Pomaganie ubogim (DS, L11, pyt.2)

Pytanie: Rozumiem, że bycie ubogim i uciemiężonym to droga obrana przez pewne osoby. Jednak kiedy i jak ci ludzie zrozumieją, że nie są ofiarami? I w jaki sposób oni również mogą uczestniczyć w przyjęciu wniebowstąpienia? Czy naszą odpowiedzialnością jest nieść to przesłanie, duchową i fizyczną pomoc w zrzucaniu kajdan? Ja czuję potrzebę, by dzielić się Miłością. Jak to się powinno dokonać?

Odpowiedź: Umiłowany przyjacielu, gdy patrzysz na kogoś, kogo postrzegasz jako ubogiego, głodnego lub uciemiężonego, najpierw zatrzymaj się i wejrzyj do swego wnętrza. Jaka część ciebie czuje się uboga? Jaka część ciebie postrzega ciebie jako głodnego? Gdzie we wnętrzu swej istoty czujesz się uciemiężony? Następnie zaś podejmij kroki, by skorygować te postrzeżenia poprzez uzdrowienie swego życia z tych energii. Gdy następnie ponownie spojrzysz na taką osobę, zawsze wpierw rozwijaj zdolność widzenia samej istoty jej duszy. Gdyż jest ona czystą świadomością, czystą boskością. Jest ona niczym promień względem słońca, tyle że z daną jej całkowicie wolną wolą. Podróż tej osoby trwa tak długo, jak twoja własna, i jest równie urozmaicona. Zatem gdy na nią spoglądasz, postrzegaj ją w Świetle Boga i przez to Światło podtrzymywaną.

Czemu to jest istotne? To nie jest tylko mentalna gimnastyka. Gdyż tak jak widzisz drugiego, tak będziesz widział siebie. I tak jak ty widzisz siebie, tak również będzie widział cię twój brat. Jeśli chcesz pomóc drugiemu w uwolnieniu z jego błędnych postrzeżeń, że cierpienie jest konieczne, ty sam bądź oddany temu, by być ucieleśnieniem tego, kto przebudził się do Prawdy i kto nią żyje, oddycha, działa nią, myśli nią i bezustannie ją wypowiada!

Kiedy więc pojawią się ci, których postrzegasz jako uciemiężonych… Bądź pewien, że w każdej chwili, gdy spojrzysz na kogoś, kto siedzi na chodniku pod murem z niewielkim blaszanym kubkiem i mówi:

„Potrzebuję pieniędzy…”

…ty musisz jedynie udać się do swego wnętrza i zapytać Ducha Świętego:

„Czy właściwe jest, bym teraz temu bratu lub tej siostrze wyświadczył przysługę w jakiejkolwiek formie?”

Odpowiedź nie będzie przed tobą ukryta.

I znowu powracamy tu do punktu, w którym nie myślimy sami, lecz wszelkie decyzje oddajemy Duchowi Świętemu – jedynemu Nauczycielowi i Przewodnikowi, który został ci dany i który jest pomostem między Miłością Ojca, a miejscem, gdzie przebywa twa dusza. Kiedy oni powstaną ze swego snu? Umiłowany przyjacielu, a kiedy ty powstałeś ze swojego? Być może nie pamiętasz owej godziny i dnia, ale była taka chwila w twej świadomości – być może nawet nie było to w tej inkarnacji – gdy coś się zmieniło i podjęta została decyzja, by nie akceptować ograniczenia oraz bólu i winy wynikających z postrzegania siebie jako oddzielonego od Źródła twego stworzenia.

Zatem wiedz dobrze, że ani ty, ani nikt, ani nawet ja nie możemy zmusić drugiego do powstania. I nikt nie może tego uczynić za kogoś. Oczywiście możesz posłuchać przewodnictwa Pocieszyciela, by Miłość szerzona była poprzez ciebie we właściwy sposób w każdej pojedynczej chwili. A potem możesz uwolnić siebie od przywiązania do tego szerzenia, czymkolwiek by ono nie było – czy to złotymi monetami, posiłkiem lub też nowym mercedesem. To nie ma znaczenia. To może być po prostu łagodny uśmiech. Gdy bowiem podejmujesz decyzję, by szerzyć Miłość – wpierw przebywając w Rzeczywistości tego, że jesteś obecnością Miłości, uczynioną na obraz Boga – wtedy dajesz swemu bratu lub siostrze okazję, by rozpoznali oni obecność Miłości i na nowo podjęli decyzję dla siebie samych.

I jeśli jesteś prowadzony, by ich nakarmić, przygotuj posiłek. Pozwól im go zjeść, ale nie bądź przywiązany do rezultatu tego posiłku. Ujrzyj ich istotę, kochaj ich i żyj swoim życiem w spełnieniu. Zbyt wielu chce pomagać innym, podczas gdy w ten sposób jedynie ich ciemiężą, ponieważ nie pozwalają im wziąć odpowiedzialności za wybory, których dokonali i skutki, które z tych wyborów wypłynęły.

Nie dawaj po prostu na oślep pieniędzy wszystkim, którzy mówią:

„Ach, jestem spłukany. Masz może 5 dolarów na zbyciu?”

Udaj się do swego wnętrza i zapytaj:

„Czy to po prostu moja zachcianka, by być pomagaczem i naprawiaczem? Czy mogę poddać to pragnienie i po prostu zapytać Ducha Świętego: Co chciałbyś, bym uczynił i powiedział? Jestem całkowicie wolny od mojej potrzeby, by komuś służyć”.

Kiedy oni powstaną i poznają wniebowstąpienie? Kiedy podejmą taką decyzję, tak jak ty to uczyniłeś. A jak ty możesz szerzyć Miłość? Umiłowany przyjacielu, poprzez danie tej Miłości wpierw samemu sobie. Jeśli bowiem sam nie jesteś porządnie nakarmiony, nie możesz nakarmić innych. Złóż zatem dla siebie skarby, które są w Niebie. Innymi słowy, rozwijaj wyższą świadomość; oczyść i obmyj swe narzędzie komunikacji – ciało. Uczyń je tak promiennym, tak pięknym i zdrowym, jakim chciałbyś, by ono było. Twórz w swym życiu obfitość. Czuj się zamożnym i bogatym w Miłość Boga, by twój kielich mógł przelewać się spontanicznie i naturalnie.

Jeśli jest dwóch głodnych, mądrze jest, by jeden powstał i nauczył się jak siebie nakarmić. Dopiero wtedy Duch Święty może użyć twych darów, twej mocy, by służyć prawdziwie i być wsparciem dla innych. 

 

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Przejdź do pytania 3 Lekcji 11 Drogi serca.