Seksualność (Droga Serca, Lekcja 1, pytanie 2)

Pytanie: Czy dla tych z nas, którzy oddani są ścieżce duchowej ewolucji, możesz wypowiedzieć się na temat roli seksualności i seksualnej ekspresji?

Odpowiedź: Ukochany przyjacielu, zaprawdę jeśli chcesz oddać się autentycznej duchowości, to ciało swe powinieneś przyodziać w coś, co określa się bodajże mianem „pasa cnoty”. Musisz też odseparować się od wszystkich, którzy zdają się wywoływać najdrobniejsze zmysłowe poruszenie w twoim ciele. Ze swego umysłu zaś musisz wyrzucić wszystkie myśli o tym, że inne ciało mogłoby znaleźć się tuż obok twego. A jeśli któraś z tych rzeczy się wydarzy, to oczywiście masz się wychłostać!

Ukochany przyjacielu, powiedziałem już wiele razy, że wszystkie wydarzenia są neutralne, wszystkie doświadczenia są neutralne. Będą więc one dokładnie tym, czym postanowisz, aby były. Seksualność… Większość umysłów w twoim świecie kojarzy ten termin ze specyficznym zestawieniem ze sobą fizycznych ciał i pewnego rodzaju obmacywaniem z użyciem dłoni, ust, języków i co tam jeszcze macie. Zaprawdę jednak jest to jedynie zewnętrzne odzwierciedlenie, symboliczny wyraz energii zawartej w umyśle.

Jak najbardziej stosowne jest stwierdzenie, że całe Stworzenie stanowi przejaw seksualności. Jest to wyraz energii, która chce przejawić się z wielką namiętnością, jaką jest Stwarzanie. I wszystkie związki zawarte między dwoma ciałami, bądź też pomiędzy księżycem i słońcem, ziemią i niebem, wszystkie formy związków z natury swej są tym samym. Zawierają w sobie obietnicę, cel i wyzwanie: odkryć jedność pomiędzy dwoma, trzema lub dziesięcioma. Ich ilość jest bez znaczenia.

Seksualność zatem, tak jak rozumiesz ją w tym świecie, jest jedynie tym, czym postanowisz, że jest. Nie jest powiedziane, że przyspieszy ona twe przebudzenie. I nie jest powiedziane, że mu przeszkodzi. To, do czego podejdziesz w świętości i z czystym sercem, to, z czym zetkniesz się w każdym związku, to, do czego podejdziesz ze świadomością, że Stworzenie wypływa jedynie z Umysłu Boga, a zatem Światło Miłości, obecność Chrystusa obecne są w tym, obok którego stoisz, bądź – być może – obok którego leżysz. To, do czego podejdziesz w świętości, jest uświęcone. To, do czego zbliżysz się w skrytości i z poczucia braku, jest zdeprawowane i zniszczone.

Drogi przyjacielu, powiedziałbym, że nie możesz wyjść ponad to, czego wpierw nie przyjmiesz. Zajrzyj zatem wgłąb duszy i sprawdź, czy znajdziesz tam ślad jakiegokolwiek lęku przed tą wielką intymnością i bezbronnością, których możesz doświadczyć w seksualności. Czy jest w tobie konflikt, który nie pozwala ci autentycznie zaczerpnąć z piękna fizycznej formy drugiej osoby, zatrzymać się na chwilę nad każdą jej krągłością i każdym zagłębieniem, a nawet na jej najdrobniejszym włosku? Czy dostrzegasz w tym ową wielką Tajemnicę? Czy jesteś w stanie zatrzymać się na chwilę wystarczająco długą, by zatracić fałszywą jaźń? Czy potrafisz uświęcić dotknięcie tego, co cielesne? Powiadam ci bowiem, ty sam stwarzasz to, czego doświadczasz.

Seksualność jest wspaniałą rzeczą! Nie pozwól sobie wmówić, że jej unikałem, będąc człowiekiem. Bo przecież w tym właśnie rzecz. Rzecz w tym, że byłem człowiekiem. Ale uświęciłem seksualność, by zachować ją świętą. Seksualności można doświadczać w jej pełni po prostu patrząc drugiej osobie w oczy, odsuwając siebie samego na bok i prosząc o to, by widzieć jedynie Oblicze Chrystusa. Seksualność bowiem jest wielką tęsknotą ludzkości, aby znaleźć jakąś metodę, jakiś sposób na przekroczenie lęku, poczucia winy, tego silnego zaciśnięcia, którym jest ego; by w jakiś sposób wymknąć się stąd i doświadczyć chwilowego błogostanu jedności, którą jest Jednia. Powiadam wam jednak: podtrzymuj w sobie Rzeczywistość swej Jedni. Odkryjesz wtedy, że dopóki trwa ciało, to wszystkie związki – czy to z jakimś ciałem, czy ze źdźbłem trawy, lub też z wiatrem muskającym twoją skórę – będą odczuwane jako doświadczenia seksualne. Pozwól więc, by ta energia cię wypełniła. Poczuj błogość, przyjemność i radość zmysłowości i seksualności. Zobacz, że to dzieje się wszędzie na twojej planecie, bo bez tego planeta ta nawet by nie istniała.

Ukochany przyjacielu, czy widziałeś kiedyś jak małe dzieci nago biegają po polu i bez żadnego zastanowienia bawią się swymi intymnymi częściami? Czerpią z tego chwilę przyjemności, a czasami mogą dotykać siebie nawzajem. Nie ma w tym osądu. Jest tylko niewinność. A dorośli, widząc to, mówią: Czyż to nie urocze? Inni zaś reagują: O mój Boże, Karolku zakryj się! Nie można tak robić! Marysiu, opuść sukienkę!

Dlaczego? Czego boi się taki dorosły, jeśli nie samego Życia?

I nie czyń z seksualności czegoś wyjątkowego, podtrzymuj ją raczej w uświęconym stanie świadomości, w którym rozmyślnie postanawiasz usunąć się z drogi i pozwolić Chrystusowi kochać Chrystusa. Seksualność jest raczej dobrą rzeczą, jeśli tylko postanowisz użyć mocy swego jestestwa, by ją uświęcić, by mogła być święta. To bowiem, co jest święte, pozwala na wyłonienie się pełni. A to, co jest rozczłonkowane poprzez lęk, winę, poczucie braku, czy zwykłe pożądanie, prowadzi tylko do rozczłonkowania świadomości.

Błogosław seksualność. Pozwól, by została uświęcona. I odłóż wszystkie te wcielenia, w których byłeś zakonnicą w klasztorach, słuchającą fałszywych idei zrodzonych z czyjegoś lęku przed ciałem. Ciało jest tylko narzędziem służącym komunikacji. Co zatem chciałbyś komunikować poprzez swoje doświadczenie seksualności?

Pokój z tobą, ukochany przyjacielu, a moją sugestią dla ciebie jest, byś cieszył się ciałem, póki go doświadczasz!

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 3.