Fizyczne uzdrowienie (Droga Serca, Lekcja 1, pytanie 3)

Pytanie: Rozumiem ideę uzdrawiania, o której Jeszua mówi w Kursie Cudów, ale co musi się zadziać, by nie doświadczać już dłużej cielesnych symptomów?

Odpowiedź:
Ukochany przyjacielu, to, co powiedziałem o uzdrowieniu w tej księdze, którą znacie jako Kurs Cudów, jest rzeczywiście fundamentalną definicją uzdrowienia. Gdy się temu przyglądasz, odsłaniasz wszystkie swoje głęboko żywione nadzieje, modlitwy oraz potrzebę, by uzdrowienie zamanifestowało się również w postaci doskonałości funkcji ciała – tak jak pragnąłbyś (pragnęlibyście), by ta doskonałość się przejawiła.

Co jest zatem konieczne, by odeszły fizyczne symptomy? Cud. Ale cud nie jest czymś, co podlega twojej kontroli. Słuchaj uważnie przesłania z tej sesji, bo już zasygnalizowałem i celowo wskazałem ci odpowiedź na twoje pytanie, i tam ją znajdziesz [w przesłaniu Lekcji 1 Drogi serca – przyp. tłum.]. Możesz być pewien, ukochany przyjacielu, że gdy w umyśle pojawi się nadzieja bądź też życzenie, by fizyczny symptom opuścił ciało, to oznacza to, że już działa stare przekonanie, iż ciało jest tobą. I że w związku z tym jakaś choroba – bo tak to określasz – ogranicza twoją zdolność do szerzenia Miłości, do porozumiewania się z całością Stworzenia i trwania w pokoju.

I tak samo wielu z mych przyjaciół, zobaczywszy mnie z koroną cierniową na głowie, pomyślało sobie: O, biedny, nasz ukochany… , gdyż opierali się oni na przekonaniu, że duchowość jest równoznaczna z mocą pokonywania wszystkiego, co umysł ocenił jako chore.

Chciałbym tu z wami spróbować zanurzyć się głęboko w waszej psychice, byśmy razem wyciągnęli na jej powierzchnię odwieczne przekonanie, że prawdziwą duchowość rozpoznaje się po nieobecności choroby, i że gdybyś naprawdę był uzdrowiony, to w twym ciele nigdy nie pojawiłaby się choroba. Ja powiadam ci jednak: A co jeśli w dosłownym sensie każda chwila twego doświadczenia dana ci była przez Ojca, który jako jedyny zna doskonały plan uzdrowienia twego umysłu?

Pamiętaj, że niemożliwe jest wyjście ponad to, czego w pełni nie umiłowano. Skup się zatem na pogłębianiu miłości swej Jaźni, eksplorowaniu doświadczenia przywołanego do świadomości w postaci choroby jakiegokolwiek rodzaju. Naucz się patrzeć na to z doskonałą niewinnością, tak jak patrzyłbyś na cokolwiek innego. I spójrz na wskroś tego, by uświadomić sobie, że to cię nie ogranicza w żaden sposób w przejawianiu bezgranicznej obecności Miłości. To nie jest żadną słabością. I nie należy tego porównywać z tym, co zdaje się być ciałem nietkniętym chorobą. Oczy ciała bowiem nie pokazują, co tkwi w duszy drugiej osoby.

Ukochany przyjacielu, jest taka część ciebie, która niesie odwieczną łzę. Pozwól jej popłynąć, a dokona się uzdrowienie.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do tekstu Lekcji 1 Drogi serca.