności, której szukasz, w stronę uzdrowienia duszy, w stronę urzeczywistnienia twego celu, w stronę przebudzenia. Bez tego nigdy w pełni nie rozwiniesz skrzydeł – można prawie dosłownie tak powiedzieć – w swej duchowej podróży! Nigdy nie doświadczysz wzniesienia, nie jesteś w stanie go doświadczyć bez przyjęcia całkowitej odpowiedzialności. Musisz się wyswobodzić z psychicznych splątań z innymi sieciami relacji w takim sensie, by nie postrzegać ich już jako przyczyny twego podejmowania decyzji. Innymi słowy, musisz przyjąć moc.

Bardzo dobrze rozpoznajecie tych, którzy w waszej trójwymiarowej rzeczywistości przyjmują moc. Czasami ich kochacie, a czasami nienawidzicie, ale oni mają moc. Czy potrafisz przyjąć taką samą moc w swoim własnym życiu? Czy potrafisz spojrzeć na drogą ci osobę, jeśli jesteś w związku, i powiedzieć: 

Ta istota nie jest przyczyną tego, jak się czuję. Ona nigdy nie byłaby w stanie mnie spełnić. Nie ma nic, co mógłbym od niej wyciągnąć w celu zaspokojenia mego poczucia braku. Jestem sam w mej podróży do Boga, bo trwam samotnie w Bogu. To znaczy jestem zindywidualizowaną iskrą Boskości, która jest we mnie. Królestwo Niebieskie jest we mnie. To, czego szukam, jest we mnie. To, co mnie spełnia, musi przyjść od wewnątrz.

Oto dlaczego kiedyś powiedziałem:

Jeśli nie objawisz tego, co jest w tobie, to, co jest w tobie, cię zniszczy. Jeśli objawisz to, co jest w tobie, to, co jest w tobie, cię zbawi. 

Jeśli nie objawisz tego, co jest w tobie – a jest w tobie Miłość, Chrystus – będziesz się czuł obciążony i niespełniony. I zazwyczaj większość ludzkich istot przechodzi przez całe swe życie z poczuciem niespełnienia, użalając się nad tym, co zrobił im świat, użalając się nad decyzjami i wyborami, jakich dokonali w przeszłości. Obciążeni są tym, co na zewnątrz, i tym, co minęło. I ostatecznie ciało umiera, duch usycha na latorośli. I w momencie śmierci dokonuje się kolejny kwantowy skok, który jest dla nich szokujący, gdy odkrywają, że zostają z powrotem rzuceni w inny stan wibracyjny, często wyzwalający wielki lęk. 

Bardzo niewiele istot w waszym ludzkim wymiarze weszło w śmierć świadomie. W istocie już czas, by nawet ci, którzy słuchają tego nagrania, po prostu podjęli decyzję:

Chcę wejść w proces przejścia zwany śmiercią świadomie i z rozmysłem. Upewnię się, poczynając od tej chwili, że nie noszę w sobie żadnej urazy, że każdemuwszystko wybaczyłem. A gdy ciało już naprawdę wejdzie w ten stan, uwolnię świat i niczego nie będę się od niego domagał. Nie będę tęsknił za ucieczką w wolność, lecz będę doświadczał śmierci świadomie. Będę zauważał subtelne zmiany energii, gdy będę przeskakiwał z tego wymiaru w drugi z szybkością Światła. 

Umiłowani przyjaciele, zrozumcie – na tym etapie naszej wspólnej podróży – prawdziwy bezmiar tego, kim jesteście i czym jesteście. Zrozumcie, że nie tyle zajmujecie się „rzeczami” w tym świecie, co wzorcami energii, które odzwierciedlają w pewien sposób to, co już wydarza się w waszej świadomości. Jeśli doświadczacie rzeczy na trójwymiarowej płaszczyźnie, może to oznaczać jedynie tyle, że dokonaliście wyboru, by wibrować z określoną częstotliwością, bo inaczej nie mielibyście danego doświadczenia. Możecie mieć doświadczenie zderzenia się waszego ciała ze ścianą tylko dlatego, że wibrujecie na tej samej częstotliwości, co ściana.

Czy jest możliwa zmiana częstotliwości wibracji ciała fizycznego? Posłuchajcie uważnie. Powiem coś raczej wyjątkowego: nie, nie jest. Możliwa jest jedynie zmiana częstotliwości wibracji twej świadomości, z której wyłoniło się ciało. 

To wymaga zwrotu w siedlisku duszy, zmiany impetu świadomości – nie na zewnątrz, lecz do wewnątrz. Nie jako ucieczka od świata – to nie jest coś, co musisz robić codziennie przez cały dzień. Jednak spędzasz czas na modlitwie i medytacji. Spędzasz czas na wybaczaniu. Spędzasz czas na oddychaniu i odprężaniu się. Zaczynasz pozwalać zmianom pojawiać się w wyborach, które dokonujesz, po to, by bardziej się harmonizowały z twoim wzrastającym rozumieniem siebie jako twórcy, jako duszy. Zaczynasz zmieniać swoje środowisko. Zmieniasz kolor ścian w sypialni na taki, który daje ci poczucie zadowolenia. Całkowicie zmieniasz swe fizyczne środowisko, przeprowadzając się do innego mieszkania. Wielu z was doskonale wie, że często oznacza to zmianę związków. I początkowo to wszystko naprawdę ma sens.

Ale jest taki moment, w którym uświadamiasz sobie, że mógłbyś zmieniać relacje aż do znudzenia, niczego nie osiągając. Uświadamiasz sobie, że teraz jest czas, by osiąść, być z tym, z kim jesteś – lub z tymi, z którymi jesteś – jednak wykorzystywać czas wspólnego bycia, by odkrywać, jakie wzorce są twym motorem działania. To jest czas na Samoświadomość… czas na zwrot impetu umysłu z powrotem w stronę Siebie: 

Dlaczego myślę to, co myślę? Dlaczego widziałem to, co widziałem? Dlaczego zareagowałem tak, jak zareagowałem?

Ostatecznie dusza, która jest prawdziwie oddana przebudzeniu, nie ucieka przed niewygodnymi sytuacjami, dopóki nie jest przekonana, że wydobyła z nich wszelką mądrość, jaką można było wydobyć. Jest pewien sposób rozpoznania, kiedy osiągnąłeś już ten stan, do czego dojdziemy później. Krótko mówiąc, kiedy masz po prostu ciche poczucie spokoju i potrafisz spoglądać na aktorów danego doświadczenia, przez które właśnie przechodzisz, z niezachwianym opanowaniem i widzisz ich w doskonałej niewinności, i nie wyczuwasz w ciele niczego, co nie byłoby w spokoju – serce nie wali jak szalone, nie czujesz spięcia ramion – prawdziwie rozumiesz, że nie ma w tobie lęku – to wówczas jest czas, by ruszyć dalej. Jeśli w umyśle jest reaktywność z powodu czegokolwiek, co wyłania się w związku z twymi braćmi lub siostrami, bądź pewien, że lekcja nie została jeszcze skończona. Jeśli „naruszono” twe „zasady”, bądź pewien, że jest jeszcze wiele do nauczenia się. 

Zawsze pamiętaj, że wszystkie wydarzenia są neutralne. W dużej mierze proces budzenia się jest procesem, dzięki któremu rozpuszczasz wartość, jaką nadałeś pewnym ideom i sposobom postrzegania tego, czym jest życie i czemu służy. Tak, będą chwile, w których będziesz przeżywał trudności, uświadamiając sobie, że to, co myślałeś, iż jest powodem istnienia świata, i wszystko, w co wkładałeś swoją energię, jest niczym. Często przyspiesza to okres, który został nazwany przez pewnych mistyków „ciemną nocą duszy”. Tak naprawdę to nie jest ciemna noc duszy. Jest to ciemna noc ego i uzdrawianie duszy. 

Droga Przemiany wymaga najwyższej osobistej odpowiedzialności, najwyższego stopnia osobistego oddania się. Nikt nie jest w stanie zrobić tego za ciebie. A wzorce, którymi czujesz się przytłoczony, lęki, które wciąż są w twym umyśle, pozostaną z tobą przez całą wieczność – dopóki nie zdecydujesz się, aby je uzdrowić. Z głębi tego pragnienia przyciągniesz sytuacje, nauczycieli, książki i doświadczenia, które dadzą ci szansę, byś mógł to uczynić. Proces uzdrawiania można przyspieszyć jedynie wtedy, gdy całkowicie uwolnisz się od widzenia wartości w byciu ofiarą, to znaczy: uwolnisz się od przekonania, że: 

Ktoś lub coś jakoś, w pewien sposób coś mi uczynił.

Jest to prosta myśl i słysząc ją, można potakująco kiwać głową. Czym innym jednak jest przyjrzenie się uczciwie swym reakcjom w życiu, aby upewnić się, że w żadnym momencie nie postrzegasz siebie jako ofiary. Praktyka szerzenia Miłości może często cię nauczyć, że tak właśnie jest. Kiedy znajdziesz się w sytuacji, która porusza twe czułe struny, a ty podejmujesz decyzję, aby nie uciekać, tylko zostać, to wówczas sytuacja ta uczy cię Prawdy o twej Rzeczywistości. 

Dlatego też praktyka wybaczania jest tak niezwykle cenna. Tak naprawdę można by powiedzieć, że ostatecznie praktyka wybaczania to cała duchowość, skoro przebaczenie oznacza, że uwalniamy świat od odpowiedzialności i wychodzimy poza wszelkie poczucie świadomości ofiary, a nawet jeszcze dalej – przebaczamy samym sobie błędnie utworzone wyobrażenia – sposób postrzegania braci i sióstr, świata i Boga. Ostatecznie przebaczenie jest wybaczeniem sobie samemu tego, że pozwoliłeś, aby złudzenie osadziło się w umyśle, powodując, że postrzegałeś siebie jako oddzielonego od Boga, oddzielonego od swych braci i sióstr, zdolnego do bycia ofiarą. Kiedy w pełni przebaczysz, przebaczenie jest ustanowieniem Miłości.

Umiłowani przyjaciele, przyglądajcie się więc dobrze, byście mogli zobaczyć:

Gdzie postrzegam siebie jako ofiarę świata, który widzę? Czy czuję się ograniczany w związku, w którym jestem? Czy żywię niechęć do mego współmałżonka?

Współmałżonek nie trzyma cię w miejscu, w którym jesteś. Nie ma on mocy, by odebrać ci twą zdolność spoglądania z Miłością na niego lub na nią. 

Czy nienawidzisz swej pracy? Nikt cię nie zmusza, byś jechał autostradą do swego miejsca zatrudnienia – nikt. 

Ależ ja muszę przeżyć!

W takim razie uczyniłeś siebie ofiarą postrzegania, że masz potrzebę przeżycia. Każdy z was jest absolutnie wolny, by porzucić wartość, jaką nadaliście światu. 

Byłem kiedyś krytykowany za porzucenie wartości, którą moja konkretna społeczność chciała we mnie wpoić; wartości, która orzekała, że syn powinien iść w ślady swego ojca. To znaczy, jeśli ojciec jest stolarzem, wówczas musisz przejąć biznes rodzinny. Powiedziałem: 

Ja muszę się zająć sprawami mego Ojca.

I mówiłem oczywiście o mym Ojcu Niebieskim. Musiałem poznać Prawdę o sobie, a moim celem było przebudzenie Chrystusa. Łamałem zasady i tradycje rodzinnej struktury w tamtejszej wspólnocie, w tamtym czasie. Tak jak wielu z was, byłem swego rodzaju buntownikiem. I gdy inne dzieci poddawały się presji społecznej, ja odszedłem, by uczyć się z rabinami i nauczycielami, by przesiadywać nocą na pustyni, często nie wracając do domu. Nawet w wieku dwunastu lat oddzieliłem się od swych rodziców w czasie wielkiego święta i udałem się do domu mego Ojca, by tam spędzać czas i rozmawiać z duchowymi nauczycielami.

Czy jesteś gotów, by zerwać z konwencjami świata, w którym żyjesz? To może chodzić o tak prostą rzecz, jak – zamiast spotkać się z przyjaciółmi na wspólne oglądanie filmów w sobotni wieczór – powiedzenie im:

Nie, zamierzam wejść do swej izby, zapalić świeczkę i modlić się… przez sześć godzin. 

A kiedy oni spojrzą zdziwieni z uniesionymi brwiami, ty po prostu będziesz się uśmiechał. 

W jaki sposób dostosowujesz się do poglądów, jakie inni mają na twój temat i do ich potrzeby, żebyś zachowywał się w jakiś konkretny sposób? Czy zjawiasz się na urodzinach u cioci tylko dlatego, że rodzina twierdzi, że zawsze tak powinieneś robić – gdy w swym sercu w ogóle tego nie pragniesz? Gotowość, by ufać i podążać za swym sercem – nie za reaktywnym ego, które często jest interpretowane jako serce, lecz za sercem, które tęskni za poznaniem Boga – jest wymownym znakiem, czy osiągasz dojrzałość, czy też nie. Umiłowani przyjaciele, dobrze się przyglądajcie sobie w trakcie Drogi Przemiany, albowiem musicie odkryć wszystkie zakamarki umysłu, w których ciągle trzymacie się poglądu, że życie jest czymś, co się wam przydarza i że jesteście wobec czegoś w świecie bezradni i nie możecie tego zmienić. Pozycja bycia ofiarą jest pozycją utraty mocy. A w Chrystusie nie chodzi o utratę mocy. Ostatecznie nie tyle chodzi o to, by się gdzieś udać, ale o to, by trwać w swym wnętrzu, uświadamiając sobie, że ten świat jest nierzeczywisty, że ten świat jest nieszkodliwy. I w każdej sytuacji to ty masz całą moc w Niebie i na Ziemi, by nauczać jedynie miłości.

Lecz to wymaga, byś uwolnił świat – tak, by nic ani nikt nie był już dłużej odpowiedzialny za twą radość, twe szczęście i twój spokój. Albowiem ustanowiłeś swą wspólnotę z Duchem, z Bogiem. Urzeczywistniłeś Siebie i spoglądasz ze spokojem na neutralny świat. I gdy ten fizyczny wszechświat będzie po raz ostatni znikał z pola widzenia, nie będziesz się czuł przynaglany, by go unikać lub by w niego wchodzić, albowiem będziesz wolny – wolny nawet wtedy, gdy kroczysz po tej Ziemi. Ciało się porusza, dusza nie. Umysł myśli, jednak głębia umysłu jest tak spokojna jak głębia oceanu. Żyjesz, jednak nie ty, bowiem to Chrystus żyje w tobie. I gdziekolwiek byś nie poszedł, tam obecność pokoju wstępuje jeszcze przed tobą. Jesteś przebudzony; jesteś wolny – a wszystko dlatego, iż kiedyś podjąłeś decyzję, by zrezygnować z bycia ofiarą świata i przyjąć odpowiedzialność za uczenie się, jak we wszystkich sytuacjach być jedynie obecnością Miłości. 

Zatem ponownie widzisz, że dzisiejszy temat był trochę kontynuacją poprzedniego. I będziemy kontynuowali kontynuowanie, aż do momentu, gdy w swej świadomości zaczniesz sobie przypominać podróż, jakiej się podjąłeś.

Zwróć się więc ponownie w stronę swych stworzeń. Jeśli twoja przeszłość kryje w sobie coś, co nie jest dla ciebie wygodne, wróć się do tego, dobrze się temu przyjrzyj, poczuj to. Spójrz na wszystkie wzorce, które sprawiły, że to się zadziało. Spójrz na wszystkie dokonane przez ciebie wybory, które teraz – być może – wprawiają cię w zażenowanie. Lecz nie spoglądaj na nie z osądem. Patrz z ciekawością. Naucz się patrzeć z zadziwieniem i niewinnością dziecka:

No cóż, kradzież roweru sąsiada, gdy miałem dwanaście lat, to ciekawa decyzja. Pamiętam, jak skończyłem w sądzie dla nieletnich. Co się działo tuż przed tą chwilą, gdy podjąłem ową decyzję? Jakie wzorce mną kierowały? Och, mój Boże! Starałem się przyciągnąć uwagę taty. Coś takiego! A więc to potrzeba aprobaty mną kierowała. Fascynujące! Na ile ten wzorzec nadal mną kieruje? Czy został jakiś ślad ciągłej potrzeby aprobaty od innych?

Powiadam wam: każde doświadczenie, jakie kiedykolwiek miałeś, jest dla ciebie dostępne – aż do chwili poczęcia, aż do kwantowego skoku, jaki oddałeś z pewnej częstotliwości wibracji do fizycznego pola. Samoświadomość jest wszystkim, albowiem właśnie urzeczywistnienia Siebie – przez duże S – najbardziej pragniesz.

Umiłowani przyjaciele, kochamy was, ale nie możemy podjąć tej podróży za was. Możemy tylko kroczyć z wami drogą, jaką wybieracie. Możecie wykorzystać waszą relację ze mną i z Shanti Christo ku pełnemu przebudzeniu. Albo też możecie zbliżyć się do nas, a następnie stwierdzić, że jest to dla was niewygodne, i znów uciec. I będziesz uciekał jedynie w kolejną strukturę czy formę energii, w sieć relacji, które będą cię zmuszały do trwania w tym, co niewygodne, a wszystko po to, byś się uczył, byś wzrastał, byś został uzdrowiony, byś kochał.Nie chodzi o zdawkowe rzucenie: 

No dobrze, tak, kocham cię.

Nie! Chodzi o wyrażanie całym sobą, całym ciałem, w którym nie sączy się już przez system nerwowy mózgu ciała żadna emocjonalna reaktywność. Albowiem ostateczny stan świadomości nie jest nienawidzeniem tego świata, lecz objęciem go. Nie ma większego poczucia wolności niż być w stanie trwać tam, gdzie jesteś, jako ten, kto jest wolny.

Trwajcie więc dziś w pokoju, umiłowani przyjaciele. 

Trwajcie wiec na zawsze w pokoju. 

Amen. 


Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl
Pobierz pdf

UWAGA: Po lekcji, drugiej, trzeciej, czwartej i piątej Drogi Przemiany nie ma pytań i odpowiedzi. Zaczynają się ponownie po lekcji szóstej.